23.04.08, 11:16
za dużo jej u MM nie ma, prawda?
Najbardziej chyba wbija mi się w pamięć Natalia jako pilot-rezydent
Scan Holiday i jej roczny pobyt na Cyprze. Swoją drogą nie widzę jej
w pracy rezydenta w ogóle, za delikatna i wrażliwa na użeranie się z
turystami. Sama zresztą w rozmowie z Różą na dworcu przyznała, że
było dużo porażek i gaf, że bywało ciężko. Siedzę w branży
turystycznej od kilku lat i wiem, o czym mowa-obserwuję to jeżdząc i
na study i na urlop, i słuchając opowieści klientów.
Jakie inne turystyczne pasje można zauważyć w Jeżycjadzie? Co
pamiętacie?
Jak z podróżowaniem u Was?
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: turystyka 23.04.08, 11:28
      Bebe i Dambo - ona wracała ze spływu kajakowego, on też z jakichś wędrówek. Poza
      tym, turystycznie mi się kojarzy jeszcze Baltona, nie wiem, czy słusznie.
      • nioszka Re: turystyka 23.04.08, 11:37
        tja, Baltona biegał po jakichś bieszczadzkich szlakach bodajże
    • mmaupa Re: turystyka 23.04.08, 11:53
      Elka z Tomkiem jezdzili na narty chyba. I Grzes z Gaba tez gdzies pojechali na
      miesiac miodowy (Wenecja?).

      Z podrozowaniem u mnie jest calkiem niezle, z tym ze sa to podroze zwiazane z
      praca bardziej niz z turystyka. Ale nie bede narzekac, poniewaz najlepsze do
      badan biologicznych sa miejsca takie jak Australia, RPA lub Ekwador :).
    • zaisa Re: turystyka 23.04.08, 12:34
      Patrycja i Baltona byli na niekończących się wakacjach w Bieszczadach, poza tym
      ona za nim brodziła po bagnach.
      Natalia uwielbiała ujeżdżać na nartach (gdzie i kiedy nie jest wspomniane, poza
      tym mowa jest o tym, gdy Borejkowie prezentowali "szlachetne ubóstwo")
      Ida i Marek pojechali na narty poślubnie.
      Kowalikowie rodzinnie po maturze Romy wyjechali w Sudety.
      Gizela z Milą i Lonią były nad morzem.
      O Natalii w ogóle jest mowa, że była zapaloną i doświadczoną turystką (po
      partacku rozstawiającą chińską dwójkę;)
      Podobnież Gabrysia z córkami zwiedzała Wielkopolskę.
      Bebe i Dambo po "sparowaniu" jakoś tak trzymali się podmiejskich okolic -
      znajomi pod miastem, jeziora pod Poznaniem).
      Pp. Borejkowie jeździli do sanatoriów w czerwcu oraz kiedyś byli w Łebie, także
      pływali statkiem po Warcie (w celu zrywania chronionych roślin w lesie).
      Gizela chodziła na pielgrzymki.

      Tyle na razie przybiegło mi do głowy.
      • nioszka Re: turystyka 23.04.08, 13:48
        czyli raczej panuje przekonanie "Piękna nasza Polska cała" :), przy
        czym dzieciom Borejkówien już się wyjazdów nie organizuje (brak
        czasu czy pieniędzy?)
        zagranica to jedynie stypendia-Pawełek, Hajduk, Grześ
        no i wielkie "wojaże"-ucieczki Pyziaka-Australia, Brazylia (?),
        Niemcy
        • mamalilki Re: turystyka 23.04.08, 14:56
          Nie z Lonią tylko z Moniką.

          Co do dzieci Borejkowien to z tego co pamietam Gabrysia martwila sie ze ma
          zakrzep i nigdzie z dziecmi nie wyjedzie. Potem to juz chyba regularnie jezdzily
          do Pobiedzisk. Mysle ze dla malych dzieci to niezle miejsce na wakacje.
          Poza tym musialy byc zaprawione turystycznie skoro Laura nie bala sie sama
          jechac do Torunia. Wiedziala co i jak, kupila bilet, w obcym miescie wszystko
          znalazla - calkiem niezle jak na 13-latke.
          • nioszka Re: turystyka 23.04.08, 15:50
            nie jeździ się na wczasy rodzinnie-choćby nad morze. Wiem dobrze,
            ile to kosztuje, znaczy czasem Egipt czy Tunezja dla rodziny 2+2
            wychodzi taniej niż nasz Bałtyk, a pogoda gwarantowana zwłaszcza
            latem (czasem nawet nadprogramowo :D).
            U mnie w domu też nie było tradycji wspólnych wyjazdów-na
            zagraniczne w czasie mojego dzieciństwa i młodości jeździli tylko
            wybrańcy, poza tym też był zawsze problem z gotówką. Cała turystyka
            tamtych czasów to były kolonie w Polsce z pracy taty albo wycieczki
            z tejże.
            Teraz wiadomo, że możliwości jest więcej i faktycznie dalej sprawa
            sie rozbija o kasę. Jeśli dobrze pamiętam, była mowa, że Ida z
            Markiem nie zabierali dzieci na wczasy właśnie z tego powodu, a
            potem hojnie dawali kasę zrzutkową na Pyzę i Fryca.
            • verdana Re: turystyka 23.04.08, 16:18
              A mnie to jednak dziwi. W 100% znanych mi rodzin naukowo-lekarsko-
              superinteligenckich wakacje dzieci (a zwykle nie tylko dzieci) sa
              jednym z najwazniejszych wydatków w ciagu roku. Nie znam nikogo, kto
              nie wysylalby gdzies dzieci, najlepiej co najmniej na miesiąc -sześć
              tygodni. Nie od razu do Tunezji, ale i nie do Pobiedzisk.
              Nie ma żadnych kolonii, obozów , nawet językowych, dzieci kiszą się
              w miescie, albo wyjeżdżają dosyć przypadkowo w niezbyt atrakcyjne
              miejsca. To naprawdę zachowania godne rodziców Esmeraldy Kopiec, a
              nie docent Borejko.
              • ding_yun Re: turystyka 23.04.08, 16:58
                Ale wyjadzy - czy to zagraniczne, czy krajowe (ale takie
                trochę "ciekawsze", jak wspomniane choćby obozy językowe) mają
                głównie na celu rozwijać otwartość na świat i na szeroko pojętą
                inność. A to raczej główną cnotą u Borejków nogdy nie było
                • mmaupa Re: turystyka 23.04.08, 17:03
                  Mnie dziwi, ze ani Pyza ani TYgrys nie jechaly gdzies z kolezankami - zawsze sie
                  tylko kisza we wlasnym towarzystwie. W koncu nie tak trudno zaprzyjaznic sie z
                  jakas rodzina ze szkoly na przyklad, i wyslac dziewczyny na wspolny wyjazd
                  (tydzien opiekuje sie jedna mama, tydzien druga). Chocby z Ceska mogla Gaba taki
                  uklad zorganizowac.
                  • verdana Re: turystyka 23.04.08, 17:53
                    A mnie dziwi - jesli nie szokuje - zostawienie chorej na ospe laury
                    w Pobiedziskach, niemal obcym ludziom. Chyba dobrze pamiętam?
                    • anutek115 Re: turystyka 24.04.08, 18:17
                      verdana napisała:

                      > A mnie dziwi - jesli nie szokuje - zostawienie chorej na ospe laury
                      > w Pobiedziskach, niemal obcym ludziom.
                      Jak się tak zastanowic, to "Nutria i Nerwus" jest książką pełną nietaktów -
                      począwszy od wciśnięcia dzieci Gabrieli Nutrii po zostawienie dzieci Gabrieli
                      Jankowiakom. A wszystko na wariata, bez pomysłu, bez żadnej organizacji, jakby
                      wakacje były czymś nieprzewidywalnym, czego nie sposób zaplanować.
                      • mamalilki Re: turystyka 24.04.08, 19:07
                        Moja mama nienawidzi Nutrii i Nerwusa :-) Zawsze sie bulwersuje, jak to jest
                        mozliwe, ze dorosla kobieta (Natalia) zachowuje sie jak kompletna kretynka,
                        ciagnac chore na ospe dzieci przez pol Polski.
          • tygrys2112 Re: turystyka 23.04.08, 18:11
            Czy Laura i Roza nie byly przypadkiem na jakichs koloniach?

            Co do tego zaprawienia turystycznego, to odgrywa tez role
            specyficzna samotnicza natura tygrysa oraz generalna umiejetnosc
            orientacji w terenie :) Osoby z wyczuciem odnajda sie w nowych
            miejscach.
            • idomeneo Re: turystyka 23.04.08, 18:56
              Na wczasy z polskim rezydentem nie było kasy, przynajmniej w deklaracjach. Z
              kolei ze znajomością nowożytnych języków obcych u Borejków było chyba raczej
              cienko, więc opcje bardziej budżetowe i samoorganizacja też jakoś nie teges. Aż
              szkoda, bo przy odrobinie inicjatywy można z namiotem zwiedzić Europę za
              naprawdę niewielkie pieniądze.
              • sowca Re: turystyka 23.04.08, 21:28
                Aniela i Bernard spędzili czas dłuższy we Francji.
                Elka pojechała z dziadkiem Metodym do Wiednia.
                Maciek rownież przebywał w Wiedniu, kiedy Kreska rodziła bliźniaczki.
                Julia i Tolo przebywali we Francji na winobraniu.
                Pyza była na klasowej wycieczce we Włoszech (swoją drogą, nie wiem,
                co to za szkoła, która organizuje uczniom dwutygodniowy wyjazd do
                Włoch! Najdłuższa szkolna wycieczka, na której byłam, trwała 5 dni!)
                Jak się tak bliżej przyjrzeć, to dużo tych wyjazdów bylo.
                • mamalilki Re: turystyka 24.04.08, 00:30
                  Kiedy Laura miala ospe to juz dziewczynki sie dobrze znaly z Jankowiakami i
                  nawet byl dla nich domek w ogrodku. Uwazam ze malym dzieciom Pobiedziska w
                  niczym nie zaszkodza: las, jeziora pewnie niedaleko, domek, ogrodek itd. Mnie
                  zawsze dziwilo ze Borejkowny nie byly harcerkami, bo to by mi do nich bardzo
                  pasowalo.
                  • idomeneo Re: turystyka 24.04.08, 00:40
                    mamalilki napisała:

                    > Mnie zawsze dziwilo ze Borejkowny nie byly harcerkami, bo to by > mi do nich
                    bardzo pasowalo.

                    może za PRL-u im ideologicznie nie wypadało?

                    Ja bym jednak nie liczyła wyjazdów zarobkowych i zawodowych (winobrań,
                    rezydencji, stypendiów) jako turystyki.
                  • verdana Re: turystyka 24.04.08, 08:25
                    Ale ż to nie byly "male " dzieci, tylko dorastajace. I powiem
                    szczerze, ze nie zwalałabym chorej dziewczynki komus na glowę - to
                    raz. I chyba słusznie, bo natychmiast pan Jankowiak kazał, o ile
                    pamiętam, chorej Laurze zmywać - co przy ospie jest niewskazane. Ale
                    praca i wychowanie przede wszystkim, co tam zdrowie!
                    No i jest tu pewna sprzeczność - do lasu i jeziora można puscić same
                    duze. Gdyby były male (i w dodatku chore) to na znajomych nie
                    naklada się nagle takiego obowiazku....
    • ivoncja Re: turystyka 24.04.08, 09:28
      w "IŚ"- wakacje pod namiotem w Czaplinku, którymi pogardziła Ida...
      • metwoh Re: turystyka 24.04.08, 10:03
        Powiem szczerze, że nie znam osoby, która jest w stanie finansowo
        zapewnić dzieciom 6 tygodni wakacji na zorganizowaną turystykę.
        Wbrew pozorom, łatwiej zapewnić wyjazd biedniejszym- bo finansuje to
        samorząd, parafia niż takim budżetowym śreniakom. A docent kokosów
        nie zarabia, a wypoczynek musi sfinansować sam.
        Osobiście preferuję wypoczynek krajowy. Uważam, że należy pokazać
        najpierw Polskę, a z czasem rozszerzać horyzonty. No i jestem w
        stanie zapewnić jedynie 2 tygodnie z wakacji na wyjazd. A pozostałe
        to też nie musi być siedzenie w domu. No ale ja mieszkam w okolicy,
        gdzie nie brakuje lasów, jezior itp. Jak jest pogoda, to wolę wypad
        na 2-3 godzinki, niż smażenie się całymi dniami gdzieś np. w
        Hiszpanii(gdzie oczywiście też byłem, więc mój wybór jest w pełni
        świadomy). Chociaż...te plażowiczki topless,też miały swój urok.
        • verdana Re: turystyka 24.04.08, 10:24
          A dlaczego zorganizowaną? Chocby jak starsze pokolenie Borejkow -
          pod namiot, szczególnie, ze samochody wszyscy posiadaja.
          Ja zapewniałam dzieciom wakacje z dziadkami, wakacje u znajomych,
          wakacje z rodzicami itd - a tu nic, marazm.
          I to w przypadku rodzin najwyraźniej zamoznych, choc MM pisze
          inaczej.
          • metwoh Re: turystyka 24.04.08, 16:37
            Wakacje z dziadkami-zwłaszcza jak się z nimi mieszka? Oczywiście
            opcja babcia na wsi jest ok, jeżeli się ma taką babcię. A z
            rodzicami-osobiście jeździmy z dziećmi, właśnie pod namiot-ale to
            tylko tydzień. W moim wieku po tygodniu gnaty już bolą.
            Znajomym nigdy dzieci nie podrzucaliśmy. Po prostu-jakoś nie
            pasowało. I nie chciałbym mieć u siebie dodatkowych dzieci
            znajomych. Moje mi zawsze wystarczały. Czasami podrzucano nam
            siostrzeńców żony-zawsze się o to wkurzałem, bo był młyn straszny.
            • idomeneo Re: turystyka 24.04.08, 17:32
              zagraniczne wakacje to niekoniecznie smażenie się na plaży, ale też zwiedzanie.
              To faktycznie bardzo dziwne, że kulturalni Borejkowie z przyległościami,
              zwłaszcza ci w wieku studenckim, nie ruszają z przyjaciółmi i namiotem po
              Europie (w wersji sportowej - nie robią wyprawy rowerowej, np. przez Szwecję).
              Nie jest to dogodna opcja dla rodzin z dziećmi, ale czemu młodzi dorośli są tacy
              nieruchawi?

              Moje przypuszczenie, to że nie za bardzo mają z kim podróżować(przyjaciele
              ostatnio pojawiali się w zamierzchłych czasach w postaci Danki w 6K i zbiorowo
              jako grupa ESD). Oraz nie władają językami obcymi, co przy samodzielnie
              organizowanych wyjazdach jest jednak przydatne.
              • kebbe Re: turystyka 24.04.08, 19:34
                Ida i Marek wybrali się w podróż po Europie...:) Maluchem!
          • yowah76 Re: turystyka 24.04.08, 17:27
            Dzieci Idy mialy babcie z amerykanska emerytura, jakby nie patrzec;)
            A rozmaite kolonie dla dzieci pracownikow naukowych tez sa pewnie
            organizowane.
            • metwoh Re: turystyka 24.04.08, 22:02
              Oj, to nie PRL. Uczelnie raczej nie bawią się w organizację kolonii.
              • croyance Re: turystyka 24.04.08, 23:15
                OT, sluchajcie, jak sobie zrobic sygnaturke?
                • croyance Re: turystyka 24.04.08, 23:29
                  Ok, juz wiem. Powinno dzialac.
    • ginestra Re: turystyka 25.04.08, 12:37
      Jaki ciekawy wątek. Jestem pełna uznania, że te wszystkie szczegóły pamiętacie,
      gdzie kto wyjechał, i różne opcje i nawet babcię z amerykańską emeryturą, o
      której wspomina Jowah ;)

      A wątek jest bardzo na czasie, bo ja też myślę o zbliżających się wakacjach i -
      to prawda - najbardziej w kontekście dzieci. Tak też było od zawsze. Był czas
      gdy pieniędzy było mało i szukało się różnych opcji, żeby jednak pobyły choć
      trochę na wakacjach. Jeździliśmy pod namiot, raz też na zaproszenie znajomych
      pojechałam z dziećmi na wieś na 2 tygodnie, kiedyś też jeździłam na inną wieś, z
      moimi rodzicami na ich działkę. Nie podrzucałam dzieci znajomym czy rodzinie,
      czasem gdzieś wyjeżdżały z dziadkami albo były u cioci parę dni dosłownie. Były
      parę razy na bardzo tanich koloniach (parafia, harcerstwo - a raczej zuchy), ale
      najwięcej, w miarę stopniowej poprawy finansów rodziny, wyjeżdżały albo z
      rodzicami albo z samą mną (bo miałam przez wiele lat długie, nauczycielskie
      wakacje). Jedna z moich córek wyjechała kilka razy na obóz sportowy i muszę
      przyznać, że jest to duże szarpnięcie finansowe dla rodziny - zwłaszcza gdyby na
      taki obóz chcieć wysłać więcej niż jedno dziecko. Kwota (ok. 1500 zł plus osobno
      jakieś kieszonkowe) jest oczywiście uzasadniona, bo jest dużo fajnych zajęć,
      opieka, wyżywienie, ale jednak wygospodarowanie jej w danym miesiącu w jednym
      kawałku, zwłaszcza gdyby pomnożyć, jak wspomniałam, dla kilkorga dzieci, jest
      dla wielu osób pewnym problemem, no i nie rozwiązuje sprawy reszty wakacji, bo
      to tylko 2 tygodnie. Również na takie wyjazdy trzeba dzieciom wiele rzeczy
      kupić, żeby ze sobą zabrały. Inną sprawą jest też dostępność urlopu z pracy,
      gdyby chcieć wyjechać rodzinnie.
      W ostatnich latach, w ramach tanich wakacji (z dziećmi i z moimi braćmi i
      bratankiem) zasmakowałam w spływach kajakowych polskimi rzekami (np. Czarna
      Hańcza, Wda), z namiotami oczywiście. Fajna przygoda :) Byłam też (sama z
      dziećmi) w zeszłym roku w Łebie - też z namiotem, pociągiem i było cudownie.

      Ogólnie wakacje kojarzą mi się (oprócz przyjemności i atmosfery przygody) z tym,
      że to jednak duży wydatek i skądś trzeba pieniądze zorganizować i
      nagimnastykować się co do pomysłów, funduszy i realizacji, co nie jest często łatwe.
      Natomiast jeśli te pieniądze są, to ja myślę sobie, że wtedy nie warto się w
      ogóle zastanawiać i ich żałować na wyjazdy, nawet zagraniczne, bo zobaczyć
      piękne zakątki świata i zwiedzać je razem, to wspaniałe przeżycie. I
      rzeczywiście otwiera bardzo człowieka na inne kultury, język, rozbudza ciekawość
      świata i ludzi. W czasach małżeństwa byliśmy całą rodziną na jednej pięknej
      wyspie oraz w Chorwacji i było tam naprawdę ślicznie. Jestem pod wielkim
      wrażeniem krajobrazów i w ogóle wszystkiego. Polska jest piękna, owszem i fajnie
      jest spędzać w niej wakacje, ale urlop za granicą ma swój niepowtarzalny smak
      takiego prawdziwego podróżowania, poznawania czegoś, co jest zupełnie inne niż u
      nas.

      Co do Borejków, to właśnie, ich mocną stroną nie jest chyba główkowanie,
      planowanie i ekscytowanie się tymi planami. Chyba wakacje w mieście nie wydają
      im się też czymś dziwnym. Tu powiem, że niektóre osoby (np. moja starsza córka)
      bardzo lubią wakacje we własnym mieście i odpowiada im coś takiego, że można
      spać ile się chce we własnym łóżku, potem leniwie rozpocząć dzień tak jak się
      chce, potem się człowiek szykuje i wychodzi ze znajomymi i sobie gdzieś chodzą
      czy jadą, a na wieczór wypożyczą film i to też ma swój urok. Jednakże w mieście,
      to wiadomo, spaliny, hałas itp. a i warto też zmienić otoczenie, poczuć, że
      wakacje to też odmiana.
      A więc jestem za wyjazdami!

      Natomiast fajnie się również czyta Jeżycjadę kiedy oni tak chodzą latem tymi
      uliczkami Poznania... a więc jestem w rozterce, bo gdyby czytać jak chodzą po
      Egipcie czy Wenecji, to by chyba nie było to :)
      • onion68 Re: turystyka 26.04.08, 11:09
        Tu powiem, że niektóre osoby (np. moja starsza córka)
        > bardzo lubią wakacje we własnym mieście i odpowiada im coś takiego, że można
        > spać ile się chce we własnym łóżku, potem leniwie rozpocząć dzień tak jak się
        > chce, potem się człowiek szykuje i wychodzi ze znajomymi i sobie gdzieś chodzą
        > czy jadą, a na wieczór wypożyczą film i to też ma swój urok.

        Moja córka ma podobne upodobania - od jakichś dwóch lat. Konkretnie, nie chce
        jeździć na wakacje z rodzicami :-) Ja od początku przyznawałam jej prawo do tego
        (co za przyjemność patrzeć przez dwa tygodnie na czyjąś nadętą minę), trochę
        gorzej z moim mężem było. No ale w tym roku jedziemy już we troje - tylko z
        synem. Do Puszczy Białowieskiej tym razem, pod wpływem wywiadu z Margaret
        Atwood, pisarki z dalekiej Kanady, która ma świadomość unikalnego charakteru
        tego kawałka ziemi. A ja mieszkam w Polsce i nigdy tam nie byłam.
    • ginestra Re: turystyka 25.04.08, 13:02
      Acha, przypomniało mi się coś w temacie wakacji, tylko, że to trochę off-topik.

      Otóż, wczoraj obejrzałam w TV film "Ocean strachu" (o ile to dobry tytuł) - może
      i Wy to widzieliście? Oglądałam film nie od początku, ale zostałam wprowadzona w
      akcję w każdym razie. No i to był naprawdę straszny film pokazujący jak się mogą
      skończyć miłe, romantyczne wakacje w towarzystwie ukochanego, połączone z
      nurkowaniem, jak to można zapłacić ciężkie pieniądze i liczyć na to, że jak
      człowiek sobie ponurkuje w oceanie, to potem się wynurzy i będzie na niego
      czekała łódź z tymi ludźmi z obsługi, którzy zabierają nurków z powrotem na
      brzeg. Okazuje się, że można się bardzo przeliczyć (choć to oczywiście taki
      scenariusz, jednakże nie mogę otrząsnąć się z wrażenia jakie to było wszystko
      realistyczne i prawdopodobne). Nie chciałabym uprzedzać faktów, gdyby ktoś
      chciał to obejrzeć, więc nie będę mówić jak to się wszystko skończyło. W każdym
      razie zapomniałam dodać do poprzedniej mojej wypowiedzi, że uwielbiam podróże do
      różnych zakątków, ale na pewno nikt nie namówi mnie na nurkowanie wśród rekinów
      (a i bez rekinów też). Nawet potencjalny ukochany. (Zresztą ja już tak mam, że
      choć pływać lubię, to nawet z taką rurką i w masce nie chciałam zanurzyć się w
      tym morzu w Chorwacji, mimo tego, że dzieci mi się dziwiły i opowiadały jakie
      tam fajne rzeczy są pod wodą).

      Borejkowie chyba podzielają moje zdanie - nikt z Borejków ani ze znajomych nie
      nurkował, chociaż jest teraz taki trend i moi niektórzy znajomi jeżdżą de facto
      na takie właśnie wyjazdy. Muszę przyznać, że nie zjadły ich rekiny, ale mimo to
      rozrywka ta nie budzi mojego zaufania. A co Wy myślicie o tym, ewentualnie?
      Pozdrawiam
      • jop Re: turystyka 25.04.08, 13:20
        Nurkowałam w Egipcie i szczerze mówiąc - nie złapałam bakcyla. Jakoś
        mnie to nie kręci. Cały czas mam lekki strach, że to ustrojstwo
        wypadnie mi z ust, pełno bąbelków powietrza, wkładanie na siebie
        tych dziesiątków kilogramów sprzętu to też żadna frajda. Jakoś to
        nie dla mnie. Rafę to sobie wolę pooglądać po burżujsku pływając
        łodzią ze szklanym dnem.
        • ginestra Re: turystyka 25.04.08, 14:28
          Dzięki Jop za wrażenia. Tak właśnie myślałam, że ten strach o to, że coś pójdzie
          nie tak ze sprzętem, z wynurzeniem itp. człowiekowi jednak towarzyszy i nie
          pozwala się wyluzować. Choć inna sprawa, gdy się bakcyla połknie, może wtedy
          człowiek czuje się swobodnie i nie boi się. Ci z filmu super sobie radzili i
          byli zadowoleni do momentu wytknięcia głowy ponad powierzchnię wody..
          Mam nadzieję, że łódź po Ciebie przypłynęła skoro piszesz na forum :)
          Gratuluję odwagi w próbowaniu nowych rodzajów aktywności i tej śmiałej, jakże
          ciekawej na pewno wyprawy. :) Po trochu zazdroszczę ;)
          • nioszka Re: turystyka 26.04.08, 10:31
            Ginestro, jak się bakacyla połknie, to Egipt odwiedza się kilka razy
            do roku, tylko po to, by ponurkować, wierz mi :D
            Ja się w wodzie czuję bardzo niepewnie, słabo pływam, otware morze
            czy ocean to już jest wyzwanie, bezpieczniej i pewniej się czuję w
            basenie. Natomiast nurkowanie na pewno jest frajdą dla samego
            oglądania tych wszystkich cudów, rybek, raf "na żywo" (choć ostatnio
            był niestety śmiertelny wypadek w Egipcie).

            A wracając do wakacji-jak już wcześniej wspominałam, zdaję sobie
            sprawę, że finanse to podstawa, bo sama pamiętam, że większość
            swoich spędzałam u babci na wsi, z braćmi i kuzynką, czasem były
            jakieś jednodniowe wypady-obowiązkowo do naszego śląskiego Wesołego
            Miasteczka :D. Moi rodzice nie mieli nigdy duszy podróżników czy
            organizatorów wypraw, więc nawet wypady w pobliski Beskid odpadały.
            W Czarnej Polewce Józinek wypowiada kwestię w rodzaju, że rodzice są
            tak zapracowani, że nie mają nawet czasu na wakacje, i dlatego te
            wakacje trzeba spędzać z babcią. Szkoda, że Idy i Marka nie stać na
            to, by choć kilka dni pobyć gdzieś poza domem z dziećmi, bo w tym
            momencie to chyba nie jest jednak kwestia finansów...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka