Dodaj do ulubionych

razem i osobno

12.12.05, 17:41
Pytanie przyszlej dyplomantki, jak zyje sie razem a jak osobno i dlaczego,
zawsze dobre do rozmow towarzyskich. Tak w sumie mysle, ze dopiero na stare
lata duza grupa ludzi ma takie podejscie: - partner, ale na odleglosc. Nie
napisalam "lub partnerka", bo mezczyzni starsi bardziej daza do wspolnego
zamieszkania,nawet nie zdajac sobie z tego sprawy, ze czesto oprocz jakis
uczuc, wspolnoty zainteresowan, wchodzi w rachube latwiejsze dla nich zycie z
partnerka.
Kazdy z nas zaobserwowal w ostatnich latach ogromne zmiany w obyczajowosci,
po przyjezdzie do Ameryki zorientowalam sie, ze 90% polskich mlodych ludzi
zamieszkuje tu razem, sprawe slubu odkladajac na potem. To dyktowala w duzym
stopniu emigracja. Teraz wiem, ze od lat w Polsce jest to samo, a czesto nie
dyktuja tego warunki ekonomiczne. (dodam zlosliwie - jak to sie ma do coraz
bardziej poglebiajacej sie religijnosci w Polsce?) Jeszcze kilka lat temu
mojemu pokoleniu w blizszej i dalszej rodzinie bardzo nie odpowiadalo, ze tak
sobie ukladaja zycie dzieci, teraz juz wogole nie ma tematu. Mozna pisac i
rozmawiac dlugo o wadach i zaletach takich ukladow, nie ma zadnej reguly.
Czasami rodzice chca, zeby "to" juz oficjalnie dziecie zaklepalo, a czasami
dziekuja Bogu, ze to tylko partnerstwo i jest duza szansa, ze sie rozleci.
Oczywiscie to sprawa dzieci, a nie ich rodzicow. Od czasu do czasu w
Polityce pisze o tym dyzurna dziennikarka B. Pietkiewicz. Dla mnie "bredzi
jak potluczona", chce byc "nowoczesna" rownoczesnie klaniajac sie w strone
obecnej polityki prorodzinnej, nie wyzbywajac sie tez do konca swoich
stereotypow ustalonych w mlodosci. Jak obrzydliwie brzmi w Polsce slowo
konkubinat, a przeciez to bardzo wdzieczny uklad dzwiekow dla ucha. Znacznie
ladniejszy niz np. malzenstwo.
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: razem i osobno 12.12.05, 23:36
      Otoz, jak napisalas Maryno :" Mozna pisac i
      rozmawiac dlugo o wadach i zaletach takich ukladow, nie ma zadnej reguly ".
      Nie czytalam akurat ostatnio pani Pietkiewicz, ale ciekawa jestem co napisala.
      Wszyscy dojrzali - czyli w naszym wieku, ktorych obchodzi przyszlosc tego kraju
      pewnie zastanawiaja sie - jak na tym wyjdzie spoleczenstwo. Jak na tym wyjda
      dzieci, jezeli w ogole pojawia sie na swiecie. Narod do kosciola chodzi, ale
      narod swoje wie. Mnie osobiscie troche zal tych rozstan po kilku latach, na
      ktorych najczesciej gorzej wychodza panie, bo co tu mowic kalendarz biologiczny
      bije im nieco szybciej. Z drugiej strony spoleczenstwo polskie zmienia sie z
      dekady na dekade i obawiam sie ze juz nie doczekam podsumowania.
      Konkubinat nie brzmi fatalnie, moze dla mnie, zyskal moc prawna do
      dziedziczenia oraz szereg innych ustawowych umocowan. A jednak czegos mi zal -
      moze jakiegos oparcia w tradycji, moze tej wiary mlodych, ze wlasnie im sie
      uda? Moj starszy brat tez mieszkal kilka lat ze swoja "narzeczona" nim sie
      pobrali,a bylo to ze trzydziesci lat temu, no ale moze w duzym miescie takie
      rzeczy byly bardziej tolerowane- na prowincji napewno nie. Ale ogladajac jakis
      stary polski film, wlasnie zwrocilam uwage na scene w pensjonacie, gdzie
      wlasciciel dopytywal "czy napewnpo jestescie malzenstwem", a moralnosc
      socjalistyczna wykluczala takie "wolne zwiazki". Wiec badz tu madry i pisz
      wiersze - moja corka zerwala z chlopakiem po 3 latach chodzenia, kiedy realnym
      stalo sie wspolmieszkanie. A kazda matka zastanawia sie po cichu - czy ona
      znajdzie kogos wartosciowego? Jakos o chlopakow mniej sie martwiesmileOt, podwojna
      moralnosc matkismile
    • popaye Re: razem i osobno 13.12.05, 21:49
      protestuje!

      Maryna04 napisala: "... mezczyzni starsi bardziej daza do wspolnego
      zamieszkania,nawet nie zdajac sobie z tego sprawy, ze czesto oprocz jakis
      uczuc, wspolnoty zainteresowan, wchodzi w rachube latwiejsze dla nich zycie z
      partnerka."

      Wygodne, drogie Panie takie stwierdzenie.
      Babska przewrotnosc sad(

      pE
      (jeden moze z niewielu ktorzy nie wpadaja w panike "w kuchni"
      czy na widok pralki i suszarki. Na wieksze sprzatanie z myciem okien - umiem
      zarobic - bez laski sad ).
      • zyta2003 Re: razem i osobno 14.12.05, 06:00
        Protestuj sobie, protestuj Pp, ja swoje wiem.
        Swoj zwiazek z mezem zaczelam od konkubinatu w odleglych czasach, w
        prowincjonalnym miescie. Nawet nie zastanawialam sie nad tym. Dlaczego? nie
        wiem, on byl nadzwyczaj przyzwoitym czlowiekiem i nie mialam watpliwosci,
        ze 'to ten'. Pobralismy sie, kiedy zauwazylam, ze moi rodzice obawiaja sie, ze
        to sie rozleci, wiec zeby ich uspokoic. I przed i po slubie nasz zwiazek byl b.
        dobry. Chyba krepowala mnie ta cala slubna celebra, taka zem dziwna -
        potwierdzilo sie, gdyz w trakcie jej chcialam, zeby ten dzien pompy (skromnej)
        minal jak najszybciej, a tez nie bylam na tyle hop do przodu, zeby rodzinom
        odmowic wszelkich uroczystosci. Mm, mysle, ze twoje corka po prostu nie
        chciala wspolnie mieszkac z tym konkretnym czlowiekiem, z innym moze chciec.
        No, juz mi nie wmawiaj Mm, ze slowa "konkuben, konkubina" brzmia w jezyku
        polskim wdziecznie. Latwiej rozstac sie gdy nie ma dokumentu, ale nawet bez
        dokumentu ludzie nie rozstaja sie lekkomyslnie, a z drugiej strony moze
        czasami lepiej zeby sie rozstali bez calej gehenny rozwodowej. W ogolnosci jako
        matka jestem za malzenstwem, jednak poprzedzonym byciem ze soba, czyli tym
        konkubinatem.
        • zyta2003 Re: razem i osobno 14.12.05, 06:03
          O, chol. napisalam pod moim reaktywowanym nikiem na lokalnym forum - a to ja,
          wasza stara maryska 04.
          • warum Re: razem i osobno 14.12.05, 07:25
            Kon...ty wszystkie brzmia wg mnie zle. A popieram je w calej rozciaglosci. I
            mieszkanie przed slubem i slub z intercyza i wszystko co daje gwarancje -
            ewentualnego rozstania sie - bez szarpania. Tylko dzieci mi zal... Bo nie tylko
            nie rozumieja "dlaczego" oni chca sie rozstac, to na dodatek sa napietnowane,ze
            sa inne/ nawet jak sie im po "tym" sytuacja poprawia/. Ktos gdzies podkresla,ze
            szczesliwy rodzic-to szczesliwe dziecko. To tez prawda, ale nie regula.
            Pozdrawiam wszystkich poukladanychsmile.
      • gaja_1 Re: razem i osobno 15.12.05, 14:07
        Drogi Popayesmile
        Sam piszesz, że jesteś:
        > (jeden moze z niewielu ktorzy nie wpadaja w panike "w kuchni"
        > czy na widok pralki i suszarki. Na wieksze sprzatanie z myciem okien - umiem
        > zarobic - bez laski sad ).

        Jak widzisz, Ty jesteś jedyny i wyjątkowysmile
        Reszta niestety szuka tego o czym pisze Maryna smile))

        Mnie osobiście do dzisiaj by nie przeszkadzało życie w konkubinacie.
        Trzy lata przed ślubem byliśmy razem.
        Rodzinom dzielnie się opieraliśmy, dopiero jak na horyzoncie pojawiła się ciąża,
        moje szczęscie przekonało mnie do tego kroku.
        Po 7 miesiącach słuchania uległam.
        Jak narazie nie żałuję, ale gdyby kiedykolwiek się zmieniło
        napewno żyłabym w konkubinacie.
        Zdecydowanie wygodniejsza forma współzycia smile
        Zawsze, bez zobowiązań można otworzyć drzwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka