Dodaj do ulubionych

Do Valpoliczelli

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 00:08
Czytałam sobie w ciszy od jakiegoś czasu Twoje (i innych) posty i miałam się
nie wtrącać, może zresztą nie powinnam, ale postanowiłam się jednak odezwać.
Nie chcesz słuchać "kolegów po fachu", posłuchaj mnie. Jestem psychologiem.
Nie będę tu analizować ani Ci wykazywać niczego, bo to zrobili już bardzo
mądrze ci, którzy sami mieli taki problem. Ja napiszę tylko jedno z punktu
widzenia psychologa: Twój nick - Twoja tożsamość. Zastanów się, jak ma się
sposób, w jaki SIEBIE określasz do Twoich szans "walki" z nałogiem. Koledzy z
forum słusznie radzą - możesz stracić więcej, niż imię.
IMHO, chciałabym doczekać chwili, jak się podpiszesz chociażby "Magda
alkoholiczka", a nie pani Wino. Tylko nie wymyślaj intelektualnych
zaprzeczeń, bo nic nie jest przypadkowe (notabene, jednym z silniejszych
mechanizmów obronnych jest intelektualizacja).
Co do mechanizmów obronnych, Twoje są tak klasyczne, że zastanawiałam się,
czy sobie nie skopiować wątku dla zobrazowania ich w praktyce i skorzystania
z nich szkoleniowo(oczywiście, z zachowaniem anonimowości). Nie sądzę, żeby
to coś dało, więc nie namawiam na terapię.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kinga K. Re: Do Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 00:36
      Aha. Jeszcze jedno. Jeśli ważne jest dla Ciebie poczucie, że masz kontrolę, i
      jeśli boisz się, żę z momentem udania się na terapię złudzenie kontroli
      utracisz, pomyśl o tym w ten sposób: świadome zwrócenie się o pomoc JEST aktem
      kontroli, pokazuje, że umiesz w porę zareagować, poprosić o pomoc i z niej
      skorzystać. Nie namawiam Cię, bo to Twoja sprawa, ale jeśli zrobisz to teraz,
      możesz mieć więcej szacunku do siebie - a i motywacji do leczenia więcej.
      Gorzej, jak będzie już tak źle, że trudno będzie Ci oszukać samą siebie, że
      masz jakąkolwiek kontrolę.
      A teraz jeszcze naprawdę ją masz, w pewnym stopniu. Skorzystaj z niej, jeśli
      chcesz.
      • Gość: Natalia Do Kingi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 06:23
        Myslę, ze to dobrze, że sie odezwałaś. Właśnie, byłam trochę zdziwiona, ze
        fachowcy milczą. Myslałam sobie: przecież zapewne zagladają tu i na tamte fora.
        Rozumiem, że nie można na takich forach robić wykładów czy też seansów
        terapeutycznych. No, ale od czasu do czasu skrobnać coś mądrego mozna.
        Wracając do tematu. Valpolicelli chyba pozostanie przy drinkowaniu jeszcze
        przez jakis czas.Myślę, że szala z minusami jeszcze się nie przechyliła. A
        jeśli nawet, to za mało ją to zabolało. No, ale zobaczymy co będzie dalej.

        z wyrazami sympatii. Natalia.
        • Gość: Kinga K. Re: Do Kingi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 00:40
          Witam :-) Jak pisałam, nie mam zamiaru się tu wymądrzać, ani broń Boże udzielać
          porad, bo to nie miejsce (jest nim gabinet licencjonowanego psychoterapeuty,
          którego nie będę próbować wyręczać). Ale po prostu musiałam coś powiedzieć :-)
          W najgorszym wypadku nic to nie da, a może pomoże.
      • Gość: anima 60 Re: Do Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 03:30
        Mnie też bardzo spodobał się Twój nick i nie wiem czy jego wybór o czymś
        świadczy. Mnie się wydaje, że nie to jest istotne,ale to, że dostrzegłaś swój
        problem z alkoholem. Ja nie jestem ekspertem,bo sama piję sporadycznie, ale mój
        mąż jest alkoholikiem- teraz już trzeźwiejącym. On, podobnie jak Ty, bronił się
        przed leczeniem, sądząc, że poradzi sobie sam. Jest wykształconym,
        inteligentnym facetem i kiedy po raz pierwszy zobaczył w jakim "towarzystwie"
        będzie się leczył przestał pić ze strachu. Udało mu się wytrwać w trzeźwości
        krótko /chyba 2 tygodnie/, po czym wrócił do jeszcze intensywniejszego picia.
        Po paru miesiącach uznał swoją bezsilność i znów skontaktował się z lekarzem.
        Wyjechał z grupą alkoholików na tygodniową kurację do Zakopanego /pracował
        wtedy na paru etatach/ i wrócił pełen optymizmu, że tym razem Mu się uda, ale
        niestety ...okresy abstynencji zaczęły się przeplatać z ostrym pociem. W końcu
        stracił pracę. Teraz nie pije, ale chyba nie przychodzi Mu to łatwo. Spotyka
        się z innymi alkoholikami w AA, bo zrozumiał, że sam nie da sobie rady, a
        niepijąca rodzina nie zawsze rozumie Jego problemy.
        Napisałam to wszystko, żeby Cię zachęcić do terapii - póki masz czas. Mąż też
        pił dobre alkohole, początkowo nie upijał się, funkcjonował całkiem nieźle w
        pracy i jakoś to wszystko kontrolował. Ale to wszystko dzieje się do czasu...
        Trzymam kciuki. Pozdrawiam
    • Gość: ola Re: Do Valpoliczelli IP: *.chello.pl 04.10.04, 00:58
      wiesz, to kwestia, rzekłabym, "estetyki" form żeńskich w naszym języku. Zanim
      nie zaczęłam śledzić wątku val (wpadłam tu przypadkiem, wyszukiwarka znalazła
      mi tu trzy posty pewnej fajnej babki), nie miałam pojęcia, że jest takie wino.
      To wino ładną nazwę po prostu ma! A "Alkoholiczka" brzmi po prostu brzydko, jak
      słoniczka, doniczka, piczka... Już lepiej pijaczka, choć tyle już wiem, że to
      nie to samo, albo nawet alkoholica. Względy estetyczne, lepiej brzmi.
      Tak przy okazji, co to znaczy: "do zobrazowania ich w praktyce"? Toż to bełkot.
      Może raczej nimi chcesz coś zobrazować?
      • Gość: Kinga K. Re: Do Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 01:16
        Masz rację, powinnam dokładniej sprawdzić posta przed wysłaniem ;-) tak to
        jest, jak się siedzi przed kompem do 4 w nocy. Choziło mi o to, że chciałam
        zestawić pewne wypowiedzi z listą mechanizmów obronnych (i w ten sposób je
        zobrazować autentycznymi wypowiedziami jako przykładami). Faktycznie,
        zabrzmiało to niejasno.
        Nie zgodzę się jednak co do kwestii estetycznej: dla mnie niepokojące jest, gdy
        osoba z problemem alkoholowym przyjmuje jako nicka nazwę wina, którego nie może
        przestać pić. Owszem, to jest ograniczone do miejsca, czyli forum, miejsce jest
        specyficzne etc.
        A dlaczego nie "alkoholiczka"? Wstyd tak powiedzieć, bo słowo brzydkie? Bo i
        prawda nieładna, a i sam alkoholizm też niepiękny. Po co stosować eufemizmy?
        Poza tym, nie napisałam nigdzie, że jestem guru i moja wypowiedź to oficjalne
        stanowisko PTP - z moich doświadczeń wynika, że przybierane przez ludzi ksywki,
        nicki itp. nie są przypadkowe. Każdy psychoterapeuta Ci to powie, a już
        zwłaszcza psychoanalityk :-)
          • hepik1 Re: Do... 04.10.04, 04:06
            No to nam obrodziło latość psychologami.
            A jeśli juz zadajemy pytania-to mam też parę ale zadam jedno-Kinga czy ty za
            bardzo nie upajasz się tym co piszesz?Te sformułowania typu:

            ...zobrazować autentycznymi wypowiedziami..
            ...co do kwestii estetycznej...

            ... popatrzeć jak na sytuację wyboru (nawet, jeśli
            nią jest), bo wtedy często widzi się swoje ukryte motywy. Za każdym "muszę"
            kryją się jakieś korzyści, które je napędzają. Za każdą sytuacją "przymusu"
            jest jakiś (choć może czasem mały) elemnt wolnego wyboru. Jeśli się dowiesz,
            dlaczego coś robisz, będziesz mogła naprawdę świadomie dokonać wyboru....

            Ta ostatnia fraza to takie małe mistrzostwo świata;)
            Ale może to też metoda -takie przeintelektualizowanie wypowiedzi dociera do
            osób,które czują sie czymś lepszym od zwykłych,przaśnych alkoholików upijających
            sie piwskiem lub gorzała zamiast winem wytrawnym i koniakiem?

            Mnie w takich wypadkach przypmina sie taka opinia,że w Polsce mamy tak,że jeśli
            ktoś ma problem z soba to zamiast iśc do psychologa idzie na psychologię;)
            Co nie zmienia faktu -że co do nicku masz rację.Podobnie było prawie rok temu
            ,gdy swój nick sukcesywnie zmieniała pivobella. jej wypadku na zmianie nicka sie
            nie skończyło i jest trzeźwa od roku:)
            I juz na koniec -jeśli przy nickach jesteśmy-kiepsko się też w dzisiejszych
            czasach kojarzy używanie imienia z pierwszą literą nazwiska-Kinga K.,Andrzej S.
            itp To żart ale tak sie jakoś nasuwa ...
            (chyba sie znowu naraziłem...-pomyślał na koniec hepik;))
            • Gość: stachu34 wątpliwości... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 07:53
              Ja nie jestem psychologiem, tylko trzeźwym alkoholikiem. Przerabiałem obie
              terapie (podstawową i pogłębioną), a także inne formy leczenia - czyli AA.
              1. Co oznacza dobrze przeprowadzona terapia?
              2. Czy prawdą jest że psychologom nie zależy, aby ich pacjenci zaprzestali
              picia?
              Oba pytania zadaję na podstawie stwierdzeń zawartych we wpisach K.K.
              Poza tym Pani Psycholog powinna wiedzieć, że powodzenie leczenia u alkoholika
              zależy od uzyskania tożsamości alkoholowej (pewnie dotyczy to wszystkich
              uzależnień). Tę tożsamość uzyskuje się m. in. poprzez nadanie pewnego sensu
              słowu „alkoholik”.Tak nleżało odpowiedzieć na bredzenie p. Oli. Pozdrawiam i
              radzę zajrzeć na nowo do książek, dyplomu i tak nie sprawdzimy.
              • Gość: Natalia Re: do Stacha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 08:41
                Stachu, za ostro. Nie tylko wiedza podręcznikowa się liczy. Wydaje mi się, ze
                jak w każdym zawodzie, a wiec także w psychoterapii dobry fachowiec ma swoją
                linie postepowania, opartą w dużej mierze na doświadczeniu. Łapiecie poprostu
                za "słówka". Ja zrozumiałam o co chodziło Kindze, kiedy mówiła, że na
                trzeźwieniu powinno zależeć alkoholikowi, a nie psychoterapeucie.
                Psychoterapeuta nie jest cudotwórcą, jesli delikwent/delikwentka nie chce
                przestać pić, bo sie dobrze z tym czuje, bo jej czy jemu się to (picie) dobrze
                kojarzy, to nic tu po psychoterapii.
                Jak wiesz ty i wiem ja, nadużywający/a alkoholu musi rąbnąć o dno, tak, żeby
                zabolało. Niektórzy to nawet porządnie muszą się potłuc i dopiero wtedy, w te
                pędy lecą po pomoc. Spijają każde słowo z ust terapeuty czy przyjaciół z AA,...
                i chwytają każdą wyciągniętą rękę.
                Pozdrawiam pogodnie i serdecznie. Natalia.

                • Gość: kubek Re: do Stacha IP: *.ld.euro-net.pl 04.10.04, 08:52
                  cóż zrozumienie ważna rzecz - jest tylko jedno ale...do terapeuty (ew
                  psychologa trafia sporo "pacjentów" którym nie zależy wcale na tym by być nie
                  pić...(hmmm ciekawy jestem czy w ogóle są tacy - poza przypadkami skrajnymi...)
                  i to on/ona ma pomóc znaleźć motywację do trzeźwienia, a jeśli podchodzi do
                  tego na zasadzie...a co mi tam...to może niech poszuka innego zajęcia
                  pozdrawiam
                  ps. od tego są terapeuci by podwyższyć to dno...
                    • kasia9a Re: do kubka 25.05.05, 10:24
                      Witam,

                      Tak istnieja takie terapie z tym że z reguły są one bardzo kosztowne ponieważ
                      angażują stosunkowo dużą ilość terapeutów na jednego podopiecznego.


                      -----------------------------------------------------------------
                      Kasia K.
                      GG: 325345
                      skype: 6754675
                      453
                  • ameliaa1 Re: do Stacha 04.10.04, 09:47
                    Pozwolę sobie dorzucić swoją opinię...
                    Zgadzam się ze stwierdzeniem Kingi,
                    że psychoterapeucie nie musi zależeć na trzeźwieniu pacjenta,
                    i to nie on ma szukać dla niego motywacji.
                    I doprawdy nie pojmuję jak to jest, że pacjentowi nie zależy, a ma zależeć
                    psychologowi i to psychologa zadanie - aby alkoholikowi zaczęło zależeć.
                    Dla mnie to irracjonalne.
                    W moim przekonaniu profesjonalizm wyraża się przede wszystkim brakiem
                    emocjonalnego zaangażowania (psychologowi nie musi zależeć).
                    Mój psychoterapeuta wiele razy dał mi do zrozumienia, że moje wizyty, moja
                    praca nad sobą nie mają dla niego żadnego znaczenia. Bo to jest mój, a nie jego
                    problem. Takie podejście (może na zasadzie przekory) zmobilizowało mnie do
                    działania bardziej niż gdyby się nade mną rozczulał i powiedział, jak mu zależy.
                    Nie wiem jak być powinno, piszę to co sama czuję...
                    Wydaje mi się, że nam wszystkim na tym forum zależy, aby Val przestała pić...
                    oprócz Val.:-)
                    Pozdrawiam.
                      • ameliaa1 Re: do Stacha 04.10.04, 10:57
                        Po co chodziłam? Na kawę też :-)
                        Chodziłam, aby
                        ...przyznać się do problemu (nie tylko przed sobą);
                        ...poznać mechanizmy uzależnienia i własne sposoby manipulucji;
                        ...nauczyć się nazywać emocje i radzić sobie z nimi bez wspomagaczy;
                        itd, itp.
                        Psycholog cierpliwie mówi, słucha, wskazuje błędy, wyciąga wnioski, chłodnym
                        okiem ocenia, czasem to bardzo boli...
                        Psycholog daje z siebie wiele, ale co ja zrobię z przekazaną mi wiedzą, to już
                        jest naprawdę mój problem. Mój psycholog realizuje konsekwentnie program
                        terapii i od tego jest, nie potrzebuję jego radości z mojego trzeźwienia, jak i
                        przygnębienia z ewentualnego zapicia.
                        Potrzebuję "obojętności", bo ona pozbawia mnie szans na jakąkolwiek manipulację.

                        Jeśli wszystkim dookoła zależy na trzeźwieniu delikwenta (rodzina, pracodawca,
                        psycholog), a jemu nie zależy to taka osoba jeśli już trzeźwieje to nigdy nie
                        dla siebie, ale właśnie dla tych, którym zależy.
                        Czy takie trzeźwienie jest skuteczne? Myślę, że na krótką metę...

                • Gość: stachu34 Re: do Natalii IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 09:53
                  Powiadasz, że za ostro...Być może, ale też ostrą cenę zapłaciłem za...nie
                  powiem trzeźwość, bo cały czas dochodzę do tego, ale abstynencję. Wszystko co
                  wiąże się z trzeźwieniem, jest dla mnie bardzo ważne, a moje oczekiwania w
                  szczególności od profesjonalistów, są niezwykle wysokie. Dlatego też nie mogę
                  się zgodzić z kolejnym, tym razem Twoim stwierdzeniem, pozwolisz na cytat „Ja
                  zrozumiałam o co chodziło Kindze, kiedy mówiła, że na
                  trzeźwieniu powinno zależeć alkoholikowi, a nie psychoterapeucie.” Nic bardziej
                  mylnego w tym nie może być...
                  Większość pacjentów trafia na terapię z różnych powodów, a niewielki procent z
                  powodu własnego nadużywania alkoholu. I w tym momencie chciałbym zastrzec, że
                  powód jest oczywisty – chlanie, tylko nie dla tych ludzi. Idą się leczyć bo:
                  -pracodawca zagroził utratę pracy...
                  -bo żona grozi rozwodem...
                  -bo matka poda do sądu...
                  I wiele jeszcze innych, ale rzadko który powie, że przyszedł tu, bo alkohol
                  jest jego problemem. I tu jest rola terapeuty – psychologa, który ma stworzyć
                  podwaliny do takiego myślenia, takiego zrozumienia...a jeżeli mu na tym nie
                  zależy, to psu na budę taka terapia...

                  • hepik1 Do wsiech 04.10.04, 10:40
                    A mnie sie wydaje ,że wszyscy o tym samym i tak samo tyle ,że z różnych stron do
                    sedna dochodzimy.Nam na terapi tez w ten sposób mówiono-to jest jak
                    tramwaj,wsiadłeś bo chciałeś,na każdym przystanku możesz wysiąść,i tramwaj i
                    inni pojadą dalej-to zależy tylko od Ciebie:)Czyli motorniczemu obojętne ilu
                    pasażerów jedzie,on ma dbac o to by tramwaj w odpowiednim kierunku,z
                    odpowiednią prędkościa jechał,no i żeby nikogo drzwiami nie przytrzasnąc
                    przypadkowo;)
                    A mnie tylko o ten styl rokokowy w budowaniu zdań chodziło, wystarczyło
                    -Dziewczyno ,po co Ci taki nick? Na samym początku-Val wspominała ,że wypiła
                    akurat butelkę wina (wytrawnego) i ćwiartke żołądkowej.Czyli równie dobrze mogła
                    przyjąc nick "żołądkowo-gorzka" A wymbrała taki literacko piękny Valpoliccella ;-)
                        • Gość: stachu34 Re: Do wsiech IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 15:24
                          Jerzy odsyłam Cie do wątku pt." alkohol, -jak to przerwac prosze o wasze
                          sugestie".Czy sądzisz,że takiemu człowiekowi będzie zależeć na wyzdrowieniu?
                          On z całą pewnością wcale nie wie,że jest chory!
                          Nie wykluczam możliwości,że pod naciskiem rodziny może trafić na jakąś terapię.
                          I co???Jaka jest wtedy do cholery rola psychologa?
                          Ano powinien tak pokierować grupą,aby sami udowodnili jemu to że on jest
                          chory,aby mógł powiedzieć - "chyba jestem alkoholikiem".To bardzo trudna sprawa
                          i w niewielkim procencie się to do końca udaje.Pozdrawiam wszystkich psychologów
                          Kto słyszał żeby to psycholog udawadniał?To jest rola grupy.
            • Gość: Sixtus Re: Do... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 13:59
              jeśli juz zadajemy pytania-to mam też parę ale zadam jedno-Kinga czy ty za
              > bardzo nie upajasz się tym co piszesz?Te sformułowania typu:
              >
              > ...zobrazować autentycznymi wypowiedziami..
              > ...co do kwestii estetycznej...

              Hepiku, mysle,ze Kinga po prostu uzywa poprawnie języka polskiego. Nie posądzaj
              kogoś o upajanie się tylko dlatego, że jego umiejętności językowe są nieco
              wyższe , niż Twoje.
              Nie zauważyłem w wypowiedziach Kingi żadnej przesady, czy nadęcia.

              > może to też metoda -takie przeintelektualizowanie wypowiedzi dociera do
              > osób,które czują sie czymś lepszym od zwykłych,przaśnych alkoholików upijającyc
              > h
              > sie piwskiem lub gorzała zamiast winem wytrawnym i koniakiem?

              Wiesz, nie kazdy jest "przaśnym alkoholikiem". Mnie na przykład strasznie razi,
              gdy na mitingach, czy poza nimi, w kręgach alkoholików, niby to żartem, niby
              serio, nazywa się żony "cholerami", czy "babami". Mnie z kolei taka retoryka
              jest daleka - a jestem alkoholikiem. ALE....jesli czlowiek chce, to sie
              wszystkiego uczepi.
              pozdrawiam
              Sixtus





              > jest jakiś (choć może czasem mały) elemnt wolnego wyboru. Jeśli się dowiesz,
              > dlaczego coś robisz, będziesz mogła naprawdę świadomie dokonać wyboru....
              >
              >> Ta ostatnia fraza to takie małe mistrzostwo świata;)
              Hepiku,
              z calym szacunkiem - jest to bardzo mądra fraza.

              • hepik1 Re: Do... 04.10.04, 19:34
                Gość portalu: Sixtus napisał(a):
                >
                > Hepiku, mysle,ze Kinga po prostu uzywa poprawnie języka polskiego. Nie posądzaj
                > kogoś o upajanie się tylko dlatego, że jego umiejętności językowe są nieco
                > wyższe , niż Twoje.
                > Nie zauważyłem w wypowiedziach Kingi żadnej przesady, czy nadęcia.
                >
                A ja zauważam i tak uwazam.I co?
                Ty uważasz ,że nie .I też nic z tego nie wynika.Polski polskim ,można
                prościej.Czytając Patryka takiego wrażenia nie odnoszę.A też po polsku pisze,nie?
                Poza tym ,nie dziwota ,że ja tak nie potrafię.W końcu ja tylko alkolik je.A Ty
                Sikstusie ,dodatkowo taka przykrośc mi musisz wyrządzać...
    • Gość: Patryk nicki,psycholodzy i inne takie... IP: *.oc.oc.cox.net 04.10.04, 18:52
      Kingo,jeśli pozwolisz... "valpoliczella","tekilka","tequilka","pivobella"-takie
      nicki możesz (mogłaś) znalezc na tym forum.Są to nicki kobiece,na pewno
      zawierają w sobie ładunek emocjonalny.To prawda,że nazwanie siebie samej
      zdrobnieniem pochodzącym od ulubionego trunku jest symptomatyczne.Ale,co z tego
      wynika?Niewiele,wszystkie te panie wybierały sobie nicki PRZED pierwszym
      kontaktem z leczeniem-gdyby było to W TRAKCIE leczenia lub PO -byłoby czym sie
      martwić.A tak, to przed etapem uznania nowej tożsamości jest to zupełnie
      normalne.Jeden z wielu mechanizmów,bardziej charakterystyczny dla kobiecego
      modelu picia ("ja i mój-jedyny-przyjaciel alkohol").
      A propos psychologów i psychoterapeutów-skąd ta złość na nich w różnych postach?
      Czy mają oni obowiązek przejmowania się każdym pacjentem i jego
      losem,prowadzenia go za rękę,gdy się wyrywa i opiera?Absolutnie nie!
      Bo energia i czas poświęcona na jednego "opornego" może przysłużyć się leczeniu
      innych (zwykła "ekonomika leczenia").Bo leczenie "na siłę" jest nieskuteczne i
      często umacnia mechanizmy obronne pacjenta.Bo "profesjonalizm" oznacza
      skuteczność,a nie komfort leczenia.Emocjonalnie zaangażowany psycholog=to zle
      poprowadzona terapia.Temu między innymi służy przecież "superwizja"-by nie
      popełniać błędów w terapii-czy to spowodowanych "zespołem wypalenia" czy
      nadmiernym osobistym zaangażowaniem.
      Nie oznacza to,że prowadzący terapię (PT) musi być "zimny jak ryba".Przy pełnym
      zaangażowaniu pacjenta w leczenie,PT również (b.chętnie) skraca dystans,relacje
      PT-pacjent stają sie bardziej osobiste.Bywa,że zawiązują się przyjaznie (sam
      tego doświadczyłem).Bywa,że i poważniejsze związki.
      Pozdrawiam

      • valpoliczella Re: kwestia nominacji! 04.10.04, 19:07

        Ja doprawdy nie bardzo rozumiem ta dyskusje o nickach i zaangazowaniu terapeuty
        w problemy pacjenta! Przychylam sie tu raczej do zdania Patryka, ze to
        wszystko , czego sie czepiacie odnosnie kobiet pijacych na tym forum, bylo/jest
        przed spotkaniem z pschychologiem. Co potem, to ja jeszcze nie wiem, bojeszcze
        3 dni mi zostaly! a tak w ogole to wydaje mi sie, ze wszyscy Panowie tutaj,
        ktorzy zaprzestali picia przed krótszy lub dłuższy okres po prostu szukaja haka
        na wszystkich innych oprocz siebie samych! NIe jestem psychologiem, wiec nie
        wiem o czym to swiadczy,ale wydaje sie dosc podejrzane! Jak czlowiek pisze o
        swoich zmaganiach z alkoholem, to zostaje to wysmiewane i nazwane czczą
        paplaninią, a z drugiej strony toczy sie burzliwa dyskusja o nickach i
        językowych sformulowaniach kIngi tudziez jej nicka! Jak taką "dyskusję" nazwac,
        to ja doprawdy nie wiem! Pozdrawiam - i nie wiem, jak sie podpisać? Moze tym
        razem noname? :)
        • Gość: Patryk Re: kwestia nominacji! IP: *.oc.oc.cox.net 04.10.04, 20:30
          valpoliczella napisała:

          a tak w ogole to wydaje mi sie, ze wszyscy Panowie tutaj,
          > ktorzy zaprzestali picia przed krótszy lub dłuższy okres po prostu szukaja haka
          > na wszystkich innych oprocz siebie samych! NIe jestem psychologiem, wiec nie
          > wiem o czym to swiadczy,ale wydaje sie dosc podejrzane! Jak czlowiek pisze o
          > swoich zmaganiach z alkoholem, to zostaje to wysmiewane i nazwane czczą
          > paplaninią, a z drugiej strony toczy sie burzliwa dyskusja o nickach i
          > językowych sformulowaniach kIngi tudziez jej nicka!

          Może zjawisko specyficznej "fali";-) ?Może braki komunikacji ze względu na
          nośnik (forum internetowe)?Ale nie doszukuj się złośliwości-"każdy ma własną
          rację".Pozdrawiam.
            • deoand Re: kwestia nominacji! 04.10.04, 21:19
              Przypominam szanownym państwu uzależnionym i nieuzależnionym , że kazdy sam
              odpowiada za swoja trzeźwość . To alkoholik odpowiada za swoja trzeźwośc i tak
              naprawdę to tylko jemu zalezy na jego trzeźwości . Psycholog co najwyżej moze
              jemu alkoholikowi pomóc dojśc do tej prawdy i im szybciej alkoholik do tego
              dojdzie to lepiej dla niego .
              jak złamiesz abstynencje to wylecisz z osrodka czy terapii i tyle ... to
              alkoholik odpowiada za swoja trzeźwość nie psycholog ani np. lekarz.
              Skadinąd alkoholizn\m to taka ciekawa choroba w której leczący tj lekarz
              psycholog terapeuta kompletnie nie odpowiadaja za losy swego pacjenta
              - wypije - wyleci i precz .
              Tu nie mówi sie jak w innych chorobach o zmianie leczenia dawkach metod i tak
              dalej tu jak przychodzi niepowodzenie to precz alkoholiku z moich oczu .
              Tu w psychologii to nawet nie mówi się za bardzo ...Pacjent a Klient.
              Ciekawe ... więc lepiej jednak sami pilnujcie swojej trzeźwości
    • Gość: Natalia Re: Do Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:40
      Val nie dąsaj się. Podpisuj się swoim nickiem. Jest ładny. Mnie się kojarzy z
      kobietą na obrazie włoskiego malarza, dodam, ze piekną. Nigdy bym się nie
      domyśliła, że to jest wino. Przecież wiesz, że nick wybieramy sobie odruchowo.
      Psychoanalityk tą czynność przyporządkowuje do tzw. luźnych skojarzeń.
      Interpretuje je, i to mu coś mówi o osobie która taki czy inny nick
      przyjęła.Ale tylko coś, mała odrobinę i nic więcej.

      Chociaż, teraz po tych całych dyskusjach. Może, rzeczywiście wymyśl sobie jakiś
      inny nick. Ale tylko pod warunkiem, że czujesz taką potrzebę.

      Pozdrawiam Cię i innych dyskutantów bardzo serdecznie. Wyrazy uszanowania dla
      psychologów. Natalia.

      • Gość: jerzy Re: Do Valpoliczelli IP: 195.187.99.* 05.10.04, 11:58
        VAL - jest NAJLEPSZYM przykładem, że to choremu powinno zależeć na wyleczeniu -
        a nie psychologowi, psychoterapeucie. I wierzę w to, że to nastąpi. VAL nie
        przejmuj się różnymi wypowiedziami - czytaj je po prostu. Żaden psycholog,
        nawet najlepszy we wszechświecie jej [VAL] nie wyleczy - jak VAL nie będzie na
        tym zależało. Psycholog to tylko może nakierować, wskazać - drogę do wyleczenia.
        TAK NA MARGINESIE.
        W każdym razie stworzyliśmy na tym forum grupę wsparcia dla VAL [no i dla
        siebie]. Mamy internetowy mityng. A może by tak przyjąć VAL do AA.
        VAL - nie zmieniaj nicka jest piękny.
        • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 05.10.04, 19:13

          'tak sobie czytam te Wasze posty i widze tu pewien rozłam. Jest grupa ludzi
          faktycznie mnie wspierajacych (za co dziekuję!!!) oraz grupa wszystkowiedzących
          prześmiewców (w sumie to tez potrzebne). Sprawy nicka juz nie poruszam, na
          razie przy nim zostaje, a jak terapia zrobi swoje, to zostanę najwyzej jakąś
          " v..ellą" :) Termin zbliza sie nieuchornnie, mam sobie na tę okazje
          przygotować jakis monolog czy raczej nastawic sie na krzyzowy ogien pytan? I
          nie wypisujcie tu, ze mnie niby nie zależy na leczeniu, bo tak nie jest. To że
          nie wypisuje tutaj, iz rzucam picie definitywnie, albo ze alkohol to bee i tfu
          nie swiadczy jeszcze o tym, ze patrze na sprawe serio. bo patrze, od pewnego
          czasu, co jest pewnym novum dla mnie, bo do tej pory tak nie bylo! PRzynajmniej
          tyle zmienilo sie po tej netowej "dyskusjo-terapii" w moim patrzeniu na siebie
          i swoj problem! pozdr. Val...
          • hepik1 Re: Do grupy wsparcia! 05.10.04, 20:15
            valpoliczella napisała:

            >
            > 'tak sobie czytam te Wasze posty i widze tu pewien rozłam. Jest grupa ludzi
            > faktycznie mnie wspierajacych (za co dziekuję!!!) oraz grupa wszystkowiedzących
            >
            > prześmiewców (w sumie to tez potrzebne).

            Ja tam wiem,w przeciwieństwie do Stacha,że pisząc o wszechwiedzących
            przyśmiewcach na pewno nie miała na myśli mojej osoby;)
            • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 05.10.04, 21:15

              hahha,no Wy to naprawde potraficie człowieka całkowicie rozbroic:)) Macie
              szczęście, ze zdążyłam sie juz przyzwyczaić do tych Waszych złośliwosci. Dzieki
              za kciuki. Pozdrawiam życzliwych prześmiewców :)))
                • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 06.10.04, 20:35

                  No sama sie sobie dziwie, to byl moj pierwszy trzezwy weekend od 5 lat!!!! Do
                  tego doszly jeszcze 3 dni. Nie mowie ,ze mi latwo, ale jakos idzie. Moze to ten
                  stres przed jutrzejsza wizyta? Zreszta sama nie wiem. Pozdrawiam valpol...
                    • deoand Re: Do grupy wsparcia! 06.10.04, 20:48
                      deoand napisał:

                      > no to do jutra - do wizyty - ja też akurat nie piję .

                      i choć na trzeźwo cos dyskusja sie nie klei to moze jutro będzie o czym mówić
                      po tej wizycie oby owocnej .
                      pzdr.deo
                      • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 06.10.04, 21:04

                        Czy to sugestia, bym pobiegla do sklepu po cos mocniejszego celem ożywienia
                        dyskusji? :))) Jak wypisywalam rozne rzeczy popijając, to tez Ci sie nie
                        podobało. I jak tu znależć zloty srodek?
                        • deoand Re: Do grupy wsparcia! 06.10.04, 21:36
                          To nie istotne czy mi sie podobało czy nie !
                          Ja z reguły stwierdzam obiektywne fakty na podstawie przesłanek które otrzymuje
                          to Ty przedstawiłas swój problem - przecież nie wiem czy prawdziwy czy nie ale
                          na podstawie tego co przedstawiłaś po niezwykle burzliwej dyskusji doszliśmy -
                          tzn .dyskutanci i ponoć Ty / czy twój nick gwoli dokładności / do pierwszego
                          punktu zwrotnego czyli wizyty bodaj u psychologa / jutro ? / stąd dzis
                          taki martwy czas - ciekawe czy jutro rozwinie sie dalsza dyskusja tym razem
                          o twoich odczuciach po owej rozmowie czy nie .
                          I oczywiście ciekawe czy tam w ogóle pójdziesz ?
                          Przypominam oczywiście , że do psychologa od uzależnień trzeba pójść trzeźwą
                          stąd dzisiejsza lampka wina odpada !!!.
                          Oczywiście jak nie pójdziesz to dalsza dyskusja traci sens istnienia bo już
                          wszystko na temat konieczności podjecia terapii zostało powiedziane .
                          Pożyjemy zobaczymy - powodzenia .
                            • deoand Re: Do grupy wsparcia! 21.02.05, 22:10
                              Val ciebie wszędzie pełno ... gdzie nie spojrze tam Val ...
                              a tak nawiasem to juz niexle ciągniesz .... paxdziernik -listopad - grudzień -
                              styczeń -luty ....
                              ho ho - a pajączków jeszcze nie masz ?
                              • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 22.02.05, 20:00

                                deo , a Ty co? Prosilam Hepika, by odswiezyl dawne wątki, bo chcialam je sobie
                                poczytac na trzeźwo, coz w tym dziwnego? Oczekiwalam wprawdzie, ze Hepik poda
                                mi ścieżkę, jak na nie trafić, ale on swym wielkopańskim gestem (rozumianym
                                nader pozytywnie!!!) wkleił je na forum! Wiec nie dziw sie, ze nagle
                                zaistnialam na nowo:) a pajączków nie mam, bo niby skąd? wprawdzie chodze do
                                sauny co tydzien, ale chyba nie o saune Ci chodzi? W ogole wydaje mi sie ,
                                zwłaszcza po przeczytaniu TWych wstawek w starych wątkach, ze hm jakby bo ując
                                obiektywnie, śmiejesz sie ze mnie i z mych zmagań, wszelakich! No ale coz, tego
                                prawa nikt Ci nie odbierze!!! TAk wiec, ... smiech to zdrowie, a tego i jeszce
                                wiecej Tobie i innych zycze!Na razie nie pije, bo post trwa, nawet bylam na
                                paru imprezach zakrapianych, ale ja nic nie zakropilam! NO! Val..
                                • deoand Re: Do grupy wsparcia! 22.02.05, 23:39

                                  Val ...
                                  Jak poczytałaś sobie swoje dawne posty to tak naprawdę ... tylko się śmiać ...
                                  Poczytaj i pomyśl ....
                                  Pamietaj ,ze ja nie z tych co padają na kolana przed jakimkolwiek alkoholikiem
                                  czy alkoholiczką i ja też nie z tych co z namaszczeniem opowiadają jakim
                                  to genialnym manipulantem alkoholik jest . alkoholik to po prostu chce się
                                  napić i .....
                                  to cała manipulacja a ci co głoszą jej genialność to po prostu ... idioci
                                  na własne życzenie ....
                                  Ale oczywiście z życzliwoscia kibicuję twojej trzeźwości ...
                                  jak również rozmawiam z ludzmi i kobietami , które co prawda piją ale umieją
                                  inteligentnie o czymś tam opowiadać .

                                  Bo alkohol to trzeba umieć pić tak jak trzeba umieć żyć i brać odpowiedzialność
                                  za swoje czyny i zachowanie !!!

                                  Pamietaj , ze alkoholizma nie zwalnia nikogo od odpowiedzialnosci za popełnione
                                  czyny niezależnie jak mocno wszyscy forumowicze by protestawali i zawracali
                                  Wisłę na okrągło .

                                  Pzdr i zyczę utrzymania trzeźwości choć nietrudno sie domyśleć , ze traktuje to
                                  z przymrużeniem oka ...
                                  ale może ... daj ci Panie Boże !!!

                                  deo ...

                                  Jak widzisz tym razem na poważnie !!! i serio !!!

                                  • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 24.02.05, 23:56
                                    Tak deo, owszem, czasem faktycznie smiac mi sie chce, ale to raczej
                                    sarkastyczny smiech z samej siebie, ale coz, kazdy poczatkujacy alkoholik zaraz
                                    po uswiadomieniu sobie problemu, co tez zajmuje troche czasu, ucieka sie do
                                    roznych takich wytlumaczen, iluzji, nadziei! Ja teraz wiem, ze mieliscie racje,
                                    dlatego tez rozumiem Twa irytacje! A w kwestii mej trzezwosci to tez jestem
                                    sceptyczna, bo jak pisalam, wiem doskonale, ze sama nie dam rady, to wiem! I
                                    takze zgadzam sie, ze nic nie zwalnia od odpowiedzialnosci! Dzis mialam
                                    koszmarny dzien, spedzilam 7 godzin na izbie przyjec , bo ktos z rodziny mi sie
                                    pochorowal, tak wiec siedzialam z nim i to czego sie naogladalam wprawia mnie
                                    w szok! Przywiezli 3 pijanych , 2 samobojcow i widzialam, jaki jest sposob ich
                                    traktowania! Ale szczerze mowiac,nie tylko oni byli tak traktowani. Inni ludzie
                                    tez byli pozostawieni samym sobie, lezeli polnadzy pod kroplowkami, zakladali
                                    im cewniki na oczach innych, innym robili plukanie zołądka, no jestem w szoku.
                                    Ale w tym wszystkim zobaczylam, ze ci co byli pod wplywem stanowili w tej
                                    koszmarnej sytuacji ostatni sort ludzi! ech , no nic, musze isc to przespac, bo
                                    chyba zwariuje!
                                    I dziekuje za zyczliwe trzymanie kciuków nie na serio za me postanowienie!
                                    Pozdrawiam Val...
                                    • jerzy30 Re: Do grupy wsparcia! 25.02.05, 08:56
                                      VAL - napatrzyaś się więć na koszmar polskiej służby zdrowia.
                                      tak więc widzisz, że alkoholizm, który też jest chorobą to raczej choroba z
                                      najmniej utrapliwych - nie wymaga kroplowek, płukania żołądka, żadnych leków,
                                      żadnych recept, żadnych operacji, nic z tych rzeczy. Wystarczy uczęśzczać na
                                      terapię, na mityngi. tak więc ja z dwu chorób - grypy i alkoholizmu wybieram
                                      alkoholizm - gardło nie boli, z nosia nie cieknie [za przeproszeniem], tabletek
                                      łykać nie trzeba. Może to zbytnia przesada ale tak mam.
                                        • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 03.03.05, 18:29

                                          Deo, nie nabijaj sie! Mam same kłopoty, nie mam czasu nawet komputera włączać! :
                                          ((( Ja tu mysle, jak sobie wszyskto zorganizowac, by sprostać wyzwaniom i
                                          nieprzewidzianym sytuacjom, a Ty mi tu znow sugerujesz nie wiadomo co, a raczej
                                          wiadomo! No, lepiej trzymaj kciuki, bym dała radę! Pozdrawiam Val..
                                          • deoand Re: Do grupy wsparcia! 03.03.05, 22:12
                                            No cóz - masz klopoty Val przez Val czy tak sobie .
                                            Tak czy inaczej życze wszystkiego najlepszego a kobieta jaka by nie byla lepiej
                                            jak już np. opawiada bajki byleby z wdziekiem i sexappealem ... niż płacze.
                                            a reszta dam niesie swoj krzyż pański w ciszy i spokoju czy nie ma juz sił by
                                            choc słowo piuknąć ?
                                            Ciekawe co !!!
                                            • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 04.03.05, 22:45
                                              NIe wiem, co z reszta dam, zamilkły jakos! ja mam naprawde urwanie glowy! Dwoch
                                              połamanców w rodzinie, babcie ze stanem przedzawalowym i klopoty w pracy!
                                              ~Troche duzo tego! Ledwo daje rade, Dzis wypilam setke koniaku po calym
                                              tygodniu problemow i nieszcześć!~a teraz ide spac, bo jutro znow dzien pelen
                                              obowiazkow i zobowiazan!Nie wiem, na ile mi jeszcze sil wystarczy! NO nic,
                                              pozdrawiam wszystkich i zycze Wam lepsszych dni od moich teraz, bo to obled~PA
                                              VAL
                                              • deoand Re: Do grupy wsparcia! 05.03.05, 00:11
                                                Grupa wsparcia to coś cienka .
                                                Ale widze , że val juz nie starcza i dobrze zawsze koniaczek bardziej konkretny.
                                                A problemów i tak nie rozwiąże co nie znaczy ,że nie życzę ci rozwiązania
                                                problemów i światła w tunelu .

                                                Tak naprawde to ty pijaczka czy alkoholiczka .

                                                Ciekawe
                                                deo
                                                Ps . Rozgrzeszenie masz ... dominus vobiscup czy jakos tak !!!
                                                • hepik1 Re: Do grupy wsparcia! 05.03.05, 07:53
                                                  Gdyby sie okazało ,że u babci to tylko zwykłe hercklekoty,normalne dla tego
                                                  wieku,że połamańcom kości się zrastają prawidłowo i niedługo bedą chodzić ,nawet
                                                  bez kul a jedynym kłopotem w pracy ,będzie problem jak zagospodarować pieniądze
                                                  z podwyżki to zawsze możesz sobie jakies wiadomości na dowolnym programie TV
                                                  zobaczyc-tyle nieszczęść na świecie-zawsze powód dla tej niewinnej setki koniaku
                                                  się znajdzie;)
                                                  • deoand Re: Do grupy wsparcia! 05.03.05, 16:53
                                                    Ale jednak bez Val byłoby smutno ...
                                                    Coś ta jednak Val w sobie ma , że wzrok męski nie może sie od niej oderwać -vide
                                                    Australijczyk Patryk , który przypłacił kontakty z Val nieobecnościa na forum ,
                                                    Ja i nawet hero h , który tez zerknie na wdzieki Val.
                                                    A może Val to femme fatale .
                                                    Uwaga ...
                                                    Ale nie dla nas tam femme czy nie femme fatale ?
                                                  • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 07.03.05, 20:30

                                                    DEO, Hepik, wy sie nie nabijajcie ze mnie, ze mych slabosci lub jak
                                                    sugerujecie z tendencji do femme fatale! :) nie jestem ta ostatnia, jeszcze,
                                                    ale Bog mi swiadkiem, ze mam teraz tyle na glowie, ile jeszcze w zyciu nie
                                                    mialam!~na dodatek i ja sie rozchorowalam, pogięło m nie, chodze pod kątem
                                                    prostym! Obled, czeka mnie seria zastrzykow! Wiec uwazam ze Wasz sarkazm jest
                                                    naprawde nie na miejscu! Naprawde juz nie wiem , jak mam sobie ze wszystkim
                                                    poradzic!~Babcia chora, tata w gipsie, ja pogięta! A innych do pomocy brak!
                                                    Wiec? .. wiec smiejcie sie smiejcie... ;( NO NIC, mysle ze i tak mnie nie
                                                    zrozumiecie i jak zwykle spiszecie to na karb mego alkoholizmu ~ ECH. pa
                                                    Val ...
                                                  • valpoliczella Re: Do grupy wsparcia! 10.03.05, 21:39

                                                    Dzieki, Deo za zyczenia, dopiero teraz je odebralam :) Jakos sobie radzie, ale
                                                    nie jest łatwo, ech.. ale komu w tym zyciu jest łatwo?? No sam powiedz:) Pewnie
                                                    cos powiesz hehehe... pozdrawiam Val..
                                                  • deoand Re: Do grupy wsparcia! 11.03.05, 17:06
                                                    dzis jestem maksymalnie wk.... Val wiec chyba ja sobie chlapnę ale nie zapalę
                                                    Jeszcze trzeźwy deo a moze tak zostać ?

                                                    Moze sie jednak poprawi bez ... dopalacza ?
                                                  • valpoliczella Re: Do Deo! 11.03.05, 21:28
                                                    DEO, nie zartuj.. wkurzony moze byc kazdy,ale chlapnąć moze nie kazdy! Jak Ty
                                                    chlapniesz, to dla mnie swiat przestanie istniec, wiec zastanów sie!!!! NO!
                                                    ~Chlapac to moge ja, bom slaba, ale nie ty, MOCARZU!!! NO!~
                                                  • bella15 Re: ))) 12.03.05, 00:54
                                                    To i ja dziękuję za życzenia -Deo))

                                                    Coraz bardziej podoba mi się Wasza (Deo i Val) pogawędka.
                                                    Pozdrawiam Wszystkich i dużo zdrowia,wszak najważniejsze.
                                                    belka

                                                  • valpoliczella Re: ))) 12.03.05, 22:58
                                                    Belka, a coz Ci sie tak podoba w tej konwersacji??? :) NOta bene, ciekawe,
                                                    czemu Deo jest tak wkurzony, ze nawet zakupy w Tesco nie odprężyły go:)
                                                    NO nic , w kazdym razie pozdrawiam przyłączając sie oczywiście do Twoich
                                                    życzeń. Ide spać. Pozdr. Val...
                                                  • deoand Re: ))) 13.03.05, 20:55
                                                    Nadal jestem wk...Val i na zajaczki i na cos jeszcze .
                                                    Pożyjemy ,zobaczymy .
                                                    A Ty jak tam ....jutro trzeba do pracy ...a juz prawie 21.00
                                                    Lepiej napij sie juz teraz Liptona , kawy nie próbuj a na to - to już za
                                                    późno !!!
                                                    deo
                                                  • valpoliczella Re: ))) 13.03.05, 21:18


                                                    Deo, dzieki za rady, ale nie ide jutro do pracy, bo mam L4 do piatku! Tak wiec
                                                    moge sie wyspac.Napilam sie soku grejfrutowego, co cos ostatnio mam ciag do
                                                    grefjrutow, sama nie wiem czemu, ale wypijam litry soku hm.. dziwne, widac
                                                    organizm sie czegos domaga. A Ty sie tak nie wkurzaj Tescowymi zajcami i
                                                    jajami, ja sie nie wkurzam, i ide spac ciekawa, bo ostatnio mam taaaakie sny ,
                                                    ze az hej. Wczoraj snilo mi sie, ze jadlam obiad z Jolanta Kwasniewska heheee,
                                                    to chyba objawy odstawienia heehehee.... no nic, ide spac i sobie i Wam zycze
                                                    spokojnej nocy. pa Val

                                                    PS. Brakuje mi tu Natalii i Amelki! Gdzie one są??
                                                  • deoand Re: ))) 13.03.05, 22:25
                                                    Sok z grapefrutów jest dobry do wszystkiego . też zresztą go lubię .
                                                    Dobrze masz , że jutro śpisz ... a zimno jest ,ze nie chce sie wychodzic a
                                                    trzeba !
                                                  • valpoliczella Re: ))) Deo 14.03.05, 21:34
                                                    Deo, w takim razie założymy chyba zamiast AA takie ZSG czyli Zwolennicy Soku
                                                    Grejfrutowego! no mmowie Ci, nie moge sie opanowac, pije go litrami, ale wcale
                                                    mnie to nie dziwi, bo jak w czyms zagustuje, to nie mam opamiętania! Ow brak
                                                    opamietania ma oczywiscie i swoje zgubne skutki, ale poki co jest ok. nie pije
                                                    na razie! Mam nadzieje, ze i Ty w stanie swego max-wkurzenia tez nie
                                                    posilkowales sie czyms mocniejszym! I tak zapewne jest, bo takl byc musi!Ty i
                                                    Hepil, i Natalia i Belka nie mozecie sie pod zadnym pozorem złamać, to reszta
                                                    na Was patrzy, cokolwiek o Was sądzi! Ale motywacje i droge wytyczacie WY!!!!!
                                                    Wiec............ no! Pozdrawiam i zycze dalszego przodownictwa :) pa Val... ide
                                                    spac, dobrze , ze mam jutro wolne ech.... no to pa Val...
                                                  • deoand Re: ))) Deo 14.03.05, 22:50
                                                    Val nie przesadzaj - ja to mogę być co najwyżej trenerem a nigdy GURU -
                                                    to jest zarezerwowane dla Mistrza h i Lulli z sasiedniego forum .
                                                    ale akurat przez przypadek też tylko piłem sok grapefruitowy bez dodatków .
                                                    Dobrze ,ze czynisz ... o pani to samo !!!

                                                    ... mój nałog numer jeden to papierosy i... nię pale 11 lat i w tym przypadku
                                                    nie ma dyskusji .... Nie Palę i The END !!!

                                                    pzdr.deo
                                                  • valpoliczella Re: ))) Deo 23.03.05, 18:45

                                                    no pracuje pracuje, okna myje w trzech mieszkaniach i juz mam dosc, poza tym
                                                    zalatwiam sobie stypendium na wakacje i chyba sie uda!!!! Jeszcze musze odbyc
                                                    dwie rozmowy, ale wszystko jest na dobrej drodze, jesli sie uda, to wyjade w
                                                    sierpniu na 3 miesiace do Kolonii! Ale musze jeszcze nad tym popracowac, wiec
                                                    biore sie do roboty, bo mnostwo papierow jest do wypelnienia! A Deo Ty jak sie
                                                    trzymasz? Zlosc minęla?? Mam nadzieje , ze tak! no to tak trzymac - pozdrawiam
                                                    Ciebie i reszte milczacych Forumowiczow!! Val...
                                                  • deoand Re: ))) Deo 23.03.05, 21:53
                                                    Do końca nie minęła / złość / tzn .jedna minęła druga przyszła - no ale trudno
                                                    U Germańców to się pije piwo ... i wino - jeśli nie akurat Val to wino
                                                    reńskie .
                                                    Więc uwazaj - ostatecznie możesz umówić się na miting z " Uzależnionym "
                                                    on bodaj tez mieszka w Kolonii ... a co najważniejsze nie pije ...
                                                    Lecz póki co święta juz tuż tuż .....
                                                    pzdr.Deo
                                                  • deoand Re: ))) Deo 26.03.05, 21:24
                                                    Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy .
                                                    Gdzie cie wygnało do starego tematu ....

                                                    Odliczysz sie we wtorek Val ?

                                                    chyba tak ...

                                                    skoro inne mogą !!!
                                                  • valpoliczella Re: ))) Deo 27.03.05, 19:38
                                                    Deo, wygnalo mnie do starego wątku, bo pojawila sie Amelka:) A z czego mam sie
                                                    odliczyc? Jakos chyba gubię wątek??? :) Mam nadzieje, ze Swieta uplywają Ci
                                                    błogo i spokojnie? Mnie tak. Wiec świętujmy i cieszmy się, bo coż nam
                                                    pozostalo:) pozdrawiam serdecznie - Val...
                                                  • deoand Re: ))) Deo 28.03.05, 16:39
                                                    - wsród trzeźwych -oczywiscie - przeciez jestem dość monotematyczny i aluzje
                                                    choć genialne sa jednak dość jednokierunkowe .

                                                    No ale juz tam .

                                                    Świeta -święta i niedługo juz po świętach i znowu w kierat ...

                                                    I czym tu sie rozweselić Val ...

                                                    Pozdrawiam serdecznie Val - a ta Amelia to sie trzyma ? no, no !!!
                                                    deo
                                                  • deoand Re: ))) Deo 28.03.05, 16:47
                                                    jeszcze raz ja - deo
                                                    Patrze Val jaki ten świat przewrotny jest !!

                                                    Wszyscy mówia - nie pij ... ale jak piłaś to miałas adoratorów bez liku i
                                                    z kraju i z zagranicy i hepik i Stachu i Wojtek i Pawel i Gaweł i kubek i
                                                    szklanka i wańka
                                                    a i przyjaciółek co niemiara ...

                                                    a jak nie pijesz to został ci jeden .....DEO !!!

                                                    deo
                                                  • jerzy30 Re: ))) do Deo i VAL 28.03.05, 20:40
                                                    do Deo - nie bądź taki "zachłanny" - pilnie śledzę Waszą wymianę zdań = Twoją i
                                                    Val = może w końcu spotkajcie się osobiście. Wymiana poglądów [i nie tylko]
                                                    dokonywana w cztery oczy - jest ze wszech miar bardzo przyjemna. Pilnie też
                                                    śledzę zmagania Val z samą sobą = Tak trzymać VAL.
                                                    Pozdrawiam Was oboje. Śmingusa-dyngusa - chociaż już jest wieczór i przestali
                                                    lać.
                                                  • valpoliczella Re: ))) do Deo i VAL 30.03.05, 21:30

                                                    No fakt, Deo, jak pilam co nie miara,to dyskutantów było wielu, a jak sie
                                                    ograniczylam to zero :) ale co tam... i tak wiem, ze mnie lubią :)))))) I
                                                    ciesze sie ze, Jerzy cos tam skrobnąl! Deo a ja Ci sie przyznam do tego, ze od
                                                    drugiego dnia świat sączę Valpoliczelle, no nie moglam sie pohamowac, wlasnie
                                                    dopijam ostatnia lampke. Ale jedno co wiem po tym poscie, to to, ze nie
                                                    zamierzam sie juz upijac, nie ma takiej mozliwosci! Nosze sie z zamierem
                                                    calkowitej rezygnacji z trunkow, bo to do niczego nie prowadzi! Szkoda sil,
                                                    czasu i tych durnych mysli.. nie i juz! chce przezyc trzeżwo to co mi jeszcze
                                                    zostalo! Mam teraz duzo kłopotow, ale chce je przezyc swiadomie a nie zapic,
                                                    jak to zywkle bywalo! chce zmiany! I chyba jestem na zmiany gotowa! zobaczymy,
                                                    czy zycie/los na moją gotowość odpowie zmianami? Pozdrawiam WAs , Val...
                                                  • deoand Re: ))) do Deo i VAL 30.03.05, 22:42
                                                    Czyli jednak po staremu ...szkoda ...
                                                    Ciekawe kiedy wyhamujesz ?
                                                    Ale za to moze dyskutantów przybedzie bo jak woda rozmowna jest to jest o czym
                                                    mówic i pisać .

                                                    Chyba masz jechac na jakies stypendium czy cos podobnego ???

                                                    Jesli tak to dolary przeciw orzechom , że nie pojedziesz !!!

                                                    deo

                                                    Oczywiscie nie zmienia to ogólnej sympatii do ciebie Val ale wiesz upita
                                                    kobieta wyglada jak sz....
                                                    To mój stary tekst więc nie bedę go rozwijał .

                                                    No wytrzeźwiejesz czy ......
                                                  • orawska Re: ))) do Deo i VAL 31.03.05, 11:18
                                                    Cześć, poczytuję sobie te czy owe posty, i szczególnie zatrzymałam się na tym,
                                                    na który odpowiadam. Skądś to znam, "nie mogę się pohamować", itd... Powiem to
                                                    tak, nie wierzę Ci, i działa tu mechanizm ograniczonego zaufania. Znam wielu,
                                                    wielu, którzy mówili - jutro, już nigdy, nie ma takiej możliwości, abym więcej
                                                    piła niż chcę...Myślę, że dobrze wiesz, że są to pobożne życzenia (nazywa się
                                                    to fachowo - mechanizm iluzji i zaprzeczania. Uzależnienie zaczyna się tam,
                                                    gdzie zaczynasz tracić kontrolę nad swoim piciem.
                                                    Piszesz, że kiedy piłaś miałaś wielu rozmówców no i co z tego?? Czy cel został
                                                    osiągnięty?? Skutek jest taki, że dalej pijesz, co z tego, że zamiast pół
                                                    litra, to lampkę wina. Zmieniasz alkoholem swój nastrój , bo tak jest łatwo,
                                                    prosto i przyjemnie, lecz przez chwilę, potem wszystko wraca, to o czym tak
                                                    bardzo nie chcesz pamiętać.(system nałogowego regulowania uczuć). Alkoholik
                                                    pije nie dlatego, że chce ale dlatego, że czuję się w pewnym sensie do tego
                                                    przymuszony wewnętrznie (głód alkoholowy)Terapia przez internet?? Mieć zamiary
                                                    to za mało, każdy uzależniony kiedyś ma zamiar, kiedyś, później, jutro. Chcieć
                                                    zmian, to za mało. Siedzę w fotelu z kolejną lampką wina i krzyczę - mam zamiar
                                                    nie pić i zmienić swoje życie!!! Chcę zmian, a tkwię po uszy w g... i nie robię
                                                    nic by się z niego ruszyć. Można zadać pytanie, ale jak? Odopwiedz sobie
                                                    szczerze na kilka pytań dotyczących swojego picia, policz na ile odpowiedziałaś
                                                    TAk, im więcej, tym gorzej (lepiej)i rusz do przodu. Wywal cały alkohol z domu,
                                                    nie chodź tam gdzie piją, nie spotykaj się z klientami, którzy są pod wpływem
                                                    alkoholiu, a przede wszystkim podejmij terapię. Chcę Ci jeszcze jedno
                                                    powiedzieć, abstynencja to nie trzeźwienie, każdy alkoholik potrafi nie pić
                                                    nawet 6 miesięcy. Trzeźwienie to zmiana stylu życia, myślenia, bycia. Tego Ci
                                                    życzę. Z życzliwością - trzeźwa alkoholiczka - p.o. instruktora terapii
                                                    uzależnień
                                                  • valpoliczella Re: ))) do Deo i Orawskiej 31.03.05, 22:29
                                                    Moi Mili! NIe unoscie sie tak, przeciez pisalam o jednej butelce
                                                    Valpoliczellii, a tu zaraz taaaka lawina! Ech, strzelacie z armat do wróbli i
                                                    tyle! Wiem, na czym polega trzezwienie, wiem wiem wiem, i zaczynam zmiany w
                                                    swoim zyciu, zmienilam wczoraj fryzure (po 15 latach) a to dla kobiety chyba
                                                    duzo znaczy, dzis nie postawilam butelki na biurku i jutro tez nie postawie!
                                                    Tak wiec zwrotnice zostaly ustawione!
                                                    Deo, moje stypendium nabiera kolorytu i lepiej sie nie zakladaj , bo dzis szef
                                                    do mnie dzwonil i mowil , ze chyba pojade! a nawet na pewno! Tak wiec .... a
                                                    alkoholu i tak nie mam w domu.
                                                    Pozdrawiam Val...
                                                  • deoand Re: ))) do Deo i Orawskiej 31.03.05, 23:25
                                                    Przeciez nie życzę ci źle .... jedź sobie na ten kontrakt czy stypendium
                                                    znam taka kobiete która tez sobie popijała i ma teraz watrobe rozwalona i wcale
                                                    nie chce siewatroba naprawic i ...kobieta płacze ...
                                                    a wcale nie wyglada na śmiecia !!!
                                                  • hepik1 Re: ))) do Deo i Orawskiej 01.04.05, 05:45
                                                    Dopóki są to dwa wieczorne kieliszki vallpoliczeli -nie jest źle.
                                                    Gorzej gdy bedą popijane ćwiartką żołądkowej gorzkiej;))
                                                    A biorąc pod uwage zagraniczne stypendium -dostęp do żołądkowej bedzie
                                                    utrudniony...;))
                                                  • orawska Re: ))) do Deo i Orawskiej 01.04.05, 09:17
                                                    No... Pierwsze koty za płoty. Wybacz, nie unoszę się, broń Cię Panie Boże,
                                                    tylko wiem, że głaskanie i mówienie: "Jak świetnie, że dzisiaj zamiast pół
                                                    litra wypiłeś kieliszek, extra, super, ale się zmieniasz!!!" (oczywiście
                                                    przesadzam)jest poprostu szkodliwe. Jedna butelka tu, jedna butelka tam,
                                                    codziennie sączony alkohol...Bardzo cieszę się, że wiesz na czym polega
                                                    trzeźwienie, to pierwszy krok ku wiośnie...Gratuluję nowej fryzury
                                                  • bella15 Re: ))) 01.04.05, 18:15
                                                    Dzień dobry,cześć))
                                                    Widzę,że wątek kwitnie,a i nowa osoba pojawiła się kierunkować naszą Val)
                                                    Aż Ty Val masz "dobrze"..chociaż,przyznam,że myślałam wchodząc tutaj-'Val -
                                                    pewnie już nie pije'.A tu to samo.To ile już trwa Twoje zmaganie na łamach
                                                    internetu?Chyba sporo,co?Wytrwała jesteś.
                                                    Co i kto -tu napisze i tak zrobisz jak chcesz.Kiedyś dojrzejesz do decyzji-nie
                                                    piję!Teraz tylko sama siebie 'czarujesz'.Wiesz o tym )))Ale to już Twoja sprawa.
                                                    Jak stypendium wypali to gratuluję,dobra sprawa.

                                                    pozdrawiam ciepło-belka
                                                  • bella15 Re: ))) 01.04.05, 20:30
                                                    Kubeczku)))Hej,hej))
                                                    Jak miło mi Ciebie "zobaczyć"))Chciałoby się powiedzieć: poczkaj)))
                                                    -czasami nie idź do kina na "Siła strachu"..(((ne,ne-ne ta bajka))..chyba,że
                                                    byłeś...i co?Dla mnie a fe )Poleć jakiś filmik-ja polecam 'Lawendowe
                                                    Wzgórza'ale nie samemu,to taki melancholijny film (kobiecy)-z kobietą trza
                                                    iść)))-albo poczekać pod kinem))
                                                    Przepraszam,że tu -tak prywatnie(?),ale zdaje mi się,że można....)
                                                    belka

                                                  • hepik1 Dla orawskiej 01.04.05, 20:37
                                                    Koleżanka Vall była nawracana juz w setkach liczonych postach rozrzuconych w
                                                    paru wątkach.Nie chce mi się liczyć ale z 500 już tego było,równiez przez
                                                    zawodowego terapeutę z Stanów.Tak,że jedyne co pozostało to sobie podworować
                                                    odrobinę.
                                                  • bella15 Re: Dla Hepika 01.04.05, 21:57
                                                    Witaj Hepciu.Ciebie to nie widziałam...ze 2 miesiące((
                                                    Ale jak będziesz chciał -adres na gazetę działa)....

                                                    Co do nawracania Val-masz rację.Myślę,że Val sama wie o tym!
                                                    Terapeuty ze Stanów ,,już nie ma....who....)))
                                                    pozdrawiam Hepiku)))
                                                    belka
                                                    /co u Jagi-ostatni raz pisała 19.03..?
                                                  • orawska Re: Dla orawskiej 04.04.05, 10:35
                                                    Odpowiadając, broń Cię Panie Boże przed nawracaniem. Sorki, jesli to tak
                                                    zabrzmiało. Jestem zdania, że każdy ma to w życiu na co zasłużył....
                                                  • kubek341 Re: ))) 02.04.05, 15:14
                                                    hej hej jeśli już to "Man of fire" troszkę straszawy ale niezły....(no chyba że
                                                    nie widziałaś jeszcze to także "za wszelką cenę" też niezłe i coś z kina
                                                    hiszpańskiego "Utopia" :)))
                                                    pozdrawiam
                                                  • bella15 Re: )))Kubku 03.04.05, 10:12
                                                    Na Utopię-chętnie,ale to już chyba tylko w wypożyczalni.
                                                    Na nic strasznego nie pójdę.Z 'siły strachu' po prostu wyszłam przed końcem,
                                                    bać się za własne pieniądze? o Nie))
                                                    belka
    • jerzy30 Re: Do Valpoliczelli 04.04.05, 14:58
      VAl - JA HAMOWAŁEM swoje picie sześć lat. tak więc nie zrażaj się i "sącz" te
      wino. Ja też sączylem - na włączonych hamulcach. jednak przeważnie te hamulce
      przepalały się. W końcu z pomocą innych hamulec zadziałał. Teraz jest internet
      tak więc Ty masz terapię przspieszoną i w tym hamowaniu pomaga Ci całe grono
      internautów. będzie dobrze.
      • valpoliczella Re: Do Belki i innych 05.04.05, 21:34

        Belka, moje zmagania trwaja hm .. w sierpniu chyba bedzie rok. U Ciebie szło to
        szybciej? No nie wiem. Zmagam sie ciągle to fakt, ale do tej ostatecznej
        decyzji jeszcze nie dojrzałam, chyba. Przecież jak to jest powiedziane,
        wszystko ma swoje miejsce i czas, tak wiec nie przyspieszę biegu wydarzeń. Póki
        co, jest naprawde dobrze. Pozdrawiam WAs - val...
        • deoand Re: Do Belki i innych 06.04.05, 01:13
          Val...
          Może korzystając z wiadomego uniesienia po wiadomym wydarzeniu zrezygnujesz
          wreszcie z ustawicznej modlitwy do Deo -Policelli a wrócisz do naszego
          trzeźwego Boga .

          Tak ci dopomóż Bóg !!!
        • bella15 Re: Do Belki i innych 14.04.05, 19:12
          Val..ka))tu Belka.Ale zmagania z alkoholem w życiu -czy od czasu jak jestem na
          forum?To drugie-u mnie szybciej!Ja tu zajrzałam ,żeby dostać 'kopa'podświadomego
          ,a Ty (wydaje mi się)żeby pogadać...
          Ale ponieważ -jak piszesz:"wszystko ma swoje miejsce i czas, tak wiec nie
          przyspieszę biegu wydarzeń"-choć możesz, masz świadomość tego i TU jesteś-to
          wystarczy))...-zrobisz co zechcesz.
          Nie piszę po to,żeby sztucznie podtrzymywać ten wątek.Twoje picie,Twoje życie i
          sprawa.Ale zastanawia mnie jedno-skoro jest tak dobrze..to po co wchodzić i
          pisać na forum uzależnienia,są inne fora przyjemniejsze.
          Gdybyś miała zapytać:"a po co ja wchodzę?"-odpowiadam:żeby pamiętać jaki mam
          problem i skąd przyszły wskazówki)
          To kończę,nie wymądrzam się.
          belka

          • valpoliczella Re: Do Belki i innych 14.04.05, 22:24
            tak Belka wlasnie jest, wchodze tu coraz rzadziej, czy ktos to zauwazyl?? chyba
            nie :( Ale jak tu wchodze, bo wlasnie to mi uswiadamia swiadomosc (czy to nie
            masło maślane?:) bycia uzaleznioną. ale coraz rzadsze posty (kiedys bylo ich 5-
            7 na dzien) swiadcza tez o mej walce, ktora staczam co dzien sama ze soba.Nie
            potrzebuje juz gremium to rozwazania mych problemow, bo dawno zostalo mi to
            uswiadomione, teraz zagldam ty tylko, by utrzymac pion! Na razie nie pije, a
            terapie odlozylam do czasu mego powrotu ze stypendium, w koncu i ten w Rehabie
            najpierw zalatwil wszelkie naglące sprawy, a dopiero potem zająl sie swym
            uzaleznieniem, czyz nie??Wiec nie pomstujcie tak! bo :
            "nie wszystkie kwiaty zakwitają razem, każdy ma swoj czas i porę. NIech to
            będzie dla nas drogowskazem, bo nie wszystkie kwiaty zakwitają razem!"
            Pozdrawiam Val.....
            • deoand Re: Do Belki i innych 14.04.05, 23:26
              Ten w Rehabie to jest PROFESOR Wiktor Osiatynski ... a profesorowi to
              wszystko wolno .... NAWET przyznac sie ze jest ALKOHOLIKIEM a Tobie
              Val to bardzo watpie ....
              sprobuj sie przyznac ...to zycze sukcesow ha,ha, ha,

              deo
              • valpoliczella Re: Do Belki i innych 17.04.05, 14:37

                Deo, dziękuję za - jak się domyślam szczere życzenia - ha ha ha... :) Widze, ze
                jednak nic do co poniektórych nie przemawia, ech... i kto tu ma skorupę, bo
                chyba jednak nie ja! Milej niedzieli.
                • bella15 Re: Do Belki i innych 17.04.05, 23:04
                  "jednak nic do co poniektórych nie przemawia, ech... i kto tu ma skorupę"
                  aa..przeciągnę.A co ma przemówić Val????
                  I obojętnie do kogo piszesz)))-skorupę zostawia się na terapii))))To jest
                  uczucie,uwierz.
                  pozdrawiam
                  belka
                    • natalia.zb Re: Do Belki i innych 26.04.05, 19:52
                      Dziewczyny co z Wami. Dlaczego nic nie piszecie. Wiosna idzie. Nie ma co spać.
                      Trzeba korzystać z życia i ze spacerów. Ten sam apel i do naszych forumowych
                      mężczyzn. "Gdzie ci mezczyźni, orły, sokoły etc etc..." Panowie przed nami maj.
                      Od zapachu bzu i trzeźwości życzę wszystkim zawrotu głowy ze szczęścia.

                      Piszcie. Piszcie co wam w duszy gra. Niby milczenie jest złotem. Ale fajnie
                      czasem tak pogadać.

                      Natalia.

                      PS. A co tam u Ciebie Jago?

                      Moc serdeczności przesyłam wszystkim
                    • valpoliczella Re: Jestem 27.04.05, 19:31

                      Witajcie, jestem i żyje, prawie nie pije! Naprawde! Teraz sie odchudzam, wiec
                      pic nie moge, bo byloby to conajmniej nierozsadne, skoro przyświeca mi inny
                      cel, a motywacje mam taką, ze ho ho .. :-) Do lipca musze zrzucic 3 kg , ktore
                      narosly mi przez zime, bo inaczej nie wejde w swój wystrzałowy kositium, a
                      czekaja mnie dwie imprezy w lipcu i to powazne (na jednej bedzie nawet
                      prezydent Katowic i biskup Zimon. Tak wiec... no odchudzam sie hihih).
                      Natalia, fajnie ,z e jestes, tez Cie dlugo nie bylo. Ja tez czuje wiosne,
                      wprawdzie nie w sercu, ale co tam... ale wkrotce jade w gory, i tam chyba
                      zachłysnę sie wiosna i prawdopodobnie i resztkami zimy jeszcze":) Pozdrawiam
                      serdecznie - Val..ka:)
                      • natalia.zb Re: Jestem 28.04.05, 08:51
                        Cieszę się, ze jesteś Valpoliczello. I to chyba w niezłej formie. Ja wprawdzie
                        cały czas nie piję. Poza tym nie palę. Ale nie moge sobie odmówić chałwy. I to
                        zaczyna być problem. Ogłaszam wszem i wobec, ze od jutra etc etc. I klops. Całe
                        szczęście, ze nie zjadam tego smakołyku całymi furami. Bo to by była juz
                        tragedia. Ale dwa batonu to też za dużo.
                        Zawsze człowiek musi mieć jakiś problem. A co z innymi? Odezwijcie się.
                        Napiszcie jak wam jest ze sobą na wiosnę. Ze swoim własnym Ja. Napiszcie! Deo i
                        Hepik dają głos na akcjisos. Obaj bardzo złagodnieli. Rok temu o tej porze. To
                        ci było!
                        Pozdrowie4nia dla Belki. Jesteś bardzo dzielna. A tak w ogóle, to... Malujesz?

                        Moc serdeczności dla Wszystkich a szczególnie dla Jagi. Jagusiu odezwij się.
                        Pomachaj nam ręką i powiedz, że jest ok.
                        Natalia.
                        • jerzy30 I ja Was wszystkich pozdrawiam 28.04.05, 18:43
                          I dziewczyny - kwitnijcie na wiosnę jak moje 300 [prawie] tulipanów - a każdy
                          inny, hiacynty, sasanki, migdałowiec.
                          A chłopaki - dbajcie o dziewczyny.
                          Właśnie jest już 28 kwietnia - a wczoraj miałem rocznicę [i zupełnie o tym
                          zapomniałem!!!!!!!!]. Od 1991 to ile to jest ????? - kawał czasu a wydaje mi
                          się jakby to było tak niedawno.
                          Wszystkim życzę też tego samego. A VAL w szczególności.
                          • natalia.zb Re: I ja Was wszystkich pozdrawiam 28.04.05, 23:01
                            Pięknie Jerzy. Pięknie. Jak przeczytałam, to nie mogłam sie powstrzymać od
                            napisania kilku słów zachwytu. Chociaz jest juz późno. No, popatrz. Okazuje się
                            że można. Że są tacy co potrafią. Zachwycona jestem twoją długoletnia
                            trzeźwością.

                            I wyobrażam sobie, że piekne sa tez twoje kwiaty o których piszesz.

                            Moc serdeczności przesyłam. Natalia
                              • jerzy30 Re: I ja Was wszystkich pozdrawiam 29.04.05, 18:31
                                natalia - apropo chałwy - ja też mam ten zgryz - zżeram dwie dziennie - ale się
                                tym nie martwię - widocznie organizm potrzebuje albo cukru albo jakiś
                                mikropierwiastków które są w chałwie - selen, potas [jest w czekoladzie], magnez
                                • natalia.zb Re: I ja Was wszystkich pozdrawiam 30.04.05, 16:55
                                  Witaj Jerzy. Jestem DDA i AA. Na szczęście Bozia była łaskawa i tak pokierowała
                                  moim zyciem, że na Al-Anon chodzic nie musiałam. Co do chałwy - to co piszesz
                                  jest uspokajające.
                                  Szykuję się na Mazury. Mam tam swoje ścieżki na których chcę zgubić
                                  nadprogramowe kilogramy. Bo na kąpiele jeszcze za wcześnie. Wyjeżdżam w
                                  poniedziałek. A zaraz (dochodzi 17) idę do ogrodu siać trawę. (siała baba mak)
                                  A propos maku. Mam go w ogrodzie. Zazdroszczę ci- ale tak pozytywnie, z
                                  podziwem a bez zawiści - twoich pieknych kwiatów. Podziwiam lata abstynecji.
                                  Twojej. Ja też miałam 10 lat. Przerwałam ten piękny czas jakoś tak chyba przez
                                  zapomnienie. Nie stało się nic strasznego. I żeby nie stało się nic strasznego
                                  w przyszłości postanowiłam znów wrócić do ludzi którzy uznali swoją bezsilność
                                  wobec alkoholu.
                                  Zaglądam tu od czasu do czasu.
                                  Serdecznie, serdecznie i mocno pozdrawiam. Natalia
                                  • valpoliczella Re: I ja Was wszystkich pozdrawiam 04.05.05, 21:59

                                    Witajcie, Jerzy , Natalia i inni, a w szczególności milczący DEo!!! :) Miewam
                                    sie bardzo dobrze, wlasnie wrócilam z gór, ech, niesamowicie bylo, wspaniale,
                                    ileż piękna przyrody, mało ludzi, no cud cudów... natankowałam tyle pozytywnej
                                    energii ze aż hej... od jutra biorę się za przesadzanie kwiatów.
                                    Natalia a jak to możliwe, ze po tylu latach wrócilas do kieliszka , choćby
                                    sporadycznie?? A zreszta po co ja pytam, ja nawet w najśmielszych myslach nie
                                    jestem w stanie wyobrazić sobie ponad 10letniej abstynencji, no nie i juz,
                                    czasem po prostu musze, ale pocieszam sie tym, ze to "czasem" jest juz coraz
                                    rzadsze. Ale jesli o mnie chodzi, to moze tak zostac.. naprawde czuje sie
                                    lepiej, jak na razie, nie upijam sie, jedynie czasem wypijam lampke koniaku
                                    (odeszlam od wina). I tak moze byc, jak dla mnie! Pozdrawiam Jerzego i
                                    wszystkich innych , Val...
                                      • valpoliczella Re: I ja Was wszystkich pozdrawiam 05.05.05, 21:41
                                        Och, Deo, ze tez Ty tak wszystko potrafisz trywializować, ech a coz to za
                                        bzdrune stereotypy? jak pije butelke valpoliczelii to nie jestem pijakiem , a
                                        jak pozwalam sobie czzasem na lampke koniaku, to juz jestem w rynsztoku??
                                        Dobija mnie TWa logika ech... mimo tego pozdrawiam Val..
                                        • paulsixtus Re: I ja Was wszystkich pozdrawiam 06.05.05, 00:13
                                          Kiedy pilem, jedyna kontrole w temacie alkoholu jaka mialem, byla kontrola nad
                                          zmiana trunkow.Dzis jasne dla mnie jest,ze byly to tylko zabiegi
                                          kosmetyczne,zeby, o ironio, nie przykleic sobie zadnej latki pijaka, bo
                                          "przeciez skoro zmieniam trunki to jestem tylko ...smakoszem" :))
                                          Pani Valpolicella zdaje sie zaprzeczac, ze ma problem z alkoholem. Ponadto, w
                                          tym swoim iluzorycznym swiecie pozwala sobie twierdzic,ze przechodzi regres tej
                                          choroby. Droga Pani Val, strata czasu i nerwow. Chyba dostalbym fiola, gdybym
                                          cala swoja energie mial poswiecac na odmawianiu sobie kolejnych lampek
                                          koniaku,czy wina. jestem przekonany, ze mogloby mi sie pare razy udac, tak
                                          zreszta juz bywalo. Ale jak sie czulem po tej 'lampce" , lepiej nie wspominac.
                                          Stad tez, zdecydowalem sie czas temu jakis, pojsc droga trudna, choc po
                                          miesiacach paru moge stwierdzic,ze cudowna - droga abstynencji.
                                          Swiat stawal sie piekny od dnia, w ktorym zaczalem odpowiadac sobie na pytanie
                                          "Co zalatwial dla mnie alkohol?" Na to pytanie staram sie codzien, na nowo sobie
                                          odpowiadac. Gwarantuje , Val, ze jesli tylko podejmiesz ten trud analizy samej
                                          siebie, mozesz bardzo sie zdziwic, jak bogata mozliwosci drzemia w tobie i sa w
                                          tej chwili niszczone przez Twoja chorobe.
                                          Jednakże, z uwagi na mechanizmy choroby alkoholowej, analizy siebie mozesz
                                          dokonac jedynie pod okiem osob trzecic - terapeuty oraz grupy wsparcia.
                                          Jestem przekonany, ze teraz, kiedy mechanizmy Twojej choroby pracuja na pelnych
                                          obrotach, tekst ten nie trafia do Ciebie tak, jak chcialbym ,zeby trafil. Stad
                                          tez mam nadzieje,ze przeczytasz go w jednej z tych chwil, kiedy wstyd, brak
                                          poczucia wlasnej wartosci, moze jakas inna okolicznosc "alkoholowa" spowoduja,ze
                                          twoje picie zacznie ci mocno uwierac. Na razie tak nie jest, ale miej ta
                                          swiadomosc, ze solidnie na to pracujesz. I dobrze.
                                          Za dni pare, z Boza pomoca, uplynie mi pierwszy rok trzezwosci.
                                            • valpoliczella Re: Pozdrawiam 17.05.05, 21:20

                                              Deo, jestem, żyję i .... nie piszę , bo widzę,że cokolwiek napisze, to od razu
                                              wzmaga sie burza komentarzy odnośnie mej osoby i mojej choroby,niezaleznie co
                                              zrobie, czy pije czy popijam czy nie pije, zawsze znajdzie sie ktos, kto to
                                              zinterpretuje tak ,ze szkoda słów! Wiec wobec powyższego postanowilam sie
                                              trzymac i nie wypisywac tu juz zadnych gnębiących mnie rozterek, bo to i tak
                                              nic nie daje! I nie mam zadnego zespolu a tym bardziej zespolu dnia
                                              poprzedniego, kolejnego i dziesiejszego! Powtarzam po raz kolejny, ze jest
                                              dobrze, nawet bardzo..... no ale Wy zapewne zinterpretujecie to jako hm hm..
                                              nawracający mechanizm samozaprzeczen, a ja wobec takiego argumentu moge jedynie
                                              zawiesic dyskuje! Pozdrawiam gorąco i trzeźwo - val..
                                              • paulsixtus Re: Pozdrawiam 18.05.05, 00:59
                                                >no ale Wy zapewne zinterpretujecie to jako hm hm..
                                                > nawracający mechanizm samozaprzeczen

                                                Ja tak zinterpretuje, ale ja alkoholik.
                                                Jesli jest bardzo dobrze - to swietnie. Moze sie wyleczylas.
                                                Widac, jednak mozna, jak sie CHCE :P
                                                Pozdrawiam serdecznie Val i innych:)))
                                                Sixtus

                                                • valpoliczella Re: Pozdrawiam 18.05.05, 20:02
                                                  Nie kpij, ze sie wyleczyłam, bo w to nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy,
                                                  nawet ja! To co chcialam powiedziec, to to, ze walczę, w koncu jestem Val...ka!
                                                  ale dziękuję za zainteresowanie! Pozdrawiam
                                                  • jerzy30 Re: Pozdrawiam 19.05.05, 18:47
                                                    cześc VAL - a ja w Ciebie wierzę. Dobrze że jesteś. Pogody ducha. Kolorowych
                                                    snów. Udanego urlopu. I czego tam zapragniesz. I bez komentarzy - jak widzisz.
                                                  • valpoliczella Re: Pozdrawiam 24.05.05, 22:38
                                                    Jerzy, dzieki za wsparcie. Jestem, trzymam sie i nie daję sie nałogom. Ty chyba
                                                    jako jedyny pokładasz jakies tam nadzieje co do mej walki z uzaleznieniem!
                                                    Dzieki Ci za to! Mam nadzieje, ze nie zawiode pokladanych we mnie nadziei! A
                                                    poki co pozdrawiam wszystkich, takze tych milczacych :( Pa Val... ka
                                                  • natalia.zb Re: Pozdrawiam 25.05.05, 06:03
                                                    Witajcie. Val cieszę się, że się odzywasz i jesteś w znakomitym humorze . Nie
                                                    lubię określenia "walczę z nałogiem" - to tak na marginesie.
                                                    Ja też mam dobre wieści: wśród moich znajomych ugruntowuje się moda na
                                                    niepicie. Bez przesady, ale jednak.
                                                    Ja oczywiście w dalszym ciągu jestem wśród niepijących i niepalących. Piję w
                                                    tej chwili poranną kawę i rozpoczęłam poranny, internetowy przegląd prasy.
                                                    Myślę o was bardzo ciepło i serdecznie.
                                                    Aha w weekend byłam w Krakowie. Nieprawdopodobnie piękne Stare Miasto po
                                                    odnowieniu zabytków. Dawno tam nie byłam, a kiedyś tam mieszkałam kilka lat
                                                    edukacyjnych.

                                                    Moc serdeczności dla wszystkich. I odzywajcie sie kochani.

                                                    PS. Valpoliczello ja też w Ciebie wierzę. Jesteś świetna.
                                                  • valpoliczella Re: Pozdrawiam 25.05.05, 20:52

                                                    Natalia, to chyba na wyrost słowa, ale dzięki. Staram sie, a co mi z tego
                                                    wychodzi to tylko ja wiem! Czasem sie załamuje, ze nie jest tak , jak bym
                                                    chciala! Dzis przejeżdzałam obok poradni uzależnień i widzialam , jak zbierały
                                                    sie tam osoby biorące w niej udzial, kurcze same szychy, mowie Wam , jakie
                                                    auta, szok! Zaczynam dochodzic do wniosku, ze ta choroba, nie jest choroba
                                                    plebsu, a tak do tej pory myslalam i to m.in. powstrzymywalo mnie od podjecia
                                                    terapii, TEraz musze przemyslec to na nowo! Tzymaj sie Natalia i inni tez -
                                                    pozdrawiam Val..
                                                  • natalia.zb Re: Pozdrawiam 26.05.05, 11:37
                                                    Valpoliczello, to tylko na początku jest trudne. Ale po przekroczeniu pewnego
                                                    progu, gdzieś po dwóch trzech latach abstynencji patrzy sie na to wszystko z
                                                    pewną pobłażliwością i politywoniem nad tymi, których męczy kac.
                                                  • jerzy30 Re: Pozdrawiam 27.05.05, 11:29
                                                    święta prawda - oni [pijący] - zdychają z kaca, łeb ich boli, serce pika, suszy
                                                    ich, kieszeń pusta, łeb rozbity, sine oczy niewyspane, a wody brak, ręce
                                                    latają, skupić się nie można, duszno, wątroba nawala, samochód rozbity, żona
                                                    lamentuje, dzieci płaczą, policja się pyta, szef z pracy wyrzuca, lekarz grozi
                                                    palcem [oj uważaj] i tak dalej - a ja wolny od tego piję sobie kefirek.