Chciałam Was zapytać o ból, jaki odczuwacie.
Ja przez ostatnie dwa tygodnie mam wrażenie jakby coś po mnie "chodziło"...
Zaczęło się od strzelania stawów, potem ich ból razem z drgawkami mięśni, a
kiedy to przeszło zaczęły się bóle w brzuchu ( po prawej i po lewej stronie,
trochę wyżej od linii pępka, z tyłu na wysokości nerek także), a kiedy ten ból
nieco zmalał, zaczęła mnie...boleć głowa. Jest to ból z tyłu głowy, za uszami,
jakby mi ktoś za ciasny wianek włożył, czasem promieniuje do czubka głowy,
czasem od czoło w kierunku nosa jakby mi sie zsuwała cegłówka

. Nie jest to
ból jednostajny, ale mnie przeraża, bo nie pamietam zeby tak silnie dzialal,
zadne przeciwbolowe nie pomagaja, a najgorsze jest to ze sie z nim budze i
zasypiam.
Czy Wy podobnie odczuwacie? Czy też wszystkie dolegliwosci występyja u Was
równolegle?
Dzis taka piekna pogoda, a ja z tym bólem daleko nie zajde. Na dodatek dotknął
mnie jeszcze jeden,oprócz choroby, problem naszego spoleczeństwa...bezrobocie.
Chyba za dużo jak dla mnie na jeden miesiąc....
Jak Wy sobie radzicie z bólem w pracy? Jak mam isc do nowego miejsca
zatrudnienia z usmiechem, skoro czasem ciezko mi otworzyc oczy z bólu?
pozdrawiam wszystkich cieplutko
a