rav107
30.05.07, 19:20
Witam,
mam prośbe o pilną pomoc w kwestii tzw "rumienia" związanego z boreliozą.
Otóż przypadkiem trafiłem w sieci na informacje i zdjęcia tegoż słynnego
rumienia i przypomniałem sobie, że w ciągu ostatnich 2 tygodni miałem z
nieznanych przyczyn coś podobnego. Myślałem że to od ugryzienia meszek,
których ostatnio dużo lata.
Pytanie - czy na podstawie Waszych doswiadczeń i wiedzy to może być rumień
boreliozy? Fakty są takie:
- pojawił się niespodziewanie, nie przypominam sobie żadnego ukąszenia przez
jakiegokolwiek owada
- był na udzie, w miejscu widocznym, więc niemożliwe żebym nie zauważył
ewentualnego kleszcza chociażby podczas mycia albo przebierania - a jednak
nic nie zauważyłem
- Wygląd: w centralnej części był malutki ropniak - coś podobnego jak przy
trądziku na twarzy - któego wycisnąłem, zaś dookoła mocno zaczerwieniona
skóra; było to olbrzymie i przez 2-3 dni powiększało się; nie było natomiast
pojawiających się często na zdjęciach owych "białych obwódek" w środku, nie
było też ciemnoczerwonego koloru jaki widziałem na stronach o boreliozie
- To coś ani trochę nie swędziało, natomiast mocno bolało, nawet przy
chodzeniu; było też gorące, coś jakby stan zapalny pod skórą
- Smarowałem to Voltarenem który łagodzi stany zapalne i najpierw przestało
boleć, potem zbladło i po około tygodniu zniknęło.
Nawet mi do głowy nie przyszło, że mogłoby to mieć cokolwiek wspólnego z
boreliozą, bo nigdy nie miałem pojęcia jakie są objawy, ale teraz jest mi nie
do śmiechu.
Czy na podstawie opisanych objawów mam się czego obawiać? A jeżeli tak, to co
zrobić teraz, kiedy już praktycznie nic na skórze nie widać?