Dodaj do ulubionych

Nimfy - potęga ich jadu?

18.10.07, 20:21
Witam, Kochani.
Czytam Was od 3 tygodni.Na temat kleszczy,badań,leczenia...wiem sporo,ale
proszę o kilka porad...

Moja historia: IX.07r.ukąszenie przez 6 nimf, które wyjęłam,pozostały ślady
na nogach. Dwie były opite krwią, a po jednej/ok.60godz./pozostał brzydki ślad
i z rany sączył się płyn surowiczy. Insekty włożyłam do pudełka i
pojechałyśmy na pogotowie. P.doktor nie dała mi antybiotyku i właściwie nie
było problemu.
Po kilku dniach pojawił się rumień wokół rany. Zdobyłam już wiedzę n/t i
udałam się do lekarza po antybiotyk. Tak więc dopiero po 3 tygodniach od
ukąszenia dostałam Unidox 1x100mg.
Bez komentarza - miałam kleszcze, rumień=boreliozę, tylko nie było od razu
leczenia!!!
Dzisiaj wiem, że mogłam te nimfy wysłać do Puław, mogłam zrobić badania,
mogłam dostać receptę. Ale skąd o tym mogłam wtedy wiedzieć???
Niełatwo zobaczyć nimfę na skórze!,ktoś pisał, że wygląda jak ziarnko maku,
sprostuję - jak ziarnko piasku. Nie swędziało,wyglądało jak moje maleńkie
znamionka.Trudniej je wyjąć, moje były zupełnie pod skórą,naciskałam i pęsetą
udało się wyciągnąć.Położyłam je na płatku kosmet., bo nie byłam pewna co
to jest? Patrzę, a te istoty nieziemskie maszerują, więc poszły do pojemnika
jako dowód..../nikomu niepotrzebny/.Domownicy nie mogli uwierzyć, że to takie
malizny! i do dzisiaj spotykam się z lekceważeniem sprawy.
Wiem,że nimfy mają mocny jad i stąd moje obawy.

Mam pytanie - czy dawka Unidoxu 1x100mg przez 30 dni jest za mała?, piszecie o
większych.
Macie spory bagaż doświadczeń, może coś mi doradzicie w sprawie leczenia.
Póki co, nie mam typowych objawów,...czasem coś jak dawniej strzyka,
tzw.biomet niekorzystny.

Plusy tej historii - znalazłam informacje, nawiązałam kontakt z dr Beatą,
mieszkam k.Krakowa.., a jeszcze miałam rumień i kleszcze, więc jakieś podstawy
do leczenia.

Pozdrawiam Was wszystkich!!!
Proszę o odzew.

Obserwuj wątek
    • reni5553 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 21:41
      Kleszcz (nimfa) + rumień = 100 % boerliozy
      dawka 2 x 100 mg unidoxu nawet przez 30 dni jest to za małą dawka,
      nie zdoła zwalczyć choroby. Minimalna dawka powinna być dwa razy
      większa w zależności jeszcze od wagi ciała.
      Jak widzisz, czytając nasze wątki, nasze leczenie to nie jest
      jedynie jeden abx i kąbinacje trzech naraz. U Ciebie już też trochę
      czasu minęło więc wymagasz fachowej pomocy.
      Dobrze, że mieszkasz blisko Krakowa, wielu z nas przejeżdża pół
      Polski by tam dotrzeć, albo i całą.
      Musisz być leczona większymi dawkami abx i chyba będą konieczne
      badania na koinfekcje.
      piszę to z własnego doświadczenia
      mnie również "dziabnęła" nimfa i tylko jedna, a narobiła szkód, że
      hoho.

      • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 21:54
        Witaj Reni...
        Dzięki za odpowiedź, czyli jestem we właściwym miejscu.
        Możesz mi powiedzieć,robić WB? czy od razu PCRa?, jeśli tak groźnie się zapowiada...
        Hej!
        • reni5553 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 22:03
          Jesteś już po abx więc WB może Ci nie wyjść (wyjść fałszywie
          ujemnie), ale można spróbować.
          Badania DNA można już robić po ok. tygodniu od ugryzienia i wyniki
          DNA nie są zależne od przyjmowanych wcześniej abx więc tu szybciej
          można potwierdzić chorobę. Jeśli możesz pozwolić sobie na wydatek to
          zrób oba WB i DNA.
          myślę, że po 30-dniowym leczeniu abx DNA będą pewniejsze aby
          potwierdzić bb.
          pamiętaj o citrosepcie przed badaniami :
          minimum 3 dni 3 x po 20 kropli
          jesteś w dobrym miejscu
          powodzenia
          pozdrawiam
          • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 22:11
            Coś już wiem n/t badań, ale każda rada dobra.A teraz doczytam...
            Dzięki.
            Pozdrawiam.
            • franiolek1 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 22:59
              Jezeli juz sie skontaktowalas z Beata, to napewno wiesz, ze robienie
              badan gdy mialo sie rumien po ugryzieniu przez kleszcza jest
              zbedne. Gdy pojawia sie rumien, sprawa jest jednoznaczna, doszlo do
              infekcji i nalezy sie leczyc. Niektorzy potrzebuja papierkowego
              dowodu na bb, by otrzymac leczenie. Ty masz dobrego lekarza blisko
              domu...
              Jedynymi ciekawymi w tym przypadku badaniami sa wspolinfekcje.
              Umow sie jak najszybciej z lekarka i z nia uzgodnij leczenie.
              • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 23:17
                Witaj Franiolek!
                Dziękuję za radę. Różne są opinie n/t boreliozy, a ja niestety jestem
                nowicjuszką, z opóźnieniem, ale jednak jakoś czytam wszelkie informacje.
                A gdybym nie trafiła na to forum, ....to pewnie po wielu latach powieliłby się
                scenariusz...bez leczenia...
                Pozdrawiam.
                • franiolek1 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 18.10.07, 23:48
                  Tak opinie sa rozne. Dlatego nie nalezy isc za tym czy innym glosem,
                  tylko przestudiowac uwaznie FAQ, przeczytac duzo historii ludzi
                  chorych, poszperac w internecie by znalezc rozne informacje i punkty
                  widzenia i samemu zadecydowac, ktora droga najbardziej Ci odpowiada.
                  Potem nalezy juz sie sluchac lekarza i opisac leczenie na forum, dla
                  innych smile
                  Pozdrawiam i ja smile
                  • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 19.10.07, 10:19
                    FAQ przestudiowałam kilka razy. Odwiedziłam większość stron dotyczących tematu.
                    Znana jest mi dieta w candidii, od pół roku jestem na strukturalnej, więc nie
                    używam cukru i słodyczy.
                    Właściwie to nigdy się nie leczyłam, moje kontakty z medycyną ograniczały się do
                    badań okresowych, szczepień p.grypie i leczeniu kataru domowymi
                    sposobami.Starałam się stosować zdrowy styl życia, aż tu nagle dostaję kopa!!!
                    Przeraża mnie przyszłość.
                    Analizuję ubiegły tydzień i przypominam sobie kilka dolegliwości. Któregoś dnia
                    poczułam piasek pod powiekami, brałam krople do oczu, męczyło mnie to 3 dni. A
                    dzisiaj ból wychodzący z oczu i sięgający do głowy.
                    Czy...to się już zaczyna???
                    • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 12:59
                      Kochani, proszę o pomoc.
                      Od 3 dni boli mnie głowa, dzień i noc - ból zaczął się od oka, przeszedł w
                      okolice potylicy,rozsadza głowę. Budzę się w nocy, też mnie męczy. Wczoraj
                      wzięłam pyralgin, ale nie pomógł.To jest nie do wytrzymania!
                      Pomijając ból, nie mogę nawet czytać.
                      Czy po 4 tygodniach od ukąszenia i tygodniu stosowania Unidoxu, mogą pojawić się
                      tak mocne bóle/a może herxy/? Może krętki zlokalizowały się w mózgu
                      i...problem..lub są inne przyczyny?

                      Czy można brać leki przeciwbólowe? przy Unodoxie i czy wogóle one działają?
                      Jak radzić sobie z bólem?
                      Pozdrawiam.
                      • franiolek1 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 13:07
                        Bole glowy byly ( sa?) moim przeklenstwem w boreliozie.
                        Wyprobowalam wszelkie srodki przeciwbolowe - nie pomagalo nic ( przy
                        doxy mozesz je brac);
                        Nalezy sie polozyc, zaciagnac zaslony, zgasic telewizje i radio i
                        przeczekac.
                        Czasami dzialala aspiryna i bol troche odpuszczal, choc nadal
                        trzymalo cisnienie i wrazenie, ze glowa peknie.
                        We Francji niektorzy chwala rivotril, ktory podobno dziala na bole
                        neurologiczne i usypia delikwenta. Nie probowalam.
                        Jest to prawdopodobnie herx, robi sie stan zapalny, spowodowany
                        obumarciem bakterii.
                        Trzymaj sie dzielnie rege.
                        • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 13:45
                          Franiolek, wielkie dzięki.
                          Czytam o tych bólach głowy u innych, ale każdy zmaga się ze swoimi
                          dolegliwościami inaczej..u mnie borel jest100% i dość krótki.
                          Bałam się interreakcji na przeciwbólowe.Muszę dotrwać do poniedziałku.
                          Jak to dobrze, że rozjaśniłaś mi coś o bólu głowy, zaaplikuję leki.
                          Więcej wiem o candidii, stosuję dietę od dawna, więc z tym i widmem grzybka
                          jakoś powinnam dać radę.

                          Dzięki za słowa wsparcia! Jesteś ??? moją imienniczką??
                          Pozdrawiam
                          Joasia.
                          • franiolek1 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 14:00
                            Joasiu
                            Napewno dasz rade smile
                            Pozdrawiam Joasia
                            • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 14:30
                              Joasiu, przynajmniej wiem, w jakim kierunku ma iść leczenie...
                              Mam wsparcie i expresowe odpowiedzi na moje wątpliwości. A to ważne!
                              Pozdrawiam.
                      • mea_51 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 13:09
                        Ja zażywalam naraz 2 aspiryny po 500 mg , trzeba jednak uważać /alergia/ i
                        żołądek / po obfitym posiłku i dużo popić wodą /
                        mea_51
                        • mea_51 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 13:10
                          Do tego 3 x dziennie aspargin .Pozdrawiam
                          mea_51
                          • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 20.10.07, 13:47
                            Mea, wielkie dzięki za rady.
                            Pozdrawiam i życzę miłego, bezbolesnego weekendu.
                            • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 21.10.07, 09:37
                              Reni
                              Mogę wykonać badania na koinfekcje, gdy biorę antybiotyk? czy odczekać?
                              W Lublinie - wysyłkowo?, czy osobiście?.Z wypowiedzi na forum wnioskuję, że
                              trzeba pojechać do Lublina?
                              Drogie są te badania?, płaci się za każdy wskaźnik czy za całość?
                              Czytam, czytam....oczy wysiadają.
                              Z góry dziękuję za odpowiedź.
                              Pozdrawiam.
                              • anna.zyg Re: Nimfy - potęga ich jadu? 21.10.07, 10:16
                                Ja mogę równiez odpowiedzieć. Możesz wysłać próbkę do badania. Krew powinna być
                                odwirowana i wysyłasz samą surowicę. Najpierw zadzwoń do Lublina i spytaj ile ma
                                być tej krwi- w zależności od ilości badań które chcesz zrobić. Ja wysyłałam
                                około 5-6 ml. Próbkę mozna umieścić w kopercie bąbelkowej, ja jeszcze wcześniej
                                włożyłam do jakiegos pudełeczka po lekach. Jedno badanie kosztuje około 90 zł
                                (niektóre 80 zł). Ja robiłam badanie na babeszjoze, bartonelle, chlamydie,
                                mycoplasmy, yersinie, erlihie i zapłaciłam około 520 zł. Płatność przy odbiorze
                                wyników.
                                • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 21.10.07, 10:31
                                  Anna,
                                  dziękuję za szczegółową odpowiedź.Telefon do laboratorium mam.
                                  Pozdrawiam.
                                  • rege2 Re: Moja historia - objawy. 22.10.07, 14:08
                                    Minął miesiąc od ukąszenia...
                                    1.Nimfy zaatakowały nogi od kostek do kolan, jedna plecy.
                                    2.Po kilku dniach pojawia się rumień wokół ranki, w jednym m-cu
                                    ukąszenia.Przemywam rivanolem,po tygodniu rumień znika,a po 2 rana jest zagojona.
                                    Czuję piasek pod powieką, oczy bolą kilka dni, są przekrwione, a powieki
                                    spuchnięte.Biorę "sztuczne łzy", pomaga. Nie łączę tego jeszcze z objawami
                                    boreliozy.
                                    Nic się nie dzieje, czuję się świetnie, tryskam, jak zawsze energią!
                                    Biorę Unidox, życie toczy się dawnym rytmem.
                                    3.Pojawia się drżenie lewej powieki, niebolesne, ale długotrwałe.
                                    4.Następny tik,drży warga,delikatnie ok.2 dni, odczuwam to ,jak znieczulenie u
                                    stomatologa.
                                    5.Bóle głowy!!, a niech to!, kilka dni. Zaczęło się od oka,przeszło w stronę
                                    potylicy.
                                    6.4 tygodnie od ukąszenia-czuję jakby porażenie lewej dłoni,kłucie
                                    szpileczek,znieczulenie u dentysty; pulsuje od nadgarstka ku dwóm
                                    ostatnim palcom już drugi dzień.

                                    Czego nie obserwuję?
                                    -brak objawów grypowych, dreszczy,gorączki, bólu stawów...na szczęście
                                    -nie odczuwam zmęczenia, przygnębienia.

                                    A więc daje się we znaki!
                                    pewnie nie odpuści, czym mnie zaskoczy? I tak szybko się rozprzestrzenia.
                                    Taki zestaw objawów w moim życiu bez chorób, to zbyt dużo!
                                    cdn




                                    • rege2 Re: Moja historia - objawy. 23.10.07, 22:39
                                      Od 3 dni mam lekki niedowład lewej dłoni, dwa ostatnie palce - brak czucia, od
                                      nadgarstka do palców, uczucie jakby pod skórą przemieszczały się mrówki.Zaczyna
                                      mi to przeszkadzać w codziennych zajęciach.
                                      Biorę antybiotyk.
                                      Czy to ustąpi samoistnie?
                                      • rege2 Re: Moja historia - objawy. 02.11.07, 22:20
                                        Minęły 2 tygodnie, drętwienie ręki nie ustępuje! Czemu tak długo mnie trzyma???
                                        Przeszkadza mi to w codziennych obowiazkach, szczególnie w kuchni, nie mogę włwściwie nic robić lewą ręką,otwarcie szafki czy trzymanie talerza jest niemożliwe! Drętwotę palca czuję na klawiaturze, ale aż tak nie przeszkadza.Pocieszam się, jak dobrze, że to nie prawa ręka.
                                        Dzisiaj płakałam, ja nigdy nie płaczę, co się dzieje?, bez powodu?, gdybym nie przestudiowała forum, przyczyn szukałabym raczej w depresji jesiennej.
                                        Nigdy nie chorowałam, tryskałam energią, nie biegałam po lekarzach, raczej po Tatrach!, przeraża mnie taki niedowład, cholerka, nie jestem już samodzielna, garnka nie mogę zestawić z kuchenki!!
                                        I od czasu do czasu te przemarsze mrówek pod skórą.
                                        W domu konflikty, bo ja czegoś nie mogę...
                                        Jak długo u Was utrzymują się takie drętwienia kończyn?
                                        macie jakies sposoby na pozbycie się ich? rozcieranie? maść?
                                        Pozdrawiam Was!
                                        • nataszkam Re: Moja historia - objawy. 03.11.07, 11:30
                                          U mnie drętwienia rąk i zaburzenia czucia głownie palców dłoni, a
                                          także całych rąk podczas snu, trwały jakies 1,5 roku i powoli się
                                          wycofały bez leczenia. W trakcie leczenia, do niedawna drętwiały mi
                                          jeszcze dłonie,kiedy trzymałam je nieruchomo, podczas jazdy
                                          samochodem (jako pasażer), ale od 2 miesięcy już ich nie mam.
                                          Niedawno na jeden dzień wróciło mi drętwienie prawej dłoni- znowu
                                          nie mogłam poruszać myszką; wiązę to z działaniem rifampicyny. Mnie
                                          nie pomagały żadne rozcierania, maści itp. Aby w miarę normalnie
                                          pracowac przy komputerze, musiałam myszkę wymienić sobie na
                                          najmniejszy model. Zbiłam parę szklanek, często ulewałam zupę z
                                          talerzy itp- uroki boreliozy. Tfu! Do tego miałam zawroty głowy i
                                          potykania- taki komplet mi się trafił.
                                          • rege2 Re: Moja historia - objawy. 03.11.07, 15:32
                                            Nataszkam...no to mi objaśniłaś sprawę, czyli trzeba godzić się z losem. Chociaż dzisiaj to już wszystko mi jedno! potworny ból rozsadza czaszkę, plecy... jakby wszystkie żebra się przemieszczały.
                                            2 tygodnie w miarę były spokojne, to następne mogą być w bólach.??
                                            Myślałam,że ulgę przyniosą środki przeciwbólowe, ale organizm skutecznie się ich pozbył!! Oj, tylko łóżko może mnie pocieszyć.
                                            No..dzisiaj z pisaniem mam problem, błąd błędem pogania.
                                            Pozdrawiam.





                                            • rege2 Re: Moja historia - objawy. 23.11.07, 14:28

                                              Witam!
                                              Minęły 2 m-ce od ukąszenia, 8 tydzień przyjmowania Unidoxu, jeszcze 30 dni i zobaczymy????
                                              Czuję się świetnie, nic mnie nie boli, ani głowa, ani oczy, ani kości..jedynie mam świadomość obecnośći kretków w organizmie.Jeden palec nadal drętwy, ale nie dokucza.
                                              Stosuje ścisłą dietę, jem czosnek, na szczęście grzybka brak.
                                              Oczywiście, codziennna lektura forum to moje główne zajęcie. Badań jeszcze nie robiłam, ale był rumień...Zobaczymy, co P.dr zaproponuje?, może je wykonam po przerwie w antybiotykoterapii..??, ostatnio wyczytałam,że warto zrobić PCR, potwierdzić jak skuteczne były antybiotyki.
                                              Jednak wiem,że nie mogę się cieszyć, bo choroba w każdej chwili może dać znać o sobie.I już nie wiem,czy mam prawo mieć nadzieję,że się wyleczę.
                                              Pozdrawiam Was cieplutko.
                                              Joasia
                                              • rege2 Re: Moja historia - objawy. 11.12.07, 14:34
                                                Dzisiaj zaczynam ostatnie opakowanie Unidoxu...nadal bez zmian, nic się nie dzieje, palce dretwe!, czasem boli głowa, ale to może o tej porze roku; kilka dni temu czułam ból w okolicy wątroby, nie mogłam leżeć na prawym boku...
                                                P. dr mnie dobił, potwierdził zdanie innych,że na dzień dzisiejszy nie ma skutecznego leku w Polsce i leczy się na zasadzie prób i błedów.
                                                Znalazłam extra oferty wyjazdów w ciepłe kraje, ale ten Unidox, piszecie, że wywołuje poparzenia! więc znów "wiatr w oczy".
                                                Nie cieszę się z okazji zbliżających się świąt i wszystko jest do kitu..
                                                Czy mogę się gorzej czuć po odstawieniu antybiotyku?
                                                Pozdrawiam Was.
                                                • reni5553 Re: Moja historia - objawy. 12.12.07, 00:20
                                                  rege-gdzie się leczysz ?
                                                  bierzesz sam Unidox ?
                                                  głowa do góry, nie wszystko jest do kitu. Nie będzie do kitu jak sie
                                                  wyleczysz ? Ja prawie dwa m-ce chowam się przed słońcem (co prawda
                                                  jest go mało), a nacieszę się nim latem. Przyjdzie czas na ciacho z
                                                  kremem, przyjdzie czas na słońce. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy
                                                  i trzeba się z tym pogodzić.
                                                  głowa do góry.
                                                  • rege2 Re: Moja historia - objawy. 15.12.07, 09:38
                                                    Witaj Reni!
                                                    Od 3 miesięcy biorę Unidox + osłony+jogurty+ścisła dieta.
                                                    Leczę się właściwie od ukąszenia, u znajomego lekarza,który pomógł wielu osobom
                                                    po pogryzieniach w tropikach...
                                                    Potem zrobię badania, jak będzie -, to do dr Beaty.
                                                    Może będę miała szczęście????
                                                    Po 2 tygodniach moje objawy boreliozy uniemożliwiły pracę,wyłączyły mnie z
                                                    życia,do dziś nie wiem czy to były herxy-trwały kilka dni,ale były mocne, potem
                                                    się nie powtórzyły, teraz jest dobrze, czuję się super!!
                                                    Pozdrawiam Cię.
                                                    Joasia
                                                  • rege2 Re: Moja historia - objawy. 11.01.08, 13:18
                                                    cd
                                                    20 grudnia skończyłam brać Unidox/3 m-ce w sumie/, czułam się świetnie. Nie mogłam spać na prawym boku, bo wątroba bolała, nadal ją czuję.Ale żadnych objawów, mogłam coś tradycyjnie zjeść i wypić, poszalałąm na nartach i miałam dalsze plany....myślałąm,że jestem zdrowa.
                                                    Od 2 dni kłują mnie igły po całym ciele, swędzi to i wkurza, parestezje... jestem jakaś zdenerwowana, rozkojarzona..i przerażona!
                                                    Gdzieś czytałam,że dobre samopoczucie trwa miesiąc, ale nie dawałąm wiary..a tu coś się psuje..
                                                    I nie wiem,czy iść do lekarza, jakiej specjalizacji? i znów brać leki? ...czekać, może minie?
                                                    cdn...
                                                    Pozdrawiam Was.
                                                    Joasia
                                                  • hopekk Re: Moja historia - objawy. 11.01.08, 13:50
                                                    3 miesiace brania to troche mało niestety. Masz szanse wtedy na nawrot w okolo 80%. Jesli sie decydujesz na unidox jako monoterapie - minimum 9 miesiecy. Lub minimum 3 miesiace bezobjawowe.
                                                  • rege2 Re: Moja historia - objawy. 11.01.08, 21:17
                                                    Hopekk..
                                                    No to mnie pocieszyłeś...9 m-cy?????
                                                    podobno w Polsce 21 dni i boreliozę uznaje się za wyleczoną....
                                                    A ja od razu na Unidoxie..i to aż 3 m-ce /mój P. dr to naprawdę naukowiec i
                                                    prekursor,żeby leczyć babę 3 m-ce, nie sadzisz??/
                                                    Ale jak nie wytrzymam, to dzięki za radę, może dolegliwości mnie zmuszą do
                                                    dalszej terapii.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • artur737 Re: Moja historia - objawy. 11.01.08, 21:28
                                                    To leczenie typu 100 mg doxy dziennie to sie w ogole nie liczy w twoim
                                                    przypadku. Wiec je sobie odlicz.

                                                    Jak zle idzie na jednym leku to trzeba rozwazyc leczenie skojarzone u ktoregos z
                                                    naszych lekarzy.

                                                    Sprawdz tez koinfekcje.
                        • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 26.10.07, 20:44
                          Wizyta u lekarza!
                          -Rumień jest jeszcze?
                          -Nie.
                          -To dobrze.
                          -Mam lekki niedowład ręki...
                          -To od kręgosłupa.
                          -Mam okropne bóle głowy od kilku dni, co robić?
                          -Brać t.przeciwbólowe.
                          ........
                          Jestem kolejną osobą na tym forum, która miała kleszcze, rumień i typowe objawy
                          boreliozy, ale tę jednostkę chorobową ...lepiej wykluczyć.Dla medyków jestem
                          hipochondryczką???? czy co??
                          "Pacjencie radź sobie sam".
                          • nataszkam Re: Nimfy - potęga ich jadu? 26.10.07, 20:45
                            "Lekarzu, ulecz samegosiebie"- niestety, tylko tędy droga...
                            • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 27.10.07, 22:49
                              Czuję się dobrze, nic nie boli oprócz... drętwiejącej ręki.Wydaje się to
                              podejrzane, a może choroba uderzy ze zwiększoną mocą za tydzień lub dwa? Ponoć
                              ma cykl 4- tygodniowy.
                              Czy też tak było u Was?
                              • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 29.10.07, 09:31
                                Ponawiam pytanie: czy komuś z Was cierpną kończyny? Od tygodnia mam zdrętwiałą
                                dłoń i brak czucia w palcach.Czy ktoś tak miał?
                                Proszę o odpowiedź.
                                • mea_51 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 29.10.07, 11:42
                                  Drętwienia wszelakiej maści to dla mnie chleb codzienny, czasami mniej, czasami
                                  więcej - trochę trudno z tym żyć, po leczeniu będzie lepiej! Pozdrawiam
                                  mea_51
                                  • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 05.11.07, 20:01
                                    Zaczyna się trzeci tydzień , dretwienia nie ustepują. Czy nie za wcześnie od ukąszenia się pojawiły? Jestem jakaś słaba, jakbym odpływała z mojego ciała.Może to 2 tygodnie gorszego samopoczucia?
                                    Jesteście już doświadczeni, a dla mnie te wszystkie dolegliwości to coś nowego...Oj,pójdę spać!
                                • marteczkac1 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 30.10.07, 12:15
                                  Drętwienia i niedowłady rąk miałam, trwały tak od 2-4 dni potem
                                  przechodziło i w nastepnym cyklu tak samo. Przeszło po 9 miesiącach
                                  leczenia.
                                  • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 30.10.07, 12:25
                                    U mnie ten niedowład utrzymuje się już 9dni. Przeszkadza mi w codziennym
                                    funkcjonowaniu, nie mogę ,odkręcić kranu, butelki..,panować nad kierownicą.
                                    Czytałam tu, że ludzie przestają prowadzić samochody, bo mają silne paraliże.
                                    Pocieszam się, że to lewa ręka, bo mogę pisać,itd..ale czy nie zdarzy się coś
                                    gorszego?
                                    Dzięki za info.
                                    Pozdrawiam Cię cieplutko.
                          • rrrenifer Re: Nimfy - potęga ich jadu? 26.10.07, 21:05
                            u mnie "lekarz" ma 3 pozytywne ellisy... i chce wykluczyć boreliozę
                            dokładniejszym badaniem, bo ellisa często wychodzi fałszywie pozytywna, a to co
                            mi dokucza, to zapewne co innego (w końcu brałam antybiotyk aż 4 tygodnie). Jak
                            im się nie uda WB wykluczyć, to pomyślą o wykluczeniu punkcją (nadal nie
                            potwierdzeniu). Wrrrr, jakieś ostre narzędzie w kieszeni się otwiera.
                            W skrócie na niektórych "lekarzy" szkoda czasu. Ale i tak co jakiś czas
                            spróbujemy pewnie... a może się znajdzie prawdziwy lekarz (kilku już jest), a
                            może dla pomocy doraźnej (poziom sukcesu pewnie też różny).
                            • agat-ka Re: Nimfy - potęga ich jadu? 29.10.07, 15:06
                              A ja po 2óch miesiącach abx dozylnych zrobiłam PCR RT na życzenie
                              lekarza i wyszedł ujemny, poprosiłam o dalsze leczenie bo krętki
                              moga być nie tylko we krwi i po dwóch m-cach mineły wszystkie
                              objawy, zrobiłam elisse teraz i wyszło IgM nisko dodatnie ,
                              wcześniej było dodatnie, IgG ok 0,5 i lekarz zaproponował
                              zakończenie leczenia ale jakby się pogorszyło to kazał zrobic znowu
                              PCR RT. rrrenifer zmień lekarza !!!
                              • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 29.10.07, 15:46

                                Agat-ka, jak długo w sumie trwało Twoje leczenie? Ale jesteś szcześciarą, z taką diagnozą...
                                Pozdrawiam Cię cieplutko.
                                • agat-ka Re: Nimfy - potęga ich jadu? 30.10.07, 11:09
                                  Od połowy VI zaczęłam niewłaściwie Unidoxem i do szpitala zakaźnego
                                  trafiłiłam trafiona silnym herxem na dożylne , ciągnęli 28 dni
                                  biotrakson , pryw. przedłuzyłam 21 dni , później wydębiłam sumamed,
                                  viregyt , teraz jeszcze kończe duomox. Brałam więc w sumie 4,5
                                  miesiąca abx , ostatni mc już po ustapieniu wszystkich objawów.
                                  Myslałam jeszcze niedawno że ciezar w stopach mam po boreliozie ale
                                  okazało sie ze od płaskostopia. Miałam neuroborelioze i zaburzone
                                  odruchy neurologiczne, wszystko mineło. Teraz juz spokojnie usuwam
                                  ewentualne toksyny za pomoca Alveo i Detox firmy Vision. Lekarz
                                  powiedział że musze odbudowac własną odporność żeby mnie ta franca
                                  krętek juz nie zaatakowała więcej. Tez pozdrawiam Cię serdecznie.
                              • rrrenifer Re: Nimfy - potęga ich jadu? 03.11.07, 17:58
                                dawno nie zaglądałam, to i odpowiedź trochę późno. To co opisałam to zakaźnik...
                                i na pewno się u niego nie leczę (kazali przyjść kontrolnie za czas jakiś to
                                poszłam, ale przecież bez nadziei na coś sensownego). Mam wspaniałą panią doktor
                                już od czasu dłuższego smile
                            • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 08.11.07, 20:01
                              Czytam historie, tak podobne do mojej, wystarczyłoby tylko daty zmienić. Biore od 4 tyg. antybiotyk, mam coraz mocniejsze objawy i po lekturze sprawozdań różnych ludzi przestałam zupełnie wierzyć w moje wyzdrowienie.
                              Bo kiedy za rok, dwa?..a co potem? Jeszcze te problemy z lekarzami, własciwie jesteśmy zostawieni sami sobie.
                              Sprzeczności w informacjach / brać citrosept, nie brać/...i już nie wiem co robić i co stosować?
                              Każdy wierzy na początku,że się uda....
                              Życzę Wam powodzenia w leczeniu.
                              • reni5553 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 08:12
                                Mam nadzieję, że nie rezygnujesz z leczenia...?
                                • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 09:35
                                  Reni,leczę się i nie rezygnuję z leczenia.
                                  Ale po przeczytaniu wielu, wielu podobnych historii do mojej, zaczynam wątpić....czy kiedykolwiek się wyleczę.
                                  dopiero miesiąc, a ja już mam "sparaliżowane" życie!!!!, to nie ja decyduję o sobie, ale moje dolegliwości....
                                  E...dość tego jęczenia.
                                  • reni5553 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 11:37
                                    masz rację- dość jęczenia smile)
                                    musisz uwierzyć w wyzdrowienie by osiągnąć sukces.
                                    przez najbliższy czas musisz dostosować swój rytm życia do pór
                                    brania leków, do stanów gorszego samopoczucia.
                                    a wszystko to po to by potem było lepiej
                                    by być zdrowym
                                    • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 13:11
                                      Reni, dzięki za wsparcie.
                                      Może to takie okresowe stany depresyjne,...jestem jakaś rozbita i nie mam dawnej werwy, nie mogę się zebrać do niczego dosłownie,ani nie czytam, ani nie sprzątam, nawet zakupy "na poprawę humoru" nie pomagają.
                                      Pozdrawiam Cię - Joasia
                                      • wilija Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 16:19
                                        Czy moglbabys podac mi jakies namiary do tej lekarki z Krakowa?
                                        • rege2 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 17:54
                                          wilija napisała:

                                          > Czy moglbabys podac mi jakies namiary do tej lekarki z Krakowa?
                                          Dr Beata Kowalska-Werbowy
                                          - mail: bb.werbowy@poczta.onet.pl
                                          Dr prowwadzi wątek na forum: Jestem lekarzem.
                                          • reni5553 Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 18:03
                                            rege2, a mi tam pomogły ostatnio zakupy na poprawę nastroju smile).
                                            Wcześniej nawet do sklepu z najfajniejszą biżuterią nie chciało mi
                                            się iść. Wszelkie receptory szczęścia mi opadły i nic mnie nie
                                            cieszyło.
                                            Chodziłam jak struta.
                                            Jak jest poprawa od razu chce się żyć.
                              • zazule Re: Nimfy - potęga ich jadu? 09.11.07, 16:34
                                leczenie pewnie długo ale jaks sie człoweik poprawia to odrazu jest
                                weicej siły i motywacji do leczenia. Citrosept brac tylko przed
                                badanim PCR - tak nie brac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka