o smokingu

15.12.05, 15:24
Taki mam mess (znaczy sie balagan - jako czlonek polonii amerykanskiej
moge wtracac takie slowka, zebyscie wiedzieli, ze jezyki obce posiadam), na
tym forum i calym internecie, ze wole pisac nowe watki, te mi jakos nie
znikaja. Wiec o noszeniu smokingu wspomnial tu pierwszy chyba Nokata, a ja
znow podchwycilam. Wczoraj ogladalam moje ulubione 20min Polsatu i 10 tv
Trwam i stwierdzilam, ze Premier Marcinkiewicz nie tylko nie nosil nigdy
smokingu, ale i marynarke tylko okazjonalnie w niedziele. Nie mam pojecia
jak duza doplata z UE satysfakcjonowala by Polske i czy zadania sa sluszne,
ale to jego wystapienie..... Straszne. Kto mu napisal to przemowienie, jak to
by sie zwrocil "na ty" do Blaira. Przeciez to jest zawsze w publicznym
przekazie "Mister....". Czy z jego doradcow nikt nie czuje ducha jezyka
angielskiego, a zakladam, ze w tym jezyku by gaworzyl Premier. Jak wiem w
Polsce roi sie od specjalistow od wizerunku politykow. Czy nikt nie zauwazyl
jaki wizerunek ma obecny premier. Ponura, zacieta twarz, bez sladu juz nawet
nie usmiechu, ale jakiejs swobody, cedzone slowa. Dobrze, ze to tylko
marionetka, bo mozna by sie go bac. Dlaczego nie usmiechnal sie odrobinke,
kiedy zwracal sie do Toma B., a tak, dla kogos kto nie zna sprawy wygladalo
to jak pogrozka na filmie o dwoch zwalczajacych sie gangach.
    • alfredka1 Re: o smokingu 15.12.05, 15:37
      Marynko, on nie może się uśmiechać, on jest "w środku" przerażony, na salonach
      nieobyty, językow za dobrze nie zna, a waaaadzy stracić nie chce oj nie chce i
      chyba o tym tylko myśli. I jeszcze jedno, pamiętasz jak pisaliśmy o uśmiechaniu
      się? ludzie na pewnym poziomie uważają uśmiech za coś uwłaczającego, solidny
      człowiek to poważny na gębie albo ponury jak noc, bo dopiero widać jaki to on
      ważny i może bać się go będą.
    • popaye Re: o smokingu 15.12.05, 19:38
      dorzuce swoje 3 grosze bo mialem pecha wypowiadajac sie juz co do moich
      wlasnych doswiadczen "smokingowych" smile.

      Mam spore "problemy" z calkowita akceptacja samej postaci, drogi politycznej
      i wszystkich zachowan oraz wypowiedzi obecnego (jeszcze) Prezydenta RP.
      Moge tylko porownywac z poprzednikiem(ami) czy nastepca.

      Jakbym tych moich prob nie przymierzal i jakiej bym nie stosowal "gimnastyki
      dopasowawczej" nie mam watpliwosci iz postepowanie p.Kwasniewskiego jako
      Prezydenta, i to przez obydwie kadencje, wydaje mnie sie bardziej dojrzalym,
      powaznym i odpowiedzialnym w porownaniu z Jego Poprzednikiem na tym stanowisku.
      Obawiam sie tez iz Jego Nastepcy bedzie trudno dorownac klasie poprzednika
      i przez lata utrzymywac ten "poziom".

      Poza samym Prezydentem wazni sa rowniez jego "Ludzie".
      Pan Kwasniewski "postawil" na kobiety - wspaniale to bylo posuniecie bo
      o klasie (intelektualnej i zawodowej,- o obyciu i wygladzie juz milczac))
      Pani Jolanty Szymanek-Deresz, panowie Kaczynski i Wachowski - "doradcy"
      Prez.Walesy czy niejaki Gosiewski (czy jak Jemu tam) z PiSu to nawet MARZYC
      nie moga.
      "Prymityw" to szczytowy pejoratyw jaki sie na usta cisnie smile.

      Pasuje to wszystko do calego tego "towarzystwa": od Ziobry (geniusz prawniczy)
      po koalicjanta Leppera co to "nie wie" jak to mozna prostytutke zgwalcic - he,
      he,he).
      Pan Premier - dopasowany jak ulal.
      Kariera nauczyciela na glebokim zadupiu, tupet prowincjusza i partyjne
      przepychanki w gminnych kregach towarzyskich PiSu to chyba odrobine za malo
      jako baza kariery na skale miedzynarodowa - tak mysle.

      "Zdziwienie" tych politykierow faktem iz Zagranica komunikuja sie
      w "zagranicznych jezykach" a w kontaktach "partnerskich" obowiazuja zelazne
      zasady protokolu dyplomatycznego oraz oczywistosc iz spotykany (jeszcze) na
      szczeblu gminno-powiatowym waciak i gumofilce nie sa obowiazkowym strojem na
      parkiecie spotkan "wielkiej polityki" - mnie tylko smieszy.

      Nawet naduzywanie (szkodliwe dla zdrowia!) w "Studiu Pieknosci"
      promieniowaniowania ultrafioletowego i krawat w bialo-czerwone paski wraz z
      garniturem f-my BOOS nie zrobilo z patentowanego chama-Leppera czlowieka
      myslacego.
      Raptowna zamiana moherowego beretu na kapelusz przez p.Marcinkiewicza tez nie
      jest w stanie uczynic z Niego swiatowej klasy polityka smile.

      Wiem o czym mowie bo sam nosze (najchetniej) gumofilce i beret a wypoczywam
      przy audycjach Radyja z Torunia.
      W smokingu (jak slusznie zauwazyla Maryna) nawet nie bardzo wiem "gdzie" mam
      sie prezentowac, pomijajac juz fakt iz wisi on na mnie jak "pozyczony od
      mlodszego brata" smile)
      Z usmiechem - tez slabo bo.. nienawidze dentystow smile)

      Przynajmniej ja moge powiedziec z czystym sumieniem: to jest MOJ Rzad, Premier
      i od 23 grudnia - Prezydent!.
      Fajne "chlopaki" smile)

      pozdrawiam,-
      pE
      • alfredka1 Re: o smokingu 15.12.05, 20:31
        Popaye, jakiez to smutne bo prawdziwe. Przypominaja się mi dwie ciotki
        rezydentki w majątku w Jaszunach, gdzie bywaliśmy z racji koligacji dalekich
        czy przyjazni bliskich/ ale raczej to drugie/. 0tóż gdy jedna z ciotek
        narzekając na nieobyczajne zachowanie czy odzywanie się sąsiadów nuworyszy,
        kończyla wywód słowami "cham chamem ,moja Anielko", druga dodawała "na wieki
        wieków amen".Przeszło to do słownictwa w naszej rodzinie, aż do teraz i używane
        jest coraz częściej. niestety.
        A widzieliście dzisiaj w tvn jak usiłowana gdzieś upchnąć "durkupla" prezydenta
        u pp Kwaśniewskich, tak się miotali, że tylko czekałam aż go pod choinkę
        wepchnąsmile)
        • mammaja Re: o smokingu 15.12.05, 20:39
          No i co mamy poradzic, Alfredko? Zeby chociaz w strojach regionalnych - jak
          Witos w czamarze Samoobrona wystepowala - moze by lepiej sie prezentowali!
Pełna wersja