30.03.06, 11:39
ośmielam się wkleić fragmencik większej, własnej produkcji. Do wywołania
usmiechu służyć ma.
Jeśli za długi - dajcie znać, że zawalam normy forumowych wątków.

Marty nie było w telewizji. Okazało się, że pojechała do muzeum,
charakteryzować pracowników do programu o dziełach sztuki. Podwiózł nas... o
nie, wcale nie Jurek, po prostu taksówkarz. Weszłyśmy razem z naszym bagażem
do holu. Janula skierowała się od razu wgłąb muzeum, jakby wiedziała, gdzie
Marta ma swoje stanowisko pracy. Młodziutki kasjer, któremu wąsy dopiero
zamierzały rosnąć, zatrzymał ją głośnym:
- Chwileczkę! A kasa?
Stałam sobie obojętnie przy wejściu i podziwiałam jak zwykle przyjaciółkę,
która z właściwej kieszeni wysypywała monety na ladę. Nie było tego wiele.
- Ulgi są? - zapytała z pewną nadzieją.
- Dla dzieci do lat siedmiu - powiedział młody kasjer. - Ale pani chyba starsza?
- O, tak, przecież widać. Mam sto siedemnaście.
- Jak eksponaty w naszym muzeum - mruknął pod nosem, ale słyszałyśmy obie.
Przyjaciółki ręka zastygła na moment w powietrzu.
- Kasia, odstaw te bambetle ochroniarzowi pod opiekę. Idziemy - Janula zebrała
drobniaki i skierowała się do korytarza.
- Zaraz, zaraz, a bilety? – Kasjer jeszcze próbował nas zatrzymać.
- A co? Eksponaty też płacą? - rzuciła przez ramię. I już nikt za nami nie wołał.
Martę znalazłyśmy bez problemu. Ucieszyła się, jakby na nas czekała,
jakbyśmy nie widziały się od kilku dni.
- A ja mam właśnie przerwę! Pani redaktor się spóźnia. Może was trochę zrobię, co?
- Nas kręcić nikt nie będzie. - zapewniłam.
- Ale ciebie bym kochana trochę odmłodziła. - zaoferowała się mojej przyjaciółce.
- Dlaczego? - zdziwienie Januli było autentyczne.
- No jak to, kochana! Wyglądasz na dojrzałą kobietę!
- Ale ja jestem dojrzała! - broniła się słownie, bo Marta już ją posadziła na
wysokim krześle. - I ja chcę tak wyglądać. Kupiłabyś jabłko, które jest
czerwone a wygląda na zielone?
Marta przez moment się zawahała. Z jej apetytem ani kolor ani dojrzałość
jabłka chyba nie odgrywały roli.
- Nie jesteś roślinką. Jesteś kobietą. - powiedziała po chwili. Argument był
nie do podważenia.
- Właściwie nie mamy czasu. - próbowałam ratować przyjaciółkę.
- Akurat! Nikt go nie ma, a ja właśnie mam godzinkę. Mówię ci kochana, nie
poznasz się w lusterku. No powiedz, czy ja Kasię parę dni temu źle zrobiłam?
Marta miała tu o wiele więcej miejsca, niż w swojej kuchni. To było
pomieszczenie na jej wymiar. Za to odległości też były nieco większe i zamiast
biegać, mnie postanowiła wykorzystać do podawania różnych mazideł i narzędzi.
Właśnie wskazała palcem na kasetę, leżącą na stercie jakichś kartonów.
- Nie, bardzo dobrze. – przyznała szczerze Janula. - Świetnie nawet, ale ona
była skopana.
- No właśnie, ona była, a ty teraz tak wyglądasz. Jakby cię czas skopał.
Żyjesz już tyle lat, to się pomarszczyłaś, osiwiałaś...
- To coś złego? - byłam zaskoczona. W końcu człowiek marszczy się od samego
początku.
- Kochana, w tej epoce!??
- W jakiej niby? Erę węgla teraz mamy, prawda? - Nie bardzo rozumiałam, co ma
na przykład elektryczność do siwienia.
- Oj, kobitki, co wy! Żyjemy w epoce niemowlęcej pupy. Wszyscy musimy być
gładziutcy, bez zmarszczek, sylwetki z liceum, kochane, czy wy telewizji nie
oglądacie? Teraz to czternastolatki już krem przeciwzmarszczkowy używają, sama
widziałam reklamę, a ty kochana co? Siwe włosy hodujesz? Położę ci farbę
wieczorem...
- My właśnie wyjeżdżamy - przerwałam. - Przyszłyśmy oddać ci klucze.
- Och, kochane, przykrość mi robicie! Tak sobie myślałam, jak ja was dzisiaj
wieczorem zrobię...
- Nas już wystarczająco rodzice zrobili. - Janula próbowała zejść z krzesełka.
Marta musiała pomyśleć, że się zsuwa wbrew własnej woli, więc ją głębiej
usadziła. Przyjaciółka posłała mi proszące spojrzenie. Wzruszyłam ramionami.
Może to i dobry pomysł? Maryla się zdziwi. Zresztą, jak ja mogłam tak
samodzielnej osobie pomóc?
- Ja myślę, że złoty blond najlepiej by ci kochana pasował. Jak wrócicie, bo
musicie tu koniecznie wrócić, załatwię ci laser na zmarszczki koło oczu. I
kolagen ci wstrzykną na te koło ust. Zobaczysz, kochana, sama się nie poznasz.
Marta zabrała się za makijaż i Janula już wymknąć się nie mogła. Potężny
brzuchem charakteryzatorki przytrzymywana była mocno na krześle.
- Chcesz powiedzieć, że mam zamieszkać z młodszą sobą? Czesać ją, smarować
mazidłami...jak dziecko?
- I jak ci jeszcze fryzurę zmienimy, włosy trzeba ściąć, będą lepiej leżeć. A
może nawet na rudo? - Marta przykładała do grzywki Januli pasma włosów w
różnych kolorach. Najprawdopodobniej służyły na dopinki, jednak sprawiały
wrażenie, jakby powyrywane innym z głowy.
- Marta, ja sobie specjalnie siwe hoduję. - próbowała wytłumaczyć swój
światopogląd moja przyjaciółka. Ale Marta nie mogła go zrozumieć. Nie w jej
zawodzie.
- No coś ty, kochana? Po co?
- Szacunek większy biały włos wzbudza... - chciała jeszcze coś dodać, ale nie
zdążyła. Zalała ją fala śmiechu. Brzuch Marty drgał rytmicznie, obijając się o
Janulę, która w tym momencie chyba już zrozumiała, że się nie wyrwie.
- Ha ha! Aleś kawał zasunęła! Szacunek! ha ha. Jakieś antyczne słowo tu
rzucasz! Nie ruszaj się, bo ci buzię w plamy zrobię i będziesz wyglądała , jak
z żółtaczką. Teraz to niemowlęta się szanuje, pampers suchy musi być, kochana,
ot co! To nie ta epoka, kochana, nawet sześćdziesięciolatki biegają w
dżinsach, gdzieś ty się uchowała, odhibernowali cię, czy co? Ha ha! Siwy włos
i szacunek! Jakby ludzie na starość latać umieli, o, to jeszcze by było coś!
Nawet by zazdrościli tacy młodzi. Ha ha ha, sobie starość hoduje, hihi, ha ha.
Marta usilnie próbowała się uspokoić, ale ponieważ chichot miała zaraźliwy,
rozśmieszyła mnie. Obie ocierałyśmy łzy śmiechu, Janula przyglądała mi się z
chłodnym zdziwieniem, jej wzrok mnie uspokoił. Marta wzięła się za pracę,
mając pod ręką mazidła, pędzelki i twarz do zrobienia.
- Kochana, nie mrugaj, wytrzymaj. Czapki z głów przed młodą buzią, choć ciało
już ruina, tak, tak kochana, wierzyć mi możesz na słowo. Człowiek to nie
architektura, żeby nowe miało na stare wyglądać. Konserwator zabytków nie ma
nic do gadania. Każdy chce, choc stary, wyglądać młodo. Kosmetyczką jestem,
wizażystką też i znam się na odmładzaniu, jak mało kto. Zadowolona będziesz,
kochana, ja w tym fachu już lata pracuję. No, Kasiu, sama powiedz, na ile ja
wyglądam, co?
- Na jakieś sto czterdzieści. - Myślałam, że chodzi o wagę.
- No a ile lat mi dajesz? - przeszła nad tuszą do porządku.
- Ja tam skąpa nie jestem - przyznałam. - Dam ci, ile chcesz.
- Nie wymiguj się, kochana, nie wymiguj się. Ja tak o siebie dbam, że przez
ostatnie dziesięć lat ani jedna zmarszczka mi nie przybyła, nie zniosłabym. A
ty kochana - odstąpiła od Januli - ile mi dajesz?
- Czterdzieści? - Twarz pokrywał częściowo makijaż, jednak lekka niepewność
się przez niego przebiła.
- No widzisz, kochana, sama widzisz. A ja skończyłam już czterdzieści osiem!
Mówię ci, zrobimy z ciebie młodziutką istotkę! Zatuszujemy te kurze łapki...
Podaj mi Kasiu taki zielony pędzelek... Jeszcze tylko brwi ci wydepiluję. Tam
na kartonie leży moja kasetka, taka metalowa. A w środku jest pęsetka, no,
kochana, podaj mi ją. Ale nie ty, ty siedź, Kasiu, rusz się.
Biegałam, szperałam, podawałam, odnosiłam. Całkowicie współdziałałam. A
Marty powoli obrazek pod tytułem "Nowa Janula" nabierał wyrazu. Tempo miała
zastraszające, w ciągu kilku minut wyeliminowała jakieś dziesięć lat. Janula
wyglądała, jak przed drugim ślubem, tak więc charakteryzacja usunęła za jednym
zamachem i drugiego i trzeciego męża. Bo przecież to oni byli przyczyną masy
zmarszczek. Marta zabrała się za upinanie włosów, dopinając kilka jasnym pasm.
"Dobrze, że nie wieje - pomyślałam - przynajmniej nie będziemy musiały biegać
za latającymi kłakami."
Marta robiła ostatnie pociągnięcia, dmuchała lakierem, przebierała
buteleczkami z wprawą i szybkością i
Obserwuj wątek
    • mantra1 Re: muzeum 30.03.06, 12:18
      Hehe, fajne smile)
      A moze przylaczysz sie do spolki autorskiej, tworzacej nasz forumowy kryminal?
      Chwilowo lezy on odlogiem, ale dobrze by bylo podjac probe reanimacji,
      zwlaszcza, ze mamy tu nowe, calkiem sprawne pioro smile)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=36271913
      P.S. Nie mamy tu chyba zadnych norm odnosnie dlugosci postow. W ogole to forum
      nie ma zadnych scisle okreslonych przepisow i regulaminow i moze dzieki temu
      nikt ich jak dotad nie zlamal smile)
      • banitka51 mantra1 30.03.06, 12:39
        mam na koncie (czytaj: w szufladzie) kilka kryminałów. Cytowany fragment też z
        takiego gatunku pochodzi. Zajrzę, bo pisać uwielbiam.
      • banitka51 kryminał wspólny 30.03.06, 14:41
        oj, mantro, chyba się nie uda z tego chaosu sklecić coś sensownego. O ile każda
        pisana historyjka zaczyna w pewnym okresie żyć własnym życiem i bohaterowie
        wierzgają, o tyle jeden autor może cugle spiąć. Bez kompasu bładzimy po pustyni,
        zdani na fata-morganę.
        Może zamiast reaktywować zacząć coś od początku nieco inaczej?
        Jeśli by się udało, byłoby to pierwsze dzieło zbiorowe w tym gatunku.
        Propozycje wstawię, jeśli będzie zainteresowanie.
        • mantra1 Re: kryminał wspólny 30.03.06, 14:48
          Fakt, chaos tam sie zrobil niezly i moze dlatego zaniechalismy dalszej
          "tfurczosci" smile
          Istnieja jednak zapisy "kompaktowe" w formacie Word pierwszych kilkudziesieciu
          odcinkow. Jeden na pewno zrobila Brodata Nokata, a drugi chyba Wedrowiec?
          Moze to ulatwiloby Ci rozpoczecie czegos nowego z elementami starego, albo
          calkiem odwrotnie?
          Zainteresowanie z pewnoscia jest, wiec rzucaj propzycje smile)
          • banitka51 Re: MANTRA kryminał wspólny propozycje 30.03.06, 15:17
            do rozważenia i dyskusji.
            Postaram się w punktach -
            1. Powinien byc szkielet, zarys, bo inaczej rzecz narosnie nowotworowo i zaden
            chirurg tego nie usunie.
            2. Jeśli kryminał - to choć jedna osoba musi wiedziec, kto zabil, inaczej nie
            bedzie sie trzymalo kupy.
            3. Jesli każdy z piszących skoncentruje sie na jednej, własnej postaci, reszcie
            łatwiej będzie się nimi posługiwać. Autor A 'bierze' milicjanta i z czasem go
            rozbudowuje, autor B - Basieńkę itd. Ktoś musi 'mieć' mordercę, niestety, ale
            może mieć ją równolegle. Autor C - może podjąć się opisów, narracji
            retrospektywnej itp.
            4. Wydaje mi się, że bez określenia konwencji dzieło podzieli los roztapiającego
            się właśnie śniegu. Ma być "sokół maltański", Agata CH. czy Chmielewska?
            Oczywiście nie o plagiat chodzi.
            Z własnego doświadczenia wiem, że kryminał bez konstrukcji niknie w odmętach
            pisania, pisania, fajnego pisania, a jakże, pisania....
            • wedrowiec2 Re: MANTRA kryminał wspólny propozycje 30.03.06, 20:06
              Jako osoba bardzo samodzielna wolę spontaniczność!
    • banitka51 muzeum czesc 2 30.03.06, 12:36
      Marta robiła ostatnie pociągnięcia, dmuchała lakierem, przebierała buteleczkami
      z wprawą i szybkością iluzjonisty.
      - Kochana, sama się przekonasz, jak cię znajomi nie poznają!
      - Ale ja bym wolała, żeby mnie poznali. - Janula nie podzielała tego entuzjazmu.
      - No, nie gadaj, kochana, już jesteś gładziutka, och, jakby ci zdjęcie zrobić,
      no popatrz sama, no popatrz tylko! - Marta chwyciła lusterko i podetknęła
      swojemu dziełu pod nos. Janula zdziwiła się trochę, że znajoma jej skąd innąd
      twarz tak bardzo się zmieniła. Trafiła rzeczywiście w ręce fachowca.
      - No i co? Podoba ci się, prawda? Wyrzuć teraz ten szacunek do starości i wracaj
      na wygładzenie zmarszczek. Będziesz miała, kochana, buziak na miarę epoki! Jak
      pupa niemowlęcia!
      - Twarz jak pupa? A co będzie, jak zaniemogę? Gdzie mi pampersa założą? -
      Na razie żadna pielucha jej nie groziła. Teraz zaskoczenie własnym wyglądem
      wyraźnie ją ucieszyło. Rozłożyła szeroko ręce, chcąc objąć Martę w dziękczynnym
      uścisku. Jakby patyczak mógł przytulić wieloryba. Potężna charakteryzatorka
      odsunęła ją swoim brzuchem na bezpieczną odległość.
      - Uważaj, kochana, nie rozmazuj się z byle powodu. I ręce daleko od oczu! Żebyś
      tuszu nie rozmazała, bo ci takie rzęsy zrobiłam, że ho ho! Bawcie się dobrze. I
      czekam na was! - pomachała swoją słodką, tłuściutką i fachową dłonią.
      Oddałyśmy klucze i wróciłyśmy do holu. Janula złapała za torbę, a młody kasjer
      rzucił jej zza lady wspaniały komplement:
      - Hej! Nie ruszaj tego! to jakiejś staruszki... - ostatnie słowo uwięzło mu w
      gardle, bo poznał, że to właśnie ta sama osoba. Tym razem wizyta w muzeum
      zadziałała odmładzająco.
      • filomena1 Re: muzeum czesc 2 30.03.06, 13:30
        opowiadanko, z zycia wziete. W dzisiejszej dobie chirurgicznego poprawiania
        urody, oraz gloryfikacji mlodosci i urody , trafia w sedno wartosci , ktore
        zdominowaly nasze dzisiejsze spoleczenstwo.
        Epizod z mlodowasem kasjerem przypomnial mi dwie angdotki, a wlasciwie 3.
        Pani ALina Janowska , dawno temu przyjechala do miasta wojwodzkiego calkiem
        prywatnie do znajomych. W kwiaciarni staly jakies studentki, albo nastolatki
        i zaslaniajac buzke reka podszeptywaly na jej temat. ALina Janowska
        doslyszala szept: ale sie postarzala ledwo ja poznac w tV mlodziej wyglada,
        moze to nie ona.
        Pani ALina na to glosno i stanowczo, : Nie, nie mylicie, jestem Alina
        Janowska ,
        a one; no wie Pani tak sie Pani tego , no, zmienila....
        A PAni ALina,: Tak,tak slyszalam ja jestem prochno, a panienki natomiast
        bardzo dobrze wychowane.
        Prosze sfotgrafujcie sie ze mna, na tle riun bedzie wygladaly pieknie.

        Moja mam miala najpiekniejsze nogi jaki kiedykolwiek widzialam (nie w kinie).
        Gdy wchodzila i schodzila po schodach duzego biurowca to mezczyzni gapili sie
        jak wryci. Miala tez wspaniala figure do 50 roku zycia, 90-60-90 na 163 . 52kg

        Razu pewnego szli za Mama jakies chlopaki, i ewidentnie ja podrywali, cos
        mowiac i komentujac, dopiero gdy na tych schodach wziela zakret na polpietrze,
        a oni ja wyprzedzili, jeden palnal: o rany ale z tylu liceum a z przodu muzeum.

        Gdy Mama miala juz 60 tke wyczytala w ZYciu Warszawy wiadomosc : Na rogu
        Marszalkowskiej samochod osobowy potracil 60 letnia staruszke.

        Nie macie pojecia co sie dzialo. Mama zadzwonila do redakcji,z przymruzeniem
        oka na wesolo napisala list do naczelnego, domagajac sie tzw "satysfakcji".
        Zmobilizowala swoje przyjaciolki rowiesnice by rowniez zaprotestowaly. Zabawa
        byla przednia, ow protest rozdumchalo to miejscowe radio, a w kilka dni
        pozniej wydrukowano wielkie sprostowanie i przeprosiny dla wszytkich pan 60
        letnich "niestaruszek".
        banitko czekamy na nastepne!
        • banitka51 filomeno! 30.03.06, 13:40
          niedawno i ja przeczytałam w lokalnej prasie o staruszce, potrąconej na
          przejściu dla pieszych! Ze dwa tygodnie temu!! Ofiara wypadku miała lat 50...
          Czyżbyśmy się coraz szybciej starzeli czy coraz młodsi dziennikarze chwytają za
          pióro?
          • filomena1 Re: filomeno! 30.03.06, 13:48
            Mysle, ze to sprawa braku szacunku dla liczb.wink))
            Mlodzi ludzie szanuja duze liczby tylko gdy dotyczy pieniedzy! !
            wink)))))))))
            rzecz w tym, ze Ci wiekiem mlodzi czesto sa starcami duchowymi, znuzonymi,
            albo sfrustrowanymi wrakami...
            Banito , czyta sie Ciebie szybko, co w naszym wieku hihihi, i nie tylko naszym,
            wielka rzadkosc!
            • filomena1 Re: filomeno! 30.03.06, 13:50
              filomena1 napisała:
              > Banito , czyta sie Ciebie szybko,

              przepraszam, mialo byc Banitko.....to przez te zdretwiale paluchy i pisanie na
              zywo, spontanicznie.
    • gaja_1 Re: muzeum 30.03.06, 12:37
      Banitka, daj namiary na tą Martęwink
      MNie by się napewno przydaławink
      • banitka51 gaja 30.03.06, 12:44
        sama Ci mogę zrobić "pysk na błysk". Ale taka 'nadbudowa' źle się nosi.
        Mam takiego pomysła:
        zrobić fot, podciągnąć komputerowo, nanieść na maskę z lateksu i hula!
        • gaja_1 Re: gaja 30.03.06, 12:55
          Nigdy nie miałam okazji nosić takiej nadbudowy,
          musziałabym sprawdzić smile
          Lateks w nastpnej kolejnoścismile))
          • alfredka1 Re: gaja 30.03.06, 13:07
            To ja zapisuję się na kapitalny remont, proszę o wznacznie terminu, Gaja
            poczeka a ja mam już mało czasusmile)))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka