kania224
17.02.07, 15:25
Witam, jestem tu nowa. Piszę, ponieważ chciałabym zasięgnąć Państwa opinii w
sprawie mojego dziadka. Niedawno wykryto u niego boreliozę. Problemy ze
zdrowiem zaczęły się u niego dużo wcześniej, był leczony na przeróżne
dolegliwości - grypę, zapalenie pluc, wrzody żołądka, podejrzewano nawet raka
kości...Długo by wymieniać. No i gdzieś miesiąc temu lekarze doszli do
wniosku, że to borelioza. Dziadek nie pamięta, żeby kiedyś ukąsil go kleszcz,
mniejsza jednak o to. Teraz jest w stanie po prostu tragicznym.Tak dwa
tygodnie temu zaczął tracić przytomność, świadomość, "bełkotał" niezrozumiałe
wyrazy ( zresztą jakieś lżejsze zaburzenia tego typu miał już wcześniej).
Pojawiła się przeczulica skóry, wszystko go bolało, nie pozwolil nikomu się
dotknąć. Teraz już w ogóle jest cały czas nieprzytomny, w dodatku pojawiła
się opuchlizna na kończynach, lekarze niewiele mówią, ale raczej nie widzą
już ratunku ( zresztą mam wrażenie, że nie za bardzo się na tym znają). Stąd
moje pytanie - czy z takiego stanu da się jeszcze wyjść? Czy borelioza może
doprowadzić do śmierci mózgu? Już teraz chyba nie ma zachowanych żadnych
odruchów, choć lekarze nie chcą niczego potwierdzić. Czy znacie przypadki
podobne do tego, jeśli tak, napiszcie, jak one się skończyły? A może ktoś
mógłby zaproponować jakiś sposób leczenia, bo na lekarzy nie za bardzo można
już liczyć?