Dodaj do ulubionych

Mam prośbe...

25.05.09, 14:39
Czy byłby ktos tak dobry i pomógł mi strescic jakąkolwiek książkę M.M?
Potrzebne mojej córce do szkoły, ze względu na małą ilosć czasu nie da rady
przeczytać nie mówiąc o streszczeniu...
Byłabym bardzo wdzięczna...
Wiem ze tak nie wolno, że powinna przeczytac a nie prosić o sciągę, ale już
jej zapowiedziałam że lektura ją nie ominie. Dziękuję z góry i pozdrawiam
Dorcia
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Mam prośbe... 25.05.09, 16:52
      Niestety, przykro mi.
      Mojemu dziecku w takiej sytuacji tez bym nie pomogla, tylko odeslala
      do szkoly po zasłużona jedynkę.
      Wolisz, aby Twoja corka podpisala się pod cudza pracą i dostała za
      oszustwo dobry stopień? Lepsza piatka z polskiego i nauczenie, ze
      oszustwo się oplaca niż jedynka i nauczenie uczciwosci?
      mam nadzieje,z e nikt do tego ręki nie przylozy. Pisze to jako
      zdesperowany promotor, ktoremu studenci masowo przynosza plagiaty -
      teraz juz rozumiem, dlaczego.
      • onion68 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 16:56
        Popieram!
        • ding_yun Re: Mam prośbe... 25.05.09, 17:23
          Hm, ja bym nie była pewna czy ta jedynka jest zasłużona. Szkoła ma często za
          bardzo przeładowany program, zwłaszcza pod koniec roku, kiedy spadają na głowę
          sprawdziany, których nie zdążyli zrobić nauczyciele, jakieś dodatkowe
          odpytywania, referaty, mnóstwo tego.
          • klymenystra Re: Mam prośbe... 25.05.09, 17:42
            Przeciez spisy lektur sa podawane na poczatku roku szkolnego, jest czas, zeby je
            przeczytac. Po co zostawiac na ostatnia chwile? To nie jest filologia, gdzie na
            semestr przypada kilkanascie ksiazek z literatury, tylko szkola po reformie...
    • grimma Re: Mam prośbe... 25.05.09, 17:32
      www.sciaga.pl/tekst/38660-39-streszczenie_ksiazki_pt_opium_w_rosole
      ot co
      wyszukiwarka podaje mnostwo streszczen opracowan itd
      tylko pytanie jaka to przyjemnosc czytac ksiazke ktorej akcje zna sie juz z
      opracowania
      • skrzydlate.bobry Tylko nie takie ściągi! 25.05.09, 17:53
        Złapałyśmy się za głowę i różne inne elementy!
        Jak zwykł był mawiać jeden z moich szefów (cytując chyba zresztą jakąś znajomą):
        opadają ręce, nogi i biust...
        Przejrzałyśmy to streszczenie bardzo pobieżnie, ale i tak nie możemy się
        otrząsnąć ze zgrozy. Ot, pierwszy z brzegu akapit:
        Cytat2. Wchodząc do swej klasy jej zdenerwowanie wzrosło, gdy zobaczyła
        wszystkich uczniów ubranych na niebiesko. Jeden z uczniów oświadczył, że parę
        dni wcześniej ubrali się na czarno, co wzbudziło zaniepokojenie u dyrektora.
        Kobieta była bezsilna i nie potrafiła rozmawiać ze swoimi podopiecznymi. W
        nagrodę zrobiła im krótki sprawdzian.

        Co to jest za język?! Przecież nie polski!
        Prosimy! Błagamy! Namawiamy! Nie pozwólcie dzieciom korzystać z takich wzorów.
        • mmaupa Re: Tylko nie takie ściągi! 25.05.09, 18:01
          A ja miałam ochotę wrednie podesłać to cudowne streszczenie KK w którym Ignacy
          pracuje w Bibliotece Rapaczyńskich...
      • verdana Re: Mam prośbe... 25.05.09, 17:54
        Książek się nie czyta dla przyjemnosci, tylko z obowiazku.
        A sumienny nauczyciel powinien czytac takie teksty i wylapywac
        przepisane streszczenia.
      • ding_yun Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:00
        Na ogół z tych streszczeń nic absolutnie nie wynika.

        "W dalszej rozmowie pytana o rodziców powiedziała, że umarli, po czym
        przypomniała sobie, że tata jest intelektualistą"

        "Maciek wpadł na pomysł, by odsprzedać Kresce jeden bilet po zniżkowej cenie na
        przedstawienie. Po negocjacjach dziewczyna wyraziła zgodę i zajęli się matmą"

        "Była to dobrze usytuowana rodzina"

        "Nagle zapanowało ogólne poruszenie na sali, ponieważ Matylda kilka razy mdlała
        i Maciek musiał ją wyprowadzić. Na domiar złego Genowefa wychyliła się za
        balustradę by dotknąć łysiny pana dyrygenta"

        To tak kilka zdań z początku. Poza tym nie ma żadnej wzmianki o tym dlaczego
        pana Borejko nie ma w domu, w jakim celu uczniowie ubrali się na czarno albo na
        niebiesko, dlaczego Piotruś pracuje u prywaciarza. Właściwie zupełnie się temu
        nie dziwię, sama przeczytałam OwR mając nie więcej niż 10 lat i nic absolutnie z
        tych rzeczy do mnie nie trafiło. Powieści Musierowicz, zwłaszcza takie jak OwR
        czy BBB powinny być omawiane w szkole z nauczycielem, jego wyjaśnienia są
        NIEZBĘDNE, a nie opcjonalne. Z postu Dory, która prosi o streszczenie
        jakiejkolwiek książki MM wnioskuję, że nauczyciel zadał uczniom jakąś dodatkową
        pracę, na podwyższenie oceny - przeczytajcie coś tam i napiszcie coś tam. Bardzo
        popularna praktyka w polskich szkołach, nauczyciel się nie namęczy, dziecko
        dostanie dobrą ocenę, a że nic z tego nie zrozumie to już nieistotne. Dlatego
        napisałam, że jedynka nie jest do końca zasłużona - jest wynikiem głupich
        praktyk w szkołach. Natomiast ja też chyba odesłałabym dziecko do szkoły z
        nieprzeczytaną książką po to, aby przekonało się, że od jedynki świat się nie
        zawali, a ważniejsze od tego co się ma w dzienniku jest to, co ma się w głowie.
        • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:13
          ding_yun napisała: Z postu Dory, która prosi o streszczenie
          > jakiejkolwiek książki MM wnioskuję, że nauczyciel zadał uczniom jakąś dodatkową
          > pracę, na podwyższenie oceny - przeczytajcie coś tam i napiszcie coś tam.

          Przypuszczam, że wątpię. I za nie przeczytanie dodatkowo zadanej książki na
          podwyższenie oceny grozi jedynka?

          Bardzo
          > popularna praktyka w polskich szkołach, nauczyciel się nie namęczy, dziecko
          > dostanie dobrą ocenę, a że nic z tego nie zrozumie to już nieistotne. Dlatego
          > napisałam, że jedynka nie jest do końca zasłużona - jest wynikiem głupich
          > praktyk w szkołach.

          Ja oczywiście nie jestem obiektywna, jako ta wredna belferka wrzeszcząca na
          lekcjach (jakżeby inaczej) "Nie słyszę ciszy!!!", bo jej dziatwa zakłóca lekturę
          kolejnego Harlequina, ale idę o zakład, że ta prośba nie jest spowodowana
          głupimi praktykami w szkołach. Jakoś tak szóstym zmysłem czuję, że dziecię sobie
          nagle przypomniało, że musi na jutro coś przeczytać i streścić, bo wczesniej jej
          z głowy kompletnie wyleciało. Po prostu wyczuwam w tym poście taki sam ton, w
          jaki wpadają moi uczniowie, którym przypominam o jutrzejszym terminie oddania
          projektu, zadanego trzy tygodnie wcześniej.

          I dlatego ja tez pozwoliłabym dziecku dostać jedynkę. Następnym razem nie
          pzrypomni mu się pod koniec maja, że na początku maja pani kazała jakąś tam
          książkę przeczytać.
          • verdana Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:20
            \Hm, byłabym niezwykle wdzięczna nauczycielowi, ktory wpadlby na
            pomysł, ze przeczytanie dobrej ksiązki i jej omowienie, to całkiem
            niezly sposob na podwyższenie marnej oceny z polskiego. Szczególnie,
            jeśli ta marna ocena jest - jak u mojego syna - li i jedynie za
            gramatykę.
          • slotna Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:29

            > Przypuszczam, że wątpię. I za nie przeczytanie dodatkowo zadanej książki na
            > podwyższenie oceny grozi jedynka?

            A ona napisala, ze grozi?

            Mnie sie to wcale nie podoba, bo pamietam, jak sie burzylam w szkole, ze innym rodzice pomagaja, a mnie nie :) Raz jeden sie zdarzylo, w czwartej albo piatej klasie musialam wyrzezbic cos z mydla. Oczywiscie rozwalilam cala kostke, a pozniej jakos zapomnialam. Dzien przed plastyka skruszylam nastepne kostki, podziobalam sobie paluszki, wpadlam w histerie, a pozno sie zrobilo po drodze i mama sie zlitowala - kazala pojsc spac i cos tam wydlubala sama. Chociaz podejrzewam, ze po prostu szkoda jej bylo kolejnego mydla :) Oczywiscie wszyscy przyniesli arcydziela i dostali piateczki, z wyjatkiem jednego kolegi, ktory zaprezentowal mydelko z wydlubanym pracowicie srodkiem i na pytanie "a coz to?" odpowiedzial - "ponton". Biedaczkowi rodzice nie pomogli ;))
            • klymenystra Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:38
              Urocze :) Mi tez nie "pomagali" (bo tak pomagac, w sensie tlumaczyc fizyke, czy
              przecztac wypracowanie - mama polonistka, to owszem) - raz tylko mama uszyla za
              mnie piornik (mialam dwie lewe rece do tego:/) i namalowala cos tam farbami
              (rysuje lepiej od niej, ale farbami sie posluguje jak nie do konca sprawny
              manualnie czterolatek). I to byl koniec. W zyciu sobie nie wyobrazam mojej
              mamy, jak szuka dla mnie streszczen O.o
            • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:54
              slotna napisała:

              >
              > > Przypuszczam, że wątpię. I za nie przeczytanie dodatkowo zadanej książki
              > na
              > > podwyższenie oceny grozi jedynka?
              >
              > A ona napisala, ze grozi?

              Pardon. Iwinit'je. Nie napisała. nadinterpretowałam, albo mnie się w jakimś
              innym poście w oczy rzuciło i zlało w jedno.

              Napisała "Wiem ze tak nie wolno, że powinna przeczytac a nie prosić o sciągę,
              ale już
              jej zapowiedziałam że lektura ją nie ominie.", i to własnie wywołało przed
              oczami mej duszy wizję w stylu: "Zapomniałam, jutro sprawdzian, mamusiu,
              pomóóóóóżżżż!!!" i mamę w furii wklepującej prośbę na naszym forum. W każdym
              razie odnoszę uparte wrażenie, że nie chodzi o pracę dodatkową, zadaną wczoraj,
              tylko o coś co dziecku z głowy wywiało.

              Oczywiscie wszyscy przyniesli
              > arcydziela i dostali piateczki, z wyjatkiem jednego kolegi, ktory zaprezentowa
              > l mydelko z wydlubanym pracowicie srodkiem i na pytanie "a coz to?" odpowiedzia
              > l - "ponton". Biedaczkowi rodzice nie pomogli ;))

              No patrz. A do mnie, jak dziecku szóstki za hiper-super wykonany projekt nie
              postawiłam (w którym to projekcie dziecię z klasy szóstej używało wszystkich
              trzech trybów, czasu zaprzeszłego, a nawet kilku, oraz którego nie potrafiło z
              powrotem przetłumaczyć na ojczysty język) rodzic przyszedł z , nieprawda,
              pyskiem i dyrekcją mnie straszył, bo inne dzieci szóstki dostały, a na jego się
              uwzięłam.

              Wielu rzeczy można się o polskiej szkole dowiedziec, jak się spędzi chociaż pół
              roku po tej drugiej stronie.
              • slotna Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:35
                > No patrz. A do mnie, jak dziecku szóstki za hiper-super wykonany projekt nie
                > postawiłam (w którym to projekcie dziecię z klasy szóstej używało wszystkich
                > trzech trybów, czasu zaprzeszłego, a nawet kilku, oraz którego nie potrafiło z
                > powrotem przetłumaczyć na ojczysty język) rodzic przyszedł z , nieprawda,
                > pyskiem i dyrekcją mnie straszył, bo inne dzieci szóstki dostały, a na jego się
                > uwzięłam.

                I to jest imo przerazajace. Wprawdzie pamietam pare sytuacji, w ktorych koledzy i kolezanki odsylani byli z komentarzem "praca niesamodzielna", ale chyba nikt nie byl na tyle bezczelny, zeby sie jeszcze wyklocac.
                • klymenystra Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:51
                  Moj jeden uczen zaprezentowal mi kiedys prace, zywcem przetlumaczana w google
                  translator, albo innym wynalazku. Palnelam mu przyjacielskie kazanie i sie
                  skonczylo, ale, niestety, wiem, ze wyniosl takie cwaniaczenie z domu, po
                  tatusiu. Gdyby nie to, ze tatus sie przyjazni z moimi rodzicami, a lekcje sa
                  prywatne, pewnie bym miala tego ojczulka na glowie - ze synusia ochrzaniam i
                  moze jeszcze jedynke stawiam! (nie postawilam, nie ten poziom)
                  • mama_kotula Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:58
                    I taki sposób - cwaniaczenie - zostaje do późnych lat nauki :/.

                    W mojej grupie na uczelni na angielskim jest jeden pan, nazwijmy go - Rysio. Rysio zawsze wpisuje się na forum (studiuję przez net) na jakąś godzinę czy dwie przed deadline, kiedy większość wypowiedzi studentów jest już skomentowana i poprawiona przez prowadzącą.

                    Przeważnie tego nie czytałam, co pan Rysio wypisuje - niemniej wczoraj zerknęłam i mnie przytkało - po czym bardzo wrednie zacytowałam pracę pana Rysia podając przy każdym zdaniu link do postu z którego pan Rysio owo zdanie żywcem zerżnął.

                    Tak, wiem, to było podłe. Trudno, moge byc podła, ale wkurwiają mnie takie Rysie. Jestem w stanie przymknąć oko na wiele rzeczy, ale na taki bezczel się nie godzę.
                    • anutek115 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 08:53
                      mama_kotula napisała:

                      > Tak, wiem, to było podłe.

                      Nie, dlaczego? Moim zdaniem wychowawcze. Choć pan Rysio z pewnością nie doceni.

                      Trudno, moge byc podła, ale wkurwiają mnie takie Rysi
                      > e. Jestem w stanie przymknąć oko na wiele rzeczy, ale na taki bezczel się nie g
                      > odzę.
                      >
                      A zauważyłyście, ile człowiek w to pracy wkładał? Sto razy więcej, niż gdyby to
                      sam napisał! Przecież musi przed komputerem siedzieć, śledzić, które zdanie mu
                      podejdzie, a które nie bardzo, jesli ta praca ma stanowić ciąg logiczny (typu
                      wypracowanie) to jeszcze dopasowywać, coby mu się na szwach nie rozjeżdżało...
                      Ale woli to, niż siąść i uczciwie, możliwe że w krótszym czasie napisać sam.
                      Cudowne!
                      • mama_kotula Re: Mam prośbe... 26.05.09, 09:20
                        CytatA zauważyłyście, ile człowiek w to pracy wkładał? Sto razy więcej, niż gdyby to sam napisał! Przecież musi przed komputerem siedzieć, śledzić, które zdanie mu podejdzie, a które nie bardzo, jesli ta praca ma stanowić ciąg logiczny (typu wypracowanie) to jeszcze dopasowywać, coby mu się na szwach nie rozjeżdżało... Ale woli to, niż siąść i uczciwie, możliwe że w krótszym czasie napisać sam. Cudowne!

                        Ależ skąd, ile tam czasu. Żaden to czas.
                        Do napisania było streszczenie i podsumowanie dialogu. Żaden problem wziąć jedno zdanie z postu 1, drugie zdanie z postu 2 i tak dalej. Copy-paste, nawet nie edit.
                        Pan Rysio to wg mnie bierny użyszkodnik, tekst angielski zrozumie, ale sam nie napisze/nie wypowie się. Jakby pan Rysio miał pisać sam, musiałby sprawdzać czy jego konstrukcje gramatyczne są poprawne, szukać synonimów słów z dialogu (a tak, to ma na tacy podane, wystarczy że sobie wątek na forum rozwinie), no i istnieje niebezpieczeństwo, że jednak narobi błędów i dostanie niższą ocenę. O.

                        A moja akcja była wymierzona raczej nie w pana Rysia, tylko w lektorkę, która albo udawała, że nie widzi bezczelnego plagiatowania, albo faktycznie nie widziała.
    • taria Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:38
      Szanowną mamę informuję, że ksiązki p. Musierowicz to
      nie "Trylogia", tylko przeciętne objętościowo powieści dla
      nastolatek. Na ten przykład "Opium w rosole" zawiera ok. 70 tys słów.
      Przeciętne tempo czytania ZE ZROZUMIENIEM szóstoklasisty, to 100
      słów na minutę, gimnazjalisty 150 słów. Nie mówię tu o
      wunderkindach, tylko trójkowej uczennicy zwyczajnej
      małomiasteczkowej szkoły. Jakby na to nie patrzeć, córce wystarczy
      8 - 12 h czytania. W trzy dni się uwinie, pod warunkiem oczywiście,
      że rodzic kładzie w wychowaniu nacisk na to, żeby nie chodzić na
      skróty i poważnie traktować szkolne obowiązki.
      • mama_kotula Re: Mam prośbe... 25.05.09, 18:48
        CytatW trzy dni się uwinie

        Mam niejasne wrażenie, że to na jutro :P

        Do autorki: a córka to się nie boi, że po prezentacji streszczenia nauczyciel zada jakieś niewinne pytanie i się wyłoży?
        Wolałabym dostać pałę, prawdę mówiąc.
        • skrzydlate.bobry Re: Mam prośbe... 25.05.09, 19:02
          Ciekawe, tak na marginesie, w jakim wieku jest córka i jakie ma dotychczasowe
          doświadczenia z lekturami.
          Pamiętamy, jak to w czasach licealnych (możliwe, że byłyśmy już wtedy dorosłe),
          przybyłyśmy na lekcję polskiego i - zapytane otwartym tekstem "Kto nie
          przeczytał...?" - po raz pierwszy w szkolnej karierze podniosłyśmy rękę.
          Naszpanpolonista to całkiem mądry człowiek był. Reszta klasy srodze się
          zdziwiła, że jak to - my nie przeczytałyśmy?, ale on podszedł ze sprawy z pełnym
          zrozumieniem i nie wyciągnął konsekwencji, kiedy wyjaśniłyśmy, że po
          parudziesięciu stronach nie dałyśmy rady czytać dalej. Nie i już. Chodziło z
          "Zbrodnię i karę", a na Dostojewskiego odblokowałam się chyba pięć lat później.
          • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 19:15
            Mojapanipolonistka nie była zbyt mądra ;-), ale kiedy koleżanka oznajmiła jej,
            że nie przeczytała "Rozdziobią nas kruki, wrony", bo po natknięciu się na
            naturalistyczny obraz umierajacego konia (wielbicielką zwierzątek była) nie
            mogła czytać dalej też żadnych konsekwencji nie wyciągnęła.

            Pierwszy i jedyny raz.

            Może też kochała konie. Albo nie lubiła Żeromskiego ;-))).
            • ding_yun Re: Mam prośbe... 25.05.09, 19:38
              Mnie tylko wydaje się dziwne, że Dorcia prosi o streszczenie jakiejkolwiek
              książki MM. Trochę to nie pasuje do teorii, że dziecko miało już od dawna zadaną
              konkretną lekturę do przeczytania. Ale mogę się mylić w swej naiwności.
              • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 20:44
                Może rzeczywiscie nie miała konkretnej lektury. Może rzeczywiscie to było "a kto
                się chce wyciągnąć z tej trójki, powinien...", co nie zmienia faktu, że moim
                zdaniem później padło "... przeczytać dowolną powieść Małgorzaty Musierowicz,
                napisać jej streszczenie i dostarczyć mi je za dwa tygodnie". A córka Dorci
                oczywiście chciała się wyciągać z trójki (albo czwórki), tylko jej się dziś
                przypomniało, że za dwa tygodnie mija jutro.

                I, jako zgryźliwy belfer to piszę, i tak dobrze o niej świadczy, że poleciała do
                mamy z krzykiem "mamuuusiuuu, poooomóżżżż!". Bo duża część dziatwy, która
                przychodziła do mnie wyciągać się z trójek była zdumiona, że o coś ich pytam.
                Jak to, przecież PRZYSZLI! Wykazali się dobrą wolą! A ja mam czelność zadawać
                jakieś durne pytania!!!
    • ananke666 spróbuj tu 25.05.09, 20:13
      www.jezycjada.jedyna.com/forum/
      Średnia wieku na forum niższa, mniej zjadliwych belfrów i jak sądzę, większe
      zrozumienie dla tego przypadku.
      • dorcia1974 Re: spróbuj tu 25.05.09, 20:46
        ananke666 dziekuję! :)
        wszystkim tym, którzy mówią, że "woleliby" lub wysłaliby dziecko po "zasłużoną"
        jedynkę nie wierzę
        • slotna Re: spróbuj tu 25.05.09, 20:58
          > ananke666 dziekuję! :)
          > wszystkim tym, którzy mówią, że "woleliby" lub wysłaliby dziecko po "zasłużoną"
          > jedynkę nie wierzę

          A to niby dlaczego? Ja juz wyzej pisalam, ze mnie swego czasu nawet do glowy by nie przyszlo prosic mame o taka "pomoc" czyli odwalenie za mnie roboty. Nie zrobilam - musialam poniesc konsekwencje i koniec. Zreszta kij z konsekwencjami, przeciez twoja corka bedzie musiala SKLAMAC, ze przeczytala ksiazke i napisala streszczenie. Bardzo wychowawcze.
        • mamalilki Re: spróbuj tu 25.05.09, 21:03
          To nie jest kwestia wiary. Przyjmij do wiadomości ze tacy rodzice po prostu
          istnieją. Co za bzdura, pomóc komus dostac piąteczke i zarazem dyskretnie
          nauczyć oszustwa. Ładny pakiet, nie ma co. Potem sie nie zdziw ze Ciebie
          oszukuje, jak juz sie wprawi oczywiście.
        • ananke666 Re: spróbuj tu 25.05.09, 21:07
          Nie twierdzę, że tam pomogą, ostatecznie to także forum dla zapalonych czytelników.
          I nie obraź się, ale niech córka sama sobie kombinuje ściągę, skoro koniecznie
          chce ściągać. Każda książka Musierowicz to są dwa wieczorki przy lekturze nawet
          dla osób powoli czytających. Literatura lekka, łatwa i przyjemna, a nie "Rękopis
          znaleziony w Saragossie" na czas.
        • klymenystra Re: spróbuj tu 25.05.09, 21:44
          Pardonsik, a jedynka to koniec swiata? Fakt, dla mnie byla (przerost amibcji,
          dlatego jedynki mialam moze 4 w calym zyciu), moi rodzice sie czepiali o oceny,
          ale na pewno nie pochwalaliby oszustwa! Ja nie chce wiedziec, jakie Ty idealy
          wpajasz dziecku, droga Dorciu... :(
        • mama_kotula Re: spróbuj tu 25.05.09, 21:51
          dorcia1974 napisała:


          > wszystkim tym, którzy mówią, że "woleliby" lub wysłaliby dziecko
          > po "zasłużoną" jedynkę nie wierzę

          Ja napisałam, że wolałabym pałę.

          I tak robiłam w szkole średniej. Wolałam powiedzieć, że nie czytałam, niż naściemniać że czytałam, a potem wyłożyć się na jakimś prostym pytaniu, oczywistym dla kogoś, kto czytał ( = pytaniu o coś, czego nie było w streszczeniu/bryku/ściądze/opracowaniu z Cogito) i najeść się kosmicznego wstydu.
    • the_dzidka Re: Mam prośbe... 25.05.09, 20:27
      Dorciu1974,
      niestety koleżanki moje mają rację. Przykro mi. Domyślam się, że
      gdzieś takie streszczenie znajdziesz, ale ja też bym pozwoliła
      dziecku ponieść konsekwencje. Mam nadzieję, że nas zrozumiesz.
      • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 20:56
        the_dzidka napisała:

        Mam nadzieję, że nas zrozumiesz.
        >

        Teraz już wiesz, Dzidko, że nie :-).
        • the_dzidka Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:13
          > Teraz już wiesz, Dzidko, że nie :-).

          Znamienne jest to, że dorcia1974 "ustosunkowała się" akurat do tego
          jednego postu ananke, całkowicie ignorując inne.
          No cóż, nie to forum.
      • ding_yun Re: Mam prośbe... 25.05.09, 20:58
        Mam poza tym komentarz ogólny: założenie, że się dziecku nigdy w niczym nie
        pomoże, ani jednego obowiązku z niego nie zdejmie i w ani jednej sytuacji
        awaryjnej nie poratuje wcale nie musi prowadzić do tego, że dziecko nauczy się
        obowiązkowości i tego, że oszustwo nie popłaca.

        Moi rodzice nie ingerowali w moje obowiązki szkolne z "normalnych" przedmiotów.
        Do tego stopnia, że nie zaglądali do moich zeszytów, nie sprawdzali prac
        domowych i nie wiedzieli co aktualnie robię z danego przedmiotu. Miałam nauczyć
        się sama pilnować własnych spraw i sama tłumaczyć z niepowodzeń - to było bardzo
        mądre i bardzo w porządku.

        Wyjątek stanowiły plastyka i technika. Zawsze miałam dwie lewe ręce i zero
        zacięcia do takiej dłubaniny. Kiedy poszłam do 1 klasy moja mama twardo w niczym
        mi nie pomagała. Przez pierwsze miesiące skarżyłam się płaczliwie, że wszystkie
        dzieci przynoszą takie ładne prace, a moje są zawsze najbrzydsze, chociaż się
        staram. Mama sądziła, że wyolbrzymiam, dopóki nie poszła na wywiadówkę gdzieś w
        styczniu (wcześniej chodził tata) i nie zobaczyła wystawy prac (szmacianych
        lalek) wykonanych przez mamusie i babcie. Miały koronkowe sukienki, różne
        akcesoria i namalowane twarze - wszystkie! a moja wisiała w rogu, żeby nie psuć
        koncepcji. I niczego mnie to nie nauczyło poza tym, że czułam się smutna,
        pokrzywdzona i nie wiedziałam, że to nie są tak naprawdę prace innych dzieci.
        Potem zawsze miałam taryfę ulgową i chociaż musiałam sama coś tam zawsze
        uścibić, to przyznaję, że pomoc osób trzecich bywała znaczna.
        • dorcia1974 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:11
          mam przedziwne wrażenie, iż poprosiłam o rzecz co najmniej wagi państwowej choć
          wydaje mi się że nawet prezydent podpisuje się pod nie przez siebie napisanymi
          orędziami...
          Hm... zastanawiam się po co też istnieją takie stronki jak sciaga.pl czy bryk.pl
          <?> chyba tylko dla tak wyrodnych matek jak ja i tak wyrodnych i źle wychowanych
          córek jak moja
          • verdana Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:17
            Istnieja dla ludzi, ktorzy uznaja, ze wazny jest stopień dziecka, a
            o jego moralność i uczciwość mniejsza. O ile nie będe rozdzierala
            szat, jesli samo dziecię coś sobie z takiej strony sciągnie, to
            aprobata takich działań przez mamusie uczy je, ze nieuczciwość
            popłaca, wazne sa korzysci.
            Własnie w tej chwili rozpoczynam sprawe o odebranie tytulu pewnemu
            studentowi, ktora obronił pracę na podstawie plagiatu.
            Prawdopodobnie sprawa skonczy się w sądzie.
            Facet nie rozumie o co chodzi - przeciez pracę oddał i obronił? A ze
            przepisana? Pewnie jego tez matka uczyla, ze to najprostszy sposób
            zdobycia dobrej oceny.
            A teraz - pięć lat studiow do tyłu, wyrok, wyrzucenie z pracy. I
            bardzo slusznie.
          • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:22
            dorcia1974 napisała:

            > mam przedziwne wrażenie, iż poprosiłam o rzecz co najmniej wagi państwowej choć
            > wydaje mi się że nawet prezydent podpisuje się pod nie przez siebie napisanymi
            > orędziami...

            To już któraś mama, która nam coś takiego pisze.

            I, no cóż, w pewnym sensie to jest rzecz wagi państwowej. Jakbyś musiała,
            Dorciu, sprawdzić 30 wypracowań upiększonych przemyśleniami ściągniętymi z
            internetu, oraz przeprowadzić lekcję w klasie, gdzie nikt nie dość, że nie
            czytał lektury, to nie pofatygował się np. obejrzeć ekranizacji, a potem
            pomnożyła przez ilość takich klas w naszym pięknym kraju...

            > Hm... zastanawiam się po co też istnieją takie stronki jak sciaga.pl czy bryk.p
            > l
            > <?> chyba tylko dla tak wyrodnych matek jak ja i tak wyrodnych i źle wy
            > chowanych
            > córek jak moja

            ???? A po co one istnieją, jak nie dla leniwych i lubiących chodzenie na skróty
            własnie? I ja się tam nie znam, na bryki nie zaglądam, szczęśliwie jestem
            anglistą i użeranie się z "oryginalnymi" wypracowaniami to nie moja działka, ale
            czy te strony nie są wzbogacane przez samych uczniów?

            I, przepraszam, ale czy to, że takie strony są oznacza, że zjawisko jest
            usprawiedliwione, bo nie rozumiem? Są też strony (zachowując wszelkie proporcje,
            oczywiście) z pornografią dziecięcą, z poradnikami dla samobójców, z
            pamiętnikami anorektyczek i instrukcjami budowy bomby atomowej. Czyzby to
            oznaczało, że ponieważ są, to mamy obowiązek z nich korzystać?
          • mama_kotula Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:23
            CytatHm... zastanawiam się po co też istnieją takie stronki jak sciaga.pl czy bryk.pl chyba tylko dla tak wyrodnych matek jak ja i tak wyrodnych i źle wychowanych córek jak moja

            Proponuję przeciąć pępowinę.
            Te strony są dla UCZNIÓW, a nie dla RODZICÓW.

            To NIE matka jest od załatwiania pracy domowej dla dziecka w wieku - przypuszczam - gimnazjalnym. Niech już nawet córka korzysta z bryków, ściąg i innych, bo kto nie korzysta :P:P, ale niech ma chociaż pozory przyzwoitości i niech to robi SAMA. Posadzić leniucha przed kompem, włączyć jej gugla i niech szuka tych bryków i ściąg, a samemu udawać - dla przyzwoitości - że się nie widzi.
          • skrzydlate.bobry Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:39
            CytatHm... zastanawiam się po co też istnieją takie stronki jak sciaga.pl czy
            bryk.pl

            Też się nad tym zastanawiamy, czemu dałyśmy wyraz powyżej. Jeśli chcesz swojemu
            dziecku "zrobić dobrze", to przecież nie powinnaś korzystać ze stron, gdzie jest
            błąd na błędzie i błędem pogania. Streszczenie, do którego podany był tu link,
            jest napisane tak niegramatycznie, że porządny nauczyciel polskiego na pewno się
            nie ucieszy. Ale może się mylimy i dziś nauczyciele są już tak zdesperowani
            poziomem językowym uczniów, że jest im wszystko jedno.
          • klymenystra Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:47
            Ja korzystalam ze sciag tego typu w dwoch celach: zeby sobie utrwalic imiona
            postaci i akcje i tuz przed matura, w ramach paniki, ze nie zdam na pewno :)
            (swoja droga, w koncu pisalam o tych ksiazkach, ktorych w brykach nie bylo).


            Tak - te portale sa dla dzieci nie zle wychowanych - takich, ktore ida po linii
            najmniejszego oporu i sa uczone klamac - miedzy innymi przez troskliwe mamusie.

            A wiesz co? Rzecz jest wagi panstowowej. Twoja corunia bedzie kiedys glosowac,
            zarabiac, placic skladki. Moze na moja emeryture.
          • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 04:16
            Hej Dorcia. Nie przejmuj sie, ja Ci chetnie pomoge. My mamusie musimy sie
            trzymac razem, prawda? Mam streszczenie dla Ciebie i Twej corki, moze krotkie,
            ale za to pasuje do dowolnej ksiazki MM. Ona naprawde tak samo pisze w kazdej
            ksiazce! Czytam, czytam i zawsze to samo, tak samo sie konczy! Wystarczy wiec,
            ze znajdziesz na necie i dopiszesz w odpowiednich miejscach imiona i nazwiska
            bohaterow z danego tomu, ktory chcesz strescic. To nie takie trudne, wierze, ze
            dasz rade.
            Ogonki polskie tez bedziesz musiala sama dopisac, bo nie mam polskiej klawiatury.
            Mam nadzieje, ze Ci sie przyda :) Napisz koniecznie, jak sie powiodlo corce!
            Oto streszczenie:

            Ksiazka (tu wpisujesz tytul tomu, jaki spodobal sie corce) M.M. opisuje przygody
            dziewczyny (tu odp. imie). Jest w niej duzo lacinskich cytatow. Akcja pelna
            dowcipu i smiesznych zdarzen z taktem opowiada o tym, jak dziewczyna (imie) na
            poczatku nie jest popularna w szkole ani u chlopakow, bo jest Brzydka Raszpunka,
            ewentualnie za taka sie uwaza. Na szczescie jest za to pracowita, lubi czytac
            oraz ma fajna rodzine, pelna ciepla. Rodzina jest przemila i uchyla jej nieba,
            wiec dziewczyna (imie) sie pociesza oraz uczy dawania sobie rady. Ma tez
            rywalke, Piekna (tu wpisujesz odp. imie) przez ktora robi sie niesmiala i pelna
            kompleksow. Mimo milosci rodzinnej ma trudnosci w wyborze jednego z dwoch
            chlopakow: jeden to poczciwy kolega z sasiedztwa, a drugi to niebezpieczny
            przystojniak. Na koncu spadaja luski z oczu i rozumie, jak sie pozbyc kompleksow
            i jak podkreslic urode, ktora caly czas miala, tylko jej nie zauwazala! I wtedy
            dziewczyna zauwaza tez, ze kochala caly czas kolege, pokonujac przez to swoja
            piekna rywalke.
            • klymenystra Re: Mam prośbe... 26.05.09, 09:39
              Mamusiu!


              Czy wiesz co tez robisz na takiej zasadzie? :D
            • mama_kotula Lezbobimbo! 26.05.09, 09:48
              Super! Ten post trzeba otagować i w googlach wypozycjonować, aby więcej duszyczek, które czasu nie mają na czytanie, na niego trafiło. Jest taki uniwersalny! Genialne to :)

              Jedno tylko - nie Raszpunka, tylko Roszpunka, przez "o", warto to poprawić, bo nauczyciel uzna za błąd. Poza tym nie wiem, czy to dobry przykład, bo Roszpunka to akurat piękna była, miała ładną cerę od jedzenia sałaty i warkocze jak scorupco.
              • anutek115 Re: Lezbobimbo! 26.05.09, 09:56
                mama_kotula napisała:

                > Super! Ten post trzeba otagować i w googlach wypozycjonować, aby więcej duszycz
                > ek, które czasu nie mają na czytanie, na niego trafiło. Jest taki uniwersalny!

                :-)))). Chyba, że ktoś zapragnie na motywach posta streścic "Imieniny". Nie mogę
                sobie uświadomić, kto tam jest tą piękną osobą, która zakompleksioną bohaterkę
                wpędza w jeszcze większe kompleksy. Laura ;-)?
                • mama_kotula Re: Lezbobimbo! 26.05.09, 10:24
                  Nie znasz się i tyle.
                  Piekną osobą wpędzającą bohaterkę w kompleksy jest kolega Fryderyk, który tkwi w głębokiej pogardzie dla ignorancji :P bohaterki.
                  O!
              • lezbobimbo Re: Lezbobimbo! 26.05.09, 14:28
                Raszpunka specjalnie, bo to miala przeciez byc kotbertowa Brzydka Raszpla ;)

                Aby uniknac w przyszlosci konfliktow miedzy niewinnymi leniuszkami a wrednym
                forum belfrow belwederskich :) mozemy takie streszczenie przyszpilic u gory
                forum :)
                • mamalilki Re: Lezbobimbo! 26.05.09, 14:57
                  Pani od polskiego też wiedzą z zakresu dydaktyki nie grzeszy. Na ocenę pracuje
                  się cały rok. Co to znaczy, żeby 15-letniej dziewczynie zadawać STRESZCZENIE
                  (nawet nie wypracowanie!) z prościutkiego tekstu, w ocena jaką otrzyma ma
                  wpłynąć na ocenę na świadectwie? To kpina, a nie systematyczna praca! Wszystkie
                  te "wyciągnia" i "naciągania" na koniec roku powinny podpadać pod kodeks karny.
                  A potem lata za nauczycielem mamusia i cała obrażona że uczennicy, która ma same
                  czwórki nie chcę nagle wyciagać na piątkę. I komu ta piątka potrzebna?
              • mankencja Re: Lezbobimbo! 26.05.09, 22:11
                scorupco doczepiane miala te warkocze:P

                a zamiast roszpunki proponuje raszple albo ropuche, to takie obrazowe :)
        • anutek115 Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:15
          ding_yun napisała:

          > Mam poza tym komentarz ogólny: założenie, że się dziecku nigdy w niczym nie
          > pomoże, ani jednego obowiązku z niego nie zdejmie i w ani jednej sytuacji
          > awaryjnej nie poratuje

          Ja nie twierdzę, że nie pomogę moim dzieciom nigdy w niczym nie pomogę, skąd w
          ogóle ten pomysł? Będę pomagać ile sił. Ale nie tak!

          wcale nie musi prowadzić do tego, że dziecko nauczy się
          > obowiązkowości i tego, że oszustwo nie popłaca.

          Może nie nauczy się, że oszustwo nie popłaca. Ale domniemywam, że obowiązkowości
          się jednak nauczy.

          Przez pierwsze miesiące skarżyłam się płaczliwie, że wszystkie
          > dzieci przynoszą takie ładne prace, a moje są zawsze najbrzydsze, chociaż się
          > staram. Mama sądziła, że wyolbrzymiam, dopóki nie poszła na wywiadówkę gdzieś w
          > styczniu (wcześniej chodził tata) i nie zobaczyła wystawy prac (szmacianych
          > lalek) wykonanych przez mamusie i babcie. Miały koronkowe sukienki, różne
          > akcesoria i namalowane twarze - wszystkie! a moja wisiała w rogu, żeby nie psuć
          > koncepcji. I niczego mnie to nie nauczyło poza tym, że czułam się smutna,
          > pokrzywdzona i nie wiedziałam, że to nie są tak naprawdę prace innych dzieci.

          Odsyłam do jednego z moich powyższych wpisów. Teraz nie dość, że rodzice
          wykonują prace swoich dzieci, to jeszcze żądają za to ocen.

          I naprawdę z ciekawości pytam, czego twoim zdaniem nauczy się w tym konkretnym
          wypadku córka Dorci?
    • wushum Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:30
      Ja nie wiem jakie są szczegóły sprawy, rozumiem, że koniec roku blisko, ale czy
      gdyby dziecko nie napisało tego, to co? Ndst na koniec roku? Jeśli nie ndst, to
      niestety przychylę się do opinii innych, że jeśli będzie 3 na koniec, to niech
      będzie. Ja rozumiem, że dziecko mogło zapomnieć, sama zapominałam, ale sama
      musiałam nadrabiać - a to wycinałam z drewna coś na pracę technikę o 3 rano, a
      to o północy biegliśmy do lasu po kasztany, a to zakuwałam geografię nocą w
      łazience. Znam osobę /chłopca/ której tak dogadzano, że każdy w rodzinie
      odrabiał za niego inne zadania, a on szedł z chłopakami na boisko - siostra
      wykonywała rysunki, matka język polski, a ojciec matematykę. Potem niestety
      bardzo dużo musiał pracować nad tym, żeby zacząć samodzielnie dawać sobie radę.
      Gdyby było do tego przyuczony, myślę, że byłoby mu łatwiej.
      Jedyne co mogę powiedzieć - nie polecam udawania, że się przeczytało OwR, albo
      BBB, chociaż to 1 bardziej.
      Nie wiem jaka jest sytuacja i kogo bardziej zaboli słabsza ocena - rodziców czy
      dziecko i wiem, że brzmi to moralizatorsko, ale jednak powtórzę, że jeśli nie
      będzie tak zwanej "pały" na koniec roku, to lepiej pozwolić na niską ocenę, niż
      uczyć nie ponoszenia konsekwencji. Wiadomo, nie mam swoich dzieci i nie zaręczę
      święcie, jak bym postąpiła. Ale szczerze zachęcam do nauki o konsekwencjach
      wcześniej, aby dziecko nie musiało uczyć się tego później, kiedy może chodzić o
      ważniejsze konsekwencje.
      Przepraszam, że tak piszę, ale nie mam złych intencji. Lepszy teraz drobny ból,
      niż potem możliwy większy.
      Powodzenia.
    • szprota Re: Mam prośbe... 25.05.09, 21:32
      A mnie by było wstyd, że nie jestem w stanie streścić lektury, z przeczytaniem
      której dziecko sobie nie radzi... ;p
      • dorcia1974 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 11:54
        Witam raz jeszcze.
        Ku ciekawosci forumowiczów...
        Moja córka ma 15 lat i chodzi do 2kl gimnazjum i jest wzorową uczennicą.
        Obecnie, jak wszyscy belfrowie wiedzą, przed zakończeniem roku większość uczniów
        poprawia stopnie, tak i robi ona. Żeby poprawić ocenę z języka polskiego pani
        zadała jej streszczenie jakiejkolwiek książki M.M. Załamane me dziecko, ponieważ
        musi też poprawić z innego, że tak powiem ważniejszego przedmiotu bo grozi jej
        dst poprosiło mnie o pomoc. Wiedząc, że istnieje takie forum jak fani tej
        autorki, założyłam wątek powyżej, czego teraz załuję z całego mego
        niewdzięcznego serca. Gdybym wiedziała, że zostanę tak potępiona nigdy tego bym
        nie zrobiła. Ale wierzę, że wynika to z tego iż większość forumowiczów jest
        nauczycielami, profesorami itp.

        Moja pępowina została zerwana 11 lat temu, gdy musiałam zacząć moje wyjazdy poza
        granice kraju, w domu jestem ok 5 do 6 m-cy na rok. Być może jestem
        nadopiekuńcza, być może dałam bardzo zły przykład mojej córce, ale wiem, że nie
        ma idealnych rodziców i każdy ma prawo do pomyłek. Jeśli jest obecna osoba,
        rodzic na tym forum, która nie popełniła i nie popełnia błędów niech się
        odezwie, prosiłabym o kilka rad.
        Kocham moje dziecko i zrobię dla niej wszystko, żeby choć trochę ulżyć jej w tym
        brutalnym świecie. Myślę, że i tak doskonale sobie radzi prowadząc dom,
        opiekując się chorym tatą i mimo to od kilku lat przynosząc czerwone paski.
        Jestem z niej dumna. A wszystkim tym, którzy są nami zgorszeni oświadczam, że
        streszczenie nie zostało spisane, plagiat nie został popełniony, nie trzeba
        podawać nas do sądu, wylewać z pracy i szkoły. Wysłałam ją po zasłużoną jedynkę.
        Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
        Dorcia
        • mmaupa Re: Mam prośbe... 26.05.09, 12:42
          No czekaj, czekaj - skoro jest *wzorowa* uczennica to po co poprawia stopnie (w
          tym dst)? Zreszta jezeli praca z polskiego jest nadobowiazkowa, to z jej
          niewykonianie i tak nie dostanie jedynki - a nawet jesli dostanie, to przy
          ogolnej wzorowosci i tak ta jedynka zblednie.
          Zreszta druga klasa gimnazjum to nie trzecia, jedna jedynka nie zepsuje jej
          zycia, spokojnie. Chcesz jej ulzyc w tym brutalnym swiecie? Lepiej jej powiedz,
          ze na ocenach ci az tak bardzo nie zalezy, ze powinna uczyc sie dla siebie, nie
          dla ciebie i dla nauczycieli, i w ogole jest kochana i dzielna dziewczynka (w co
          nie watpimy). I zyjcie dlugo i szczesliwie, jak w ksiazkach MM :)
        • verdana Re: Mam prośbe... 26.05.09, 12:43
          Rozumiem, ze ulzenie w brutalny,mświecie to wychowanie córki na
          osobę nieuczciwą. I taką, dla ktorej satysfakcją jest stopień,
          niezaleznie jak zdobyty - bo to ocena sie liczy, nic poza tym.

          Dobrze, ze dziecko sie uczy i opiekuje chorym tatą - moze najwyzsza
          pora, aby zdjąć jej z głowy troche obowiązków i
          powiedzieć "coreczko, naprawdę nie warto tak gonic za stopniami za
          wszelka cenę".
          I nie wysłalaś jej "po jedynke", bo jak sama piszesz - to
          streszczenie mialo być na poprawe oceny, czyli - nadobowiazkowe.
        • wushum Re: Mam prośbe... 26.05.09, 12:43
          Witam.
          Najpierw pomyślałam, że nie odpiszę, ale odpiszę.
          Po 1 - nie przesadzajmy - nikt nie ciągnie przed sąd, ani nie groził wylaniem z
          pracy, czy szkoły. To mocna przesada.

          Po 2 - powiem tak. Żal mi Pani córki. Nie dość że jest sama, musi być sobie i
          innym wsparciem, to jeszcze stoi przed koniecznością zdobywania czerwonego paska.
          Biedna, biedna Pani córka.
          Życzę jej mnóstwo szczęścia. A życie nie polega tylko na zarzynaniu się dla
          zdobycia czerwonego paska, można być szczęśliwym, nawet jadąc na tych
          dostatecznych. Świat nie kończy się na czerwonym pasku, czy tylko zadowalaniu
          innych.
          Pozdrawiam
          • wushum Re: Mam prośbe...ps 26.05.09, 12:54
            A i jeszcze jedno, skoro tak Pani zależało na pomocy dziecku "w brutalnym
            świecie" /warto mieć w tym jakieś granice/ mogła Pani sama poszukać gdzieś w
            ściągach, a nie twierdzić, że to już koniec, a wina jest nasza /oczywiście:)/.
            Proszę nie unieszczęśliwiać córki "parciem" na czerwony pasek. Może warto jej
            powiedzieć, że na tym świat się nie kończy i zabrać ją na lody, do kina, albo
            coś miłego dla niej zrobić, żeby okazać wsparcie. Może warto sobie powiedzieć,
            że są sprawy ważniejsze i mniej ważne.
            Pozdrawiam
            • mama_kotula Re: Mam prośbe...ps 26.05.09, 13:07
              CytatMoże warto sobie powiedzieć, że są sprawy ważniejsze i mniej ważne.

              Oraz, że dostateczna ocena to nie jest coś, co "grozi".

              Przy takim podejściu obie nabawicie się nerwicy, która objawi się później, na przykład na studiach (żeby nie było - piszę z własnego przykładu, dla mnie ta trójka to był szczyt rozpaczy, jak "groziła" mi czwórka potrafiłam nie jeść przez tydzień). Więc za poprzedniczkami, proponuję zelżyć presję, pod którą znajduje się obecnie córka. Bo radzi sobie - nomen omen - dostatecznie. I to wystarczy.

              Własne wyrzuty sumienia z powodu pracy za granicą i nieobecności w domu lepiej też przepracowywać u psychologa, a nie zagłuszać kupując sobie spokój sumienia u córki "przychylając jej nieba" (czyt: załatwiając lewe streszczenia).

              --
              I'm weird, but I'm not strange.
              • mama_kotula Re: Mam prośbe...ps 26.05.09, 13:35
                I jeszcze, choć to zabrzmi może brutalnie, niemniej takie są fakty - nie ulega wątpliwości, po poście pochwalnym, jak kochaną, dzielną, sumienną i radzącą sobie dziewczynką jest córka autorki.
                Natomiast takie odniosłam wrażenie, jakby to miało rekompensować braki w opanowaniu materiału na ocenę dobrą. Na zasadzie "moje dziecko takie dobre, przecież takie dobre dziecko nie może mieć trójki z polskiego, bo ma same piątki ze wszystkiego i czasu nie ma, tru tu tu tu".
                Problem tylko taki, że na lekcjach polskiego ocenia się stopień opanowania materiału z przedmiotu pt. język polski, a nie bycie dzielną, kochaną i radzącą sobie.

                Przypomniały mi się typowe przed końcem roku pielgrzymki... rodziców do wychowawcy, wychowawcy do nauczycieli, "panie Jakubie, pan poprawi Asi tę trójkę z chemii, bo jej średnią psuje, ona z wszystkiego jest najlepsza w klasie i ma szóstki, tylko ta jedna trójka tu nie pasuje...". Zmieniło się to dopiero w średniej szkole, kiedy paru nauczycieli było nieugiętych - Asia poprawiała chemię 3 razy, na tę nieszczęsną czwórkę, ale się Asi nie udało, bo Asia nie umie chemii na czwórkę, i nikogo nie obchodzi, że Asia ma z wszystkiego szóstki i startuje w olimpiadach, a w domu opiekuje się młodszym rodzeństwem i jest wolontariuszką w Domu Starców w weekendy - chemii nie umie, nie oddala i już.

                Na studiach nikogo nie będzie obchodzić, że sesja egzaminacyjna zbiega się z ząbkowaniem twojego dziecka i że śpisz po 2 godziny na dobę. I nikt ci na tę okoliczność nie przymknie oka na plagiat.
        • sir.vimes Zamiast się załamywać 26.05.09, 13:39
          niech się córka cieszy nadchodzącymi wakacjami. Cóż to za problem - jeden dst
          czy ocena niższa niż by się pragnęło z jednego przedmiotu?

          Może zamiast "wzorowa" niechże córka zacznie być radosna. Proponuję nie umawiać
          się na poprawki tylko z Brulionem Bebe B lub Szóstą Klepką udać się do parku.
          Zapewne przeczyta w jedno popołudnie i bez trudu streści:) Dla siebie. Przecież
          wie ile warta jest jej praca - a radość z dobrze wykonanej pracy jest ważniejsza
          niż głupie oceny.

          Wydaje mi się, że nie warto zarzynać się - i dopuszczać nieuczciwości - dla
          czerwonego paska na świadectwie. Nieuczciwie zdobyta ocena nie cieszy - a po
          latach może się niemiło przypomnieć. Natomiast o ocenie niższej o stopień za
          kilka lat nie będzie pamiętać wcale.
        • the_dzidka Re: Mam prośbe... 26.05.09, 14:10
          > Żeby poprawić ocenę z języka polskiego pani
          > zadała jej streszczenie jakiejkolwiek książki M.M.

          Kobieto! Toż to są, jak ktoś już tu pisał, dwa wieczory przyjemnej
          lektury!
          Mogłaby spokojnie to zrobić w przerwach pomiędzy zakuwaniem do tego
          ważniejszego, innego przedmiotu. Chyba nie chcesz powiedzieć, że
          sobie takich przerw dla zdrowotności nie robi?
        • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 14:46
          No tez tego nie rozumiem, albo wzorowa uczennica, albo musi poprawiac?

          Internet ma w domu, a nie chce sie czytac nawet poczciwej, lekkiej Musierowicz?
          I dlaczego mama nawet sciagi musi za panne szukac?
          Jak juz takie problemy w gimnazjum, to co bedzie jak zadane bedzie cos ciut
          trudniejszego niz dowolna MM? A co bedzie na maturze?
          Rozumiem, ze tak brutalna teraz szkola wpusci wtedy mame na sale pisemna i na
          prezentacje ustna..

          Przepraszam, jesli sie czepiam cudzego nieszczescia jak jakis Cerber nieuzyty,
          ale cos mi nie styka.
          Zreszta co zlego w stopniu dst? Gdzie jest tak napisane, ze trzeba miec 6+ od
          gory do dolu? Ja przezywalam euforie w skali Richtera, gdy w czasach liceum
          udalo mi sie zdac algebre na dst. i nikt mi zlego slowa w domu nie powiedzial,
          wrecz przeciwnie :) Bo sama to wydrapalam pazurami z mozgu zatrutego hormonami i
          niemoca na sam widok polynomii i dowodow matematycznych (do dzisiaj koszmary,
          nie to co latwiutkie i kochane chemia, fiza i biola:)
        • ciotka_paszczaka Re: Mam prośbe... 26.05.09, 18:27
          Hm... no to ja jestem w odwrotnej sytuacji od Ciebie Dorciu.

          Mieszkam za granica od b.dawna; dzieci chodza do szkoly dwu jezycznej, w domu ucze je polskiego (trzeciego jezyka!); i tez do glowy by mi nie przyszlo, zeby dla dziecka szukac sciagi.

          A byla sytuacja; kiedy poszlam do szkoly z corka, wytlumaczyc, ze niestety nie wiedzialam jak przeczytac-wymowic- czesc zadanego tekstu (jezyk znam perfekt, ale pulapki istnieja zawsze)-natomiast dziecko moze go w calosci, opowiedziec.

          Moze inna szkola i inne zwyczaje...ale nie tylko nie robiono nam jakichkolwiek wyrzutow; ale wrecz przepraszano...

          Czerwone paski sa w moim odczuciu bzdrura. Pamietam, jak sto tysiecy lat temu, moje kolezanki w 1 klasie liceum powiedzialy; ze na koniec roku podniesiono im stopnie zeby sie do tegoz liceum mogly dostac. Po mniej wiecej miesiacu...mozna bylo bez najmniejszego trudu pokazac, komu postawiono stopnie zgodne z faktycznym stanem wiedzy. To po prostu -widac.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Buhaha 26.05.09, 21:41
          > Ale wierzę, że wynika to z tego iż większość forumowiczów jest
          > nauczycielami, profesorami itp.

          Heloł! A ja jestem doktorem! :-D Witam na naszym forum!

          > Żeby poprawić ocenę z języka polskiego pani
          > zadała jej streszczenie jakiejkolwiek książki M.M. Załamane me
          > dziecko, ponieważ
          > musi też poprawić z innego, że tak powiem ważniejszego przedmiotu
          > bo grozi jej dst

          Aha, z ważniejszego przedmiotu grozi jest dst, więc z polskiego grozi jej co
          najwyżej czwórka.

          > Kocham moje dziecko i zrobię dla niej wszystko,
          > żeby choć trochę ulżyć jej w tym
          > brutalnym świecie.

          Buhaha, biedne, biedne dziecko! Grozi mu czwórka z polskiego!!!
          • ananke666 Re: Buhaha 26.05.09, 23:37
            > Buhaha, biedne, biedne dziecko! Grozi mu czwórka z polskiego!!!

            I matka, która oburza się, że obcy ludzie nie odrobili za dziecko pracy domowej o_O
    • anutek115 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 13:39
      "Gdybym wiedziała, że zostanę tak potępiona nigdy tego bym
      nie zrobiła. Ale wierzę, że wynika to z tego iż większość forumowiczów jest
      nauczycielami, profesorami itp."

      Przeczytałam to zdanie z prawdziwym upodobaniem, kilka razy. Jakże to wszystko
      wyjasnia, nikt nie chciał "pomóc" dziecku, bo tu same belfry!!! Normalni ludzie
      by pomogli.

      Rozczaruję panią. Większość forumowiczów nie jest nauczycielami, są tu też byli
      nauczyciele, którzy z okrzykami szczęścia porzucili zawód "w którym się tylko
      człowiek obija, pracuje 18 godzin w tygodniu i ma wakacje", więc nauczycielami
      JUŻ nie są. Są studenci, tłumacze, prawnicy, mnóstwo socjologów ;-) (kiedyś
      liczyliśmy i wyszła nam nadprodukcja), i w ogóle ludzie wszelkich stanów, jak na
      każdym forum.

      Jest też sporo rodziców dzieci w bardzo różnym wieku. Oraz ludzi, którzy szkołę
      kończyli np. rok temu., lub jej jeszcze nie skończyli. Świeżych, tegorocznych
      maturzystów też mamy, a co. I też nie runęli do pomocy. Takie forum, do szczętu
      zepsute, trudno.
      • dorcia1974 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 14:55
        Jeju! Co wy piszecie? Kto się "zarzyna" by mieć czerwony pasek??? proszę mi
        zacytować! Ja jej w ogóle do niczego nie zmuszam, sama tak z siebie jest zdolna
        jakaś i na stopniach jej zależy.
        Przerwy sobie robi, o tak, ale po to by odpocząć czynnie i aktywnie, więc nie
        przeczytała tej nieszczęsnej książki, bo przecież nie trzeba się "zarzynać".
        Strasznie dużo energii wkładacie w to by tak przekręcić moje wypowiedzi, tak je
        zinterpretować by człowiekowi odechciało się zaglądac na wszelkiego rodzaju
        forum, nie mówiąc o rozpoczęciu wątku. Tej energii wystarczyłaby do oświetlenia
        całej stolicy. Więcej uśmiechu życzę wszystkim i pozdrawiam.
        Dorcia :)
        • verdana Re: Mam prośbe... 26.05.09, 14:59
          Czyli czytanie jest "zażynaniem sie" zdolnej dziewczyny?
          O tempora, o mores...
        • slotna Re: Mam prośbe... 26.05.09, 15:09
          To chyba jednak nie jest az tak zdolna, skoro musi ocene poprawiac, nepa? Nie lepiej zeby miala rzeczywiste pojecie o wlasnych granicach niz falszywe o nich przekonanie?
          • ding_yun Re: Mam prośbe... 26.05.09, 16:34
            Hm, nie wiem, może ja tą sprawę jakoś opacznie widzę, ale nie do końca zgadzam
            się z waszymi komentarzami. To znaczy zgadzam się jeśli rozpatrywać by je
            ogólnie, ale mam wrażenie, że nie przystają do tej sytuacji.

            Po pierwsze, pytacie jak wzorowa uczennica może się poprawiać. No cóż, ja też
            zawsze byłam wzorowa i też non stop na koniec roku w gimnazjum miałam jakieś
            dodatkowe prace na lepszą ocenę. Ten dostateczny jest rzeczywiście dziwny, ale
            może dziewczyna jest po prostu słabsza z jakiegoś przedmiotu, to nie
            przemieszcza jej z szuflady "wzorowa" do "przeciętna". Poprawka z polskiego może
            wszak być na bdb czy nawet na celujący. Dzieje się to bardzo prosto. Ja zawsze
            na początku roku zakładałam sobie jakie chce mieć mniej więcej oceny.
            Wiedziałam, że z ulubionych (geografia, angielski, polski) będę się starała o 6,
            czyli muszę mieć bardzo dobre oceny ze wszystkich prac plus dodatkowe
            osiągnięcia np w konkursach. I tak oto pracowałam sobie spokojnie na ten
            celujący cały rok, przekonana, że mi się należy. I nagle nadchodził maj,
            nauczyciele wystawiali oceny i jednemu z drugim coś się zmieniało - "no niby
            tak, niby są konkursy, ale tu jedna klasówka tylko na trójkę, praca domowa też
            słabo, mało ocen mam w ogóle, nie wiem czy ci mogę 6 postawić. Wiesz, napisz
            jakiś referat/streść książkę/przynieś wypracowanie to będziesz miała.". To mi
            się zdarzało nagminnie, co semestr, u różnych nauczycieli. Ot taka sobie
            praktyka, żeby średnia ładnie wychodziła i nikt się nie mógł przyczepić. Ja
            siedziałam oczywiście jak ta głupia, robiłam co mi zadali bo szkoda mi było
            zrezygnować z, w moim mniemaniu, zasłużonej oceny. A jak jeszcze to się zbiegało
            w czasie z zaległymi sprawdzianami i szałem odpytywań z innych przedmiotów ("bo
            za mało ocen w dzienniku") to wcale nie było łatwo. Niezależnie od tego, co
            będziecie mówili na temat szkoły po reformie i nowej matury - w gimnazjum nie
            jest wcale łatwo! Wiem, chodziłam, pamiętam. W liceum materiału jest więcej, ale
            można się powoli różnicować, odpuścić te przedmioty, których się nie lubi bez
            narażania się na etykietkę lenia i nieuka. W gim trzeba być dobrym ze
            wszystkiego, żeby dostać się do dobrego liceum, a program jest przeładowany i
            brakuje wykwalifikowanych nauczycieli, którym chciałoby się użerać z młodzieżą w
            najtrudniejszym wieku.

            Zmierzam do tego, że puszczając córkę do szkoły z nieodrobioną pracą, Dorcia
            wcale nie dałaby córce poglądu jakie są jej rzeczywiste umiejętności i
            możliwości. W większości przypadków ocena niewiele pokazuje, a zwłaszcza ocena
            wystawiana tak, jak pokazałam. Jasne, że lepiej byłoby odpuścić i mieć taki
            stopień, jaki się ma, ale nie zawsze jest tak łatwo zapomnieć o ambicjach. Ile
            razy w życiu musimy robić idiotyczne rzeczy bo musimy je zrobić, żeby osiągnąć w
            dalszej przyszłości wyznaczony cel?

            Dorcia rzeczywiście nie powinna odwalać roboty za córkę, córka w najgorszym
            wypadku sama mogłaby usiąść i znaleźć jakieś streszczenie, a potem starać się je
            podać własnymi słowami. Ale bez przesady, jedna nieprzeczytana książka to nie aż
            tak wielka sprawa. Zwłaszcza jeśli usiądzie i przeczyta się ją nieco później,
            nie zniechęcając się pokracznymi streszczeniami znalezionymi w sieci.

            To mówiłam ja, Ding Yun, studentka, która nigdy nie popełniła i nie popełni
            plagiatu, mimo swoich poglądów wyżej opisany przypadek

            --
            Angielskiego uczą metodą Callana, a chińskiego metodą Konfucjusza. Tao miliona
            powtórzeń.



            Zawisnę wzrokiem na twych ustach, chcesz?
            • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 16:57
              Ding_yun, ale Dorcia jak sama twierdzi, wczoraj pytala o pomoc dla corki, a
              dzisiaj juz:
              "Wysłałam ją po zasłużoną jedynkę."

              Cos tutaj straszliwie zgrzyta. Skoro takie wazne poprawienie, dlaczego dopiero
              wczoraj sie ktos obudzil? Skoro to poprawienie juz istniejacej, dobrej oceny, to
              dlaczego jedynka ze streszczenia?
              I na snieta Gabriele z pierogami, to streszczenie, a nawet nie wypracowanie, jak
              tu juz zostalo podkreslone wczesniej. Nawet nie ma podanej dlugosci tego
              streszczenia, mogloby wiec teoretycznie zajmowac pol strony w zeszycie A5. I to
              streszczenie czego, rozrywkowej literatury dla mlodziezy i to z DOWOLNEJ ksiazki
              MM. Absolutna bezczelnoscia i pojsciem na calosc byloby tutaj streszczenie
              Hihoptera albo ktorejs z Frywolitek czy Lasuchow ;)


              I powtorze z luboscia, skoro taka zdolna, dlaczego mamunia za nia szuka sciag po
              sieci? Skoro dola gimnazjalistki jest ciezka i trzeba harowac na wszystkich
              frontach a nie odpuszczac sobie jak w liceum ;) to przytomna panna juz zawczasu
              znajduje sobie bryki i orze gdzie moze, ale potrafi to robic SAMA, skoro juz
              musi. No juz takie minimum kiwniecia wlasnym ogonem byloby choc troche przyzwoite.
              • ding_yun Re: Mam prośbe... 27.05.09, 10:34
                lezbobimbo napisała:


                >
                > Cos tutaj straszliwie zgrzyta. Skoro takie wazne poprawienie, dlaczego dopiero
                > wczoraj sie ktos obudzil? Skoro to poprawienie juz istniejacej, dobrej oceny, t
                > o
                > dlaczego jedynka ze streszczenia?

                To chyba nie było dosłowne, Dorcia odnosiła się do wszystkich postów
                doradzających jej właśnie takie postępowanie.

                > I na snieta Gabriele z pierogami, to streszczenie, a nawet nie wypracowanie, ja
                > k
                > tu juz zostalo podkreslone wczesniej. Nawet nie ma podanej dlugosci tego
                > streszczenia, mogloby wiec teoretycznie zajmowac pol strony w zeszycie A5. I to
                > streszczenie czego, rozrywkowej literatury dla mlodziezy i to z DOWOLNEJ ksiazk
                > i
                > MM. Absolutna bezczelnoscia i pojsciem na calosc byloby tutaj streszczenie
                > Hihoptera albo ktorejs z Frywolitek czy Lasuchow ;)

                No cóż, tu nie sposób się zgodzić, praca jest głupia jak już parę razy pisałam.
                Ale cechujący mnie być może relatywizm moralny sprawia, że łatwiej byłoby mi
                pomóc w napisaniu czegoś głupiego niż na przykład pracy magisterskiej.
                >
                >
                > I powtorze z luboscia, skoro taka zdolna, dlaczego mamunia za nia szuka sciag p
                > o
                > sieci? Skoro dola gimnazjalistki jest ciezka i trzeba harowac na wszystkich
                > frontach a nie odpuszczac sobie jak w liceum ;) to przytomna panna juz zawczasu
                > znajduje sobie bryki i orze gdzie moze, ale potrafi to robic SAMA, skoro juz
                > musi. No juz takie minimum kiwniecia wlasnym ogonem byloby choc troche przyzwoi
                > te.

                Nie chodziło mi o to, że w liceum człowiek może sobie zupełnie odpuścić, tylko
                że ma jakby już odgórnie przyznane prawo do skupienia się na interesujących go
                przedmiotach. Ja tak miałam przynajmniej, niektórzy nauczyciele twierdzili
                wręcz, że wolą "geniuszy" ukierunkowanych na sukces w konkretnej dziedzinie niż
                prymusów dobrych ze wszystkiego. To daje pewien komfort psychiczny. W gimnazjum
                uczeń musi być jeszcze piątkowy ze wszystkiego, żeby można było o nim powiedzieć
                "dobry uczeń", bo to przecież jeszcze tylko gimnazjum, niczego trudnego tam nie
                uczą. Mieliśmy zresztą przykład takiego myślenia na naszym forum, dziewczyna ma
                trójkę i czwórkę i już automatycznie nie jest zdolna. Nie nam to oceniać czy
                jest czy nie jest, a przesądzone zostało, ze jest leniwa, nieodpowiedzialna i
                będzie popełniała plagiaty w przyszłości.

                Ja też streszczenia nie podrzuciłam bo uważam, że sama powinna poszukać czegoś w
                sieci, albo najlepiej w ogóle sobie darować ale już może nie dorabiajmy za dużej
                ideologii do takiego zachowania.
                • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 27.05.09, 15:09
                  ding_yun napisała:
                  <Mieliśmy zresztą przykład takiego myślenia na naszym forum, <dziewczyna ma
                  > trójkę i czwórkę i już automatycznie nie jest zdolna. Nie nam to oceniać czy>
                  jest czy nie jest, a przesądzone zostało, ze jest leniwa, nieodpowiedzialna i>
                  będzie popełniała plagiaty w przyszłości.

                  Osadzilismy ja tak surowo, bo nawet sciagi za nia musi szukac mamusia. Sciagi
                  streszczenia. To juz jest prawdziwe lenistwo. Rokowania na przyszlosc zas tez
                  mamy pesymistyczne, skoro juz w gimnazjum ktos tak kombinuje, zeby bron bosz
                  sama nic nie wyprodukowac i jechac na innych..

                  > ale już może nie dorabiajmy za duże>j
                  > ideologii do takiego zachowania.

                  Zaraz tam ideologia, laska weszla tutaj szukajac sciagi i ma do nas nieuzytkow
                  pretensje, bo jakos dziwnie nie mielismy ochoty pracowac za jej corke. A
                  przeciez coreczka taka fajna, ze sie jej NALEZY i po to w ogole istnieje internet.
                  Sama rozumiesz wiec, ze nie mozna bylo tego puscic plazem :)
            • mama_kotula Re: Mam prośbe... 26.05.09, 16:59
              CytatTen dostateczny jest rzeczywiście dziwny, ale
              może dziewczyna jest po prostu słabsza z jakiegoś przedmiotu, to nie
              przemieszcza jej z szuflady "wzorowa" do "przeciętna".


              Dokładnie tak, nie przemieszcza - i dlatego nie widzę źadnego powodu do załamania z powodu 3 pośród gąszczu piątek i szóstek.

              I naprawdę nie piszę tego złośliwie - bo ja swoje trójki i czwórki odchorowywałam okropnie, i wiem, co może czekać biedną dziewczynę, jak się zacznie naprawdę poważna nauka typu studia (podpowiedź: stany depresyjne na przykład) i jak gwiazdka spadnie z piedestału.


              Cytat
              Poprawka z polskiego może wszak być na bdb czy nawet na celujący.


              Dinguniu, tu poprawka nie jest z 5 na 6, tylko z 3 na 4. Spora różnica.
        • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 16:06
          Niestety moj rekini usmiech zastyga jak maska z cementu, gdy widze jak malo
          trzeba sie starac w gimnazjum, a jeszcze bardziej, ze nadal tak malutkie
          wymaganie jest zbyt ciezkie dla 15-letniej panny. To juz calkiem stara gropa,
          pardon..
          Mamo Dorciu, czy bedziesz tez pisac za corke mature, czy pozwolisz jednak samej
          zablysnac?
          I skoro jej zalezy tak bardzo na stopniach, to dlaczego szukasz za nia sciagi?
        • filifionka-listopadowa Re: Mam prośbe... 26.05.09, 16:34
          Miałam się nie dopisywać ale ciężko pozostawić mi to bez komentarza.

          dorcia1974 napisała:
          > Przerwy sobie robi, o tak, ale po to by odpocząć czynnie i aktywnie, więc nie
          > przeczytała tej nieszczęsnej książki, bo przecież nie trzeba się "zarzynać".
          To przepraszam o co chodzi? Skoro nie trzeba się wg Ciebie zarzynać dla ocen, to
          skąd to poruszenie na koniec roku? Nie grozi jej ndst z polskiego to i książki
          nie musi czytać jeśli to dla niej zarzynanie się.
          Odnoszę wrażenie ,że ktoś tu się zarzyna skoro jest tak zajęty ,że nie ma czasu
          na bardzo łatwą i przyjemna książkę i to tak bardzo ,że mama musi pomagać w
          szukaniu bryków.

          Dopiero co, sama zakończyłam pewien etap swojej edukacji i przez ten czas
          widziałam wiele takich dziewcząt jak Twoja córka. Bardzo zależało im na ocenach.
          Właśnie na ocenach, a nie na wiedzy czy nagrodzie na swoją pracą. "Bo będę miała
          brzydkie świadectwo". Szczególnie koniec roku był okresem wzmożonych pielgrzymek
          takich osobników. Słyszałam wiele błagań w stylu: "to możne ja napiszę
          streszczenie jakieś książki żeby mieć 5 na koniec?", "nie mogę przyjść do Pani w
          środę bo mam dodatkowe dopytywane, a w czwartek muszę odpowiadać z chemii". A
          potem samozadowolenie ,że dziecko takie zdolne i ambitne jest.

          Pomyśl ,że podczas egzaminu gimnazjalnego nikogo nie będzie interesować jaka
          dzielna i zdolna jest Twoja córka. Będzie interesować ich umiejętność napisania
          charakterystyki bohatera przeczytanej książki albo jej streszczenia. A na pewno
          nie to, czy ma dst z innego przedmiotu czy to ,że prowadzi dom.
          Potem przyjdzie liceum i wtedy już nie będziesz mogła >"ulżyć jej w tym
          brutalnym świecie". Twoja córka będzie słyszała ,że "na ocenę pracuje się
          cały rok
          ","trzeba było myśleć o tym wcześniej" ,"I co? Maturę też ściągniesz
          z Internetu?" ,"mnie nie interesuje czy ty przez weekend byłaś na dyskotece czy
          opiekowałaś się młodszym rodzeństwem, poszłaś do liceum i twoim podstawowym
          obowiązkiem jest nauka
          " (wszystko cytaty autentyczne).

          >"Wiedząc, że istnieje takie forum jak fani tej
          autorki, założyłam wątek powyżej, czego teraz żałuję z całego mego
          niewdzięcznego serca."
          Ta wypowiedz sprawa ,ze będę czekać aż za kilka lat Twoja córka będzie
          klasycznym Maturas Leniwus Pospolitus i założy wątek"Pomocy, matura ustna z
          polskiego!" na jakimś forum. Poda tam swój temat, okrasi wykrzyknikami, doda na
          końcu "pomocy!" i będzie oczekiwać ,że forumowicze z radością odwalą za nią cała
          robotę, bo ona przecież musiała uczyć się do ważniejszych przedmiotów. Nie miała
          więc czasu na opracowanie samodzielnie wybranego przez nią tematu.
          Kiedy forumowicze odpowiedzą jej, co sądzą na temat takiej postawy, łącznie z
          przytoczeniem informacji o konsekwencjach karnych plagiatu, ona obrzuci ich
          błotem wielce oburzona ,że przecież gdzie jak gdzie ale na forum fanów danego
          tematu powinni jej pomóc.

          Nie napisze co czeka na studiach bo to już malowniczo opisały przedmówczynie.
          Umiejętność planowania nauki, dysponowania swoim czasem i ciężkiej pracy bardzo
          jej sie wtedy przyda.

          Na koniec dodam to co mówię każdemu Maturasowi:
          „ Pokaż co sama napisałeś/napisałaś, podaj opracowane przez Ciebie zagadnienia
          czy problemy lub wątpliwości jakie masz i o ile nie były one omówione staranie
          przez nas wcześniej to chętnie Tobie pomożemy(użyj wyszukiwarki). Ale nikt nie
          napisze za Ciebie twojej pracy.”
          Może to się przyda na przyszłość.
        • mama_kotula Re: Mam prośbe... 26.05.09, 16:44
          CytatKto się "zarzyna" by mieć czerwony pasek???

          Twoja córka, sama to napisałaś. Załamanie nerwowe z powodu potencjalnej trójki na świadectwie podpada pod "zarzynanie się".

          CytatJa jej w ogóle do niczego nie zmuszam, sama tak z siebie jest zdolna jakaś i na stopniach jej zależy.

          Ponownie będę brutalna - zdolni osobnicy nie muszą "naciągać ocen" na koniec roku, za wyjątkiem sytuacji, kiedy ci zdolni osobnicy się opierniczali przez cały rok i potem nagle się budzą z ręką w nocniku, bo mimo zdolności nie są w stanie nadrobić rocznych zaległości.
          Tak, ponownie piszę z własnego doświadczenia, jako osobniczki zdolnej (no dobszzz, to zdolności na podłożu patologicznym, ale to akurat nie ma znaczenia).
          Jedynym rokiem, kiedy miałam cokolwiek do poprawiania/naciągania była 3 klasa ogólniaka, kiedy miałam jakieś 50% absencji i paliłam trawsko 5 razy w tygodniu, z pominięciem weekendów, kiedy trawska nie paliłam (bo amfetamina źle się z trawą łączy :P) - czyli generalnie cały rok sobie bimbałam, i pod koniec się obudziłam, i tak skończyłam nieźle, bo ze średnią 4,9.

          Córka autorki wątku albo a) nie jest zdolna tak, jak się autorce i córce wydaje i wtedy należy się pogodzić ze status quo, albo b) ma za dużo obowiązków w domu i nie wyrabia z nauką - i wtedy wypadałoby ustalić pewne priorytety.
          • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:02
            mama_kotula napisała:
            > Córka autorki wątku albo a) nie jest zdolna tak, jak się autorce i córce wydaje
            > i wtedy należy się pogodzić ze status quo, albo b) ma za dużo obowiązków w dom
            > u i nie wyrabia z nauką - i wtedy wypadałoby ustalić pewne priorytety.

            Tylko ze Dorcia na forumowe podkreslenia, ze corka rzeczywiscie chyba musi byc
            zawalona tym nawalem obowiazkow i nie warto jej gonic szczurzym wyscigiem po
            puste stopienki, odpowiedziala, ze skadze, corka aktywnie i czynnie wypoczywa.
            Cokolczyk to ma z kolei znaczyc, bo ksiazeczki jednakowoz jej sie nie chcialo z
            wczoraj na dzis czytac :0
            • mama_kotula Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:36
              CytatTylko ze Dorcia na forumowe podkreslenia, ze corka rzeczywiscie chyba musi byc zawalona tym nawalem obowiazkow i nie warto jej gonic szczurzym wyscigiem po puste stopienki, odpowiedziala, ze skadze, corka aktywnie i czynnie wypoczywa.

              A zatem, przy zrównoważonym podziale obowiązki domowe - nauka - wypoczynek czynny (aktywny i czynny wypoczynek od nauki to broń boże nie czytanie, Lezbuś kochana, zupełnie poważnie mówię - aktywny i czynny wypoczynek to Robienie Czegoś Co Nie Zawiera Konieczności Oglądania Liter - dla mnie to przeważnie godzina na dance mat. Jak mam czas) - skoro przy takim zrównoważonym podziale dziecię ma dostateczny, to znaczy, że umie na dostateczny. Żeby umieć na dobry, musi inaczej wymierzyć proporcje - zwiększenie czasu nauki kosztem odpoczynku/obowiązków domowych (jak jak piszę jakiś ważny projekt, mam w domu burdel na 24 fajerki, a dzieci na kolację jedzą krakersy z dipem z torebki, zapijając wodą z kranu). No ale to rzecz oczywista jest i nie wiem, po co ja to piszę.
              • verdana Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:41
                I tu zaprotestuje znowu - i to zdecydowanie.
                To, ze dziecie ma dostateczny nie oznacza, ze umie na dostateczny.
                Jako wieloletnia nauczycielka stwierdzam autorytatywnie, ze to moze
                oznaczać bardzo wiele rzeczy - od tego, ze umie na niedostateczny, a
                nauczyciel sie zlitował, do tego, ze umie na celujacy, a nauczyciel
                ma zupełnie inne wymagania - w przedmiotach humanistycznych ocena
                bywa kompletnie niewymierna.
                przykladem jest moje osobiste dziecko, które zaposiadywuje ocenę 2 z
                polskiego (która teraz akurat poprawia własnym przemysłem), oraz
                ocenę 5 z tegoż polskiego na zajęciach rozszerzających, dla
                szczególnie uzdolnionych uczniow - u innego nauczyciela.
                • mama_kotula Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:56
                  CytatTo, ze dziecie ma dostateczny nie oznacza, ze umie na dostateczny. Jako wieloletnia nauczycielka stwierdzam autorytatywnie, ze to moze oznaczać bardzo wiele rzeczy - od tego, ze umie na niedostateczny, a nauczyciel sie zlitował, do tego, ze umie na celujacy, a nauczyciel ma zupełnie inne wymagania - w przedmiotach humanistycznych ocena bywa kompletnie niewymierna.

                  No więc uściślę -
                  jeśli uczeń przy tych zachowanych proporcjach ma dostateczny, to znaczy że na dostateczną ocenę spełnia wymagania danego nauczyciela w danym przedmiocie. Przy czym, uczeń w tym konkretnym przypadku dostaje wytyczne, co ma zrobić, aby spełnić te wymagania na ocenę dobrą - i stwierdza, że nie ma na to czasu. Ergo, umie na dostateczny.
                  • verdana Re: Mam prośbe... 26.05.09, 19:24
                    Nie.
                    Mozna powiedziec najwyzej, ze uczennicy nie chce się spełnić
                    odgórnych wymogów na dobry. Ale nie, ze umie na dostateczny.
                    Wymaganiem nauczycielki mojej corki na ocene celujaca było
                    opublikowanie artykulu. Córka niewatpliwie i jednoznacznie
                    zasługiwała na ocenę celującą - wymagania nauczyciela a umiejetnosci
                    ucznia i jego osiągnięcia to sa niestety, dwie rózne rzeczy.
                    Co nie dotyczy zreszta, jak mniemam, tego przypadku.
          • verdana Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:37

            Tu zaprotestuje - zdolene osoby wcale nie musza miec dobrych stopni.
            Często bowiem są zdolne, ale nie do 14 przedmiotów jednoczesnie,
            albo zdolne, acznie zainteresowane uczeniem się szkolnego programu
            od deski do deski. Ja może i bylam zdolna, ale mialam tróje z góry
            na dół. W liceum - bo nudno było, wolaam czytac.
            Widze tu zupelnie inną kwestię - bycie zdolnym to zupełnie nie to
            samo co bycie osoba, ktorej zalezy na stopniach.
            • mama_kotula Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:45
              Cytat> Tu zaprotestuje - zdolene osoby wcale nie musza miec dobrych stopni.

              Ależ oczywiście, toż o tym napisałam.
              Jeśli taka zdolna osoba o jakiej piszesz jest niezainteresowana programem (to, co ty pisałaś) = cały rok się opieprza i uczy tylko tyle, by zaliczyć (to, co ja pisałam). I czasem taka jednakoż się budzi przed końcem roku i pragnie zaliczeń na szóstki :P:P:P

              Ja mówię Verdanko o osobach zdolnych, które posiadają zdolność "przyswajania automatycznego".
              Na swoim przykładzie - jak jestem na lekcji/wykładzie, w domu nie muszę tego się uczyć, powtarzać, bo mi się samo koduje w pamięci.

              I jeśli jednocześnie jestem osobą zdolną której zależy na ocenach, to sobie spokojnie chodzę na wszystkie lekcje a w domku się słodko opieprzam, bo wiem, że sama obecność na lekcji zapewni mi przyswojenie materiału.

              Jak mówi Dorcia - jej córka jest osobą zdolną której na ocenach zależy - zatem naprawdę jest co najmniej dziwne, że nie jest w stanie przeczytać książki stron 300, i to ksiązki z gatunku literatury lekkiej łatwej i przyjemnej - ocena za to streszczenie to ocena zdobywana praktycznie bez cienia wysiłku, bardzo niewielkim kosztem.
              Oczywiście sprawa się komplikuje, jesli córka Dorci uzna, że Musierowicz jest nudna (pod streszczeniami jest mnóstwo takich komentarzy w stylu "po co ja to czytałem, lepiej było pograć sobie na kompie").
              • verdana Re: Mam prośbe... 26.05.09, 17:48
                Takich osob zdolnych jest b. mało, niestety.
                No i tak naprawdę MM dla niektorych 15-latek jest niestrawna -
                czytaja już literature dla dorosłych.
                • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 18:14
                  verdana napisała:
                  > No i tak naprawdę MM dla niektorych 15-latek jest niestrawna -
                  > czytaja już literature dla dorosłych.

                  Ach to wiec dlatemu! No to czemu Dorcia od razu nie pisze, ze corka nie ma czasu
                  na jakas tam MM, bo woli Marqueza i Tokarczuk? I dlaczego wzgardzila moim
                  streszczeniem? :)

                  A skoro jest zdolna, ale nie ma glowy do tego polskiego, to czemu sama nie
                  znajdzie sobie brykusia chociaz, zapytam po raz tysieczny? :) Myslalam, ze
                  zdolna, no to taka co chociaz umie gugla odpalic :)
                  • anutek115 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 19:01
                    Och, dziewczyny, już dajcie spokój.

                    "...powinna przeczytac a nie prosić o sciągę, ale już
                    jej zapowiedziałam że lektura ją nie ominie"

                    "Moja córka ma 15 lat i chodzi do 2kl gimnazjum i jest wzorową uczennicą."

                    "ponieważ
                    musi też poprawić z innego, że tak powiem ważniejszego przedmiotu bo grozi jej
                    dst"

                    "Ja jej w ogóle do niczego nie zmuszam, sama tak z siebie jest zdolna
                    jakaś i na stopniach jej zależy"

                    "nie przeczytała tej nieszczęsnej książki, bo przecież nie trzeba się "zarzynać".

                    "doskonale sobie radzi prowadząc dom,
                    opiekując się chorym tatą i mimo to od kilku lat przynosząc czerwone paski"

                    To są cytaty z postów Dorci, które się nawzajem co prawda nie wykluczają, ale i
                    do końca nie pasują do siebie. Bo mamy dziecko, które przynosi czerwone paski,
                    które nie musi zarzynac się nad książką, które jest wzorowe i wyciąga się z
                    trójek, którego mama do niczego nie zmusza, ale lektura książki jej nie ominie.

                    Więc albo chodzi o obsesyjne "zależenie na ocenach", nie wnikam, mamy czy córki,
                    albo wzorowa uczennica urodziła się wczoraj wieczorem, głównie na nasz użytek.

                    Że się nie dogadamy i nie zrozumiemy nigdy w życiu nie wątpię, to o czym tu
                    dyskutować jeszcze?
                    • szprota Re: Mam prośbe... 26.05.09, 19:53
                      Oj, Anutku, bo to takie rozbrajające... :)

                      Dorciu, dla Twojej informacji: forum fanów nie oznacza forum darmowych
                      streszczeń. Oznacza osoby, które znają omawiane lektury tak, że rzucają się
                      kompletnie oderwanymi od kontekstu frazami i owych streszczeń nie potrzebują.
                      Swoją drogą przez ten czas, który poświęciłaś na dyskusję z nami mogłaś
                      spokojnie przeczytać którąś z części i streścić córce, skoro sama nie była w stanie.
                      • miau78 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 19:56
                        Podziwiam córkę Dorci- ma tyle obowiązków, a jeszcze sama z siebie taka ambitna
                        i chce mieć lepsze oceny, sysysy.
                        No ale dobrze, że ma mamę, która wyszukuje jej streszczenia:>

                        Bążur się z forumowiczami wszystkimi serdecznie.
                        • anutek115 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 20:12
                          Forumowicze też bążur, i naści jelitko :-).
                          • miau78 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 20:18
                            Czym ja się, anutek, za to jelitko Wam odwdzięczę? :-)
                          • wushum Re: Mam prośbe... 26.05.09, 20:41
                            Och żur, żur z jelitkiem!
                            Makiem okraszany!
                            Witamy:)
                            • miau78 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 20:53
                              To już zbyt wiele, naprawdę, dziękuję, dziękuję!
                              I ten mak!
                              Przez maszynkę, Tolo kręci, ciężko idzie...:>
                              • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 21:06
                                Makoczyk oczywiscie pelen opium, amfy i serca! I nieco cynaderek z grasiczka,
                                juz babcia wie, jak robic flaczek!
                                • the_dzidka Re: Mam prośbe... 26.05.09, 22:10
                                  Maggi albo jakiś narkotyk! W gazpacho!
                                  Częstujta się, miau78, częstujta. Lubicie koty może?
                                  • szprota Re: Mam prośbe... 26.05.09, 22:18
                                    Miau mieszka z Nimfadorą, którą widziałaś u mnie na blogu, Dzidko :)
                                  • miau78 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 22:20
                                    the_dzidko, kochamy!
                                    Rządzi nami Księzniczka Nimfadora Tonks, od listopada nami rządzi. W
                                    sygnaturce więcej o niej;)
                                    • the_dzidka Re: Mam prośbe... 26.05.09, 22:37
                                      Nimfadora Tonks? TA Nimfadora Tonks?! To ja jeszcze obsypuję Cię
                                      pieniążkami ze skarbonki Romci i Tomcia!
                                      • miau78 Re: Mam prośbe... 27.05.09, 05:41
                                        Ta Nimfadora Tonks, która wczoraj w okolicach północy polowała na muchy, tańcząc
                                        na okapie kuchennym i próbując dostać się na lampę.
                                        Ta Nimfadora Tonks, która przez niemal cały wieczór wypatrywała muszek na
                                        ścianie i bez względu na to, czy były, czy nie, rzucała się na ścianę z
                                        przeraźliwym jazgotem.
                                        Ta Nimfadora Tonks, która szczeka pod balkonem.


                                        the_dzidka napisała:

                                        > Nimfadora Tonks? TA Nimfadora Tonks?! To ja jeszcze obsypuję Cię
                                        > pieniążkami ze skarbonki Romci i Tomcia!
                                        >
                        • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 26.05.09, 20:40
                          Witaj nam nowa kumo, pisz i rozszarpuj z nami :) Radosnie umajam Cie konfetti z
                          otrab krupnego jelitka, kaskadami cieplego bon żurku i drobie w Twe strone
                          kapusniaczkiem :))
                          • miau78 Re: Mam prośbe... 26.05.09, 20:41
                            Ach!
                            • klymenystra Re: Mam prośbe... 27.05.09, 10:02
                              Rzucam w Cie krolikiem z taaaakim teleskopem na przywitanie!
                              • mama_kotula O takim????????? 27.05.09, 12:12
                                klymenystra napisała:
                                > Rzucam w Cie krolikiem z taaaakim teleskopem na przywitanie!


                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mg/bd/q4ws/L0ATYkTQpggQngkBeX.jpg
                                • klymenystra Re: O takim????????? 27.05.09, 14:39
                                  Taaaahaaaak :D
                                  • lezbobimbo Re: O takim????????? 27.05.09, 14:55
                                    Bosz, na tej stronie znalazlam tez peryskop.. dla naszego perwersyjnego forum
                                    teleskopiar w sam raz ;)
                                    www.phallic.org/peniscope/
                                    • klymenystra Re: O takim????????? 27.05.09, 15:48
                                      Znam ten :) Pieknie pokazuje, ze po fhancusku, meski teleskop jest rodzaju
                                      zenskiego, a u kobiet meskiego (to juz raczej antyteleskop). Bardzo ciekawe z
                                      punktu widzenia psycholingiwstyki :)
                                      Byla kiedys taka stronka jememarre.com (juz nie istnieje) i przerozne rysuneczki
                                      w tym stylu tam widnialy. Vulvosaurusy itp :)
                                    • skrzydlate.bobry Re: O takim????????? 28.05.09, 21:09
                                      Hehe, jak ulał.
                                      (Dla odmiany nie kojarzyć z Ziutkiem.)
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl 8-O !!! 26.05.09, 21:49
                      > "...powinna przeczytac a nie prosić o sciągę, ale już
                      > jej zapowiedziałam że lektura ją nie ominie"
                      > "Moja córka ma 15 lat i chodzi do 2kl gimnazjum i jest wzorową uczennicą."
                      > "ponieważ
                      > musi też poprawić z innego, że tak powiem ważniejszego przedmiotu > bo grozi
                      jej dst"
                      > "Ja jej w ogóle do niczego nie zmuszam, sama tak z siebie jest zdolna
                      > jakaś i na stopniach jej zależy"
                      > "nie przeczytała tej nieszczęsnej książki, bo przecież nie trzeba się "zarzynać".
                      > "doskonale sobie radzi prowadząc dom,
                      > opiekując się chorym tatą i mimo to od kilku lat przynosząc czerwone paski"

                      Jezus Maria, to Gaba Borejko!!!
                      • lezbobimbo Re: 8-O !!! 26.05.09, 22:15
                        Puzunia raczej, jakby chciala to i by kurczaki z kurazem sprzedawala. Gaba zas
                        dzielnie jej szuka streszczen, bo tamta wszak matce kazda robote wyrywa z reki i
                        nie ma wstepu do pokoju z kompem.
                        • wushum Re: 8-O !!! 26.05.09, 22:35
                          Ja też pomyślałam, że nam Gaba rośnie.
                          Ps.: Myślisz, że Gaba szukała-by streszczeń?! Przeca to uczciwość, prawość
                          chodząca i zmaterializowana. Gaba wymyśliłaby tylko karę w postaci wycieczki,
                          ale żeby przykładać rękę do szukania streszczeń! Toż Adam by się w grobie
                          obrócił w Mozarta.
                          • lezbobimbo Re: 8-O !!! 26.05.09, 22:41
                            Oczywiscie, ze szukalaby streszczen! Przeciez to tak z milosci.
                            Dobra, wierna i chylkiem. Zeby tylko Puzunia nie musiala isc na wojne!
                            • taria Re: 8-O !!! 26.05.09, 23:06
                              > Oczywiscie, ze szukalaby streszczen! Przeciez to tak z milosci.
                              > Dobra, wierna i chylkiem. Zeby tylko Puzunia nie musiala isc na
                              wojne!
                              >

                              No, już nie przesadzajcie! Gabriela Borejko, filolog klasyczny,
                              zarywając noc osobiście przeczytałaby zaległą lekturę dziecka,
                              sporządziła zgrabne, jednostronicowe streszczenie (przecież tym
                              obcym z internetu wierzyć nie można) i zakradając się chyłkiem do
                              pokoju córeczek, wsunęła je do torby córy marnotrawnej.
                              • lezbobimbo Re: 8-O !!! 26.05.09, 23:12
                                Przeciez Gabunia nie musi spac. Jest betonowym centrum :)
                                Potem by sie cieszyla, wyobrazajac jak corka, z ktorej bije tajemnicza moc,
                                bedzie miala niespodzianke znajdujac streszczenie juz w szkole. Razem ze swiezo
                                upieczonymi rogalikami pod sciereczka.
                                • wushum Re: 8-O !!! 27.05.09, 11:27
                                  No dobra, rogaliki mnie przekonują:)
                                  A! Wiem!
                                  Wiem jaki jest sposób, aby do korzenia uczciwa Gabriela napisała za dziecko
                                  wypracowanie!
                                  Ona ten grzech weźmie na swe granitowe barki, na pierś płaską, acz niczym tarcza
                                  mocną, by chronić dziatwę przed skażeniem sumienia i umysłu /wiedzą/.
                                  A potem będzie mogła do woli pokutować, umartwiać się zimnymi prysznicami i
                                  szorowaniem się szczotką do podłóg z metalowym włosiem!
                                  Nocą pisząc na laptopie, wypiekała, cerowała, prasowała /w ramach pierwszych
                                  umartwień, mogła sobie koszulę flanelową przyprasować, żeby się czuć jak
                                  burżuj/. Oczywista z dzielnym, smutnym uśmiechem na miłej twarzy ofiarnej
                                  cierpiętnicy.
                                  • lezbobimbo Re: 8-O !!! 27.05.09, 14:28
                                    wushum napisała:
                                    > No dobra, rogaliki mnie przekonują:)
                                    > Wiem jaki jest sposób, aby do korzenia uczciwa Gabriela napisała <za dziecko>
                                    wypracowanie!

                                    Jakie wypracowanie znowu, streszczenie nedzne i ubogie :) Gaba po pierwsze jest
                                    dosc specyficznie uczciwa (kradziez forsy calej klasy to dla niej niewinna
                                    defraudacja, ale wymigiwanie sie od odpowiedzi to klamanie jak jej ojciec) a po
                                    drugie poswieci sie po nocy, to przeciez tylko streszczonko, a biedna coreczka
                                    nie miala przeciez czasu, czytala bowiem Plutarcha w oryginale!
                                    • limotini Re: 8-O !!! 27.05.09, 15:56
                                      Gaba i reszta Borejków są humanistami, więc pewnie z ogromnym oburzeniem patrzyliby na nie-własnoręcznie napisane wypracowania/streszczenia.

                                      Ale jakoś potrafię sobie wyobrazić jak Gabę wyręczającą dzieci (przepisując życzliwe wypowiedzi ze specjalistycznych forów) w odrabiabiu prac domowych z przedmiotów prozaicznych, nikomu niepotrzebnych i niegodnych uwagi prawdziwie kulturalnych ludzi...

                                      Czy ktoś może mi podesłać (potrzbuję dla córki, bardzo pilne!) poster na temat "cykl miesięczny kobiety"?

                                      A może ktoś zna rozwiązanie zadania z matematyki (na jutro! inaczej córka nie będzie miała bdb na koniec roku)? Cytuję: "Pan Jan zarabia miesięcznie 1200 zł. Mieszkanie kosztuje 250 000 zł, kredyt mieszkaniowy jest oprocentowany na 5% w skali roku. Ile lat będzie pan Jan spłacał kredyt, jeśli nie chce wydać na niego więcej niż pół pensji?"
                                      • iwoniaw Ignacy G. Stryba przecież robił za Laurę 27.05.09, 17:06
                                        kilimek widelcem ;-)
                                      • lezbobimbo Re: 8-O !!! 27.05.09, 18:35
                                        limotini napisała:
                                        > potrafię sobie wyobrazić jak Gabę wyręczającą dzieci (przepisując życ>zliwe
                                        wypowiedzi ze specjalistycznych forów) w odrabiabiu prac domowych z przed>miotów
                                        prozaicznych, nikomu niepotrzebnych i niegodnych uwagi prawdziwie kultur>alnych
                                        ludzi...

                                        > Czy ktoś może mi podesłać (potrzbuję dla córki, bardzo pilne!) poster na tem
                                        > at "cykl miesięczny kobiety"?

                                        > [i]A może ktoś zna rozwiązanie zadania z matematyki (na jutro! inaczej córka ni
                                        > e będzie miała bdb na koniec roku)?

                                        Wlasnie!! Brawo Limotini za konkluzje :)
                                        Gaba pytalaby tez dla Puzuni: co to jest heterozygota, matko boska :)
            • sowca Re: Mam prośbe... 27.05.09, 22:26
              verdana napisała:

              >
              > Tu zaprotestuje - zdolene osoby wcale nie musza miec dobrych
              stopni.
              > Często bowiem są zdolne, ale nie do 14 przedmiotów jednoczesnie,
              > albo zdolne, acznie zainteresowane uczeniem się szkolnego programu
              > od deski do deski. Ja może i bylam zdolna, ale mialam tróje z góry
              > na dół. W liceum - bo nudno było, wolaam czytac.
              > Widze tu zupelnie inną kwestię - bycie zdolnym to zupełnie nie to
              > samo co bycie osoba, ktorej zalezy na stopniach.

              Tak! Tak! Ja mialam dokładnie tak samo. Po pierwsze, byłam zdolna (a
              co mi tam, pochwalę się) z polskiego, historii i wosu, przeciętna z
              geografii i biologii, natomiast kompletna noga z matmy, chemii i
              fizyki. I prawdę mówiąc, nigdy nie chciało mi się zabijac dla
              jakiejś 5 na świadectwie, co nie znaczy, że nie staralam się w
              ogole. Chciało mi się starać z przedmiotów, które lubiłam. I gdybym
              miała dow yboru przeczytać ksiązkę i napisać streszczenie (wolałabym
              recenzję wprawdzie, ale niech będzie) na polski albo zarzynać się na
              czwórkę z innego przediotu, to wybrałabym to pierwsze.
              A swoją drogą, liceum skończyłam z oceną dopuszczającą z chemii i w
              ogóle mnie to nie wzruszyło, wręcz przeciwnie, cieszyłam sie, że w
              ogóle zaliczyłam, a piątki z polskiego, historii i wosu dostatecznie
              zrównoważyły chemiczną porażkę.
    • megi1973 Re: Mam prośbe... 27.05.09, 09:16
      tak czytam i czytam i nie rozumiem-kobieta poprosiła o linki do
      streszczenia a dotała 107 postów doradzających jej "jak być dobrą
      matką" Piszecie że oceny mało ważne,a przecież nie zawsze wiedza
      jest wyceniona prawidłowo przez nauczyciela, nie zawsze uczeń umie
      tę wiedzę "dobrze sprzedać"!!! Nie widzę nic zdrożnego w szukaniu po
      necie materiałów do szkoły (nieraz trzeba się naszukać żeby coś
      konkretnego znaleźć).Przecież po to jest net żeby z niego korzystać,
      a zwłaszcza takie fora tematyczne.Pozdrawiam Dorcię1974
      • klymenystra Re: Mam prośbe... 27.05.09, 10:06
        Pani Laskawa, przecytaj jeszcze raz pierwszy post. Potem naglowek forum. I znow pierwszy post. I znow naglowek. Widzisz jakas kompatybilnosc?
        • wushum Re: Mam prośbe... 27.05.09, 11:17
          Rozumiem, że trzeba przykleić na głównej stronie tekst że "poniewieramy
          spracowanymi dziewczętami, które chcą niewinnej ściągi i bronimy im czerwonych
          pasków zajadle".

          Owszem, nie wykonałyśmy tego, o co poproszono, ale jeśli przeczytać te nasze
          "straszliwe" rady, można wywnioskować, z jakiego powodu.

          Pomijam, że skąd mamy wiedzieć, gdzie są ściągi do tekstów MM, skoro książki
          znamy bez ściąg?
      • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 27.05.09, 14:37
        megi1973 napisała:
        Nie widzę nic zdrożnego w szukaniu po
        > necie materiałów do szkoły (nieraz trzeba się naszukać żeby coś
        > konkretnego znaleźć).

        Ojoj, biedactwa leniwe, musza na internecie sie naszukac sciag za darmo, nikt na
        tacy nie poda prosto na mejla!
        Jak zauwazyla Szprota, w czasie zmarnowanym przez nieszczesna Dorcie na szukanie
        i oburzenie, bo nie chcemy pisac za jej dziecko, moglaby nie dosc ze sama
        przeczytac cos z MM, to i spokojnie strescic. To nie analiza Ulissesa.

        >Przecież po to jest net żeby z niego korzystać,
        > a zwłaszcza takie fora tematyczne.

        MUAHAHAHA. A wiec nareszcie wiemy, po co istnieje internet i po co istnieje to
        forum fanow. Po to aby fanowie za darmo produkowali streszczenia, bryki, sciagi,
        wypracowania, prezentacje maciuralne i prace magisterskie dla smierdzacych
        leniuszkow, ktorym SIE NALEZY.
        Noo, opierniczalismy sie, my fanki i fanowie, tylko opki i fanfiki krotochwilne
        tutaj sie zjawialy z bezinteresownej milosci do lektury, ale teraz juz bedziemy
        sie przykladac do harowania za spryciarzy.

        >Pozdrawiam Dorcię1974

        A teraz drogie dzieci, pocalujcie mnie w Uszatka z takim teleskopem..
        • sowca Re: Mam prośbe... 27.05.09, 22:35
          Ha! Mam pomysł!
          Zamiast robić dokładne analizy naszych ulubionych książek we
          wszelkich aspektach, od psychologicznych przez socjologiczne aż po
          lingwistyczne (za to nikt nam nie płaci!), załóżmy streszczalnię.
          Będziemy robić streszczenia książek MM, prezentacje maturalne i
          wszelkiego typu prace, a za podsyłane nam za to pieniądze urządzimy
          sobie całym forum wycieczkę śladami Pyziaka - do Australii, do
          Niemiec... z pominięciem więzienia.
          • miau78 Re: Mam prośbe... 27.05.09, 22:42
            Podoba mi się pomysł, sowca!:)
          • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 27.05.09, 23:11
            O, o! Oprocz bezposrednich oplat za streszczenia mozemy tez szantazowac kazdego
            z delikwentow, ze jak nam nie da haraczu, to pojdziemy nakablowac prosto na
            uczelnie :))) Abonament, panie tego!
            • ding_yun Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 11:12
              ... tak streszczalnia do streszczania :P
              • lezbobimbo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 13:17
                ding_yun napisała:
                > ... tak streszczalnia do streszczania :P

                Piekne! :))))) Jeszcze na sobie zarobimy! - zawylam szczesliwa, lapiac sie za
                glowe :)
                • ding_yun Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 16:04
                  lezbobimbo napisała:


                  > Piekne! :))))) Jeszcze na sobie zarobimy! - zawylam szczesliwa, lapiac sie za
                  > glowe :)

                  Ale czy my będziemy mogli brać za to pieniądze? Bo tak sobie myślę, że może nie,
                  ze względów wychowawczych. I wtedy co, nasi klienci będą nam chcieli wcisnąć
                  tysiączek, a my ich będziemy musieli przekupować Fryne III. I kto miałby to
                  ewentualnie rzeźbić? Ja się nie podejmuję, będę chciała zrobić Fryne, a wyjdzie
                  mi hipcio w skoku, w dodatku zintegrowany z łąką. Albo Somosierra. Bitwa na czołgi.
                  • lezbobimbo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 17:07
                    ding_yun napisała:
                    > I wtedy co, nasi klienci będą nam chcieli wcisnąć
                    > tysiączek, a my ich będziemy musieli przekupować Fryne III. I kto miałby to
                    > ewentualnie rzeźbić? Ja się nie podejmuję,

                    Ja moge sie podjac malowania burych Kossakow w oleju!
                    • klymenystra Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 17:11
                      Manknecja za mlodu zintegrowala ksiedza z laka, malujac mu twarz na zielono :)
                      Na obrazku :p
                      • mankencja Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:05
                        ale jak mi jakiegos przyprowadzisz, moge mu pomalowac naprawde, nie na obrazku.
                        • klymenystra Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:19
                          :D Trzymam za slowo :D I widze tooo... Wiiiidze...
                          • mankencja Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:24
                            ale jak sie bedzie wyrywal, to juz nie bedzie moja wina, jesli mu wsadze
                            flamaster w oko
                    • szprota Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:23
                      lezbobimbo napisała:

                      ding_yun napisała:
                      I wtedy co, nasi klienci będą nam chcieli wcisnąć tysiączek, a my ich będziemy musieli przekupować Fryne III. I kto miałby to > ewentualnie rzeźbić? Ja się nie podejmuję

                      Ja moge sie podjac malowania burych Kossakow w oleju!


                      Ja mogę łucać rzutkami w znienawidzoną dziewczęcą modelinową główkę li i jedynie.
                      • mankencja Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:28
                        oprocz kolorowania ksiezy umiem tez narysowac krowe. moze byc bura i w oleju
                        • szprota Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 21:15
                          A ja dziś wyprodukowałam wiatrak w biedronki celem uświetnienia synka Miau, co
                          zapadł był na wiatrówkę.
                  • onion68 Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 19:33
                    Ja mogę ulepić kulę z mydła. Nieudolnie.
                    • mama_kotula Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 19:57
                      onion68 napisała:

                      > Ja mogę ulepić kulę z mydła. Nieudolnie.

                      Ooo, jak już przy mydle jesteśmy - to ja się offtopowo pochwalę, że dzisiaj z okazji imprezy przedszkolnej na Dzień Matki otrzymałam od syna mydeł 2 sztuki - obie peelingujące, jedno w kształcie kaczuszki, z otrębami i drugie w kształcie serca, z czarną kawą. Oba oczywiście wykonane samodzielnie przez moje dziecię. Przyznam, że baardzo byłam zaskoczona (pozytywnie). Wieczorkiem sobie milutkie mini-spa zrobię ;)
                      • onion68 Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:00
                        > obie peelingujące, jedno w kształcie kaczuszki, z otrębami i drugie w kształcie
                        > serca, z czarną kawą. Oba oczywiście wykonane samodzielnie przez moje dziecię.

                        Fajny prezent :-) Ja dostałam gorzką czekoladę, bo wiadomo, że zużyję, jak amen
                        w pacierzu!
                      • lezbobimbo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 20:26
                        Super prezent! Kaczuszke i serce z kawocikiem? Rozkosz!
                        Wdrukuj mu, ze ma otworzyc internetowy sklep z takimi mydelkami :)
                    • sowca Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 23:28
                      onion68 napisała:

                      > Ja mogę ulepić kulę z mydła. Nieudolnie.

                      A ja koślawego baranka z masła.
                      • lezbobimbo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 28.05.09, 23:34
                        Przeciwko koslawosci baranka z masla mozna nabyc drzewnianne foremki. Kaz
                        dziewce utrzec kope jajek i voila!

                        A robisz im Sowko oczy z ziarenek pieprzu? :)

                        • sowca Re: Jak dłubalnia do dłubania... 29.05.09, 23:34
                          No ba! I nawet pyszczek z kawałka papryki!
                      • idomeneo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 29.05.09, 08:04
                        a ja budkę dla ptaków i kotlety z żółtego sera. Ach, zajęcia z techniki w
                        podstawówce!
                        • ready4freddy Re: Jak dłubalnia do dłubania... 29.05.09, 10:50
                          idomeneo napisała:

                          > a ja budkę dla ptaków i kotlety z żółtego sera. Ach, zajęcia z techniki w
                          > podstawówce!

                          chrzanic budke, ale jak sie robi kotlety z zoltego sera, pamietasz moze??

                          chociaz to zalezy z jakiego sera, bo dobrego to na kotlety szkoda :)
                          • kaliope3 Re: Jak dłubalnia do dłubania... 29.05.09, 12:12
                            Może to chodzi o te Pawełkowe plasty żółtego sera z patelni
                            (ciężkostrawne danie hippisoidalnej Danusi)
                          • idomeneo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 29.05.09, 14:30
                            to była jakaś taka peerelowska gouda, której grube plastry należało grubo
                            opanierować w stylu schabowego - hm, te programy szkolne układano chyba przed
                            wynalezieniem cholesterolu? No i oczywiście malowniczo nam ona wypultywała po
                            drodze niczym lawa z tej panierki.
                          • jhbsk Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 08:56
                            Panierowane kotlety z żółtego sera (albo pleśniowego) są pyszne.
                            To takie czeskie danie.
                            • miau78 Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 09:02
                              To ja zrobię pisankę z Hitlerem.
                              • lezbobimbo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 11:36
                                A ja moge zrobic wycinanke w groze budzace, wijace sie paluszki, czyli w bakterie.
                                Natomiast Dzidka moglaby sporzadzic frywolitke we frywolna bitwe na czolgi.
                                • miau78 Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 12:29
                                  Ja natomiast oglądam film w towarzystwie dziecka, którego ciepłota ciała
                                  wynosiła w chwili bieżącej trzydzieści osiem i siedem dziesiątych stopnia
                                  Celsjusza, które miało wysypkę na dłoniach, stopach i karku i które było chore
                                  na ospę wietrzną (varicella).
                      • the_dzidka Re: Jak dłubalnia do dłubania... 29.05.09, 10:57
                        > > Ja mogę ulepić kulę z mydła. Nieudolnie.
                        >
                        > A ja koślawego baranka z masła.

                        Ja pozostanę w kanonie. Wyrzeźbię księdza w mydle. Kiedyś juz mi
                        jeden sie udał.
                        • skrzydlate.bobry Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 12:48
                          A my to w ogóle na pewno mamy wielki talent plastyczny. Ukryty. Podobnie jak
                          kredki w szufladzie i dwie paczki modeliny. Też ukryte. No i mamy cały zespół
                          bobrów, które specjalizują się w artystycznej obróbce patyków i gałęzi. Na
                          których siedzą. Czy taki list motywacyjny wystarczy, by przyjęto nas do zespołu?
                          • filifionka-listopadowa Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 13:12
                            Ja mogę zrobić cokolwiek z czegokolwiek. Tylko za efekty nie ręczę:)
                          • lezbobimbo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 16:17
                            Bobry oczywiscie, ze jestescie w zespole! Zrobcie na poczatek cepeliowy teleskop
                            z galezi i patykow :)
                            • miau78 Re: Jak dłubalnia do dłubania... 30.05.09, 16:25
                              W tej sytuacji ja po prostu muszę zrobić eintopf.
                            • skrzydlate.bobry Re: Jak dłubalnia do dłubania... 31.05.09, 17:38
                              Ha! Oczywiście! Zarzucimy temat naszemu zespołowi w sprawie obróbki patyków. Nie
                              wiemy jeszcze, czy cepeliowskie soczewki lepiej zrobić z piór czy ze sznurka,
                              ale może ktoś podrzuci jakiś pomysł. O! Albo mamy! Jak komuś zostanie tego mydła
                              z zielonego księdza, to w sam raz się nada!
                              • idomeneo Re: Jak dłubalnia do dłubania... 31.05.09, 21:34
                                https://img268.imageshack.us/img268/1227/macgyver.jpg
                                • szprota Re: Jak dłubalnia do dłubania... 31.05.09, 22:07
                                  Helikopter. Li i jedynie.
    • megi1973 Re: Mam prośbe... 28.05.09, 12:57
      ciekawe czy jak ktoś znajomy poprosi was o jakąkolwiek przysługę
      (dla siebie czy dziecka) to też go spławiacie dodając swoje
      psychologiczne komentarze??? aż strach znać takich ludzi i z takimi
      pracować.A że cwaniactowo-no cóż życie polega na cwaniakowaniu bo we
      współczenym świecie uczciwością się nie ujedzie
      • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:06
        MUAHAHA..
        ..megi1973 masz swietne poczucie humoru.
        Zapewniam, ze brak uczciwosci w nauce widac jak na dloni i takie kretactwo ma
        krociutkie nozki rybika.

        A teraz zmykaj do swych cwaniackich, pomocnych znajomych :)
      • mama_kotula Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:23
        CytatA że cwaniactowo-no cóż życie polega na cwaniakowaniu bo we
        współczenym świecie uczciwością się nie ujedzie


        A próbowałaś ujechać, czy tak a priori sobie powtarzasz to, co pan redaktor w Fakcie napisał? ;)
        • the_dzidka Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:25
          > A próbowałaś ujechać, czy tak a priori sobie powtarzasz to, co pan
          redaktor w F
          > akcie napisał? ;)

          Na moje oko to próbuje i to tak, że świst idzie. Smutne to.
          Napisałabym jej "żal mi cię", gdyby to nie było takie oklepane i
          wyświechtane :)
          • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:28
            Dzidko a jednak jestes gorolka, czyz Ci nie zaaaal :)
          • the_dzidka Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:33
            > Na moje oko to próbuje i to tak, że świst idzie.

            Próbuje, oczywiście, cwaniaczyć, przekręciłam sens :)
            • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:38
              the_dzidka napisała:
              > Próbuje, oczywiście, cwaniaczyć, przekręciłam sens :)

              A ja jestem tak cwana, ze i tak wnet ponialam o co Ci biegalo, moja Ty znajoma z
              netu! Btw. czy moglabys mi przechowac 70 nowych telefonow? Znalazlam je w lesie
              na wakacjach namiotowych, a nie mam miejsca..
              • the_dzidka Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:41
                Ależ nie ma sprawy. Włożę do tego samochodu, wiesz, stałam na ulicy
                i miałam w ręku kluczyk, a on sie tak potoczył do mnie, przytoczył,
                i zatrzymał sie tak, że kluczyk sam w zamek trafił. No niczyjek taki
                był, to się ze szwagrem zaopiekowalim...
        • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:29
          Ej, czy ktos pomoze mi okrasc biblioteke z ksiazek i komputerow? Wszak jestesmy
          znajomymi! Z netu! A przeciez po to on jest :)
      • jhbsk Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:55
        megi1973 napisała:

        > ciekawe czy jak ktoś znajomy poprosi was o jakąkolwiek przysługę

        Co innego przysługa, co innego oszustwo.
      • taria Re: Mam prośbe... 28.05.09, 14:18
        > ciekawe czy jak ktoś znajomy poprosi was o jakąkolwiek przysługę
        > (dla siebie czy dziecka) to też go spławiacie dodając swoje
        > psychologiczne komentarze???

        Kiedy studiowałam na kierunku ścisłym, praktycznie co weekend w moim
        domu rodzinnym pojawiały się sąsiadki i byłe koleżanki szkolne z
        prośbą, żeby synkowi/siotrze itp. pomóc z matematyką. I na pierwszy
        rzut oka (no, max. po trzech minutach) widziałam, kiedy dziecko
        przychodziło z nastawieniem "niech ktoś odrobi za mnie zadanie
        domowe", a kiedy "ja po prostu jestem tępa z matmy, pszepani".
        Wystarczyło zapytać dzieciaka "a ile masz czasu?".
        Narobiłam sobie trochę wrogów mówiąc jednej pani, że nie rozwiążę
        zadania domowego, które przyniosła mi na karteczce ("Przecież Tobie
        to nie zajmie nawet 10 minut"), a później spędzając trzy godziny na
        tłumaczeniu funkcji trygonometrycznych synkowi innej pani.

        Dla mnie kluczowe jest pytanie, w jaki sposób to, czy komuś pomogę,
        zmieni mój subiektywny "bilans pozytywnych rzeczy na świecie". Jeśli
        spędzenie trzech godzin z dzieckiem A sprawi, że dziecko pojmie, coś
        z czym miało kłopoty od miesiąca, to kolejne kilka lekcji matematyki
        nie będzie już dla niego kompletną stratą czasu. A za 20 lat może
        nie będzie trzeba przekonywać pana hydraulika, że do zastąpienia
        10calowej rurki potrzebne są cztery pięciocalowe obejścia (a nie
        trzy, bo pi to takie trzy z hakiem ;)

        Za to rozwiązanie zadania domowego dla dziecka B, któremu nie
        chciało się nawet ruszyć tyłka sprzed telewizora, żeby przyjść z
        mamą, z pewnością sprawi tylko, że małoletni utwierdzi się w
        przekonaniu, że mama wszystko za niego zrobi i załatwi.
        • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 14:27
          A wlasnie, dobrze, ze przypomnialas Tario - w normalnym, cwaniacko-uczciwym
          swiecie korki to sa za oplata; nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie harowal za
          darmo dla nawet najmilszych dzieci, a co dopiero dla tak leniwych.
          • ananke666 Re: Mam prośbe... 28.05.09, 14:59
            Chciałabym także zauważyć, że Dorcia zna adresy stron ze streszczeniami,
            ponieważ dwa z nich padły w jednym z jej postów. Na tych stronach są
            streszczenia książek Musierowicz. Można było sobie skorzystać, tzn. przepisać,
            przerabiając nieco stylistykę. Ale to chyba za dużo pracy! Lepiej poprosić kogoś
            o gotowe, czyż nie?
            P.S. Na bryk.pl żądają kasy - o zgrozo! - całe 2,44! Nie będziem frajerzyć, fani
            powinni zrobić za darmochę...
          • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 15:04
            Zreszta nawet i platne korki to tlumaczenie i poduczanie, a takze pomoc
            przy zadaniach domowych, a nie odbebnianie owych zadan za cwaniaczki i
            leniuszki..

            Pamietajmy, kazde darmowe streszczenie i sciaga odbiera zarobek korepetytorom!
            Razem mowimy stanowcze nie skrytym darmostreszczaczom!
      • szprota Re: Mam prośbe... 28.05.09, 20:31
        megi1973 napisała:

        ciekawe czy jak ktoś znajomy poprosi was o jakąkolwiek przysługę (dla siebie czy
        dziecka) to też go spławiacie dodając swoje psychologiczne komentarze??? aż
        strach znać takich ludzi i z takimi pracować.A że cwaniactowo-no cóż życie
        polega na cwaniakowaniu bo we współczenym świecie uczciwością się nie ujedzie


        Ofkors, że spławiam. Ba, nie tylko znajomego, ale nawet i obcych ludzi.
        Codziennie przeganiam z pasów staruszki, złośliwie dokładam im do toreb z
        zakupami stupudowe ciężarki, a gdy się one (torby, nie staruszki) urywają i
        rozlatują, zaś zakupy wreszcie rozsypują po ziemi, umieszczam je celnym kopem na
        drugiej stronie ulicy złośliwie przy tym rechocząc.
        Potem je biorę na kozetkę i tłumaczę, że ich gniew wynika z frustracji nad
        nieprzepracowaną asertywnością i toksycznego uzależnienia od akceptacji otoczenia.
        Gdyż jak to mówią w telefonii komórkowej albo zasięg albo sarenka.
    • megi1973 Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:03
      Przykłady:
      -gdzie kupiłaś taką fajną torebkę? -znajdź sobie na necie,bo ja się
      tyle jej naszukałam
      -możesz mi dać przepis na te dobre ciasto? -nie,bo ja się go tyle
      naszukałam w necie i musiałam go jeszcze zmodyfikować
      -przepraszam gdzie leżą np.ostatnie wyciągi bankowe? -przeszukaj
      sobie cały segregator bo ja nie będę za ciebie odwalać pracy

      ot polska życzliwość
      • mmaupa Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:08
        Oj nie, megi, to jest ZUPEŁNIE inna kwestia - i podejrzewam, że sobie z tego
        doskonale zdajesz sprawę, więc się, proszę, nie zgrywaj. Kupowanie torebki i
        pieczenie ciasta nie jest nieuczciwością. Podpisywanie się pod cudzą pracą jest.
      • lezbobimbo Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:10
        Odrob za moje dziecko lekcje, ono jest takie przeciez fajne!
        Poszukaj za mnie wyciagow bankowych, 1 segregator mnie przerasta!

        ot polska bezczebelnosc.

        A potem nawet w wieku 36 lat widac trudnosci z logika u kogos, kto zawsze pruje
        na przyslugach.
      • mmaupa Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:11
        A tak a propos "polskiej życzliwości" - jakoś nie widzę życzliwie tu wklejonych
        przez ciebie linków ani streszczeń. Nas ochrzaniasz, ale sama też się nie
        garniesz do pomocy, bynajmniej nie ze względów moralnych.
      • jhbsk Re: Mam prośbe... 28.05.09, 13:54
        megi1973 napisała:

        > Przykłady:
        > -gdzie kupiłaś taką fajną torebkę? -znajdź sobie na necie,bo ja się
        > tyle jej naszukałam
        > -możesz mi dać przepis na te dobre ciasto? -nie,bo ja się go tyle
        > naszukałam w necie i musiałam go jeszcze zmodyfikować
        > -przepraszam gdzie leżą np.ostatnie wyciągi bankowe? -przeszukaj
        > sobie cały segregator bo ja nie będę za ciebie odwalać pracy
        >
        > ot polska życzliwość

        Zaraz, zaraz, mylisz najwyraźniej zwykłą życzliwość z najzwyklejszą nieuczciwością.
      • ananke666 Re: Mam prośbe... 28.05.09, 14:13
        megi1973 napisała:

        > Przykłady:
        > -gdzie kupiłaś taką fajną torebkę? -znajdź sobie na necie,bo ja się
        > tyle jej naszukałam
        > -możesz mi dać przepis na te dobre ciasto? -nie,bo ja się go tyle
        > naszukałam w necie i musiałam go jeszcze zmodyfikować
        > -przepraszam gdzie leżą np.ostatnie wyciągi bankowe? -przeszukaj
        > sobie cały segregator bo ja nie będę za ciebie odwalać pracy
        >
        > ot polska życzliwość

        Że tak nieuprzejmie spytam, głupia jesteś, czy tylko udajesz?

        Do kobiety w nowej pracy:
        - zrób za mnie sprawozdanie, szef kazał mi napisać, ale nie chciało mi się.
        Szefowi powiem, że moje. Parę godzin cię nie zbawi.
        Do obcej baby w sklepie:
        - pani da mi ten jogurt, to ostatni, a mi jest potrzebny. Pani se pójdzie do
        tego spożywczaka trzysta metrów dalej, ja nie mogę, bo się spieszę.

        Jak rozumiem uważasz, że odwalanie roboty za ciebie przez obce osoby jest
        normalne. A już zwłaszcza takiej, którą podasz potem za swoją.
        Z życzliwości mogę w streszczeniu poprawić błędy, wskazać ewentualne
        nieścisłości, doradzić co dodać, a co wyrzucić. A nie odrabiać całą pracę domową
        tylko dlatego, że ktoś tak chce!
        Z życzliwości podałam adres do forum, gdzie średnia wieku jest niższa niż tu.
        Tam chyba też nikt się nie kwapił.
        Ty, taka życzliwa, czemu nie pomogłaś? Nie napisałaś streszczenia? Nie podałaś
        nawet linków?
      • marajka Re: Mam prośbe... 28.05.09, 17:34
        Przecież to już zostało wytłumaczone. Co innego pomoc, co innego oszustwo. Co
        innego pomóc znaleźć książkę, co innego ją streszczać.
        I nie pisz proszę "polska życzliwość" bo sama reprezentujesz "polską uczciwość".
        Nie będę pisać tego co mi się ciśnie na usta.
    • kkokos he he 31.05.09, 13:34
      he he - tu już się boją pytać:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=78732946&a=78732946
      • senseeko Re: he he 31.05.09, 20:02
        kkokos napisała:

        > he he - tu już się boją pytać:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=78732946&a=78732946

        He, he. Najlepsze jest, ze ktoś podał link do streszczenia.
        Poczytajcie sobie. Mnie zwłaszcza powaliła:
        "czuprynka o charakterystycznych jeżynowych oczach"
        • sowca Re: he he 31.05.09, 22:44
          Czuprynka to mały pikuś.
          "Aurelka wiedziona jakimś dziwnym impulsem jedzie z Konradem,
          samochodem Piotra Ogorzałka do Pobiedzisk . Mieszka tam dawno nie
          widziana
          babcia, matka ojca z którą zmarła rodzicielka nie utrzymywała
          żadnego kontaktu".
          "schłodzona wewnętrznie dziewczyna" - o mamo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka