Witam serdecznie wszystkich forumowiczów

Oto moja krótka historia: Dziesięć lat temu stwierdzono u mnie
boreliozę (ukąszenie kleszcza, rumień, test-niestety nie pamiętam
jaki-dał wynik dodatni). Niestety nie mam tych wyników. Przeleczono
mnie doxycykliną przez trzy tygodnie (niestety nie pamiętam dawki).
I zapomniałam o chorobie. Od siedmiu lat leczę się na depresję, mam
bóle głowy w części potylicznej, wynik TK: cechy zaniku korowego w
płatach czołowych niezbyt adekwatne do wieku, zaburzenia
koncentracji i kłopoty z pamięcią, jestem wiecznie zmęczona. Dopiero
niedawno zaczęłam myśleć, że może to wynik niedoleczonej boreliozy.
Zrobiłam badanie PCR- Real Time - wynik pozytywny. Byłam dziś na
wizycie u prof. parazytologii. Powiedział, że dla niego to badanie
nie jest wiarygodne. Każe potwierdzić boreliozę testem ELISA. A ja
wyczytałam tu na Waszym forum, że to mało prwdopodobne, by po tylu
latach od ukąszenia, ów test coś wykrył. I teraz już nie wiem, czy
robić jakieś dodatkowe badania i jakie. Proszę o pomoc. Mam też
skierowanie do poradni chorób zakaźnych. Czy ktoś mógłby mi
podpowiedzieć dokąd w Poznaniu mam się udać? pozdrawiam