Dodaj do ulubionych

Borelioza a nerwica

02.05.05, 11:35
chcialam rozpoczac nowy watek, gdyz te dwie choroby sa bardzo podobne do
siebie jezeli chodzi o objawy.
Mowi, sie ze borelioza poglebia objawy nerwicy.
Teraz w niektorych przypadkach powstaje dylemat typu, co bylo pierwsze jajko
czy kura?smile
ja moge podac tylko przyklad swojej osoby , innych nie znam.
U mnie nerwica pojawila sie juz pare lat temu , natomiast borelioza w zeszlym
roku.
Objawy nerwicy byly takie same jak w przypadku zakazenia borelia, jedyne co
bylo nowego przy lyme , to roznego rodzaju dretwienia i "skakanie" miesni.
Poza tym takie sensacje jak zawroty glowy , ciezkie nogi, zmeczenie ,
sensacje sercowe itp, itd. byly mi juz znane wczesniej.
Zmierzam do tego , iz nalezy pamietac, ze istnieja tez inne choroby! Nie
tylko borelioza, a w szczegolnosci jak nic nie wychodzi z badan w kierunku
boreliozy, nalezalo by sie zastanowic czy aby jest to dobrym wyjsciem ja
leczyc "na slepo"?
Obserwuj wątek
    • iskra857 Re: Borelioza a nerwica 02.05.05, 15:04
      Ciesze sie ze to napisalas. Zgadzam sie w 100%.Borelioza obejmuje objawy
      praktycznie z kazdego narzadu, jest ciezka choroba, z ktora trzeba
      walczyc.Kazdy czytajacy to forum znalazlby pewnie cos, co u siebie
      zaobserwowal. Ale na czyms trzeba sie opierac. Nie mozna mowic, ze tylko
      objawy, bez dodatniego wyniku krwi to jest borelioza. Trzeba poprostu poradzic
      sie lekarza. Nie mozemy sami wymyslac sobie rozpoznania i sami sie leczyc, bo
      tak jak napisalas jest tysiac chorob o podobnych objawach, one tez sa trudne do
      zdiagnozowania i leczenia. Poprostu musi byc lekarz.
      • artur737 Re: Borelioza a nerwica 03.05.05, 02:06
        Im dluzej zyje tym mniej wierze w choroby psychogenne. Nerwica to rozpoznanie prawie zawsze 'na odwal sie czlowieku bo nie wiem co ci jest'

        Z tego co wiem to w Polsce jest naduzywane bardzo a to dlatego, ze lekarze sa zmuszani do oszczedzania wiec robia tylko najbardziej podstawowe badania. Co sie nie miesci w tak skromnej diagnostyce jest chrzczone "nerwica".

        Nerwica jest problemem interakcji z innymi ludzmi i zwykle zaczyna sie w dziecinstwie na skuterk roznego rodzaju urazow psychicznych i wytworzenia konfliktow wewnetrznych.
        Nerwice jest relatywnie latwo wyleczyc psychoterapia.

        Obecnie przyjelo sie w Polsce, ze nierozpoznana borelioza jest nazywana nerwica.


        Nigdy tego nie robilem, ale mozesz np uzyc wyszukiwarki na forum zdrowie zrobic szukanie na wyraz nerwica. Zaloze sie, w ostatnich latach znajdziesz ten wyraz o wiele czesciej wystepujacy niz na poczatku dzialalnosci forum. Ilosc ludzi piszacych posty na forum zdrowie jest mniej wiecej taka sama przez ostatnie lata. Na poczatku forum przyciagalo sporo ludzi z uwagi na 'nowosc' pozniej pomimo reklamy czesc ludzi odeszla do innych komunikatorow GG, tlen etc i dlatego ilosc ludzi pozostala taka sama.

        Jezeli znajdziesz wiecej 'nerwic' w ostatnich latach to bedzie to raczej wynik epiedemii boreliozy a nie epiedemii nerwic.
        • artur737 Re: Borelioza a nerwica 03.05.05, 02:26
          Znaczy nie mowie, ze kazda nerwica to borelioza, ale borelioza ma swoj spory udzial w tym wzroscie 'nerwic'.
          • pio24 Re: Borelioza a nerwica 03.05.05, 10:01
            Tez mi lekarz powiedzial ze mam nerwice i przepisal srodki na bol glowy i na
            uspokojenie. Niestety mnie nie przekonal ta diagnoza w moim przypadku byla
            nielogiczna. Po pierwsze ze bylem przed ukaszeniem okazem zdrowia bardzo zadko
            chorowalem zadna tam grypa czy branie jakis srodkow na bol glowy przeziebienie.
            Po ukaszeniu w Szwecji rumien bol glowy wiec co innego nerwica smiech na sali
            poprostu. Lekarz jak nie wie co ci jest to powie ze nerwica albo pan sobie to
            wymyslil i za duzo sie naczytal. Gdybym go posluchal to bym ladnie na tym
            wyszedl.
        • nadia78 Re: Borelioza a nerwica 03.05.05, 10:07
          ja natomiast wierze w choroby psychogenne, nasz mozg to potezna "maszyna" i na
          pewno kazdy spotkal sie z tym, ze jak sie zdenerwuje badz o czyms intensywnie
          mysli, jest tego odzwierciedlenie w reakcji organizmu, chocby najprostszy stres
          przed egzaminem wywoluje u nas bole brzucha itd.
          Mysle , ze jezeli by tak gruntownie przebadac tych pacjentow z nerwica, to
          rzeczywiscie czesc mialaby jakies organiczne podstawy swojej choroby, np, tez
          borelioze badz inne byc moze nie znane nam jeszcze choroby.
          Nie demonizujmy tak tej boreliozy i nie wciskajmy jej kazdemu kto
          ma "boreliozoobjawy", gdyz wtedy stanie sie ona substytutem "nerwicy", lekarze
          beda stawiac diagnoze borelioza zamiast nerwica, jak teraz i nic z tego nie
          bedzie wynikac.
          • wroteknowynick Re: Borelioza a nerwica 03.05.05, 19:26
            To co wystepuje w boreliozie to nie jest nerwica ,tylko hiperwitaminoza
            witaminy D. Sami mi lekarze zdiagnozowali nerwice ,ale leki na nia mi nie
            pomagaly i nie pomagaja ,wiecc jezeli to nerwica to czemu leki na nerwice mi
            nie pomagaja. Odpowiedz jest prosta ,poprostu ten stan jest podobny do nerwicy
            ale nie jest spowodowany psychika i nie jest nerwica ,na ktora leki dzialaja
            zwiekszajac ilosc serotoniny itd ,tylko biologia. Wszystkie te objawy niby
            nerwicowe znikaja po miesiacu stosowania leku ARB - blokady receptorow
            angiotensyny . Lek ten blokuje receptory na komorkach odpornosciowych
            organizmu , w ktorych bakteria zyje i tym sposobem hamuje wytwarzanie przez te
            komorki aktywnego metabolitu ,hormonu 1,25-dihydroxywitaminyD ,ktora powoduje
            te wszystkie objawy. Ten metabolit jest substancja ktora organizm uzywa do
            zabijanioa drobnoustrojow ,lecze w tym przypadku bakterie go wytwarzaja same.
    • artur737 Re: Borelioza a nerwica 05.05.05, 22:25
      Tu np jest gosc przekonany, ze ma nerwice. Nawet nie da sobie wytlumaczyc: nerwica i juz. A szansa, ze to nerwica jest pewnie 0.0001, ale tak go ladnie lekarze ustawili, ze nawet nie chce sie diagnozowac.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=23328897
      • wawan1 Re: Borelioza a nerwica 06.05.05, 11:49
        Faktycznie dużo objawów boreliozy może przypominać nerwicę. Pamiętam, jak
        podczas pierwszego ataku boreliozy (o czym wtedy oczywiście nie wiedziałam)
        ładnych kilka lat temu, lekarz po zrobieniu podstawowych badań krwi, EKG i paru
        innych stwierdził, że właśnie jest to nerwica. A że jestem niestety obciążona
        pod tym kątem rodzinnie, więc dla niego sprawa była jasna.
        Całe szczęście zmieniłam lekarza, poza tym wewnętrznie czułam, że to nie może
        być nerwica sama w sobie. Uparłam się, aby w końcu znaleźć przyczynę.
        Znalazłam, tylko trochę późno, bo kilka lat musiało upłynąć.
      • nataszkam Re: Borelioza a nerwica 06.05.05, 18:09
        Widzisz- ten gość sam pisze, że miał jakies podstawy do tego, by powstała
        nerwica (jakies traumatyczne zdarzenie).
        Opis- jakby o mnie. Brakuje tylko tego, że podczas takiego "ataku" chodziłam do
        ubikacji "po ścianie", nogi były bezładne, ręce podobnie- a do tego jakby nie
        swoje, z zaburzonym czuciem (np. praktycznie niemozliwe było ukrojenie
        plasterka cytryny, odliczenie kropli na łyżkę). Zawsze posługiwałam sie malutka
        myszka, aż padła. Mąż kupił taka nowoczesną, z bajerami, ale... wiekszą, niz
        poprzednia i nie mogłam nia pracować, bo ręka bolała, dretwiała. Mąż musiał
        kupić zwykłą, malutką. Na szczęście teraz powróciłam do tej większej. Poczucie
        odległości (jest na to jakaś naukowa i prosta nazwa, ale nie pamietam- jak
        wielu innych rzeczy, niestety)tez było zachwiane , np. podnosząc do ust łyzke
        czy kubek okazywało sie, że źle "wymierzyłam" odległość, bo dostawałam mocno w
        zęby albo nie trafiałam, gdzie chciałam. Zawroty głowy miałam takie, że czasami
        upadałam. Ataki kompletnej utraty sił trwały po kilka godzin albo 1-2 dni i
        przez ten czas nawet siła woli nie była w stanie mnie ruszyć z łóżka, a potem
        ogólna niemoc jakby popuszczała, dalej co prawda byłam jakby bez sił, ale
        mogłam juz odprowadzić dziecko do przedszkola czy zrobic obiad. No i wtedy
        mogłam normalne, wydajnie pracować przy komputerze (kończyłam wtedy doktorat),
        ale wiekszośc objawów była, tylko o mniejszym natężeniu.
        Nie polazłam z tymi objawami od razu do lekarza, bo wydawało mi sie to jakieś
        nieprawdopodobne, no i nigdy nie uczyłam się o chorobie, która dawałaby takie
        objawy, a nie zależało mi na etykiecie hipochondryczki. Poszłam dopiero po 3
        miesiącach, ale tylko dlatego, ze pojawił sie ból kręgosłupa, który nie mijał
        po standardowym domowym postepowaniu. A potem zaczęłam łazić od jednego
        lekarza, do drugiego. A że też zdecydowanie pogorszyło mi sie ze snem
        (oblewanie gorącem, łomotanie serca i to nie pozwalało zasnąć albo przerywało
        sen), to zdecydowałam sie odwiedzić psychiatrę -wydawało mi sie, że wystarczy
        głęgoki sen i wszystkie objawy minął, bo wg mnie własnie były spowodowane
        naprawdę fatalnym snem, a praktycznie brakiem snu w ciągu doby. Pani psychiatra
        rozpoznała... depresję. Potem wyczytałam, że zaburzenia snu w 90% dotycza ludzi
        z depresją. No a oprócz zaburzeń snu były problemy z pamięcią, poczucie
        opuszczenia sił, nadcisnienie, tachycardia, zmniejszona aktywność to od razu
        jej podpasowało na depresję. Nawet leki miałam (lerivon i seronil). Wydałam w
        aptece ponad 200 PLN, bo to miało byc od razu na 2 miesiące. Wtedy jeszcze
        ufałam lekarzom, więc zaczęłam brac to cholerstwo, mimo, ze przerabiałam na
        studiach psychiatrię, było o depresji i nawet kilkakrotnie wchodzilismy na
        oddział leczenia nerwic i depresji i w ogóle nie pasowały mi objawy. Całe
        szczęście, że były wtedy ferie i nie miałam zajęć- po tych lekach nie mogłam
        zupełnie funkcjonować. W koncu -po konsultacji telefonicznej z dr- zmniejszałam
        dawki lerivonu , az kazała go zupełnie odstawić (on miał mi zapewnić sen,
        zamiast niego- serce nie wyrabiało na zakrętach, usta wysuszone na kamień,
        zawroty głowy jak po karuzeli i żadnych mysli oprócz łóżka). Po
        miesiącu "kuracji" głównie seronilem, przełamałam opór i zadzwoniłam do mojego
        serdecznego kolegi- psychiatry, z którym kumplowalismy się jeszcze za czasów
        liceum, a parę miesięcy wczesniej zakończylismy wspólny projekt badawczy. Znał
        mnie od podszewki, do dziś spotykamy sie bardzo czesto, rodzinnie. Powiedział,
        ze jak ja mam depresje, to on nie jest lekarzem, a na pewno nie psychiatra.
        Kazał wyrzucic leki od razu na śmietnik i poszukac rzeczywistej przyczyny. On
        wiedział, że praca naukowa, czyli tez doktorat, to mój żywioł i to mnie nigdy
        nie męczyło, a wręcz traktowałam to (i tak jest do dziś)jako odpoczynek. A pani
        dr psych nie dała sie do tego przekonać i stąd pewnie teoria o depresji wskutek
        stresu, związanego z doktoratem.
        Rok temu przebywałam w szpitalu na kardiologii (serce łomotało, nie reagowało
        na beta blokery i prowadzący kardiolog wysłał mnie dla rozjaśnienia sprawy) no
        i tam rozpoznano u mnie... nerwicę. Było to po 2 miesiącach po obronie
        doktoratu, zajęcia na uczelni dawno ukonczyłam, miałam czasu dla siebie, jak
        nigdy, wreszcie dokończyłam wyszywanie obrusu- nic, tylko sielanka! No, ale
        uznano, ze jeszcze stres przezywam, albo są inne powody i stąd najlepiej
        rozpoznac diagnozę, bo wtedy nie trzeba szukac przyczyny braku reakcji serca na
        leki zwalniające jego akcję. Przy wypisie dostałam recepte m.in. na cloranxen-
        podarłam od razu. Ja i nerwica! To co maja powiedzieć ci z prawdizwa nerwicą???
        Dlatego uważam, że najlepszy był kiedys lekarz domowy- znał całą rodzine,
        związki w danej rodzinie, sprawy zawodowe, problemy zdrowotne wszystkich itp i
        wtedy- znając dana osobe dłużej niż 15 minut na pierwszej wizycie- mozna
        pokusić sie o postawienie takich rozpoznań.
        A ze snem u mnie zawsze jest lepiej od jesieni do wczesnej wiosny- wtedy serce
        jakos mniej się tłucze. Może dlatego, ze słońca za duzo nie ma i nie dostarczam
        dodatkowych dawek wit.D...
        Ciekawe, czy duzo jest osób z borelioza, u których nie stawiano na pewnym
        etapie na nerwicę?
        • artur737 Re: Borelioza a nerwica 06.05.05, 18:49
          Dobry psychiatra rozrozni nerwice o czegos organicznego.

          Np. dretwienie w nerwicy jest zwykle polaczone z hiperwentylacja.

          Dretwienie z boreliozy bedzie zwiazane z praca watroby. Dretwienie moze sie nasilac (lub pojawiac) w 2-3 godziny po tlustym posilku a potem bedzie stopniowo malec z uwagi na obieg toksyny wraz z zolcia. Przed posilkiem wiekszosc toksyny bedzie wylapana z krwi i zmagazynowana w woreczku zolciowym. Po jedzeniu nastapi wyrzut zolci do przewodu pokarmowego i po pewnym czasie, na ogol dwoch godzinach zolc zacznie byc wylapywana z przewodu pokarmowego z powrotem do krwi i wraz z nia w obiegu zaczyna pojawiac sie toksyna.

          Nie przypadkiem w USA wielu wiadacych lekarzy leczacych borelioze to psychiatrzy bo to ci byli najbardziej obciazenie skierowaniami od lekarzy ogolnych.

          Ale objawy nie zawsze sa jasne. Czasem jak czytam forum to po opisie klinicznym od razu wiem, ze to borelioza prawie ze 100% pewnoscia, ale czesciej to tylko mozliwosc takiej diagnozy.

          A traumatyczne wydarzenia to prawie kazdy mial.
        • iskra857 Re: Borelioza a nerwica 06.05.05, 20:05
          To, co opisujesz bardzo przypomina moje objawy, zwlaszcza serce. Tez nie za
          bardzo widze reakcje na blokery, musze brac wieksze dawki, a i tak serce mi
          wali pedzi ponad miare. Wydaje mi sie, ze to, co opisujesz pasuje jednak na
          borelioze, moze powtorz ten test. Ja sie nie dalam zaszufladkowac jako depresja
          albo nerwica, bo ja naprawde znam siebie i wiedzialam, ze to nie to. Lekow nie
          bralam, wiedzialam, ze nie mam sie co truc, chociaz psychiatra - mialam taka
          konsultacje na oddziale - chetnie mi je proponowal. Ja zdaje sobie sprawe, ze
          te wszystkie objawy wygladaja na nerwice i dlatego zawsze tak jestesmy
          traktowani, ale mysle teraz, ze jest wiele chorob rzadszych, nie tylko
          borelioza, ktore daja takie objawy i ci wszyscy ludzie praktycznie cale zycie
          sa leczeni jako nerwica i depresja. Pomimo, ze nie czuja zadnej poprawy, maja
          tylko zmieniane leki, a nikt nie pomysli, ze to moze byc fizyczna choroba. Nie
          kazdy ma tyle sil, zeby walczyc o siebie.
    • artur737 Re: Borelioza a nerwica 27.04.06, 01:40
      Stary watek, podbity by nie zniknal w czelusciach internetu
      • joannbernat Re: Borelioza a nerwica 04.05.06, 22:24
        Z tym jajkiem i kurą, to u mnie było tak:
        Z nerwicą się urodziłam. Dlaczego? Bo moja matka musiała urodzić martwe
        dziecko, a potem jeszcze trzy razy poronić, zeby w końcu lekarze znaleźli u
        niej toksoplazmozę. Gdy ją w końcu wyleczyli ponownie zaszła w ciążę i urodziła
        mnie. Szczęśliwie wprawdzie, ale ciągły strach o to, czy po raz kolejny nie
        poroni i czy dziecko urodzi się zdrowe spowodował u mnie bardzo silną nerwicę.
        Czyli po prostu - udzieliło mi się od mamy sad

        Pierwsze cztery lata mojego życia były koszmarem i dla mnie i dla moich
        rodziców. Byłam nadwrażliwa, płakałam całe noce bez wyraźnego powodu, W chwili
        stresu wymiotowałam, bardzo długo maczyłam się w nocy i jeszcze takie tam...
        A potem powoli wszystko zaczęło wracać do normy. Przez całą szkołę podstawową
        byłam w zasadzie zupełnie normalnym dzieckiem. Radziłam sobie świetnie.
        Ciągnęłam na raz dwie szkoły - podstawówkę i muzyczną - w jednej i drugiej
        miałam świadectwa z czerwonym paskiem. Nie było problemów z odpowiedzią przy
        tablicy, czy zagraniem czegoś przed publicznością. Radziłam sobie se stresem i
        tremą jak wszystkie normalne dzieci.

        Zachorowałam, gdy zdałam do pierwszej klasy liceum. I wtedy moje życie
        praktycznie z dnia na dzień zaczęło przypominać "sen szaleńca".
        Nie wiedziałam, co mi jest. Nie wiedziałam, co się dzieje z moim ciałem. Nikt
        nie wiedział. Przez pierwszy rok jakoś się trzymałam psychicznie. Rodzice
        wozili mnie do coraz to nowych lekarzy, pocieszali, mówili, ze znajdziemy
        przyczynę... Jednak w końcu stracili cierpliwość. Gdy nasty raz usłyszeli to
        samo, a wyniki wszystkich badań wychodziły w normie, pewnego dnia poddali się.
        I w zasadzie dopiero wtedy zaczęły się moje problemy z nerwicą.
        Rodzice przestali być wyrozumiali. Według nich nerwica, to nie choroba. Uznali,
        ze wymyśliłam sobie wszystko, żeby nie chodzić do szkoły, nie uczyć się i nic w
        domu nie robić. Załamałam się. Oprócz boreliozy zaczęłam mieć wtedy i nerwicę.
        (nieszczęścia chodzą parami)

        Bo i spójrzmy prawdzie w oczy - gdy się zaczyna chorować na boreliozę i nie ma
        się znikąd pomocy, a w dodatku jest się jeszcze dzieckiem, to jak można nie
        nabawić się nerwicy gdy dzieje się to wszystko?
        • iiana1 Re: Borelioza a nerwica 06.05.06, 12:52
          Co do nerwicy przy boreliozie,
          to mamy 100% gwarantowane nabawienie sie jej wg. nizej podanego schematusmile

          1.Biegajac miesiacami po roznych osrodkach medycznych najrozniejszych
          specjalizacji, chcac zdiagnozowac, co u licha sie zlego dzieje z organizmem.

          2.Slyszac najrozniejsze hipotetyczne, dosc przerazajace aczkolwiek calkiem
          mozliwe diagnozy, ktore..
          3.nastepnie nalezaloby skonfrontowac z calymi zestawami robionych w tym celu
          badan,
          4.po drodze oczywiscie uzerajac sie o terminy badan.

          5.Wpadajac jakims cudem na trop, ze to moze borelioza, a nastepnie..
          6.szukajac wszedzie laboratoriow robiacych "wiarygodne" testy.

          7.Udajac sie do specjalistow od borel,i slyszac, ze to moze nie to ,i ze
          nalezaloby...
          8.powtorzyc testysmile,
          lub/i udac sie ponownie do:
          a.neurologa
          b.reumatologa
          c.kardiologa
          d.psychologa
          e.innych

          9.Grzebiac po literaturze fachowej i zameczajac pytaniami typu: o co tu chodzi?
          wszystkich napotkanych lekarzy.
          10.Wreszcie probujac poustawiac jakos leczenie antybiotykowe.
          11.Przechodzac w koncu stany jak herxy,i nie majac juz pojecia w skolowanej
          glowie, czy to:
          a. herx
          b. zatrucie antybiotykami
          c. borelia sie rozszalala
          d. ratunku.

          12.Glowkujac nad mozliwa kontynuacja leczenia,bez 100% gwarancji wyleczenia i...
          13.probujac zachowac przy tym wszystkim :zdroworozsadkowe myslenie,rzeczowy
          oglad, matematyczna kalkulacje, i niepoddawanie sie emocjom.

          14.Do tego :pocieszajac zrozpaczona rodzine,dalszych krewnych i znajomych, ze
          bedzie dobrze.
          15.Probujac przez ten caly czas, poustawiac zycie
          zawodowe/studenckie/szkolne/prywatne w jakis malokonfliktowy sposob.


          Prosze pokazac mi osobe , ktora nie ulegnie po takiej polce-galopce chwilowemu
          nawet przygnebieniu.

          • wawan1 Re: Borelioza a nerwica 06.05.06, 12:57
            Super to napisalaś. Muszę aż to wydrukowaćwink)) i dawać wszystkim napotkanym
            lekarzomwink))Albo lepiej nie, bo w druga rękę dostanę skierowanie do psychiatry.
            • joannbernat Re: Borelioza a nerwica 06.05.06, 20:43
              To jeszcze nie masz skierowania do psychiatry? Najwyraźniej jakimś cudem Cię
              ominęło, ale jeśli nie chcesz za badzo odstawać od szanownego grona, to musisz
              się upomnieć smile
              • borelka46 Re: Borelioza a nerwica 06.05.06, 22:46
                IIana ,super to napisalas ,ale z wlasnych obserwacji mysle ze w gre wchodzi
                rowniez nerwica boreliozowa pokazujaca sie okresowo badz po reakcji na swiatlo
                badz z powodow zaklocen chemicznych i chormonow biegajacych jak oszalale po
                calym cialeczku wlacznie z mozgiem,do tego wieksze lub mniejsze odrealnienia
                ktore udziwniaja kontakt ze swiatem zewnetrznym.
                • iiana1 Re: Borelioza a nerwica 07.05.06, 14:56
                  Borelko, wiem o czym mowisz, ale kto poza nami chorymi zrozumie dodatkowy stan
                  depresyjno-nerwicowy , ktory mozna osiagnac z powodu ciaglych bolow,
                  niedowladow, totalnego zmeczenia,zanikow pamieci, braku koncentracji, brain fog
                  itp, itd.
                  Kogo to zreszta tak gleboko interesuje?
                  To juz nasze, chorych, subiektywne odczucie. Nasz tylko problem. Empatycznie
                  zaden zdrowy czlowiek nie jest w stanie wyobrazic sobie takiego balaganu
                  osobowosciowego, przynajmniej na poziomie zaburzen w percepcji lub stanow
                  odrealnienia. I trudno tak naprawde wymagac od kogokolwiek by sie stawial w
                  naszej sytuacji.
                  Dzieki bogu jest to forum, czlowiek moze rozmawiac tu o stanach
                  psychofizycznych( niestety) bliskich innym forumowiczom.
                  Latwiej sie trzymac psychicznie,latwiej przyjac do wiadomosci, ze taki jest
                  mniej wiecej schemat choroby.
                  • borelka46 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 14:26
                    czesc Iiana! napisalas balagan osobowosciowy-b.celne okreslenie! To
                    przypomnialo mi okreslenie Dr. Marschala:,ze Borelioza jest straszna choroba
                    duszy!!! Moze Wrotek ,ktory zna wszystkie materialy Doktora umialby
                    odpowiedziec czy gdzies jeszcze pojawiaja sie odniesienia do takiego okreslenia
                    tematu- i czy on sam tego dotknal w sarkoidozie.Ja znalazlam tylko ze w
                    sarkoidozie zmniejsza sie mozliwosc oddychania.Moze dobre byloby drzewko :
                    borelioza choroba duszy i zobaczylibysmy cotam ludzie wniosa ze swoich
                    doswiadczen- taki irracjonalny watek-ktory moze doglebniej wyklaruje co sie
                    dzieje z naszymi mozgami.Pozdrowienia dla wszystkich walczacych.
                    • michal056 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 20:07
                      Na mnie objawy psychiczne boleriozy spadły jak grom z jasnego nieba .Pewnej
                      nocy obudziłem w innym swiecie.Psychiczny ból był tak fizycznie odczuwalny że
                      jadąc samochodem wyyyyłem.Tylko mysl o rodzinie wstrzymywała mnie od
                      samobojstwa.Totalna bezzsenność potęgowała uczucie wyczerpania.Spałem przez 3
                      miesiace po 2 godz, lub wcale.Dziwne bo nic mnie z poczatku nie bolało tylko po
                      tygodniu zaczęły sie kłucia pieczenia i tiki mięśni.Bezsennoć pozostała do
                      dzis, średnia snu z ostatniego połrocza to 3 godz.Potem bolerka się pieknie
                      rozwineła ,stawy i.t.p.0d 4 miesięcy biorę lek uspokajajacy Coaxil,i to mnie
                      prawie całkowicie wyciszyło.Zastanawiam sie czy nie zacząć go odstawiać ale mam
                      stracha ze znowu mnie dopadnie ten ból.
                      • ambrozy666 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 20:36
                        ja 7 miesięcy po zaostrzeniu i wystąpieniu ostrych problemów poznawczych, jak
                        jeżdżąc pół roku po Polsce nie mogłem znależć co mi jest i wszyscy mi mówili że
                        jestem zdrowy. Przeżyłem lekkie załamanie, wtedy myślałęm że już taki będę, że
                        nie ma wyjścia i nic mi nie pomoże, lekko się załamałem nic wtedy dla mnie nie
                        było istotne noc mogła trwać wiecznie ja przez pół roku nie wychodziłem z domu
                        nie musiałem jeść nic mnie nie interesowało z nikim nie rozmawiałęm wychodziłęm
                        tylko do ubikacji i tak siedziałem w łóżku i spałem całymi dniami nie widziałem
                        żadnego sensu żebym dalej żył. To trwało pół roku aż się pogodziłem z sytuacją,
                        powiedziałem sobie że nic mnie sytuacja nie obchodzi że będę żył taki jaki
                        jestem stałem się aktywny zaczołem dalej jeżdzić po Polsce robić różne badania,
                        ignorować lekarzy nieuków aż po woli zaczołem dokumentować że jestem chory to
                        trwało 2 lata zebrałem całą teczkę dokumentów o mojej chorobie aż w końcu sam
                        znalazłem, że to bolerioza.
                      • borelka46 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 21:03
                        Michal walcze z podobnymi stanami sila woli, napisz sklad tego leku i zasade
                        dzialania z ulotki. Mnie interesuje dlaczego sa stany lekowe i depresyjne?1-
                        zaburzenia chormonalne,ale tu musi byc produkcja jakichs trucizn przez organizm-
                        dodatkowym objawem sa zrenice jak glowki szpilek albo jedna wieksza,albo
                        wogole lub bardzo wolno reaguja na swiatlo. Ambrozy dobrze ze wyszles z tej
                        zalamki,ja nie poddajac sie zalamce tez rzadko wychodze bo bardzo reaguje na
                        slonce i coraz mniej znajomych/jesli oczy nacpane,euforia,deprecha i dziury w
                        pamieci/.
                        • michal056 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 21:30
                          Uwazam że jak sa problemy psychiczne przed czy po leczeniu Boleriozy ,to trzeba
                          sobie pomóc srodkami chemicznymi.Skład leku.Substancja czynna to;sól sodowa
                          tianeptyny 12,5 mg.plus substancje pomocnicze.Opis działania.Preparat Coaxil
                          jest lekiem przeciwdepresyjnym i przeciwlękowym.ktory;selektywniezwieksza
                          wychwyt serotoniny w neuronach kory mózgowej oraz hipokampa.Pobudza aktywnosc
                          elektryczna komórek piramidowych w hipokampie oraz przyspiesza odzyskiwanie
                          przez nie aktywności po czynnościowym zahamowaniu.Nie wpływa na sen i czujnosc.
                          Nie powoduje uzaleznienia.Zeby odczuc pierwsze efekty leku nalezy brać go przez
                          miesiac 3 razy dzienie.Dla mnie wazne jest że nie jest to lek uzalezniajacy jak
                          np. xanax.Opinie ta słyszałem o nim od wielu lekarzy.
                          • ambrozy666 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 21:45
                            z neuroleptykami jak najostrożniej, jak naj mniej, nie stosować puki nie ma
                            wyrażnej konieczności. Podobno w chorobie parkinsona, w przypadku kiedy objawy
                            pojawiają się po wcześniejszej kuracji neuroleptykami nie diagnozuje się tej
                            choroby zakładając, że dolegliwości są polekowe. Oglądałem na diskavery, że u
                            ludzi którzy w dzieciństwie przyjmowały neuroleptyki z powodu że byli
                            niespokojne pojawiają się różne dolegliwości neurologiczne. W tej chwili nie
                            jest do końca zbadany wpływ neuroleptyków na organizm człowieka, nie wiadomo
                            jakie skutki wywołają one w przyszłości. Według mnie stosowanie ich jest bardzo
                            ryzykowne, teras (z resztą u mnie nigdy nie było podstaw na taką kurację) nigdy
                            bym się nie zdecydował na przyjmowanie takich leków. Dodatkowo słyszałęm opinię
                            pewnego psychologa, że terapie psychotropami jakieś zauważalne skutki dają
                            tylko w 20% przypadków chorych. Nie wiem czy to nie dlatego, że 80% jest
                            błędnie diagnozowana.
                          • michal056 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 21:48
                            Oczywiście wszystkie inne dolegliwosci jak brak energii, zmeczenie i wiele
                            innych pozostało .Ustapił totalny niepokój, ból psychiczny,strach bez
                            powodu.Odzyskałem częściową jasnosć umysłu.Rozumiem juz co sie do mnie
                            mowi ,mogę logicznie mysleć, wyciągac wnioski w miare normalnie funkcjonować
                            emocjonalnie.
                      • mildford Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 21:45
                        ja z kolei po tym jak sie zorientowalem, ze cos ze mna nie hallo zaczalem
                        leczyc depresje. w ciagu kilu lat leczenia i probowania wielu rodzajow lekow
                        tylko 1 (slownie: jeden) przyniosl oczekiwane rezultaty i to na cale... 2 dni.
                        z tego wniosek, ze - zakladajac, ze mamy ten sam mechanizm chorobowy - nie ma
                        co szczegolnie liczyc na antydepresanty.
                        acz kolwiek oczywiscie trzeba probowac wszystkiego co moze przyniesc ulge i
                        poprawic nasze funkcjonowanie.
                        • borelka46 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 22:07
                          dzieki za tak szybka odpowiedz, ja jednak pozostane na przebijaniu sila rozumu
                          tych stanow,a raczej mysli ze to ja decyduje co chce miec w swojej glowie.Mam
                          wrazenie ze wnaszym chorowaniu znajduje sie wyjasnienie wielu wspolczesnych
                          chorob. a u nas w polsce ignorancja,nie ma naukowcow ktorzy chca powaznie tego
                          poszukac. Jak male wnioski moga wyciagac lekarze ktorzy nawet na oddzialach
                          szpitalnych ignoruja dolegliwosci pacjenta-zapewniam ze moje malenkie zrenice
                          nie sa omamem i to pojawiajacym sie okresowo. Te wszystkie nasze stany to musi
                          byc cos z neuronami. Gdzies czytalam na forum o jakiejs agresji na wlasne
                          neurony w boreliozie,ale nie wiem kto to napisal,podawal jakies zrodlo.
                        • ambrozy666 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 22:09
                          mnie przez rok leczono bo wszyscy mówili ze jestem zdrowy to chociaz zgodziłem
                          sie na ta kuracje psychotropami. leczono mnie błednie rispoleptem i tylko
                          pogorszył moj tamtejszy stan nic nie pomógł na szczescie sam odstawiłem
                          wszystko i zaczałem szukac przyczyny. Ten lek zrobił u mni taka sztywnosc
                          miesni ze sie ubierac sam nie byłem w stani dadatkowo nic nie widziałem
                          musiałem isc do lekarza po mocne okulary co wiele nie pomogło a po odstawieni
                          wszystko sie wyrównało i ciagle spałem cały czas spałem. A wtedy to juz
                          zupełnie przestałem kontaktowac. Nie wiem czego tak długo go przyjmowałem,
                          wmówili mi że pomoże tylko muszę czekać i ja bezradny czekałęm.
                          • ambrozy666 Re: Borelioza a nerwica 10.05.06, 22:16
                            tzn. nie mogłem gazety przecztac bo wszystko miałem rozmazane. A swiat to
                            widziałem.
                            • borelka46 Re: Borelioza a nerwica 11.05.06, 13:17
                              co do wzroku te same objawy ,okresowo nasilajace sie bez jakiegokolwiek
                              leczenia oprocz 3 razy antybiotykow w ciagu 3 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka