aloes69
12.05.15, 22:02
„Pojęcie efektu domina jest metaforą używaną dla określenia sytuacji, w której jedno drobne zdarzenie uruchamia szereg następujących po sobie, wynikających jedno z drugiego zdarzeń. Sformułowania tego używa się zazwyczaj w odniesieniu do procesów gwałtownych, destrukcyjnych, niemożliwych do opanowania, po tym, gdy już zostaną zainicjowane”. - Wikipedia
Ponieważ nic w przyrodzie nie jest przypadkowe, tylko my nie umiemy pewnych zjawisk ogarnąć lub zrozumieć istnieje możliwość przewidzenia wystąpienia takiego efektu i do pewnego stopnia pokierowania nim. Trzeba tylko spełnić kilka warunków: posiadać rozwinięty zmysł obserwacji, analityczny umysł , empatie pozwalająca na zrozumienie ludzkich uczuć, zdolność do konstruktywnej krytyki, samokrytyki..... itd.itp. Popatrzcie uważnie na naszą scenę polityczną, czy aby nie przerabiamy właśnie efektu domina w swojej początkowej fazie?
Na scenie zdezorientowani statyści usiłują grać sztukę, do której nikt nie napisał nowego scenariusza, bo nie spodziewano się, że ten co był zostanie wygwizdany. Na widowni podekscytowany tłum przekonany, że skoro jeden pomidor doleciał, dolecą też następne. Gwiazdy nadal przeświadczone o swojej wyjątkowości, rozdające na prawo i lewo sztuczne uśmiechy z rękami pełnymi nic nie znaczących gadżetów, które w ich mniemaniu pozwolą im odzyskać umiłowanie tłumu. No i ta przesłaniająca im wszystko motywacja - angaż. W zasadzie trudno się dziwić, ostatecznie nie z zamiłowania i nie w czynie społecznym są aktorami. Czy rzeczywiście tak trudno to było przewidzieć ?