Dodaj do ulubionych

przeczytane dzisiaj cz.X

24.07.06, 11:10
Jeszcze nic nie przeczytałam ale naprawiam bałagan w numeracji smile)
Obserwuj wątek
    • popaye Re:Warum 24.07.06, 17:46
      "Re: "Dama Pik"
      Autor: warum
      Data: 24.07.06, 07:17
      -----------------------------------------------------------------------------
      Czekalam Omeri na Twoj komentarzsad bo ja ogladalam i oczywiscie nie zrozumialam
      oryginalu wypowiedzi. Ale o ile postac uwazam za b.kontrowersyjna i beee to sam
      program uwazam za dobry. Szczegolnie zapytanie przez AW gosci/ wypowiadajacych
      sie/ czy pani S. jest dama? I ich jasne ale i jakze dyplomatyczne odpowiedzi.
      Nikogo nie obrazono, a jednoznaczna opinie wyrazonosmile PopayE moze takie programy
      sluza edukacji? Tylko nie sadze,zeby ci, ktorzy z zalozenia na tak waznym
      stanowisku powinni "posiadac" te dyplomacje na wejsciu, byli na tyle
      pokorni,zeby uczyc sie jeszcze i jeszcze, zanim narobia nieodwracalnych/ albo
      odwracalnych ale w dlugim czasie/ bledow,za ktore nam wszytkim pryjdzie
      zaplacicsad. "

      przenioslem tresc Twojego wpisu mila Warum, bo zbiegiem okolicznosci poprzednia
      setka sie skonczyla i niewygodnie bylo (mnie) na Twoj wpis odpowiedziec.

      Ja tez zaluje, ze Omeri nie obejrzala tego programu.
      Nie tylko Jej doskonala znajomosc jezyka jest tutaj wazna. Osoba Pani Steinbach
      byla w nim przedstawiona perfekcyjnie i... to wcale nie zasluga
      polskich realizatorow tego programu. Zeby to nalezycie ocenic trzeba byc
      bieglym w zwyczajach i obyczaju niemieckiego kregu kulturowego bo to tez w tym
      przypadku wazne smile.

      Mila Warum,-
      jak my mamy przyglupa bez matury i z kryminalna przeszloscia - v-ce premierem
      a Jego Szef to polityczny psychopata opetany wywrownywaniem prywatnych (i swej
      rodziny) rachunkow ze (wszelkimi) "sluzbami" o ktorych istnieniu nawet nie
      mialas pojecia, do tego metoda zorganizowania nam klasycznego panstwa
      wyznaniowego,- ocena politykow pokroju p.Steinbach bedzie zawsze trudna.

      Nie ma dyskusji czy p. Steinbach jest "dama" czy nie.
      Pani Steinbach ma 63 lata, dwa a wlasciwie 3 ukonczone fakultety, droge
      zawodowa bez skazy i taka rowniez kariere jako parlamentarzystka.
      W niemieckiej kulturze i obyczajowosci nie ma innego okreslenia dla
      kobiety w tym wieku i z taka przeszloscia jak "dama".
      Nawet te skrzypce i Jej "skromna" uwaga iz nie miala instrumentu w reku przez
      ca: pol roku jest wyrafinowanie-przewrotna.
      Ta Pani to (przeciez) zawodowy muzyki (w zadnym przypadku amator!) w swojej
      karierze zawodowej wystepujaca przez 4-ry lata w jednej z najlepszych Orkiestr
      Symfonicznych w Niemczech.
      Nie doceniamy politykow takich jak p.E.Steinbach i to jest spory blad politykow
      z naszej, polskiej strony.
      Nie podzielam stanowiska p.Steinbach ws. budowy Centrum Wypedzonych - obojetnie
      w jakim miejscu i ksztalcie programowym.
      Ale do tego pomyslu udalo sie Jej (w Niemczech) przekonac m.in. Ralph'a
      Giordano ktorego o zapedy nacjonalistyczne, na Boga, podejrzewac juz na pewno
      nie mozna.
      Nie musze Omeri tlumaczyc kto to jest Dr. Ralph Giordano, ale Ty raczej
      wiedziec nie musisz, wiec wyobraz sobie osobnika klasy Andrzeja
      Szczypiorskiego - m/w odpowiada jeden-drugiemu z tym, ze Giordano jest do
      tego... Zydem ktory przezyl w Niemczech Holocaust!

      Nasz Pan Prezydent jak ma sie spotkac z Kanclerzem Niemiec to... dostaje
      sraczki a o "Niemcach" (wszystkich bez wyjatkow) ma tez "odpowiednie" zdaniesmile
      Roznica miedzy Nim, jako politykiem, a p.Steinbach jest taka, ze ta "brzydka"
      (beeee!) parlamentarzystka z okazji 60-cio lecia wybuchu Powstania Warszawskiego
      wyglasza w berlinskiej Friedrichstadtkirche mowe: "Empathie - Der Weg zum
      Miteinander" (Empatia - droga do wzajemnej koegzystencji) w ktorej
      nie tracac z oczu interesu Organizacji ktora reprezentuje (Zwiazek Wypedzonych)
      zwraca szczegolna uwage na fakt spowodowanych Polakom przez Jej rodakow
      nieopisanych i traumatycznych nieszczesc oraz tragedii poslugujac sie
      przykladem Powstania Warszawskiego.
      www.erika-steinbach.de/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=77
      Troche to bardziej polityczne zachowanie niz... bole przewodu pokarmowego.
      Dobrze o tym pamietac.
      Taki program jak ten p.A.Werner nic nie wniosl ani do poznania bohaterki
      ani nie przyczynil sie do obopolnego zrozumienia "racji".
      Zamiast wypowiedzi niemieckich dziennikarzy - lepiej bylo zaprosic do komentarza
      prof.prof. Bartoszewskiego lub Geremka ktorzy nie byli "sekretarkami" naszego
      p.Prezydenta ale w odroznieniu od obecnej minister Spraw Zagranicznych maja
      sporo oleju w glowie i nie dadza z siebie robic "popychla-wariata".

      pozdrawiam,-
      pE
      • omeri Re:Warum, Popaye 24.07.06, 19:15
        Jeszcze bardziej żałuję,że nie widzialam.Programu raczej tvn24 nie powtórzy. Za
        to z przyjemnościa przeczytalam wystapienie o empatii. Toć to mistrzowstwo samo
        w sobie. Można się zgadzać lub nie z poglądami, ale poziom ich prezentacji jest
        bardzo na poziomie. Nie tak dawno kolezanka dała tekst studentom do tłumaczenia
        ustnego, gdzie między innymi padły nazwiska Hupka i Czaja.Dla młodych była to
        zupełna tabula rasa.
    • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 24.07.06, 21:37

      Niemcy przejmą śledztwo ws artykułu w "TAZ"?
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3504504.html
      ale sie ubawilem! smile
      Troche moze glupio, ze sie mnie przyczepily te "niemieckie" tematy.
      Smiac mnie sie tylko chce, bo tekst artykulu tlumaczony na jezyk polski
      do tego przez takiego "speca" ktory wiedzial jak go "przetlumaczyc"
      na jezyk pszenno-buraczany a raczej "kartoflany", by tumany nie znajacy jezyka
      poczuli sie specjalnie dotknieci jego trescia, ma byc teraz wola prok.Kaczmarka
      tlumaczony Niemcom na.... jez.niemiecki! smile))))

      Dowcip w tej szopce jest taki, jak znam (odrobine) ten jezyk - iz cholernie
      trudno bedzie przekonac Niemcow do tresci jakie odczytali w nim
      "germanisci" jak p. Anna Fotyga czy pajac-b.premier Marcinkiewicz smile

      Dobrze byloby zajac sie skutecznym leczeniem dolegliwosci zoladkowych
      p.Prezydenta, dla mnie nawet przy pomocy CALEGO Ministerstwa Zdrowia
      zamiast "uczyc" Niemcow jezyka... niemieckiego smile))

      Obawiam sie tylko, ze jedyny w tym rabnietym towarzystwie - zachowujacy resztki
      rozumu - podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Krawczyk, zostanie
      szybciutko wywalony "na pysk" z roboty.
      I po co Jemu to bylo? smile)))
      • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 28.07.06, 09:49
        www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?
        name=News&file=article&sid=3014&mode=&order=0&thold=0
        smile))
        • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 01:39
          Sympatyczny wywiad z Wanda Wilkomirska
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3498898.html
          W dyskusji pod wywiadem sa juz tacy, ktorzy nie wiedza kto to jest. Nie dziwie
          sie. Pamietam W. Wilkomirska z koncertow w czasie corocznych dni muzyki w
          Baranowie Sandomierskim sponsorowane przez kopalnie siarki. Wilkomirska byla
          malutka, pelna temperamentu, na pewno wielce interesujaca kobieta. Mysle, ze
          dni byly wielka uczta dla prowincji i milym spedzeniem czasu dla artystow. Co
          roku zjezdzaly sie najwieksze slawy.
          No wiec Wilkomirska mieszka w Australii, nie wspomina, ze od stanu wojennego
          mieszka tam jej jeden syn, a moze teraz tez i drugi. I bardzo lubi to zapewne
          jej ostatnie miejsce do zycia, za jego roznorodnosc. I tu jestesmy takie same -
          chociaz ona Wilkomirska a ja Maryna. Ja tez lubie roznorodnosc, ktora mnie
          otacza. Zapewne jej malzenstwo z Rakowskim ulatwialo jej otrzymywanie
          poszportu na podroze koncertowe, nie ukrywa tez, ze nawet po rozwodzie jej byly
          maz byl wzgledem niej lojalny i cos jej tam pomogl. Dobrze robi, ze wyniosla
          sie do Australii, w dzisiejszych czasach jej teczka z IPN tylko by fruwala, tym
          bardziej, ze zrzekla sie obywatelstwa polskiego , a przyjela niemieckie.
          • omeri Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 12:39
            Z tego co pamiętam to jeden syn jest/był? w Niemczech.
          • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 13:15
            hmmm....
            Nic nie ujmujac artystycznemu talentowi i umiejetnosciom p.Wandy Wilkomirskiej.

            Wlasnie fakt, czas i sposob zrzeczenia sie polskiego obywatelstwa przez
            Bohaterke wywiadu i Jej (oraz M.Rakowskiego) - syna, budzily wtedy u mnie
            "dwuznaczne" uczucia.
            Mieszkalem wtedy poza Krajem wiec bylem mimowolnym swiadkiem zarowno "show"
            p.Wilkomirskiej z odrzuceniem polskiego i przyjeciem .... niemieckiego (sic!)
            obywatelstwa, Jej "listow otwartych" (do bylego malzonka) jak i hecy
            (medialnej) z postepowaniem azylowym (sic!) Jej (i Rakowskiego) syna sad

            Bylo wiele osob w Polsce b.zasluzonych zarowno dla kultury jak i bardziej
            oddanych wprowadzeniu zmian demokratycznych.
            NIKT z Nich nie mial szans na oficjalny (!) wyjazd w poczatkach 1982 r.,
            a Ci z tych ktorzy (nie-dobrowolnie!) musieli wyjechac,- obywatelstwa
            pozbawiani byli przez polskie wladze a nie "zrzekali sie" dobrowolnie i w
            okolicznosciach "przedstawienia" jakie urzadzila p.Wilkomirska z syneczkiem sad

            W warunkach wolnego, demokratycznego Kraju - "zrzeczenie sie obywatelstwa" -
            z obojetnie jakich powodow - zadna "sztuka" i sprawa absolutnie prywatna.
            Ale wtedy i w polaczeniu z "show" ktore doskonale pamietam, pozostawialo
            (u mnie) nieodparte wrazenie dominujacych w tych gestach i zachowaniu - proby
            prawatnych "rozliczen" krzywd i porachunkow miedzy Nia, synalkiem a
            prominentnym b.malzonkiem oraz ojcem sad

            To sa juz stare sprawy i ... diabli z Nia (Niemka?) i synalkiem -
            Australijczykiem (!).
            Ale... wsciekly jestem, bo daje to asumpt m/in. takim wpisom jak jeden
            z komentujacych ten "sympatyczny" wywiad:

            ".... Re: Wanda Wiłkomirska, skrzypaczka
            fatso60347 26.07.06, 16:36

            Nalezy pamietac, ze piekne nazwisko "Wilkomirski" lub tez "Wieniawski"
            to u Zydow polskich co najwyzej naskorek siegajacy nie dalej niz 2-3 pokolenia
            wstecz.
            Latwo taka luske zrzucic, powiedziec Krainie Swinskich Ryjow- Adieu.
            Zyd-tulacz sam sobie zeglarzem, okretem a jego przystan nie musi juz byc
            w Lechistanie. Good luck and good riddance."

            Zycze p.Wilkomirskiej (i synalkowi) wszelkiej pomyslnosci w Ich australijskich
            karierach,- tylko, akurat w tym przypadku, nad "jej teczka z IPN" (jej
            zawartoscia) - specjalnie bym nie wylewal lez sad

            pE
            • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 13:54
              Nie znalam szczegolow z tym zrzeczeniem sie obywatelstwa, ona sama mowi, ze
              jej byly maz pomogl jej znalezc sie za granica. Jesli show ze zrzeczeniem sie
              obywatelstwa mial na celu upokorzenie (polityczne) zdradzajacego ja wczesniej
              meza, to zemsta byla celna. Niewielu ludzi, zwlaszcza silne osobowosci, potrafi
              nie skorzystac z mozliwosci zemsty, nie oceniam ja jak wielka patriotka byla,
              ale ze na pewno byla wielka skrzypaczka i interesujaca kobieta.
              Wpis o jej domniemanym zydowstwie, w towarzystwie zreszta jeszcze wiekszego
              nazwiska, jednak swiadczy gorzej o tym autorze co sie nie zrzekl obywatelstwa i
              pozostal w Polsce. Zrzekajac sie obywatelstwa mogla jedynie wzbudzic niesmak i
              zdziwienie, ale nikogo oprocz bylego malzonka tym nie skrzywdzila, skoro i syn
              byl lojalny wzgledem niej to znaczy, ze tatus dobrze im zalazl za skore. Tym
              bardziej nie watpie, ze jej teczka tylko by fruwala w obecnej Polsce - za brak
              patriotyzmu. Ale czy on jest obowiazkowy?
              • warum Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 14:09
                Maryno - pytasz o patriotyzm? MA byc OBOWIAZKOWY! Tylko jak zmusic do kochania?
                • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 14:49
                  Co do patriotyzmu, Mile Panie i to w przeddzien (prawie) wybuchu Powstania
                  Warszawskiego, co do genezy ktorego mam rowniez mieszane uczucia - kazdy ma
                  prawo miec swoje zdanie.
                  Moje jest takie, ze Polska to nie byla "wlasnosc" zarowno Bierutow, Gomulek,
                  Gierkow czy Jaruzelskich ale rowniez dzisiaj nie jest tak, ze tylko: Andrzej,
                  Romek, Jarek i brat! sad

                  Co do polskiej "emigracji" (w sensie patriotycznym) - mozna opowiadac przerozne
                  story, szczegolnie Tym co zycie Zagranica znaja z pobytow urlopowo-
                  wakacyjnychsmile.
                  Mam "troche" praktyki i przekonany jestem iz od czasow Wankowicza nie zmienilo
                  sie nic!.
                  Jest i byl: KUNDLIZM sad
                • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 15:04
                  Jak najbardziej slusznie zauwazylas Warumko, widac, ze trace kontakt z
                  rzeczywistoscia.
                  Jeszcze mi przyszlo do glowy dlaczego ten wywiad uwazam za sympatyczny. Bo
                  oddaje zalosny i bliski mi obraz lat komunizmu. Ona nie klamie z tym
                  oszczedzaniem pieniedzy ze skromnych "delegacji" na zachodzie, zeby cos kupic
                  rodzinie. Pamietam triumf mojego meza, kiedy dla syna przywiozl np dwa
                  wielgachne opakowania pieluch jednorazowych z delegacji "na zachodzie".
                  Rowniez mowi o bliskich kobietom dylematach matki i kobiety pracujacej. Mimo,
                  ze sie zrzekla polskiego obywatelstwa zrobila dla dla dobrego imienia Polski
                  wiecej niz wiekszosc obecnych patriotow. Ze nie z patriotyzmu, tylko dlatego,
                  ze byla utalentowana i nie zabrano jej paszportu? Co to ma za znaczenie.
                  • omeri Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 15:16
                    WW była jednak zawsze w uprzywilejowanej sytuacji i tymi honorariami tez róznie
                    bywało. synów jest dwóch. wielka skrzypaczka na pewno, ale powinna pamietać że
                    jeszcze żyje duzo ludzi, co te sprawy pamięta
                    • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 16:40
                      Zasluzyla na to, zeby byc w uprzywilejowanej sytuacji, w porownaniu z ogromna
                      iloscia takich, ktorzy nie zasluzyli, a byli. Nie wglebiam sie, czy naprawde
                      zupki gotowala w hotelu, raczej jestem przekonana, ze nie, moj maz tez nigdy
                      nie gotowal. Ale czuje ta atmosfere, a kiedy porownywala swoja siermieznosc w
                      porownaniu z tym co oferuje zachod divom z jej polki, to dziwie sie, ze nie
                      zostala duzo wczesniej na zachodzie. Zapewne dlatego, ze byla zona prominenta -
                      czy bylo jej z tym wygodnie, czy byla lojalna. To juz tylko ona wie. Ale
                      naprawde nie zaczynalaby tam od kelnerowania. Mieszkalam w Polsce w tamtych
                      latach i wiem na czym polegaly uprzywilejowania: paszport na wyjazd na cos z
                      branzy, talon na jakies dobra, wczasy w budynku rzadowym, sklepy za zoltymi
                      firankami, w Warszawie zapewne darmowa stolowka rzadowa. I to tak zostalo w
                      pamieci narodu? O.k. Bo mnie zostal zawsze chyba tylko jeden punkt - brak
                      paszportu. A uprzywilejowania i straszliwie rozwarstwienie spoleczenstwa sa
                      dopiero dzisiaj.
                      • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 29.07.06, 18:19
                        Maryno mila,-
                        nalezysz do tych "szczesliwcow" ktorzy wyjechali z Kraju i zamieszkali poza nim
                        w czasie gdy realia polityczne byly normalne lub do nich mocno zblizone.

                        Nie rozmyslam o tym codziennie, ale przy okazji takich dyskusji pamietam
                        (jeszcze) jak wygladala prawna sytuacja tych ktorzy w czasach przed-
                        demokratycznych (w Polsce) postanowili czasowo lub na stale do Polski nie
                        wracac.
                        Nie zapominajmy, ze p.Wilkomirska z Polski nie "uciekla", specjalnie
                        przesladowana - tez nie byla, byc moze za sprawa b.malzonka - ale fakt.
                        "Gola i wesola" (w porownaniu z wiekszoscia owczesnych emigrantow) - tez nie
                        byla!.
                        Dzieki niezaprzeczalnemu talentowi i "nazwisku" mogla "z biegu" osiagnac
                        nalezna Jej, wlasnie dzieki tym cechom, pozycje socjalna i ekonomiczna.

                        Nie skorzystala z tej drogi (ponoc ze wzgl. na interes syna) ale wykorzystala
                        szczegolna specyfike ustawodawstawa niemieckiego, umozliwiajaca Jej przyjecie
                        niemieckiego obywatelstwa, ktora niekoniecznie (a nawet napewno!) dla takich
                        jak Ona bylo wprowadzonesad

                        Co do "klasy" zalatwienia tej sprawy, nie widze specjalnej roznicy miedzy Nia a
                        sportowcem p.Michalczewskim ktoremu w zaleznosci od dzwieku pobrzekujacej
                        sakiewki przygrywa(l) Mazurek Dabrowskiego, pozniej: deutsche Nationalhymne
                        (...Blüh' im Glanze dieses Glückes blühe, deutsches Vaterland!) a teraz znow
                        (he, he) Mazurek.
                        Wydawalo mnie sie jednak iz istnieje pewna, drobna roznica (oczekiwanego)
                        formatu "intelektualanego" miedzy p.Wilkomirska a bokserem Michalczewskim.
                        Pewnie sie myle sad

                        Stosunki pary Wilkomirska/Rakowski to Ich prywatna sprawa, ale to nie
                        Rakowski zachowywal sie po Ich rozejsciu conajmniej hmm... "dyskusyjnie".
                        Byli juz pare lat po rozwodzie i ... nie zostawil Jej (biednej) bez srodkow do
                        zycia i dla 18-letniej "dzierlatki".
                        Mozna to sprawdzic i dzisiaj bo pp.Rakowscy mieszkaja do teraz (przynajmniej
                        latem) na Mazurach.
                        Ich wyprawy po zakupy na targu lub sklepie w Nidzie, czy nawet odleglej
                        o ca. 20 km "metropolii" jaka jest (na tamte warunki) Pisz,- moze nie sa tak
                        spektakularne jak spacery po palmowych alejkach sydneyskiego parku przy stacji
                        metra Bondi Junction - zapewne.
                        Jakos, jednak ja bardziej "zazdroszcze" pp.Rakowskim smile

                        pozdrawiam,-
                        pE
                      • warum Re: przeczytane dzisiaj cz.X- odboj 29.07.06, 18:20
                        "W Las Vegas od soboty za rozdawanie zupy bezdomnym grozi grzywna do tysiąca
                        dolarów oraz kara pozbawienia wolności do pół roku - informuje internetowy
                        serwis BBC. Zakaz wprowadzono, ponieważ mieszkańcy uskarżali się na kolejki
                        bezdomnych....Według urzędników zakaz dotyczy jedynie tzw. "ruchomych kuchni z
                        zupą". Wprowadzono go, ponieważ mieszkańcy uskarżali się na kolejki bezdomnych
                        do kuchni na kół przeszkadzające im w korzystaniu z parków - powiedział rzecznik
                        miasta Las Vegas, David Riggleman.
                        Dodał, że zaprzestanie rozdawnictwa zupy z takich kuchni zachęci bezdomnych do
                        udania się do ośrodka pomocy, oferującego diagnozowanie zdrowia umysłowego i
                        wskazującego wolne miejsca pracy."
                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3515659.html
                        Szpeca eleganckie widoki?
                        U nas widzialam "przebudowany" dworzec PKP,zeby bezdomni na nim nie koczowali.
                        Wyburzono 2 sciany, a pozostawino gole slupy, z zadaszeniem i wiatr hula.
                        PKP,gmina i wszyscy odpowiedzialni poszli w rozwiazaniu problemu na latwizne. PL
                        w tym wzgledzie niewiele sie chyba rozni od USA?
                        • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj cz.X- odboj 29.07.06, 18:53
                          Poczytałam watek i czuję się lekko oszołomiona. Co do pani Wiłkomirskiej, to
                          nie przeczę że początki na zachodzie miała skromniejsze niż w PRLu ale znając
                          tak jak Popay realia emigracyjne, rezerwuję współczucie dla innych. Jakby nie
                          było zawsze odcinała kupony. Znam trochę światek artystyczno-muzyczny i
                          niestety wiem że nie ci którzy mieli te naj, naj, większe talenty, ale ci
                          ktorzy potrafili łączyć talent z konformizmem (poza kilkoma wspaniałymi
                          przykładami które jak wiemy pot.... reg... etc..)wypływali na szerokie wody. A
                          ubierania się w niezasłużoną martyrologię, czegoś psia mać, nie lubię.
                          Co do zupy i bezdomnych to też mam dwojakie uczucia do których się przyznaję i
                          sama ustawiam pod pręgierzem. Bo jestem za zupą, jak wszyscy normalni ludzie,
                          ale też nie pod moim domem, jak wszystkie kołtuny, a jeśli pod moim domem to na
                          własną decyzję. Doświadczyłam tego we Francji. Nie dosłownie zupy, ale Cyganów.
                          W Polsce przyjaźniłam się, miałam rozległe kontakty i byłam totalnie po ich
                          stronie. Życie tak mnie przez przypadek ustawiło. I wydawało mi sie to calkiem
                          normalne i jedynie słuszne dopóki we Francji (gdzie nie miałam do czynienia
                          prywatnie ze środowiskiemz romskim)nie zaczeły mi tabory stawać pod oknem,
                          wypróżniać się w ogrodku i podłączać się pod moją wodę i elektryczność. Od razu
                          zrobiłam się drobnomieszczańska i nietolerancyjna.
                          • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X- odboj 29.07.06, 21:51
                            Wsrod nowojorskich bezdomnych 85% to ludzie z zaburzeniami psychicznymi,
                            glownie schizofrenicy i uzaleznieni i naogol sa bezdomni na wlasne zadanie, a
                            zabranie ich w zimie z ulicy bo zamarzna traktuja jako naruszenie wolnosci,
                            podobnie jak nie mozna ich zmuszac do wziecia prysznicu. Widocznie podobnie
                            jest w Las Vegas. Stad ta propozycja badan psychiatrycznych, a jeszcze
                            polaczona z mozliwoscia dostania pracy! Niestety uwazam, ze w Ameryce przy
                            odrobinie dobrej woli przecietnie zdrowy i normalny czlowiek nie musi byc
                            bezdomnym. Mysle, ze tez bylabym przeciw tym zupom w parku. Przed laty bylam w
                            San Francisko, wszyscy wiedza, ze cudowne miasto, polozenie, architektura,
                            artysci, gejowie, zatoka San Francisko, a mnie glownie zostaly w pamieci
                            koczujacy bezdomni, doslownie w kazdym miejscu, na kazdej lawce, w kazdym
                            parku, na kazdym reprezentacyjnym skwerku, wchodzacy bez placenia do autobusow
                            i tramwajow, znajoma mowila, ze chodza do ubikacji w bibliotekach, urzedach
                            panstwowych na pelna toalete. Przed oknem naszego hotelu po przeciwnej stronie
                            ulicy przez dwa wieczory ogladalam spektakl jak w taka wneke bramy zjezdzaly
                            sie swoimi woskami sklepowymi te boomy na nocleg. A jak to sobie moscili,
                            podjadali, nawet tv mieli. Rano oczywiscie znikneli, otwarly sie podwoje
                            sklepu. Taka straszna bieda w San Francisko? Nie przypuszczam, taki styl zycia
                            i absolutnie nieudolne wladze.
    • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 02.08.06, 21:41
      Nie ma Kanoki ktora (i slusznie) o takich rocznicach nie zapomina, wiec pozwole
      sobie w samozwanczym Jej zastepstwie - odnotowac, iz wczoraj minela
      rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.
      Malo tu na tym forum uczestnikow pochodzacych z Warszawy, wiec moglo ujsc
      uwadze.

      Nie mozna "pochodzic z Warszawy" i nie miec (starszych) krewnych czy czlonkow
      bliskiej rodziny ktorzy nie mieli z Powstaniem "nic wspolnego".
      Dotyczy zarowno mnie jak i zapewne KNK.
      U mnie (w rodzinie) nie odbylo sie bez daleko idacych konsekwencji.
      Wujow i ciotek (blizszych i dalszych) bioracych czynny udzial - nie brakowalo.
      Cala rodzine bezposrednio dotknal Oboz Pruszkowski i fakt iz czesc z Nich
      nigdy do miasta juz nie wrocila (nie bylo gdzie!) - "ladujac" na stale w
      podwarszawskim Konstancinie czy Zalesiu.
      Ocena Powstania, po latach, byla conajmniej "dwuznaczna" i ja, wychowany na
      takich opiniach, podzielam je z przekonaniem.

      W rodzinie mojej zony aktywnym uczestnikiem Powstania byl moj tesc - harcerz
      (przekonany i az do konca dni swoich), - bolal iz ten patriotyczny zryw
      przez dlugie powojenne lata byl Ich (uczestnikow) sprawa wlasciwie "prywatna".

      Obejrzalem w TVN transmisje z uroczystosci Rocznicowych teraz juz "z pompa"
      i udzialem najwyzszych Wladz.
      Tesc sie pewnie w grobie by przewracal gdy zobaczyl by morde Leppera-
      hohsztaplera prezacego piers wsrod tych "oficjeli" sad

      Pamietam jeszcze czasy gdy Uczestnicy Powstania, dzis juz ludzie w podeszlym
      wieku, byli jeszcze mlodzi: 30-40 letni i powtarzajaca sie atmosfere tego
      rocznicowego dnia - cicho palacych sie zniczy w miejscach najbardziej
      spektakularnych akcji i Powazek oraz .... powszechnego pijanstwa w knajpach i
      prywatnych domach na spotkaniach tych ktorzy przezyli, do Warszawy wrocili
      i w niej probujacych (lepiej/gorzej) ulozyc sobie zycie.

      Jakos, hmmm..... bylo mnie to blizsze od "kaczej" naburmuszonej pompy
      i tych prob nadrabiania oficjalnych zaleglosci z Lepperem za plecami sad
      A... moze sie myle bo to tylko moje dziecinstwo i mlodosc gdy nie trzeba bylo
      szukac elewacji domow ze sladami salw karabinowych i odlamkow granatow by
      stawiac je pod specjalna ochrona jako .... "zabytki".

      Za kilka lat, gdy ostatni Uczestnicy Powstania zejda juz z tego Swiata,
      nasi wnukowie stwierdza: hmmm..... kolejne w historii przegrane Powstanie sad
      • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 02.08.06, 21:59
        Popay, też jestem warszawianką od pokoleń. Moja rodzina jak i inne poniosła
        ciężkie straty. Jestem chyba od Ciebie ciut młodsza, uczestników poznawałam już
        jako mocno starszych ludzi. Większość nie dożyła "świadomych" lat moich dzieci.
        Co nie zmienia faktu że dzieci posiadają całkiem solidną i wielostronną wiedzę
        w temacie. Co będą myslały z punktu widzenia analizy geopolitykohistorycznej,
        to wyjdzie w praniu, ale myślę że zrobiłam wszystko żeby nauczyć je szacunku
        dla bohaterstwa i odwagi, nie robiąc z nich zaślepionych apologetów spraw
        przegranych. One też nie zapomną tej, i innych, rocznicy bo odcinanie się od
        historii jest niewybaczalną głupotą.
      • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 02.08.06, 22:03
        Nie uszło uwadze Popaye, nie uszło...... co roku to samo wzruszenie i pamięć
        która trwa. Zastanawialiśmy się czy pisać i doszliśmy do wniosku, że nie
        potrzeba bo nasze pokolenie i naszych dzieci /czyli już 40+ / zawsze będzie o
        Powstaniu pamiętać i co roku je przeżywać. Oczywiście nie tak jak ja w 1944
        roku przeżyłam nasze Wileńskie Powstanie "Burza"..
        W Powstaniu Warszawskim zginęło kilka osób z rodziny mojego ojca.
      • omeri Re: przeczytane dzisiaj cz.X 02.08.06, 22:10
        Ja też warszawianka , a Obóz Pruszkowski i dalej roboty w Niemczech to mama,
        nie mowiac o dalszej rodzinie, ze strony ojca to Katyń.
        Pamiętam obchody bez pompy, ale jakie tłumy, kiedy nie wolno było mowic glośno
        o powstańcach tylko o bohaterach Wwy.
      • warum Re: przeczytane dzisiaj cz.X 02.08.06, 22:15
        Sadze,ze swiadomie wielu z nas nie poruszalo tego tematu.. Troche,zeby uczcic
        pamiec poleglych, a troche zeby nie dobijac krytyka , tych ktorzy przezyli. Bo
        uczestnicy PW byli -tylko i az- uczestnikami, a nie decydentami.
        Wczorajsez akcje "z bombowcem", inscenizacje uliczne "na zywo" i nawet
        "zatrzymanie ruchu o godz.W"/ napatrzyli sie w Izraelu?/,sa wg mnie
        nadgorliwoscia wladz i roznych aktywistow w manifestowaniu - czyja to wina...ze
        tylu ludzi poleglo. Oczywiscie mozna przez cale pokolenia pielegnowac pamiec
        doznanych krzywd i wciaz podkreslac heroizm mlodych powstancow, ale... czy to
        czemus sluzy poza rozgrzewaniem zlych emocji?
        Niestety , historia kazdego narodu ma niechlubne karty.Minelo wiele lat, wyrosly
        nowe pokolenia i prawem kazdego mlodego jest miec do przeszlosci stosunek
        wzglednie neutralny.Jak dlugo bedziemy winic obecnych zyjacych za winy
        poprzednikow? Migawka, z kamienicy upstrzonej sladami po kulach, ktora nowi
        lokatorzy chca otynkowac to tylko przyklad,ze zycie idzie naprzod, a
        historyczne miejsca trzeba symbolicznie wydzielic, jako dowod historyczny,ze
        niestety tak bylo naprawde... Muzeum PW ma bardzo "atrakcyjna oferte naucznia"
        historii, bardzo sugestywna i... to wystarczy, zeby mlodym pokazac klimat
        tamtych dni. Trzeba zachowac wlasciwe proporcje we wszystkim, ale zeby postarac
        sie na jakis obiektywizm w ocenie powstania i wojny/ kazdej/ trzeba duzo wiedzy
        i to niejednostronnej. A PiS z LPRem zamknely sie w swoim radykalizmie i
        odcieciu od swiata, w mysl zasady,ze...doznanych krzywd nie daruje sie nigdy,
        tylko jak to nie gryzie sie z nauka KK/o wybaczaniu/?
        • framberg Re: przeczytane dzisiaj cz.X 03.08.06, 11:19
          Zawsze mam problem z tego typu rocznicami. Z jednej strony trzeba je czcić by
          nie zatarła się pamięć o ludziach uświęconych śmiercią za nas.

          Z drugie strony zauważam niepokojące zjawisko skupiania się na klęskach, czasem
          przekuwania ich w jakiegoś typu zwyciestwo (moralne, polegajace na wzięciu na
          siebie impetu itd).

          Zauważcie - w Polsce główne obchody związane z II wojną ś. to wrzesień. Czyli
          czas kiedy dostaliśmy w tyłek. Nigdy w historii nasze państwo nie ropadło się w
          jeden miesiąc. Armie rozbite, rząd na uchćctwie bez łaczności z siłami
          zbrojnymi i krajem. Każde z powstań trwało dłużej.
          W dodatku przegraliśmy tę wojnę. Straciliśmy 1/3 terytorium i wielu obywateli
          zgodnie z ustaleniami Ribentrop - Mołotow w części wschodniej. Stracilismy
          prawie całą inteligencję, aparat administracyjny i suwerenność.

          Odświeżyliśmy pamięc ofensywy nad Wisłą 1920 i to powinno być naszym głównym
          świętem, do tego radosnym. Jednak przyzwyczajenie do martylorogii nie pozwala
          czcić w radosny sposób nawet i tej rocznicy. Należy się smucić, wyliczać straty
          i zniszczenia, mówić o ofiarach.

          Część zwycięstw też jest wątpliwa - przykładowo Monte Cassino. Nasi wkroczyli
          do klasztoru po wycofaniu się Niemców. Wycofali się na skutek naporu Polaków
          jednak nie zostali rozbici. Linia Gustawa została w tym czasie przełamana
          również w innym miejscu. Do tego była to jedynie akcja pomocnicza mająca na
          celu otwarcie drogi na Rzym. To był cel główny.

          Powstanie Warszawskie to zniszczenie stolicy, hektomba bez efektów (zwycięstwo
          moralne???), nieprwawdopodobne ofiary wśród cywilów (prawdopodobna liczba
          zabitych dzieci to 10 000). Potworna klęska.
          Wiecie, że po wojnie zastanawiano się czy nie przenieść stolicy do Łodzi?
          Niektóre instytucje tam przeniesiono na pewien czas. Również dlatego w Łodzi
          utworzono "filmówkę".

          Postawa moralna wielu dowódców też pozostawiała wiele do życzenia. Major
          Sucharski nie dowodził obroną Westrplatte. Po pierwszym ostrzale się załamał i
          chciał poddać placówkę. Młodsi oficerowie zaaresztowali go i prowadzili obronę.
          W obliczu kapitulacji, nie chcą pokazać przed wrogiem słabości, zwrócono
          majorowi wolność a nieświadom sytuacji dowódca niemiecki uznał Sucharskiego za
          bohatera i pozwolił zachować mu szablę. Major dość swobodnie przywłaszczył
          sobie sławę. OK, jednak po wojnie dociekliwi zaczynają docierać do źródeł i
          ujawnia się fałsz.

          Mój dziadek po powrocie spod Vedrun wziął udział w Powstaniu Wielkopolskim.
          Gdyby nie jego opowieści (nieliczne bo był człowiekiem milczącym) to ledwie
          zauważyłbym, że takie istniało. O drugim zwycięskim powstaniu - Wileńskim - nie
          wie prawie nikt.

          Myślę, że ze względu na takie rozłożenie akcentów nasza historia przestaje być
          atrakcyjna dla młodzieży. Nikt nie lubi być ofiarą. Nikt nie lubi zakłamania
          (manipulacji i kłamliwej propagandy).

          To problem - chciałbym, żeby obchodzono polskie zwycięstwa tak jak Dzień
          Niepodległości w USA. Tylko tak obchodzone święto będzie naszym !!! świętem.
          Wtedy można również pamiętać o ofiarach. Zresztą mamy Dzień Zmarłych.

          Mam mieszane uczucia do tego wszystkiego.
          • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 03.08.06, 14:36
            Dzięki za lekcję historii. Zaraz sięgnę do źródeł i doinformuję się na temat
            Powstania Wielkopolskiego a zwłaszcza Wileńskiego, bo uświadomiłeś mi straszne
            luki w wiedzy. Sama jeszce dorzucę Powstania Śląskie, które nie były
            zwycięstwami militarnymi, ale przekształciły się w zwycięstwo polityczne.
            Sto razy już pisałam o moich dzieciach, że je mam, że staram się wychować na
            fajnych ludzi etc...I takie sytuacje jak obchody świąt i rocznic narodowych
            zawsze są w jakimś stopniu problemem, bo trzeba pogodzić współczeny racjonalizm
            z tym w czym my zostaliśmy wychowani (niech nikt nie poczuje się urażony
            uogulnieniem), czyli sentymentalnym idealizmem od którego osobiście nie umiem i
            nie chcę całkowicie się odcinać.
            • fedorczyk4 Uogólnieniem miało być 03.08.06, 14:38
              Przepraszam, jestem specjalistką od błędów ortograficznych. Bardzo mi wstydsad
              • warum Re: Uogólnieniem miało być 03.08.06, 17:00
                Wiatmy w gronie specjalistwowsmile
                • warum Re: Uogólnieniem miało być- buuu 03.08.06, 17:01
                  buuuuuuuuu. zamilkne.albo splone ze wstydu za swoje bledysad(
                  • fedorczyk4 Re: Uogólnieniem miało być- buuu 03.08.06, 17:23
                    Obawiam się, że i tak mnie nie przebijesz. Wstydzę się śmiertelnie mojej
                    ortografii, ale podobno nic na to nie mogę poradzić. Więc tylko , co jakiś
                    czas, kajami się i już.
            • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 03.08.06, 16:59
              Odszukaj w googlach "Operacja Ostra Brama".
              • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 03.08.06, 17:20
                alfredka1 napisała:

                > Odszukaj w googlach "Operacja Ostra Brama".

                Znalezione, wydrukowane, przeczytane. Teraz trawię i postaram się przyswoić raz
                na zawsze. Bardzo dziękuję.
          • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 03.08.06, 17:29
            Frambergu sympatyczny,-
            w tym "sek", ze My (Polacy) aby obchodzic spektakularne zwyciestwa
            to... musieli bysmy cofnac sie do czasow Jana III Sobieskiego smile.
            Sukces odniesiony pod Wiedniem, jako narodowe swieto - tez bedzie odrobine
            naciagany bo.. tylko "byc moze" gdyby nie to zwyciestwo Turcy zagrozili by
            rowniez Rzeczpospolitej smile

            W "bitwach" zawsze bylismy dobrzy!.
            Gorzej bywalo z "kondycja" (polityczna i militarna) gdy trzeba bylo walczyc
            dluzej!.
            Jak slusznie wspominasz tylko dwa Powstania udalo nam sie hmmm... "wygrac".
            Napisalem w cudzyslowie, bo lepiej byloby uzyc okreslenia: "nie przegrac"
            - polityczny i dlugofalowy efekt tych zwyciestw "rozmienil sie" na drobne
            i ostateczny ich efekt byl znikomy.
            Te najwieksze: Listopadowe i Styczniowe - dalismy ofiar jak w Warszawskim.

            Co do Monte Casino, hmmm....
            a "wygralismy" Bitwe pod Lenino? - gdyby nie propaganda i "polityczna racja"
            stymulowane dzialania Wasilewskiej u Stalina po ktorych "przegrupowano sily"
            - polskie jednostki mialy juz ponad 30% strat gdy konca (bitwy) jeszcze nie
            bylo widac.
            Nie moge miec pretensji do tych mlodych ludzi ktorzy poswiecili zycie czy
            zdrowie w Powstaniu Warszawskim.
            Ale Masz racje! - "Powstania" nie mozna rozpatrywac tylko w kategoriach
            poswiecenia jego zolnierzy bo KTOS do cholery o jego wybuchu zadecydowal
            dla "racji" ktore z gory (dla doswiadczonego polityka) staly po przegranej
            stronie.
            Nic, a nawet sukces Powstania nie mialo szans przekreslic postanowien Jalty.
            Ten hipotetyczny sukces bylby dla wszystkich sygnatariuszy Koalicji po
            prostu "niewygodny"sad
            Wobec milionow ofiar II Wojny Swiatowej - kilkadziesiat czy kilkaset tysiecy
            ofiar "mniej lub wiecej" nie gralo szczegolnej roli, tym bardziej iz aby
            osiagnac w tej Wojnie przeciw totalitarnemu rezimowi Niemiec zwyciestwo
            - Anglia i USA polaczyly sily z innym totalitarnym rezimem i swiadome byly
            "kosztow" tej koalicji.

            Dla mnie, prawdziwym "zwyciezca" w tej Wojnie byla... Francja smile.
            Niewiele w porownaniu z mordercza I-sza Wojna stracili ofiar, "nawojowali" sie
            jak m/w Australia (w tej Wojnie), straty materialne mieli "zadne" a na koncu
            (he, he) dostali miejsce przy stole, gdzie dzielono zwycieski "tort"
            i ... reperacje wojenne jakie chcieli smile)

            Na koniec - odrobinka plotek "prywatnych" smile
            Wspomniany w poprzednim moim wpisie sp.Tesc moj, z racji swojej wojenno-
            harcerskiej przeszlosci i... pewnych koligacji rodzinnych, uczestniczyl kilka
            razy w polsko-francuskich spotkaniach grup "weteranow i czlonkow Ruchu Oporu"
            z obydwu Krajow.
            Tesc slabo (jak ja wloski - czyli tyle co "nic") znal jez.francuski, historie
            (najnowsza) za to "niezle".
            Mimo wszystko spotkania te bardzo sobie chwalil i zawsze wspominal z sentymentem
            (jak z nich wracal - zarzymywal sie "po drodze" na kilka dni - u nas).
            Tesc mianowicie, jak juz wspominalem, byl harcerzem az do... smierci.
            Nigdy nie palil! i... nie pil wodki! (zgodnie z przedwojennym harcerskim
            przyrzeczeniem).
            Lubil jednak, ba... byl wrecz "koneserem" napojow typu brandy i koniak! smile)
            Tych ostatnich, a juz szczegolnie w polskich czasach krolujacych w powszechnym
            handlu "octu i musztardy" - we Francji nie brakowalo!.
            Zawsze wspominal: "nie rozumiem, mimo wielokrotnych spotkan z tymi francuskimi
            czlonkami Ruchu Oporu oraz poteznej dawki literatury ktora przeczytalem na ten
            temat - na czym polegalo to Ich wojenne szczegolne poswiecenie ?.
            Ale.... "dyskutuje" z Nimi z przyjemnoscia i.. czym pozniejsza pora i "mniej
            oficjalnie" - tym chetniej!" smile)

            pozdrawiam,-
            pE
            • warum Re: przeczytane dzisiaj cz.X-powrot do aktualności 05.08.06, 13:08
              "Mamy tam taki przedmiot, który nazywa się "Zrozumieć człowieka z wyglądu" -
              mówi Podlewski. - Jak kogoś widzę, to od razu mogę wiele o nim powiedzieć.
              - Ja na przykład często noszę czarne T-shirty... - mówię.
              - Tak się noszą niedostępni - ocenia Podlewski. - Albo ci, którzy po prostu
              lubią czarny kolor."

              Po tym krotkim i lekko przewrotnym fragmencie polecam lepsza calosc/
              szczegolnie amnestionowanym przez min.Romana G. maturzystom, zeby nie tracili
              nadziei na swietlana przyszloscsmile)/: "Rybami zajmuję się hobbystycznie od dwóch
              lat - mówi o sobie Stanisław Podlewski, do niedawna szef Samoobrony w Ustce.
              Właśnie został dyrektorem departamentu rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa."
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3529866.html
              • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X-powrot do aktualnośc 09.08.06, 19:06
                .. " są takie chwile gdy siedzisz przed komputerem z pustką w głowie i nie
                możesz się zmusić, by wykrzesać z siebie choć odrobinę energii. Właśnie
                w takiej syuacji otwórz stronę z niesamowita animacją, która reaguje
                na ruchy myszki, generując hipnotyzujące obrazy. 10 minut takiej
                bezmyślnej rozrywki i jesteś jak nowo narodzony. Działa!
                www.deviantart.com/view/14080073 "
                /Fokus lipcowy/
                - spróbowałam nie szkodzismile)
                • gaja_1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X-powrot do aktualnośc 09.08.06, 19:26
                  Na czarnym tle można dostać oczopląsu
                  ale i usnąćsmile
            • framberg Re: przeczytane dzisiaj cz.X 09.08.06, 22:04
              Po Lenino...

              Część Polaków dostawszy się pod huraganowy ogień Niemców przedostała się do
              nich i nakłaniała resztę do przejścia na strone Niemców. Znali juą sowiecką
              niewolę.

              Powikłane to.
    • popaye Re: przeczytane dzisiaj : szlachectwo zobowiazuje? 10.08.06, 19:20
      Nie czytam pism kobiecych ( plotki-ploteczki + reklama "majtek i mazidel
      na piegi/zmarszczki/(rozum)?..." ) smile).
      Przyzwyczajony do czytania przy porannej kawie - a sam ja pijam bo pora mojego
      wstawania to srodek nocy dla Popayowej smile, siegnalem po pierwsze-lepsze
      czasopismo i.. trafilem na VIVE (papierowa ale
      jest i elektroniczna - juz wiem!) www.viva.pl/
      Odlozyl bym na 100% gdyby... nie artykul o znanym mnie od poczatku
      Jej "kariery" (malzensko-kobiecej) obliczu - Glorii von Thurn und Taxis.
      viva.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=570&Itemid=71
      W artykule, jak to w plotkarskiej prasie typowe, jest sporo bzdur pomieszanych
      z prawda.
      Ale...

      Pamietam Jej slub przed 26 laty.
      Byl naturalnie "sensacja towarzyska" w Niemczech (wtedy, naturalnie Zachodnich)
      i odbyl sie rok (albo dwa) przed slubem ksiecia Karola z Diana Spencer
      - a to juz byla juz swiatowa "okazja towarzyska"smile.

      Ja bylem tez 26 lat mlodszy jak teraz i malzenstwo Glorii ocenialem z
      perspektywy 30-latka smile
      Inaczej patrze na to teraz gdy jestem w wieku (m/w) Jej owczesnego...
      Oblubienca i z perspektywy minionego czasu.

      W artykule Autorka "porownuje" Glorie z Diana.
      Slusznie? - hmm .......

      Obydwie Panie ponoc zamaz wyszly nie(!?) "z milosci" tylko .. "wyrachowania" .
      Gloria do dzisiaj twierdzi co innego, Diana - hmmmm..... juz przeciez nie
      zyje sad.

      Tylko, obiektywnie, dzisiaj rozumiem pp.Thurn und Taxis - starszy o 33 lata
      Johannes "wyszumial sie" w zyciu dosc i wcale juz nie pragnal "balang"
      z 20-to latkami, wiec samemu sie nie osmieszal jak dzisiejsi
      50-cio latkowie ktorzy zamienili "stara" zone na "nowa" - oczywiscie
      odpowiednio mlodsza! smile.
      On zrobil najmadrzejsza rzecz na swiecie - dal "do woli" balowac .... malzonce.
      Kasy mu nie brakowalo, w nocnych lokalach Nowego Jorku, Paryza i Rio - wybawil
      sie sam juz do "woli" smile)
      Gloria - fakt, - korzystala z tej wolnosci i... zachet malzonka do szalenstw
      oraz gotowosci finansowania kazdej zachcianki bo... Ona (Gloria) UMIALA z tej
      szalenczej wolnosci korzystac.

      W odroznieniu od Diany - NIGDY nie "wycierala" sie po katach z... koniuszym,
      kamerdynerem czy.... z synem egipskiego handlarza tandeta.
      Co do "milosnych afer" Glorii - nawet jednej plotki nie bylo! - ani do smierci
      malzonka ani... po!.
      A.. mogla bo o "kasie" ktora miala do dyspozycji Gloria i "mozliwosciach" -
      Diana mogla by tylko marzyc!.
      Mimo spowodowanych dlugotrwala i ciezka choroba malzonka Glorii problemow
      z administracja olbrzymim majatkiem i tego kosztami - Thurn und Taxis to dalej
      zapewne najbogatszy rod arystokratyczny w Europie, a wbrew pozorom, b.tesciowej
      Diany do tej zamoznosci - daleko smile.
      Buckingham Palace w Londynie
      www.royal.gov.uk/output/page555.asp
      tez "odrobine" mniejszy od skromnej siedziby Glorii w prowincjonalnym
      Regensburg-u smile)
      www.thurnundtaxis.de/frs_home.html
      pomijajac juz takie "drobiazgi", ze Monarchia Brytyjska zyje na koszt
      podatnikow a Thurn und Taxis
      - podatki.... placa smile

      VIVA w artykule poswieconym Glorii v.Thurn und Taxis nadala
      podtytul: "Przyjaciolka Papieza".
      Usmiala by sie chyba Bohaterka do lez.
      Obecny Papiez pochodzi spod Regensburga.
      Tradycja jest, ze glowa kosciola w Bayern - a obowiazki arcybiskupa w Monachium
      pelnil obecny papiez Benedykt, - odprawia kilka razy do roku nabozenstwo
      w prywatnej, palacowej kaplicy rodziny Thurn und Taxis.
      Mieszkajac w Bayern a juz na pewno w Regensburg - ateista (tka)
      byc nie mozna! a juz na pewno jak sie nosi nazwisko Thurn und Taxis smile).

      Powiazania miedzy arystokracja, kosciolem katolickim i polityka w Bayern sa tak
      nierozlaczne, ze stanowia podstawe stosunkow i ukladow spolecznych w tym
      Landzie.
      Wszak to na dorocznym polowaniu u Thurn und Taxis - niespodziewanie zmarl jeden
      z najglosiejszych politykow powojennych Niemiec - F. J. Strauss ktorym
      (w mej mlodosci) "straszono dzieci" w Europie na wschod od Laby smile.
      W rzeczywistosci, czlowiek "blizszy" (charakterem i przekonaniom politycznym)
      sen.Niesiolowskiemi niz Gietrychowi i a nawet (obydwu) Kaczynskim smile).

      Szlachectwo - zobowiazuje.
      Nie zawsze, jak uczy historia, ale akurat u "krolowej dekadencji" jak probuje
      przedstawic Glorie - VIVA ta zasada sie ... sprawdza! smile)
      Bo pozory czesto myla!
      Boris Becker - znany niemiecki tenisista - rzeczywisty uczestnik wspominanego
      w artykule "szokujacego dekadencja" przyjecia z okazji 60-tych urodzin malzonka
      Glorii (tego gdzie byly torty ozdobione "fallusami"), w odroznieniu od jakiegos
      dziennikarzyny na ktorego powoluje sie VIVA - wspominal iz mimo zazylej
      przyjazni jaka jego z Nimi laczyla, tylko dlatego i na zasadzie absolutnego
      wyjatku dostal zgode Glorii i Jej meza na spedzenie "poprzyjeciowej" nocy w
      goscinnych pomieszczeniach palacu St.Emmeram z towarzyszka ktora byla
      (wtedy) "tylko" jego narzeczona a nie formalnie poslubiona malzonka.

      Z ta "prawdziwa dekadencja", nawet wtedy, musialo byc troche nie tak jak
      probuje to przedstawic sensacyjna prasa.
      "Wystepy" Glorii w popularnych programach TV, czesto w szokujacych sukniach
      czy uczesaniu - OK,- sam doskonale pamietam
      Ale podanie faktu, ze "szczekala" w show Lattermanna - swiadczy tylko
      pozytywnie o Jej inteligencji.
      Ze zblazowanym i przyglupiastym Lattermanem - akurat "odpowiedni" sposob
      komunikacji - bo kazdy inny to carte-blanche dla tego idioty by pozwalac sobie
      na obrazanie zaproszonych gosci.
      Moze, pozal sie Boze amerykanskie "gwiazdy filmu i show-biznesu" - musza, ale
      Gloria przynajmniej pokazala jemu , ze "nie musi" smile)
      Szlachectwo wszak - zobowiazuje! .
      • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj : szlachectwo zobowiazuje 10.08.06, 20:37
        Poppayu, niestety artykuły z Vivy nie chcą mi się za nic otwierać, może jest to
        działanie mojej podświdomości na internet, bo do lekarza chodzę raz do roku i
        tylko wtedy czytam prasę "kobiecą", nota bene, nie mam żadnej koleznaki ni,
        zanjomej która by ją czytała (albo do czytania przyznawała sie). Obawiam się w
        związku z tym o nasze kobiecości. Nie mniej nie zupełnie rozumiem sens Twojego
        postu. Czy chodzi Ci o to że Księżna Thun und Taxis miała klasę, a Lady Di nie?
        Ze noblesse oblige, ale kogo, bo w moim pojęciu każdego kto myśli.
        • popaye Re: przeczytane dzisiaj : szlachectwo zobowiazuje 10.08.06, 21:48
          nie-otwieranie artykulow z podanych link-ow to chyba (przejsciowy) problem,
          serwera ze strona WWW - VIV-y sad.

          Mam widocznie klopoty z komunikatywnoscia moich prob przekazu sad.
          Z racji wieku nie naleze (juz) do klienteli o ktora zabiegaja jakiekolwiek
          srodki masowego przekazu, od "atrakcyjnych" programow TV po popularne
          czasopisma.
          Tym niemniej - zyje jeszcze i (o dziwo) moja tolerancja dla wszelkiego
          rodzaju szokujacych zachowan czy postaw, w tym tzw. "moralnosci", poza
          przekraczajacymi granice wyznaczone przez prawo (demokratycznego Panstwa)
          - oczywiscie, jest wieksza! smile.
          Przykladem artykulu o Glorii von Thun und Taxis - posluzylem sie bo zarowno Ona
          sama jak i Jej sp.Malzonek, nieslusznie, moim zdaniem przedstawiani byli
          w srodkach masowego przekazu jako przyklady tzw. "towarzyskiej dekadencji"
          a Jej - samej czesto "przeciwstawiano" Diane jako "wzor cnot i... moralnosci" smile

          Fakt iz Jej meza i Glorie "stac bylo" by miec w powazaniu zdanie i subiektywna
          ocene Ich postepowania przez tzw. "opinie publiczna czy publikatory" - dodaje
          tylko sprawie "pieprzu".
          Dochowali sie trojki udanych dzieci, a "dekadencja" Glorii - (moim zdaniem)
          nigdy nie przekraczala granic typowych dla "szalenstw i zachcianek" mlodej
          dwudziestokilkuletniej kobiety.
          Miala wiecej kasy od rowiesniczek wiec zrozumiale, ze i mozliwosci Jej w tym
          zakresie byly wieksze, tym bardziej iz meza bawilo to doskonale - czym
          wieksze "oburzenie" tym wiecej Ja ... "podpuszczal".
          Sam, nie dzielil (czynnie) poczynan zony bo w jego wieku to dopiero by
          byla "dekadencja", o czym zapominaja (niestety) czesto panowie po 50-tce
          majacy (porownywalnie z Johannes-em) o "generacje" mlodsze malzonki smile)

          Nie wiem czy Diana byla - beee a Gloria - cacy.
          Ale hmmm... "rogow" malzonek Glorii, w odroznieniu od Karol-ka, raczej nie
          "nosil"!.
          Powyzsze to fakt (raczej) obiektywny w odroznieniu od publicznego obrazu
          stworzonego przez media wokol "Diany - krolowej serc" z Londynu smile
          pozdr.
          pE

          ps. chyba Masz racje, powinienem przykrocic moje zapedy epistolarne i zajac sie
          piciem ... herbaty sad
          • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj : szlachectwo zobowiazuje 10.08.06, 21:55
            Ja napisałam taką herezję?? że miałbyś zaprzestać czegokolwiek, Poppayu tyś
            współtwórcą, duszą i mięśniem tego forum. Nigdy by mi przez myśl nie przyszło
            coś takiego!!!! Ja po prostu nie zrozumiałam i biję się w klatkę piersiową
            jeśli to wrażo zabrzmiało, bo nie miało.
      • omeri Re: przeczytane dzisiaj : szlachectwo zobowiazuje 10.08.06, 22:09
        Pamietam te rózne szaleństwa i skandale Glorii. Po śmierci meża wspaniale
        wyprowadzila sprawy majątkowe na prostą i ucichly tez skandale. Miala i ma
        nadal klasę.
    • omeri Re: przeczytane dzisiaj cz.X 10.08.06, 23:11
      Nastepny przyczynek do stosunkow polsko-niemieckich! Chyba maja naprawdę
      porąbane
      wiadomosci.onet.pl/1369482,12,item.html
      • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 11.08.06, 00:35
        Chyba tak, bo dziennikarze i "szpecjaliści" bardzo wysoko ocenili zawartość
        merytoryczną i obiektywizm wystawy.
      • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 11.08.06, 21:01
        staje sie niebezpieczne i glupie.
        Gestow pajaca-Marcinkiewicza nie umiem brac powaznie ale Jego partyjno -
        polityczni mocodawcy popelniaja kardynalny blad nie doceniajac z perspektywy
        nadanych im przez skolowany Radyjem Elektorat wysokich stanowisk w Panstwie
        - "szeregowych" politykow europejskich w tym niemieckich.
        Pani Steinbach, w odroznieniu od pajaca nigdy nie musiala nikomu ze swych
        (politycznych) szefow "lizac d..." - Ona robi "swoje" - konsekwentnie,
        skutecznie i ... madrze.
        Obudzimy sie "z reka w nocniku" w Europie w ktorej coraz mniej rozumiejacych
        nasze polityczne stanowisko zachowania i postawe.
        Nie daj Bog by doprowadzili do sytuacji, ze Europejczycy beda musieli wybierac
        alternatywne miejsce w europejskich (EU) rozgrywkach.
        Jak przyjdzie do wyboru miedzy I-sza Liga w ktorej na pewno znajda sie Niemcy
        - u ktorych graja "zawodnicy" w rodzaju p.Steinbach i Liga okregowa
        z gwiazdami "kiwania" w rodzaju Kaczynscy i Marcinkiewicz - wspolgraczy
        bedziemy szukac na... Ukrainie czy Turcji ktore w "europejskich rozgrywkach"
        uczestniczyc (raczej) dlugo nie bedasad
        • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 12.08.06, 01:41
          Popaye, wyzej "popelniles" piekny post z zycia wyzszych sfer. A ja sie gleboko
          sprzeciwiam (tak podobno mowi Prezydent IV RP). Dlaczego masz taka slabosc, do
          pieknej zapewne i tak samo zapewne inteligentnej Glorii, a tak nie lubisz o
          pospolitej urodzie i niepospolicie skromnym mozdzku Diany, ktora wykorzystano
          w sposob haniebny. (Uwazam, ze Diana byla wielce glupia i zagubiona osoba)
          Cynizm jej meza i calego dworu zaprowadzil ja w ramiona roznych. A Twoje
          Gloria jak przeczytalam byla wesola dziewczynka, tylko, ze z klasa. Znam
          malzenstwo z roznica wieku 26 lat i zona wcale nie prowadzi "stosownego" do
          jej wieku trybu zycia. Ba, znam kobiety, ktore nie mowia, ze musza sie bawic
          skoro maz specjalnie tego nie lubi. Drwisz z moznych Ameryki (Gatesow i
          innych), ze ich filantropia jest sztuczna, a co zdzialala Gloria ze swym
          niebotycznym majatkiem (jak piszesz), oprocz tego, ze bawiac w NY i gdzie
          indziej nie spowodowala skandalu?
          • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 12.08.06, 10:01
            Maryno przesympatyczna,-

            o moim problemie nieudacznego przekazu - juz pisalem.
            Wyszlo zapewnie tak jak to odczytalas sad

            Dla wyjasnienia.
            - nie czytam "kolorowej prasy" - sila rzeczy kierowanej trescia i "poslaniem"
            do kobiet.
            Mozemy sie oburzac, odcinac, potepiac - rynek dla takich publikatorow istnieje
            i to olbrzymi.
            Przypadkiem przeczytalem artykul w takim tabloidzie bo.. nie byl o tym, ze
            "jedna pani drugiej pani...) ani nie donosil rewelacji w przedmiocie
            cotygodniowego zakretu zyciowego "wielkiej" (he, he) gwiazdy show-biznesu
            tylko (pewnego rodzaju) "instytucji" jaka jest (chcac-nie-chcac) Gloria
            - przedstawicielka (nietypowa przyznaje) jednej z najstarszych rodzin
            arystokratycznych w Europie.

            - naleze, juz sam nie wiem czy to nieszczescie, do tej nielicznej grupy Rodakow
            ktora ominela okazja przezywac w Kraju "na codzien" caly okres poczatkow
            zmian polityczno-spolecznych: poczatku lat 80-tych ale i konsekwencji tegoz
            - stanu wojennego.
            Na powyzsze tematy staram sie nie "wymadrzac" - nie mam (moim zdaniem)
            moralnego prawa, bo czasow "octu i musztardy" w Polsce nie przezylem, "smak"
            lzawiacego gazu pamietam z 68r. a w 80-tych z drugiej polowy dekady gdy na
            "kilka dni" wpadalem do Warszawy z wizyta u rodziny i znajomych.

            Nie wypowiadam sie na temat tego okresu (w Polsce) z wymienionych powodow
            ale w temacie akurat tego przypadku "...z wyzszych sfer" - moge, bo bylem
            (mimowolnym) swiadkiem czasu i jego spolecznego wydzwieku.

            - sprawe malzenstwa Glorii odbieralem jako 30-latek i wtedy moja "ocena moralna"
            tego faktu byla jednoznaczna: "..... no comment's"
            Wraz z mijajacymi laty i moim "dorastaniem" oraz (co umiem dzisiaj, jako 50+
            latek docenic!) niezwykle madrym podejsciem do tego "mezaliansu" obydwojga
            malzonkow Thun und Taxis oraz konfrontacja z podobnymi (choc nie ta kasa!)
            "przypadkami milosnymi" czesci moich kolegow-znajomych i... rowiesnikow
            - swiadomie dzis powiem: moj podziw dla Glorii i Jej zyciowego postepowania
            jest coraz wiekszy.
            Proby "porownan" postepowania Jej i Diany - conajmniej chybione i mocno
            naciagane.

            Wyda Ci sie moze dziwne ale... Gloria von Thun und Taxis (jak i Jej corki!)
            nie posiada "zadnego" majatku!.
            Zgodnie z rodzinnym prawem-obyczajem calosc (bezwzgledna) niebotycznej fortuny
            rodzinnej nalezy do Jej syna - Alberta.
            Gloria, wola meza a obecnie rowniez samego spadkobiercy tym majatkiem
            "administrowala" i trzeba przyznac robila to niezwykle madrze.

            Sama Gloria jak i Jej corki posiada wylacznie prawo do miesiecznej renty
            - zdziwila bys sie jak skromnej (w porownaniu z wartoscia majatku)
            - oraz ... nazwiska Thun und Taxis smile)
            Porownywanie Jej z "... Gatesami i (innymi) krezusami amerykanskimi" w tym
            kontekscie wogole nie ma sensu bo (materialnie) nie ma "kogo" smile)

            pozdrawiam,-
            pE
            • warum Re: przeczytane dzisiaj cz.X 12.08.06, 11:32
              Wracam z wielkiego swiata na nasze podworkosmile
              "Michał Ekkert, 32-letni lekarz z Tarnowskich Gór, jest dyrektorem jednocześnie
              w czterech szpitalach w czterech różnych miejscowościach....
              ...
              Jak się pracuje w służbie zdrowia

              Praca na czterech posadach to wyjątek wśród dyrektorów, ale nie lekarzy. Tu
              trzy, cztery, a nawet pięć miejsc pracy to standard. Podstawa to etat w
              szpitalu. Stąd (zazwyczaj przed upływem przepisowych 7 godz. i 35 min) pędzą do
              przychodni. W każdej mają po kilka, kilkanaście godzin w miesiącu. Do tego
              jeszcze prywatny gabinet lub wizyty na telefon. Młodsi lekarze dorabiają w
              pogotowiu. Rekordziści - przynajmniej w teorii pracują - po 400-500 godz. w
              miesiącu."
              A calosc :
              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3545099.html
              Uwazam,ze to jest normalne i prawidlowe smile To dyrektor, a nie praktykujacy
              lekarz od ktorego pacjent oczekuje glownie wysluchania,a potem zbadania
              ,zdiagnozowania i wypisania odpowiednich lekarstw/.
              Tylko,ze zamiast latac od szpitala do szpitala/i tracic czas na transport/ on
              powinien siedziec przed monitorem i zalatwiac sprawy zdalnie -/i tak "osobiscie"
              rozmawiac w 4 oczy z delegacjami zwiazkow, ordynatorami i sekretarkamismilebo
              wszyscy oni wierza,ze tylko tak sprawe mozna "zalatwic pozytywnie"/a papiery
              jak juz naprawde tego sprawy wymagaja dostarczyc na biurko odpowiednio
              przeselekcjonowane. Delegowac sprawy podrzedne/90%/, ale to wymaga: odwagi
              szefa i wiedzy i samodzielnosci /rzetelnosci/ pracownikow . A tego sie nasi
              wodzowie boja. Bo u nas struktura urzednicza to taki monumentalny zabytek jak
              Palac Kultury smile))Nie do ruszenia. A...tak powinno sie pracowac szczegolnie w
              rowijajacej sie/i wcale nie zacofanej/ PL.
              Ale co zrobic z ta rzesza zatrudnionych na przeroznych etatch co sie "wciaz
              przemieszczaja zalatwiajac jakies sprawy"?smile)/ nie mowie - obijajaja/ No bo
              jakby sie pozbyc sztucznie rozbuchanej biurokracji/ stworzonej specjalnie w tym
              celu/- to co im wymyslec do roboty,zeby nikt sie nie czepial,ze placi sie za
              nic? Te wszystkie urzedy, agendy, agencje, i ... ministerstwasmile Ma ktos pomysl?
              Chyba stalibysmy sie pan/tera Europy!
    • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 19:09
      Günter Grass - ostatni (z zyjacych jeszcze) wielkich autorytetow moralnych
      w Niemczech, noblista, uznany artysta - nie tylko pisarz ale i wspanialy
      rysownik i grafik, czlowiek prezentujacy zawsze (mocno) postawy "na lewo"
      od oficjalnej polityki niemieckiej, - wywoluje "globalny szok" swoim
      wyznaniem iz w mlodosci (dziecinstwie?) sluzyl w jednostce Waffen-SS.

      Hmmmm.....

      Dlaczego?, z jakiego powodu? ...
      Grass wypowiedzial sie w tej sprawie w wywiadzie udzielonym FAZ ( Frankurter
      Allgemeine Zeitung) - prosze nie mylic z TAZ ( "marginalnym" pisemkiem
      dowcipkujacym o sraczce naszego Prezydenta!).
      O tym wywiadzie - odrobine pozniej, ale z wyznaniem Grass-a polaczona jest
      rowniez "sprawa polska" - Grass jest przeciez honorowym Obywatelem Gdanska.

      Kto jak kto ale nadworny "moralista" b-ci Kaczynskich, polityczne scierwo
      (moralne) jakich malo! - nie podarowal sobie "celnego komentarza" w sprawie
      polaczonego ze swietojebiem prosto z rydzykowego Radyja:
      ".... Niech Grass odda obywatelstwo Gdańska"
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3549314.html
      W Niemczech tez sie "trzesie"!
      Kto jak kto ale.... Grass!?.
      Scierwojady pokroju Kurskiego maja wreszcie "swoja godzine" w wycieraniu sobie
      pisarzem-noblista geby.
      Jeszcze tydzien temu nie wiedzieli w jaka smierdzaca dziure sie schowac -
      teraz (publicystycznie) "bryluja" sad

      Wszyscy bez wyjatku zadaja pytanie: "dlaczego?" i czemu wlasnie Grass i CO
      spowodowalo fakt iz dobrowolnie i z cala premedytacja podal do publicznej
      wiadomosci ten fakt?
      Nikt by Jego (akurat Jego) o cos takiego nie podejrzewal!

      Zajrzalem do FAZ, do wywiadu ktorego udzielil Redaktorom tej (powaznej i
      opiniotworczej) Gazety oraz przeczytalem ten wywiad.
      www.faz.net/s/Rub117C535CDF414415BB243B181B8B60AE/Doc~ED1E99E51572441E696FB0443CA308A56~ATpl~Ecommon~Scontent.html
      Wiem, ze lamie prawo bo nie mam uprawnien by go (wywiad) bez zezwolenia
      tlumaczyc, ale dla nszej forumowej "grupki" - tych z nas ktorzy nie posluguja
      sie jez. niemieckim, niech pojde "siedziec" smile)
      To tylo fragment, ale (chyba) najistotniejszy:
      ".....
      Günter Grass im Interview
      „Warum ich nach sechzig Jahren mein Schweigen breche“

      Wywiad z Günterem Grass-em: "Dlaczego po szescdziesieciu latach przestaje
      milczec":

      ".....
      FAZ: niejednokrotnie Pan podkreslal iz dopiero wyznanie winy Baldur-a von
      Schirachs w Procesie Norymberskim, przekonalo Pana iz to Niemcy dokonali
      zbrodni ludobojstwa.
      Dopiero teraz, po raz pierwszy i calkowicie niespodziewanie przyznaje Pan iz
      byl czlonkiem Waffen-SS.
      Dlaczego teraz?

      Grass: Ciazylo mnie to.
      Moje milczenie przez te wszystkie lata jest jednym z powodow dlaczego
      napisalem ta ksiazke
      (mowa o najnowszej, autobiograficznej ksiazce G.Grassa pt. „Beim Häuten der
      Zwiebel“ - " Przy obieraniu cebuli z lupin" brzmi doslowne tlum. tytulu ktory
      w polskim wydaniu na pewno bedzie brzmial inaczej (pE) )
      To musialo nastapic, nareszcie.....

      FAZ: jak tom sie stalo stwierdzil Pan dopiero jak zostal wcielony do jednostki
      bojowej czy mogl Pan juz sie domyslec czytajac powolanie do wojska?

      Grass: dzisiaj jest to dla mnie niezbyt przejrzyste poniewaz nie jestem juz
      calkowicie pewny jak to wygladalo.
      Czy mozna bylo juz poznac po pismie powolujacym mnie do jednostki (wojskowej)
      po jego nadawcy albo po stopniu wojskowym podpisujacego?
      Nie pamietam czy zrozumialem to dopiero jak przybylem do Drezna (?) - naprawde
      dzisiaj juz tego nie pamietam.

      TAZ: Rozmawial Pan wtedy ze swoimi towarzyszami broni na temat: co to znaczy
      przynalezec do Waffen-SS ?
      Byl to wogole (wtedy) temat do rozmow pomiedzy tymi mlodymi mezczyznami ktorzy
      w takiej jednostce wojskowej sie znalezli?

      Grass: W tej jednostce bylo dokladnie tak jak w mej ksiazce napisalem: rygor!.
      Nie bylo nic innego. Jedynym naszym problemem bylo: jak uda mnie sie przez to
      przejsc.
      Sam, z premedytacja zarazilem sie zoltaczka - ale to wystarczylo tyko na kilka
      tygodni.
      Potem zaczela sie znowu rygorystyczna tresura i niewystarczajace szkolenie na
      przestarzalym sprzecie - to musialem tez opisac.

      TAZ: nie musial Pan o tym pisac. Nikt Pana do tego nie zmuszal......

      Grass: to wyniklo z silnej, wewnetrznej potrzeby

      TAZ: dlaczego zglosil sie Pan dobrowolnie do Wehrmachtu?

      Grass: chcialem uwolnic sie z domu, z tego ciasnego, rodzinego kregu - to
      chcialem zmienic i dlatego zglosilem sie na ochotnika.
      Ale to tez jest szczegolna sprawa: zglosilem sie na ochtnika majac 15-cie lat,
      z czasem o tym zapomnialem.
      Podobnie jak ja postepowalo wielu moich rowiesnikow, zostalismy wszyscy
      wcieleni do Hufca Pracy i... niespodziewanie, rok pozniej, jak grom z jasnego
      nieba - na stole lezalo powolanie do czynnej sluzby.
      Dopiero wtedy, a moze juz w Dreznie, zorientowalem sie iz to jest jednostka
      Waffen-SS.

      TAZ: mial Pan z tego powodu wyrzuty sumienia?

      Grass: gdy to sie dzialo? - Nie!
      Dopiero pozniej, swiadomosc winy ciazyla mnie jak hanba (czarna plama).
      Dla mnie zawsze bylo to polaczone z pytaniem czy bylem w stanie w owym czasie
      rozpoznac co sie ze mna dzieje i w czym biore udzial.

      TAZ: Jako jeden z pierwszych ze swoich rowiesnikow zwracal Pan uwage na fakt
      waszej (bezkrytycznej) dyspozycyjnosci wobec wladzy i byl Pan bardzo odwazny
      (krytyczny) w ocenie najnowszej historii Niemiec.
      Czesto byl Pan z tego powodu krytykowany.

      Grass: Tak, do dzisiaj mamy tak wielu przeciwnikow Nacjonalnego Socjalizmu, ze
      czlowiek sie dziwi w jaki sposob wogole Hitler doszedl do wladzy!.
      Chcialem jednak nawiazac do lat piedziesiatych, by Wam wyjasnic z jakiego
      powodu napisalem "Blaszanego Bebenka".
      Co przed rokiem 1945 w Niemczech sie stalo, przedstawiane bylo jako zalamanie
      wszelkich uznanych (narodowych) wartosci a nie bezwarunkowa kapitulacja.
      Niewinnie ujmujac: "nastala ciemnosc w Niemczech".
      Przedstawiano to tak jak by biedny, niemiecki Narod przez jakas grupe czarnych
      charakterow zostal wywiedziony na manowce.
      Takiej interpretacji ja nie moglem podzielic!.
      Jako dziecko przezylem wszystko jakby w jeden bialy dzien sie stalo
      i to z radoscia i pelna aprobata!.
      Naturalnie bylismy zwodzeni na manowce ale, jeslli o mlodziez chodzi
      - wiekszosc byla przekonana i wspoltworzyla ten ustroj.
      Przyczyny tego przekonania polaczonego z aplauzem byly geneza
      powstania "Blaszanego Bebenka" i teraz znowu, pol wieku pozniej, poswiecam temu
      moja nowa ksiazke.... "

      --------
      • wedrowiec2 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 19:41
        Sześćdziesiąt lat żył z tym brzemieniem, a jego książki świadczą o nim.
      • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 19:53
        Naturalnie bylismy zwodzeni na manowce ale, jeslli o mlodziez chodzi
        - wiekszosc byla przekonana i wspoltworzyla ten ustroj." /.Gunter Grass /

        Komsomoł przygotowywał do służby w NKWD, GPU czy GRU. ZMP, ZWM członkowie tych
        organizacji zasilali nasze polskie specsłużby. Ile dramatów przeżywali ci,
        którzy zorientowali się czemu i komu służą, a tacy byli dumni, że współtworzą
        ustrój sprawiedliwości społecznej.
        Trudno być dzisiaj sędzią, chociaż dla niektórych jest jedno rozwiązanie -
        potępić wszystkich w czambuł sad(
        • fedorczyk4 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 20:26
          Rację wielką masz Alfredko,niektórzy są tacy czyści jakby ich pprzeczyściło.
          Tylko ten który nic nigdy nie robił nie popelnia błędóww. Nie mam zdania na
          temat świadomości Grassa w latach młodzieńczych, ale jednak myślę że był mniej
          świadom swoich czynów niż np. pan Farfał. Kaja się, jego twórczość, jeśli się
          ją dobrze prześledzi, w sumie gdzieś tam, prowadziła do takiego wyznania.
          Zrobił bardzo dużo żeby zrozumieć. Rozumiejąc, przyznał się. Może mi się tak
          tylko wydaje, bo to jest moja interpretacja. Nie znam dobrze jego życiorysu, ot
          tak jak zwykły czytacz, może były fakty, wpływy, zdarzenia o których nie wiem
          nic. Na razie mam zdanie, że nie mam zdania, z wątpliwościami na
          korzyść "oskarżonego".
          P.S. Nie jestem i nigdy nie byłam, jego bezwzględną fanką, ale wiele rzeczy w
          jego prozie cenię.
          • framberg Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 20:50
            Imputuje się Grassowi wstąpienie do wrigiej, ideowej organizacji SS. W
            rzeczywistości wstąpił do wojska które w tym przypadku podlegało SS czyli do
            Waffen SS.

            Jednak mimo istnienia tych wszystkich "młodzieżówek" w obu zbrodniczych
            systemach, odbudowa kraju i internacjonalistyczna przyjaźń to nie to samo co
            przekonanie o konieczności fizycznej likwidacji narodów uznanych za niższe
            rasowo.

            Dla równowagi: Niemcy starali się ratować dobra kultury (np biblioteki Mounte
            Cassino) a komuniści je niszczyć.

            Myślę, że po prostu: wojna jest straszna. I w wymiarze ludzkim i w związku z
            tym co robi z moralnością, relatywizmem, i przyszłością tych, którzy w niej
            wzięli udział.
          • warum Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 21:21
            a/Dziekuje PopayE,za tlumaczenie.
            b/moje zdanie jest w tej kwestii nieistotne,bo mam 40+ i wojne znam tylko z
            przekazow. I im wiecej wiem, tym wiecej mam watpliwosci..
            Jesli G.Grass wyznal publicznie, bo tak bardzo mu wlasna historia ciazyla na
            sumieniu, to uwazam,ze postapil wlasciwie , ale wolalabym,zeby dojrzal do tej
            meskiej decyzji wczesniej- gdy np. dostawal nagrode Nobla w dziedzinie
            literatury - mogl wtedy o tym glosno powiedziec i... nie przyjac nagrody. Czy
            cos by stracil? Sadze,ze wiele.
            Z mojego punktu widzenia byloby to uczciwsze, ale.... byc moze wiecej zrobil
            pozytecznego dla rozwoju kontaktow niemiecko-polskich przemilczajac ten
            niechlubny fakt z wlasnej historii w tamtym momencie. Bo czas i klimat
            polityczny gra role.
            To, chyba nie przypadek,ze mowi o tym w tej chwili, gdy gwaltownie narasta w
            pewnych kregach wzajemna wrogosc i historia znow bierze gore nad zdrowym
            rozsadkiem. Bo tym razem to rzad polski za bardzo sie zaangazowal w nikomu
            niepotrzebne " odgrzewanie historii". Czy mamy cos do stracenia? Uwazam,ze wiele.
            c/ a eu/p/oslowi Kurskiemu radzilabym pojsc do spowiedzismile Bo pycha to jeden z
            grzechow glownych. A to jego cecha. Z jego oskarzycielskich /medialnych/
            wypowiedzi perfidnie "sugerujacych tylko" cos o kims, posrednio wynika,ze tylko
            on JK jest czysty jak lza /no moze jeszcze kilku przez niego wskazanych
            "przyjaciol" z PiSsmile/.
            Bo moze eup.JK nigdy nie musial naprawde dokonywac zyciowych wyborow, tylko mogl
            sie przesliznac ...z lisim usmieszkiem bulteriera i blyszczec w swietle
            reflektorow wytykajac innym ich, jego zdaniem / w domysle oczywiscie/ slaby
            charakter.
            Nie jeden jak G.Grass tak zrobil w mlodosci. I wielu nie chce o tym dzis
            pamietac, bardziej ze wstydu niz ze strachu.
            Wazne jest jak odniesiemy sie do tego wyznania. Ale we wlasnym sumieniu.
            • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 22:35
              Szczesliwe narody, ktore nie musza robic takich wiwisekcji. Nikt z nas nie
              wie, jak by sie zachowal w tamtych czasach, zwlaszcza majac 15 lat. Czy
              nastoletni i dziestoletni terrorysci urodzili sie z gruntu zli? Jednak nie
              mozna calkowicie go rozgrzeszac, zwlaszcza w kontekscie jego literatury.
              Natomiast, niestety nie mam szacunku do autorytetow moralnych, ktorzy w wieku
              doroslym zaprzedawali sie sluzbom komunistycznym, nawet nie dla idei,ani tez
              ratowania zycia, czy checi ucieczki z domu, tylko dla moznosci robienia
              spokojnie kariery, paszportu, mozliwosci wyjazdow za pieniadze panstwowe.
              Niestety, coraz bardziej uwazam, ze Tygodnik Powszechny przetrwal przez
              wszystkie czasy za taka cene. Pozostaje pytanie, czy przetrwanie bylo warte
              takiej ceny. To bylo pismo niszowe, takze krag intelektualistow wokolo niego
              oderwany byl od pospolitych ruchow. A takie w koncowym efekcie wywoluja zmiany.
            • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 14.08.06, 22:52
              Mila Warum,-
              mam (Polakom i o pokolenie conajmniej mlodszym od G.Grassa) nigdy nie bedzie
              dane w pelni zrozumiec pelni motywacji pisarza.
              "Sprawa polska" w tym calym zamieszaniu ma znaczenie dla Niego (raczej)
              drugorzedne.

              a) Günter Grass bedzie za rok 80-latkiem.
              Zawsze, odkad pamietam, przyjmowal postawe: "wszyscy moga mnie w d....
              pocalowac" czym doprowadzal swoich przeciwnikow do bezsilnego szalu.
              W bezposrednich "polemikach", bezstronnie przewyzszal intelektualnie swoich
              krytykow i zawsze mial swiadomosc tej swojej przewagi.
              Jako 80-latek - he, he tylko sie w tej postawie utwierdzi smile)

              b)Grass, jego pole politycznej i publicystycznej dzialnosci i (prawdziwi)
              oponenci to Jego rodacy - Niemcy.
              Zbyt czesto (jak sie teraz okazalo) wywijal "moralna maczuga" - do czego nie
              mial prawa(?) nie wspominajac slowem o tym iz sam, bezposrednio (w pelni
              swiadomie czy nie) "wplatal sie" w sytuacje w ktorej, na podobnych zasadach,
              znalazla sie potezna czesc Jego Rodakow, raczej szczerze przeklinajacych dzien
              w ktorym dali sie wmanewrowac w sytuacje obrony iluzoryczno-
              zbrodniczego "systemu wartosci" do tego z bronia w reku.

              c)faktu iz jest rodowitym gdanszczaninem nikt nie jest w stanie zaprzeczyc.
              Zawsze to podkreslal, ale nigdy nie stwierdzil iz poczul sie szczegolnie
              zwiazany z "polskim" Gdanskiem.
              On traktuje Gdansk jako swoj Heimat - okreslenie ktore nie ma odpowiednika
              w jezyku polskim.
              Pogodzil sie z realiami bedacymi konsekwencjami II-giej Wojny Swiatowej
              bo zrozumial iz nie ma dla nich alternatywy.
              Nie On pierwszy, zreszta.
              Szedl droga wytyczona przez Marion Gräfin Dönhoff - wielkiej zwolenniczki
              porozumienia Niemiecko-Polskiego, aczkolwiek z powodow czysto osobistych
              (wielki majatek rodzinny utracony w Prusach Wschodnich) bylo to irracjonalne.

              d)Grass, obiektywnie, jak wiekszosc artystow jest... prozny.
              Nie mial (raczej) szans na otrzymanie Nagrody Nobla gdyby wczesniej oglosil
              swoj zyciowy "epizod" z Waffen-SS.
              Zawsze pozostanie watpliwosc czy nie przyznal sie do tego faktu z czystego
              wyrachowania.
              Otoczony zawsze kregiem atrakcyjnych i bezkrytycznych wielbicielek
              Jego "talentu" , podobnie jak Jego przyjaciel b.Kanclerz Willy Brandt (tez
              lepszy "bawidamek"!) - umie(al) wykorzystywac w przyjemny sposob swoja
              popularnosc smile

              pozdr.
              pE
              • framberg Re: przeczytane dzisiaj cz.X 15.08.06, 12:10
                popaye napisał ...

                Ciekawa i bardzo treściwa charakterystyka. Z zainteresowaniem ją przeczytałem.
                Nie pociągają mnie klimaty książek Grassa, przeczytałem je raczej z tego
                powodu, że wypadało (?) i dla przyjemności wynikającej ze sprawności
                warsztatowej pisarza.
                Twoja charakterystyka, mimo iż niezbyt pochlebna, nadała barw, ożywiła autora.
                Może zajrzę jeszcze raz do jego książek.

                Na marginesie: Donhoffowie byli związani również z Polską. Ta stara rodzina
                była zarówno pruską jak i polską familią. Nosili polski herb Donhoff a jeden z
                przedstawicieli rodu był skarbnikiem Jana III. Prócz mężczyzn Donhoffów -
                Polaków żyjących w Polsce wiele kobiet tego nazwiska (zarówno z Polski jak i z
                Prus) wychodziło za mąż za Polaków. Jedna z nich wyszła za Sapiehę, owdowiawszy
                wyszła za mąż drugi raz przyjmując nazwisko moich przodków wink

                Wydaje mi się, że w przypadku takich rodów trudno mówić o przynależności
                narodowej. Istnieli pod własnym nazwiskiem dłużej niż władztwo poszególnych
                państw na tym terenie. Np. Hohbergowie, książeta Pszczyny i Książa mieszkali na
                tym samym terenie pięćset lat. Dłużej niż władztwo Polski na tym obszarze,
                dłużej niż Czechy czy Niemcy i Prusy razem wzięte. Kim więc byli? A twierdzą
                (nie posiadając wszakże dokumentów na potwierdzenie prawdziwości swych słów
                lecz jedynie wyniki badań geneaologicznych), że pochodzą z Piastów. Do tej pory
                jeden z synów, w każdym pokoleniu, nosi imię Bolko. Obecnym księciem Pszczyny i
                Książa jest żyjący w Niemczech właśnie Bolko.

                XIX wieczny pomysł państw narodowych utwala się przynosząc jednocześnie wiele
                zła i cierpienia.
                • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 15.08.06, 20:41
                  Cieszy mnie Frambergu iz zaintrygowala Ciebie postac G.Grass-a.

                  To nie jest na pewno tuzinkowa postac i niezwykle trudnym zadaniem wydaja mnie
                  sie proby "rozgryzienia" Jego .
                  Nie tacy jak my "polamali sobie na tym zeby" smile.
                  Uznawany za najwybitniejszego i niezwykle popularny (medialnie) w RFN, krytyk
                  literatury niemieckiej z "polskim rodowodem" - Marcel Reich-Ranicki - w swojej
                  autobiografii "Mein Leben" (wyszla tez w Polsce), wspomina swoje pierwsze
                  spotkanie z Günterem Grassem w Warszawie w roku 1958.

                  Grass (wtedy) byl wtedy dopiero "zapowiadajacym" sie literatem, nikomu
                  z czytelnikow, nawet w Niemczech nie znanym i dopiero pracowal nad
                  "Blaszanym Bebenkiem".
                  Reich-Ranicki spotkal sie z Nim ( w zastepstwie i na prosbe krytyka Andrzeja
                  Wirtha) w godzinach popoludniowych w hollu warszawskiego Hotelu Bristol.
                  Grass nie wygladal na zagranicznego goscia (o co wtedy nie bylo trudno!) -
                  niezbyt schludnie ubrany, z conajmniej jednodniowym zarostem, siedzac na fotelu
                  w hotelowym lobby - drzemal (sic!) - bo.... jak sie okazalo, do samotnie
                  zjedzonego obiadu wypil ....1/2 litra wodki smile)

                  Podczas wspolnego spaceru Reich-Ranicki probowal skierowac rozmowe na
                  swietnie znane Jemu zagadnienia niemieckojezycznej literatury, o czym, jak sie
                  okazalo, mlody Grass nie mial zielonego pojecia.
                  Znudzony Reich-Ranicki spytal sie Go (grzecznosciowo) nad czym pracuje On
                  (Grass) - sam i czego dotyczyc bedzie to "dzielo"?

                  - Grass odpowiedzial iz w powstajacej powiesci opisuje zycie pewnego osobnika.
                  Opowiesc zaczyna sie w latach dwudziestych i trwa prawie do dzisiaj.
                  A kto jest bohaterem tej opowiesci - spytal sie Ranicki?
                  - karzel!
                  - taak? i... co dalej?
                  - ten karzel ma do tego spory garb....
                  - yyy? - karzel i garbaty? - nie za duzo dobrego naraz?
                  - chyba nie - odpowiedzial Grass bo ten garbaty karzel jest pacjentem Szpitala
                  dla Wariatow!

                  To juz wystarczylo Reich-Ranickiemu by uznac , ze planowana przez mlodego
                  literata powiesc bedzie wielkim niewypalem.
                  Do tego - wzrok Grassa, gdy mowil o planowanej powiesci, stal sie tepy
                  i dziki - tak, ze pelen powaznych obaw co do stanu psychicznego Autora
                  - Ranicki stracil wszelka chec na dalsze kontynuowanie z Nim rozmowy
                  i czym predzej odprowadzil Go do hotelu "

                  Marcel Reich-Ranicki, nawet duzo pozniej, gdy juz mieszkal na stale w RFN
                  i zostal uznanym autorytetem w zakresie krytyki niemieckojezycznej literatury
                  oraz prowadzil kolumny literackie w najpowazniejszych
                  czasopismach (Die Zeit, Frankfurter Allgemeine) nie umial
                  (nie chcial?) "zaprzyjaznic" sie z Grassem.
                  Przyznawal iz totalnie sie pomylil w ocenie pomyslu historii "garbatego karla z
                  Domu Wariatow" - bohatera "Blaszanego Bebenka" ale samego Güntera Grassa nie
                  polubil chyba do dzis.
                  Z "wzajemnioscia" raczej, bo mimo licznych obustronnych przyjaznych gestow
                  - panowie sie raczej nie cierpia smile

                  pozr.,-
                  pE
                  • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 15.08.06, 20:59
                    Może zaczniemy obstawiać kogo to jeszcze nasi współplemieńcy uznają za drania
                    i zdrajcę.. dzisiaj przeczytałam, że Herbert to..... mam pisać dalej?
                    Jak tak dalej pójdzie Polska będzie krajem zdrajców, oszustów, donosicieli,
                    łajdaków . A ciemny naród to kupi i jeszcze niżej zacznie się kłaniać
                    władzy /może nie "najwyższej"/ z bardzo czystą kartoteką.
                    • popaye Re: przeczytane dzisiaj cz.X 15.08.06, 21:11
                      alez ... Mila Alfredko smile

                      a jak Ty sobie wyobrazalas "IV - Rzeczpospolita" powstala z zamyslu
                      i pod kierownictwem B-ci Kaczynskich?
                      Ja - nie spodziwialem sie niczego innego, nic nie jest mnie w stanie zaskoczyc
                      i jestem pewny iz to dopiero poczatek.
                      Nocnik jest gleboki i "do dna" - rece jeszcze daleko! smile

                      pozdrawiam,-
                      pE
                      • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj cz.X 15.08.06, 21:54
                        gleboki??? a dwa durkuple sie zmieszcza?
                        przepraszam, to wcale nie jest smieszne..........
                        • popaye Re: inwokacja:"W imię Boga Wszechmogącego!" 18.08.06, 20:29
                          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3556028.html
                          smiac, - mnie sie tez nie chcesad
                          Nie bardzo mam(y) z czego

                          pozdrawiam,-
                          pE
                          • wedrowiec2 Re: inwokacja:"W imię Boga Wszechmogącego!" 18.08.06, 20:40
                            Jest gorzej niz sądziłam, że będziesad
    • wedrowiec2 Dobre wiadomości:) 15.08.06, 22:05
      Otwarto kolejny sezon polowań na kaczkismile
      www.ponowa.pl/galeria-kaczka.html
      "Tradycyjnie już jak co roku sezon polowań na kaczki rozpoczeło uroczyste
      polowanie "Złota Kaczka" które odbyło się 15 sierpnia na obwodzie 15. Na
      zbiórce w Nowej Wiosce o godzinie 3:30 stawiło się 13 myśliwych, dzięki
      skutecznym strzałom oraz pomocy psów w polowaniu poyskano 21 kaczek. Królem
      polowania został nasz kolega Leszek Tomczyk, który strzelił 7 sztuk. Po
      uroczystym pokocie przy sygnałach myśliwskich zakończono polowanie wspólną
      biesiadą"

      www.pzlolsztyn.pl/diana/cennik.php
      DZIKA KACZKA (krzyżówka, cyraneczka, głowienka, czernica)
      Okres polowań -15 sierpnia - 21 grudnia
      Opłata za odstrzał 1 (jednej) sztuki -7,-


      Taniowink
      • warum Re: Dobre wiadomości:) 16.08.06, 22:55
        Na sasiednim forum 40+ przeczytalam rewelacyjny watek pt."Z pamietnika Krowisi".
        Swieze spojrzenie autorow / nawet obrzydliwego... tasiemca/ na ponura
        rzeczywistosc od razu poprawilo mi nastrojsmile Nie jest zle, skoro zwierzeta mowia
        poprawna polszczyzna! Gratuluje.
        • maryna04 Re: Dobre wiadomości:) 17.08.06, 02:30
          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3553783.html
          Krew sie burzy na zachlannosc KK, w kazdej wersji, skromnych bogobojnych
          zakonniczek tez. Zachlannosc kosciola w Krakowie nie ma granic. Nawet za
          czasow komuny, niby im wszystko odebrano, ale tak "lukowa droge" polaczona z
          wiadukten (juz nie umiem obecnie lepiej tego nazwac), ale za kazdym razem moj
          szwagier, ktory bral udzial w negocjacjach z zakonniczkami miotal sie przy
          przejezdzie trasa, ze poprowadzono ja w najgorszy sposob, najdrozej, bo
          zakonniczki nie mogly odstapic dla spolenstwa kilkunastu metrow i musialy sobie
          wybudowac luksusowy klasztorek.
          • gaja_1 Re: Dobre wiadomości:) 17.08.06, 03:13
            Maryno, to mały pikuś w stosunku do tego co już połknelisad
            I nie ma na to silnych. Wszyscy gęby w kubeł a pytania na Berdyczów.
            Ale to się za naszego życia napewno nie zmienisad((
            • alfredka1 Re: Dobre wiadomości:) 17.08.06, 10:29
              Wlasnie przeczytalam o pozarze w metrze. Mam nadzieje, ze bylas wtedy w domu.
              Pozdrawiamy.
              • gaja_1 Re: Dobre wiadomości:) 17.08.06, 11:35
                Andrzej i Joanna Gwiazdowie zaginęli w górach
                Andrzej i Joanna Gwiazdowie zaginęli w Karpatach Wschodnich. Z wędrówki mieli
                wrócić dwa tygodnie temu. Jest jednak duża nadzieja, że wrócą cali i zdrowi
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3553504.html
                Mam nadzieję, ze wrócą, ale gdyby to byli moi bliscy,
                to nie wiem czy by przezyli spotkanie ze mną.
                Jakbyby góry ich oszczędziły to ja napewno nie.
                • framberg Re: Dobre wiadomości:) 17.08.06, 21:01
                  Myślę, że nie ma powodu do niepokoju (na razie). Wielokrotnie im się zdażało
                  wracać o dwa, trzy tygodnie, nawet o miesiąc później. To wytrawni turyści
                  górscy. O zaginięciu mówi niepokojąca się rodzina jadnak nic na to nie wskazuje.
                  Przyznam jednak, że dziwi mnie pozostawienie przez Gwiazdów telefonów
                  komórkowych, brak umówionej sygnalizacji samopoczucia (powiedzmy co dwa
                  tygodnie z tolerancją jeden tydzień). To dowodziłoby jednak małem "wytrawności"
                  a jedynie wielu kilometrów w nogach.

                  Mam nadzieję, że nic im nie jest.
                  • maryna04 Re: Dobre wiadomości:) 18.08.06, 04:19
                    A ja znow do ukochanego tematu - charytatywnosc. Przeczytalam wywiad z bylym
                    czlonkiem egzekutywy, czyli dyrekcji Microsoftu. Okazuje sie, ze przed Gatesem
                    inni mlodzi ludzie, ktorzy nagle wzbogacili sie w firmie przeszli
                    na "emerytury" i poswiecili sie dzialalnosci charytatywnej. John Wood (bo tak
                    sie nazywa) ma obecnie 42 lata, wiele lat temu opuscil Microsoft i rozpoczal
                    dzialalnosc. Jego fundacja zajmuje sie zwalczaniem analfabetyzmu na swiecie.
                    Analfabetow na swiecie jest troche mniej niz miliard. W ciagu ostatnich lat
                    fundacja wybudowala 210 szkol i 2.500 bibliotek w takich np. krajach jak Nepal,
                    Kambodza, Sri Lanka, Wietnam.... Po wybudowaniu szkoly, czy biblioteki jeszcze
                    trzy lata nadzoruja, azeby pieniadze nie poszly na marne. Mowi, ze nie zdazyl
                    sie ozenic, nie ma dzieci, kupionego mieszkania, bo ciagle jest w podrozy z
                    misja i kocha ta prace.
                    Druga informacja sprzed kilku dni. Pierwszym Prezesem przepoteznego konceru
                    PepsiColi (to nie tylko napoj, ale ogromna ilosc innych marek spozywczych i
                    sieci fast - foodow) zostala 50-letnia Hinduska zamieszkujaca w Ameryce. Nie
                    zapamietalam jej nazwiska, w kazdym razie studia skonczyla w Indiach, tu tylko
                    cos uzupelniala. Madra musi byc kobieta, a z drugiej strony zawsze mnie dziwi
                    jak te kraje dalekowschodnie lacza emancypacje kobiet z ich calkowitym
                    poddaniem sie mezowi i rodzinie. Przeciez rowniez w wyzszych, wyksztalconych
                    sferach malzenstwa sa aranzowane i miejsce kobiety jednak jest w kuchni w
                    czasie przyjec - nawet niekoniecznie, ze gotuje, bo zamowila w stosownej
                    hinduskiej restauracji, ale tam kobitki rozmawiaja, a nie na salonach.
                    Odruchowo.
                    • warum Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 19.08.06, 14:42
                      Maryno, umiesz czlowieka natchnac wiara w ludzi. Podajac takie przyklady az chce
                      sie,zeby to bylo zarazliwesmile
                      A u nas proza zycia :"Diners Club żąda od Władysława Serafina, szefa Krajowego
                      Związku Kółek i Organizacji Rolniczych, ponad 330 tys. zł za nieuregulowane
                      należności za karty kredytowe, z których korzystało kierownictwo związku."
                      tp://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3558638.html
                      Ale cudze zycie na kredyt mnie nie rusza, dopoki nie jest oplacane z moich
                      pieniedzy, a niedawno przeczytalam, ze dlug komorniczy p/osla Samoobrony w wsy.
                      ok 4 tys zl. zostal splacony ze skladek partyjnych, bo on byl zatrudniony na
                      etacie. Czy to nie szczyt hipokryzji dawac poslom 10 tys zl/ co miesiac , a ich
                      jeszcze nie stac na zycie "za swoje"? Ja nie moge sie doczekac filmu o drodze
                      samoobrony i jej wodza do wladzy, bo to bedzie film-lektura obowiazkowa dla
                      wszystkich, ktorzy chca zyc dostatnio bez wysilku i ryzyka.
                      • maryna04 Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 19.08.06, 15:49
                        Jako przyczynek do spraw wieku emerytalnego przed chwila przeczytalam cos
                        takiego. W zwiazku z widmem braku kandydatow do wojska (ten poczatek to moj
                        komentarz) Kongres w czerwcu przesunal wiek przyjmowania rekrutow z "do" 35
                        na do 42 lata. Juz przeszlo tysiac kobiet ( kobiety na pierwszym miejscu - bo
                        wiecej kobiet) i mezczyzn przeszlo wstepna kwalifikacje.
                        Opisano przyklad 42 - letniej babci, ktora wlasnie sie zglosila i zaczela
                        trening. Owa babcia zawsze chciala isc do wojska, ale w wieku 19 lat urodzila
                        dziecko i plany nie wyszly. Teraz jej 21 letnia corka zapisala sie i zaczela
                        trening i matce sie spodobalo. Rowniez zapisala sie korzystajac z przesunietego
                        wieku do przyjmowania. Najwazniejsza teraz jest pierwsza czesc - po 3-
                        tygodniowym treningu egzamin sprawnosciowy. Przyszla zolnierka jak na razie
                        najbardziej boi sie, ze odpadnie ze wspinaczki w pionie w gore.
                        Dalej podano opisy zaliczenia takiego treningu przez ojcow i synow wlasnie
                        teraz w jednym czasie. Chyba kazdy zdaje sobie sprawe, ze egzamin sprawnosciowy
                        w Armii Amerykanskiej jest morderczy.
                        • maryna04 Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 19.08.06, 16:01
                          Poprawka, tzw. boot camp czyli trening dla rekrutow trwa dluzej niz 3
                          tygodnie.
                          • warum Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 19.08.06, 18:36
                            Maryno , a czy mozesz rozszerzyc wpis - po co ta kobieta spelnia te swoje
                            marzenia? Przesuniecie wieku rekrutow daje wojsku sznase zebrania bezkrwawo
                            czyli bez przymusowej mobilizacji sporej grupy przeszkolonych ludzi.
                            Moze w babcinym wieku to forma zarobku , bo nie posadzam,ze potrzeba poczucia
                            drylu wojskowego na wlasnej skorze?/ masochistka jakas?/ Chyba ,ze ona liczy na
                            spotkanie Clinta Eswooda jako przelozonego na mustrzesmile
                            • maryna04 Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 19.08.06, 20:33
                              Mysle, ze nie ma ta rekrutka jakiejs dobrej pozycji zawodowej, a wojsko po
                              kilku latach sluzby (nie orientuje sie, ale ze 6 lat to jej chyba wystarczy)
                              zapewni jej jakas emeryture, opieke zdrowotna w szpitalach weteranow, a moze
                              sie nudzi? Ona niekoniecznie musi jechac zaraz na smierc do Iraku, jednak
                              kobiety rzadko biora udzial we walce wrecz.
                              Chyba juz pisalam w innym kontekscie o poznanych w tym roku dzieciach 13,5 i
                              15 lat chlopiec i dziewczyna, ktore przyjechaly w tym roku na wakacje z Texasu
                              do NY - do swojego ojca i ciotki. Matka pochodzi z Trynidadu, kiedy mlodsze
                              mialo kilka miesiecy (syn) poszla do wojska. Okrutna matka, no nie? Ojciec byl
                              taki luzer, ze do pracy sie nie rwal, wiec stwierdzila, ze niech przynajmniej
                              zajmie sie dziecmi. Po odbyciu wszystkich szkolen ( nie wiem jak dlugo jej
                              zeszlo) zabrala dzieci, rozwiodla sie. Z dziecmi stacjonowala dwa lata na
                              Hawajach, dwa lata w Niemczech, a zasadnicze miejsce ma w Teksasie. W tej
                              chwili jest na 18-tomiesiecznej sluzbie w Iraku, wraca w pazdzierniku, Teraz
                              dziecmi na codzien zajmuje sie inna ciotka. Dzieci sa dumne z matki, dobrze
                              wychowane i zdolne ( sa mocno ciemne o pieknych rysach - matka chyba musi byc
                              Hinduska). Ona pracuje w intendenturze, podobno drobniutenka, zapewne - bo
                              dzieci smukle. Nie czekala na omal nigdy nie zaplacone alimenty. Nie wiem,
                              czy to wzor do nasladowania, ale taki przyklad.
                              Wspominalam tu tez o amerykanskiej fascynacji "droga". Wlasnie wcale niemalo
                              malzenstw przed 50-tka, kiedy dzieci nie wymagaja juz stalej opieki, zycie
                              zaczyna od nowa. Robia prawo jazdy na potezne trucki (Tiry) i hajda w Stany. To
                              jest bardzo ciezka praca, oni chyba nie musza, a chca. Moj synus w wieku lat 19-
                              tu jezdzil przez wakacje jako pomocnik na takim 16-kolowcu to sie naogladal i
                              nasluchal.
                              • warum Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 20.08.06, 16:06
                                Poruszona na sasiednim watku /emerytalnym/ swoja "niezaradnoscia zyciowa"smile
                                zaczelam sie zastanawiac skad mi sie to wzielo?smile) Ja juz wiem, a inni sami
                                sobie dopowiedza, mimo,to uwazam,ze wiecej mnie podobnych Polek niz Sz. Poayowej.
                                Z tym wiekszym zaciekawieniem przeczytalam w Wysokich Obcasach "Orgazm po
                                szyicku" wywiad z libanska ginekolozka-polozniczka/ feministyka w pisowni sie
                                klaniasmile/. Bardzo ciekawy choc jak na moj gust szokujaco prostym jezykiem
                                przeprowadzony wywiad. Co wcale nie umniejsza atrakcyjnosci artykulu. Wszystko/
                                lub prawie/ o relacjach damsko-meskich w wersji arabskiej. O dziewictwie, o
                                pracy, o malzenskim kontrakcie i antykoncepcji.I o kochankach ale jakos tak
                                ...ze to sie nieoplaca? moze nie zrozumialamsmile
                                "Kazde malzenstwo to jest cywilny akt prawny jak akt kupna-sprzedazy samochodu
                                czy domu.Przyszli malzonkowie pisza w nim,co chca, ale 3 sprawy sa niezmienne od
                                15 wiekow.To,ze kobieta zapewnia lozko, mezczyzna -utrzymanie dla niej i dzieci
                                oraz macher... Teraz placony na wypadek rozwodu. Normalna kara za zerwanie
                                kontraktu, odszkodowanie , ktorego wysokosc ustalaja przed slubem w dlugich
                                targach. To jest wycena, okreslenie wartosci kobiety".
                                " Kobiety od boga chca jednego-meza. A od meza chca wszystkiego"-a to ponoc
                                Sokrates powiedzial.
                                Lubie takie artykuly, bo przyblizaja mi inny swiat, ktorego nie znam i dlatego
                                nie rozumiem.
                                • popaye Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 20.08.06, 19:25
                                  Hey, hey - Przemila Kolezanko,-
                                  Ty "mnie tu nie..." o Twojej "niezaradnosci".
                                  Kazdy inny z naszego forum bo to (wiekszosc) humanisci co sie beda programowo
                                  wstydzic gdyby posiedli umiejetnosci arytmetyczne wykraczajace poza tabliczke
                                  mnozenia do 10-ciu i cztery podstawowe dzialania.
                                  Ale Ty Kolezanko?.
                                  Ciebie mam przekonywac do elementarnej prawdy iz w obowiazujacym (rowniez w
                                  Polsce) sytemie emerytalnym ca: 1/3 wysokosci ostatecznego swiadczenia nabywa
                                  sie w ostatnich 5-ciu latach ca. 40-to letniej, nieprzerwanej aktywnosci
                                  zawodowej?.
                                  Nie zartuj sobie - prosze smile
                                  Pracujaca w ciezkich, oglupiajacych warunkach jednostajnych mechanicznych
                                  czynnosci, do tego (moze) w systemie trzyzmianowym "srednio-swiadoma" Pracownica
                                  moze miec (intuicyjne) racje w swojej irytacji, iz subiektywnie nieludzkim
                                  zadaniem jest by pracowala tak dlugo jak mezczyzni.
                                  Ja, - "usprawiedliwia" nieswiadomosc zasad dzialania systemu obciazonego do
                                  tego przekretem politycznie motywowanych doraznych dzialan.
                                  Rowniez (chciana chyba politycznie) nieswiadomosc skad wogole biora sie srodki
                                  na comiesieczne wyplaty swiadczen dla emerytow - Ja, moze i usprawiedliwia sad.

                                  Ciebie, wybacz, chocby z racji wyuczonego zawodu, i zwiazanych z nim
                                  praktycznych umiejetnosci, raczej nie powinno.
                                  Chyba, ze wbrew wszelkiej logice i Ty uwierzylas w bajke, ze "zlodzieje"
                                  z ZUS-u siedza na worku (bez dna) pelnym pieniedzy i (programowo!) nie
                                  chca "dawac" akurat tym co sie obiektywnie ciezko napracowaly w "dlugim"
                                  piecdziesiaciokilkuletnim zyciu i tylko partia ze "Sprawiedliwoscia" w nazwie,
                                  prawdziwie katolicka i narodowa moze te zadania pozytywnie zalatwic?.

                                  - Prawde moich "uwag" w temacie zycia malzenskiego z Popayowa przyjmuj zawsze
                                  z przemruzeniem oka - prosze.
                                  Sa dalekie od obiektywizmu i wynikaja w wiekszosci z bezdyskusyjnego faktu
                                  iz ja (popayE) jestem najgorszym z mozliwych kandydatem na wzorowego partnera
                                  a juz "malzonka i ojca" - szczegolnie.
                                  Popayowa - wiadomo: idealna zona, matka Polka i wogole "bez wad i skazy" - jak
                                  Wy (kobiety) - wszystkie! smile)

                                  pozdr.
                                  pE
                                  • warum Re: Dobre wiadomości:) i takie sobie... 20.08.06, 20:00
                                    "Popayowa - wiadomo: idealna zona, matka Polka i wogole "bez wad i skazy" - jak
                                    Wy (kobiety) - wszystkie! smile)"
                                    Wiedzialam PopayE,ze dojdziemy do consensususmile))
                                    • alfredka1 Re: dobra wiadomość :) 22.08.06, 11:35
                                      www.zakopane.naszemiasto.pl/wydarzenia/638030.html
                                      chwileczka na uśmiech..
                                      • alfredka1 Re: i smieszno i straszno :(( 23.08.06, 18:39
                                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3568129.html
                                        tym razem bardziej smieszno
                                        niejaki deszkiewicz tadeusz szef biura promocji i rozwoju czegostam
                                        pobudzony erotycznie przez warszawska syrenke kazal jej zaslonic biust
                                        i tylko dziwie sie olbinskiemu-bylo nie bylo swiatowej slawy plastykowi-ze sie
                                        na to zgodzil

                                        urzednicze wazeliniarstwo w swym najbardziej groteskowym wydaniu
                                        bo rozumiem ze szef biura (niedo?)rozwoju boi sie reakcji na plakat swoich
                                        swiatobliwych przelozonych-a glownie chyba komisarza marcinkiewicza
                                        albo tez kliniczna nadpobudliwosc seksualna biurokraty-to w przeciwienstwie do
                                        glupoty mozna leczyc

                                        /komentarz forum szczecin/
                                        • wedrowiec2 Re: i smieszno i straszno :(( 23.08.06, 20:32
                                          Alfredko, zdrowia szkodasad Może poczytaj coś lekkiego. Kryminał jakiś albo
                                          Rosamundęwink Lepiej nie będzie; nie traćmy nerwów na aktualne przepychanki, bo
                                          zimna krew, stoicki spokój przydadzą się nam w gorszych czasachsad

                                          Pocieszyłam Cięwink
                                        • gaja_1 Re: i smieszno i straszno :(( 23.08.06, 20:40
                                          Alfredko, to mały pikuś.
                                          Poczekajmy aż zaczną ubierać pomniki w gaciewink
                                          • alfredka1 Re: i smieszno i straszno :(( 23.08.06, 20:44
                                            Jak to dobrze, że to nie u nas stoi "Siusiający Chłopczyk". Wyłączyliby
                                            fontannę, czy??? smile
                                            • mantra1 Re: i smieszno i straszno :(( 25.08.06, 18:48
                                              ubieranie, rozbieranie...
                                              wiadomosci.onet.pl/1375402,69,item.html
                                              smile)
                                              • warum Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 11:31
                                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3576009.html
                                                Cyt." Z falą krytyki spotkała się w Belgii decyzja władz o wyjściu Mariusza O.,
                                                16-letniego Polaka podejrzanego o udział w głośnym zabójstwie nastolatka na
                                                Dworcu Centralnym w Brukseli, na niedawny mecz piłkarski
                                                Belgia-Kazachstan.....Mariusz O. pod nadzorem wychowawcy wziął udział w meczu w
                                                ramach zajęć resocjalizacyjnych prowadzonych w zamkniętym ośrodku dla młodzieży
                                                Braine-le-Chateau, gdzie przebywa"
                                                Wzburzyla mnie ta informacja. Juz samo przeciaganie sprawy - oddac pod
                                                jursydykcje belgijska czy "chronic obywatela" i sadzic go w Polsce mnie
                                                irytowala,bo watpliwosci co i kto zrobil nikt nie ma, ale tak szybkie
                                                przywracanie mu "utraconych dobr obywatelskich" to wg mnie przsada.I
                                                lekcewazenie prawa, a dokladniej pojecia co to jest kara .
                                                • jan.kran Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 12:18
                                                  A ja dzisiaj przeczytałam ten wątek smile)))
                                                  Jakoś go omijałam , z braku czasu głównie . I niesłusznie bo bardzo ciekawy.

                                                  Ślub Glorii pamiętam bdb bo odbył się na początku mojego pobytu w DE.
                                                  Spora sensacja medialna. Jednak obserwujac Glorię przez lata widzę że jest
                                                  ciekawą i inteligentną kobietą .
                                                  Zgodziła sie świadomie na pewnego rodzaju umowę jaką było Jej małżeństwo ,
                                                  urodziła troje dzieci , wychowała je sensownie i ma głowę do interesów.
                                                  Wprawdzie zaskoczyła mnie ostatnio wiadomość że w swoim regensburskim teatrze
                                                  zagrała Julię szekspirowską ... wiek jakby nie ten ale recenzje były dobresmile

                                                  Co do Grassa to na razie trawię. Czytam trochę ale nie mam zdania.
                                                  Mam za bardzo osobisty stosunek. Grass jest moim wzorem , idolem jako człowiek ,
                                                  jako pisarz.
                                                  Mam zaczytany na śmierć bębenek z Jego dedykacją. Rok temu był w Oslo, sala
                                                  oslańskiego Uniwersytetu zapchana do imentu.
                                                  Myślałam że zemdleje jak Go zabaczyłamtongue_outPPP Czatowałm przy wejściu i zobaczyłam
                                                  Go na wyciągnięcie ręki. W swoim nieśmiertelnym brązowym garniturku ,
                                                  neurotyczny i z wkurzoną miną. Jak zwyklesmile
                                                  Normalnie poczułam się jak jakaś fanka rockowego zespołu która dostaje ataku
                                                  histerii na widok swojego idolatongue_outPP
                                                  Po pierwszym szoku Niemcy się uspokoli trochę a Grass jet super i cool
                                                  i już !!!
                                                  Kran
                                                • popaye Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 12:30
                                                  a w Holandii, jak "donosi" Radyjo z Torunia, "Nasz Dziennk" - rzadowy
                                                  publikator Bci Kaczynskich i poslowie LPR: "... MORDOWANIE nienarodzonych
                                                  dzieci czyli aborcja "WSZELKIMI mozliwymi srodkami" (w domysle pewnie:
                                                  za pomoca noza rzeznickiego, kawalka zardzewialej szprychy czy petli ze
                                                  sznurka) i EUTANAZJA czyli j/w : "swietojebliwe staruszki ktore mialy pecha,
                                                  ze sa "odrobine" niesprawne motorycznie sa MORDOWANE wszelkimi mozliwymi
                                                  (i niemozliwimi!) srodkami, - w PELNYM MAJESTACIE PRAWA!.

                                                  Az strach pomyslec, ze przypadkiem moja noga mogla by dotknac tej Ziemi SZATANA!
                                                  - obawy moje sa serio! bo.... tylko kilkadziesiat kilometrow dzieli moje
                                                  miejsce zamieszkania od granicy (niepilnowanej!) z tym PIEKLEM na Ziemi.
                                                  Gdybym, co normalne, po Polsku-katolicku: "w pijackim widzie" wracal
                                                  z niedzielnych nieszporow w ukochanym Kosciele Katolickim - strazniku
                                                  MORALNOSCI wszelkiej i pomylil powrotna (do domu) droge - zaPEWNE
                                                  zostal bym wyABORCJOWANY albo wyEUTANAZJOWANY! - brrrrr......

                                                  Szczescie od Boga, ze mnie Aniol Stroz zawsze do domciu odprowadzil......

                                                  "PRAWNIE i SPRAWIEDLIWIE" i po KATOLICKU to jest nieletniego i podejrzanego
                                                  o popelnienie przestepstwa (czy nawet zbrodni) - zamknac w ciemnym i mokrym
                                                  lochu gdzie kolesie-recydywa "podksztalca" Go i uzupelnia Jego "braki" w
                                                  bandyckim rzemiosle!.
                                                  Ze jakims Krajem demokratycznym (tfuj!) moga nie kierowac "swieto-jebcy"
                                                  rodzaju rozkosznych Blizniakow i Im podobnym i Kraje te te moga (smia!)
                                                  miec JAKAKOLWIEK, rozna od kato-prymitywu polityke resocjalizacyjna,
                                                  szczegolnie dla mlodocianych przestepcow, w PALE omamionej rydzyko-zdrowaskami
                                                  zmiescic sie nie moze!

                                                  Tfuj - tfuj, a-kysz!
                                                  Niech Maryja - Krolowa, Rydzyk, PiS i LPR maja nas w opiece przed
                                                  takimi "nowinkami" sad

                                                  pE
                                                  (zniesmaczony).
                                                  • wodnik33 Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 12:38
                                                    Gdzies sie podziewal? grunt ze wrociles, brakowalo juz nam Twoich ostrych,
                                                    cietych komentarzy. Pozdrawiam, lapska sciskam..
                                                    /moze Ci samochod albo inny sprzet latajacy naprawic gdy bede w Rodemarku ?smile) /
                                                  • popaye Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 13:36
                                                    Dzieki za mily wpis - Wodniku.
                                                    .. a gdzie tam "wrocilem", - po Kraju rodzinnym (moim, sp.JPII
                                                    i min.Macierewicza) obijam sie od dni kilku! smile
                                                    Za kare, ze laptopa ze soba nie wzialem (tylko pocketPC z Auto-Mapa)-
                                                    to i nie mialem mozliwosci dostepu do Internetu i Forum ukochanego,
                                                    by ... poziom adrenaliny sobie "podniesc" smile)

                                                    Dojechalem (wreszcie) do miejsca bardziej zasobnego technicznie (miasto me
                                                    rodzinne) gdzie i o kompa (z dostepem do sieci) mnie latwiej oraz... doczekam
                                                    jutra, gdy reszta "eleganckiego Towarzystwa" z Krainy 1000-ca Jezior powroci
                                                    (z racji konca ferii szkolnych i wiekszosci urlopow) - by natychmiast
                                                    udac sie do tych wytesknionych ostojow "ciszy, wilgoci (mokrej wody)
                                                    i sciolki pod-grzybnej (Puszcza Piska)" smile)

                                                    Pozdrawiam serdecznie,-

                                                    pE

                                                    ps. auto moje (bylejakie - fakt!), - tfuj-tfuj (by nie zapeszyc!) - jeszcze
                                                    nie przejawia powazniejszych oznak niesprawnosci.
                                                    Wydawalo mnie sie iz to normalne (!) bo... nie zaliczam sie, z zasady popartej
                                                    smutnymi doswiadczeniami, do grupy uzytkownikow-nieszczesnikow pojazdow
                                                    m-ki .... Peugeot smile)
                                                  • alfredka1 Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 14:16
                                                    O nie! Peugeociki sa wspaniale - ale przez pierwsze 15 /pietnascie/ lat, potem
                                                    zaczynaja miec humory smile)
                                                    pozdrawiam i milego grzybobrania zycze.
                                                  • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 15:42
                                                    A ja, jak mowi Prezydent wszystkich Polakow gleboko sie nie zgadzam z Popaye w
                                                    temacie, co to jest resocjalizacja. Nie wiem, czy mlodociany zbrodniarz (wiem,
                                                    ze jeszcze nie osadzony) gral, czy patrzyl tylko na mecz - ale mial
                                                    przyjemnosc. Miedzy wrzuceniem do klatki z grypsujacymi sadystami i zboczencami
                                                    ( od ktorych niestety juz na starcie ten mlody nie bardzo odbiega), a rozrywka
                                                    w postaci "waznego" dla mlodego meczu jest do zapelnienia pole wieksze od
                                                    boiska, na ktorym odbywal sie ony mecz. Chociazby w roznych osrodkach pomocy
                                                    spolecznej. Niebezpieczny? a na mecz bezpieczny? Nie wolno przymuszac do
                                                    pracy? Moze byc woluntariuszem, jak by sam nie wpadl na ten pomysl, zawsze
                                                    moze mu to podpowiedziec adwokat. Moge dlugo tak snuc liste zajec, ktore beda
                                                    mialy cos wspolnego z resocjalizacja. A tak jaki sygnal dostal mlody bandyta?
                                                    Problem jest bardzo zlozony, o lagodnej Szwecji zawsze sie mowi, ze ma
                                                    doskonale metody, ale tam chyba wogole ludzie sa bardziej "letni" w emocjach
                                                    dobrych i zlych. W Ameryce wiezienia pokazywane na filmach sa miejscem
                                                    okrutnym. Ale na ile jest to konwencja filmow, ktore maja sie dobrze ogladac?
                                                    W kazdym razie rezultaty Amerykanie maja nie najlepsze, chociaz ilosc godzin na
                                                    sport samodoskonalenie sie, spotkania z kaznodziejami, terapeutami.... jest
                                                    ogromna. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie szwedzkich pieknoduchow, zeby
                                                    ich metody tu zadzialaly. Czlowiek jest ulomny, im bardziej ulomny tym wiecej
                                                    kosztuje spoleczenstwa.
                                                    W ostatniej papierowej Polityce jest artykul "wiodacy", o problemie w Polsce z
                                                    alkoholikami i kosztach jakie w zwiazku z tym ponosi panstwo. Autorka podaje
                                                    przyklady, ze znacznie lepiej byc alkoholikiem zabranym z drogi, bo wtedy od
                                                    reki ma sie zrobione wszystkie badania, niz zwyczajnym obywatelem, ktory nie
                                                    ma pieniedzy na przyspieszenie specjalistycznych badan. Autorka udowadnia tez,
                                                    ze latwiej materialnie jest alkoholikowi, niz samotnej matce z dziecmi tego
                                                    alkoholika. On cierpi na chorobe alkoholowa i ma wszelaka pomoc od panstwa, a
                                                    ona i dzieci (daj Baze ) sa zdrowe i ta pomoc jest mniejsza lub zadna.
                                                  • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 15:52
                                                    Jeszcze dodam. Na koncu autorka pisze, ze w USA jakos sobie dano z tym rade,
                                                    bo wymagania wzgledem alkoholikow sa bardziej restrykcyjne. Guzik prawda, w
                                                    szpitalach przynajmniej nowojorskich tez przebywaja zebrani z ulicy
                                                    alkoholicy, ktorzy za pieniadze z podatkow maja najlepsza opieke i skierowanie
                                                    na leczenie itd. i wkrotce wszystko jest od nowa. Jedynie jest to, ze
                                                    problem alkoholikow jest procentowo znacznie mniejszy, za to sa narkomani.
                                                    Jako niezbyt pochlebna ciekawostke podam, ze na 10 alkoholikow z ulicy w
                                                    szpitalu w niepolskiej dzielnicy w NY co najmniej 8 to Polacy. Jesli jest w
                                                    stanie absolutnego upojenia i nie wiadomo jak sie nazywa, to mowia o nim po
                                                    prostu Drinkowsky.
                                                  • popaye Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 16:40
                                                    jako zart bylo pomyslane Alfredko, bez proby dokuczenia komukolwiek!.
                                                    Pisalem niegdys o moich klopotach z peugetowskim silnikiem w moim Fordzie
                                                    ktorego ataki "uwiedlosci technicznej" zaczely sie po ca: 25 tys.km (diesel!!!)
                                                    w wieku ca: 1-go roku i nie przeszla jemu az do naszego ... "rozwodu" po
                                                    3-ch latach wyjatkowo nieudanego, wspolnego "pozycia" smile)
                                                    Co sie wystalem w przy-autostradowych "krzakach" na terenie i w czasach gdy
                                                    istnialo jeszcze NRD z Ich "gotowoscia do pomocy" (rowniez technicznej!)
                                                    - to moje! sad(
                                                    Teraz "dmucham na zimne" - tym bardziej, ze na produktach Kraju ktory sam sie
                                                    nazywa: Créatour d’automobiles, motoryzacyjny Swiat sie nie konczy smile

                                                    Swoja droga, jako mechanik i to pracujacy w produkcji (w pewnym sensie),
                                                    zastanawialem sie zawsze jak to jest wogole dzisiaj "mozliwe", ze
                                                    Firmy z taka niesamowicie dluga tradycja techniczna jak francuskie marki
                                                    samochodowe, wypuszczaja "na przemian" swiatowe hit-y (Renault: Espace czy
                                                    np. 5-ke czy Peugeot: 205-tke np.) przetykane absolutna kompromitacja
                                                    starannosci technicznego wykonania, np: flagowy model Renault: VEL SATIS

                                                    Wyjatkiem jest firma Citroén bo... zakup auta tej marki swiadczy
                                                    o "zyciowej filozofii" uzytkownika i Jego sklonnosci (inklinacji) do
                                                    swoistego ...masochizmu smile)
                                                    Darze ta marke wyjatkowa sympatia i mimo iz mam(y) rowniez niezbyt wesole
                                                    wspomnienia "przygod" (technicznych) z tymi autami (ja- CX, Malzonka - BX),
                                                    to moja "milosc" do kultowych produktow tej Firmy jest niezachwiana smile

                                                    pozdrawam serdecznie,-
                                                    pE



                                                  • warum Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 16:02
                                                    PopayE, wielkorotnie zgadzam sie z Toba w ocenie polityki, ale czesc Twojego
                                                    wpisu odebralam jako sugestie,ze blizej mi do LPR i PiS, niz jest. Jestem
                                                    przeciwna dlugoletnim karom, a tym bardziej karze smierci, ale kara za ciezkie
                                                    przestepstwo/zabojstwo, gwalt/ powinna byc dotkliwa ,a resocjalizacja powinna
                                                    uwzgledniac nie tylko jak najszybszy powrot skazanego do spoleczenstwa/zeby nie
                                                    kosztowal zbyt duzo podatnikow/ ale glownie jakies zadoscuczynienie i
                                                    "odpracowanie" swojego czynu.
                                                    Prawo Nie jest sprawiedliwe, ale dzganie nozem na ulicy,zeby cos zabrac to
                                                    raczej nie jest "przypadkowa" zbrodnia / jaka jest np. smiertelny wypadek na
                                                    ulicy gdy ktos wtargnie na jezdnie /wiec srednio wierze,ze ten chlopak zaluje,
                                                    on raczej zaluje tylko, ze siedzi odizolowany od dotychczasowego zycia.
                                                    I od razu nasuwa mi sie inna Nie"sprawiedliwosc" sadowa - ze zlodziejom na duza
                                                    skale, lapowkarzom , defraudantom umozliwia sie odpowiadanie "z wolnej stopy" po
                                                    wplaceniu kaucji/ zeby sie nie stresowali kiepskimi warunkami lokalowymi?/. A
                                                    zlodziej- biedak musi siedziec w wiezieniu , bo za glupi byl / nie mial tylu
                                                    mozliwosci lub "dobrych kolegow", ktorzy kryli neiprawidlowowsci/ zeby nakrasc
                                                    wiecej. Ot i wymiar sprawiedliwosci.
                                                    Wciaz pamietam historie mlodego chlopaka z Krakowa,zdolnego studenta matematyki
                                                    i stypendysty jakiejs ang.uczelni, ktorego zatlukli bejsbolami prawie
                                                    rowiesnicy, za to ze jechal po ich drodze. Oni poszli "za kare" do poprawczaka i
                                                    po ukonczeniu 21l. zostana wypuszczeni na wolnosc. I z dozywotnim wyrokiem
                                                    wiezienia nie wroci sie zycia tamtemu chlopakowi, ale.... czy to jest kara? Kara
                                                    powinna byc dotkliwa, indywidualnie dobrana , a nawet troche upokarzajaca/
                                                    szczegolnie dla tych, ktorzy pogardzaja innymi/ np. sprzatnie ulicy, czy mycie
                                                    toalet przez znane twarze /osttnio piosenkarz i moj ulubiony aktor/.

                                                  • popaye Re: przeczytane dzisiaj 27.08.06, 17:07
                                                    Warum - najmilsza,-
                                                    "O sobie" pisalem, ew. (w podtekscie) o polskiej praktyce penitencjarnej ktora
                                                    jak jest "skuteczna" - podajesz przyklady - Sama.

                                                    Nawet nie dopuszczamy mysli, ze moga byc Kraje, gdzie fachowcy przedmiotu
                                                    - przeciez, stosuja inne metody i maja rozne podejscie do przedmiotu.
                                                    Szczegolnie gdy chodzi o "podopiecznych" niepelnoletnich jeszcze, czy b.mlodych
                                                    wiekiem oraz zyciowa "madroscia i doswiadczeniem".
                                                    Rodzicow tam powinno sie (tez) leczyc! i... innych "wychowawcow" z Kosciolem -
                                                    moralizatorem na czele.
                                                    Nie oszukujmy sie.
                                                    Ja przynajmniej sie "nie dam",- polska metoda resocjalizacji bierze sie
                                                    wylacznie z braku KASY i obecnej filozofii panstwowej: na Kosciol - jest!
                                                    a na kreatywna polityke spoleczna - pusta kasa sad.
                                                    Wywijac szabelka (moralizatorstwem w tym przypadku!) siedzac na kulawym koniu
                                                    i "na bosaka" to MY (nasze Wladze!) umiemy jak nikt na Swiecie!.
                                                    Ma to dluga historyczna tradycje i dotyczy wiekszosci naszych "narodowych
                                                    sukcesow" od kilku wiekow - conajmniej.
                                                    W dorabianiu (moralizatorskich) "teori" czy cierpietnictwa - tez zesmy
                                                    Mistrzowie Swiata sad.
                                                    Realia tylko takie jak sa: "piep.... glupot" i posmiewisko u tych co
                                                    przynajmniej probuja "inaczej".
                                                    Wiadomo: "wszedzie kretynstwo" tylko MY: 100% racji i... przedmurze
                                                    chrzescijanstwa" sad.

                                                    pozdrawiam,-
                                                    pE
                                                  • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj 28.08.06, 02:48
                                                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3577232.html
                                                    Wspaniala wiadomosc. Ja i wszyscy zwykli zjadacze chleba wokol mnie maja
                                                    PC "od" Della, zamawia sie tylko przez internet, przedtem jeszcze przez tv.
                                                    Ceny zmieniaja sie jak na bilety samolotowe, wiec mozna wstrzelic sie w bardzo
                                                    korzystna, czesto dodaja cos extra, znam przypadek, ze ulomnej osobie z Polski
                                                    podarowali wogole za darmo. I bardzo wazne, nie placi sie podatku od zakupu.
                                                    Miasto Austin, gdzie bylam cztery dni w zimie u znajomych - stolica Texasu jest
                                                    dzieki Dellowi, ktory przyciagnal inne firmy nowych technologii omal mala
                                                    Dolina Krzemowa, czego nalezy tez zyczyc Lodzi.
                                                  • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj 29.08.06, 14:23
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3577850.html
                                                    Sluszne, szkoda, ze tak pozno. "Przelecialam" troche komentarze na forum pod
                                                    informacja. Moj Boze, dla mnie to nawet nie sa oburzajace, to jest tragicznie
                                                    smutne. Glupota i buta i brak poszanowania wszelkiej wladzy - zapewne to pisza
                                                    mlodzi ludzie. Oni juz nie sa skrzywieni rozbiorami, okupacja, komunizmem,
                                                    ktore to uczyly, ze wszelka wladza jest zla i przepisow nie nalezy
                                                    przestrzegac. Przynajmniej w kwestii porzadku i bezpieczenstwa na jezdni
                                                    moznaby wladzy przyznac racje. Ale kazdy jest madrzejszy od durnej policji
                                                    stolecznej.
                                                  • framberg Re: przeczytane dzisiaj 29.08.06, 14:44
                                                    Widzę to inaczej. Zauważ:
                                                    maryna04> brak poszanowania wszelkiej wladzy
                                                    maryna04> kazdy jest madrzejszy od durnej policji stolecznej

                                                    W naszym kraju panuje prawo i sposób postrzegania państwa w kategoriach:
                                                    zakazy, nakazy, kontrola i kara.
                                                    Postrzegają je tak zarównorządzący jak i rządzeni.
                                                    W takiej sytuacji odczucie jest takie (odczucie a przemyślane wnioski):
                                                    - to nie nasze prawo, to prawo władzy, która zakazuje, nakazuje i karze
                                                    - to nie nasze ograniczenie prędkości lecz wymysł władzy, sposób rządzenia
                                                    zakazami, nakazami i karami
                                                    - to nie nasz prawny porządek lecz ...

                                                    Zauważ, że ludzie domagają się zaostrzenia kar, kary są zaostrzane,
                                                    dopuszczalny zakres wolności zmniejszany (np alkohol we krwi z 0,5 do 0,2 prom
                                                    a pijanych na drogach więcej, co gorsza najwięcej w Europie.
                                                    Każdy statystyk stwierdzi, że coś nie gra. I brak skuteczności.

                                                    Przyczyna leży w takim postrzeganiu prawa i państwa. To nie nasze praw i nie
                                                    nasze państwo (choć nasza ojczyzna). Zostało zawłaszczone prze mających władzę
                                                    i jest utrzymywane drogą zakazów, nakazów i kar.

                                                    Nikt nie dyskutuje ze mną na co powinny pójść podatki (jednoprocentowy odpis
                                                    jest tak obwarowany przepisami, wymogami, koniecznością przedpłaty, że widać iż
                                                    państwo chce władać wszystkim samo. Co do 1 procenta).
                                                    Nikt nie dyskutuje ze mną czym powinna się w pierwszym rzędzie zająć policja.
                                                    Ogólnie - w tym kraju tzw. obywatel to śmieć. Liczy się administracja.
                                                    Gorset przepisów i obciążeń każdej sfery życia jest tak duży, że większość się
                                                    w tym pogubiła, myśli, że to normalne a stać ją tylko na bierny opór i
                                                    nieposłuszeństwo. W gąszczu administracyjnych wymagań gubi się rozróżnienie
                                                    między obywatelskim a zwykłym nieposłuszeństwem. Do tego ostatniego zaliczyłbym
                                                    przekraczanie dozwolonej prędkości. Zwłaszcza, że czasami ograniczenia te
                                                    dowodzą zidiocenia administracji lub lenistwa np postawienie znaku ograniczenia
                                                    prędkości do 30 km ze względu na dziury w drodze (dziury się naprawia a nie
                                                    wprowadza kolejny zakaz).
                                                    Jestem pesymistą, nic się nie poprawi na drogach. Bardzo długo.
                                                    Już kiedyś, po wprowadzeniu wyższych kar z alkohol za kółkiem i obnizeniu max
                                                    zawartości we krwi założyłem się (a jakże, o skrzynkę wódki), że po 2 latach
                                                    albo wszystko wróci do normy albo będzie gorzej. Zakład spisaliśmy, sekundanci
                                                    pilnowali terminów. Po dwóch latach było gorzej. To dotyczy każdej dziedziny
                                                    życia.
                                                    Jednocześnie istnieją wzorce jak sprawę należy załatwić. Są w Europie. Ale po
                                                    co skoro z dołu, od społeczeństwa słychać już tylko: karać, zakazać, karać
                                                    dotkliwiej.
                                                    Jak zwykle to nic nie da.
                                                  • maryna04 Re: przeczytane dzisiaj 29.08.06, 19:26
                                                    Napomknelam Frombergu w swoim poscie, ze zaszlosci historyczne, a takze
                                                    aktualnie ustalane prawa, ktore czesto sa jesli nie glupie, to niezgodne z
                                                    dobrem obywatela demoralizuja spoleczenstwo. Ale naprawde kazda proba
                                                    zmniejszenia ilosci smiertelnych wypadkow (dwukrotne przekroczenie szybkosci
                                                    moze tylko do czegos takiego prowadzic) powinna spotkac sie z przychylnoscia,
                                                    mimo, ze czasami bedzie uciazliwa. Bo moze tym razem sie uda, wzorce zachodnie
                                                    to m.in. surowe karanie za przekroczenie szybkosci, jak tez szkolenia i
                                                    wykorzystanie woluntariuszy, ktorych tak, czy inaczej dotknela tragedia z
                                                    wypadku. Przeciez nie kazdy nowy przepis jest po to zeby byly korzysci dla PiS-
                                                    u lub innych formacji. I to Polacy mogliby rozroznic. Jesli policja nie zacznie
                                                    w miejsce karania brac lapowki i nie bedzie telefonow od wysoko postawionych,
                                                    zeby takiemu i takiemu ukrecic glowe (tzn. nie jemu tylko jego sprawie) to
                                                    odniesie to pewien skutek.
                                                    Takie przekroczenie szybkosci w USA daje 11 punktow karnych, tj maksimum i
                                                    wtedy zabieraja prawo jazdy - zawsze. Przekroczenie dozwolonej szybkosci juz
                                                    o 20mil (ok. 30km) powoduje, ze milicjant daje ci tylko zawiadomienie, ze
                                                    sprawe oddaje do sadu komunikacyjnego. Powiadomia cie o rozprawie, w stanie NY
                                                    musisz zglosic do sadu, w jakim rejonie to sie zdarzylo, dodatkowa uciazliwosc.
                                                    Pan sedzia wyznacza wysokosc mandatu ,czas zawieszenia, czy utraty prawa.
                                                    Ubezpieczenie z kolei pamieta o tych punktach przez 36 miesiecy i po
                                                    odwieszeniu ogromnie podwyzsza oplate. W sumie impreza kosztuje co najmniej
                                                    kilka tysiecy. Nie wspomne juz o uciazliwosci braku prawa jazdy. oczywiscie
                                                    niejeden jezdzi bez, ale nie jako taki przyzwoity obywatel. Tu tez nierzadko
                                                    jezdza jak szalency, ale taka praktyczna lekcja juz niejednego wyleczyla.
                                                    Konfiskata samochodow w NY nie zdala egzaminu, bo nie ma ich gdzie skladowac, a
                                                    trudno, zeby policja placila za skladowanie, z kolei nie ma jednak przepisu na
                                                    ich licytacje.
                                                  • omeri Re: przeczytane dzisiaj 29.08.06, 21:46
                                                    Do tego dochodzą także durnie poustawiane znaki i nakazy. Policja nieraz sama
                                                    nie przestrzega przepisów!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka