Dodaj do ulubionych

mam kapitał

21.08.04, 10:09
załóżmy:
Przychodzisz do mnie z pomysłem. Chcesz mieć 30% udziałów w przedsięwzięciu.
Chcesz ode mnie 800tyś zł na realizację całości.
Zachęcasz mnie, a ja sie waham.
Proponuję:
Podpisujemy umowę. Ty jako udziałowiec pracujesz w etapie rozruchu - do
pierwszego przychodu za darmo. Potem masz jakąś niewysoka pensję i do tego
20% zysku płacone w ustalonych terminach. (zysk może powiekszac udziały -
zalezy od wspólnej umowy)
W momencie gdy zwraca się mój kapitał obejmujesz udziały (zapiane w umowie)

1. czy takie warunki są do zaakceptowania.
2. jeśli nie, to dlaczego.

uprzejmie proszę o odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • warium Re: mam kapitał 21.08.04, 19:27
      Z całym szacunkiem ale takie warunki nie są absolutnie do zaakceptowania. Nie
      ze względu na sprawy ambicjonalne czy rozliczeniwe - podpisać można dowolną
      umowę i mieć dowolny udział naawet 0. 5 %.
      Ale;
      Inwestowanie polega na poktyciu wszelkich kosztów w tym kosztów pracy, podatków,
      rklamy itd. Czy sobie wyobrażasz, że można pracować przez np pół roku po 10
      godz za darmo ?
      Kiedy się tworzy spółkę są udziałowcy, którzy nie muszą pracować - czekają na
      zyski. Bo dali pieniądze.
      Ale ktoś kto pracuje, musi mieć pensję, bo inaczej będzie pracował gdzie indziej
      a do pracy przyjdzie w wolnych chwilach i tyle.
      Pomysł jest także kapitałem wniesionym do spółki. Dzięki pomysłowi można
      pomnożyć pieniądze. Taki pomysł się wycenia i często jest on wart więcej niż
      pieniądze. Pomysłodawca może mieć więc powyżej 50 % - ale to nie jest istotne.
      Wnosisz kapitał wart 800 000 a ktoś wnosi pomysł, którego wartość wynosi np
      200 000 w momencie zawierania umowy. Macie więc nie pomysł i pieniądze ale
      wspólny kapitał o wartości 1 mln. Nie zaś jak myślisz o wartości 800 000.
      Udziały obowiązują od razu i określa się je w umowie.
      W spółce nie ma tak, że jeden musi odzyskać pieniądze i zarobić a drugi nie
      musi.... Każdy ma zyski; ale także ponosi ew straty w ustalonej wysokości.
      Jeżeli chcesz mieć większy zysk - przygotuj się na to że będziesz miał większe
      straty. - proporcjonalne do udziałów.
      Oczywiście pomysłodawca może nie mieć wyjścia i zgodzi się na różne warunki.
      jego sprawa... Może pomysłodawca wogule nic nie będzie chciał tylko będzie
      pracował ? bo praca uszlachetnia ?
      Jeszcze małe porównanie...
      Rolnik kupił krowę za 1000 zł i sprzedaje mleko. Da krowie jeść dopiero wtedy
      kiedy sprzeda mleko za 1000 zł czy wcześniej ?
      Kupienie krowy za 1000 zł oznacza również kupienie paszy, wizytę weterynarza,
      pomieszczenie, kogoś kto będzie doił krówę, wyrzucał g..., transport, pojemniki
      itd. Razem więc krowa kosztuje 5000.... zanim wogule zacznie zarabiać.
      Pozdrawiam i życzę sukcesów.


      • ewentualnyinwestor Re: mam kapitał 21.08.04, 22:29
        > W spółce nie ma tak, że jeden musi odzyskać pieniądze i zarobić a drugi nie
        > musi.... Każdy ma zyski; ale także ponosi ew straty w ustalonej wysokości.
        > Jeżeli chcesz mieć większy zysk - przygotuj się na to że będziesz miał
        większe
        > straty. - proporcjonalne do udziałów.

        a jeśli pomysłodawca nie ma nic prócz pomysłu? jakie może ponieść straty, jakie
        jest jego ryzyko???
        czy nie jest tak, że w interesach obie strony muszą czymś ryzykować?

        pomysł z krową nie pasuje. gdyby do krowy dołączyć pastucha, który chce
        pieniądze za to, że stoi obok krowy i czeka na mleko, byłoby trafniejsze.
        krowa oczywiście bedzie jadła.
        ale jeśli pastuch chce dostać 30% krowiego mleka, i jeszcze udział w śmietance,
        to musi na nie zapracować.
        ?

        te przykładowe 800 tyś to wartość krowy z trawą i wynajmem obory, dojarką i
        transportem do skupu.
        • kierem Re: mam kapitał 22.08.04, 07:07
          No właśnie o to chodzi.
          Pomysł jest wkładem w spółkę. Jeżeli inwestor nie ma pomysłu i nie chce pracować
          sam no to co ? Jeżeli ktoś daje komuś pomysł - ryzykuje tak samo jakby to były
          pieniądze. Pomysły kradnie się tak samo jak pieniądze, bo de facto pomysł to
          pieniądz. Pomysłodawca ryzykuje dając pomysł, a inwestor dając pieniądze.
          Pastuch nie ma pomysłu, on tylko przychodzi i bierze pieniądze za pilnowanie i
          dojenie. Nie musisz mu dawać 30 %. Ale jeżeli pomysłodawca musi pracować i nie
          ma czasu na nic więcej - co będzie jadł ? Wtedy spółka na pewno upadnie i
          stracisz pieniądze.... Chyba że wynajmie się innych pracowników, którzy będą
          pracować.
          To są dwie oddzielne sprawy. Wkład i udział procentowy to jedno, praca - to
          druga sprawa. A pomysłodawca jako współwłaściciel nie musi pracować, może też
          czekać tylko na zyski.
          Jego wkładem w spółkę jest pomysł.... Jeżeli pomysłodawca godzi się pracować za
          darmo - jest to jego następny wkład i powinien dostać np 40 procent.
          Za to że nie pobiera wynagrodzenia. 30 % za pomysł i 10 % za pracę.....
          Oczywiście może być sytuacja taka, że sam będziesz pracował. Nikt nie zabrania.
          Lepszę metodą jest jednak taka, kiedy pracuje ten, który się zna na istocie
          sprawy.
          Nie wiem na czym polega pomysł, ale jest w Polsce taka tradycja, że niewiele
          osób docenia pomysły, które są po prostu majątkiem takim samym jak pieniądze.
          Wielu ludzi pracuje nad pomysłami wiele lat i muszą na to wydać duże pieniądze.
          I włożyć bardzo dużo pracy.
          Wiele spółek pada - bo nie mają pomysłów i nie chcą ich szukać.
          Ile jest lokali, maszyn, terenów, budynków gdzie nie ma pomysłu co robić ...
          Interes zawsze należy rozpoczynać od dobrego pomysłu i pomysły powinny być w
          cenie...
          Jak w Ameryce. Jak tam się robi interesy? Tam po pierwsze szuka się pomysłów,
          potem się je analizuje, a pieniądze zawsze są rzeczą wtórną...Popatrz i pomyśl.
          Niedocenianie pomysłów i przecenianie roli pieniądza jest największym błędem
          jaki może zrobić przedsiębiorca.
          Moje uwagi nie są złośliwe ale naprawdę życzliwe.
          Zyczę sukcesów i pozdrawiam.
          • ewentualnyinwestor Re: mam kapitał 22.08.04, 09:44
            > No właśnie o to chodzi.
            > Pomysł jest wkładem w spółkę. Jeżeli inwestor nie ma pomysłu i nie chce
            pracować sam no to co ? Jeżeli ktoś daje komuś pomysł - ryzykuje tak samo jakby
            to były
            > pieniądze. Pomysły kradnie się tak samo jak pieniądze, bo de facto pomysł to
            > pieniądz. Pomysłodawca ryzykuje dając pomysł, a inwestor dając pieniądze.
            > Pastuch nie ma pomysłu, on tylko przychodzi i bierze pieniądze za pilnowanie
            i dojenie.

            nie, od dojenia krowy są dojarki (opłacane) pastuch przychodzi z krową, która
            może byc chora, nie jego itp... :-)
            ja mam zapłacić za krowę, karmić ją i nagradzać pastucha udziałem w zysku i
            rynagrodzeniem za to, że jest, ze przyszedł z krową.

            Nie musisz mu dawać 30 %. Ale jeżeli pomysłodawca musi pracować i nie
            > ma czasu na nic więcej - co będzie jadł ? Wtedy spółka na pewno upadnie i
            > stracisz pieniądze.... Chyba że wynajmie się innych pracowników, którzy będą
            > pracować.

            to własnie ryzyko pastucha. przyglądamy się krowie przez chwilkę patrzc czy nie
            zdycha, a gdy mamy pewność co do jej kondycji finalizujemy umowę zawartą na
            wstępie...
            czyli pastuch staje się w 30% udziałowcem przedsięwzięcia, zaczyna zarabiać
            jakieś pieniądze na tzw. przeżycie i czekamy na zyski z których dostaje załóżmy
            również 30% (tak jak udział)

            > To są dwie oddzielne sprawy. Wkład i udział procentowy to jedno, praca - to
            > druga sprawa. A pomysłodawca jako współwłaściciel nie musi pracować, może też
            > czekać tylko na zyski.
            > Jego wkładem w spółkę jest pomysł.... Jeżeli pomysłodawca godzi się pracować
            za darmo - jest to jego następny wkład i powinien dostać np 40 procent.
            > Za to że nie pobiera wynagrodzenia. 30 % za pomysł i 10 % za pracę.....
            > Oczywiście może być sytuacja taka, że sam będziesz pracował. Nikt nie
            zabrania. Lepszę metodą jest jednak taka, kiedy pracuje ten, który się zna na
            istocie sprawy.

            :) czy jak idziesz do banku po kredyt, to wymagasz, żeby bank płacił ci
            wynagrodzenie i razem z tobą pracował?
            nie, a przecież i tak, jeśli nie spłacisz kredytu, to tak naprawdę Twoja firma
            jest własnością banku... Nie masz gwarancji, że pomysł nie zostanie
            skradziony...
            W moim wypadku od razu masz pewne gwarancje, o ile ci sie uda. Bo jeśli nie...
            to ja tracę pieniądze, a Ty 1,5 miesiąca pracy...
            Według mnie ryzyko jest niewspółmierne.

            > Nie wiem na czym polega pomysł, ale jest w Polsce taka tradycja, że niewiele
            > osób docenia pomysły, które są po prostu majątkiem takim samym jak pieniądze.
            > Wielu ludzi pracuje nad pomysłami wiele lat i muszą na to wydać duże
            pieniądze. I włożyć bardzo dużo pracy.

            Czasami tak, wtedy jest patent i można pomysł sprzedać, można wprowadzić w
            życie, itp...
            Ale też w Polsce roi się od cwaniaków, którzy chcą życ na czyjś koszt.
            Sam pomysł to za mało, do tego potrzeba pewności że pomysłodawca potrafi go
            zrealizować, a tego na wstępie nie wiemy. Nie wiemy również, czy przyszedł
            tylko po to, by życ na mój koszt przez czas realizacji inwestycji i do momentu,
            gdy spostrzegę, że to nigdy nie zarobi obiecanych pieniędzy.

            > Wiele spółek pada - bo nie mają pomysłów i nie chcą ich szukać.
            Wiele spółek pada bo nie potrafią przewidywać i liczyć kosztów..., rozpoczynają
            inwestycje nie do końca przemyślane,

            > Ile jest lokali, maszyn, terenów, budynków gdzie nie ma pomysłu co robić ...
            > Interes zawsze należy rozpoczynać od dobrego pomysłu i pomysły powinny być w
            > cenie...

            owszem, a dobry pomysł to taki, gdzie po określonym czasie daje wszystkim
            zarobić.

            > Jak w Ameryce. Jak tam się robi interesy? Tam po pierwsze szuka się pomysłów,
            > potem się je analizuje, a pieniądze zawsze są rzeczą wtórną...Popatrz i
            pomyśl.
            > Niedocenianie pomysłów i przecenianie roli pieniądza jest największym błędem
            > jaki może zrobić przedsiębiorca.
            > Moje uwagi nie są złośliwe ale naprawdę życzliwe.
            > Zyczę sukcesów i pozdrawiam.


            Ameryka mnie nie przekonuje, to nie ma znaczenia, gdzie zarabia się pieniądze,
            a czyż nie jest tak, że celem każdej inwestycji jest zysk?

            Więc propozycja, w której daję grupie ludzi pieniądze na realizację marzenia
            pod warunkiem, że zaangażują się w to (bo wierzą w realizację) jest nie do
            przyjęcia.
            Nikt nie chciałby z czegoś takiego skorzystać...
            • Gość: Makro-STUDIO Re: mam kapitał IP: 80.51.175.* 22.08.04, 10:34
              A ja myślę że Pan Inwestor ma 99% racji. Ludzie, no przecież spółka działa tak
              samo na całym świecie. Inwestor wnosi kapitał, a ewentualny wspólnik wnosi np.
              pracę, np. pomysł, np. know-how itd. Zaróno jeden jak i drugi nie oczekują
              natychmiastowych zysków ani natychmiastowego zwrotu a więc żaden z nich nie
              powinien również oczekiwać pensyjki jak na etacie. To nie jest pracodawca który
              zatrudnia parobka ale wspólnik oczekujący od drugiego wspólnika uczciwego
              zaangażowania od samego początku aż do końca z zastrzeżeniem podziały zysków w
              momencie kiedy się pojawią (ale nie wcześniej). Kapitałem jest tylko 800 tyś i
              nic wiecej. Każde wypłacenie pensji powiększa kapitał a to już powoduje że
              inwestor inwestuje stale i bez przerwy, zamiast zacząć zarabiać.
              Nierzeczywisty wydaje mi się jednak punkt umowy w którym zastrzega się że
              wspólnik otrzymuje swój udział dopiero w momencie gdzy inwestycja inwestora się
              zwróci. No w końcu jeśli wnoszą kapitał (jeden pod postacią gotówki a drugi pod
              postacją pracy, pomysłu itd) to obaj powinni mieć zapewniony udział w
              przyszłych zyskach a więc właściwie to spółka pracuje na zwrot a nie jeden ze
              wspólników. W ten sposób to proponuję sobie nając parobka (czyt: menadżera)
              który rozhula biznes i odda cały zysk. Niestety albo rybki albo akwarium. Albo
              razem na wozie albo razem pod wozem.

              Pozdrawiam i również życzę sukcesów
              Aneta D.
              • ewentualnyinwestor Re: mam kapitał 22.08.04, 11:01
                Kapitałem jest tylko 800 tyś i nic wiecej. Każde wypłacenie pensji powiększa
                kapitał a to już powoduje że inwestor inwestuje stale i bez przerwy, zamiast
                zacząć zarabiać.
                > Nierzeczywisty wydaje mi się jednak punkt umowy w którym zastrzega się że
                > wspólnik otrzymuje swój udział dopiero w momencie gdzy inwestycja inwestora
                się zwróci. No w końcu jeśli wnoszą kapitał (jeden pod postacią gotówki a drugi
                pod postacją pracy, pomysłu itd) to obaj powinni mieć zapewniony udział w
                > przyszłych zyskach a więc właściwie to spółka pracuje na zwrot a nie jeden ze
                > wspólników.

                Umowa określa udziały w spółce, ale uzależnia to od pewnych przesłanek które
                muszą zaistnieć, by można je było objąć. Chodzi tak naprawdę o czas zakładania
                i organizacji (1,5 miesiąca mniej więcej). O urealnienie pomysłu. W momencie,
                gdy wszystkie założenia pomysłu staną się jawne, gdy wszystko ze strony
                pomysłodawcy, to co obiecał zostanie wniesione, obejmie udziały, które ma
                zapisane w umowie od pierwszego dnia. Wszystko jest czyste. Jeśłi obejmie je
                wcześniej może nie dopełnić obietnic, odpuścić sobie działalność, a i tak jest
                udziałowcem...

                W ten sposób to proponuję sobie nając parobka (czyt: menadżera)
                > który rozhula biznes i odda cały zysk. Niestety albo rybki albo akwarium.
                Albo
                > razem na wozie albo razem pod wozem.
                >
                > Pozdrawiam i również życzę sukcesów
                > Aneta D.
            • kierem Re: mam kapitał 22.08.04, 10:37
              Byłem za granicą i trochę wiem jak się robi interesy. Widzę że tu w Polsce nikt
              nic nie rozumie. Tu pożyczki myli się z inwestowaniem, udziały z pracą,
              a jeden drugiego tylko chce wykorzystać.
              Generalnie jak się przyjrzałem różnym dyskusjom, to widzę tylko handelki,
              lokaty, wynajem i pośrednictwo. A nikt nie chce podejmować ryzyka.
              Możecie sobie dalej tak działać. Ale sami robicie sobie na złość.
              Nie ważne w końcu czy to krowa czy koń, który ciągnie wóz czy osioł..
              Ważne, że takie myślenie powoduje szkodę dla działalności. I sam sobie robisz
              na złość. Masz prawie milion a szkoda Ci tysiąca na to żeby człowiekowi dać na
              kromkę chleba. Sam się zarzynasz. Chcesz szukać oszczędności - kup sobie tańszy
              samochód, albo mniejsze mieszkanie... Jeżeli szukasz oszczędności na tych,
              którzy Ci pomagają zrobić pieniądze i na tych, którzy na Ciebie pracują, albo
              na inwestycjach, to i tak zbankrutujesz.. To tyle.
              • ewentualnyinwestor Re: mam kapitał 22.08.04, 10:53
                > nic nie rozumie. Tu pożyczki myli się z inwestowaniem, udziały z pracą,
                > a jeden drugiego tylko chce wykorzystać.
                > Generalnie jak się przyjrzałem różnym dyskusjom, to widzę tylko handelki,
                > lokaty, wynajem i pośrednictwo. A nikt nie chce podejmować ryzyka.
                > Możecie sobie dalej tak działać. Ale sami robicie sobie na złość.
                > Nie ważne w końcu czy to krowa czy koń, który ciągnie wóz czy osioł..
                > Ważne, że takie myślenie powoduje szkodę dla działalności. I sam sobie robisz
                > na złość. Masz prawie milion a szkoda Ci tysiąca na to żeby człowiekowi dać
                na kromkę chleba.

                Typowe myślenie, masz, to daj... Podziel się, bo po co Ci aż tyle...
                A człowiek życzy sobie nie tysiąc, a duuuuuużo więcej od momentu rozpoczęcia
                inwestycji jako wynagrodzenie..., oprócz tego udział w zyskach i udział w
                przedsięwzięciu...

                Sam się zarzynasz. Chcesz szukać oszczędności - kup sobie tańszy
                > samochód, albo mniejsze mieszkanie... Jeżeli szukasz oszczędności na tych,
                > którzy Ci pomagają zrobić pieniądze i na tych, którzy na Ciebie pracują, albo
                > na inwestycjach, to i tak zbankrutujesz.. To tyle.

                Po co te nerwy?
                Do bankructwa prowadzi własnie niczym nie zabezpieczone ryzyko...
                Mam pieniądze, bo myślę przed, a nie po... Moge zaryzykować, ale z pewną dozą
                rozsądku :-)
                Czego i Tobie życzę.
                • kierem Re: mam kapitał 22.08.04, 11:51
                  Na zakończenie tylko chciałbym podsumować.
                  Wkład w spółkę może być różny. Pieniądze, pomysł, technologia, kontakty itp.
                  Wycenia się ich wartość i ustala udziały i koniec.
                  Ponadto udziałowiec może świadczyć pracę na rzecz spółki. To jest zupełnie inna
                  sprawa.
                  Praca powinna być nagradzana, ponieważ ten kto pracuje pozostaje bez źródła
                  dochodu i musi z czegoś żyć. Tak jest na całym cywilizowanym świecie.
                  To nie jest ważne tylko dla tej osoby, ale dla spółki...
                  W każdej spółce musi ktoś pracować. Nie ma nic za darmo i samo się nie zrobi.
                  Są to normalne koszty, a nie krzywda dla inwestora. Owszem, jeżeli ktoś ma
                  pieniądze na koncie, może zrezygnować z pensji. Ale wogule praca za darmo jest
                  NIETYCZNA i szkodliwa. Ten punkt zawsze stanowi największe zagrożenie i
                  powoduje wzrost ryzyka. Ktoś kto pracuje za darmo prędzej czy później pójdzie
                  gdzieś na jakąś fuchę żeby zarobić. I nie przyjdzie do pracy. Jak go z tego
                  rozliczysz? Zabierzesz mu udziały ? Nie ma mowy. Firma zbankrutuje. Ponosisz 70
                  % ryzyka i rób tak żeby mu się chciało dla Ciebie i dla siebie pracować i żeby
                  jeszcze zostawał po godzinach.
                  Owszem trzeba zminimalizować ryzyko, trzeba pomyśleć przed uruchomieniem
                  środków. Ale kiedy się podejmuje decyzję trzeba robić tak, żeby nie stwarzać
                  barier i nie robić sobie kłopotów. Nie trzymaj sie standartów białoruskich.
                  Posłuchaj rady kogoś, kto był w USA i wie co mówi.
                  A zrobisz co zechcesz. Zyczę powodzenia.
                  • ewentualnyinwestor Re: mam kapitał 22.08.04, 12:05
                    Dziękuję za życzenia.
                    Co do geografii... to naprawde nie ma znaczenia. Nie obce mi są i Stany i
                    Kanada, ale także Europa i Rosja, no i Emiraty też :-).
                    W Polsce też coś tam się dzieje.
                    Zasady zarabiania pieniędzy wszędzie są takie same, różnice polegają na innych
                    uwarunkowaniach prawnych, innych zwyczajach, a więc i innych sposobach
                    negocjacji. Wszystkiego się trzeba nauczyć. Nawet jak kogoś zatrudniasz, to
                    uczysz się, żeby wiedzieć choć mniej więcej co on robi...
                    A co do pomysłów i ich realizacjii - ... albo się chce być właścicielem, albo
                    wyrobnikiem. Wybór należy do człowieka. Jego wiary w siebie i swoje
                    umiejętności, w realizację swoich zamierzeń...
                    Jeśli on sam nie wierzy w siebie, to dlaczego ktokolwiek inny miałby w niego
                    wierzyć?
                    • Gość: takicotorobil Re: mam kapitał IP: *.wisla.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 22:37
                      do tego dodam przyklad wlasny ; mialem pomysl na realizacje przedsiewziecia i
                      wiedzialem jak je wykonac .
                      firma (oj byly takie ,byly ) nazywala sie przeds.polonijne ...... wylozyla
                      a/kase na calosc tzn wyposazenie i remont budynkow,sprzet,prace
                      zlecone ,szkolenia ludzi itd
                      b/ samochod sluzbowy,paliwo ,telefony ,wczasy zony (bo ja niestety zasuwalem 24
                      g/na dobe - nie zawsze ,ale niestety tak tez bylo -mialem termin )
                      c/pensje moją
                      z ustalonej kwoty na calosc realizcji j.w.(nie obejmowala ona kosztow mojej
                      pracy,paliwa,samochodu firmy ,itd) firma zaplacila w trakcie realizacji (choc
                      nie musiala) za zakup mieszkania -jako czesc mojego wynagrodzenia
                      Po zakonczeniu tematu - pilotowalem go z zewnatrz przez jakis czas -ale juz na
                      podstawie pojedynczych zlecen -calosc prowadzila przeszkolona przeze mnie
                      (bardziej wynajetych przeze mnie ludzi) zaloga z dyrektorem narzuconym przez
                      firme zlecajaca(nie bral udzialu w pracach)
                      koszt inwestycji zwrocil sie po pol roku
                      i to tyle tytulem komentarza

                      • Gość: warium Re: mam kapitał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 12:53
                        Jednym słowem inwestor był zadowolony i jak sądzę nie żałuje inwestycji w pracę.
                        Tak trzymać...
                        Dyskusja tu toczyła się o to cy można coś rozruszać i pozostawać jednocześnie
                        przez x czasu bez środków do życia... licząc na ew zarobki kiedyś ....
                        Oczywiście także na temat co to jest inwestowanie. Czy tylko kupienie maszyny
                        albo lokalu ?
                        pozdrawiam.
                    • vivace Re: mam kapitał 15.09.04, 21:40
                      moze spojrzcie tutaj www.sprzedam-firme.pl
                      pozdro!
                      wanda

                      ewentualnyinwestor napisał:

                      > Dziękuję za życzenia.
                      > Co do geografii... to naprawde nie ma znaczenia. Nie obce mi są i Stany i
                      > Kanada, ale także Europa i Rosja, no i Emiraty też :-).
                      > W Polsce też coś tam się dzieje.
                      > Zasady zarabiania pieniędzy wszędzie są takie same, różnice polegają na
                      innych
                      > uwarunkowaniach prawnych, innych zwyczajach, a więc i innych sposobach
                      > negocjacji. Wszystkiego się trzeba nauczyć. Nawet jak kogoś zatrudniasz, to
                      > uczysz się, żeby wiedzieć choć mniej więcej co on robi...
                      > A co do pomysłów i ich realizacjii - ... albo się chce być właścicielem, albo
                      > wyrobnikiem. Wybór należy do człowieka. Jego wiary w siebie i swoje
                      > umiejętności, w realizację swoich zamierzeń...
                      > Jeśli on sam nie wierzy w siebie, to dlaczego ktokolwiek inny miałby w niego
                      > wierzyć?
    • Gość: OK! Do kierem. IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.09.04, 14:01
      Mam taki sam pogląd na biznes jak Ty. Polscy przedsiębiorcy to:
      > to widzę tylko handelki, lokaty, wynajem i pośrednictwo. >
      A nikt nie chce podejmować ryzyka.

      W Polsce jest bardzo dużo nisz rynkowych na których można zarobić olbrzymie
      pieniądze,
      wręcz twierdzę, że Polska aktualnie to jedna wielka nisza rynkowa.
      Ludzie stanęli w miejscu w rozwoju umysłowym, zresztą widać to po
      poszczególnych postach, szczególnie na tym forum. Świat cały poszedł w
      informatykę, internet, a u nas większość biznesmenów myli jeszcze internet z
      internatem. Autentyczne.

      Dałem ogłoszenia, że mam pomysł jak zarobić duże pieniądze.
      Ci co dzwonili jak słyszeli słowo internet zaraz odkładali słuchawkę.
      A tam są aktualnie straszne pieniądze. I do tego nie trzeba wcale dużych
      pieniędzy.
      Ci co uruchomili ALLEGRO zaczynali od 15.000 zł. i było ich tylko dwóch.
      A teraz serwis wart jest prawie 100 mln.$.
      Lecz do takich kwot trzeba dojrzeć i mieć po prostu wyobraźnię. Gdy komuś
      tłumaczę, że możemy zarobić 1 mln. $ miesięcznie to bierze mnie za ……
      A taka jest prawda i tak ludzie zarabiają w innych cywilizacjach. Jeden ma
      pomysł, reszta dokoptuje i nie pyta o pieniądze. Po miesiącu, dwóch zaczynają
      się dzielić. / vide ATLAS /
      Tak powstają holdingi, trusty, korporacje, konsorpcja…….
      A u nas dalej p. Henio, p. Kasia, p. Krysia - przedłużenie serialu SZCZĘKI 4 /
      czyt. Stragany /.
      Nawet gdy się coś dorobią to pozostaje u nich ta mentalność straganowa, czytaj
      wyżej.

      Największym naszym błędem narodowym jest brak wiary w drugiego człowieka.
    • mr.moneypenny Re: mam kapitał 21.09.04, 21:03
      Mialem (na zachodzie Europy) pomysl ale brakowalo mi kapitalu. Zainwestowano we
      mnie i dostalem co nastepuje:
      1. 51% akcji spolki (wykonywalem za to 95% pracy)
      2. pensje
      3. zwroty kosztow

      Po jakims czasie wszyscy udzialowcy sa bardzo zadowoleni. Nasze stosunki i
      wzajemne postrzeganie ulegaly pare razy zmianie. Do wszystkiego potrzebne sa:
      duze zaufanie i wiara w uczciwosc parterow.
      :)
      • kierem Re: mam kapitał 21.09.04, 21:37
        Oczywiście. Nie powinienem tego mówić jako pot inwestor...
        Podam przykład. Nawiązałem kontakt z ludźmi, którzy mają dopracowany pomysł
        w postaci technologii, patentu, biznes planu. Pracowali nad tym parę lat i
        wszystko finansowali z własnej kieszeni. Teraz mają duży majątek.. w tym ale
        tak naprawdę są pozbawieni pieniędzy. Realizacja planu to niecały rok. Muszą
        pracować w pełnym wymiarze czasu, bo nie ma innego wyjścia. Jeżeli mają zostać
        wspólnikami i pracować bez pensji mam pytanie, z czego mają żyć ?
        A przecież kilka tysięcy godzin spędzonych na przygotowaniu projektu to nie
        jest praca ? To jest też wartość kilka tysięcy godzin wg określonej stawki.
        Kiedy się zakłada s -kę w Ameryce to też się liczy jako wkład. Bo wszystko musi
        być policzone. Nie ma tak, że ktoś pracuje za darmo, a ktoś nie musi pracować
        bo ma pieniądze. w jakimś poście zauważyłem stwierdzenie, pomysłodawca musi
        wierzyć w siebie. No dobrze, ale inwestor też musi wierzyć, inaczej nie da
        pieniędzy, pomysłodawca ryzykuje bo może jego pomysł nie wypalić ale inwestor
        też ryzykuje. Ale inwestor myśli czy warto czy nie warto. Inwestor może
        zniszczyć spółkę jeżeli nie zapewni środków na realizację planu. Jeżeli będzie
        oszczędzał, zwłaszcza na ludziach. Taki inwestor jest zawsze podejrzany i nie
        wiarygodny. To nie jest inwestor, tylko cwaniak, który się chce dorobić cudzym
        kosztem. Pozdrawiam myślących i ciężko pracujących.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka