Dodaj do ulubionych

Ziółka bez szans

20.08.10, 16:04
Miałam już nie pisać na tym forum ale nie mogę się oprzeć bo widząc tak
kategoryczne i krytyczne opinie na temat naszego leczenia nie mogę się
powstrzymać - czemu to ma służyć? - ulżyć frustracji? Wpisy wielu
ziółkożerców nie za bardzo przemawiają za skutecznością tej drogi. Zioła
na pewno są pomocne ale jeśli takie "armaty" nie są w stanie pokonać
bakcyli, to nie standaryzowane, z nieznanych źródeł zioła są to w stanie
uczynić? - wątpię, bo gdyby tak było to odkrycie antybiotyków nie było by
przełomem w dziejach ludzkośći. W każdym bądź razie, mnie nie przekonują
takie wywody, ale powrotu do zdrowia i powodzenia życzę.
Obserwuj wątek
    • sheinthesky Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 16:16
      Dlatego właśnie połowa ludzi się nie udziela na tym forum bo wypowiadaj się
      takie osoby jak widać i powstają odrazu burżuazje ,sfrustrowane osoby piszą
      kontra wątki jak w przedszkolu.
      Nie zamierzam się w to bawić każdy jest dorosły ja napisałam to co chciałam
      chcecie to to skasujcie bo tak się tutaj robismile
      • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 16:19
        Amen.
    • pepefresh Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 16:36
      przeczytaja ta ksiązkę i wez zdrowie w swoje ręce
      www.medbook.com.pl/medhome/product.php?pline=1&code=1611&med_id=23c7331433441031fd411f4e6ce91c45
      • miskaaa11 Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 16:41
        popieram;]
        • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 16:57
          Dzięki za poradę ale niestety, ja od czytania nie zdrowieję. Chyba zaszło
          jakieś niedogadanie, jeśli komuś pomagają zioła??? to wspaniale, mnie w
          moim wpisie chodziło o odbieranie motywacji chorym i lekarzom do leczenia
          wg ILADS, ba, niektórych nawet z powodzeniem. Pozdrawiam i
          antybiotykożerców i ziółkożerców.
    • dartom.www Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 17:19
      haha ziółka big_grin nie dziękuję, nie eksperymentuje
      • pepefresh Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 19:00
        a abxy to nie eksperyment?,jeżeli chodzi obolerkę?
        • dartom.www Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 22:21
          nie, to nie jest eksperyment w moim przypadku, nie będę opisywał, bo moja
          neuroborelioza to długa historia

          odpowiedzcie mi zielarze, czyście przypadkiem nie zaimportowali znacznej ilości
          "zielska" i nie macie gdzie opchnąć towaru? big_grin

          • pepefresh Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 23:09
            a jak to sie robi,bo bym tak chciał,bo powyzej 4 paczek jest problem.
          • gilmijar_dwa Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:04
            ja odpowiem trochę- co prawda moja chora córka jest 21 tydzień na abx-ach i
            stricto diecie, ale chcę (i to zrobię) jej przejścia na ziółka). Co do ziółek-
            Rdestowiec ostrokończysty(to co nieprawidłowo nazywamy- rdestem japońskim)-
            który nie jest rośliną naszych terenów, już jest na naszym terenie
            (Kołobrzeg)tak rozpowszechniony, że znalezienie go nie stanowiło żadnego
            problemu, artemizin- to tylko bylica jednoroczna, której pełno w moim ogrodzie,
            nie wspominając pokrzywy- też jeden z naszych leków, jak pisze Buhner. Dzięki
            książce Buhnera wiem, że nie muszę być wielką farmaceutką, żeby zrobić herbatkę
            z tego- w książce to jest opisano szczegółowo. Rdestowiec jest nawet smaczny-
            kwaskowaty, całkiem jadalny. Poiłam męża herbatką z tego- ale z powodu kłopotów
            z sercem, nie Bb; i widziałam, że to dobrze działa. A jeśli chcę podzielić się
            informacja- gdzie lepiej kupić preparaty ziołowe- nie robię tego z chęci
            otrzymania korzyści, i jestem bardzo wdzięczna forumowiczom, którzy mnie pomogli
            znaleźć tańsze apteki, na przykład.A propos- moja córka też ma neuroBb.
    • z2009 Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 22:38
      Taaa ziółka bez szans hahah tylko dzięki nim żyję i funkcjonuję bo po abxaxh byłem już sparaliżowany.
      Kłaniam się
      • arrakis74 Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 23:17
        Cel został osiągnięty sad Gratulacje sheinthesky. Udało Ci się poróżnić ludzi. A
        propos twój nick nie miał być czasem shinethesky?
        • babaelka-0 Re: Ziółka bez szans 20.08.10, 23:24
          Arrakis ,przeciez mysmy sie nie klocili.

          W kazdym razie ja nie czuje sie urazona.

          Pozdrawiam
          Elka
          • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 01:26
            Ciekawe dlaczego sepsy albo innych ciężkich zakażeń nie leczy się ziółkami
            ale może by się dało - i zdrowiej, i taniej? Może trzy zdrowaśki w piecu
            by pomogły?
            • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 01:48
              Ten link to moje podsumowanie dyskusji bo niestety niektórym np. na
              bezsenność ponoć pomaga szklanka ciepłego mleka a niektórym nie pomagają
              nawet leki nasenne i co mają pić mleko bo zdrowe i tanie?

              deser.pl/deser/1,83453,8020568,Dyskusja_polityczna_z____koziorozcem__WIDEO_.html
              • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 08:42
                Refleksja po nocy: wydawało mi się, że w tym ruchu chorych na
                odkleszczówki chodzi o przekonanie oficjalnego nurtu medycyny, że to
                ciężka, wieloukładowa choroba, która niszczy życie ale jeśli sami chorzy
                uważają, że jest jak katar i nieleczony trwa tydzień a leczony tylko 7 dni
                to raczej trudno wymagać by lekarze nie patrzyli na nas jak na oszołomów i
                odsyłali po pomoc psychiczną bo jak pomagają zióła, lewatywy, msze,
                biorezonanse, antydepy i etc. to po co badania nad zarazą wszak są inne
                poważniejsze?
                Chyba, że mówi się tu o zupełnie innych chorobach, ja ze swojego
                doświadczenia wiem, że ziółka są dobre na sen ale nie na taką infekcje.
                • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 09:01
                  Urwało... co najwyżej człowiek nie zaśnie i nic w związku z tym się nie
                  wydarzy ale w przypadku neuroboreliozy to szkody mogą być nieodwracalne bo
                  czas jest w tej chorobie istotnym czynnikiem.
                  • cez77 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 09:48
                    Margolcia, myślę, że piszesz pod wpływem emocji a to nie służy
                    obiektywnemu spojrzeniu na temat...
                    Sama leczę bb abx, ale moja siostra praktycznie od dziecka walczyła
                    z gronkowcem, którego miała w oskrzelach. Codziennie odpluwała całe
                    czopy zielonej jak trawa wydzieliny, była słaba jak ćma, ciągle
                    łapała infekcje, brała masę abx, autoszczepionki, etc. a finalnie
                    pomogły jej zioła...
                    Jakiś zielarz robił jej mieszankę, która miała naprawdę silne
                    właściwości, robiła z niej wywary, dość długo ją piła, chyba też w
                    sumie kilka lat, ale pozbyła się tego świństwa skutecznie.
                    Fakt, że z wątrobą miała problemy, wychodziły jej brązowe
                    plamy /place na skórze i inne takie, więc nie jest tak do końca, że
                    zioła tylko pomagają. Ale fakt jest też taki, że nie słyszałam, żeby
                    miała problem np. z grzybicą.
                    Bb to jednak poważniejsza sprawa, bo źle prowadzone leczenie nie
                    skończy się na odpluwaniu "czopów", ale może mieć poważniejsze
                    konsekwecje, dlatego ja cały czas stawiam na abx, ale o ziołach
                    zaczynam myśleć coraz poważniej jeżeli stracę już cierpliwość do abx.
                    • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:03
                      Cez, wręcz przeciwnie wcale nie kieruję się emocjami bo zależy mi na swoim
                      zdrowiu i próbuje temat rozebrać, nie zaprzeczam też, że zioła mogą leczyć
                      bo są to przecież substancje chemiczne, tylko w naturalnej formie i na ten
                      przykład aspirynę można kupić w aptece ale można ją też pozyskać z kory
                      wierzby, ba, nie zaprzeczam też, że można samozdrowieć - kiedyś już tu o
                      tym pisałam, po prostu czasami medycyna jest bezradna lecz by miała
                      większe możliwości sami chorzy nie powinni tematu bagataelizować i
                      twierdzić, że choroba da się zwalczyć byle czym ale jeśli tak jest to
                      cudnie. Wg mnie nie radzą sobie abx-y bo b. mało wiadomo o Lame. Ot, i
                      wszystko na temat.
                • pepefresh Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:31
                  wypowiadasz sie ta temat ziół,ale pojęcia to żadnego nie masz w tej
                  materii,mówisz o jakiś ziółkach na sen ,to nie wątek o melisie tylko
                  mówimy o ziołach zabijających bakterie gram
                  ujemne,pierwotniaki,grzyby itd,,piszesz z "własnego doświadczenia"
                  czyli brałas te zioła Buhnera i nne na bb czy w końcu nie brałaś ?
                  ziólka na sen? to wez sobie dużą dawke zeń szenia i wymieszaj z
                  liśćmi koki i spróbuj zasnąć,powodzenia.
                  • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:40
                    Coś mi się wydaje, że te ziółka nie za bardzo pomagają bo bronisz ich jak
                    niepodległości a jak pomagają to gratuluję - to po co tu piszesz?
                    Niestety, ja mam chyba dużo więcej lat od Ciebie i przetrenowałam różne,
                    na różne okoliczności i niestety w sytuacjach krytycznych zwracałam się do
                    oficjalnej medycyny ale to ja.
                    • pepefresh Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:49
                      ale ja sie pytam o zioła na bolerioze, a ty dalej swoje wymijające
                      wywody,zwróciłas sie do medycyny z własnej nie wiedzy i wygody,abx
                      sa od kilunastu lat te same a bakterie poczyniły długi krok do
                      przodu,jest udowodnione ,że sie uodporniły to podaje oficjalna
                      medycyna
                  • cez77 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:43
                    Ja tylko dodam, że ten wywar na gronkowca był czarny jak kawa i
                    śmierdział niemiłosiernie, cała rodzina się zastanawiała jak coś
                    takiego można pić, bo od samego zapachu człowiek miał odruchy
                    wymiotne. Na pewno melisa to nie była wink
                    Wtedy nawet jeszcze nie wiedziałam, że jest coś takiego jak bb,
                    teraz wiem, że człowiek zdeterminowany w dążeniu do wyzdrowienia
                    wiele może znieść i poświęcić...
                    • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 10:53
                      A ja ze swej strony dodam, że jeśli abx-y nie do końca są rozpracowane,
                      albo raczej bakcyle, to tym bardziej zioła zbierane gdzie bądź, lub
                      kupowane gdzie bądż dają mniejsze szanse i nadal twierdzę, że chyba mamy
                      różne choroby.
                      • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 11:03
                        Pepefresh, o co Ci chodzi? Pomagają - bierz. Na boreliozę nie biorę ale
                        się wspomagam ziółkami ale brałam na inne choroby m.in infekcyjne i "ni hu-
                        hu" bo bb za duży kaliber by "se" eksperymntować.
                      • pepefresh Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 11:12
                        zioła nie sa kupowane gdzie bądz tylko w sprawdzonych sklepach w
                        których zaopatruja sie leczący z całego świata no ale widze ,że
                        dalej pojęcia nie masz ,a abx są rozpracowane aż za bardzo,zgadzam
                        sie z jednym,że mamy dwie różne choroby,ja mam napewno bb i dziele
                        się z ludzmi z doświadczeniami w leczeniu ziołami,poniewaz mi
                        pomogly i wielu osobom,nie podoba ci sie to jak widać,chcesz
                        udowodnic ,że zioła nie pomagają?,jak?,przeciez nie brałaś tych na
                        bolerioze.
                        • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 11:18
                          No, tak tu sie zgadzamy bo Ty chorujesz na boleriozę a ja na boreliozę, i
                          Ty leczysz się/ leczyłeś wg ILANDS a ja wg ILADS i ot, całe
                          nieporozumienie.
                          • pepefresh Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 11:51
                            wg ILANDS leczylem sie tylko 5 dni,czyli wcale.
                            • uruz2 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 14:14
                              Czyli z kolei, Ty, Pepe, nie masz pojęcia o leczeniu abxami.

                              Umówmy się, że każdy wybiera na własną odpowiedzialność i nie
                              prowadźmy jałowej dyskusji...To żenujące jest, przecież wszyscy
                              jedziemy na jednym wózku cierpienia, wątpliwości i strachu...
                              • mniamumniamu Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 14:20
                                Niech każdy się leczy tym, czym chce i co mu pomaga. Jednym pomagają abx-y,
                                innym zioła. Jedni chcą mieć nad sobą kontrolę lekarza, inni nie. Każdy wybiera
                                sam. Udzielajmy sobie informacji, ale nie negujmy metod, którymi się nie
                                leczymy, a które inni stosują.
                                Pepe: bardzo szanuję twoją chęć dzielenia się informacjami o ziołach i bardzo
                                podoba mi się, że chcesz innym pomagać i doradzić, ale nie atakuj tych, którzy
                                ziół nie stosują. Czasem mam ważenie, że traktujesz je jako jedyne dobro, a
                                tych, co stosują abx-y jak idiotów.Trochę to jednostronne i nie w porządku.
                              • pepefresh Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 14:47
                                tak,nie mam, ale na pytania odpowiadam argumentami,faktami,a nie
                                domysłami.
                              • z2009 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 15:20
                                Widocznie z nimi nie jest tak źle skoro jeszcze mają siłę się kłócić.
                                Co to kogo obchodzi kto czym się leczy? niech się każdy leczy czym chce!!to jego życie jego małpy i jego cyrk.
                                A bluzganie kogoś kto nie leczy się abxami jest dnem szamba i na odwrót.
                                • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 15:29
                                  A gdzie Ty tu widzisz bluzganie, po raz nie wiem który napiszę, że jak
                                  pomagają zioła to po prostu je bierzcie ale nie odbierajcie motywacji do
                                  leczenia wg ILADS chorym i lekarzom.
                                  Na marginesie ciekawe dlaczego kiła się nie leczyła ziółkami tylko
                                  przełomem była penicylina, ba ponoć (zdanie lekarza) daje się wyleczyć
                                  nawet przypadkiem ale abx-ami.
                                  • rich69 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 22:05
                                    Kile takze z powodzeniem mozna leczyc ziolami.
                                    • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 21.08.10, 22:21
                                      Wszysto można leczyć ziołami tylko pytanie, czy wyleczyć? Niektórym nawet
                                      pomaga urynoterapia na ich schorzenia, aż się dziwię, że jeszcze się tu
                                      nie pojawiła ta terapia, tylko dlaczego, skoro drzewiej zioła były a wiele
                                      bardziej popularne, znane i używane kiła zbierała żniwo a w erze
                                      antybiotyków praktycznie już została wyeliminowana, chyba, że ja nie mam
                                      wiedzy na ten temat, ale żeby nie było wątpliwości tak przy okazji to kiłę
                                      leczy się we wczesnym stadium bo w późnej to to jak się mówi "kiła-mogiła".
                                  • pepefresh Re: Ziółka bez szans 22.08.10, 01:15
                                    Gwajakowiec lekarski którego działanie opisał pan doktor, ma bardzo
                                    spektakularną i burzliwą historię, warą jak sądzę, paru słów
                                    komentarza. Zalewie 150 lat po epidemii czarnej śmierci która
                                    spustoszyła Europę, jej mieszkańcy zostali dotknięci inną plagą –
                                    syfilisem. Liczni kronikarze tamtych czasów, nierzadko sami chorzy
                                    na wymienioną chorobę, pozostawili bogatą literacko – kronikarską
                                    spuściznę, wdzięczny obiekt do badania dla współczesnych historyków
                                    medycyny. W 1495 roku przetoczyła się przez nasz kontynent pierwsza
                                    epidemia kiły. Na kiłę zapadali wszyscy bez różnicy stanu: bogaci,
                                    biedni, mieszczanie, szlachta, książęta, królowie, duchowieństwo.
                                    Choroba ta doprowadziła, jak sądzą niektórzy historycy, do śmierci
                                    np. kilku Jagiellonów (Olbrachta w 1501r., Aleksandra 1506 r.).
                                    Znawcy tamtej epoki obliczają, że jedna dwudziesta ówczesnej
                                    ludzkości przebyła syfilis Miała więc owa choroba rozmiar prawdziwej
                                    epidemii. Pośród coraz większego strachu i przerażenia rozeszła się
                                    w Europie wieść, że Indianie leczyli się sami z syfilisu
                                    wykorzystując do tego drzewo gwajakowe. Praktykujący w Barcelonie
                                    lekarz Diaz de Isla w swej rozprawie o kile pisał „…Dano mi na
                                    piśmie całe leczenie tej choroby u Indian gwajakiem i innymi
                                    środkami ….” Europejczycy poczynili obserwację, że tubylcy na
                                    odkrytych lądach leczyli za pomocą tej rośliny zmiany skórne. Były
                                    to prawdopodobnie objawy różnych tropikalnych chorób, które
                                    przypominały wtórne objawy kiły (krosty, wysypki, guzki itp.).
                                    Przekonanie o skuteczności omawianego surowca, wypływało nie tyle z
                                    wiary w skuteczność medycyny Indian, ile z przekonań ówczesnych
                                    ludzi na temat chorób i ziół. Uważano, iż dobry Bóg umieścił rośliny
                                    lecznicze tam, gdzie ich potrzebują. Skoro więc syfilis wiązano z
                                    odkryciem Nowego Świata, tam też należało szukać nań lekarstwa. Do
                                    Hiszpanii drzewo gwajakowe dotarło w 1508 roku. Dość szybko
                                    rozpoczęto produkować maść z tej rośliny. W 1517 roku ową maść
                                    sprzedawano już w całej Europie. Cena drewna szybko stała się tak
                                    wysoka, iż tylko ludzie zamożni mogli sobie pozwolić na ten
                                    specyfik. Ceny surowca osiągnęły tak wysoki pułap, że bodaj po raz
                                    pierwszy na taką skalę zaczęto fałszować surowiec zielarski (drzewo
                                    gwajakowe fałszowano głownie cyprysem europejskim, sosną bądź
                                    jodłą). Ubogim których nie było stać nawet na leki z fałszywego
                                    surowca pozostała wiara. Często wieszano wówczas
                                    kawałki „indiańskiego lekarstwa” w kościołach. Wierzono, że sama
                                    modlitwa pod drzewem gwajakowym jest w stanie uleczyć. Z tego powodu
                                    gwajak zwano również „signum sanctum” (święte drzewo). Dopiero w XVI
                                    wieku epidemia zaczęła słabnąć, chociaż był to proces stopniowy i
                                    powolny. W końcu XVI wieku powrócono stopniowo do leczenia syfilisu
                                    rtęcią. Przez następne wieki drzewo gwajakowe było jeszcze
                                    popularnym surowcem z którego wyrabiano rozmaite medykamenty. John
                                    Hall (zięć Szekspira)np. stosował mieszankę drzewa gwajakowego, wody
                                    źródlanej i końskiego łajna do leczenia chorób macicy. Mógłbym
                                    wymienić jeszcze kilka podobnych czasem sensownych, czasem zupełnie
                                    absurdalnych specyfików na rozmaite przypadłości. Tak czy owak,
                                    roślina traciła stopniowo na popularności. Po raz ostatni w
                                    amerykańskiej farmakopei wymieniono opisywany surowiec w roku 1920.
                                    Jednak ciekawe wykorzystanie jakie opisuje wyżej pan Henryk pozwala
                                    sądzić, iż drzewo gwajakowe może powrócić do łask lekarzy i zielarzy.
                                    Leave a Reply
                                    Cancel
                                    Name (required)

                                    Mail (will not be published) (required)

                                    Website
                                    • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 22.08.10, 10:45
                                      To ja już nie rozumiem Ciebie pepefresh zupełnie. Ciekawy tekst ale dla
                                      mnie to kontrargument dla Twojej drogi a to, że dr Różański planuje
                                      włączyć w poczet, czy wróży powrót do łask gwajaka to żaden argument,
                                      pomimo, że doceniam człowieka ale chciała bym zobaczyć, czym by się on
                                      leczył gdyby zapadł na neuroboreliozę. To może jeszcze podaj jakimi
                                      ziółkami da się wyleczyć gruźlicę? Ja, słyszałam, że dawiej używana była
                                      nalewka z pędów sosny, ale też słyszałam o skutkach takiego leczenia -
                                      niestety, nie optymistyczne.
                                      • pepefresh Re: Ziółka bez szans 22.08.10, 13:18
                                        ale po co mam ci napisac skoro i tak w to nie uwierzysz i to
                                        skrytykujesz? THE END
                                        • margolcia_63 Re: Ziółka bez szans 22.08.10, 13:22
                                          Dobry argument.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka