adam022
23.02.06, 22:01
Wklejam:
ZUSstan
Tygodnik "Wprost", Nr 1205 (15 stycznia 2006)
Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest jedną z najbardziej rozrzutnych firm w
Europie
Aleksander Piński
Jan Piński
To wydumany problem, w przeliczeniu na klienta ZUS to tylko trzy grosze" -
oświadczyła prezes ZUS Aleksandra Wiktorow po wydaniu w czerwcu 2004 r. pół
miliona złotych na bankiet dla uczestników konferencji Międzynarodowego
Stowarzyszenia Zabezpieczenia Społecznego w hotelu Sheraton w Krakowie i w
kopalni soli w Wieliczce. Sponsorem "światowego życia" pracowników ZUS było
13 mln płacących składki Polaków. ZUS wyrzuca w błoto miliony złotych
rocznie; na przykład kupuje i buduje siedziby, zamiast je wynajmować,
rozbudowuje własne ośrodki wypoczynkowe, tworzy etaty dla pracowników
potrzebnych okazjonalnie, zamawia zbędne ekspertyzy itp.
Ta największa instytucja finansowa w Polsce, przez którą przechodzi co roku
ponad 150 mld zł (jedna szósta polskiego PKB), wypłacająca emerytury i renty
7,5 mln Polaków, jest biurokratycznym molochem. ZUS wykorzystuje status
monopolisty, aby się nie rozliczać z otrzymywanych publicznych pieniędzy, nie
kontrolować wydatków, a nawet wydawać otrzymywane fundusze niezgodnie z
przeznaczeniem. Jak dowiedział się "Wprost", kilka tygodni temu władze ZUS
zażądały na posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych dotacji dla
zakładu w wysokości miliarda złotych, w ogóle tego nie uzasadniając. Koszty
działalności ZUS wynoszą już prawie 3 proc. wartości powierzonych tej
instytucji pieniędzy. Dla porównania: amerykańskie urzędy skarbowe na koszty
swojej działalności pobierają 1 proc. Wiceprezes ZUS Ireneusz Fąfara nie
potrafił wytłumaczyć posłom, jakie nowe zadania, które wymagałyby wzrostu
dotacji o 5 punktów procentowych powyżej inflacji, otrzymała w 2006 r. jego
instytucja. W ostatnich pięciu latach koszty działalności ZUS wzrosły o ponad
50 proc., z 2,5 mld zł do 4 mld zł. - Władze ZUS traktują publiczne pieniądze
jako coś, co im się należy. To nadużywanie pozycji monopolistycznej -
komentuje Maria Wiśniewska, poseł Platformy Obywatelskiej, członek sejmowej
Komisji Finansów Publicznych.
Sytuacja w ZUS przypomina motywy z filmów Stanisława Barei, który
dokumentował absurdy PRL. Jedna trzecia kosztów działalności ZUS (1,3 mld zł)
jest przeznaczana na ściganie pracodawców, którzy zalegają z płaceniem
składek za pracowników. Największym dłużnikiem ZUS są zaś państwowe zakłady,
takie jak służba zdrowia czy kopalnie. To oznacza, że państwowy ZUS za
państwowe pieniądze ściga zarządzane przez państwo firmy. Czyli państwo ściga
samo siebie, wydając na to pieniądze podatników.
ZUS, czyli PRL wiecznie żywy
W ZUS panują zasady obowiązujące w Polsce w okresie budowy realnego
socjalizmu. W ubiegłym miesiącu po serii krytycznych dla ZUS artykułów
prasowych kierownictwo zakładu zainicjowało akcję (formalnie dobrowolną,
faktycznie obowiązkową) pisemnego wyrażenia poparcia pracowników zakładu dla
polityki zarządu. Takich podobieństw jest więcej. O ile w Polsce Ludowej
należało chronić tajemnice przedsiębiorstw przed czyhającymi na nie
imperialistami, tak dziś ZUS stara się jak najmniej informować o swoich
działaniach (proste dane, o które prosiliśmy, otrzymaliśmy po tygodniu, wraz
z informacją, że należy je publikować z właściwym komentarzem). Dzięki temu
kontrola zakładu jest praktycznie niemożliwa. Posłowie, których zadaniem jest
kontrola wydatków publicznych, nie mogli się zapoznać z rozliczeniem
pieniędzy wydanych przez ZUS w ostatnich dwóch latach. Wiceprezes Fąfara
powiedział pytającym go posłom, że informacje na ten temat są ogólnodostępne,
jednak ostatnie udostępnione na stronie internetowej sprawozdanie finansowe
dotyczy roku 2003. Brak rozliczeń za lata 2004 i 2005 nie przeszkadza władzom
ZUS żądać większych dotacji w roku 2006. Dla porównania: spółki notowane na
warszawskiej giełdzie publikują sprawozdania trzy miesiące po zakończeniu
roku obrachunkowego.
ZUS również w innych sprawach traktowany jest jak święta krowa. Przedawnienie
długów okresowych następuje zasadniczo po trzech latach, urzędy skarbowe mają
zaś pięć lat na odzyskanie długu. Tymczasem zaległości wobec ZUS przedawniają
się dopiero po nie spotykanym w żadnym cywilizowanym państwie okresie 10 lat
(to oznacza, że ZUS ma prawo upomnieć się o zaległości pod koniec
dziesięcioletniego okresu, doliczając odsetki ustawowe za ten czas - obecnie
11,5 proc. rocznie).
ZUS nie wybiera
O ile w wypadku osób wyłudzających renty ZUS wykazuje znaczną bierność, o
tyle jeśli chodzi o przedsiębiorców, aktywność zakładu jest nadmierna. Na
początku grudnia Izba Pracodawców Polskich oskarżyła ZUS przed Komisją
Europejską o blokowanie wysyłania polskich pracowników do krajów UE. Legalną
pracę na Zachodzie straci kilkanaście tysięcy osób, bo biurokraci z ZUS
zaostrzyli kryteria wydawania dla pracodawcy zaświadczenia informującego, że
składki pracowników są opłacane w Polsce.
ZUS przegrywa co trzecią rozprawę sądową, w której kwestionowane są decyzje
zakładu. Najczęściej chodzi o bezprawne żądanie przez ZUS pieniędzy. Tak było
w wypadku Adriany Kubisiak, doradcy podatkowego z Grudziądza. Zdaniem ZUS,
Kubisiak, prowadząc działalność gospodarczą i pracując na etacie, powinna
płacić składki emerytalne, będąc na urlopie macierzyńskim. Przepisy jasno
mówiły, że składki muszą płacić tylko pracodawcy. Mimo to sprawę o zapłatę
zaległych składek i odsetek Kubisiak wygrała dopiero przed Sądem Najwyższym
po wieloletnim procesie. Michał Patelski z Piły zawiesił prowadzoną
działalność gospodarczą, uzgadniając to z pracownikami ZUS. Bez problemu
otrzymywał zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami. W 2003 r. ZUS zmienił
interpretację przepisów i podczas kontroli zażądał zaległych składek wraz z
odsetkami (ponad 60 tys. zł) za okres, w którym zawieszono działalność. W
podobnej sytuacji znalazło się kilkadziesiąt tysięcy przedsiębiorców w całej
Polsce, dla większości z nich spełnienie żądań ZUS będzie oznaczać bankructwo
i przejście na utrzymanie państwa. Urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności za
wprowadzanie petentów w błąd, bo w siedzibach ZUS wywieszono kartki
informujące, że za ustne wypowiedzi pracowników urząd nie ponosi
odpowiedzialności. Interpretacje przepisów przez urzędników ZUS są czasem
wręcz absurdalne. Zgodnie z najnowszym ich pomysłem, właściciele
jednoosobowych firm (takich w Polsce jest najwięcej), aby mieć pewność, że
otrzymają emerytury, muszą przechowywać dokumenty wpłat przez 50 lat.
Odporni na rynek
Nieliczenie się z kosztami, a także właściwa dla bronionych przez państwo
monopolistów pogarda dla klientów to cechy charakterystyczne ZUS. Podczas gdy
prywatne firmy, aby oszczędzić, płacą za wszystkie usługi nie związane z ich
główną działalnością firmom zewnętrznym (tzw. outsourcing), ZUS tworzy
specjalne etaty w firmie. Oznacza to, że opłaca stale pracowników, którzy są
mu potrzebni okazjonalnie. Na przykład projekty budynków ZUS wykonują etatowi
architekci, a nie firmy wybrane w przetargu. ZUS wznosi nie tylko pałace.
Oddział ZUS w Szczecinie buduje dla pracowników i ich dzieci boisko z
przezroczystym dachem, by można było grać podczas deszczu. W Zakopanem ZUS
wyeksmitował przychodnię ginekologiczną, żeby urządzić tam ośrodek
wypoczynkowy dla swoich pracowników. Aż 113 mln zł ZUS chce wydać na swoją
nową siedzibę na warszawskim Żoliborzu. Z kolei nowa siedziba ZUS w Kielcach
ma kosztować 20 mln zł. Zdaniem dyrekcji kieleckiego ZUS, wydatek 20 mln zł
jest konieczny, by zaoszczędzić rocznie milion złotych płaconych obecnie za
wynajem biur przez zakład w Kielcach. - W prywatnych instytucjach finansowych
nie inwestuje się w nieruchomości przeznaczone na biura, ponieważ ich wynajem
umożliwia szybsze oraz łatwiejsze zmniejszanie kosztów działalności firmy w
przyszłości i jest tańszy