Dodaj do ulubionych

Brak slow? Brak zainteresowania?

01.09.05, 22:17
Z duzym zdziwieniem stwierdzam, ze to, co sie dzieje w Nowym Orleanie nie
budzi na roznych forach wlasciwie zadnych emocji i raczej znikome
zainteresowanie. Jest mi to trudno zrozumiec z kilku wzgledow -
humanistycznego, historycznego, ekologicznego, geograficznego, politycznego,
spolecznego, ekonomicznego... Przyznac musze, ze jeszcze mniej rozumiem w tym
wszystkim reakcje Ameryki - 2 zburzone wiezowce to bylo "cos", ginace na
naszych oczach miasto to prawie "nic" sad
Jednak ponoc poki wciaz nas cos dziwi, tak dlugo jestesmy mlodzi smile
Aszar
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 01.09.05, 22:25
      Aszar, moze ludzie juz rzeczywiscie nie maja slow? Mnie rowniez przerasta ta
      ilosc tragedii w N.O. i innych zatopionych miejscowosciach o ktorych mowia w
      Wiadomosciach. Co nie znaczy, ze nie mysle o tym i nie wspolczuje....
    • kanoka Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 01.09.05, 22:47
      Witaj, Aszar
      Piszemy.....tyle, że nie w osobnych wątkach

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=27714393&a=28417484
      "Prawdopodobnie setki ofiar huraganu Katrina. Dramatyczna sytuacja w Nowym Orleanie"
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2893827.html
      Straszne.Pocieszające jest, że ocalał francuski stary Orlean. Znam go tylko ze
      zdjęć, książek i stron netowych, ale miło jest wiedzieć, że istnieje nadal....
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=27463779&a=28457816
      Autor: maryna04
      Data: 01.09.2005 05:19

      + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz cytując + odpowiedz
      Smutno mi z powodu zalania Nowego Orleanu. Jesli cos znamy, to smutek jest
      bardziej namacalny, a ja tam byla kilka dni, kilka lat temu o tej samej porze
      roku. Straszliwe sa wtedy upaly, mozna wyobrazic sobie teraz ta wode z gnijaca
      zawartoscia. Co zostalo z historycznej dzielnicy French Quater, czy tez
      zaniedbanymi, ale ciagle pieknymi rezydencjami po drugiej stronie Missisipi.
      Ciekawostka NO jest to, ze ze wzglegu na polozenie w depresji trumien nie
      skladalo sie do ziemi, tylko wylacznie w grobowcach naziemnych. Po prostu cale
      miasta, jak one przetrwaly uderzenie wody?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=27463779&a=28460632
      sad(
      Też się nad tym zastanawiałam, Maryno.Kultowy grób Marie Laveau,głównej kapłanki
      Voodoo w Nowym Orleanie, pewnie przestał istnieć, jak i inne groby na cmentarzu
      St. Louis. Złośliwością losu jest, że woda się upomniała o nowoorleańskich
      zmarłych....
      www.experienceneworleans.com/deadcity.html
      Zaś Mardi Gras w 2006 o ile się odbedzie, a znając (znowu teoretycznie!)
      Amerykanów, to pewnie tak, będzie inne....nie wszystko daje się odbudować,
      zwłaszcza w ocenie tych, którzy widzieli i pamiętają oryginał.....
      Poczytajmy, powspominajmy
      serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50370,2543580.html
      Smutno. W dodatku zginęli ludzie...."
      A czy piszą na innych forach? - na Onecie na pewno, ale tam internauci często
      niestety plują jadem sad(. Oj, nie lubimy tej Ameryki i nawet w obliczu tragedii...
      Ale popatrzyłam raz jeszcze i chyba nożyce cenzora onetowego wykonały sporą
      pracę....wiele wypowiedzi znikneło - fora są moderowane....Może to i dobrze, bo
      czasem było czytać hadko....
      Co do braku reakcji w Ameryce, to o to jak tam z nią jest, trzeba spytać Marynę.
      Ja wyczytałam tyle:
      "W wywiadzie dla telewizji ABC News w czwartek rano Bush powiedział, że "w pełni
      rozumie ludzi" bezskutecznie oczekujących na pomoc w Nowym Orleanie - gdzie
      ewakuacja się opóźnia - ale zapewnił poszkodowanych, że "pomoc nadchodzi".

      Porównał też skutki huraganu Katrina do ataku terrorystycznego 11 września 2001
      r. "Nowy Orlean jest bardziej zniszczony niż Nowy Jork" - powiedział."
      wiadomosci.onet.pl/1157603,12,1,0,120,686,item.html
      Pozdrawiam
    • popaye Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 01.09.05, 23:17
      USA to (tak mysle) niezalezny, demokratyczny Kraj i... (ponoc) cholernie bogaty,
      z tradycja Instytucji i wolnosci obywatelskich o ktorych (ponoc) powinna
      marzyc wiekszosc ludzi na Swiecie! smile).
      Technicznie - hmmm... tez "czolowka" - mamy MY - biedni uczniowie i (ponoc)
      zazdrosnicy tych wspanialosci (spoleczno-ekonomiczno-technicznych) - MISTRZA
      uczyc, (ws)pomagac, doradzac? - eeee....

      Dla WOLNYCH Obywateli tego Kraju nie bylo tajemnica iz Nowy Orlean lezy
      czesciowo w depresji i taka katastrofa moze sie przytrafic ZAWSZE!.
      NIKT mieszkancow tego miasta nie zmuszal do zycia w tym miejscu!
      Za wyjatkiem pensjonariuszy Zakladow Karnych - inni obywatele mieszkaja tam
      chyba dobrowolnie! i... wybieraja (demokratycznie) wladze ktore gospodarzac
      wplywami podatkowymi powinny (chyba?) zarowno ekonomicznie jak technicznie byc
      przygotowanym na scenariusz rowniez najczarniejszych prawdopodobnych (wielce w
      tym Regionie) zdarzen.

      Wspolczuje naturalnie ofiarom ale... hmmmmm - sa ofiarami wolnego wyboru
      i Obywatelami WOLNEGO Kraju.
      Porownan z grudniowa katastrofa tsunami w Azji Pld.-Wschodniej raczej tutaj nie
      ma.
      Wspomniane przez Ciebie "...2 zburzone wiezowce" i zwiazene z ta katastrofa
      ofiary to byl atak terrorystyczny! i swiatowa reakcja calkowicie zrozumiala.
      W tamtym przypadku Amerykanie tez nie potrzebowali "porad i pomocy".
      Wrecz odwrotnie! p.Prezydent w "odwecie" z pomoca dziarskich sojusznikow
      (przynajmniej co glupszych z nich) ganial Sadama po pustyni w Iraku! smile
      Fakt, ze go "zlapal" nie zmienia okolicznosci iz Jego kumpla - bezposrednio
      odpowiedzialnego (ponoc) za te "...2 zburzone wiezowce " (Bin Laden) - raczej
      do dzisiaj - NIE! smile).

      Jak rozwiazywac technicznie problemy bezpieczenstwa Obywateli mieszkajacych na
      terenie morskiej depresji - od lat pokazuje Holandia.
      Techniczne niuanse tych staran nie sa zadna tajemnica dla NIKOGO wiec i zapewne
      dla Amerykanow!.
      Holendrzy (tez WOLNI obywatele) maja trudniej bo Im pozostaje jedyna
      alternatywa - wyemigrowac z Kraju! - "uciekac" to tam (raczej) nie ma gdzie! smile.
      Poddani holenderskiej Krolowej placa DRAKONSKIE podatki na rzecz bezpieczenstwa
      wobec zagrozenia zywiolem swojego Kraju! i... spia spokojnie.
      USA i jej Prezydent jako argumentu "wolnosci obywatelskich" uzywaja hasla -
      czym nizsze podatki i obywatelskich swobod - tym bardziej "demokratycznie".
      No to.. jest jak jest! sad.

      Ja - juz "wspomagam" kase m.in amerykanskich Koncernow i "wolnej" Gieldy na
      Wall Street! - Ty pewnie tez.
      Dzisiaj cena benzyny na mijanych po drodze stacjach benzynowych przekroczyla
      poziom 1,5 € !.
      Powod: 500 (z 800-set) amerykanskich wiez wiertniczych w Zatoce Meksykanskiej
      jest uszkodzonych lub niezdolnych do uzycia.
      Amerykanie potrzebuja ropy! - wiec i mnie trafiaja posrednio skutki
      ekonomiczne "wolnosci obywatelskich" w tym Kraju.
      Nie ciesz sie! - Ciebie - tez smile)

      pozdrawiam,-
      pE.

      • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 02.09.05, 00:15
        Nie pisalam wiecej o tej tragedii, zeby nie robic z Ameryki pepka swiata,
        przeczytalam natomiast ziejace nienawiscia, satysfakcja, podle ( a takich jest
        90%) na wszelkich forach wypowiedzi na temat tej kleski i tym bardziej mi sie
        odechcialo.
        Wiekszosc ludzi, ktorzy zostali w miescie, to ci, ktorzy nie chcieli ewakuowac
        sie, sluchalam wypowiedzi w radio. Na pewno czesc nie zdazyla. Inni zostali
        przeniesieni np do areny sportowej, ktora jednak nie zagwarantowala
        bezpieczenstwa. Przez tyla lat obserwuje jak Ameryka zmaga sie z kolejnymi
        kleskami zywiolowymi - jakos nigdy nie padaja slowa komentatorow - zla
        organizacja, beztroska (zreszta jak jest troska, to tez slychac, ze amerykanie
        to po... i z niczego robia widly), glupota. W ekstremalnych sytuacjach trudno
        nie popelniac bledow i moze dojsc do paniki, czy awantur i to spolecznos c
        amerykanska rozumie. Teraz jest strasznie, ale wierze w ducha amerykanskiego
        spoleczenstwa - i tego z Polnocy i tego z Poludnia. Wygrzebiemy sie z tego, i
        na Burbon street znow bedzie rozbrzmiewal jazz i przed knajpkami beda rozdawali
        darmowe drinki.
        Juz nieraz pisalam, ze Ameryka to kraj wszystkich mozliwych klesk zywiolowych,
        nieporownywalnych z tymi w Europie. Czlowiek moze je juz naogol przewidziec,
        ale nie zapobiec im. Po Katrinie przyjdzie huragan na litere L, a potem M... i
        to naprawde nie skutek ocieplenia - tak bylo jest i bedzie - natury nie mozna
        poprawiac - przekonala sie o tym Rosja czyli Sowiety.
        • aszar.kari Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 02.09.05, 02:19
          Jako sasiadka, w zadnego amerykanskiego ducha tak naprawde nie wierze - zawsze
          postrzegalam i postrzegam Amerykanow jako Rosjan mowiacych po angielsku (i
          historie takie jak Katarina, Kursk czy Beslan utwierdzaja mnie w tym
          postrzeganiu). Sorry. Nie zmienia to faktu, ze odczuwam ogromne wspolczucie dla
          mieszkancow Luizjany, Mississipi i Alabamy, po ktorych podrozowalam
          wielokrotnie i ktore za kazdym razem zaskakiwaly mnie dramatycznym poziomem
          biedy i braku edukacji porownywalnych wylacznie z najbiedniejszymi krajami
          swiata. I to na tych biednych ludzi spadla taka kleska sad W sumie nie dziwi
          mnie powolnosc i brak organizacji w dostarczaniu pomocy tym akurat stanom -
          nothing new - nihil novi sub sole sad No i oczywiscie nie zgadzam sie ze
          stwierdzeniem, ze nie mozna bylo zapobiec. Mozna bylo, wskazuje na to timing w
          jakim ogloszono ewakuacje i w jakim podawane byly informacje o zblizajacej sie
          Katrinie. Problem miedzy innymi w tym, ze jeszcze dzis - w 3 dni po ätaku - nie
          pojawila sie jedna, spojna organizacyjna jednostka przejmujaca odpowiedzialnosc
          za akcje ratunkowa. No i zamiast wytrenowanego wojska ze sluzbami saperskimi,
          sanitarnymi, inzynieryjnymi, na pomoc przybyli rezerwisci i wolontariusze
          Czerwonego Krzyza.
          Moze faktycznie szkoda slow sad
          Ide sobie posluchac jazzu - nawet Bush nie jest w stanie mnie do niego
          zniechecic wink
          Aszar
    • kanoka Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 02.09.05, 08:19
      Cd
      "Trzystu żołnierzy amerykańskich, którzy powrócili z Iraku, uzbrojonych w
      karabiny M-16 gotowe do strzału, wkroczyło do Nowego Orleanu, by bronić
      zniszczonego przez huragan Katrina, zalanego przez powódź i ogarniętego chaosem
      miasta."
      "W cztery dni po huraganie, w Nowym Orleanie mnożą się rabunki, napady z bronią
      w ręku, także na policyjne samochody, gwałty. Na ulicach widać porzucone ciała
      ofiar huraganu a także napadów gangów. Mówi się o tysiącach zabitych ludzi.
      Panuje niewyobrażalny chaos. Koczujący na stadionie wielotysięczny tłum nie
      dopuścił do lądowania na miejscu w czwartek śmigłowców z dostawami wody i
      żywności - ostatecznie zapasy zostały zrzucone na stadion z wysokości trzech
      metrów a śmigłowce salwowały się ucieczką. Podobnie ze stadionu wycofał się
      oddział 88 policjantów, gdy tłum zaczął zachowywać się wobec nich agresywnie."
      wiadomosci.onet.pl/1157702,12,item.html
      W ekstremalnych warunkach, zachowania ludzi sa ekstremalne.....
      Gorzej, że to chyba nie koniec naszych zmagań z naturą, bo
      "Potężny tajfun, o sile równej w przybliżeniu huraganowi Katrina, zmierza w
      stronę japońskiej wyspy Okinawa, zagrażając w następnych dniach także wyspie
      Kiusiu, jednej z czterech głównych wysp japońskich."
      wiadomosci.onet.pl/1157706,12,item.html
      Pamiętacie przepowiednie Edgara Cayce?
      " Edgar Cayce

      Amerykański wróżbita o przydomku "śpiący prorok" - jego proroctwa objawiały się
      podczas snu. Żył w latach 1877-1945.

      Rok 2000 i pierwsze lata po nim to nasilenie klęsk geologicznych i wielkich
      powodzi. Okres ten zakończy się zalaniem wschodniego i zachodniego wybrzeża
      Ameryki. Pod wodą znajdą się takie miasta, jak Los Angeles, San Francisco i Nowy
      Jork. Wody Wielkich Jezior amerykańskich połączą się z Zatoką Meksykańską.
      Jedynymi bezpiecznymi obszarami kontynentu Ameryki Północnej zostaną obszary
      stanów Ohio, Indiana, Illinois oraz południowo-wschodniej Kanady. Ucierpią
      również inne kontynenty. Pod powierzchnią wody całkowicie zniknie Japonia.
      Zalane zostaną równiny europejskie. Katastrofy te pogłębi zachwianie równowagi
      osi ziemskiej, jako konsekwencja stopienia czap lodowych na biegunach i
      przemieszczania się wielkich mas wodnych. "
      rozrywka.msstudio.com.pl/cgi-bin/przepow.cgi
      Może nie całkiem zgadza się ta geografia, ale....
      A może tak to już jest, że jeżeli jakiś prorok przepowiada klęski, katastrofy i
      wojny, to coś z jego przepowiedni zawsze się sprawdzi, a jeśli dobrobyt i
      powszechną szczęśliwość - to nie?
      • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 02.09.05, 13:45
        Chyba rzeczywiscie zadelam w zbyt patriotyczna trabe. Jednak nie zmieniam
        pogladu, ze istnieje cos takiego jak umiejetnosc zaczynania od nowa Amerykanow
        i nadzwyczajna samoorganizacja lokalnych spolecznosci. Przynajmniej na polnocno
        wschodzie, czy srodkowym zachodzie. Nieraz o tym wspominalam i w tym zakresie
        nie zmieniam zdania. O Poludniu z autopsji faktycznie wiem niewiele. Raptem
        bylam w sumie 3 dni w Nowym Orleanie i 4 podrozowalam po Luisjanie. W
        Luisjanie jest bieda, oczywiscie - ale jednak to nie bieda w stylu Rumunii, czy
        nawet polskich terenow popegerowskich. To w tych stanach sa "white trashe",
        natomiast w 103F stopniowym upale w miescie NO na budowach pracowali glownie
        czarni, rzucalo sie to w oczy nam, przybylym z Polnocy, gdzie taka prace
        wykonuja emigranci - wszelkiej masci. Pisze to, zeby jednak bronic, ze to nie
        wszyscy czarni rabuja, wlasnie ci z "pasa biblijnego" naogol sa inni. Nieraz
        dawalam wyraz na tym forum mojej nienawisci do polityki ekipy Busha, jednak w
        dalszym ciagu uwazam, ze to dzieki pionierskiemu duchowi tego spoleczenstwa
        Ameryka jest tym czym jest - jesli sa to nawet jej ostatnie chwile swietnosci.
        A najwazniejsze jest, zeby miasto i okolice jakos sie z tego wygrzebalo, no i
        zeby benzyna nie szla z cena pionowo do gory))), a pisalam - uzupelniac baki -
        • aszar.kari Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 02.09.05, 15:14
          Sporo spolecznosci na swiecie (wlaczajac w to np. warszawiakow) miewa badz
          mialo koniecznosc (okazje?) odbudowywania zycia z popiolow, bycia kolejnym
          Feniksem, zaczynania wszystkiego od zera po raz kolejny - Amerykanie nie sa w
          tym akurat w zaden sposob wyjatkowi, choc za wyjatkowych pod kazdym wzgledem
          lubia sie uwazac wink Jedne spolecznosci sa dobrze zorganizowane, inne nie - jak
          Ameryka dluga i szeroka tak przyklady w obie strony mozna mnozyc - bronilabym
          sie przed generalizacja w zakresie "nadzwyczajna samoorganizacja lokalnych
          spolecznosci". Gdyby faktycznie byla taka nadzwyczajna, nie byloby powodow do
          tej akurat rozmowy. Moim zdaniem, wlasnie organizacja nawalila - zarowno ta,
          ktora winna byla byc a nie byla narzucona z gory (za ogloszeniem obowiazkowej
          ewakuacji nie poszly zadne czyny ze strony wladz procz otwarcia stadionu!!!)
          jak i ta spontaniczna, na mala skale - jedyne, co dziala to 2 szpitale, gdzie
          profesjonalizm personelu mierzy sie miedzy innymi umiejetnosciami
          organizacyjnymi. Nawolywania Busha do cierpliwosci uwazam za wrecz
          nieprzyzwoite. Podobnie jak Jego "nie" wobec oferowanej pomocy zagranicznej.
          Bush to czy Putin?
          Do tego dochodza dramatyczne podzialy rasowe, ktorych minione polwiecze nie
          wymazalo ani z mentalnosci, ani z geografii. A tymczasem Amerykanie "zbawiaja"
          inne narody swiata - jak z Mrozka sad
          Aszar
          • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 03.09.05, 00:35
            ja widze wiele pozytywnych cech Amerykanow, nic na to nie poradze, zem taka
            glupia i naiwna i ze nie dodalam, ze Polacy tez sa wspaniali, albo jeszcze
            wspanialsi. Moze sie myle, w kazdym razie dobrze mi z tym i to jest wazne.
            Jak bym miala sie denerwowac, ze Ameryka jest glupia, rasistowska,
            imperialistyczna i co tylko i jeszcze musialabym w niej mieszkac - to byloby
            przykre. A tak obnizam swoj poziom do mieszkancow tego kraju i po prostu go
            lubie, nawet jak spiewaja tu patriotyczne piesni z reka na sercu. Zawsze mialam
            slabosc do zwyczajnych, bezpretensjonalnych ludzi, bo sama zem zwyczajna.
            Mowisz aszar.kari, ze uogolniam, takie same wrazenie odnioslam czytajac twoj
            tekst. Np piszesz Amerykanie zbawiaja swiat, zebys chociaz napisala Ameryka.
            Bardzo trudno wyzbyc sie uogolnien, za to bardzo latwo jest zarzucic komus cos
            takiego.
            • mammaja Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 03.09.05, 01:13
              Maryno, chyba niepotrzebnie bronisz az tak, bo nikt tu de facto nie napisal, ze
              Ameryka jest glupia i rasistowska i imperialistyczna. Ja np. nie znam Ameryki,
              ale bardzo lubie NY i Long Island. Uwazam, ze jest wiele dobrych cech w
              spoleczenstwie amerykanskim.
              Poza tym to piekny kraj. Ale o to co sie stalo w NO i okolicy jest tragiczne i
              nie sposob nie szukac winnych we wladzach - stanowych czy rzadowych - nie wiem.
              Mimo wszystko swiat oczekiwal, ze Ameryka lepiej poradzi sobie z zapowiadanym
              kataklizmem. Teraz niewyobrazalne cierpienia setek tysiecy ludzi budza sprzeciw,
              a gangi napadajace wrecz przerazenie. Nie mniej nikt z nas nie wie, jak
              zachowywal by sie w podobnej sytuacji. Na szczescie. Poza tym wszyscy podziwiali
              bohaterstwo z jakim niesiono pomoc ofiarom 11 wrzesnia. Tutaj - jakby to bylo w
              innym panstwie.
              • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 03.09.05, 02:00
                Mammajo, strasznie jestes mila i masz oczywiscie racje, ze sie zaperzylam
                niepotrzebnie. po trochu wszyscy maja racje.
                • aszar.kari Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 03.09.05, 04:33
                  Nie wiem, czym jest "Ameryka" natomiast Amerykanie to moi sasiedzi na poludniu,
                  ktorzy sa [MIEDZY INNYMI CECHAMI] butni, nie przestrzegajacy umow
                  miedzynarodowych gdy jest Im to niewygodne a gdy cierpia nie umiejacy poprosic
                  o pomoc, gdy zas juz te pomoc dostana, zajmuje Im cos kolo 3 lat zeby za nia
                  publicznie podziekowac. To tak z ostatnich lat smile
                  No i maja klopot z wybraniem rozsadnego leadera, za co sami placa okropna cene
                  kazdego dnia. Niemniej sa sasiadami i na dodatek okropnie mocnymi sasiadami
                  wiec trzeba nauczyc sie z Nimi zyc. Ten Wielki Brat, czy inny Wielki Brat - tak
                  samo dokuczliwy.
                  Nie zmniejsza to mojego wspolczucia dla indywidualnych cierpien ludzi
                  dotknietych przez Katrine - wrecz przeciwnie - wspolczuje Im tym bardziej, ze
                  mieli pecha zyc w Stanach, gdy spadla na Nich ta wlasnie katastrofa.
                  Czego tak naprawde bronisz, Maryno?
                  Aszar
                  • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 03.09.05, 05:29
                    Bronie dobrego imienia zwyczajnego Amerykanina, ktory nie jest butny i nie z
                    jego winy Ameryka nie przestrzega umow miedzynarodowych, nie umie poprosic o
                    pomoc, a potem nawet nie umie podziekowac itd a zarzut, ze nawet sobie nie umie
                    wybrac odpowiedniego przywodcy wydaje mi sie co najmniej niesprawiedliwy
                    wobec wyborow w innych spolecznosciach. Jaki to specjalny klopot sprawia
                    Kanadzie sasiedztwo USA, ze trzeba az sie nauczyc z nim zyc?
                    • mammaja Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 03.09.05, 22:14
                      W mailu z NY dostalam taka informacje:
                      "The Navy has hired Houston-based Halliburton Co. to restore electric power,
                      repair roofs and remove debris at three naval facilities in Mississippi damaged
                      by Hurricane Katrina.

                      Jesli nie wiesz, to jest firma z ktora byl zwiazany Dick Cheney i z ktora sa
                      rozne klopoty fiskalne w Iraku. Have they no shame?"
                      Dziwny jest ten swiat, doprawdy....


                    • popaye Re: Brak slow! 03.09.05, 23:33
                      Masz racje Maryno - rzecietny Amerykanin nic tutaj nie winny.
                      No.... moze tylko tyle iz tak dal sie oglupic perfekcyjnie dopracowana medialna
                      strona prezydenckich i gubernatorskich wyborow we wlasnym Kraju (i Stanie)
                      iz brak Jemu nawet odrobiny krytycyzmu by zastanowic sie nad rozdzwiekiem
                      pomiedzy stekiem populistycznych glupot "sprzedawanych" Jemu przez
                      poszczegolnych Kandydatow na wybieralne demokratycznie stanowiska a realiami
                      ktore za tym goloslowiem stoja.

                      Slusznie podkreslasz patriotyzm Amerykanow - szczegolna Ich ceche nie majaca
                      odpowiednika gdziekolwiek indziej na Swiecie. Jest to godne uznania bo
                      jednoczesnie polaczone z rel. niewielka doza szowinizmu oraz (relatywna)
                      tolerancja i koegzystencja rasowa.

                      Mimo wszystko, ostatni przypadek nieszczescia ktory dotknal mieszkancow Poludnia
                      i skandaliczne zaniedbania Wladz i odpowiedzialnych Urzednikow ustanawianych
                      przeciez przez wybieralne demokratycznie Wladze (Prezydent, Gubernatorzy)
                      udowadnia dobitnie iz ca. 1/2 Obywateli USA, tych biedniejszych lub codziennie
                      ciezko harujacych na codzienne przezycie, nie ma pojecia na CO (program)
                      i KOGO (cechy Kandydata i realia zachowan w czasie kryzysow) - glosuje.

                      Watpie by nawet tych dzisiaj najbardziej poszkodowanych, po pewnym czasie, gdy
                      juz stana "na nogi" ogarnela taka refleksja i zmienila swoje wyborcze kryteria
                      w przyszlosci.
                      Spece od PR obecnego czy przyszlego Prezydenta (Gubernatora) "ugotuja" ten
                      wstyd w porcji populistycznej doprawionej patriotyczna "przyprawa" ZUPY
                      propagandowej na deser dodajac zapewnienie iz "Bog chroni Ameryke" ( i
                      Amerykanow) - he, he.

                      Pocieszajacy Ciebie fakt iz byc moze gdzie indziej nie jest lepiej - hmmmm...
                      Chyba jest (jednak).
                      W Europie przynajmniej wyborcy sa bardziej krytyczni i kazdego KITU (medialnie
                      oprawionego) tak ochoczo jak w USA raczej nie kupuja.
                      Wiekszosc Instytucji odpowiedzialnych za bezpieczenstwo i sytuacje kryzysow
                      zwiazanych ze stanami katastroficzno-kleskowymi, niezaleznie jaki "kretyn"
                      rzadzi w poszczegolnych Krajach (tej cywilizowanej przynajmniej ) Europy -
                      dziala sprawnie i sytuacje jak w NO gdzie przez kilka dni dziesiatki tysiecy
                      ludzi (w tym dzieci!) nie ma co PIC i jesc, chorzy leza pokotem bez fachowej
                      lekarskiej pomocy na lotniskach a zwloki ofiar przewalaja sie dniami
                      w DOSTEPNYCH miejscach - NIE moze i napewno nie mialo by miejsca.
                      Ani w Anglii, ani w Niemczech, we Francji czy... nawet slynnej z "balaganu"
                      Pldn. Italii smile.

                      Cale to lobuzerstwo nie ma w tym przypadku nic wspolnego z brakiem srodkow
                      technicznych czy finansowych lub zapoznieniem cywilizacyjnym Kraju - "ofiary
                      kataklizmu".
                      To zwykla beztroska Wladz i niska swiadomosc i (przykre ale prawdziwe)
                      beznadziejny poziom intelektualny wiekszosci spoleczenstwa amerykanskiego.
                      Madrzejsi - najczesciej (w USA napewno!) to rowniez bogatsi - umieja SAMI
                      zorganizowac sobie pomoc, KUPIC opieke lekarska czy za milion $ (w
                      ostatecznosci) dostac litr wody mineralnej Vichy na sroku...Sahary smile).
                      Za zarobiona kase, w ostatecznosci zakupia sobie smiglowiec pozwalajacy opuscic
                      miejsce katastrofy w kazdym momencie, tak jak KUPUJA sobie codziennie
                      bezpieczenstwo swoje i rodziny, oplacacajac prywatne sluzby ochrony bo....
                      p. Prezydent zajmuje sie "sprawiedliwoscia spoleczna" w ... Iraku zamiast
                      zapewnic ja we wlasnym Kraju (najpierw!) - glupkom ktorzy Go wybierali smile.

                      Eeeeh...
                      Niech jeszcze uslysze iz w Polsce to biednym jest "zle" a w Ameryce to
                      "ho, ho!" smile)
                      Jak dlugo nie przyjdzie do konfrontacji z realiami -smile))

                      pozdrawiam,-
                      pE


                    • aszar.kari Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 04.09.05, 01:09
                      maryna04 napisała:

                      > Bronie dobrego imienia zwyczajnego Amerykanina, ktory nie jest butny i nie
                      z
                      > jego winy Ameryka nie przestrzega umow miedzynarodowych, nie umie poprosic o
                      > pomoc, a potem nawet nie umie podziekowac itd a zarzut, ze nawet sobie nie
                      umie
                      >
                      > wybrac odpowiedniego przywodcy wydaje mi sie co najmniej niesprawiedliwy
                      > wobec wyborow w innych spolecznosciach.

                      Maryno, problem w tym, ze w obecnym ukladzie politycznym swiata glupio wybrany
                      przywodca Szwajcarii, Belgii czy Belize szkodzi wylacznie tym, ktorzy Go
                      wybrali. Zle, nierozwaznie, nieodpowiednio wybrany przywodca USA szkodzi nie
                      tylko Amerykanom ale wlasciwie wszystkim mieszkancom Ziemi. Stad tak wielka
                      odpowiedzialnosc spoczywajaca na "zwyklych" Amerykanach (nie wyobrazam sobie
                      definicji tej "zwyklosci" ale to juz wredne czepianie sie smile mam tego
                      swiadomosc), ktorzy najczesciej nie sa tej odpowiedzialnosci swiadomi,
                      konsekwencje swoich wyborow sprowadzaja do spraw dziejacych sie w Ich
                      najblizszym kregu a potem nagle budza sie z reka w nocniku nie majac zadnej
                      ochoty na reflesje skad sie biora Ich wlasne klopoty.

                      Jaki to specjalny klopot sprawia
                      > Kanadzie sasiedztwo USA, ze trzeba az sie nauczyc z nim zyc?

                      Odpowiedzialam na to pytanie zanim je zadalas smile Zycie z Wielkim Bratem pod
                      bokiem jest trudne, zycie z Wielkim Bratem bywajacym bully jest jeszcze
                      trudniejsze - trzeba sie nauczyc z tym zyc. My jestesmy malenkim panstewkiem
                      (pod wzgledem populacji, oczywiscie - nie przestrzeni)- jestesmy wiec jak
                      mrowka przy sloniu. Nawet najbardziej przyjazny slon moze mrowke "niechcacy"
                      zadeptac a coz dopiero gdy bywa w zlym humorze wink Tak wiec gimnastykujemy sie
                      mocno zeby uklad z sasiadem byl OK pocieszjac sie czasami, ze jak dotad jedyna
                      wojne pomiedzy Kanada i Stanami wygralismy my smile Co wcale nie znaczy, ze
                      zyczymy Amerykanom zle - wrecz przeciwnie - szczesliwy slon, to i spokojniejsza
                      mrowka smile
                      Maryno - chwali Ci sie bardzo lojalnosc wobec "zwyczajnych" Amerykanow ale
                      zapewne niechcacy zaczynasz grzeszyc jak Oni sami brakiem autokrytyki a ten
                      wlasnie brak w wymiarze calego spoleczenstwa jest juz w tej chwili
                      niebezpieczny dla swiata. "Niemcy" Kruczkowskiego ilustruja konsekwencje
                      skrywania sie za "zwyczajnoscia" wystarczajaco jaskrawo i ponadczasowo wiec
                      chyba nie musze tego ciagnac bardziej nieudolnie niz Leon smile
                      Ja Cie wcale nie chce zdenerwowac ani prowokowac. Prawde mowiac nie bylo moja
                      intencja "rozliczanie" Amerykanow - jeszcze raz powtarzam - jestem przekonana,
                      ze ludziom w Luizjanie, Alabamie i Mississipi stala sie (i wciaz dzieje)
                      potworna krzywda i poraza mnie swiadomosc, ze Ich wlasny rzad i Ich
                      wlasni "countrymen" przyczynili sie do rozmiaru tej krzywdy sad
                      Aszar
    • kanoka Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 04.09.05, 08:25
      sad(
      "Amerykańscy meteorolodzy ostrzegają, że istnieje realne niebezpieczeństwo
      ponownego zaatakowania w ciągu najbliższych tygodni Nowego Orleanu lub innego
      rejonu, na liczącym 200 km długości odcinku wybrzeża Zatoki Meksykańskiej."

      wiadomosci.onet.pl/1158590,12,item.html
      • warum Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 04.09.05, 10:03
        Padlo w tym temacie wiele cennych uwag / b.cennych dla "rzadzacych" ale czy oni
        czytaja forum A40+?/ Gdzies przeczytalam tez komentarz,ze to bylo jak
        ub.tsunami .O ile skutki zniszczen sa ogromne, to w przypadku tego huraganu -
        CZAS na ewakuacje i zabezpieczenie ludzi byl, wg mnie zawiodly wladze/ bo na
        taka skale nikt nie organizowal masowej mobilizacji/.
        Gdy pada kolejny komunikat, o zblizaniu sie nastepnego kataklizmu, to mam
        nieodparte wrazenie,ze.... wszystkiemu winna bedzie tylko pogoda, a cena ropy
        wywindowana jest wlasnie przez jej okresowy brak...spowdowany kataklizmami /choc
        gwaltowny wzrost cen byl widoczny duzo - PRZED huraganem/. Sam huragan to
        "wygodne" usprawiedliwianie niedoskonalosci amerykanskiego systemu i ekipy
        Busha. Ale USA kazda porazke potrafia sprzedac jako sukces wiec mysle,ze dlugo
        bedzie sie w wywiadach wspominac jak ciezko bylo... i ile mobilizacji sil i
        srodkow wladze wlozyly w pomoc pokrzywdzonym obywatelom. Az obywatele USA sami w
        to uwierza.
        • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 04.09.05, 17:59
          Interesujaca dyskusja. Mysle, ze wszyscy maja troche racji, a czasami nie
          troche nie maja. Na pewno kleska w Luizjanie, a przede wszystkim NO moglaby
          miec znacznie mniejsze rozmiary. Ale uwzglednijmy to, ze objela ona obszar
          wielkosci wyspy Wielka Brytania. Ofiarami jak widzimy sa przede wszystkim
          najnizej ustawieni w hierarchii spolecznej czarni i jacys bardzo "marni" biali.
          Zaznaczam, jest zupelnie duza grupa middle class czarnych - rowniez tam. Biali
          wyjechali, bo mieli pieniadze gdzies zamieszkac, moze mieli lepsze kontakty
          rodzinne, bo byli przewidujacy, bo posluchali nawolywan. Biedota zostala...
          przede wszystkimdlatego, ze nie mieli gdzie sie udac, ;pieniedzy, ale tez
          wskutek marnego poziomu nie mieli wyobrazni. A huragan i woda wybrala sobie
          przede wszystkim ich dzielnice. Zawalenie sie sportowej areny, to jednak moglo
          byc nieprzewidziane. Beztroska wladz nie tylko wynikala z braku zainteresowania
          sie terenami, przeciez miale one istotne znaczenie tez dla bonzow naftowych i
          amerykanskiej administracji nie zalezalo tak na wywolaniu niezadowolenia
          spolecznego wskutek wzrostu cen benzyny. 15% benzyny pochodzilo z rafinerii i
          zbiornikow w tym rejonie. Te tylko 15% mialo wplyw i na ceny benzyny w Polsce.
          Ameryce naprawde nie jest potrzebna pomoc humanitarna w postaci zywnosci, kocow
          i nawet pomocy specjalistycznej, w tym jednym momencie zgadzam sie z Bushem,
          potrzebne jest jedynie uruchomienie rezerw ropy - potrzebne jest to nie tylko
          Ameryce, ale calemu swiatu. Oczywiscie uwazam, ze jesli bylby to lepszy sort
          spoleczenstwa, to bylaby akcja znacznie lepsza. Jak piszesz Mm o
          Haliburtonie, to noz mi sie w kieszeni otwiera. Rzeczywiscie Pp, przez swoje
          zapatrzenie w lokalne sprawy, naiwnosc i poszanowanie wladzy i inne cechy na
          pewno ten narod daje sie bardziej manipulowac niz inne. Warum, nie jest tak,
          ze obywatele uwierza, ze panstwo sie o nie troszczy. Na tym polega m. in.
          latwosc rzadzenia tutaj spoleczenstwem, ze ono od wladz panstwa nic nie wymaga,
          (oczywiscie sfrustrowani, oczekujacy na ewakuacje sa wsciekli, ale jest to
          wypadek ekstremalny). Masz sam sobie pomoc, w mysl protestanckiej doktryny, moj
          ukochany konik - dlaczego nie ma powszechnych ubezpieczen w tak bogatym
          panstwie i 46 mln nieubezpieczonych nie uwaza to za hanbe. Natomiast
          oczywiscie beda piekne, krzepiace reportaze o solidarnosci ludzkiej, juz sa. I
          na ogol nie beda falszywe, wkrotce zapewne gwiazdy showbiznesu zorganizuja
          donacyjny koncert, w czasie ktore bedzie telefoniczno - internetowa zbiorka
          pieniedzy. Beda olbrzymie i male dotacje indywidualne. Ja tez cos wplace i bede
          miala tylko niewielka obawe, ze te pieniadze sie zmarnuja.
          • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 09.09.05, 04:13
            Zbliza sie nowy huragan o wdziecznej nazwie Ofelia, na szczescie duzo slabszy.
            • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 09.09.05, 16:37
              W ostatniej Polityce wywazony artykul na temat tragedii w Nowym Orleanie.
              Podobnie jak ja autor uwaza, ze ludzie sami tez sa sobie winni. Nawet z przy
              braku srodkow lokomocji, pieniedzy jest tam dokad uciekac, w krajach trzeciego
              swiata wedruje sie tygodniami, a tu takiej potrzeby nie bylo i wody bylo gdzie
              sie napic i dostac jesc itd. - tylko trzeba bylo chciec. Nawet do tej pory nie
              chca opuscic zalanych domostw, a potem bede wysylane w swiat informacje o
              szerzacej sie zarazie. Mysle, ze oprocz bledow administracji federalnej, ktora
              od kilku lat skupila sie tylko na walce z terroryzmem a ograniczala na
              pieniadze na Federalna Agencje do Spraw Kryzysowych, nawet ja wcielila w do
              pionu antyterrorystycznego, administracja lokalna jest tam bardzo slaba.
              Burmistrz NY zapowiedzial, ze w razie potrzeby ewakuacji bedzie stosowany
              przymus administracyjny.
              Przesiedlenie kilkaset tys. ludzi, ktorzy nie stanowia elity spoleczenstwa
              zaczyna byc problemem do miast, gdzie zostali przesiedleni. Ci ludzie mimo, ze
              tak byli przywiazani do swoich stron, przewiduje sie, ze naogol juz nie wroca
              do siebie. W takich miastach jak Dallas, Huston zapewne bedzie sprawniejszy dla
              nich system opieki spolecznej, jak tych ludzi przerobic na aktywnych
              obywateli? Pamietam senne miasteczko Botton Rouge - stolica stanu Luisjana.
              Bylo niedzielne popoludnie - budynek magistratu, czy wladz stanowych a na
              pozostalych trzech bokach rynku domki z gankami, kwiatkami, psami, fotelami
              wiklinowymi. A teraz ilosc mieszkancow wzrosla trzykrotnie. Nowi mieszkancy
              raczej nic nie wniosa dla tego miasta, oprocz klopotow i wydatkow.
              W czasie awarii elektrycznosci w NY rowne dwa lata temu nie zostal
              spladrowany ani jeden sklep, nie doszlo do zadnych strzelanin, zadnych napadow,
              ani rabunkow - odwrotnie - bylo to calonocne swieto ulic miasta. Zreszta miasto
              z tego bylo bardzo dumne, a przeciez to tu sa oslawione Harlemy i Bronksy, no
              tak, ale tu nie ma nedzy. Moze ta tragedia otworzy oczy na tych zapomnianych
              i beda proby wyemancypowania ich do poziomu Harlemu (ktory nb staje sie, odkad
              Clinton otworzyl tam swoje biura, modny). Duzo sie rozpisalam - jak zwykle -
              ale nie bede sprawdzac czy ktos przeczytal.
              • popaye Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 09.09.05, 20:26
                Maryno,-
                ja czytam z przyjemnoscia Twoje wpisy.
                Jestes tam, mieszkasz w tym fascynujacym Kraju i na codzien uczestniczysz
                w jego problemach i radosciach dzielac sie z nami Twoimi spostrzezeniami
                i wrazeniami.
                To jest co innego niz wrazenia turysty czy bywajacego tam w odwiedzinach
                "u rodziny" - poznajacego USA (jej b. skromna czesc) i sila rzeczy nie majace
                wiele wspolnego z realiami codziennosci stalych mieszkancow.

                Mimo problemow ktore zasygnalizowalas w Twoim wpisie - mysle iz teraz, wreszcie
                jest tam NORMALNIE.
                Taki kataklizm to tragedia i nikt nie oczekuje iz dla dotknietych katastrofa
                mieszkancow tego rejonu jej skutki beda "bezbolesne" a dla Administracji
                Panstwa (Stanu) i ogolu Spoleczenstwa USA nie wytworza sie nadspodziewane
                problemy.
                Tylko to co sie dzialo w pierwszych dniach kryzysu bylo skandaliczne i ten stan
                pozwalalem sobie krytykowac.
                Dla reszty Swiata Ameryka (USA), rowniez dzieki wlasnej, nieustajacej
                propagandzie, byla i jest "wzorem" w zakresie demokratycznych Instytucji
                Panstwa, mozliwosci technicznych i "ducha" narodowej solidarnosci.
                Na "kasie" tez (ponoc) Wam nie zbywa wiec jest okazja pokazac jak rozwiazuje
                takie problemy Kraj ktory poucza Innych i czesto militarna sila probuje
                zaprowadzac porzadki na terenach sobie zupelnie obcych kultura, religia czy
                tradycja.

                Wpadki na obcym terenie (np. niezbite dowody p.Prezydenta USA na atomowa potege
                Iraku) - pal licho! i wstyd dla Sluzb Wywiadowczych USA, ale u siebie w domu?
                wobec wlasnych Obywateli?
                Kataklizmy i ich skutki sa niezalezne od tego kto jest Prezydentem USA
                i w tym przypadku Busch i jego Administracja nie sa nic winni.
                Nie zmienia jednak to w niczym faktu iz organizacja i sprawnosc
                Instytucji Panstwa powolanych do administrowania dzialaniami w zakresie
                ochrony Obywateli przed skutkami takich kataklizmow lezy w rekach Prezydenta
                i jego Urzednikow.
                Rowniez, jak nie przedewszystkim, w interesie czesci slabych, biednych
                i niezaradnych Obywateli, bo to rowniez ich Panstwo i ich Prezydent!.
                Chyba, ze to wszystko "hokus-pokus, jaja, oszukanstwo i nabijanie w butelke
                naiwnej gawiedzi a demokracja to to samo co anarchia?.
                Nieograniczone (praktycznie) prawo posiadania broni dla Obywateli USA i
                mozliwosc jej uzycia - dobitnie na to wskazuje.

                pozdrawiam,-
                pE
                • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 13.09.05, 03:33
                  C.d. Katriny. Ciagle jeszcze 2200 dzieci nie odnalazlo swoich rodzin. Wynika
                  to glownie z tego, ze w chwili zagrozenia najpierw ratowano, czyli zabierano od
                  doroslych dzieci i wywozono w bezpieczne miejsca.( Nie wszedzie zdazono z
                  dokumentacja - ratowano zycie.) Tych miejsc jest setki, a wiele dzieci jest
                  malenkich, ale pan z Agencji zagubionych dzieci - mowi: cierpliwosci,
                  odnajdziemy, polaczymy. To jeden z "drobnych" przyczynkow z iloma problemami
                  borykaja sie teraz odpowiedzialne instytucje.
                  • aszar.kari Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 13.09.05, 20:03
                    No i GWB wzial na swoja klate odpowiedzialnosc za "bledy i wypaczenia". To tak
                    cute brzmi "I take the full responsibility" - ciekawe, co za tym pojdzie. Mam
                    bowiem wrazenie, ze Jego wlasne oczekiwanie jest takie - biedny, maly Georgyk
                    przyznal sie do winy, jaki dzielny, ze sie przyznal, no to juz Mu odpuscmy
                    skoro sie tak dzielnie bije po klacie. Pewnie sie czepiam, jak zwykle wink
                    W sumie odkad jest Bush, nasz dolar idzie w gore dzieki czemu koszt szkolki
                    mojej latorosli jest jakos tam do zniesienia, nie mam wiec prawa skarzyc sie na
                    GWB smile
                    Odpuszczam wiec i czekam, co na dictum komandora powiedza sasiedzi.
                    Aszar
                  • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 14.09.05, 02:37
                    W radio wysluchalam dzisiaj co sie dzialo w tej hali sportowej. Setki, setki
                    gwaltow, strzelaniny, gdy juz jakos zgrupowano najwiekszych zbirow, nic sie
                    dalej nie dalo zrobic. Nie bylo gdzie ich wyewakuowac, kryminaly, areszty byly
                    zalane woda i wyewakuowane. To ze Bush bierze "cala odpowiedzialnosc" to nie
                    znaczy, ze przyznaje sie do winy. W czwartek ma adres do narodu to powie, ze
                    wszystko bylo cacy- gwardia narodowa Luisjany w Iraku - powie, ze doslano
                    inna. Dyrektora FAM-Y browna juz przeciez zdjal. Dla mnie wazniejszy niz watek
                    rozliczeniowy jest jaka bedzie przyszlosc tego miasta i miast, gdzie
                    rozwieziono Te takie odpady ludzkie. Wyczytalam dzisiaj, ze wyewakuowano 36
                    schronisk dla kobiet ofiar przemocy. To wsrod nich bylo wiele zgwalconych w
                    slynnej hali sportowej, one boja sie nie tylko nedzy, ale i swoich oprawcow,
                    ktorzy rozplyneli sie
                    • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 15.09.05, 01:13
                      Pod Baton Rouge - stolicy Luizjany powstaje miasteczko trailerow, czyli wozow
                      campingowych dla ofiar Katriny. Dla wielu beda to znacznie lepsze warunki zycia
                      niz mieli dotychczas. Zarowno pod wzgledem powierzchni jak i wyposazenia.
                      Przewiduje sie w okolicach miasta ustawienie okolo 30tys. trailerow. Jest ich
                      juz kilkaset, akcja potrwa do 5 miesiecy. Zeby tylko nie zamienilo sie to w
                      nowe kryminogenne srodowisko.
                      Zdajac sobie sprawe z zaniedban rzadu federalnego w dalszym ciagu uwazam, ze
                      w duzym stopniu winne sa wladze lokalne, ktore niewystarczajaco naciskaly w
                      sprawie opuszczenia miasta i sami ludzie. Bo nie mieli pieniedzy na benzyne? Za
                      pol dnia doszli by w bezpieczne miejsca. Kiedy w NY nastapil tragiczny 11
                      wrzesnia, to miasto nie skarzylo wladz centralnych, tylko same zaczelo
                      dzialac.
                      Niestety, to nie tylko Bush, ale i administracje poprzednie nie widzialy
                      potrzeby wzmocnienia walow, na taka fale i huragan.
                      Widzialam tez rozmowy z lekarzami, w jakich warunkach zostali pacjenci, kiedy
                      po prostu generatory przestaly dzialac, bo nie bylo juz oleju napedowego.
                      Szpitale bez swiatla, aparatury, klimatyzacji, a potem i lekow, i co z tego, ze
                      budynki przetrzymaly.
                      • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 15.09.05, 02:24
                        aszar.kari wnosze z Twojej wypowiedzi dot. przelicznika dolara kanadyjskiego
                        i amerykanskiego i oplaty za nauke, ze Twoja latorosl studiuje w tym okropnym
                        USA. Czy w Kanadzie studia wyzsze sa za darmo, czy tez platne?
                        • aszar.kari Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 15.09.05, 14:20
                          maryna04 napisała:

                          > aszar.kari wnosze z Twojej wypowiedzi dot. przelicznika dolara
                          kanadyjskiego
                          > i amerykanskiego i oplaty za nauke, ze Twoja latorosl studiuje w tym
                          okropnym
                          >
                          > USA. Czy w Kanadzie studia wyzsze sa za darmo, czy tez platne?

                          Platne ale bez porownania mniej niz u sasiadow, najdrozszym w tej chwili jest
                          chyba UofT (University of Toronto), gdzie undergaduate semestr kosztuje nie
                          wiecej niz $7K (kanadyjskich) wliczajac w to ksiazki. Mloda poszla do Stanow na
                          uczelnie, ktora skonczyli Jej dziadek, tata, wujowie i ciotka - dalam sie
                          przekonac (i Ona sie dala przekonac), ze pewne tradycje rodzinne warto
                          podtrzymywac. Powiem tylko, ze za te sama uczelnie moj tesc placil $560.00
                          (tak, tak - piecset szescdziesiat!!!!) dolarow rocznie czesnego w 1938 roku, ja
                          juz nawet nie chce wspominac ile my placimy za semestr sad
                          Polecam jak zwykle websites dla porownania kosztow w Kanadzie:
                          www.utoronto.ca/
                          www.mcgill.ca/
                          www.ubc.ca/
                          www.uottawa.ca/
                          www.dal.ca/
                          www.ucalgary.ca/Pozdrawiam,
                          Aszar



                      • warum Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 15.09.05, 09:11
                        Maryno napisałas: "Dla wielu beda to znacznie lepsze warunki zycia
                        niz mieli dotychczas. Zarowno pod wzgledem powierzchni jak i wyposazenia.
                        Przewiduje sie w okolicach miasta ustawienie okolo 30tys. trailerow. Jest ich
                        juz kilkaset, akcja potrwa do 5 miesiecy. Zeby tylko nie zamienilo sie to w
                        nowe kryminogenne srodowisko. "
                        Nie znam przykladu gdzie z takiego koczowiska powstalo prezne miasteczko.
                        Oczywiscie jedni beda sobie radzic lepiej, drudzy gorzej, ale latwiej mi sobie
                        wyobrazic niestety czarny scenariusz. Bo ludzie, ktorzy zostaja przymusowo
                        "przesiedleni"/ ze wgledow humanitarnych,politycznych czy z powodu kataklizmu/ z
                        trudem odnajduja sie w nowej rzeczywistosci. Trywialnie mowiac- posiadany
                        wczesniej dobytek nawet gdy byl mizerny - byl calym "ich zyciem"; praca,ktora
                        moglaby im dac bodziec do "nowego zycia", jest nieosiagalna dla wszystkich w
                        nowym m-scu jednoczesnie. Jednym w organizowaniu jej przeszkodzi wlasna psychika
                        /stres, depresja/, drugich zadowoli panstwowy zasilek /bez wysilku/ - Wiec w
                        takim "nowym" srodowisku wygra najprymitywniejszy. Silny, bezwgledny i
                        drapiezny. Misternie budowane zasady wspolzycia - przestaja sie liczyc. Liczy
                        sie - wola przezycia. A to stwarza nowe "szanse" na sukces i osiagniecie lepszej
                        pozycji w lokalnej spolecznosci- tym, ktorzy jej wczesniej nie mieli.
                        Oczywiscie, gdyby dobre panstwo/ a USA na pewno sa takiesmile)/ zadbalo o
                        "wyprawke" dla przesiedlencow/ mam na mysli- spora bezzwrotna pozyczke na start,
                        a nie comiesieczny zasilek na platki / to sytuacja wygladalaby pozytywniej. Bo
                        wtedy kazdy mialby nowy los do zagospodarowaniasmile Ale ...USA sa dobre , bo
                        stawiaja na przezozrnych. A przezorny powinien byl sie ubezpieczyc... i mialby
                        mniejsze straty...To niewazne,ze od powodzi sie nikt nie ubezpieczyl/bo dotad
                        nie bylo tam powodzi/-przeciez MOGL to zrobic!To niewazne,ze zeby sie
                        ubezpieczyc- trzeba bylo miec pieniadze/ a niektorzy ponoc nie mieli nawet
                        auta/. Sami sobie winni, ze maja tak malo. Bo przeciez innym jakos sie udaje, to
                        po co jakies pretensje?
                        Przepraszam,za ten post, ale jak widze ten szum medialny, to publiczne
                        samobiczowanie Busha, cytwany w radiu bezkrytyczny amerykanski "patriotyzm"-ze
                        taki straszny kataklizm ich dotknal, a oni tak szybko wracaja do nomalnosci,a
                        inne panstwa to na pewno by sobie nie poradzily, skoro takie wielkie USA maja
                        taaakie problemy/ prawda sa duze straty materialne/, i gdy widze prezydenta USA,
                        ktory p..szy o walce z terroryzmem a teraz i koniecznosci walki z bieda.... to
                        mysle,ze ....on nie wie o czym mowi. A wszyscy udaja,ze go rozumieja, przez
                        grzecznosc. I tak puchnie ta banka mydlana. Wzajemnej adoracji publicznie, a
                        prywatnych/ wzajemnych interesow na boku. Prawda jest brutalna - jedni mieli
                        szczescie urodzic sie bialymi, bogatymi i nie mieszkac w np w Afryce, a inni
                        nie mieli. I co by nie powiedziec o rownosci .... to jest to sztuczny twor. Choc
                        bardzo chwalebny. Odbieglam /cwicze tu zamaist w pelnerzesmile / od tematu,ale brak
                        mi filozoficznych dysput na forum, wiec motywuje do ataku i dyskusji na kazdy
                        dowolny wateksmile) Pozdrawiam serdecznie cale A40+ / z milczca adminstracja na czele!/
                        • maryna04 Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 15.09.05, 22:31
                          Warum, mnie tez brakuje "filozoficznego" bicia piany, (nie osmiele sie napisac
                          dyskusji)- wiec co do czarnych. Niestety lepiej urodzic sie bialym i bogatym,
                          niz czarnym i biednym. Nikt nie ma pojecia w jaki sposob podniesc wyzej
                          poprzeczke oczekiwan od zycia najnizszych warstw czarnych. W dalszym ciagu
                          uwazam, ze jakie takie skromne, ale godne zycie w Ameryce moze miec kazdy. Nie
                          wiem jaki procent, ale spory zwlaszcza na poludniu USA nie ma ochoty zyc
                          godnie. Wyemancypowani - bardziej lub mniej, pracowici, porzadni, czarni
                          obywatele na pewno maja trudniej niz bialy.
                          Co do wychodzenia z tej kleski to widac postep i systematycznosc, chociaz
                          mozesz uwazac to za niesluszne fanfary. Chociazby to, ze w ciagu kilku dni
                          ilosc rozlaczonych z rodzicami dzieci zmalala do 1500, dzieci sa rozrzucone w
                          18 stanach, na obszarze znacznie wiekszym niz Unia Europejska. W najblizszych
                          dniach pierwsze 180 tys. ludzi z jednego miliona ewakuowanych wroci do swoich
                          miejsc zamieszkania. Troche to makabryczne, ale Dzielnica Francuska -
                          "siedlisko grzechu" nie ulegla zniszczeniu i juz pierwsze knajpki beda
                          otwierane. Nie oburzajmy sie, to sa te miejsca pracy, ktore pozwola ludziom
                          wrocic do miasta. Przeczytalam artykul, w ktorym stwierdzono, ze kleski
                          zywiolowe w dalszym etapie powoduja ozywienie gospodarcze danego terenu - co
                          zreszta jest logiczne. Prosze nie lapac mnie za slowko, ze mowie, ze nie ma to
                          jak kleski zywiolowe.
                          • warum Re: Brak slow? Brak zainteresowania? 15.09.05, 23:35
                            Maryno, naprawde staram sie nie "lapac" za slowa, ale chcac nawiazac do
                            wypowiedzi musze sie do kawalka podpiacsmile Wzmianka o dzieciach swiadczy jednak
                            o pewnym nieprzygotowaniu wladz. Ja wiem,ze rozmiar tego kataklizmu byl nie do
                            przewidzenia i nikt w przecietnych warunkach - nie jest przygotowany i nie
                            planuje tak wielkiej ilosci "dodatkowych" buz do wykarmienia, ale dla kazdego
                            rodzica gwaltowne odseparowanie od dziecka to prawdziwa tragedia. I to
                            poglebialo w pierwszych dniach poczucie osamotnienia i pozostawienia samemu
                            sobie w nieszczesciu . Administracja USA jest z pewnoscia jedna z
                            najsprawniejszych i juz jak zacznie lancuszek pomocy dzialac wszystko bedzie
                            dobrze.
                            A moze ten kataklizm spowoduje tez zmiane nastawienia do czarnoskorych
                            obywateli? Rownoprawnych Obywateli USA, badz co badz i potencjalnych wyborcow. W
                            Polsce kolorowi przybysze sa wciaz w mniejszosci optycznej, w Usa niektorzy juz
                            zaczynaja sie martwic, ze biala rasa zaniknie...Wiec moze najwyzsza pora
                            pogodzic sie z faktem wymiany genow wskutek przypadkowych kontakow i glebokich
                            miloscismile, a nie planowej polityki. Ale kto by wtedy tworzyl te "prawdziwe
                            elity" w USA?? Prawdziwi hrabiowie i ksiazeta musza dbac o dynastycznosc, a do
                            Ameryki kiedys jechal tylko plebs za chlebem , nie po to by zasiedlac zamkismile
                            wiec tylko zasobne konto i "czyste pochodzenie cos moga cos tam znaczyc. We
                            wspolczesnym swiecie pewna miara "ucywilizowania" jest danie mniejszosci takich
                            samych praw jak ma wiekszosc. A okazuje sie,ze z czasem mniejszosci samoistnie
                            staja sie wiekszosciami . No i pytanie na koniec/ wreszciesmile/ - czy warto byc
                            tak dobrym / jako panstwo/?Byla juz podobna dyskusja, wiem.
                            I na marginesie uwaga z wypowiedzi na konferencji ONZ- Na ile mozna pozwolic
                            organizacjom miedzynarodowym / zrzeszonym pod wspolnym szyldem, w imie
                            szczytnych idealow/ wkraczac w suwerrenosc kadego panstwa czlonkowskiego?
                            • aszar.kari Skrecam watek :) 16.09.05, 16:14
                              Bush sie wczoraj wypowiadal i miedzy innymi obiecal, ze NO zostanie odbudowany
                              i ze bedzie piekny, wspanialy, wielki, no w ogole super-duper. Myslicie, ze to
                              dobry pomysl?
                              Ja rozumiem, ze czesc miasta (French Quater) ma sens odbudowac i odnowic ale
                              czy myslenie w kategoriach "wielki" nie jest nieodpowiedzialna hucpa, ktora za
                              jakis czas skonczy sie kolejna katastrofa?
                              W naszej lokalnej ontaryjskiej TV wypowiadalo sie ostatnio 3 bardzo
                              sympatycznych inzynierow pracujacych na Western University (London, Ontario) -
                              ci panowie (okreslajacy sie czule jako "Three little pigs" wink zajmuja sie
                              analiza budownictwa w rejonach zagrozonych roznymi "akcjami" Natury typu
                              huragany, trzesienia ziemi, erozja itp. Jeden z Nich, zupelnie przypadkiem, byl
                              na wakacjach w NO w czasie Katriny. Ich zdaniem, wszelkie decyzje o rozmachu
                              odbudowy miasta powinny byc podjete dopiero po bardzo skrupulatnym
                              przeanalizowaniu tego, co i dlaczego stalo sie z levees biorac pod uwage
                              wszystkie inne czynniki, glownie klimatyczne i geologiczne.
                              Naturalna checia mieszkancow NO jest wrocic i odbudowac, Bush chce przy tym
                              odbudowac swoj obraz jako prezydenta-wizjonera, ktory podniesie miasto z ruin -
                              to sa na pewno wazne argumenty "za" ale gdzies w podbrzuszu moj
                              prywatny "zdrowy rozsadek" mamrocze cichutko "be careful, be careful".
                              Co myslicie?
                              Aszar
                              • maryna04 Re: Skrecam watek :) 17.09.05, 13:16
                                przed wystapieniem Busha na jednym z kanalow obejrzalam "kronike rozwoju
                                wypadkow". Przypuszczalnie w miare obiektywna. W moich oczach najgorzej
                                spisala sie pani gubernator stanu Luizjana, a w drugiej kolejnosci okryta
                                obecnie zla slawa rzadowa agenda FEMA (do zwalczania kryzysow). Jaki jest
                                Bush, kazdy widzi, ale trudno, zeby on osobiscie zbieral informacje na temat
                                zblizajacego sie huraganu. Gubernatorka nie doceniala grozy sytuacji przed
                                zblizajaca sie katastrofa (byly wlasciwie dwie - zniszczenia huraganem, a potem
                                zasadnicza - przerwanie tamy na jeziorze) i potem jej opieszalosc przy
                                przywolywaniu pomocy, co oczywiscie nie usprawiedliwia FEM-e. Mimo straszliwych
                                wydatkow na bushowska wojne w Iraku Ameryce jeszcze nie zabraklo pieniedzy,
                                sprzetu, ludzi na szybsze zareagowanie na ta katastrofe.
                                Wczoraj ogladalam dyskusje kilkudziesieciu nowoorleanczykow - zwyklych ludzi
                                i "postawionych". Ich zal jest ogromny, chociaz sami podkreslaja, ze byly
                                sytuacje, ktorych nie da sie uniknac. przejmujaco mowili lekarze o swojej
                                absolutnej bezradnosci, ale o tym tez jak strasznie trudna byla ewakuacja.
                                Wiecie kto zdaniem tych dyskutantow najlepiej sie spisal? Gigant sieci
                                sklepowej (ktory probuje wejsc do Polski) Wal - Mart. To on pierwszy dotarl z
                                najwazniejsza rzecza - z woda. Stala dostawa wody i odzywek dla dzieci
                                uratowala niejedno zycie.
                                Nie sluchalam Busha - szanujac swoje zdrowie nie moge, ale dla tych
                                zwyczajnych ludzi trzeba to miasto przywrocic do zycia - oni nie chca giganta,
                                wspanialosci, chca powrotu do swojego normalnego zycia, oni kochaja to swoje
                                dawno juz podupadajace miasto. Bush moze pie.... o rozmachu, ale tym ludziom
                                nie mozna odebrac ich miejsca na ziemi. Pragmatyczni obywatele juz wystapili z
                                projektami przepisow o pierwszenstwie zatrudniania przy odbudowie mieszkancow i
                                nakazie dla hoteli zarezerwowania miejsc dla mieszkancow, ktorzy nie maja lokum
                                a beda zatrudnieni.
                                Warum, ten przyklad z zagubionymi dziecmi ( i nie tylko) wybralam specjalnie,
                                azeby uzmyslowic rozmiar katastrofy. Zreszta dot. nie tylko dzieci, nawet
                                wlasnie we wczorajszej audycji napomykano, ze jeszcze nie odnalazla sie
                                tesciowa, czy tez wlasnie odnalazla sie rodzina siostry. Na pewno w koncu
                                zostanie jakas grupa zaginionych na zawsze. Czy Ameryka zobaczyla to inne
                                oblicze Poludnie na dlugo, czy wkrotce znow o nim zapomni?
                                • maryna04 Re: Skrecam watek :) 21.09.05, 04:23
                                  Zbliza sie kolejny huragan - Rita, glowne uderzenie na Floryde, ale zarzadzono
                                  ponowna ewakuacje ludzi, ktorzy wczoraj wrocili do siebie w Nowym Orleanie.
                                  Istnieje niebezpieczenstwo ponownego podwyzszenia sie poziomu wody. Naprawde to
                                  nic nowego w Ameryce - kolejne huragany. W zasadzie tylko w Europie zyje sie
                                  jak u pana Boga za piecem, i bardzo dobrze. W dyskusjach forumowych p......a
                                  smuty, ze to przez to, ze bush nie podpisal porozumienia w Kiota. Kara boska
                                  czy co?
                                  • kanoka Re: Skrecam watek :) 21.09.05, 07:50
                                    Witaj, Marynosmile
                                    Kara boska pewnie nie, ale pewnie złośliwość losu....
                                    O ile wiem, Ameryka w mniejszym stopniu przejmuje się środowiskiem, niż Europa i
                                    Japonia, a więc i emisją gazów cieplarnianych i wynikajacym z niego globalnym
                                    ociepleniem.
                                    Nie jestem klimatologiem, ale jako rasowy biolog, nie mogę nie przypomnieć za
                                    Jonaszem Koftą:

                                    "Pamiętajcie o ogrodach
                                    Bluszczem ku oknom
                                    Kwiatem w samotność
                                    Poszumem traw
                                    Drzewem co stoi
                                    Uspokojeniem
                                    Wśród tylu spraw

                                    Pamiętajcie o ogrodach
                                    Przecież stamtąd przyszliście
                                    W żar epoki użyczą wam chłodu
                                    Tylko drzewa, tylko liście
                                    Pamiętajcie o ogrodach
                                    Czy tak trudno być poetą
                                    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
                                    Żaden schron, żaden beton

                                    Kroplą pamięci
                                    Nicią pajęczą
                                    Zapachem bzu
                                    Wiesz już na pewno
                                    Świeżością rzewną
                                    To właśnie tu

                                    Pamiętajcie o ogrodach
                                    Przecież stamtąd przyszliście
                                    W żar epoki użyczą wam chłodu
                                    Tylko drzewa, tylko liście
                                    Pamiętajcie o ogrodach
                                    Czy tak trudno być poetą
                                    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
                                    Żaden schron, żaden beton

                                    I dokąd uciec
                                    W zaciasnym bucie
                                    Gdy twardy bruk
                                    Są gdzieś daleko
                                    Przejrzyste rzeki
                                    I mamy XX wiek

                                    Pamiętajcie o ogrodach
                                    Przecież stamtąd przyszliście
                                    W żar epoki użyczą wam chłodu
                                    Tylko drzewa, tylko liście
                                    Pamiętajcie o ogrodach
                                    Czy tak trudno być poetą
                                    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
                                    Żaden schron, żaden beton"

                                    No i dlatego, powstał protokół z Kioto, z którego przestrzeganiem bywa różnie,
                                    ale niewątpliwie - jest to właściwy kierunek smile)
                                    A tu - dla ciekawych
                                    europa.eu.int/eur-lex/lex/LexUriServ/site/pl/com/2004/com2004_0818pl01.pdf
                                    • aszar.kari Re: Skrecam watek :) 21.09.05, 21:36
                                      Ciekawie poogladac:

                                      www.msnbc.msn.com/id/7845030/
                                      Niniejszym stwierdzam, ze jednak wole burze sniezne smile
                                      Aszar
                                      • maryna04 Re: Skrecam watek :) 22.09.05, 04:01
                                        Z tym Kioto, to jesli prawda nie lezy posrodku, to w kazdym razie nie tak
                                        calkiem po stronie ekologistow - pieknoduchow. Bo albo rybki, albo akwarium,
                                        albo pozwolimy na rozwoj trzeciego swiata, ktorego nie bedzie stac na
                                        przestrzeganie Kioto, albo bedziemy w tych naszych lepszych swiatach mieli
                                        lepsze powietrze. Jak sie okazuje za sloganem - globalne ocieplenie - na razie
                                        nie kryje sie nic, a juz na pewno nie huragany.
                                        Kiedy bylam na Alasce, gdzie wiele lat temu poprowadzono tysiace i tysiace mil
                                        rurociagu na rope do portu na poludniu Alaski nikt nie oburzal sie z
                                        mieszkancow na ta inwestycje. Przed laty wydawalo sie, ze dziewictwo Alaski
                                        skazane zostalo na zaglade, nic sie takiego nie stalo. Zaklocenie rownowagi w
                                        przyrodzie jest w ta strone, ze zwierzeta w najgorsze zimy przychodza pod
                                        rurociag, gdzie jest nieco cieplej i latwiej dokopac sie w tundrze do czegos.
                                        Rurociag spowodowal rozkwit stanu, z powodu dobrze platnej pracy przez wiele
                                        lat, reszta juz sie sama nakreca. Wszyscy obywatele stanu dostaja corocznie
                                        dywidendy z zyskow rurociagu, ktore wynosza czasem i kilka tysiecy dol.
                                        rocznie. Kiedy Bush doszedl do wladzy napomknal cos o koniecznosci drugiego
                                        rurociagu, napomknal i wycofal sie - wiadomo. A moze teraz benzynka nie
                                        lecialaby tak w gore (tez i w Polsce), kiedy bylby wybudowany ten drugi
                                        rurociag.
                                        Mlody, kilkunastoletni czlowiek wytlumaczyl mi, ze jesli wszystkich na tej
                                        planecie traktowac rowno, to dlaczego mowimy tylko, o czlowieku, ze niszczy
                                        srodowisko. Slonie tez niszcza, kroliki chociazby, bo taki maja styl zycia i
                                        potrzeby - bez poczucia winy, a my tez "tak a nie inaczej zyjemy" jako gatunek
                                        ssakow - ale musimy miec poczucie winy. Niewyobrazalnie olbrzymie tereny
                                        Alaski sa w duzym stopniu scisly rezerwatem, drugi rurociag zapenw minimalnie
                                        by to zmienil, pod drugim rurociagiem podpisalabym sie obydwoma recami. Ja tam
                                        nie jestem taka ekolozka i uwazam, ze planeta ziemia powinna sluzyc
                                        czlowiekowi, a nie tylko zwierzetom, jak uwazaja ekolodzy. Czlowiek nie robil
                                        zanieczyszczen srodowiska a i tak gatunki ginely, klimat sie zmienial itd. No
                                        to z Nowego Orleanu na Alaske sie przenioslam. Zdarza sie.
                                        • kanoka Re: Skrecam watek :) 22.09.05, 08:29
                                          Hej, Maryno, skręciłaś podwójnie biedny wątek- aż trzeszczy smile
                                          Nie jestem wściekłą ekolożką, która tylko te korzonki i kapcie z łyka, ale
                                          pomimo że masz racją z rybką i pipką - to nie do końca. I nie wierzę, że USA nie
                                          podpisała porozumienia z Kioto, ze wzgledu na troskę o rozwój trzeciego świata wink
                                          O klimatologii wiem tyle co nic - tylko to , co wyczytam i widac, że w swojej
                                          niewidzy nie jestem odosobniona, ale coś jest na rzeczy....
                                          "Klimatolodzy nadal jednak nie mogą się dogadać co do tego, czy mamy już do
                                          czynienia z globalnym ociepleniem, czy może nadchodzi kolejna epoka lodowcowa.
                                          Większość badaczy zakłada raczej to pierwsze. Warto wszakże pamiętać, że
                                          klimatologia jest dziedziną niezwykle podatną na naciski potężnych lobbystów z
                                          kręgów biznesu i polityki. Również metodologia tej nauki rodzi problemy nadal
                                          trudno ustalić, czy zmienia się klimat, czy tylko pogoda w ostatnich latach.
                                          Cytowanych wyników nie można zatem traktować jako argumentu za trwałymi
                                          zmianami. Sami uczeni przyznają, że zaobserwowany trend w intensywności
                                          huraganów może być równie dobrze zjawiskiem cyklicznym. Sugerują to dane z
                                          dawniejszych obserwacji, mimo że obserwacjom tym brakuje precyzji.

                                          Prowadzone badania dostarczają jednak kolejnych porcji wiedzy na temat
                                          powstawania i przebiegu huraganów, pomagają je wykrywać i monitorować. Być może
                                          już w niedalekiej przyszłości nauczymy się przewidywać miejsca ich formowania i
                                          kierunek uderzenia. To niezwykle ważne, ale trochę szkoda - jak pisze z
                                          przymrużeniem oka znany pisarz fantasy Terry Pratchett - że naukowcy nie dopadną
                                          po prostu tego wrednego motyla, który wywołuje te wszystkie huragany."
                                          serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2918378.html
                                          Osobiście, wzorem Pratchetta optuje za tym motylem, zwłaszcza, że nie tylko
                                          uwielbiam Pratchetta, ale i nie cierpię wszystkich owadów
                                          • maryna04 Re: Skrecam watek :) 23.09.05, 16:09
                                            lubie Cie Kanoko, zawinelam watek dokladnie, szczerze mowiac z argumentow
                                            przeciwko Kioto zapamietalam tylko ten o nierownosci swiata. A w ogolnosci
                                            swiat zawsze chylil sie ku upadkowi, zreszta nie tylko jako zjawisko we
                                            wszechswiecie. Niewiele mozna zmienic w biegu rzeki, zreszta jak wiemy z
                                            doswiadczen sowieckich jest to wielce niebezpieczne, pozostaje tylko
                                            obserwowac, obserwowac. Pozostaje pytanie, czy lepiej zakonczyc w podtopionym
                                            domu starcow, czy w pozarze autobusu w czasie ewakuacji. I to neci i to kusi.
                                            • kanoka Odkręcam watek :)) 23.09.05, 18:58
                                              I ja Ciebie też smile)
                                              A tu, wracajac do tematu:
                                              "Rita spowodowała przerwanie wałów w Nowym Orleanie
                                              Według najnowszych doniesień, huragan Rita spowodował w Nowym Orleanie
                                              przerwanie wałów. Woda wdarła się do części miasta, ma około 60 cm wysokości.
                                              Uszkodzenie nastąpiło już w czwartek.
                                              Według wojskowych, uszkodzona została na długości kilku metrów ta sama tama,
                                              która została naprawiona po przejściu huraganu Katrina i zalaniu dziewiątej
                                              dzielnicy Nowego Orleanu. Przed niespełna czterema tygodniami ta część miasta
                                              przeżyła największą powódź"
                                              wiadomosci.onet.pl/1168895,12,item.html
                                              No i czy nie jest to złośliwość losu? A mówi się, że piorun nigdy nie uderza dwa
                                              razy w to samo miejsce......
                                              • aszar.kari Re: Odkręcam watek :)) 23.09.05, 19:07
                                                No bo z tymi walami to jest zamkniete kolo - poniewaz sa, powoduja wzrost
                                                poziomu wody w jeziorze - gdyby ich nie bylo, ta sama woda wmiekalaby w tereny
                                                wokol NO. Wtedy byloby mniej terenow do zagospodarowania ale te, ktore by byly,
                                                bylyby bezpieczniejsze. Czlowiek jest uparta bestia i nawet jak juz dostanie
                                                raz po lbie, upiera sie czesto zeby sprobowac "po swojemu" jeszcze raz i
                                                jeszcze raz. Od lat huragany niszcza dobytek a czesto i powoduja smierc ludzi
                                                na okreslonych terenach. Mysmy (humans) sie jednak uparli, ze tam zyc bedziemy
                                                chocby nie wiem co (najlepszym przykladem Floryda). Placimy wiec cene za swoj
                                                upor. To samo dotyczy np. ludzi osiedlajacych sie na zboczach nadmorskich w
                                                Californii lub BC - gdy przychodza duze deszcze, kilka lub wiecej domow "zsuwa
                                                sie" powodujac straty i zagrozenie bezpieczenstwa. Na zdrowy rozum, domow w
                                                takich miejscach budowac nie nalezy ale ludzie sa uparci i nikt Im nie
                                                przetlumaczy.
                                                Tak wiec doprawdy trudno historie z przerwanymi levees traktowac jako
                                                zlosliwosc losu. Chyba, ze za los uznajemy niereformowalnosc naszych wlasnych
                                                uporow smile Upiorow? wink
                                                Aszar
                                                • kanoka Re: Odkręcam watek :)) 23.09.05, 19:32
                                                  Kiedy bogowie chcą kogoś ukarać, najpierw odbierają mu rozum - i stąd te nasze
                                                  upory/upiory....ale czasem i osiągnięcia.
                                                  W Polsce też zabudowuje się poldery - z wiadomym skutkiem sad(
                                                  Są tacy, którzy próbują znaleźć inną drogę
                                                  zieloni.osiedle.net.pl/rzeka.htm#rzekaprzyrodaludziejaksierobipowodz
                                                  Uff, a ja znowu o tych ekologach wink
                                                  • maryna04 Re: Odkręcam watek :)) 23.09.05, 20:03
                                                    Mnie tez zawsze dziwia te dzielnice rezydencyjne w okolicach Los Angeles na
                                                    obsuwajacych sie blotnych lawinach. O huraganowej Florydzie nie wspominajac.
                                                    Chyba wszedzie mozna miejsca, gdzie ludzie absolutnie nie powinni sie osiedlac
                                                    a robia to z uporem. Zagadka psychologiczna, czy co.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka