analogkid
29.08.12, 15:15
Witam
korzystając z chwilowej okazji pragnę oddać pod rozmyślenie dosłownie dwie rzeczy, może administratorzy w trosce o "porządek" nie usuną tego wątku.
1. Uważam ze coraz bardziej liczne niepowodzenia terapii ILADS w głównej mierze są spowodowane faktem ze osoba lecząca boreliozę jest po prostu chora na coś innego. Osób z boreliozą przybywa coraz więcej, pojawiają sie tez nowi lekarze ILADS, którzy nie odmawiają leczenia prawie nikomu, chyba ze juz nie mają miejsc - nie przekonują tutaj żadne usprawiedliwienia że leczymy objawy a nie wyniki - nawet na forum jest kilka przykładów leczenia wyników (wątpliwych zresztą) bez objawów . Przypadki osób "leczących" boreliozę nawet latami właśnie psują statystyki wyleczalności ILADS i skutkują coraz to mocniejszymi i dłuższymi terapiami bo niepowodzenie terapii w tym przypadku lekarz zwala na trudnosć w leczeniu boreliozy a nie na swoją oczywistą pomyłkę diagnozy na samym początku - wszak do błędu nikt się nie przyzna. Właśnie ten proceder skutkuje wieloletnimi "terapiami" wyniszczającymi organizm ludzi zdrowych pod katem boreliozy. Brak herksów, brak polepszenia, brak pogorszenia powinien dac do myslenia, ale my w dobrej wierze wydajemy kolejne pieniądze i przez wiele lat błędnego koła czekamy z lekarzem (lub kolejnym z wielu lekarzy ILADS) aż coś wreszcie drgnie... ile wytrzymamy? rok, dwa może pięć, osiem? bo więcej organizm nie zniesie (takich przykładów z forum jest wiele). Osoby faktycznie chore wyleczą sie - i jestem o tym głęboko przekonany, osoby które zbyt łatwo oddają pole diagnozie boreliozy - będą męczyć sie do końca swojego życia z ILADS ugruntowując siebie i swojego lekarza ze chorują właśnie na tę chorobę. Póki nie opracują wiarygodnych testów diagnostycznych póty będzie taka sytuacja.
2. Mówi sie ze lesnicy sa grupą największego ryzyka - i owszem są najbardziej reprezentatywną pod względnej tej choroby grupą społeczną w Polsce, jednak w kontekście ILADS spotkałem sie jedynie z bagatelizacją tego tematu. Albo ze to nie jest dobry przykład i dobra grupa, albo nawet ze ze leśnicy nie dożywają emerytury i z powodu boreliozy ida na renty.
Do tej pory nie spotkałem na forum leśnika a leśników z boreliozą znam dziesiątki, wiekszość choruje/chorowala, leczą/leczyli sie standardowo i o dziwo żyją. Nie znam tez nikogo z lesników który leczyl sie wg ILADS (choć wiekszość zna doskonale ten temat), nie słyszałem aby borelioza przerodziła sie w SM, alzheimera, nie znam nawet żadnego leśnika z SM , zaburzeniami neurologicznymi itp . Oczywiście większość pracuje dalej w lesie, dopracowują do emerytury i mają się świetnie, nie zauwazyłem jakiegoś odchyłu co do ilości rent i chorobowych w porównaniu do innych grup zawodowych. A praca leśnika (terenowego) łątwa nie jest - lato zima, deszcz czy upał do lasu trzeba iść i tyle.
Chciałem jeszcze dodać moje przemyślenia co do leczenia boreliozy jako SM (nie bylo w Polsce jeszcze przypadku wyleczenia, czy czesciowej trwałej remisjii) ale gryzę sie w język bo rozumiem jaka to jest ciężka choroba i że człowiek jest w stanie wykorzystać każdą szansę na odzyskanie zdrowia. Przeraża mnie tylko że inni na tym zarabiają pieniądze, ciągnąc ewidentnie nieskutecze terapie kilka lat.
warto zwrócić uwagę na te (i mnóstwo innych watpliwości) i zastanowić sie czy aby na pewno idziemy w dobrą stronę... życie jest tylko jedno a chorób bardzo wiele nie tylko borelioza
pozdrawiam serdecznie i raczej zmykam na dłuższy czas - co złego to nie ja, tym wpisem nie mam najmniejszego zamiaru kogoś urazić czy moralizować. Sami cenicie sobie wolnosć słowa w tym temacie więc i ja z niej korzystam.
p.s. tak chorowałem na boreliozę kilka lat.
z wyrazami szacunku i szczerymi życzeniami polepszenia samopoczucia
analogkid