agalamaga84
16.10.06, 09:59
niedawno dowiedzialam sie ze mam prawdopodobnie borelioze. wszystko zaczelo
sie tym ze cierpialam na bole stawoch kolanowych, obojczyka, zaczely strasznie
wypadac mi wlosy. Moj lekarz zaczal przypuszczac ze jestem chora psychicznie
poniewaz wszystkie badania wychodzily jak u niemowlaka, czyli wszystko bylo
super. Bole kolan byly takie ogromne ze postanowilam udac sie do ortopedy
ktory zapytal czy ugryzl mnie kiedys kleszcz. Ugryzl ale 8 lat temu. Zrobilam
badania w sanepidzie i wyszlo ze mam przeciwciala IgM. Dowiedzialam sie ze to
sa swierze przeciwciala wiec moj lekarz stwierdzil ze to nie moze byc
borelioza tylko jakas tam inna choroba pomijajajac oczywiscie fakt ze
wszystkie objawy wskazuja borielioze. Na szczescie ortopeda polecil mi
zrobienie westerblota. Badanie to musialam wykonac w lodzi w sanepidzie,
wyszlo ono ujemne. Nie wiem czy ma na to wplyw ze moja krew trzymali prawie 2
tygodnie. Robili mi tam takze tesy metoda Elisa, ktore wyszly pozytywne. Pani
stwierdzila ze nie mam choroby i ze nie wiadomo co to jest. Pomijajac jednak
ten fakt, moj ortopeda mimo ze nie jest zadnym zakaźnikiem powiedzial ze
bardzo zadko wychodza te testy pozytywne z krwi i ze nalezaloby pobrac plyn
stawowy, ktorego oczywiscie mam za malo do tego badania. Nie wiem co robic,
biore doxycyline. Przez pierwsze dwa dni czulam sie fatalnie po niej, teraz
jest lepiej. Martwi mnie jednak to ze moj lekarz rodzinny mnie olewa i uwaza
za wariatke a w sanepidzie podchodza jakby laske robili. Jesli ktos zna adres
jakiejs przychodni specjalizujacej sie w tej chorobie prosze o pomoc.