hbinko
16.09.15, 20:41
Witam ponownie, śledziłam forum 10 lat podczas leczenia, w końcu zakaźnik stwierdził, źe już nic dla mnie nie wymyśli, badałam jakiś czas poziom antyciał, kształtowały się na poziomie 20 jednostek, od 5 lat sporadycznie zaglądałam . Na początku tego roku zaczęłam badać się, ponieważ wyczułam guzek na piersi. I zaczęło się: biopsje wykazały złośliwego raka piersi, raka węzłów chłonnych, przerzuty na wątrobie, jest również podejrzenie na kości. Badania genetyczne wykluczyły rodzinne pochodzenie. Onkolodzy zdecydowali chemię paliatywną czerwoną, cokolwiek to znaczy, na operację za późno, bo niby co mieliby mi wyciąć, np. kości? Moje podejrzenia (jedni mówią, źe to moźliwe, inni nie - mam na myśli onkologów), źe cysty które tworzą nieźywe krętki, po tylu latach wytworzyły toksyny, które przekształciły się w guzy i zrakowaciały. Nie poddam się chemii, bo zabije również komórki zdrowe. Ale nie o to mi idzie. Taka rada dla leczących się, próbujcie również pozbywać się toksyn, czy podczas leczenia, czy po zakończeniu leczenia boreliozy. Pozdrawiam hbinko