verdana
26.09.06, 10:44
Watek przyszpilony tak już się rozrósł, że pisze oddzielnie, choc nawiazania
do niego będą.
Jak zauwazyłam, jedyną niemal osobą, której książka się podobała, jest
dziewczyna, która sama deklaruje się jako osoba pogardzajaca wszystkimi
nieoczytanymi, dysortografikami, "dysmózgowcami". Dla mnie to bardzo niedobry
znak. Krótko mówiąc okazuje się, że przekaz książki trafia do ludzi głęboko
uprzedzonych, odzwierciedla ich poglądy.
Na tym forum jesteśmy w większości osobami tolerancyjnymi i oczytanymi.
Ksiązki MM sa jednak nie skierowane do nas, ale do młodzieży, w wieku mniej
więcej gimnazjalnym. Piętnastolatki, czy nawet troche starsze dziewczyny
książkę przeczytają, ale wnikliwie analizować przecież raczej nie będą. I
tak, jak pierwsze części pełnily prawdziwą rolę wychowawczą, te są
antywychowawcze - wartości, jakie przekazują pod
pozorami "dobroci", "troski", "tolerancji" są po prostu groźnie i nie do
przyjęcia.
I tym martwię się najbardziej.