lswaczyna
05.05.05, 08:08
Z karabinem po autonomię.
Wbrew lansowanej nachalnie propagandowej tezie, śląscy powstańcy nie walczyli
o przyłączenie do Polski Górnego Śląska, lecz o autonomiczny Górny Śląsk w
ramach Rzeczypospolitej Polskiej. A to kolosalna różnica.
Paradoksem historii jest, że młodzi Ślązacy strzelający wzajemnie do siebie w
1921 r. pod Górą św. Anny jak i w innych starciach podczas tzw. powstań
śląskich, w istocie walczyli o to samo. Zarówno powstańcom jak i ochotnikom z
Selbstschutzu chodziło o zdobycie autonomii dla Śląska. Jednak obie strony
inaczej widziały jego przynależność państwową. Jedni chcieli wiązać przyszłość
autonomicznego Śląska z Polską a drudzy z Niemcami. Niezależnie od wyniku
bratobójczych walk Śląsk miał mieć autonomię. Takie gwarancje dawały rządy tak
Polski jak i Niemiec.
Po I wojnie światowej, na gruzach pokonanych i rozbitych imperiów tworzyły
się nowe państwa. Przez pewien czas całkiem realne wydawało się, że oprócz
Polski, Czechosłowacji czy Jugosławii powstanie również niepodległa Republika
Śląska. Tacy działacze jak bracia Tomasz i Jan Reginkowie, Ewald Latacz, Józef
Pronobis czy Józef Kożdoń potrafili poprzez swoje organizacje Związek
Górnoślązaków i Śląską Partię Ludową skutecznie rozbudzić świadomość narodową
wśród ludności śląskiej.
Nie można również zapominać o olbrzymim potencjale gospodarczym i
intelektualnym Śląska. Od dawna nie istniał tutaj problem analfabetyzmu a
noblistów było trzy razy więcej niż np. w Polsce. Śląsk miał więc wszelkie
atuty aby stać się samodzielnym i dostatnim państwem. Niestety bardzo szybko
okazało się, że w Europie nie ma politycznej zgody na zaistnienie
niepodległego Śląska. Szczególnie „„zadbały”” o to dwa państwa. Dla Niemiec
strata tak bogatego i rozwiniętego regionu byłaby dotkliwym ciosem. Natomiast
dla zacofanej gospodarczo Polski, Śląsk ze swoimi kopalniami i hutami był
jedyną szansą, aby przeskoczyć w dwudziesty wiek z wieku chyba osiemnastego.
Przykro to mówić, ale bez Gdańska, Poznania i szczególnie Śląska, Polska
pozostałaby chyba na zawsze biednym rolniczym kraikiem.
Nie może więc dziwić, że zarówno Polska jak i Niemcy doceniając znaczenie
Śląska a także biorąc pod uwagę silne nastroje niepodległościowe Ślązaków,
chcieli ich sobie zjednać nadając temu obszarowi szeroką autonomię. Ponieważ o
przynależności państwowej Górnego Śląska miał zadecydować plebiscyt, między
Berlinem a Warszawą doszło do swoistej licytacji.
14 października 1919 r. Pruskie Zgromadzenie Krajowe przyjmuje ustawę o
utworzeniu prowincji Górnośląskiej. Ustawa ta zapewnia Górnemu Śląskowi
ograniczoną samodzielność podobną do prowincji pruskich. Polską odpowiedzią
były obietnice powstania autonomicznego województwa śląskiego sformułowane 10
listopada 1919 r. Polacy wzmocnili swoją ofertę uchwalając w sejmie 15 lipca
1920 r. ustawę o nazwie „„Statut organiczny województwa śląskiego””, który
uwzględniał szeroką autonomię dla tego regionu. Niemcy nie pozostali w tyle.
27 listopada 1920 r. parlament Rzeszy przyjmuje ustawę mówiącą o
przekształceniu Śląska w odrębny kraj Rzeszy, podobnie jak np. Bawaria. Tak
więc Górny Śląsk stałby się krajem związkowym (landem). Była to najszersza
forma autonomii. W plebiscycie przeprowadzonym 20 marca 1921 r. 59,6% Ślązaków
opowiedziało się za Niemcami, a 40,4 % za Polską.
Zapewne więc inaczej potoczyłyby się losy Górnego Śląska, gdyby nie koncepcje
polityczne Wojciecha Korfantego i będące tego konsekwencją tzw. powstania
śląskie. Można przypuszczać, iż ten niewątpliwie zdolny polityk, założył, że
korzystniej dla autonomicznego Śląska będzie się znaleźć w dosyć słabej
politycznie i zacofanej gospodarczo Polsce niż w ciągle potężnych mimo
przegranej wojny Niemczech. Liczył zapewne także, na wdzięczność władz
polskich z tak królewskiego daru jakim dla biednej Polski był niewątpliwie
zasobny Górny Śląsk. Nam którzy jesteśmy bogatsi w doświadczenie ostatnich
kilkudziesięciu lat, rozumowanie takie wydaje się bardzo naiwne. Jednak, któż
mógł wtedy przypuszczać, że Polacy którzy dopiero co odzyskali niepodległość i
powinni pamiętać, jak to jest znosić brutalne rządy obcych we własnym domu,
potraktują podarowany im na srebrnej tacy Śląsk jak wewnętrzną kolonię.
Wkrótce przejrzał na oczy sam Korfanty o czym świadczą jego słowa „„Ja sam
przyznaję się do tego, że wymarzona przeze mnie wolna i niezależna Polska, za
którą walczyłem i cierpiałem, przedstawia się inaczej. Ogólnie panuje
przekupstwo, mówi się tylko o nadużywaniu władzy. Nasi urzędnicy składają się
tylko z półgłówków i nieuków””.
Szczególnie boleśnie odczuł Korfanty brutalne i skuteczne zwalczanie
autonomii Górnego Śląska. Słowa „„Jesteście ślepi i nie widzicie poczynań
skierowanych przeciwko autonomii”” którymi zwracał się do Ślązaków stanowiły
przyznanie się do złej politycznej kalkulacji., lecz były niestety spóźnione.
O tym ,że opowiedzenia się po stronie Polski żałował nie tylko dyktator
powstań śląskich ale także zwykli powstańcy może świadczyć wypowiedź znanego z
pro polskich sympatii Kazimierza Kutza: „„Naiwni, żeby nie powiedzieć
dziecinni Ślązacy po paru wiekach sami sobie zafundowali Polskę i całkowicie
się zawiedli. I przed wojną i po wojnie. Znałem wielu powstańców, łącznie z
moim ojcem, którzy na łożu śmierci pluli sobie w brodę za udział w powstaniach””.
Zapewne i w tym roku będzie się w Polsce a szczególnie na Śląsku, hucznie
obchodzić kolejną rocznicę tzw. powstań śląskich. „„Prawdziwi Polacy”” będą
świętować „„zbrojny zryw ludu górnośląskiego chcącego przyłączyć się do
Macierzy””. Tylko, że jak w poprzednich latach będzie to tylko propagandowe
kłamstwo. Ślązacy nie chcieli się do nikogo przyłączać. Chcieli autonomii.
Rocznica tzw. powstań śląskich to dla nas Ślązaków powód do zadumy nad losem
wszystkich ofiar bratobójczej wojny domowej i ostrzeżenie by nie wierzyć w
zapewnienia składane w imieniu Rzeczypospolitej przez polski Sejm. Dla Polaków
natomiast, jeśli mają chociaż resztki honoru, powinien to być dzień hańby z
podeptania umowy zawartej między Polską a Górnym Śląskiem.
Krew poległych śląskich powstańców wciąż woła: „„Autonomia dla Śląska””!