Dodaj do ulubionych

scenki rodzajowe

28.03.05, 22:57
Rozpoczynam nowy watek o temacie jak wyzej czyli zaobserwowane scenki
rodzajowe. Na wszelki wypadek sprawdzilam w slowniku co to znaczy; "zdarzenie
wziete z zycia" No to zgadza sie. Zaczne takim drobiazgiem . Stoje w piatek w
bardzo spolszczonym supermarkecie na Greenpoincie w kolejce do kasy. Kobitka
przede mna, Polka, prosi mnie ze zostawi koszyk i sama pobiegnie cos jeszcze
wziac z polki. Kiedy prawie juz jestem przy kasie przesuwajac noga jej koszyk
stojacy za mna Amerykanin mowi, zebym bardziej podeszla do kasy. Mowie, ze
przede mna jest jeszcze osoba i rzeczywiscie na ten moment nadbiega zdyszana
wlascicielka kosza. No i pan Amerykanin zaczal sobie uzywac, wlasciwie na
mnie, bo ona juz byla zajeta placeniem, ze to jest oszukiwanie, bo kazdy
powinien swoje odstac a nie uzywac takich sztuczek, nawet ktos go tam poparl.
Mysle, ze pan byl troche nerwowy, ale faktycznie Amerykanie raczej nigdy nie
uzywaja tej "sztuczki", zreszta tu nie istnieje przepuszczenie w kolejce
kobiet z dziecmi, ciezarnych, starcow itd. kazdy musi odstac, czy odsiedziec
z numerkiem swoje. Dla reszty kolejki to wygodnie, ale nie wiem czy dla osob,
ktore w Polsce sa uprzywilejowane wkolejce.
Obserwuj wątek
    • oqo Re: scenki rodzajowe 28.03.05, 23:20
      równouprawnienie upoważnia do równego traktowania klienta w kazdej postaci
      (moje zdanie) tu trzymam stronę pana Amerykana (błąd zamierzony)smilebo jak można
      stać jednocześnie w dwóch kolejkach ?
      • wedrowiec2 Re: scenki rodzajowe 28.03.05, 23:41
        oqo napisał:

        > bo jak można
        > stać jednocześnie w dwóch kolejkach ?

        Polak potrafiwink
        • omeri Re: scenki rodzajowe 29.03.05, 10:13
          Kolejki to byla nasza specjalność!
          • kanoka Re: scenki rodzajowe 29.03.05, 12:12
            Jest nadal. Tam gdzie tz "dobro" jest limitowane, i niemożliwe do kupienia....
    • luiza-w-ogrodzie Scenki rodzajowe z basenu - scenka 1 29.03.05, 14:40
      Plywam sobie zabka od sciany do sciany, slonce swieci, do krawedzi basenu
      podchodzi kobieta. Sadzac po kolorze skory chyba Hinduska albo wyspiarka (Fiji
      etc), co samo w sobie bylo niecodzienne, bo na basenie glownie widac bialych
      oraz kilku Chinczykow. Kobieta wyglada znajomo - jak Wenus z Willendorf! (dla
      nie wtajemniczonych jest to slynna neolityczna statuetka kobiety zwiazana w
      kultem plodnosci). Drobne stopy, zgrabne kostki, lydki, kolana, rozrastajace
      sie nagle w potezne uda i neolityczne kleby, plodny brzuch i ogarniajace
      wszechswiat olbrzymie ramiona Wielkiej Matki, na tym osadzona mala glowa,
      jeszcze pomniejszona czepkiem plywackim. Na oko wazyla ponad sto kilogramow.

      Stanela na brzegu basenu, ja po ogarnieciu wzrokiem jej sylwetki pomyslalam ze
      chyba wejdzie na pas, gdzie brodza staruszkowie oraz drobne dzieci. Tymczasem
      ona wskoczyla do wody, wznoszac fale i ruszyla kraulem, prujac wode jak
      wieloryb, szybko i z gracja. Byla to wiec nie tylko Matka Ziemia ale i Matka-
      Ocean...

      Zawstydzilam sie moich stereotypowych wizji ze duza kobieta nie nadaje sie na
      basen. Od tego czasu nie zakladam z gory ze potrafie ocenic czyjas sprawnosc
      fizyczna.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • luiza-w-ogrodzie Re: Scenki rodzajowe z basenu - pod prysznicem 29.03.05, 14:47
        Weszlam pod prysznic, wyciagnelam monete zeby uruchomic ciepla wode, gdy naga
        kobieta z sasiedniego prysznica zapytala sie czy moge jej zmienic drobne monety
        na jedna potrzebna do uruchomienia jej kranu. Akurat mialam jeszce jedna, wiec
        sie zamienilysmy.

        Stojac sobie gole i namydlone zaczelysmy rozmawiac o plywaniu (ja glownie
        plywam, ona trenuje triathlon), potem przeszlysmy na kontuzje sportowe, zycie
        wogole, facetow (tu skonczyla sie woda i zaczelysmy sie wycierac), nacierajac
        sie recznikami kontynuowalysmy temat, az naciagnelysmy na siebie ubrania i
        zrobilo sie nam jakos glupio. Przynajmniej mnie sie zrobilo, w kazdym razie
        temat nam jakos wysechl i szybko sie rozeszlysmy w dwie rozne strony.

        Z czego wniosek ze nie szata zdobi czlowieka, ale jej brak wyraznie ulatwia
        konwersacje ;oD

        Splywam do lozka. Ciag dalszy scenek z basenu nastapi jutro (dzieli nas teraz 8
        godzin roznicy czasu)
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • mantra1 Re: Scenki rodzajowe 29.03.05, 15:58
          Lato, przejscie podziemne miedzy hotelem Forum, a Rotunda w Warszawie, jeszcze
          przed remontem, wiec pelne dziur i pekniec w "podlodze". Schodze schodkami w
          dol, przede mna schodzi panienka, w lekkich, powiewnych spodniach. Panienka
          potyka sie na ostatnim, wyszczerbionym stopniu, ja wyhamowuje na jej plecach,
          jednak noga obuta w klapek na koturnie wieznie mi w jakiejs dziurze pod
          schodkiem. Staram sie zachowac pion, bo wiem, ze padajac przewroce rowniez
          rzeczona panienke. Odruchowo lapie za cos, co jak mi sie w tamtej sekundzie
          wydawalo uratuje nas od "zaliczenia gleby". Niestety, za chwile okazuje sie, ze
          to cos to byla gumka w jej spodniach. Stoimy, nie lezymy, to fakt. Tyle, ze ona
          ze spodniami w okolicy kostek, prezentujac przechodniom pupe odziana w dosc
          skape, tez lekko zsuniete majtaski smile)
          • kanoka Re: Scenki rodzajowe 29.03.05, 18:09
            Scenka 1
            Prom z Holandii do Anglii, lata 60.Buja. Ostatkiem sił się trzymam, żeby nie
            złożyć obiaty Neptunowi, co wszyscy wokoło czynią nagminne....Lekko zataczając
            się(buja), podchodzi młody Anglik - szare spodnie, granatowa marynarka ze
            złotymi guzikami i z jakimś wyhaftowanym emblematem. Skłonił się grzecznie,
            spytał, czy miejsce jest wolne,i czy może usiąść, usiadł, i......no, ten
            Neptun.....
            Anglicy zawsze uprzejmi....
            Scenka 2.
            Zatłoczony warszawski autobus, lata 70. Ja z ogromnym brzuchem (końcówka
            pierwszej ciąży), wracam z pracy do domu. Do tego jeszcze dyguję jakieś ciężkie
            siaty. Stoję koło miejsca, na którym siedzi pani w wieku trolejbusowym - takie
            to nigdy nie ustąpią - myślę sobie - nauczona smutnym doświadczeniem....
            Kobitka zrywa się z miejsca i zaprasza mnie, żebym usiadła....Głupio mi się
            zrobiło i...chyba to było po mnie widać....
            Teraz sama jestem w wieku trolejbusowym i kiedy ustępuję miejsca młodej
            dziewczynie w ciąży, czesto widzę, że ma ona taka minę, jak ja wówczas....
            • maryna04 Re: Scenki rodzajowe 01.04.05, 01:21
              A ja znow - scenka kolejkowa. Bylam dzisial poznym popoludniem w urzedzie.
              Mialam "doniesc" pewne dokumenty. Wchodze, mowie black women o co chodzi, kaze
              mi wziac numerek, siasc i czekac. Jest czynne tylko jedno okienko, ale
              obslugiwany jest numer 51, a ja mam 53. Za moment wchodzi pani z mezem,
              rozpoznaje Polke, slysze, ze ona tez miala doniesc tylko dokumenty. 51
              odchodzi, ona rzuca sie do okienka. Mowie, teraz nie jest pani kolej. Ale ja
              tylko mam doniesc. Mowie, ja tez, 52 idzie do drugiego okienka, bo pojawil sie
              tam urzednik, ona dalej forsuje okienko, bo ona tylko dokumenty miala doniesc.
              Jednak urzedniczka z okienka odsyla ja na miejsce i wyczytuje 53, czyli
              mnie. "Doniesienie dokumentow" trwa jednak dlugo, ona tez juz jest obslugiwana
              jest w sasiednim okienku, slysze jak wylicza swoje rozlicznia podatkowe z
              poczatku lat 90-tych, wychodzilam, a ona nadal tylko "donosila dokumenty".
              Tyle lat emigracji w Ameryce, a te "roznice kulturowe" nadal wychodza.
              • maryna04 Re: Scenki rodzajowe 05.04.05, 01:57
                Scenki z kursu angielskiego.
                Dziewczyna biegnie za chlopakiem ze slownikiem wolajac: zapomniales slownika.
                Chlopak rzuca okiem na ksiazke i mowi wyraznie zniesmaczony niewiedza
                kolezanki: nie widzisz, ze to po chinsku, a ja jestem Japonczykiem.
                Starszy pan (zreszta byly dyrektor obserwatorium astr. w Bukareszcie) przynosi
                na zajecia podkoszulek z wydrukowanymi - oczywiscie 10-cioma hecownymi: czym
                sie rozni kobieta od...albo nie rozni... no wiecie o co chodzi, zebysmy to
                przerobili - zdania proste, troche idiomow, bedzie wesola nauka. Prowadzaca
                zajecia, przemila i pracowita Amerykanka po raz pierwszy jest wsciekla, poleca
                schowac ten "podrecznik", pan nie rozumie jej oburzenia - upiera sie, ze to
                bedzie swietna nauka. Oczywiscie stanelo na tym co chciala nauczycielka, a pan
                Rumun nie mogl pojac o co jej chodzi.
                Ta sama dziewczyna w ramach konwersacji rzuca temat: jak w Waszym kraju leczy
                sie zaziebienie itd. Okazuje sie, ze w "dalszym swiecie", wszedzie bez wyjatku
                bol gardla leczy sie zimnym - najlepiej lodem. Nie mogli pojac naszych
                rozgrzewajacych kompresow, goracych herbat z cytryna itd.
                • onkwe Re: Scenki rodzajowe 05.04.05, 03:11
                  No to skoro zrobilo sie lingwistycznie, pociagnijmy..

                  Z roboczego zycia onkwe wziete. Dzwoni klient i zatroskanym glosem pyta "is
                  your satellite down? I have nothing on my screen !" ( tlumaczenie doslowne: Czy
                  wasz satelita spadl? Bo na moim ekranie pustka ! I tlumaczenie idiomatyczne:
                  Czy wasz satelita nie dziala? - Dla wyjasnienia podaje, ze slowko "down" w tym
                  kontekscie oznacza stan niesprawnosci urzadzenia czyli po polskiemu "zepsuty",
                  ale nic nie stoi na przeszkodzie by potraktowac to pytanie doslownie i udac, ze
                  chodzi o stan zawieszenia w przestrzeni kosmicznej )

                  Onkwe odpowiada: "Zaraz chwileczke, Pan pozwoli, ze wyjrze przez okno...(tu
                  chwila ciszy, po czym infomuje zatrwozonego klienta )...Dobra wiadomosc, widze
                  ze nadal sobie spokojnie wisi na niebie"... Nigdy nie wiadomo jak klajent
                  zareaguje, zalapie czy nie...wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka