Będę wdzięczny za pomoc, choć wiem, że nikt nie będzie brał "lekarskiej" odpowiedzialności, ale sprawa jest dla mnie niesłychanej wagi.
Od ok. 2 tygodni cierpię na szereg pojawiających się i znikających objawów, które wyglądają jak z podręcznikowego opisu Stwardnienia Rozsianego, za wyjątkiem tego że jest ich tak wiele. Generalnie z każdym dniem jest gorzej. Miałem już Rezonans Magnetyczny Mózgu, który wyszedł prawidłowo, ale w konsultacji z innym radiologiem usłyszałem że badanie jest wątpliwe w metodologii i trzeba je powtórzyc. W międzyczasie wykonuje szereg testów, m.in. na Boreliozę.
Wykonany w Zakładzie Mikrobiologii PUM:
AntyBorrelia Elisa (IgM) 4,155 RU/ml ujemny
AntyBorrelia Elisa (IgG) 4,593 ujemny
Euroline Borrelia IgG negatywny
Euroline Borrelia IgM pozytywny - w pasku MbpA Borrelia afzelii intensywność 23 (pasek przekracza trochę linię (+)
Czy wynik ten rzeczywiście można uznać za pozytywny i warto dokonać kolejnych testów, albo nawet podjąc leczenie, czy to ewidentnie mało i raczej pójść tropami (proszę o opinię z Waszego doświadczenia, rozumiem że nikt nie będzie brał odpowiedzialności za moje leczenie