tatiana44
23.02.06, 19:03
Witam Ciebie Arturze oraz innych uczestników forum serdecznie,
Przeczytajcie proszę historię mojej boreliozy.
Na przełomie września i października 2005 zauważyłam przypadkiem
na wewnętrznej stronie uda małą czerwono-fioletową wypukłość,
cos jakby pęcherzyk. Teraz, po zdobyciu wiedzy na forum domyślam się, że
był to rzadko spotykany chłoniak limfocytarny. Popędziłam wystraszona
natychmiast do chirurga z prośba o usuniecie kleszcza. Domyśliłam się
od razu, gdyż często bywałam w lesie tamtej ciepłej jesieni -
na wycieczkach rowerowych. Chirurg usunął to coś powątpiewając
czy to był w ogóle kleszcz, a może cos innego?
Ale nie zbadał histopatologicznie,a ja nie śmiałam prosić go o to.
Potem mój lekarz pierwszego kontaktu zlecił przyjmowanie doxycyliny 2 razy
dziennie przez okres dwóch tygodni oraz obserwację ciała i samopoczucia.
Na skórze nigdy nie pojawił się rumień, czułam się świetnie (z wyjątkiem
wybudzania w nocy – ale sądziłam, że to początki klimakterium) więc nie kazał
kontynuować leczenia. Na moja prośbę aby sprawdzić, czy zostałam wyleczona,
odpowiedział, że nikt tego nie stwierdzi, bo żadne badania tego nie wykażą.
I znów to niedowierzanie: może to nie kleszcz panią ugryzł skoro nie było
żadnych zmian na skórze. Sprawa została zakończona a ja cieszyłam się, że
szybko pozbyłam się intruza i zabezpieczyłam przed choroba.
Na początku stycznia zauważyłam zaczerwienienia na palcach rąk,
w pobliżu paznokci, pojawił się lekki obrzęk i ból, miałam wciąż zimne dłonie
oraz dreszcze. I w tym momencie zaczęła się moja droga przez mękę.
Pierwsza diagnoza - rumień, dostałam antybiotyk Duracef przez tydzień, oraz
maść. Gdy to nie pomogło, a wręcz nasiliło objawy, lekarze dermatolodzy
zaczęli odsyłać mnie do lekarzy chorób wewnętrznych aby znaleźli przyczynę
wewnętrzną tych objawów. Ci z kolei absolutnie nie uważali zmian na skórze za
objaw boreliozy (na moja sugestię). Podejrzewali kolagenozę. Zrobiłam badania
przeciwciał przeciwjądrowych. Wyszły prawidłowo.
Sama poszłam na badania krwi w kierunku boreliozy.
Podaję wynik testu Elisa: IgM b.wysoko dodatni—33,624
Z tym wynikiem wróciłam do szpitala chorób zakaźnych we Wrocławiu z prośbą o
podjęcie leczenia. Lekarz poprosił, żebym nie panikowała bo leczyć mnie nie
może, gdyż nie mam typowych objawów, tzn. temperatury, obrzęku stawów,
porażenia nerwu twarzy itp. Po długiej wędrówce znalazłam lekarza, który
zlecił badanie WBlot.
Podaję wynik: (tylko IgM, gdyż IgG w teście Elisa wyszło ujemne – 4,290)
25 kDa, Osp C, p25 — dodatni, marker świeżej infekcji.
Jednocześnie czwarty z kolei dermatolog zaczął leczyć moje zmiany na palcach
jako drożdżycę wałów paznokciowych. Po dwóch miesiącach zmiany nieco zbladły i
złuszczyły się. Dłonie mam wciąż zimne. Biorę sadamin i wit. PP.
Na podstawie wyniku WB lekarz zlecił miesięczną kurację duomoxem w dawce
750mg co 8 godz. Nie jestem pewna, czy dawka nie jest za mała oraz czy uznając
zmiany na skórze palców za jedyny objaw boreliozy (??) powinnam rozpocząć
leczenie antybiotykiem mając pozytywny wynik WB (oraz Elisa).
Boję się też, czy nie będzie pogorszenia zmian na dłoniach jeśli jest to
rzeczywiście drożdżyca. Czy istnieje jakaś inna opcja leczenia boreliozy w
moim przypadku?
Bardzo proszę o radę, ponieważ zupełnie przestałam ufać lekarzom,
doświadczając kilka lat temu ich niewiedzy na własnej skórze - lekarz
internista wyleczył mi anginę ropną gentamycyną, uszkadzając nerw słuchu
(noszę aparat słuchowy).
Stokrotne dzięki.
Tatiana 44