Dodaj do ulubionych

brak dzieci

02.11.06, 17:48
Tak się zastanawiam kiedy MM postawi któregoś z bohaterów przed perspektywą
niemożności posiadania potomstwa. Jak wiadomo jest to coraz częstszy problem,
a liczba ludzi dotkniętych niepłodnością będzie rosła. Czyli statystycznie
któryś z bohaterów powinien mieć takie problemy, prędzej czy później.
Zastanawiam się, jaka będzie wówczas reakcja Borejków na taką sytuację. Czy
będą potrafili zachować się taktownie, nie naciskać, nie wypytywać, nie
sugerować, nie zapraszać na kinderbale, brać w obronę przed wścibskimi
sąsiadami, nie robić durnych dowcipów o bocianach, o latach które lecą itp...
Bardzo jestem ciekawa.
Obserwuj wątek
    • anutek115 Re: brak dzieci 02.11.06, 19:16
      Nie wierzę, że taki problem się w Jeżycjadzie pojawi. Pisałyśmy już o tym, że
      nie pojawia się wiele problemów, które istnieją w realnym świecie - jak
      chociażby choroba dziecka (nawet typu alergia). Jeśli jakaś para w Jeżycjadzie
      nie będzie mogła miec dzieci, to tylko PRZEZ JAKIŚ CZAS. Potem, po paru latach
      starań, dziecko na pewno się pojawi. Może adoptowane? Ale jakieś na pewno będzie.
      A jeśli chodzi o reakcje Borejków, to już oczyma duszy widzę te niedomówienia,
      te znaczące spojrzenia wymieniane przez Gabrysię i mamę Borejko (takie, jak w
      wypadku obserwowania uczucia Robrojka względem Natalii), na szczera rozmowę bym
      nie liczyła, może jednak by nie wypytywali, bo ta ich dyskrecja jest czasem
      posunięta do granic absurdu, ale jednak czasem się przydaje... A, obrony przed
      wścibskimi sąsiadami też oczyma duszy nie widzę. Mam tylko nadzieję, że
      pohamowaliby się z sypaniem cytatami typu "Dziecko to miłośc, która stała się
      widzialna".
      • psiamama Re: brak dzieci 02.11.06, 20:13
        ja osobiście nie chciałabym o takich problemach czytać w ksiązkach paniMM ,
        przecież to jest litertura kierowana głównie do młodzieży , nie sądze żeby
        jakiegoś nastolatka obchodziły problemy płodności ulubionych bohaterów.
        • mallina Re: brak dzieci 02.11.06, 22:25
          jak widac po uczestnikach tego forum nie jest to literatura kierowana tylko do
          mlodziezy:-)
        • kopytnik Re: brak dzieci 02.11.06, 23:12
          Mnie się zdaje, że w tej chwili niepłodność jest już raczej problemem
          społecznym, takim jak bezrobocie, upadek firmy i oszustwa wspólnika w CR. I nie
          w fizjologii ten problem leży, tylko w reakcji społeczeństwa.

          psiamama napisała:

          > ja osobiście nie chciałabym o takich problemach czytać w ksiązkach paniMM ,
          > przecież to jest litertura kierowana głównie do młodzieży , nie sądze żeby
          > jakiegoś nastolatka obchodziły problemy płodności ulubionych bohaterów.
        • klaudziol111 Re: brak dzieci 04.11.06, 13:57
          MM trochę przesadza. Bardzo bym się zdziwiła, gdyby np. Tomcio i Elka nie mieli
          dzieci.
      • kopytnik Re: brak dzieci 02.11.06, 23:08
        Czy ja wiem... Osobiście przypominam sobie ospę (Pyza i Tygrysek), świnkę
        (świnki trzy plus żałosny Ignac, którego też poniekąd do dzieci zaliczam),
        alergię (Ida, co prawda na kosmetyki). Może coś tam jeszcze było. Ale
        przydałaby się taka para (z tych dobranych ;) ), z pomocą której możnaby
        podetknąć czytelnikowi wzorce zachowań w takiej sytuacji (skoro już uznajemy,
        że MM podtyka takie wzorce). Bardzo pasowaliby mi tutaj Elka z Tomkiem (ale oni
        już chyba dzieciaci są). Taka miła para a tu bęc! i dzieci niet. Ktoś np mógłby
        się nietaktownie zachować mówiąc, że skoro dzieci nie mają to mają dużo czasu i
        żadnych problemów i z przyjemnością zaopiekują się małą Milą kiedy Róża
        wyjedzie do Stanów z Fryckiem. I ktoś mógłby wtedy zaoponować. A ktoś inny by
        się sprzeciwił. I wyszła by z tego taka miła awantura rodzinna (jak ta o
        zmywarkę), ktoś dostałby po nosie, a ktoś może coś by zrozumiał.
        • anutek115 Re: brak dzieci 03.11.06, 17:06
          Jasne, że dzieci chorują na tzw. "choroby dziecięce" i nie o to mi chodziło. Ale
          np. moja kuzynka urodziła dziecko ze skazą białkową. Jest to przypadłośc
          spotykana coraz częściej. Życ się z tym da, tylko że nie jest już tak różowo,
          uroczo i bezproblemowo. Nie posuwałam się tak daleko, jak niektóre forumowiczki
          piszące o zespole Downa na przykład, ale właśnie o tego typu schorzeniu, z
          którym matka się boryka całe życie, a nie trzy tygodnie, w czasie których dzieci
          szaleją po domu (vide - Natalia i Pulpa chore na świnkę) i beztrosko sobie
          zdrowieją. Tymczasem skoro nie mamy w Jeżycjadzie nawet małego alergika czy
          wcześniaka, to co tu mówic o poruszonym problemie bezdzietności...
      • martadella Choroby dzieci 05.11.06, 01:21
        A Trolla?
        • anutek115 Re: Choroby dzieci 05.11.06, 14:47
          Trolla pojawiła się jako dorosła (w zasadzie) bohaterka "z pobocza" Borejków.
          Potem znika, by, ozdrowiona, pojawic się znowu i przemknąc przez strony
          "Polewki" jak sen jaki złoty. Tymczasem wszystkie dzieci Borejkówien i otoczenia
          rodzą się góra rok po slubie, o czasie, zdrowe, ważą pewnie 4 kilo i dostają 10
          punktów Apgar (nawet bliźniaczki Kreski, tymczasem bliźniaki nader często rodzą
          się przed czasem, i nader często są lżejsze niż dzieci z ciąży pojedynczej),
          potem tyją (niekiedy przesadnie), rosną, zasuwają truskawki, jagody, czekoladę i
          inne rzeczy wywołujące alergie, a z chorób zaliczaja katar i świnkę, i ogólnie
          problemów z nimi żadnych. Ja nie jestem na tyle wredna, by jakiejkolwiek matce,
          nawet literackiej, życzyc chorych dzieci, ale z Jeżycjady naprwdę wyłania się
          obraz macierzyństwa jako czegoś totalnie beztroskiego i bardzo łatwego, nieco
          zakłóconego w okolicach wieku dojrzewania, ale to przeciez przejściowe! Jak sie
          tak zastanowic, to te dzieci nie tylko się rodzą zdrowe, ale potem żadne nie
          zalicza złamania ręki czy nogi (jak moja siostra w wieku lat 9), wstrząsu mózgu
          (ja w wieku lat 13), wypadku samochodowego (koleżanka z podwórka w wieku lat
          10), ciężkiej choroby typu zapalenie płuc czy zapalenie opon móżgowych. Byc może
          tak wyglądało macierzyństwo pani MM i w takim razie ja jej szczerze zazdroszczę,
          ale macierzyństwo w zasadzie wszystkich moich znajomych, mojej mamy i moje
          własne (bardzo świeżej jeszcze daty) obfituje w inne doświadczenia. Jeśli
          uznamy, że Jej książki to miłe czytadełko dla nastolatek, to w porządku. Ale
          jeśli uznamy, że stanowi odzwierciedlenie świata, który nas otacza i jego
          kronikę, to jakaś mała alergia (albo problemy z otyłym dzieckiem) powinna się
          jednak pojawic.
    • martina.15 Re: brak dzieci 02.11.06, 22:24
      ale nie wiesz jak to bylo np z poczeciem Łusi, Ani pulpecjowej czy synkow
      Natalii i Robrojka.

      poza tym przypomnij sobie Gizele-ona dzieci nie miala...
      • dakota77 Re: brak dzieci 02.11.06, 22:57
        Ale Gizela wyszla za maz dopiero jako kobieta mocno dojrzala, na dzieci moglo byc juz na pozno.
        Wydaje mi sie, ze Jezycjada juz dawno nie jest kierowana do mlodych czytelnikow, tak swoja droga;-)
        • justyna302 Re: brak dzieci 03.11.06, 09:57
          Oj juz dawno nie jest. Ja dopiero będąc zupełnie dorosłą osobą zrozumiałam
          niektóre wątki i aluzje, zwłaszcza polityczne.
          Jako młoda panienka przelatywałam je bez żadnego zainteresowania ( ot, jakieś
          dziwne fragmenty pani Musierowicz wstawia ). A może ja taką tepą nastolatką
          byłam?
          Wydaje mi sie jednak że nie, w każdym razie kiedyś autorka liczyła bardziej na
          inteligencje i wyrobienie czytelnika, teraz wykłada nam wiedze o społeczeństwie
          wręcz łopatologicznie. Nastolatek może przeczytać bez wysiłku intelektualnego,
          ale czy zrozumie, że to ironiczny obraz jego, jego rówieśników i świata, w
          którym się obraca? Wątpię.
      • yowah76 Re: brak dzieci 03.11.06, 10:27
        Chyba dosc szybko to poszlo, wiec bez szczegolnych problemow, nikt 10 lat na
        dziecko nie czekal...
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: brak dzieci 05.11.06, 10:31

      Ale... wiecie co...?
      Piszecie, że problem braku potomstwa nie nadaje się do książek dla młodzieży.
      Tymczasem... najbardziej klasyczne bajki dla dzieci mówią zwykle o królu i
      królowej, którym do szczęścia brakowało tylko dziecka. Po latach oczekiwań
      wymarzone dziecko - królewna - rodzi się, a potem następują najróżniejsze
      perypetie ściśle związane z tym, że dziecko było wyczekane, wymarzone i
      wypieszczone.

      To jest temat odwieczny i jak najbardziej dla dzieci.
      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
      • hybrid822 Re: brak dzieci 06.11.06, 12:58
        A mnie nie poruszanie przez MM tego problemu absolutnie nie przeszkadza.
        I tak z Jeżycjady zrobiła się już telenowela, a kiedy Autorka zacznie pisać na
        zamówienie społeczne (w sumie już zaczęła, vide perypetie Róży) zrobi się z
        tego drugi Klan, gdzie każdy istotny współczesny problem prędzej czy później
        musi zostać podniesiony, choćby było to maksymalnie sztuczne i na doczepkę, ale
        za to jakież walory edukacyjne.
        Nie przeszkadza mi, że MM wymyśliła sobie rodzinę której kwestia niepłodności
        nie dotyka - dzięki Bogu nie jest to jeszcze na tyle częste zjawisko, by taka
        wizja Autorki była naprawdopodobna. Podobnie jak nie przeszkadza mi (bo niby
        czemu?) religijność bohaterów, ani zaskakująco częsta obecność rudowłosych czy
        bliźniąt. Ani w ogóle żadna z cech psychofizycznych, które MM zdecydowała się
        bohaterom przypisać - jej prawo, jej wizja - dopóki to wszystko jest
        psychologicznie spójne.
        Pszeszkadza mi ntomiast, i to cholernie, kiedy postacie zaczynają zachowywać
        się bez sensu (jak ostatnio Laura), kiedy ich zachowanie nie jest kompatybilne
        z cechami, którymi MM zdecydowała sie ich obdarzyć, albo gdy Autorka brnie w
        agitki. Ale obowiązku pisania o czymś, bo to problem "na czasie" ona nie ma,
        jeśli tak nie czuje.
    • kasztannova Re: brak dzieci 06.11.06, 20:11
      Hm. Ja bym nie powiedziała, że MM porusza wciąż współczesne tematy.
      Wyliczanie, czego nie porusza, byłoby bardzoooo długie.
      Ja się nie domagam serialu bo seriali nie oglądam, ale odrobiny prawdziwego
      życia powinny przedostawać się do krainy Borejków. Trolla mnie zastanawia - bo
      co konkretnie jest Trolli? Czy to jest kombinacja dwóch chorób?
      Ale conieco - nazwijmy to - różnorodności, dotyczącej dalszych losów bohaterek,
      zdecydowanie by się przydało. Bo czy wszystkie muszą rodzić chmary
      dzieci /pominę umaszczenie, bo mi nie przeszkadza, chociaż ktoś mógłby mieć
      marne włoski a nie burze loków, czy krzywe strzechy/. Wychodzą za mąż, rodzą
      minimum 2 - nie mniej! Inaczej jest się wyrodną matką. A tu w gazetach coś
      bredzą o niżu demograficznym...hehe. Borejkowie odbudują naród stadami
      bujnowłosych, rudo-blond znawców Seneki :)
      Więc minimum 2 sztuki, poźniej harówa, mąż ucieka, albo zachowuje się jakby w
      ogóle go nie było - zamienia się w miągwę, susła, staje się nijaki, bądź
      wyprawia się za granicę w celach zarobkowych. Ciekawe, że mężczyźni wystarczją
      na 1 książkę, czyli pojawiają się w życiu bohaterek, a kobiety trwają całe
      sagi. Dawniej rzeczywistość przedostawała się do secesyjnej kamieniczki,
      obecnie przeobraża się wyłącznie wyobrażenie o rzeczywiśtości.
      I tu leży ze tak powiem - sęk.
      Teraz są li i jedynie, wyobrażenia o tym, co dzieje się za oknem. Szkoda, że
      Borejkowie, czy MM bronią się przed światem teraz. Za komuny się nie bronili i
      było realistycznie i ciekawie.
      Niepłodna Borejkówna nie istnieje, zadziobała by ją kochana Mila, która czuwa,
      jako mały tyran rodzinny. Siostry nie rozpoznawały by jej na ulicy. Itp itd.
      Gdyby tak ktoś urodził chore dziecko Mila pomstowała by do niebios, ze to kara
      za grzechy...itp i patrzyła by krzywym okiem.
      Szkoda, że MM nie ryzykuje już trudnych tematów.
      • le_lutki9 Re: brak dzieci 07.11.06, 13:48
        Otoz to.
        DOdam, odnosnie wypowiedzi powyzej, ze problem nie w tym, ze MM wymyslila
        sobie "rodzine" bez problemow prokreacyjnych, tylko, ze jej swiat sklada sie
        wylacznie z takich rodzin. przeciez glowny trzon bohaterow nawet nie styka sie
        z ludzmi mniej szczesliwie obdarzonymi przez los. Nawet w tle nie majacza.
        I wszystkie te rodziny, jakby nie byly sympatyczne, glosza jeden model zycia i
        rodziny: duzo dzieci, latwo i szybko a potem jakos to bedzie.
        I tak beda zdrowe, wiadomo. To, ze rodza sie w mieszkaniu dziadka (Dmuchawca) i
        do kupy razem jest ich tam juz szescioro - to nie problem, to, ze matka nie ma
        zawodu ani zadnych widokow na cokolwiek (Pyza) - tez zaden problem, bo
        macierzynstwo samo w sobie zmiata wszelkie przeszkody z tej ziemi a mamusia i
        dziadkowie pomoga. I ja rozumiem, ze sa ludzie (calkiem sporo nawet) ktorzy
        taki poglad podzielaja. Ale sa i inni, jak chociazby - ze uzyje skrajnego
        przykladu - 19-letnia matka, ktora ostatnio we Francji przyznala sie, ze
        udusila i wrzucila do stawu wlasne dziecko 14-miesieczne, bo nie byla w stanie
        zniesc swojej kondycji samotnej matki i nawet z pracy musiala zrezygnowac, bo
        nie miala na nianke dla dziecka ani nikogo wokol siebie. A potem usilowala
        popelnic samobojstwo. Jak widac sa ROZNE reakcje i ROZNE postawy wobec
        podobnych sytuacji zyciowych. Nie mowie, ze musza byc az tak skrajne, jak ta
        wspomniana powyzej, ale jest pelno odcieni szarosci... Wszystko to pisze
        dlatego, zeby uswiadomic, ze nawet w ksiazeczkach lekkich i latwych swiat nie
        powinien skladac sie z SAMYCH Roz i Gabrys, zeby przeslanie ksiazki nie tracilo
        na wiarygodnosci. Wszelkie zaslugi i cnoty moralne Borejkow et consortes nieco
        bledna wobec faktu, ze nie sa one wystawiane na zadna ciezka probe, gdyz nie
        musza oni na codzien borykac sie z ciezkim, dlugim, niezasluzonym problemem
        typu cierpienie dziecka. Kochamy sie wszyscy i usmiechamy, bo wszyscy jestesmy
        zdrowi i nikt nie musi wstawac po nocy do chorego dziecka ani walczyc z wozkiem
        inwalidzkim na schodach bez podjazdu (wysoki parter lub suterena), ani
        faszerowac sie miesiacami hormonami zeby udalo sie nareszcie zajsc w ciaze. I
        to w swiecie, w ktorym bezplodnosc/nieplodnosc i odsetek ciaz patologicznych
        rosnie lawinowo.
        To jednak bardzo rzuca sie w oczy w ksiazkach pani MM.
        Roza nie waha sie ani sekundy i mysl o aborcji nie przemyka jej nawet przez
        glowe - jej swiete prawo. Ale to rowniez dlatego, ze cala jej rodzina mysli i
        czuje dokladnie jak ona. Wiekszosc mlodych dziewczyn w nieplanowanej ciazy
        spotyka sie przynajmniej z oburzeniem, wymowkami, a nieraz i z ostracyzmem
        rodzinnym, bo takie sa realia. Czesc z nich decyduje sie na drastyczne kroki
        wlasnie dlatego, ze znikad nie ma wsparcia. Przeciez przypadkow takowych jest
        na peczki w kazdej gazecie i z nieba one nie spadaja wiec dlaczego omijac je az
        tak szerokim lukiem? W rezultacie ksiazki pani MM dla tych konkretnych
        dziewczyn w podobnej sytuacji nie beda zadna wskazowka ani wsparciem, bo u
        Borejkow i reszty wszyscy sa jedno i prawomyslni. (Juz bardziej "prawdziwi" sa
        dla mnie panstwo Schoppe i ich specyficzna moralnosci odbior ciazy Pyzy).
        Nieraz mowilo sie, ze wraca sie do ksiazek MM po to, zeby sobie umilic zycie,
        zobaczyc jak mozna rozwiazac problemy, usmiechnac sie. Ale uzmyslowilam sobie
        jakis czas temu, ze moze to zrobic tylko ktos, kto znajdzie jakies chocby
        dalekie odbicie siebie i wlasnej kondycji w ksiazce. Ulomni, chorzy, borykajacy
        sie na codzien z trudnosciami rodzice czy potencjalni rodzice, wsrod tego
        oceanu nieskalanego zadnymi trudnosciami czy chocby rozterkami, wahaniami
        siebie nie odnajda...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka