Witam.
Na samym wstepie zaznacze ze przeczytalem 10% postow i FAQ ze 3 razy.
Dodatkowo jeszcze kilka artykulow zagranicznych i polskich. Nie wiem czemu, ale amerykanskie artykuly sa zdecydowanie bardziej optymistyczne. Byc moze dlatego, ze tacy sa tam ludzie.
A teraz do rzeczy :
16 wrzesnia br. kleszcze o 14. Wyjety nastepnego dnia o 18 przez chirurga. 28-30 godzin w ciele. Zanim mi go wyjeli, drapnalem sie tam ze 2 razy, bo mnie swedzialo. Swedzialo tez przez kilka dni po wyjeciu. Rejon nie jest endemiczny - byle woj. piotrkowskie, teraz juz lodzkie.
18 wrzesnia - zaczalem czytac forum. Po przeczytaniu kilkudziesiecu postow poczulem ze mam wypieki na policzkach, ogolnie bylem mocno zdolowany. W domu okazalo sie mam ze mam 37.3, zab leczony kanalowo ktory mial byc w razie czego wyrwany bolal mnie przez 5 dni (on bolal rowniez normalnie, np. na zmiane pogody itd.).
Wypilem tego wieczoru 3 piwa - nastepnego dnia zero objawow, nie liczach zeba. Goraczki brak, az do dzisiaj. Rumienia brak, az do dzisiaj.
Praca - 10 godzin na siedzaco dziennie. Zero ruchu. Poltora tygodnia temu - impreza, ogolnie kilka kilometrow chodzenia, potem sporo skakania itd. Nastepnego dnia prawie brak kaca, rower wolnym tempem kilka godzin. 2-3 dni potem, az do dzis (czyli jakis tydzien) odczuwam cos w kolanach (w miedzy czasie znowu ruch byl), jakby nie bol ale bardziej ich zmeczenie (za nimi?) (tak jak po dlugim chodzeniu, ale to trwalo 2-3 dni a nie 7). Co ciekawe, jak nogi wyprostuje lekkiego bolu nie ma. Ten niby-bol pojawia sie po pewnym czasie siedzenia ze zgietymi nogami. Ogolnie jak slysze cos o chorobach to mocno sie denerwuje, kiedys mialem depresje - widzialem u siebie wszystkie mozliwe najgorsze choroby, glownie neurologiczne, ale chyba nie ma dziedziny z ktorej bym sie czegos nie obawial.
Ogolnie w pracy pozycja jest mocno niefizjologiczna. Bylem juz na kilku forach, na jednym 5 lat, pomoglem tez dzieki temu nie jeden osobie, glownie z dermatologii i neurologii. Dobra, dosc.
Naprawde, nie mialem i nie mam lekko w zyciu, ale na nastepne forum nie mam juz sily. A tym bardziej na nastepna chorobe.
Teraz niedlugo, za pare miesiecy, mam sie z kims spotkac. Paradoksalnie poznalem ta osobe w szpitalu. Czekalem na to, liczac do teraz, 2 lata. W lipcu zrobilem cos, za co jestem z siebie wreszcie naprawde dumny. Sposob mocno nowatorski, czesciowo wrecz kretynski, ale przynajmniej zdobylem kontakt i go utrzymuje

Bo wtedy, w szpitalu, spieprzylem sprawe. Najgorszym uczuciem bylo i jest to, ze ja zalowalem tego, ze nic nie zrobilem. Obiecalem sobie, ze juz ZAWSZE bede robil wszystko, zeby potem juz NIGDY niczego nie zalowac!
Wiem ze z mojego opisu niewiele wynika, ale staram sie patrzec racjonalnie i juz sam naprawde nie wiem czy to jest charakterystyczne, czy nie jest. Prosze o przemyslane posty.
Co do samego forum :
Udzielalem sie, jak juz wspomnialem, na wielu forach. Nie tylko polskich. Czesc z tych for dotyczyla strasznych chorob, takich jak SM czy ALS (SLA) oraz innych ciezkich neuropatologii. Ale na zadnym, na zadnym cholera forum, nie widzialem tylu czarnych postow...
TU jest strasznie, naprawde. Wierze ze ta choroba moze tak przebiegac, nie takie rzeczy juz slyszalem, ale ten sposob przekazywania wiedzy moim skromnym zdaniem po prostu nie sprzyja rekonwalescencji.
Teraz cos na pocieszenie - jedna osoba z mojej rodziny + ojciec kolegi mieli rumien - 3/4 tygodnie leczenia (tak wiem, za malo) i zostali wyleczeni (wiele lat bez objawow).
Zycze wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia, potem juz tylko samego zdrowia oraz samych szczesliwych dni.
Pzdr.