Sprawa wygląda tak:6 lat temu, kiedy urodziła się moją córcia miałam
objawy boreliozy ale nikt wtedy tego nie wiązał z tą chorobą, Ania
przyszła na świat przez cesarskie cięcie (bo była ułożona główką do
góry) ; urodziła się bez żadnych ubytków neurologicznych

zupełnie
zdrowa....karmiłam ją piersią przez rok...
Teraz też nie ma jakichś specjalnychobjawów boreliozowych- jedynie
częste infekcje górnych dróg oddechowych (ale tak ma wiele dzieci)-
i raczej ich nie łączę z tą chorobą..
Czy powinnam mimo to zbadać ją na tą chorobę? Czy można ją przekazać
karmiąc? Czy tak długo nie dawała by wyraźnych objawów...? Jak
uważacie?