artur737 16.11.06, 17:56 Wiec moze ktos by w koncu utworzyl to forum a ja zrobie do niego link. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 17.11.06, 12:01 Arturze! Bardzo chętnie to zrobię, ale nie wiem jak. Myślałam o grupie dyskusyjnej, a nie o forum, ale to się zakłada inaczej. Musi być conajmniej kilkadziesiąt osób deklarujących swoje uczestnictwo. Niestety, nie uzbierało się tyle. Jeśli forum łatwiej założyć, to bardzo chętnie to zrobię, ale kompletnie nie wiem, jak się do tego zabrać. Wiesz może, gdzie mogłabym znaleźć informacje o tym, jak to zrobić? A może ktoś inny wie i mógłby mi pomóc? Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 17.11.06, 12:05 Zdaje się, że wsadziłam kij w mrowisko i zrobiłam bałagan na tym Forum... Ale, gdy się tu wchodzi, to naprawdę wieje grobowym chłodem. A przecież nie musi tak być w każdym razie faktycznie, już najwyższy czas, by sprawy uporządkować. Odpowiedz Link
artur737 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 17.11.06, 15:44 Idziesz tu zalogowana do forum.gazeta.pl/forum/0,46482.html?x=1273275 klikasz na 'zaloz forum' i zakladasz. Mozesz w np gdzies w dziale Spoleczenstwo bo tam juz sa rozne fora psychologiczne. Pozniej podaj tu adres internetowy tego forum cobysmy mogli zrobic do niego linka. Pytania techniczne zadawaj tu forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=299 Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 10:11 Wielkie dzięki Artur! Siadłam do tego wczoraj wieczorem i chciałam założyć, ale nie założyłam, bo po rozmowie z mężem doszłam do wniosku, że jeszcze jedną kwestię muszę z Wami wszystkimi przedyskutować i uzgodnić. Mianowicie kwestię nazwy tego nowego forum. Myślałam o nazwie BORELIOZA - POMOC PSYCHOLOGICZNA, ale mój mąż zasiał we mnie pewną wątpliwość. I chyba słusznie. Problem jest mianowicie w tym, że nie ma wśród nas ani jednego psychologa. Ja psychologiem nie jestem, dyplomu nie mam. Jestem zwyczajną dziewczyną, która od nastu lat próbuje walczyć z niewidzialnym wrogiem. Z niezłym skutkiem, przyznam, ale to i tak nie upoważnia mnie do dawania jakichkolwiek porad psychologicznych komukolwiek innemu. (tak, jak ktoś, kto nie jest lekarzem, nie może dawać nikomu porad medycznych) Mogę mówwć w zasadzie tylko o tym, co sama przeżyłam i jakie to dało u mnie efekty. Nic więcej. Boję się trochę, że przy takiej nazwie, jak ta powyżej, ludzie wchodzący na to forum będą oczekiwać pomocy specjalisty - psychologa, nie tylko z dyplomem, ale też z doświadczeniem w pracy z ludźmi chorymi i zawiodą się, gdy zorientują się, że takiej fachowej pomocy tam nie otrzymają. Z drugiej strony, o ile są w Polsce specjaliści-psycholodzy pomagający chorym na raka, chorym z oparzeniami, itd., o tyle nie mam pojęcia, czy są tacy, którzy pomagają chorym na boreliozę? Czy w ogóle jest w Polsce taki psycholog, który ma jakąkolwiek wiedzę o boreliozie i doświadczenie w pomaganiu chorym? Hmmm... Nie wiem co z tym zrobić. Naprawdę, mam wątpliwości, bo chciałabym być w porządku wobec wszystkich i nie obiecywać czegoś, czego nie mogę dać. Co o tym myślicie? A może ktoś zaproponuje jakąś inną nazwę? Nie aż tak oficjalną, ale dobrze oddającą klimat? Może być ciężko kogoś takiego znaleźć. Może więc nazwiemy to forum jakoś inaczej, mniej oficjalnie. Odpowiedz Link
artur737 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 15:15 Uzywanie samych duzych liter w nazwie jest nielegalne. Wiec BORELIOZA - POMOC PSYCHOLOGICZNA na pewno nie moze byc. Zaloz juz, nazwe mozesz pozniej zmienic bez problemu. Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 15:28 Joasiu, chyba rzeczywiście nie ma czegoś takiego jak psychologia boreliozy. A ty skoro nie jesteś psychologiem, to rzeczywiście lepiej się nie zabieraj za pomoc psychologiczną (jest to niezgodne z prawem).Ale jest taka dziedzina psychologii jak psychologia zdrowia - myślę, że wśród specjalistów tej subdyscypliny mogłabyś znaleźć specjalistę, który chciałby się zaopiekować tym forum. Prawda jest taka, że bolerioza nie jest szczególnie wyjątkowa pod względem problemów psychologicznych jakie mogą dopaść chorych. Nie sądzę, żeby one tak bardzo różniły się od tych, które atakują chorych onkologicznie, SM itd. Właściwie zastanawiam się, o czym chciałabys pisać na tymj forum, a czego nie ma na forum- bolerioza? Ale sądząc po liczebności uczestników tego wątku, pewnie nie tylko ja mam takie wątpliwości. Myślę, ze sporo osób (ja czasami też)odbieram z tego forum, coś co nazwałabym "wsparciem grupowym", a chyba o to chodzi? Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 16:29 Więc może po prostu : Borelioza - grupa wsparcia ? Mam wrażenie, że taka pomoc i wsparcie są potrzebne, ale ja rzeczywiście nie mam do tego uprawnień (nigdy zresztą tego nie uktywałam) i bardzo bym chciała znleźć jakiegoś specjalistę, który by nam pomógł. Choćby i takiego, który zajrzy na forum od czasu do czasu, tak, jak dr Janus na forum Candida. Ale czy znajdę? Nie wiem. Ale zastanawia mnie też jedna rzecz. Dlaczego taka inicjatywa wychodzi właśnie ode mnie? Przecież ja sobie jakoś tam radzę. Odnalazłam się w tym wszystkim i jest mi dobrze. To inni jęczą, że im źle. Ale jak proponuję żeby coś zrobić, żeby było lepiej, to jest martwa cisza. Odezwą się trzy, cztery osoby i dalej nic. Niedawno Betty zaproponowała utworzenie grupy wsparcia w Warszawie. I też odezwała się chyba tylko jedna osoba. Może ja po prostu powinnam sobie dać spokój i zająć się czym innym? Mam tyle spraw na głowie, małe dziecko i jeszcze się w to pakuję... Zaczynam wątpić w to, czy dobrze robię. Chyba nic na siłę. Chyba muszę sobie jeszcze raz przemyśleć calą sprawę, bo może ja niepotrzebnie narobiłam takiego zamieszania. Nie ma chyba nic dobrego w uszczęśliwianiu ludzi na siłę. Czy borelioza różni się jakoś od raka na przykaład. Chyba tak. Jak masz raka, to idziesz, robisz badania i wiesz, że masz raka. Jak masz boreliozę, to idziesz, robisz badania i często okazuje się, że jesteś zdrowy (?). To chyba zasadnicza różnica. Jak z tym dalej żyć? Jak masz raka, to Cię leczą. Jak masz boreliozę, to mają cię gdzieś najczęściej. To też zasadnicza różnica, no nie? Rak jest taki straszny, przerażający (i rzeczywiście taki jest, nie przeczę), a chorym oferuje się wszelką pomoc, współczucie itd. A co z nami? Gdyby nie dodatni wynik Western Blota, który leży w szufladzie, dalej byłabym symulantką. Przez 15 lat nią byłam! Tu jest ta różnica. Sasadnicza moim zdaniem. Jedna z dziewczyn napisała do mnie kiedyś na priv, żebym się nie przejmowała brakiem dyplomu psychologa, bo takowy można na targu za kilkaset złotych kupić. Może miała rację? Może ja się niepotrzebnie tym wszystkim aż tak bardzo przejmuję? Może po prostu powinnam robić swoje, mając nadzieję, że jeśli uda mi się pomóc choć jednej osobie i nie zaszkodzić przy okazji innym, to już sukces! I to wielki! Teorii i wiedzy książkowej, to my wszyscy mamy aż w nadmiarze, gorzej z praktyką i wcielaniem wiedzy w życie. To nasz problem. Idę na spacer z synkiem. Muszę sobie to wszystko jeszcze raz przemyśleć i poukładać. Pozdrawiam wszystkich! Joanna Odpowiedz Link
artur737 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 16:36 Ja znam faceta co mial raka. Przeszedl chemo i jakos tam wyzdrowial. Teraz zlapal borelioze i jak go spytasz co o tym mysli, ci powie, ze rak przy boreliozie to pikus. Przy raku wiadomo co ci jest i jak leczyc, wszyscy cie rozmieja i wspolczuja, nikt zlosliwie nie blokuje ci dostepu do lekow, nikt cie nie wmawia, ze jestes zdrowy, nikt nie mowi, ze twoj problem to nerwica lub starosc. Przy raku tez na ogol masz poparcie rodziny, a boreliozie roznie bywa. Zona tego goscia raka wytrzymala, przy boreliozie to sie po prostu z nim rozwiodla. Duza roznica, nie? Odpowiedz Link
tosho Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 17:37 tzn. zgodnie z watkiem to co piszesz dotyczy sfery psychicznej-socjologicznej, tak? Bo bardziej z medycznego punktu widzenia zdaje sie, ze obie choroby moga byc w naprawde dowolnym nasileniu i przebiegu. Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 18:36 Na medycynie się nie znam, ale wielokrotnie czytałam na tym forum, że w boreliozie bardzo wiele zależy od układu immunologicznego człowieka. Za to znam się trochę na psychologii i wiem, że sprawne działanie układu immunologicznego w bardzo dużej mierze zależy od psychicznych predyspozycji. Jest udowodnione naukowo!, że optymiści szybciej zdrowieją z wszelkich chorób, a i przebieg choroby jest u nich łagodniejszy. Nawet ktoś kiedyś zrobił eksperyment i policzył, że gdyby każdy szpital zatrudnił psychologów na etat i oni prowadziliby systematyczne rozmowy z pacjentami, terapie indywidualne i grupowe, to szpitale, mimo pensji dla psychologów i tak zaoszczędziłyby dużo pieniędzy. Podzielono w tym eksperymencie pacjentów jakiegoś szpitala na dwie grupy. Jedna grupa miała oprócz normalnego leczenia terapię z dobrym psychologiem, druga wyłącznie leczenie farmakologiczne. I okazło się, że pocjenci poddani terapii zdrowieli średnio kilka dni szybciej. Szybciej goiły im się rany po zabiegach, szybciej zrastały kości, goiły oparzenia itd. w stosunku do osób nie poddanych terapii. Dziwne, nie? Moja przyjaciółka mawia często: "Słonie nie gryzą - gryzą komary" Z boreliozą i rakiem, to też jest trochę tak, jak ze słoniem i chmarą komarów. Słonia (lub raka) łatwiej zatłuc, bo go dobrze widać. Wiadomo z czym się walczy. Wystarczy stanąć naprzeciwko i strzelić kolosowi między oczy (pod warunkiem, że nie masz zeza). Daje to zwykle zamierzony efekt. Ale spróbuj w ten sam sposób walczyć w nocy z chmarą komarów. Jak zatłuc coś, czego nie widać. Strzelasz i strzelasz z tego pistoletu, a tu nic! Jest jeszcze jedna różnica. W boreliozie, w przeciwieństwie do wielu innych chorób, sam proces zdrowienia przebiega zupełnie inaczej. Herx. Jak zachorujesz na raka i zdrowiejesz, to zaczynasz się czuć co raz lepiej. W boreliozie jest inaczej - im bardziej efektywne leczenie, tym bardziej Cię boli, czujesz się gorzej, niż przed podjęciem leczenia. W dodatku bardzo trudno sprawdzić na jakim etapie leczenia jesteśmy. Gdy bierzemy jakiś antybiotyk i źle się czujemy, to nigdy nie wiemy, czy to złe samopoczucie mamy dlatego, że zdrowiejemy i mamy herxa bo antybiotyk działa i bije krętki, czy dlatego, że nie działa i po prostu choroba dalej się rozwija. Jak się komuś zmniejsza nowotwór, to widać to na zdjęciu. A my nigdy nie wiemy, czy jest jakiś postęp w leczeniu. Nie ma bowiem wiarygodnych badań, które by to potwierdziły. Odstawiamy leki, bo nam się wydaje, że już jesteśmy zdrowi, a tu znowu łup! I wszystko od nowa. Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 20:36 Myślę też, że psycholog miałby tu niemaly zgryz, by postawić pacjenta na nogi. Praca z chorym na boreliozę i raka wyglądałaby zupełnie inaczej. Bo i nie bardzo jest się tu na czymś oprzeć. Żadnych konkretów w leczeniu boreliozy. Gdy kobieta zachoruje na raka piersi, grozi jej amputacja piersi i ma dołek, to przychodzi psycholog i mówi: "Słuchaj, nie przejmuj się na razie tak bardzo, bo przecież nie wiemy jeszcze jakie wyjdą wyniki najnowszych badań. Może okaże się, że po chemii guz się zmniejszy i nie trzeba będzie operować. Poza tym masz męża, który Cię kocha taką, jaka jesteś. Myślisz, że jak będziesz mieć jedną pierś mniej to Cię będzie mniej kochał? Masz dzieci! Dla nich nie ma znaczenia, czy mama ma jedną pierś, czy dziesięć. Z piersią, czy bez jesteś im tak samo potrzebna i tak samo Cię będą kochać! Tak wiele kobiet wyleczyło się z raka piersi i żyją. Tobie też się uda, zobaczysz!" Itd. Jak ktoś ma oparzoną połowę twarzy, to chyba też jest łatwiej, bo na ból można podac morfinę lub inny środek przeciwbólowy, a potem, gdy oparzenia się zagoją, to psycholog może mieć podstawę do wywołania pozytywnego nastawienia u pacjenta bazując choćby na chirurgii plastycznej, lub na tym, że człowiek to nie tylko zewnętrzna powłoka w postaci skóry. Człowieka określa przecież to, co jest w nim. Jego intelektualne zalety - inteligencja, dobroć, empatia. Psycholog może po prostu powiedzieć: "Stary, nie ważne, jak teraz wyglądasz! Rany niedługo się zagoją. Zrobią Ci pare operacji plastycznych i będziesz wyglądał dużo lepiej. A ludzie będą Cię kochać nie za to, jak wyglądasz, tylko za to, jaki jesteś! Masz jeszcze tyle życia przed sobą, tyle wspanialych rzeczy możeesz zrobić itd." Znów konkretne podstawy do optymizmu. A co z nami? Rodzina nas często nie rozumie, bo wyglądamy tak, jak dawniej. Nic się nie zmieniło. Natomiast często wydaje im się, że zachorowaliśmy na lenistwo i hipochondrię w tym samym czasie. Nigdy nie mamy pewności, czy jesteśmy zdrowi. Choroba może wrócić w każdej chwili. Nawet po wielu latach. Nie wiadomo, czym ją leczyć, bo nie można sprawdzić, na co tak naprawdę jesteśmy chorzy (współinfekcje) Nie możemy sprawdzić na jakim etapie leczenia jesteśmy, bo nie ma żadnych badan, na których możnaby się było oprzeć. Swiat nas nie cieszy, bo nie mamy siły, by się nim cieszyś. Nasze zdolności intelektualne, choćbyśmy nie wiadomo jak dobrze wypadali przed chorobą, stają się marne. Myślimy z trudem. Nie możemy wrócić do naszych zainteresowań, do ukochanej pracy, która zawsze stawiała nas na nogi, bo nie mamy na to siły. Dla naszych życiowych partnerów stajemy się coraz mniej atrakcyjni. Zaczynają miec dość bycia z kimś, kto wiecznie jest zmęczony i kogo zawsze wszystko boli. Nasze życie intymne, choćby nie wiem jak bogate wcześniej, zamiera. Nie wiadomo, kiedy zakończyć leczenie. Często wogóle nie mamy pewności, czy jestesmy chorzy, czy nie. Faszerujemy się przeróżnymi lekami i nie wiemy, czy to cokolwiek daje, czy tylko jeszcze bardziej osłabia nasz organizm. Zadajemy sobie pytanie o to, jak długo będziemy żyć. Może jeszcze 20 lat, a może 5? Nic!!! Żadnych konkretów! Wyłącznie niepewność, z którą na co dzień musimy żyć. Kiedy będziemy zdrowi? Czy jeszcze wogóle kiedyś będziemy? I co taki psycholog ma z tym zrobić? Na czym ma się oprzeć? Czy może nam powiedzieć: "Nie przejmuj się, tyle ludzi się wyleczyło z boreliozy. Ty też się wyleczysz."? Nie, bo nigdy nie można na 100 procent powiedziec, że ktoś się wyleczył. Ja miałam nawrót po 6 latach! Czułam się dobrze, normalnie prcowałam, aż tu nagle łup! W ciągu kilku dni choroba wróciła i rozszalała się tak, jak nigdy przedtem. Teraz też czuję się dobrze, normalnie funkcjonuję, ale nie wiem, co będzie jutro. Nie wiem, kiedy choroba znów zaatakuje i czy w ogóle...? Nauczyłam się żyć z tą wieczną niepewnością i kochac świat taki, jakim jest. Z kleszczami włącznie. Znalazłam siłę i sposób na to, by bez niczyjej pomocy stanąć na nogi, wygrzebać się z dołka i stać się optymistką i żaden psycholog mi nie pomagał. (Do jednego chodziłam, ale nie tylko mi nie pomógł, ale też uszczuplił mój portfel o ładne kilkaset złotych.) Może i nie jestestem psychologiem, nie mam dyplomu, ale czy papier jest aż tak ważny? Za to przeszłam sama szmat drogi z boreliozą na grzbiecie. Doszłam tu, gdzie aktualnie jestem i zdaje się, że szłam w dobrym kierunku, bo to, co widzę teraz ze swojej perspektywy jest mocno zadowalającym widokiem. Mam naprawdę dużo do przekazania, tylko, czy ktoś będzie chciał tego posłuchać? Skożystać z moich doświadczeń? Teraz moje pytanie. Kto jest dla Was bardziej wiarygodny? Ktoś kto nie ma boreliozy, za to z dyplomem, kto skończyś psychologię (i nie wiadomo ile razy ściągal na egzaminach), czy taka Aśka z boreliozą, zwykła dziewczyna z niezwykłymi doświadczeniami, której jednak coś się w życiu udało? Niedawno usłyszałam od mojego męża coś takiego: "Jak myślisz, czy można się ożenić dwa razy? Bo jeśli tak, to chętnie ożeniłbym się z Tobą jeszcze raz" Jesteśmy razem już 12 lat. I to było najpiękniejsze zdanie, jakie w życiu usłyszałam. Całusy! Aśka Odpowiedz Link
amorejalo Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 22:40 Jestem za Tobą Asia. Załóż to forum. Twoja siła wewnętrzna w pokonywaniu swoich problemów budzi szacunek i jest godna naśladowania, pomimo różnicy zdań na różne tematy. Uważam że takie właśnie forum wzajemnego wsparcia będzie dla wielu przydatne. Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 19.11.06, 14:07 joannbernat napisała: > > Nie możemy sprawdzić na jakim etapie leczenia jesteśmy, bo nie ma żadnych badan > , na których możnaby się było oprzeć. > > Swiat nas nie cieszy, bo nie mamy siły, by się nim cieszyś. > > Nasze zdolności intelektualne, choćbyśmy nie wiadomo jak dobrze wypadali przed > chorobą, stają się marne. Myślimy z trudem. > > Nie możemy wrócić do naszych zainteresowań, do ukochanej pracy, która zawsze st > awiała nas na nogi, bo nie mamy na to siły. > > Dla naszych życiowych partnerów stajemy się coraz mniej atrakcyjni. Zaczynają m > iec dość bycia z kimś, kto wiecznie jest zmęczony i kogo zawsze wszystko boli. > > Nasze życie intymne, choćby nie wiem jak bogate wcześniej, zamiera. > > Nie wiadomo, kiedy zakończyć leczenie. > Często wogóle nie mamy pewności, czy jestesmy chorzy, czy nie. > > Faszerujemy się przeróżnymi lekami i nie wiemy, czy to cokolwiek daje, czy tylk > o jeszcze bardziej osłabia nasz organizm. Zadajemy sobie pytanie o to, jak dług > o będziemy żyć. Może jeszcze 20 lat, a może 5? > > Nic!!! Żadnych konkretów! Wyłącznie niepewność, z którą na co dzień musimy żyć. > Kiedy będziemy zdrowi? Czy jeszcze wogóle kiedyś będziemy? > Asiu z bardzo podobnymi problemami spotykają się chorzy na inne choroby... Pomyśl o tym... Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 19.11.06, 14:21 joannbernat napisała: > Teraz moje pytanie. > Kto jest dla Was bardziej wiarygodny? Ktoś kto nie ma boreliozy, za to z dyplom > em, kto skończyś psychologię (i nie wiadomo ile razy ściągal na egzaminach), cz > y taka Aśka z boreliozą, zwykła dziewczyna z niezwykłymi doświadczeniami, które > j jednak coś się w życiu udało? > > Co masz na myśli mówiąc "wiarygodny"? Żeby leczyć duszę kogoś, kogo kto był ofiarą przemocy nie trzeba być taką ofiarą. Powiem więcej - lepiej jest nią nie być (dlatego psychoterapeuci przechodzą psychoterapie i są poddawani rewizjom). Swoją drogą, szkoda że lekarze nie są poddawani takim zabiegom... Asiu, to wspaniale, że potrafisz sobie radzić ze swoimi problemami. Nie znaczy to, że będziesz potrafiła radzić sobie z problemami innych ludzi. Chociażby dlatego, że nie ma dwóch identycznych osób, sytuacji itd. Jako członek grupy wsparcia jestes zdecydowanie cennym ogniwem - chętnie dzielisz się swoimi przeżyciami z innymi, myślisz o innych, nie oceniasz. I może niech tak zostanie? A co do tych ściąganych egzaminów: masz rację, jest mnóstwo takich osób, które trafiają na studia psychologiczne bo to jest modne i prestiżowe - a potem - ściągają na egzaminach. Najczęściej jest tak gdyż nie do końca zdają sobie sprawę, że psychologia to nie jest jakieś tam bla bla - pomaganie, tylko poważna dyscyplina naukowa. Ale takie osoby często odpadają już w życiu zawodowym - wybierają mniej wymagające specjalizacje, czasem nie radząc sobie zarzucają wyuczony zawód. Czy uważasz, że ściąganie na egzaminach dotyczy tylko psychologii? Jeśli nie to, czy nie ufasz nikomu: bo przecież w każdym zawodzie trafiają się tacy kombinatorzy: od hydraulika po masażystkę... Odpowiedz Link
kaja96 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 20.11.06, 16:44 Myślę że na pewno "pomoc psychologiczna" przyda się wszystkim którzy są chorzy bo na pewno nie jest łatwo żyć z tą chorobą i wątpię czy są tacy którzy bezstresowo przez to przechodzą. Z mojego punktu widzenia to jest mi wszystko jedno czy to będzie na tym forum czy na innym, chociaż chyba Artur wolałby na innym. Nie zgadzam się z opinią że to forum straci na wiarygodności przez to np. dla lekarzy którzy tu będą zaglądać "mam nadzieję że zaglądają". Lekarz który nie zadaje sobie sprawy z problemów psychologicznych pacjenta jest dla mnie niewiarygodny. Też nie wydaje mi się ze te porady muszą udzielane przez psychologa tylko mamy sobie nawzajem pomagać, ma to być grupa wsparcia. Tak propo psychologów i ich wiarygodności to czytałam gdzieś że największy odsetek samobójców jest właśnie wśród nich (to chyba było napisane w książce z której uczyłam się na studiach psychologii) i szczerze mówiąc nie widziałam jeszcze szczęśliwego psychologa, który by sobie radził z życiem tak jak ja bym chciała, więc dla mnie jesteś o wiele bardziej wiarygodna, chociaż też nie z wszystkim się zgadzam. Odpowiedz Link
franiolek1 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 20.11.06, 17:42 Zupelnie sie z Toba zgadzam, jezeli chodzi o grupe wsparcia. Tego napewno nam potrzeba. Mialam wrazenie, ze forum traci na wiarygodnosci, po obejrzeniu filmu The Secret w watku Wrotka. To moje zdanie, niektorzy go nie podzielaja. Nie zgadzam sie z Twoim zdaniem o psychologach. Mam wrazenie, ze wsrod psychologow, tak jak w innych zawodach, sa i dobzi i zli, madrzy i glupi. Dotyczy to wedlug mnie rowniez lekarzy, nauczycieli, prawnikow, hydraulikow...Ja znam, nawet swietnie, psychologow ( przynajmniej jednego), ktorzy radza sobie w zyciu i sa szczesliwymi ludzmi ( byli szczesliwi przed choroba )). W innych ksiazkach, przeczytasz, ze najwiecej samobojstw jest wsrod policjantow, w innej, ze wsrod pilotow... To forum jest dlatego takie bogate i cenne - mamy tu odpowiedzi na pytania medyczne, ale sa tez ludzie, ktorzy rozumieja, wespra, pociesza lub dodadza odwagi. To naprawde nadzwyczajne miejsce dla boreliozowiczow! Odpowiedz Link
kaja96 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 20.11.06, 22:40 Ok, źle zrozumiałam myślałam że z tą wiarygodnością chodzi o wszystkie "dziwne" wątki). Natomiast jeśli chodzi o psychologów, to fakt że w każdej dziedzinie trudno o dobrych fachowców. Mnie jednak chodziło o psychologie jako naukę, która nie daje recept, "sposobów na wychodzenie z dołka" a tylko bada ludzkie zachowania, a sama ta wiedza czasami na niewiele się przydaje, przynajmniej taki jest mój pogląd na tą sprawę. Odnośnie forum to mamy forum borelioza bez lekarza, to może być też forum te o którym piszemy bez psychologa. Odpowiedz Link
franiolek1 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 21.11.06, 09:26 Pozdrawiam Cie serdecznie )) Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 22.11.06, 15:22 "Psychologię definiuje się formalnie jako naukowe zachowania jednostek i ich procesów psychicznych" Wg Zimbardo... Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 22.11.06, 15:06 Ciekawa jestem gdzie to przeczytałaś...Chodzi tylko o to, że nie można sugerować czegoś takiego, że na forum będzie udzielana "pomoc psychologiczna". Tak samo jak nie można sugerować, że na tym forum udzielana jest pomoc medyczna. Gdy kogoś boli ząb - to idzie się leczyć do dentysty, gdy ktoś złamie nogę to racze pójdzie do ortopedy, a nie do innej osoby, która też ma złamaną nogę albo ból zęba. Sugerując w tytule, że będzie to "pomoc psychologiczna" dochodzi do pewnego przekłamania. Być może jakaś zdesperowana osoba, która szuka takiej pomocy - zamiast udać się do specjalisty (jako że jest to nieco utrudnione w naszym kraju, a na pewno drogie) może uznać, że po co mam płacić za terapię, skoro otrzymam "pomoc psychologiczną" przez Internet...Zwróćcie też uwagę na to, że "formalnie" grupa wsparcia działa pod pewną kontrolą specjalistów, a przynajmniej osób, które uzyskały takie uprawnienia. Zapobiega to wielu problemom. Manipulowanie ludzką psychiką jest bardzo łatwe i dlatego wprowadzone są pewne reguły obowiązujące w psychologii. Bez względu na to, czy ktoś szanuje psychologów czy nie, należy tych reguł przestrzegać. Dlatego proponuje tytuł dla tego forum - nieformalna grupa wsparcia chorych na boreliozę... Odpowiedz Link
foczka55 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 21.11.06, 19:17 Jesteś mądrą i dzielną kobietą Asia. Popieram w stu procentach, Nie wiem jak czuje się osoba chora na raka, ale podejście lekarzy i rodziny jest na pewno inne . O boreliozie tak na prawdę nikt nic nie wie, właczając to lekarzy. Ja największego doła mam z prozaicznej przyczyny: nie ma mnie kto leczyć. Czy podobne problemy miałabym z rakiem? Odpowiedz Link
anibea100 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 18.11.06, 23:58 Nie jestem w stanie spokojnie czytać Waszych porównań boreliozy z rakiem! Chyba nigdy rak nie dotknął Was osobiście (Was lub Waszych bliskich)! Jest jedna zasadnicza różnica pomiedzy tymi chorobami: przy boreliozie walczymy o to, żeby żyć bez większych lub mniejszych doleglowiści, przy raku o to, żeby w ogóle żyć! I jak czytam "Słonia (lub raka) łatwiej zatłuc, bo go dobrze widać. Wiadomo z czym się walczy. Wystarczy stanąć naprzeciwko i strzelić kolosowi między oczy" to znaczy to dla mnie tylko tyle, że osoba która to pisze nie bardzo wie o czym pisze. Sorry Asia, generalnie zgadzam się z Twoimi poglądami (bo siła ludzkiego umysłu jest naprawdę przeogromna) ale o raku raczej nie pisz. Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 19.11.06, 11:30 Ciekawe, co Priviezienciew by miał do powiedzenia w tej kwestii? Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 19.11.06, 13:39 Asiu, Priviezienciew skazał się na śmierć ponieważ nie leczył boreliozy - był alkoholikiem. Zmarł ponieważ nie potrafił przestać pić. Ale na Boga, nie licytujmy się! Rak jest chorobą śmiertelną, borelioza na szczęście nie. Co nie znaczy oczywiście, że nie jest groźna. Poza tym bardzo skutecznie paraliżuje normalne funkcjonowanie. To co łączy tą chorobę z innymi pod kątem psychologicznym, to lęk, strach, frustracja itd. Asiu twoja wiedza nt pomocy psychologicznej chorym jest b. słaba: psycholog pracujący z chorymi na raka nie mówi im, że mogą poddać się chemioterapii i będzie dobrze, a osobom z poparzoną twarzą, nie proponuje operacji plastycznej! Widzisz tobie się wydaje, że masz wiedzę na ten temat, a to nie prawda. Z pewnością starasz się ją zdobyć, coś tam czytasz, coś tam myslisz ale psychologia jest nauką empiryczną - niestety większość laików nie zdaje sobie z tego sprawy. Żeby dobrze zrozumieć istotę funkconowania ludzkiej psychiki, trzeba znać sposób funcjonowania ludzkiego umysłu: zarówno od strony biologicznej, fizjologicznej jak i psychologicznej. Potrzeba rozumieć statystykę, logikę. Poznać dobrze czym jest >poznanie< - zrozumieć jak działają podstawowe procesy umysłowe: spostrzeganie, uwaga, wyobraźnia, pamięć itd. Nie chce mi się już dalej ciągnąć tej wyliczanki ale mam nadzieję, że rozumiesz o czym mówię - nie wystarczy przeczytać kilku podręcznuków pt. Jak radzić sobie z tym czy tamtym? NIe da się zdobyć wiedzy nt np. elektroniki, jeśli dobrze ni opanuje się fizyki. Razi mnie gdy (być może w dobrych intencjach) wypisujesz coś takiego, że dyplom psychologa można kupić. Papier można kupić ale wiedzy nie. Żeby zostać psychologiem, nie wystarczy tylko wiedza i praktyka. Potrzebna jest do tego (tak jak w większości dyscyplin) duża dawka wyczucia oraz coś co nazwałabym pokorą wobec własnej niedoskonałości - w tym także niewiedzy. Wiem Asiu, że bardzo się tym interesujesz - to dobrze. Może pomyślałabyś o studiach psychologicznych? Pozdrawiam cię i mam nadzieję, że odbierzesz to co napisałam bardziej jako zachętę do przemyślenia "sprawy" niż jako atak. Odpowiedz Link
mms741 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 19.11.06, 14:03 >Za to znam się trochę na psychologii i wiem, że sprawne działanie układu >immunologicznego w bardzo dużej >mierze zależy od psychicznych predyspozycji. Jak chcesz zdobyć trochę więcej wiedzy na ten temat proponuję ci: Ch. L. Sheridan, S.A. Radmacher" Psychologia zdrowia - wyzwanie dla biomedycznego modelu zdrowia" Zresztą takich badań o jakich piszesz jest b. dużo. Właściwie w każdym dobrym (nie mówię o pozycjach paranaukowych) podręczniku do psychologii zdrowia znajdziesz wiele takich przykładów. Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 20.11.06, 11:36 Kochani! Znowu muszę coś odkręcać i się tłumaczyć z rzeczy, których nie zrobiłam. Anibea poczuła się urażona moim porównaniem słonia z rakiem i z góry założyła, że ja nie wiem, o czym piszę i że z rakiem nigdy nie miałam do czynienia. Nawet mnie nie zapytała, czy miałam. Po prostu założyła z góry, że nie. A może jednak miałam, tylko może moje doświadczenia były inne, niż jej? Może ten przypadek słonia, z którym ja miałam do czynienia był po prostu łatwym przypadkiem? Słonie są bardzo różne, podobnie, jak nowotwory. Są nowotwory złośliwe i nie złośliwe. Ja miałam do czynienia z nowotworami nie złośliwymi. Był guz, wycięcie go okazało się nietrudne, operacja się udała, a pacjent dość szybko doszedł do siebie i teraz ma się dobrze. Żyje, pracuje. Ten słoń był łagodny, stał w miejscu, bardzo łatwo dał się podejść i strzelenie mu między oczy nie było zbyt trudne. Ale ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że jak zaatakuje nowotwór złośliwy, to nie jest już tak łatwo. Rak może się rozwijać wolno, albo bardzo szybko. Rozwścieczony słoń też potrafi bardzo szybko biegać, wszystko tratuje na swojej drodze i bardzo trudno do niego precyzyjnie strzelić. Czasem w ogóle taki strzał jest z wielu powodów nie możliwy. Czy to na prawdę aż takie złe porównanie? Czy na tyle złe, żeby się na mnie obrażać i zarzucać mi, że piszę głupoty? Nigdy nie pisałam, że leczenie raka jest łatwe. Napisałam tylko, że jest łatwiejsze z tej strony, że wiemy z czym walczymy, a przebieg choroby można dość dokładnie monitorować. Między słowami "łatwy" i "łatwiejszy" jest spora różnica. I znowu tracę czas na odbijanie piłeczki i tłumaczenie się. I znów muszę wrócić do tego, co napisałam i przypomnieć niektórym, że ja nie piszę po to, żeby komukolwiek udzielać jakichkolwiek porad, a już na pewno nie psychologicznych. Napisałam, że na psychologii znam się "trochę", nie "świetnie" To znów zasadnicza różnica. Zaczęłam spisywać moje sposoby na wychodzenie z psychicznego dołka, bo miałam nadzieję, że może komuś coś podpasuje i sam spróbuje to wcielić w życie, by sobie pomóc. Te sposoby często mają z psychologią niewiele wspólnego, albo nawet nic. Pisałam też, że bardziej interesuje mnie "duchowość" niż psychologia. To w jej stronę się zwróciłam i tą drogą staram się iść. Dokąd dojdę? Ile razy się potknę na tej drodze? Nie wiem. Ale chcę sprawdzić dokąd mnie ona zaprowadzi, bo wydaje mi się, że DLA MNIE jest właściwa. Ale oczywiście może mi się tylko wydawać. Boję się, że jak założę to nowe forum, to będę musiała sama je ciągnąć i zamiast skupiać się na tym, na czym chciałam się skupić, czyli na pisaniu konkretnych rzeczy, będę musiała odbijać piłeczki i wszystkim się tłumaczyć. Czy jeśli założę to forum znajdzie się ktoś jeszcze poza mną, kto chciałby się nim zaopiekować? Ja mam niewiele czasu, nie mam możliwości by spędzać pół dnia przy komputerze, czy ktoś się chce jeszcze tego podjąć razem ze mną? Czy ktoś mi pomoże? Wytykacie mi błędy, łapiecie mnie za słówka, za porównania (w pewnym sensie mnie to cieszy, lecz tylko w pewnym sensie), ale z drugiej strony czuję, że to może być forum, na którym będziemy sobie wzajemnie dokopywać, robić na siebie nagonkę, zamiast sobie pomagać. A to nie o to przecież chodzi, no nie? Ciągle się waham i nie wiem, czy założę to forum. Może ktoś inny to zrobi i weźmie na siebie odpowiedzialność za to, co tam się będzie działo. Ja chyba nie chcę wrzucać sobie na grzbiet dodatkowego balastu. Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 21.11.06, 16:17 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44500 Odpowiedz Link
artur737 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 21.11.06, 18:29 Link juz jest zrobiony w naglowku forum. Musimy sie zwrocic do gazety by przeniosla niektore watki w calosci na nowe forum. Na razie na mojej liscie do przeniesienia sa: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=41981140 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=52159400 Jezeli sa jakies jeszcze inne propozycje to je tu podawajcie. Czy ten watek w ktorym obecnie jestesmy tez przeniesc? Odpowiedz Link
joannbernat Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 21.11.06, 21:32 Może jeszcze to?: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=32080426 A co do tego wątku, w którym teraz jesteśmy, to chyba nie. Myślę, że tematy, o których była tu mowa poruszymy na tym drugim forum jeszcze nie raz. Myślę, że za jakiś czas możesz go spokojnie wykasować. I dzięki za zrobienie linka! Odpowiedz Link
artur737 Re: Nowe forum Pomoc Psychologiczna 22.11.06, 14:34 Jakos nie przeniesli watka o Wychodzeniu z Dolka. Moze sie komus cos pomylilo. Musze chyba jeszcze raz poprosic. Odpowiedz Link