Witam, moj mąż ma na 99% neuroborelioze, objawy pasują jak ulal -diagnoza szpitala "podejrzenie SLA ale nie przemawia za tym poprawa po antybiotykach"(dawali mezowi antybiotyki na chybil trafil w dawkach na grype

(), wszystkie testy na borelke są ''-" za wyjatkiem niekonwencjonalnego biorezonansu gdzie jest jej wysokie miano, w PMR podwyzszone stezenie bialka, RMI glowy czyste. Obecnie leczy sie wg ILADS od marca br, najpierw doxa2x2 i Tyni w pulsach 3/4 a po miesiacu zmiana doxy na biotraxon 4g dozylnie 2msc. Obecnie FORCID2x1000/TINI w pulsach /Rolicyn 2x1. Jest juz na wózku

i cale nasze zycie niszczy cholerna spastyka calego ciała, 1,5roku temu byla po przebudzeniu tylko samych nóg i mimo informowania lekarzy o tym patrzyli na nas dziwnie. Obecnie rano jest masakra z posadzeniem, podniesieniem bo obejmuje nogi i ręce a nawet twarz, ustepuje nieraz nie wiadomo z jakich przyczyn. Macie tak w neuroboreliozie i czy to kwestia toksyn kretków czy leki czy wina kregoslupa bo boli męza strasznie. Prosze o rade. Rehabilitacja 2 razy w tygodniu. Jedyne co wyszlo testami u meza do Jersinia w PCR i Chlamydia pneumoniae. Czy to leczenie co ma jest poprawne??