sauk
03.07.05, 20:20
witam
mnie klesz zakaził w sierpniu, pokazął się rumień na jakiś tydzień, potem
znikł. w połowie września dostałem okropnych zawrotów głowy. zrobiłem szereg
badań w szpitali i oczywiście nic. niestety nie skojarzyłem tego z kleszczem.
w lutym zrobiłem badanie na boreliozę IgG i IgG, no i wyszło:IgG 36,4 zaś IgM
3,1. biegałem od lekarza do lekarza, bo jeden osyłał mnie do drugiego. w
koncu usłyszałem że powinienem poczekac na bóle głowy i stawów, same zawroty
głowy nie wystarczą i że to pewnie nerwica, na którą się leczę od prawie 2
lat. w koncu trafiłem do neurologa, z którym dało się wejść w dialog.
lekarz neurolog stwierdził iż jeśli jest neuroborelioza to rezonans
magnetyczny głowy musi ją wykazać. zrobiłem więc w kwietniu to nietanie
badanko. lekarz opisujący stwierdził zaniki korowe w płatach czołowych i
ciemieniowych oraz w móżdżku. natomiast neurolog orzekł iz żadnych zaników
nie widzi, to taka uroda mózgu. i że na 100 % neuroboreliozy nie mam. po
przerwie zacząłem znów brać lek na nerwicę - pramolan i przez kilka tygodni
zawroty nagle jakby ręką odjął. ale teraz znów się pokazują, chociaż nadal
leczę się tym lekiem.
co Wy sądzicie? czy faktycznie rezonans magn. jest wiarygodnym badaniem na
neuroboreliozę?
pozdrawiam serdecznie