Dodaj do ulubionych

wątek obyczajowy

23.03.06, 11:48
Chciałabym zaproponować wątek obyczajowy. Czy nowi mieszkańcy, którzy
przepowadzili się z miasta do puszczańskich wsi zauważają, że obyczaje ludzi
na wsi są trochę inne? Na czym to polega? A może wcale tak nie jest? A może
są tu na forum rdzenni mieszkańcy z dziada pradziada i powiedzą coś na nasz
temat? Czy jest coś, co nas różni? Chodzi mi zarówno o pozytywy jak i
negatywy. Ja zauważyłam, że kilka lat temu napotkani ludzie mówili dzień
dobry, co było bardzo miłe. Teraz jest to sporadyczne, ale z kolei cieszy
mnie, że staliśmy się bardziej anonimowi, bo nie jedyni nowi w okolicy. Czy
kosicie trawę w niedzielę, czy u Was nie wypada? Czy zmieniło się coś na
lepsze w waszym sklepiku? Ja robię zakupy w czyściutkim, schludnym sklepiku w
Czeczotkach, który powstał na pewno z powodu napływu nowych mieszkańców, ale
nagminnie znajduję tam mocno przeterminowane produkty. Poza tym brak prasy.
Sklepowa jest zdziwiona, gdy w sobotę o 13.00 pytam o Wyborczą. Widocznie nie
ma zapotrzebowania na czytanie. Napiszcie, jak jest w Waszych okolicach. U
mnie nie ma gospodarstw z prawdziwego zdarzenia tylko zabudowania po nich lub
ogródki przydomowe. Żadnej krowy, żadnej kury. Wieś ale już nie wieś.
Obserwuj wątek
    • maboz Re: wątek obyczajowy 23.03.06, 13:55
      Może nie jestem do końca uprawniona, aby się tu wypowiadać, jako że nie jestem
      jeszcze mieszkanką tej okolicy, ale pewne spostrzeżenia mam. Otóż po pierwsze
      faktycznie coraz mniej tu prawdziwych rolników, coraz mniej rdzennych
      mieszkańców, chociaż zdarza się, że wracają tu dzieci, które kiedyś uciekły do
      W-wy.
      Grunty o niskich klasach zostały podzielone na działki, działki posprzedawane,
      dzięki czemu ludzie nie pracują i jakoś żyją. Zgadzam się że ludzie mieszkający
      na wsiach mają inną mentalność, np. nie spieszą się tak jak mieszczuchy ale też
      są mniej przedsiębiorczy, "nic im się nie opłaca". Wydaje mi się, że przybysze
      tu osiadli są bardziej chętni do życia w zgodzie z naturą niż ci co mieszkali
      od zawsze. Nas cieszy cisza, czyste powietrze, oni mieli to zawsze.
      Przykład: sąsiadka, która mieszka obok mojej działki - od 5 lat (małżeństwo +
      trójka dzieci)uprawia z lubością warzywa, nie z oszczędności, ale mówi że to
      jej sprawia przyjemność.
      Najogólniej to tyle...
      Pozdr.
    • maaciejkaa Re: wątek obyczajowy 23.03.06, 19:53
      Mieszkam, tu gdzie mieszkam od urodzenia. Najbardziej tesknie za smakiem mleka prosto od krowy. Zawsze wieczorem moglem isc do letniaka, bo babcia z dziadkiem wydoili juz krowy i napic sie takiego najprawdziwszego mleka. Takiego jeszcze cieplego. Jednym duszkiem moglem wypic nawet dwa litry. Niestety dzisiaj moge juz o tym tylko pomarzyc. Ostatnie krowy jakie widzialem w gminie to na Brzozowce u pana Manowskiego. Takich prawdziwych rolnikow jak on zostalo juz niewielu. Doslownie mozna ich policzyc na palcach jednej reki... Pamietam jak bylem maly i chodzilem z dziadkami w poludnie na pastwisko aby przyprowadzic krowy do gospodarstwa. Ehhh, rozmazylem sie o tych mućkach ...

      O sklepie w Czeczotkach sie nie wypowiadam. Omijam z daleka! Ceny sa tak skandalicznie wysokie ze juz nawet mieszkancy Czeczotek nie kupuja tam rano chleba, tylko wola jechac po pieczywko do Kazunia.
      • elrusek Re: wątek obyczajowy 27.03.06, 09:32
        Kilka lat temu, bezpośrednio za naszą działką wypasano krowę. Była to dla nas
        mieszczuchów dość duża atrakcja, zwłaszcza dla dzieci, które lubiły ze
        zwierzęciem porozmawiać. Przyprowadzało ją starsze małżeństwo,które dzierżawiło
        łąkę od właściciela, który nie miał krowy i łąki nie kosił. Wiosną łąka
        sąsiada zazwyczaj płonęła razem z okolicznymi terenami (mojego nie pomijając).
        Do momentu, kiedy przyjechało 7 samochodów straży pożarnej, aby bronić
        okoliczne domy - ściana ognia z wypalanych traw była podobno wysoka do 2
        piętra. Krótko potem sąsiad podzielił łączkę na działki i sprzedał. Zamiast
        krowy stoi w tym miejscu blaszak. Łąki już nie płoną. Odpukuję w niemalowane,
        bo wiosna znowu za pasem.
        • michall.m Re: wątek obyczajowy 29.03.06, 20:56
          w te wakacje byliśmy w gospodarstwie agroturystycznym w Wilkowie Polskim, tylko
          domki i firmy, nie ma już prawdziwych gospodarstw, agroturystyka też do bani :((
    • cotoneaster Re: wątek obyczajowy 04.06.06, 15:39
      Od niedawna mieszkam we wsi Janów Mikołajówka i muszę powiedzieć, że to nadal
      wieś. Sąsiedzi posiadają gospodarstwo z krowami oraz konikami, dobroczynnym dla
      każdego ogródka obornikiem oraz towarzyszącym temu wszystkiemu zapachom ;). Na
      szczęście zapachy uaktywniają się głównie w okresie zimowo-wiosennym, kiedy
      raczej nie przesiaduje się w ogrodzie. Dzień dobry jak najbardziej zdarza się
      np. na przystanku autobusowym. Zostaliśmy pozytywnie przyjęci (tak nam się
      przynajmniej wydaje) sąsiedzi byli bardzo pomocni w czasie budowy. Wychowałam
      się na wsi więc zamieszkanie tutaj to powrót do klimatów z dzieciństwa po kilku
      latach spędzonych w mieście, w tym studia w Warszawie. Obyczaje wsiowe - typu
      nie używanie piły w niedzielę są dla mnie jak najbardziej zrozumiałe - mam jej
      we krwi. Muszę jednak walczyć z mężem, dla którego nie ma to znaczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka