Gość: Obserwator życia.
IP: *.slupsk.vectranet.pl
19.04.09, 00:09
Kto pomoże w "walce" z przepisami i decyzjami Sanepidu ?!
Przesyłam ten list z prośbą o pomoc panu Sadowskiemu.
Obserwator życia.
Batalia o jajka
Będąc osobą bezrobotną, chcąc zmienić ten stan rzeczy, podjąłem starania
o uzyskanie funduszy na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Chciałem
się
skoncentrować na pełnej dystrybucji jaj kurzych. W tym celu udałem się do
Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej (dalej PSSE) by zdobyć
informacje na temat obowiązujących przepisów. Ponieważ jajka są produktem
pochodzenia zwierzęcego, jak również moja działalność miała się zajmować
również pakowaniem tych jaj, zostałem odesłany do weterynarii. Tam
uzyskałem informacje odnośnie zakładu pakowania, który bym musiał stworzyć
by móc zajmować się pakowaniem jaj, jak również odnośnie ogólnych warunków
jakie trzeba spełnić przy produktach pochodzenia zwierzęcego. Nie mogąc
stworzyć zakładu pakowania z uwagi na bardzo wysokie wymagania
pomieszczeniowe jak i sprzętowe, postanowiłem ograniczyć swoją działalność
do samej sprzedaży. W grudniu 2007 roku podjąłem tego typu działalność i
rozpocząłem sprzedaż na targowisku w Chełmnie. Do maja 2008 roku sprzedaż
była prowadzona bez jakichkolwiek zakłóceń. Jednak w maju 2008 roku
zostały
rozdane wnioski o rejestracje zakładu osobom, które prowadzą sprzedaż
warzyw i owoców na targowisku w Chełmnie. Ponieważ nie otrzymałem takiego
wniosku udałem się do PSSE w celu wyjaśnienia tej sytuacji. Tam
dowiedziałem się, że wszyscy muszą składać wnioski by uzyskać pozwolenie
na
sprzedawanie na targowisku. Wtedy poprosiłem o taki wniosek. Chociaż
otrzymałem taki formularz, dostałem również informacje, że nie mam po co
składać tego wniosku bo i tak pozwolenia nie dostanę, ponieważ Państwowy
Powiatowy Inspektor Sanitarny (dalej PPIS) uważa że nie ma odpowiednich
warunków na targowisku by sprzedawać tam jajka. Zakwestionowałem również
zasadność samego wniosku, ponieważ moja działalność, prowadzona
jednoosobowo, nie spełnia definicji zakładu (za wikipedią Zakład -
terytorialnie wyodrębniona, zorganizowana część przedsiębiorstwa,
prowadząca działalność techniczno-produkcyjną.). W odpowiedzi dowiedziałem
się, że %u201Emy tak nazywamy punkty handlowe%u201D. Poszukałem również
informacji na temat pozwolenia na sprzedaż na targowisku wydawanym przez
PPIS, jednak nic takiego nie znalazłem.
Prowadziłem dalej sprzedaż jaj i jedynie częste wizyty i zainteresowanie
osobiste PPIS w Chełmnie budziły mój niepokój. Jednak mimo tych częstych
wizytacji, PPIS nie miał żadnych uwag co do warunków sprzedaży jaj.
Dopiero
28 października 2008 funkcjonariusze Straży Miejskiej zjawili się przy
moim
stoisku i spisali wszystkie informacje odnośnie prowadzonej sprzedaży.
Otrzymałem następnie wezwanie do PSSE na 19 listopada 2008 w celu złożenia
wyjaśnień i przedstawienia niezbędnych dokumentów. Jednak już 14 listopada
2008 zjawili się ponownie strażnicy i od razu przystąpili do wystawiania
mandatu mojej pracownicy, która akurat wtedy prowadziła sprzedaż. Ponieważ
nie potrafili podać uzasadnienia nakładania tej kary ani określić o jakie
pozwolenie chodzi, udaliśmy się do komendy i tam został wezwany PPIS.
Pomimo godzinnej rozmowy, PPIS nie potrafił podać o jakie pozwolenie
chodzi, jakie artykuły prawne naruszyłem. Nie potrafił również określić w
jakiej ustawie są określone te obowiązki. Ponadto poinformował mnie, że
PPIS nie jest od informowania tylko od karania. Więc 17 listopada 2008 (tj
następny dzień roboczy) moja żona zadzwoniła do Państwowej Wojewódzkiej
Stacji Sanitarnej w Bydgoszczy i tam otrzymała informacje, że jest
potrzebne zarejestrowanie i zatwierdzenie zakładu w tego typu
działalności,
jednak uzyskała również informacje, że jest to czysta formalność i nie
słyszała by ktokolwiek nie otrzymał tego zarejestrowania i zatwierdzenia.
Mając takie informacje w dniu następnym złożyłem wniosek o zarejestrowanie
i zatwierdzenie. Dnia kolejnego tj 19 listopada 2008r stawiłem się w
wyznaczonym czasie w celu przedłożenia wyjaśnień. Starałem się udzielać
pełnych odpowiedzi na wszystkie zadane pytania tak by były zgodne z
prawdą.
PPIS starał się unikać wykonywania swoich obowiązków wynikających z
kodeksu
postępowania administracyjnego, jednak powołanie się przeze mnie na
odpowiednie paragrafy wraz z ich zacytowaniem zmuszało PPIS do chociaż
częściowego udzielania odpowiedzi. Na koniec składanych wyjaśnień, które
były notowane w postaci notatki służbowej której kopi do dnia dzisiejszego
nie otrzymałem, zostałem poinformowany, że nie mogę już dalej prowadzić
sprzedaży jaj bo PPIS mi tego zakazuje. Po zakwestionowaniu zasadności tej
decyzji zostałem poinformowany, że w takim wypadku będzie mi się należało
odszkodowanie z tytułu poniesionych strat. W dniu następnym taka decyzja
została wydana w formie pisemnej i zostałem zobligowany do zastosowania
się
do niej.
W dniu 2 i 3 grudnia 2008 roku zostały przeprowadzone kontrole magazynu
jak również mojego samochodu w celu zarejestrowania i zatwierdzenia mojego
%u201Ezakładu%u201D. Pomimo bardzo wygórowanych wymagań zdołałem
wszystkiemu sprostać i dnia 4 grudnia 2008 zostały wydane decyzje o
zarejestrowaniu i czasowym zatwierdzeniu zakładu. Jako powód czasowego
zatwierdzenia podano fakt, że nie posiadam Instrukcji Dobrej Praktyki
Higieny (GHP) oraz nie rozpocząłem wdrażania systemu HACCP. Jednak mimo
wszystko mogłem powrócić do dalszej sprzedaży. Niestety długi okres nie
prowadzenia sprzedaży, oraz zarzuty i zakazy PPIS wyraźnie odbiły się na
moim obrocie i przyczyniły się do radykalnego ograniczenia moich zarobków.
Szczególnie mnie to martwiło, że ledwo starczało na spłaty rat kredytu na
dom, kiedy żona była w ósmym miesiącu ciąży, a ja nie miałem pieniędzy by
kupić opał na zimę. Dotkliwość tego zagrożenia potęgował fakt nasilającego
się kryzysu międzynarodowego który w konsekwencji wyraźnie przyczynił się
do radykalnego zwiększenia bezrobocia i niepewności gospodarczej.
Po szczegółowym zapoznaniu się z obowiązującymi przepisami, złożyłem
odwołanie na decyzję o zakazie i uszczegółowiłem szereg uchybień,
naruszeń
kpa, jak i wad prawnych decyzji. Wspomniana decyzja została uchylona,
przez
PPIS, jednak bez uwzględnienia moich zarzutów. Dlatego ponownie musiałem
się od niej odwoływać do PWIS i w konsekwencji otrzymałem decyzje która
podtrzymuje uchylenie jednak uznaje zasadność zarzutów i fakt naruszenia
kodeksu i prawa. Starałem się również dowiedzieć, co będzie z
odszkodowaniem z tytułu poniesionych strat, jednak dostałem odpowiedź, że
muszą sobie to wywalczyć w sądzie z powództwa cywilnego. W międzyczasie
zgłosiłem również skargę na działania PPIS do PWIS, jednak w odpowiedzi
otrzymałem informacje że skarga została tylko częściowo rozpatrzona
pozytywnie a PPIS działał zgodnie z prawem. Niestety nie do wszystkich
zarzutów się ustosunkowano. Oczywistym się wtedy stało, że jest
niemożliwym
by obie decyzje były zgodne z prawdą. Zacząłem się dowiadywać w jaki
sposób
zweryfikowano informacje zawarte w skardze i okazało się, że szukano
kozłów
ofiarnych wśród pracowników, tak by osoba PPIS była całkowicie oczyszczona
z zarzutów. Takie działanie było oczywistym mataczeniem w sprawie,
ponieważ
moje zarzuty dotyczyły wyłącznie działań PPIS, a pracownicy często wbrew
swej woli, byli zmuszani do wykonywania poleceń służbowych.
W trakcie całego postępowania został wysłany wniosek PPIS do PWIS w
sprawie ukarania mnie karą w wysokości 5.000zł za prowadzoną przeze mnie
działalność. Sugerowana kwota jest kwotą absurdalną i celowo wyznaczoną,
by
pozbawić mnie płynności finansowej i tym samym osiągnięcie swojego celu,
czyli zniszczenia prowadzonej przeze mnie działalności. Po kilku pismach
do
PWIS i osobistej wizycie w siedzibie WSSE zostałem poinformowany, że
chociaż zarzuty nie mają uzasadnienia, to faktem jest że nie posiadałem
zarejestrowania ani zatwierdzenia prowadzonej przeze mnie działalności