Dodaj do ulubionych

Borelioza w mediach

06.05.08, 09:53
Witam
Nie ma, z wyjatkiem może "Służby Zdrowia" z października 2007 r,
publikacji, w tym naukowych, poważnie i przedstawiajacych rownież
stanowisko ILADS mówiacych o boreliozie i koinfekcjach. Stąd i mój
pomysł, by pisać i mowic gdzie się da. Być moze niedługo ukaze się
artykuł o boreliozie w pismie "Wróżka", wysłałem e-maila do
TVN "Rozmowy w toku"-obiecali że zrobią program , maja i mnie tam
zaprosić.Proszę wejdżcie na stronę TVN"Rozmowy w toku" i napiszcie
do nich jeśli chcecie wystąpić!
Coraz wiecej osób ma poważne problemy zdrowotne, chodzą po różnych
specjalistach, a okazuje się że to borelioza, która może być np
mylnie rozpoznawana jako sm, rzs, fibriomialgia, idiopatyczne
porazenie nerwów czaszkowych, zespół przewleklego zmęczenia.
Nie czuje sie medialna gwiazdą, boję się występować publicznie, ale
sprawę nieszczęsnej boreliozy trzeba, gdzie się da, nagłaśniać.
Pozdrawiam
Piotrek K
Obserwuj wątek
    • aqarel Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 10:13
      Bardzo dobrze robi to Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę ....te występy w TV
      wypadły dobrze,pojedyńcze osoby nie mają szansy na przebicie się....jedynie co
      mogą wskórać to przypięcie sobie łatki lekomanów i hipochondryków.
      • borelka46 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 10:40
        Aqwarel, zapomniałaś,że to nasz Pan dr.który pierwszy zdecydował stanąć przed
        kamerą i do tego nie dla prywatnego poklasku czy kariery medialnej ale w obronie
        prawdy i chorych.
        Panie Piotrze tą drogą wielkie brawa dla Pana. Bardzo dobra inicjatywa,mam
        jednak wątpliwości czy to program dla tego tematu- tam wypowiedzi moderuje się
        dla sensacji a nasi chorzy przy przerywaniu wypowiedzi i stresie gubią się -
        typowy objaw już rozsianej BB. Z drugiej strony każde wejście na antene mimo
        niekompetencji dziennikarzy, odrobinę przyciąga uwagę publiczną. Myślę,że dobrze
        byłoby takie działania obgadać ze SCHNB, bo oni prowadzą już kilka projektów w
        tych kierunkach, ustalanie działań wszystkich zainteresowanych czyli nas
        chorych, w obecnej sytuacji wręcz lekceważenia BB - może przynieść dużo większe
        efekty niż pojedyncze nieskoordynowane inicjatywy wide sprostowanie tvn, i
        wczorajszy program śniadaniowy tvp2.
        Gorące pozdrowienia Panie Piotrze i czy po tym wystąpieniu, rozdzwoniły się
        telefony u Pana, czy może ktoś z mediów lub świata medycznego chce wiedzieć więcej?
        • ewa475 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 11:05
          Panie doktorze,przede wszystkim gratulacje i wielkie podziękowania za wczorajsze
          wystąpienie,również dla niezrównanej Prezessmile
          Prawie każdy z nas przeszedł drogę przez mękę do własnoręcznie przez siebie
          postawionej diagnozy.Do tego jeszcze zmowa milczenia,lekceważenie przez lekarzy
          i kleszczy i rumienia,złe leczenie nawet przez w miarę rozumiejących o co chodzi
          zakaźników,ale..procedury!
          A tak by się chciało aby choroby odkleszczowe były leczone poważnie.Liczymy na
          zmianę procedur w Stanach,liczymy na Stowarzyszenie,które gdzie może na razie
          nagłaśnia sprawę i oswaja opinię publiczną,liczymy na Pana.
          Kto przez to przeszedł ten wie,reszta zamyka oczy i sprawy nie ma.
          Ja w telewizji nie wystąpię za boga,wystarczyło że wczoraj patrzyłam na program
          w II-ce,tak bardzo się stresowałam,że do wieczora trzymały mnie bóle.Bardzo więc
          podziwiam Pana i Lilkę,że Wam udało się to wytrzymać,choć też na pewno nie było
          Wam łatwo.
          Dziękuję i pozdrawiam serdecznie,Ewa.
    • greta32 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 11:32
      Rozmowy w Toku, bez względu jak nazwiemy ten program-mają duża
      ogladalność i o to nam chyba chodzi. Aby nagłośnic problem. Dlatego
      uważam,że to dobry pomysł. A jsli jeszcze uda nam sie narzucic jego
      formę to bedzie fajnie.
      • swigonka Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 11:36
        tez uważam, że to dobry pomysł. nie zawsze mowa jest o panienkach na
        ulicy, sexie, czy rozmiarze biustu. e. Drzyzga czasem porusza i
        trudne tamty i potrafi sie przy tym zachować. wiele razy pojawiały
        sie już temataty medyczne. a oglądalnośc jest bardzo duża.
        • anyx27 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 11:48
          Uwazam, ze rozmowy w toku to dobry pomysl smile oglada je duuuuzo
          ludzi. Ja wprawdzie niewielkie doswiadczenie w tv mam (milionerzy,
          gra w ciemno hi hi wink), ale do krakowa to na moj obecny stan zdrowia
          za daleko sad
    • stowarzyszenie.borelioza Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 19:06
      Do Stowarzyszenia zwraca sie coraz wiecej przedstawicieli mediow z
      prosba o udzial w programach czy reportazach. Nie mozemy sami sie w
      to angazowac. Nie chcielibysmy, zeby ktos pomyslal, ze tylko pare
      osob jest w Polsce chorych. Jest nas wiele, kazdy to odrebny
      przypadek, kazdy z nas ma wiele do powiedzenia o tej chorobie.
      Niejednokrotnie wiecej niz niejeden lekarz.
      Tylko ze pracownikom mediow sie wydaje, ze dzis do nas zadzwonia a
      jutro mamy sie stawic na nagraniesad.
      No i na dzis mamy znalezc jedna osobe do wystapienia w czwartek na
      zywo w radio w Katowicach. I do gazety "Oliwia" bohaterke reportazu -
      dziewczyne ale najlepiej wyleczona, zeby bylo optymistycznie.
      Czy sa chetni?

      A jesli chodzi o "Rozmowy w toku" to tylko pod warunkiem, ze beda
      one na poziomie i oddadza dramatyzm chorych i prawdziwy obraz tej
      choroby.
      • anyx27 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 19:30
        Ja pisalam kiedys list do Olivii w sprawie boreliozy i byl on nawet
        wydrukowany w gazecie, ale to bylo dawno, no i ja nie jestem
        wyleczona sad ale historia mojej choroby jest dluuuga i pokazuje caly
        jej dramatyzm, wedrowki po lekarzach, pelny wachlarz objawow, i
        chyba o to chodzi. w kazdym razie, jestem chetna, jakbym mogla pomoc.


        Wczoraj w Rozmowach w toku bylo o dzieciach cierpiacych na
        nieuleczalne choroby i bylo to zrobione na poziomie.
        • swigonka Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 20:32
          ja moge jechać do radia- nie ma problemu.
          • ewa475 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 21:24
            Brawo Swigonkasmile czy można to jakoś nagrać będzie?
          • stowarzyszenie.borelioza Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 21:31
            Swigonko dziękujemy za chęci i przy najbliższej okazji skorzystamy, bo do radio
            eM już mamy ochotniczkę. Czujemy, że będzie takich próśb coraz więcej, więc
            chyba zaczniemy robić bazę danych przyszłych gwiazd radia i telewizji wink

            Anyx a Ty już jesteś zdrowa?
            • anyx27 Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 21:36
              No wlasnie w tym problem, ze nie jestem sad lecze sie dopiero 3
              miesiace. pozdr
      • miroslaw111 Re: Borelioza w mediach 20.06.14, 23:50
        Hehe już to widzę ja jestem jeszacze średnio chory ale nastepnego dnia dać im pełny przebieg o chorobie tak skomplikowanej jak mało która absurd.

        Co do tematu "wyleczonej" to temat rzeka,proponuję dowolną chorą wysłać na 3tygodnie do zakażnika czyli IDSA i na następny dzień niech opowiada jak cudownie ozdrowiała dzięki doktorowi z powiatowego szpitala zakażnego ;PPP
    • swigonka Re: Borelioza w mediach 06.05.08, 22:32
      czemu chcą osobe wyleczoną. powinnien być to raczej obraz osoby,
      która jest w trakcie leczenia, zmagania się z tym świństwem.
      przecież to ma trafić do ludzi...
      • truethompson Re: Borelioza w mediach 07.05.08, 01:13
        Moze wystarczy powiedziec, ze jest poprawa i beda zadowoleni.
        Czesc takich warunkow dziennikarskich niekoniecznie musi byc spelniona w stu
        procentach i mozna sie chyba targowac.
        • anyx27 Re: Borelioza w mediach 07.05.08, 01:17
          Tak samo bylo w Dzien Dobry TVN z p. Jarkiem. powiedzieli, ze
          borelioza jest u niego wyleczona, a ktos pisal na forum, ze jest z
          nim w kontakcie i to nieprawda, bo nadal sie leczy.
          Wydaje mi sie, ze to powinna byc historia o dlugiej drodze do
          prawidlowej diagnozy, o problemach zdrowotnych, codziennym zyciu,
          uciazliwym leczeniu, klopotach ze sluzba zdrowia....
          A nie tak latwo, szybko i przyjemnie - kleszcz, rumien, diagnoza,
          miesiac abx i po sprawie. bo niby czemu mialby sluzyc taki artykul?
          • rzepcia3 Re: Borelioza w mediach 07.05.08, 08:06
            Powinno być też o nawrotach - jak u mnie ;/
            Od przyszłego tygodnia wracam do abx.
            • njurek7 Re: Borelioza w 'Gazecie Wyborczej' 07.05.08, 11:06
              Dziś wyczytałem w GW że za dwa tygodnie będzie cała strona na
              temat"Co nas gryzie w lesie".
              Czyżby coś drgnęło w naszej sprawie ?
              • likorek Re: Borelioza w 'Gazecie Wyborczej' 07.05.08, 12:00
                Czy ktoś ma znajomości w Gazecie Wyborczej, żeby przed publikacją
                ktoś z redakcji skontaktował się ze Stowarzyszeniem? To bardzo ważne
                Gazeta ma ogromny zasięg i jak tam napiszą coś nie tak pójdzie na
                całą Polskę. To nasza największa szansa, jeżeli temat będzie dobrze
                przedstawiony.
                • dx771 Re: Borelioza w 'Gazecie Wyborczej' 07.05.08, 12:06
                  Wysłałem zapytanie do znajomego który jest na jakimś kierowniczym stanowisku w
                  AGORZE.
                  • swigonka Re: Borelioza w 'Gazecie Wyborczej' 07.05.08, 12:28
                    napisałam do wyborczej. podałam też namiary na stowarzyszenie.
                    • kosa05410 Re: Borelioza w 'Gazecie Wyborczej' 07.05.08, 12:57
                      Mysle, ze to dobry pomysl. Ja tez napisze na listydogazety@gazeta.pl
                      Im wiecej naszych nagabywan, tym wiekszy moze byc skutek.
                      Piszcie!
                    • njurek7 Re: Borelioza w 'Gazecie Wyborczej' 07.05.08, 12:57
                      Również napisałem list do GW z namiarami na Stowarzyszenie i nasze
                      forum.
                      • dx771 Do Pani prezes Stowarzyszenia. 07.05.08, 16:52
                        Mam pewne informacje nt. kontaktu lecz nie wiem na jaki adres je
                        przekazać. Pozdrawiam.DX
                        • likorek Re: Do Pani prezes Stowarzyszenia. 07.05.08, 20:28
                          Dx dziekuję, informacje najlepiej przesłać na adres stowarzyszenia
                          albo mój gazetowy - likorek@gazeta.pl - ale tu nie zawsze dochodzi.
                          • dx771 Re: Do Pani prezes Stowarzyszenia. 07.05.08, 20:59
                            Poszło na 2 poczty.

                            Pozdrawiam.DX
              • likorek do njurek7 07.05.08, 23:45
                Napisz proszę gdzie wyczytałeś o tym artykule. Czy to było w
                lokalnym dodatku do GW, jezeli tak to w jakim mieście.
                • njurek7 Re: do ikorek 08.05.08, 08:42
                  Str. 20 ogólnopolska "Zdrowa środa". U góry w prawej stronie -
                  zapowiedź: za 2 tygodnie: Co nas gryzie w lesie.
                  Gazetę kupiłem w Częstochowie.
                  • dx771 Re: do ikorek 08.05.08, 08:56
                    Podaj z kiedy ta wyborcza!
                    • njurek7 Re: do dx 771 08.05.08, 09:05
                      Gazeta wyborcza wczorajsza tj.7.05./środa/.
                      • dx771 Likorku 08.05.08, 09:30
                        ...wszystkie informacje poszły wraz z kontaktem do Stowarzyszenia. Bardzo bym
                        chciał aby się udało nawiązać kontakt z G.W. i bardzo mi zależy aby ktoś w końcu
                        napisał że chociażby na przykładzie członków Stowarzyszenia jest to choroba
                        często dotyka niejednokrotnie kilku członków w rodzinie.

                        A jakby jeszcze namówić dziennikarza na jeszcze jeden artykuł o przykładowych
                        przypadkach do jakiego stanu doprowadziła nas choroba. Bez kontrowersji w
                        leczeniu - tylko o chorobie - nie o chorobie uciążliwej jak to jest teraz
                        przedstawianie lecz chorobie rujnującej życie.
                      • njurek7 Re: do dx 771 i do ikorek 08.05.08, 09:34
                        Czy nikt nie znalazł tej informacji o której pisałem ?
                        Jeszcze raz: GW z dn.7.05./środa/ str. 20 "Zdrowa Środa". Strona
                        poświęcona snu. W prawym górnym rogu zapowiedż : za 2 tygodnie >>Co
                        nas gryzie w lesie<<.
                        Proszę o odpowiedź.
                        Czy ja kupiłem inną Wyborczą ?
                        Czy może było o tym tylko w Częstochowie ?
                        Podobno to miasto cudów, ale bez przesady.
                        Pozdrawiam serdecznie.
                        • dx771 Re: do dx 771 i do ikorek 08.05.08, 09:45
                          Osoba która chce nam pomóc w kontakcie z dziennikarzem prosiła o te informacje
                          które nam podałeś. Wielkie dzięki.
    • stachenka Re: Borelioza w mediach 07.05.08, 18:27
      Hihi, gdyby tak było, miałabym wklęsłą klatkę big_grin
    • stowarzyszenie.borelioza Re: Borelioza w mediach 08.05.08, 10:14
      W tej chwili , aż do 11.00 w radio eM występuje nasza koleżanka Elunia.
      www.radioem.pl/?page=radio_on_line
      • grizac Re: Borelioza w mediach 08.05.08, 10:36
        Dobrze jej idzie smile
        • borelka46 Re: Borelioza w mediach 08.05.08, 10:52
          Może ktoś to nagrał i da nam tutaj posłuchać?
          • dx771 Dla Stowarzyszenia. 08.05.08, 17:21
            Wysłałem Wam namiary na tych dziennikarzy - ale oni już o zainteresowaniu
            Stowarzyszenia artykułem już wiedzą.
            • ewa475 Re: Dla Stowarzyszenia. 08.05.08, 18:58
              Nie da się usłyszeć Eluni jakimś cudem,dopiero weszłam na forum?
              • grizac Re: Dla Stowarzyszenia. 08.05.08, 19:07
                Mnie udało się słuchać raptem dwóch wejść (może z 6 minut), ale to co mówiła Ela
                my przecież doskonale wiemy. To było raczej skierowane do osób, które nie mają
                pojęcia o chorobach odkleszczowych. I było powiedziane bardzo spokojnie,
                profesjonalnie i... kurcze, ale na tym forum jest utalentowanych osób smile
                • ewa475 Re: Dla Stowarzyszenia. 08.05.08, 20:00
                  Właśnie chciałam ten talent usłyszećsmile
                  • swigonka Re: Dla Stowarzyszenia. 23.08.08, 11:50
                    i co z tymi "rozmowami w toku" panie dokorze? odezwali się ponownie?
                    • mamut72 Re: Dla Stowarzyszenia. 23.08.08, 23:29
                      Doktor jest teraz na urlopie. Trzeba podbić wątek na początku
                      września...
                      • njurek7 Zdrowie dla każdego. 06.09.08, 12:21
                        Ukazał się w necie nr 10 Zdrowia dla każdego z tematyką kleszczową.
                        www.zdrowiedlakazdego.pl/archiwum/nr10.pdf
                        • azagnese Re: Zdrowie dla każdego. 06.09.08, 15:32
                          dlaczego nie pisza o boreliozie bardziej dramatycznie? tak, jak jest
                          naprawde. pisza w takim skrocie i tak "delikatnie", ze z punktu
                          widzenia zdrowego czlowieka nie wyglada to az tak zle...
                          z tego artykulu mozna wywnioskowac, ze wystarczy wziac antybiotyk i
                          juz.
                          dlaczego nie pisza o tym, jakie objawy dokladnie moze wywolac?

                          te artykuly w prasie sa zbyt lagodne... zdawkowe...

                          ja od kiedy jestem chora, spotykam roznych ludzi, kiedy opowiadam o
                          boreliozie otwieraja oczy i usta ze zdziwienia... ludzie czesto
                          nawet nie wiedza co to jest, a jesli wiedza to nie wiedza ze taka
                          powazna choroba...

                          jak ja zachorowalam, to moja wlasna rodzina mi nie wierzyla.
                          poczatkowo patrzyli na mnie ze zdziwieniem, co ja opowiadam.
                          mysleli, ze troche sie rozczulam nad soba.
                          dalam im do poczytania to forum, to dopiero zadzialalo.
                          moj chlopak tez dopiero jak przeczytal forum to mu szczeka opadla.

                          moze powinni w gazetach publikowac niektore fragmenty forum, np.
                          watki osob ktore sie dlugo lecza i jakie maja objawy, z jakimi sie
                          spotykaja cierpieniami.

                          to mogloby otworzyc oczy ludziom...

                          • anyx27 ALS spowodowane boreliozą? 06.09.08, 23:58
                            www.sportfan.pl/artykul/3385/straszna-choroba-atakuje-pilkarzy-dlaczego-wlasnie-ich

                            • anyx27 Re:Borelioza w mediach 09.09.08, 13:24
                              W nocy ogladalam (a wlasciwie moj maz, bo ja nie znosze takich
                              programow) program dokumentalny o lekarce, ktora robi ludziom sekcje
                              zwlok. miala dziewczyne, ktora dostala jakby wstrzasu
                              anafilaktycznego, ale nie wiadomo z jakiego powodu. leki
                              przeciwwstrzasowe podane w szpitalu nie pomogly. podczas badania
                              narzadow wewnetrznych byla zszokowana, ze tak mloda dziewczyna ma
                              tak zniszczone niedotleniem narzady. musiala chorowac od dawna. nie
                              znaleziono przyczyny zgonu, ale w wywiadzie przeprowadzonym z
                              rodzicami zostaly wymienione choroby, na ktore wczesniej chorowala.
                              stwierdzono, ze wlasciwie na nic powaznego nie chorowala, zwykle
                              przeziebienia, a kilka lat temu na borelioze, ale zostala wyleczona.
                              • azis_she Re:Borelioza w mediach 09.09.08, 15:37
                                Jedyna znajomosc ktorą mam, to gazeta fakt ... Wiem ze duzo ludzi ma negatywne
                                spojrzenie na ta gazete ... Ale bardzo duzo ludzi ja czyta i sprzedaz tej gazety
                                jest ogromna . Mozemy to w jakis sposób wyorzystac !! Pozdrawiam serdecznie
                                Justyna H.
                              • wroteknowynick Re:Borelioza w mediach 13.04.13, 08:38
                                >zniszczone niedotlenieniem

                                bardzo ciekawe
                                • wroteknowynick Re:Borelioza w mediach 11.09.13, 18:54
                                  ALS i borelioza video.foxnews.com/v/2584466440001/living-with-lyme-disease/
                                  • beatrisbwp Re:Borelioza w mediach 06.02.14, 00:39
                                    dzis w TLC o 22.30 byl program pt.,,tajemnicza epidemia,, bylo takze o boreliozie,polecam
                                    • beatrisbwp Re:Borelioza w mediach-jej sie udalo:) 06.02.14, 00:41
                                      vimeo.com/65479794

                                      tak na poprawe humoru.....
                                      • olineq22 Re:Borelioza w mediach-jej sie udalo:) 06.02.14, 08:59
                                        Film "under our skin" robi wrażenie....
    • marzena1963 Re: Borelioza w mediach 12.04.13, 18:36
      vod.pl/troche-zdrowia,86935,w.html
      film znajduje sie w linku:
      wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/czy-polsce-grozi-plaga-kleszczy,1,5465523,wiadomosc.html
    • makachosia Re: Borelioza w mediach 07.05.14, 13:36
      vod.pl/polimaty-atak-kleszczy,149520,w.html
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 09.05.14, 03:37
      Zdrowe kleszcze pomogą ocenić skuteczność leczenia boreliozy

      Łukasz Januszkiewicz, 07.05.14

      Czy żywe kleszcze mogą być przydatne w diagnostyce boreliozy? Wyniki prezentowanej publikacji wskazują, że tak.

      Ksenodiagnoza – tak nazywa się technika, jaką posłużyli się naukowcy z Bostonu. Pozwala ona pośrednio zidentyfikować chorobę zakaźną wykorzystując jej naturalnych nosicieli, w tym przypadku kleszcze. W poniższym badaniu oceniono po raz pierwszy wstępną przydatność tej techniki, wykorzystywanej do tej pory w diagnostyce zakażeń zwierząt, u ludzi. Określono bezpieczeństwo a także standardy wykonywania ksenodiagnozy.

      Przypomnijmy, borelioza jest najczęstszą chorobą przenoszoną przez kleszcze; odpowiadają za nią bakterie Borrelia burgdorferi. Większość przypadków tej choroby jest uleczalna, lecz problemem pozostaje zespół poboreliozowy, które występują stosunkowo rzadko.

      Do badania włączono 36 dorosłych ochotników mieszkających w stanach Maryland, Connecticut i Massachusetts. 10 z nich miało zespół poboreliozowy; 10 miało wysokie stężenie przeciwciał przeciwko B. burgdorferi po leczeniu antybiotykiem; 5 miało rumień wędrujący, leczono nich antybiotykami w przyszłości; 1 osoba miała rumień wędrujący i rozpoczęła antybiotykoterapię w chwili umieszczenia kleszcza; 10 było zdrowymi ochotnikami.

      Badani zgodzili się na umieszczenie pod ubraniem do 30 wyhodowanych w laboratorium larw kleszczy. W miarę możliwości autorzy umieszczali kleszcze na skórze, gdzie mogła być obserwowana wysypka lub blisko stawów. Po 4-6 dniach usuwano kleszcze ze skóry i sprawdzano obecność boreliozy.

      Autorzy zaobserwowali dobrą tolerancję ksenodiagnostyki. Najczęściej zgłaszanym działaniem niepożądanym był łagodny świąd skóry w miejscu położenia kleszczy. Niestety nie zawsze udawało się uzyskać wystarczającą ilość krwi z kleszczy, by przeprowadzić ksenodiagnostykę. 23 osobom z boreliozą przetestowano co najmniej jednego kleszcza; u 19 wynik był negatywny, u 2 niejednoznaczny prawdopodobnie z powodu skażenia laboratorium. DNA bakterii wykryto u jednej osoby z rumieniem wędrującym, którą poddano ksenodiagnostyce podczas wczesnego etapu leczenia i u jednego ochotnika z zespołem poboreliozowym.

      Autorzy wskazali, że głównym ograniczeniem pracy była mała ilość badanych, którym podjęto próbę wykonania ksenodiagnostyki. Potrzebne są dalsze badania, które pokażą czy metoda ta może być przydatna w diagnostyce pacjentów po cyklu antybiotykoterapii z powodu boreliozy.

      Bibliografia
      - www.sciencedaily.com/releases/2014/02/140212132901.htm

      źródło: - www.lekarzzakaznik.pl/publikacje/33961
      • makachosia Re: Borelioza w mediach 21.05.14, 13:51
        www.styl.pl/zdrowie/porady/news-borelioza-jak-sie-przed-nia-chronic,nId,1429269
        • makachosia Re: Borelioza w mediach 21.05.14, 13:51
          www.styl.pl/zdrowie/porady/news-jesli-kiedys-ugryzl-cie-kleszcz,nId,293869?parametr=embed_tyt_zdj_lead
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 28.05.14, 23:40
      28 maja 2014, 13:47
      "U nas raczej nikt się tym nie zajmie". W trzech placówkach nie chcieli dwulatce wyciągnąć kleszcza

      Pani Agnieszka musiała przejechać ponad 50 km, zanim jej dwuletniej córeczce usunięto kleszcza. Wcześniej odprawiono ją z kwitkiem w przychodni i dwóch szpitalach. Nasi eksperci mówią o braku dobrej woli, a my mamy dowody, że takie przypadki nie są odosobnione. Zadzwoniliśmy do szpitala, nikt "nie palił się" do pomocy potrzebującemu dziecku.

      - Proszę jechać do Zgierza... albo Łodzi - mówi pracownik szpitala w Łęczycy. To usłyszała w minioną niedzielę pani Agnieszka, która przez trzy godziny szukała placówki, która podjęłaby się wyjęcia kleszcza z ucha jej dwuletniej córeczki.

      Kobieta szukała pomocy lekarza, bo sama bała się wyjąć kleszcza. Dziennikarze TTV "Blisko Ludzi" udowodnili, że w podobnej sytuacji może znaleźć się każdy.

      Poprosili panią Agnieszkę, żeby zadzwoniła do najbliższych placówek po raz kolejny (tym razem przy włączonych kamerach) i powiedziała, że jej dziecko potrzebuje pomocy po złapaniu kleszcza. Jak się okazało – pracownicy dwóch szpitali znajdujących się najbliżej mówili to samo, co w minioną niedzielę – czyli, żeby szukać pomocy gdzie indziej.
      "Raczej nikt się tym nie zajmie"

      Pracownicy szpitala w Łęczycy stwierdzili na początku, że w placówce "raczej nikt się tym nie zajmie". Dopiero, kiedy kobieta zaczyna dopytywać, dlaczego nikt nie chce pomóc dziecku z alergią na ukąszenia pracownik szpitala zmienia zdanie:

      - Proszę podjechać. Nie wiem jednak, jak sprawę oceni lekarz - mówi głos w słuchawce.
      Podobnie przebiegła rozmowa z pracownikiem szpitala w Zgierzu.

      Trzy godziny odsyłania
      Pani Agnieszka spod Parzęczewa w minioną niedzielę naprawdę potrzebowała pomocy. I chociaż za każdym razem informowała, że jej dwuletnia córeczka jest uczulona na ukąszenia, nikt nie chciał jej pomóc. Ciężarna kobieta musiała z córeczką przejechać blisko 50 km, krążąc od placówki do placówki, zanim jeden z lekarzy pomógł.

      Rozpoczęło się od wizyty w nocnej i świątecznej pomocy medycznej w Ozorkowie. Nasza bohaterka (w siódmym miesiącu ciąży) przyjechała tutaj poszukać pomocy. Lekarz internista jednak kleszcza nie wyjął - bo "nie miał wystarczających do tego warunków".

      - Lekarz obawiał się, że może dojść do zakażenia, dlatego skierował rodzinę do szpitala dziecięcego - mówi Danuta Szymczykiewicz z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi, która odpowiada za działanie przychodni.

      Dr Piotr Krawczyk ze szpitala im. Biegańskiego, specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych nie może zrozumieć tego argumentu.
      - Wyjęcie kleszcza, podobnie jak pobranie krwi, to elementarz dla każdego lekarza. To trwa sekundę - podkreśla dr Krawczyk.

      Pani Agnieszka razem z córką została poinstruowana, żeby jechać do szpitali w Łęczycy, Zgierzu albo Łodzi.

      Nie ma chirurga, nie ma pomocy
      Rodzina spod Parzęczewa zdecydowała się poprosić o pomoc w Łęczycy, ponieważ ta była najbliżej. Pani Agnieszka już w drodze zadzwoniła do szpitala, tam się dowiedziała, że w placówce nie ma chirurga na dyżurze.

      - To musiało być jakieś nieporozumienie, musimy wyjaśnić tę sprawę. Chirurg jest u nas całą dobę - będzie potem tłumaczył przed kamerami dr Andrzej Pietruszka, dyrektor łęczyckiego szpitala.

      Pani Agnieszka w niedzielę jednak musiała dalej szukać pomocy. Podjechała więc z córką do Zgierza. Tutaj jednak też odesłano ją z kwitkiem. Tomasz Olędzki, dyrektor ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu dzisiaj twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.

      - Stan dziecka nie zagrażał jego życiu lub zdrowiu, więc skierowaliśmy rodzinę do szpitala rodzinnego w Łodzi - mówi dr Olędzki.

      Długa ucieczka przed boreliozą
      Rodzina w końcu trafiła do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Zanim tu przyjechali, spędzili w drodze niemal trzy godziny i przejechali 50 km. Specjaliści w Łodzi wyjęli kleszcza, dzisiaj po nim nie ma śladu. Pozostały za to pytania bez odpowiedzi.

      - Każda minuta ma znaczenie, kiedy chodzi o kleszcza. Trzeba usunąć go bez zbędnej zwłoki - mówi tvn24.pl dr Piotr Krawczyk, specjalista ds. chorób zakaźnych.
      Krawczyk dodaje, że ma to znaczenie zwłaszcza u dzieci.
      - Nie wolno dopuścić do powikłań, bo dzieciom nie można podawać wszystkich leków, którymi leczymy np. boreliozę - tłumaczy.

      Źródło: www.tvn24.pl/lodz,69/u-nas-raczej-nikt-sie-tym-nie-zajmie-w-trzech-placowkach-nie-chcieli-dwulatce-wyciagnac-kleszcza,433204.html
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 30.05.14, 22:12
      Uwaga, kolejna groźna choroba przenoszona przez kleszcze
      Tomasz Kobosz
      29 maja 2014 01:03

      Niewiele chorób ma tak trudną do wymówienia nazwę. Neoehrlichiozę, a właściwie wywołującą ją bakterię Candidatus Neoehrlichia mikurensis odkryto zaledwie 4 lata temu. Wiedza o tym przenoszonym przez kleszcze schorzeniu wciąż jest bardzo skąpa. Kto choruje najczęściej?

      Naukowcy z Sahlgrenska Academy wykazali, że bakteria ta stanowi ryzyko głównie dla już chorych osób, które zażywają leki immunosupresyjne. Chorobę roznoszą gryzonie i kleszcze w Azji i Europie. Do tej pory zanotowano 19 przypadków, z czego aż 6 w Szwecji.

      Okazało się, że osoby obarczone największym ryzykiem zakażenia mają najczęściej ponad 50 lat, cierpią albo na chorobę hematologiczną, albo reumatyczną i przechodzą aktualnie terapię immunosupresyjną z np. chemioterapią lub kortyzonem.

      Oprócz Szwecji przypadki zachorowań w Europie odnotowano w Szwajcarii, Niemczech i Czechach. Kontakt z kleszczem przypominała sobie mniej niż połowa chorych.

      Objawy neoehrlichiozy są niespecyficzne – u kilku pacjentów występowały np. zakrzepy w nogach lub naczyniach głowy i nie powiązano tego z zakaźną przyczyną. Inne typowe symptomy, takie jak gorączka, bóle mięśniowe i stawowe, mogą być wywoływane przez pierwotną chorobę. Prawie nic nie wiadomo o tym, jak zakażenie bakterią Candidatus Neoehrlichia mikurensis wpływa na osoby zupełnie zdrowe.

      Po zdiagnozowaniu neoehrlichiozy pacjent zdrowieje po zastosowaniu antybiotyków.

      Źródła: Sahlgrenska Academy / Kopalniawiedzy
      - www.medexpress.pl/start/komu-grozi-neoehrlichioza/43849/
      • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 31.05.14, 00:02
        Zbadano nową chorobę przenoszoną przez kleszcze. Jest trudna do wykrycia, ale łatwa do wyleczenia
        Małgorzata Matzke, Deutsche Welle 30.05.2014 18:53

        Bakteria odkleszczowa Candidatus Neoehrlichia mikurensis, odkryta w 2010, jest szczególnie groźna dla ludzi z upośledzoną odpornością - wywołuje u nich skrzepy i zatory. Zespół naukowców pod kierownictwem Christine Wenneras z Sahlgrenska Akademie w Goeteborgu opublikował wyniki swoich badań w fachowym czasopiśmie "Clinical Infectious Diseases".

        Międzynarodowy zespół europejskich naukowców, który zbadał schorzenia wywołane przez bakterię odkleszczową, zaznacza, że schorzenia te są trudne do wykrycia, ponieważ objawy mogą być mylnie interpretowane przez lekarzy.

        Bakterie Neoehrlichia mikurensis występują w Europie i Azji i przenoszone są przede wszystkim przez kleszcze. Do tej pory znanych jest 19 przypadków zachorowań. Naukowcy ze Szwecji, Niemiec, Czech i Szwajcarii przejrzeli się bliżej 11 przypadkom i ustalili typologię chorych.

        Ludzie obarczeni największym ryzykiem zakażenia mają ponad 50 lat, cierpią albo na chorobę hematologiczną, albo reumatyczną i przechodzą aktualnie terapię immunosupresyjną, np. chemioterapię lub terapię kortyzonem - wyjaśnia Christine Wenneras.

        Rozpoznanie po dwóch miesiącach od ukąszenia
        W raporcie kompilującym dane kliniczne i laboratoryjne uwzględniono zarówno przypadki opublikowane (6), jak i nieopublikowane (5) z lat 2010-2013. Mediana wieku pacjentów, głównie mężczyzn (8), wynosiła 67 lat. Chorzy mieszkali w Szwecji, Szwajcarii, Niemczech i Czechach. Prawie wszyscy (10) przeszli terapię immunosupresyjną, a u większości (8) przeprowadzono splenektomię (usunięcie śledziony). Kontakt z kleszczem przypominała sobie mniej niż połowa chorych. Rozpoznanie infekcji następowało zazwyczaj po dwóch miesiącach od ukąszenia

        Bakterii nie da się hodować, więc nie wychwytują jej rutynowe badania
        Nie ma danych dotyczących częstości występowania neoehrlichiozy u ludzi. Powodem jest przede wszystkim trudność wykrycia infekcji. Bakterii nie da się hodować, a to oznacza, że nie jest ona wychwytywana przez rutynowe badania diagnostyczne. Co więcej, objawy są zwodnicze: u kilku pacjentów występowały np. zakrzepy w nogach lub naczyniach głowy i nie powiązano tego z zakaźną przyczyną. Inne typowe symptomy, takie jak gorączka, bóle mięśniowe i stawowe, mogą być wywoływane przez pierwotną chorobę.

        Nie wiadomo też prawie nic o tym, jak infekcja wpływa na zdrowych ludzi, którzy nie przyjmują immunosupresantów. Po zdiagnozowaniu neoehrlichiozy pacjent zdrowieje całkowicie po leczeniu antybiotykami, zazwyczaj doksycykliną.

        Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''
        - wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16067020,Zbadano_nowa_chorobe_przenoszona_przez_kleszcze__Jest.html#BoxWiadTxt
        • long94 Re: Borelioza w mediach 02.06.14, 22:33
          Przy takiej ilości stwierdzonych przypadków właściwie nic nie wiadomo. Stwierdzenie, że jest szczególnie groźna dla ludzi z upośledzoną odpornością jest oczywiste - jak każda bakteria. To, że u takich pacjentów ją wykryto też nie jest niczym dziwnym - tacy chorzy są lepiej diagnozowani. Jedno mnie zadziwia: w wielu krajach europoejskich stwierdzono jej występowanie, tylko nie w Polsce. Jesteśmy kolejną "zieloną wyspą"??? Moim zdaniem świadczy to tylko o poziomie naszej medycyny. W dodatku na stronie nt.interia.pl/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-nowa-choroba-niebezpieczna-dla-ludzi-z-oslabiona-odpornoscia,nId,1433272 można przeczytać bardzo ocenzurowane (i przekłamane) tłumaczenie zamieszczonego przez Ciebie artykułu. Nie chcę komentować całości, ale przytoczę fragment: " Pojawienie się neoehrlichiozy w naszym kraju jest mało prawdopodobne, choć czujne powinny być wszystkie osoby podróżujące do krajów skandynawskich". Może w trosce o nasze zdrowie "dziennikarze" nie powinni wcale pisać o żadnych chorobach.
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 07.06.14, 21:00
      Borelioza sprzed milionów lat

      Data: 2014-06-03
      Źródło: ["PAP"]

      W bursztynie sprzed milionów lat znaleziono kleszcze, które były nosicielami bakterii boreliozy. Okazuje się, że ta choroba jest dużo starsza niż dzieje człowieka – informują naukowcy na łamach „Historical Biology”.

      Borelioza jest groźną chorobą przenoszoną przez kleszcze, w których ślinie i wymiocinach mogą znajdować się krętki Borrelia. Choroba przebiega etapami, począwszy od rumienia w miejscu ugryzienia kleszcza i objawów grypopodobnych, aż po fazę rozsianą, która może dać o sobie znać po latach w postaci zapalenia stawów czy neuroboreliozy.

      Pierwsze badania nad boreliozą podjęto na początku XX w., jednak złożoność objawów i utajenie przebiegu choroby sprawiły, że musiało minąć kilkadziesiąt lat, zanim powiązano objawy neurologiczne i zapalenia stawów z ukąszeniami kleszczy.

      Bursztyny, w których znaleziono kleszcze, pochodzą sprzed 15 mln lat z Dominikany. Naukowcy z Oregon State University (USA) zidentyfikowali cztery kleszcze z dominikańskich złóż bursztynu datowanych na 15-20 mln lat. Odkryto w nich komórki, przypominające dzisiejsze krętki Borrelia.

      Jak wyjaśnia prof. Georg Poinar, borelioza towarzyszyła ludzkości prawdopodobnie od zawsze. Najstarszy znany przypadek występowania choroby u człowieka to tzw. Człowiek Lodu, myśliwy sprzed 5.3 tys. lat, którego szczątki znaleziono w alpejskim lodowcu.

      Poinar, który od 30 lat bada zaklęte w bursztynie owady, zidentyfikował już m.in. patogeny malarii i leiszmaniozy sprzed milionów lat. Ostatnio w bursztynie sprzed ok. 100 mln lat odkrył komórki przypominające bakterie riketsje, wywołujące m.in. tyfus. Mogły one więc zarażać dinozaury.(PAP)

      - esculap.com/news/135043/Borelioza_sprzed_milion%C3%B3w_lat
      • dx771 Re: Borelioza w mediach 09.06.14, 11:25
        Przypadkowo znalazłem w sieci: pierwsza strona lokalnej gazety.

        Nie wiem o czym jest artykół, ale myślę że powoli wielkie kolo zaczyna się coraz szybciej toczyćsmile

        Jest coraz większa obawa i strach przed kleszczami (obserwuję) i myślę że jeszcze z 5-7 lat a oficjalna medycyna będzie miala wielki orzech do zgryzienia gdy świadomość Lyme będzie duża

        www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140609/JEDYNKI01/140609476
        Pozdrawiam.DX

        www.borelioza.org/
        • gosi_k Re: Borelioza w mediach NTO 11.06.14, 09:36
          www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140501/REGION/140439994
          www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140609/ZDROWIE/140609468
          Dobrze, że się o tym pisze, jednak drugi artykuł wprowadza w błąd (że badanie za 40zł rozwiewa wątpliwości).
          • raf.99 Re: Borelioza w mediach NTO 18.06.14, 13:27
            www.facebook.com/borelioza.org/posts/688782964500938
            www.facebook.com/borelioza.org/posts/684750098237558
            www.facebook.com/borelioza.org/posts/681647508547817
            www.facebook.com/borelioza.org/posts/708157109230190
            W najbliższą sobotę, 21.06.2014 ok. 08:15 w Programie 1 PR rozmowa o boreliozie i innych chorobach odkleszczowych - z udziałem @borelioza.org | Lyme Poland, www.polskieradio.pl/7,jedynka
            • raf.99 Re: Borelioza w mediach NTO 19.06.14, 08:15
              Dziś, 19.06.2014, ok. 20:20 - 20:40 w TV Polsat News - o boreliozie i kleszczach - z udziałem @borelioza.org | Lyme Poland
              • raf.99 Re: Borelioza w mediach NTO 19.06.14, 11:13
                UWAGA: rozmowa w Polsat News niestety się nie odbędzie ze wzgledu na zmianę ramówki.
                Bieżące wydarzenia polityczne górą uncertain
                • fionka21 Dolny Śląsk RR 20.06.14, 17:56
                  Dziś o godz. 21.30 w Radiu Rodzina (FM, 92,0) godzinna audycja o boreliozie, również z udziałem borelioza.org
            • raf.99 Re: Borelioza w mediach NTO 21.06.14, 17:05
              Rozmowa w PR1: www.facebook.com/borelioza.org/posts/709753899070511
              • beatrisbwp Re: Borelioza w mediach NTO 22.06.14, 12:59
                Juz parę razy natknęłam się na film dokumentalny pt,, tajemnicza epidemia''.
                W miasteczku Leroy zaczely pojawiac sie przypadki zachorowań na touretta. Lekarze twierdzili ze to zaburzenia konwersyjne. Coraz więcej osób zaczęło chorować to stwierdzili ze to psychoza tłumu!! (może niedługo o Nas tak będą mówić wink ). Widać dokładnie jak lekarze robią z ludzi debili!!!Szok jak system potrafi zrobić z ludzi wariatów. Osoby miały objawy jak bole stawów, mięśni, drzenia mięśni, uczucie grypy, zmeczenie itp.oczywiście tiki, a lekarze wmawiali ze to wszystko od psychiki.... Znalazł się jeden lekarz, który chciał im pomóc, twierdził że to infekcja. Podał antybiotyki po których poczuly się lepiej. Tez podejrzewano borelioze
                • kicu2011 kafeteria.tv 24.06.14, 06:58
                  wywiad
    • adrian_fenig Re: Borelioza w mediach 10.07.14, 18:29
      Witam,
      W dniu dzisiejszym (10-07-2014) w "Panoramie" na TVP2 był obszerny reportaż o rosnącej epidemii boreliozy. Podano, że w tym roku zarejestrowano już około 4500 przypadków - o 1000 więcej niż w analogicznym okresie 2013r.
      Ponadto były wywiady z lekarzem, pacjentką, leśnikiem i pracownikiem pzh. Naprawdę sporo materiału. Szkoda tylko, że na pasku na dole ekranu był napis "bolerioza" i taką też nazwę wymawiał spiker, ale do tego to już chyba trzeba się przyzwyczaić.
      • adrian_fenig Re: Borelioza w mediach 10.07.14, 19:04
        Link do powyższego materiału:
        panorama.tvp.pl/15688161/10072014-1800
        (od 16 minuty).
    • kicu2011 Rekordowa liczba zachorowań na boleriozę. 16.07.14, 07:07
      MedOnet
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 04.08.14, 18:06
      Wściekła Kathleen Hanna
      Urszula Jabłońska
      14.05.2014 , aktualizacja: 13.05.2014 14:23


      Rok 2011. W Waszyngtonie trwa marsz na rzecz planowanego rodzicielstwa. "Popierajcie zdrowie kobiet!" - głoszą plakaty i transparenty. Na mównicę wchodzi chuda i blada 40-latka z czarnym kucykiem, w płaszczyku w kolorze groszku. Trzy lata wcześniej uczestniczyła w podobnej imprezie zapowiedziana jako "Kathleen Hanna z zespołu Bikini Kill i Le Tigre!". Nie była wtedy w stanie wykrztusić słowa. Nagle przestała słyszeć na jedno ucho, czuła, jak paraliżuje jej połowę ciała, zaczęła się zataczać, jakby była pijana. Odwieziono ją natychmiast do szpitala. Lekarz nie był w stanie powiedzieć, co jej jest.

      (...)

      W 2006 roku na próbie przed koncertem w Północnej Karolinie dzieje się coś dziwnego. Kathleen nie może wydobyć z siebie głosu. Wpada w panikę, odwołuje koncert. Lekarze mówią: bronchit, zapalenie zatok, przewlekłe zapalenie płuc. Przepisują antybiotyki. Z trudem udaje jej się dotrwać do końca zaplanowanej trasy. Ostatni koncert odbywa się w Nowym Jorku, publiczność nie pozwala im zejść ze sceny.

      - Moje ciało powiedziało mi, że powinnam przestać - tłumaczy. - To było bolesne, że coś mi mówi, co mogę, a czego nie mogę robić. Chciałam być silną osobą, która poradzi sobie ze wszystkim. Nie chciałam obalać mitu, który miałam na swój temat.

      Czuje się coraz gorzej, zaczynają się zaburzenia mowy, są dni, kiedy nie może chodzić. Każdy lekarz mówi co innego. W jednym tygodniu dowiaduje się, że ma stwardnienie rozsiane, w kolejnym - że cierpi na chorobę zwyrodnieniową stawów. Załamuje się coraz bardziej. Spędza godziny w internecie, usiłując sama się zdiagnozować.

      Dopiero w 2010 roku jakiś lekarz wpada na pomysł, żeby przebadać ją na boreliozę. Kathleen przypomina sobie, że pięć lat wcześniej została ukąszona przez kleszcza. Rozpoczyna wyczerpującą antybiotykoterapię. Lekarze wszczepiają jej specjalną rurkę, która biegnie wzdłuż żyły na prawym ramieniu, żeby dostarczyć lekarstwo bliżej serca. Kiedy jest gorzej, nawet dojście do toalety jest dla niej wyzwaniem.

      Nie wie, ile czasu jeszcze będzie na chodzie. Chce, żeby coś po niej zostało, zabiera się do porządkowania archiwum. Oddaje swoje ziny i listy do biblioteki New York University's Fales, która tworzy kolekcję materiałów związanych z ruchem Riot Grrl, planuje reedycję płyt Bikini Kill, występuje w filmie dokumentalnym "The Punk Singer", w którym podsumowuje historię swojego życia.

      Po dwóch latach choroba wchodzi w stan remisji. Kathleen śmieje się, że w wieku 45 lat wybudowała sobie pomnik: - Czuję się, jak ktoś, kto myślał, że umiera, i wybrał wszystkie pieniądze z karty kredytowej, a potem wyzdrowiał i musi z tym żyć.

      - www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,15930640,Wsciekla_Kathleen_Hanna.html
    • zyjatko12 Re: Borelioza w mediach 17.08.14, 00:34
      Nie wiem, czy już było, ale wrzucam:
      wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,15833090,Chorzy_na_wszystko_od_jednego_kleszcza__Do_10_tys_.html
    • dobbiaco Re: Borelioza w mediach 17.08.14, 14:19
      www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/grozna-odmiana-kleszcza-i-alergia-na-czerwone-mieso-alarm-w-usa,457831.html
      • miroslaw111 Re: Borelioza w mediach 24.08.14, 14:25
        kobieta.onet.pl/zdrowie/dwa-szpitale-odmowily-dziecku-usuniecia-kleszcza-sa-kary-nfz/y2r1z#play
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 17.08.14, 16:35
      2014-08-12

      Uwaga Kleszcze !

      Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Węgorzewie ostrzega przed kleszczami, których ukąszenia mogą być bardzo niebezpieczne dla człowieka.

      W Polsce zwiększa się populacja kleszczy pod wpływem wielu czynników, między innymi ocieplenia klimatu a zatem ryzyko narażenia na ukąszenie kleszcza jest wysokie. Województwo warmińsko – mazurskie ma bardzo wysoki współczynnik zapadalności na boreliozę (dwukrotnie wyższy niż w kraju) i kleszczowe zapalenie mózgu (sześciokrotnie wyższy niż w kraju). W tym roku w powiecie węgorzewskim zarejestrowano już 12 przypadków zachorowań na boreliozę, gdzie w całym 2013 roku było ich 10. W ubiegłym roku zarejestrowano również 1 przypadek zachorowania na KZM.

      Ukąszenia kleszczy są bezbolesne, ponieważ ślina kleszcza zawiera wiele substancji biochemicznych w tym środki miejscowo znieczulające. Dlatego np. po powrocie ze spacerów, wypraw do lasu należy dokładnie obejrzeć całe ciało zwracając uwagę na małe punkciki ponieważ larwa kleszcza przenosząca zakażenie KZM mierzy zaledwie 0,6 mm do 1 mm.

      Aby we właściwy sposób usunąć kleszcza należy chwycić go np. pęseta jak najbliżej skóry. Następnie pewnym ruchem oderwać go (nie wykręcać!). Jeśli pozostaną części kleszcza wbite w skórę, należy je usunąć tak szybko, jak tylko możliwe. Paraliżowanie kleszcza olejem, kremem, masłem lub jego wykręcanie może spowodować wstrzyknięcie przez kleszcza jeszcze większej ilości materiału zakaźnego do ciała (kleszcz wtedy „wymiotuje”wink. Po wyjęciu pasożyta, ranę należy przemyć środkiem dezynfekującym, a ręce umyć wodą z mydłem.

      Przeciwko KZM można się zaszczepić, przeciwko boreliozie szczepionki jeszcze nie wynaleziono, a jest to choroba, której lekceważyć nie powinniśmy. Wywołuje m.in. zmiany zapalne stawów, przewlekle zapalenia mózgu i opon mózgowo – rdzeniowych, niedowłady, porażenie nerwów obwodowych, zaburzenia czucia, zaburzenia psychiczne i pamięci, zmęczenie (napadowe lub stałe), ociężałość, bóle głowy (zwykle części potylicznej), bóle i kurcze mięśni.

      Choroby ludzi przenoszone przez kleszcze:
      · kleszczowe zapalenie mózgu
      · borelioza
      · tularemia
      - ehrlichioza
      · babeszjoza
      · gorączka Q
      · gorączka plamista Gór Skalistych
      · dur powrotny

      Więcej informacji na stronie:
      - www.kleszczeinfo.pl

      - www.powiatwegorzewski.pl/aktualnosci.php
      • igm_20_4_pmr Re: Borelioza w mediach 26.08.14, 22:48
        Proponuje obejrzeć ze zrozumieniem czy może być to prawdą ?
        vod.pl/programy-tv/teorie-spiskowe-jessego-ventury/63bf3#0
    • adrian_fenig Film "Borelioza - cicha epidemia" 11.10.14, 21:48
      Borelioza - cicha epidemia Lyme Disease, a silent epidemic
      Scenariusz i reżyseria: Chantal Perrin
      Dokument, Francja, 2014, 52 min.

      NAJBLIŻSZA EMISJA
      20:00 ŚRODA 29 PAŹDZIERNIKA
      PLANETE+
    • fionka21 Artykuł w Gazecie Prawnej 23.11.14, 13:29
      serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/836984,hipochondryk-i-histeryk-nie-to-pacjent-w-kleszczach-boreliozy.html
      • pies_z_laki_2 Re: Artykuł w Gazecie Prawnej 23.11.14, 18:35
        Hipochondryk i histeryk? Nie, to pacjent w kleszczach boreliozy
        autor: Mira Suchodolska22.11.2014, 07:00

        Jak wynika z badań przeprowadzanych przez naukowców z PZH – Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – ludzie zakażają się głównie na skutek ukłuć zakażonych kleszczy.


        Hipochondryk. Histeryk. Pacjent problemowy. Wszystko go boli. Nie może spać. Ma problemy z chodzeniem. Z widzeniem i kojarzeniem. Najpierw ląduje na oddziale zakaźnym, potem w psychiatryku. Wreszcie na rencie, bo diagnozują u niego SM albo alzheimera. A to pacjent z boreliozą, która przeszła do postaci rozsianej przewlekłej. Ofiara systemu. Medycznego.


        Oto jeden z bohaterów naszej opowieści: krętek, zwany z łacińska Borrelia burgdorferi (bo to on jest zwykle odpowiedzialny za cierpienia ludzi z naszej strefy geograficznej). Bardzo inteligentna, cwana bakteria, nie bez powodu nazywana wielkim imitatorem. Gdyby przyrównać ją do człowieka, przybrałaby postać niebezpiecznego przestępcy, cichego dusiciela, który – aby dopaść ofiarę – wciela się w wiele postaci, kłamie, a kiedy go dopadniemy, udaje bezbronnego, aby za chwilę tym brutalniej zaatakować. Jest bezwzględna i podstępna, więc nazbyt często umyka policyjnym, to jest medycznym, statystykom. Co gorsza, przez funkcjonariuszy medycyny jest zwykle niedoceniana. A jej działanie zatacza coraz szersze kręgi. Nie budzi takiej grozy jak wirus eboli czy choćby oswojony już HIV, jest traktowana z większym pobłażaniem niż stara, dobra gruźlica. Niesłusznie. Bo sieje równie duże, jeśli nie większe spustoszenie. Zwłaszcza że ma do pomocy w swojej zbrodni legiony paskudnych pajęczaków zasiedlających nasze lasy, pola i łąki. Parki i cmentarze. Nieużytki i przydomowe ogródki. Kleszcze. Są wszędzie. To obcy, z którymi nie nauczyliśmy się walczyć – niczym w horrorze klasy C.

        Ale to nie film, tylko przerażająca rzeczywistość. I dobrze by było się z nią zmierzyć.

        Statystyka, z której niewiele wynika

        Kiedy popatrzeć na mapy epidemiologiczne, można dostrzec, że zachorowalność na boreliozę w naszym kraju przyspieszyła. Jeśli w 2006 r. oscylowała na poziomie 15 zachorowań na 100 tys. mieszkańców, to w 2013 r. przekroczyła wskaźnik 33 (przy czym na Podlasiu jest on większy niż 100, a w Wielkopolsce wynosi tylko 7). To i tak niewiele, gdyż w krajach naszych sąsiadów, z podobnym ekosystemem, notuje się znacznie więcej przypadków. Na przykład w Estonii i na Litwie zachorowalność na boreliozę przekracza 100 przypadków na 100 tys. mieszkańców, a w Słowenii nawet 150.

        W dodatku osoby, w kraju i za granicą, które zajmują się profilaktyką i terapią tej choroby, ostrzegają: to wszystko dane mocno niedoszacowane. Specjaliści z amerykańskiego CDC (Centers for Disease Control and Prevention, odpowiednik naszego sanepidu) uważają, że nawet 10-krotnie. Niektórzy nasi specjaliści twierdzą, że w polskich warunkach wskaźnik zapadalności należałoby przemnożyć razy pięć. Choćby (ale nie tylko) z powodu nieszczelności systemu raportowania. Wszyscy zaś twierdzą, że borelioza powinna być traktowana jako równie niebezpieczna i zagrażająca zdrowiu publicznemu co HIV czy gruźlica. – Ostrożnie szacując, realna liczba zachorowań w Polsce prawdopodobnie przekracza 50 tys. nowych przypadków rocznie – uważa Rafał Reinfuss, wiceprezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę, które działa od 2006 r. Tworzą je ludzie, którzy sami chorowali lub borykali się z tą dolegliwością u bliskich osób. To niełatwe. Problemy są przynajmniej dwa, te zasadnicze: kłopoty z diagnostyką i nieskuteczna terapia. Do tego kilka mniejszych, ale także dolegliwych.

        Dr Kozak choruje i przegląda na oczy

        Dr n. med. Marek Kozak jest lekarzem anestezjologiem, wiceordynatorem Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Bonifratrów w Katowicach. I jednym z nielicznych jeszcze w Polsce lekarzem od leczenia boreliozy niestandardową metodą ILADS. Jego zainteresowanie tym schorzeniem zaczęło się kilka lat temu od pogryzienia przez kleszcze. – Pamiętam trzy, które mnie ucięły – opowiada. Z tym że wielu chorych w ogóle nie zanotowało takiego incydentu w swoim życiu: nie zauważyli, a może zapomnieli. On miał to szczęście, że jest lekarzem i zanotował. W dodatku miał jeden z koronnych objawów boreliozy, czyli rumień wędrujący – owalne zaczerwienienie na skórze, które może wystąpić w całkiem innym miejscu niż tym ugryzionym przez kleszcza. U połowy zakażonych nie występuje w ogóle. – Dwa razy miałem rumień, dwa razy, na wszelki wypadek, leczyłem się metodą standardową stosowaną w naszej służbie zdrowia – wspomina. Standard polega na przyjmowaniu przez 3–4 tygodnie antybiotyku, on brał 100-miligramowe dawki doksycykliny. Przyjmuje się, że taka kuracja jest zupełnie wystarczająca, gdyż skutecznie eliminuje bakterię z organizmu. Tyle że on się czuł coraz gorzej. Wymienia: miał zawroty głowy, zaburzenia widzenia i słuchu, bóle mięśni i kręgosłupa, drętwienie kończyn. Tak przez pięć lat – nieskuteczne szukanie przyczyn dolegliwości, nieskuteczne kuracje. On przynajmniej nie miał kłopotów, jakie mają inni chorzy – żeby w ogóle uzyskać konsultację medyczną, jakąś pomoc. Sam też szukał, choćby w światowej literaturze medycznej. – Dopiero po pięciu latach, za pomocą bardziej zaawansowanych testów niż te powszechnie stosowane, doczekałem się właściwej diagnozy i zdecydowałem na terapię metodą ILADS – mówi. Polega ona na długotrwałym – w jego przypadku rocznym – przyjmowaniu koktajlu różnych antybiotyków, z których każdy działa na inne tkanki organizmu i jest skuteczny wobec różnych form bakterii. – Często bywa, że chora jest cała rodzina. Choćby z tego powodu, że jak mają psa, chodzą z nim w te same miejsca, gdzie roi się od kleszczy – tłumaczy. Teraz jest wyleczony i sam leczy.

        Rafał Reinfuss, wiceprezes SCHNB, opowiada swoją historię: w 2009 r. czuł się źle. Gorączka, dreszcze – wydawało się, że infekcja wirusowa, pewnie grypa. Tak się to zwykle zaczyna i zwykle ludzie – także on – lekceważą objawy. Aspiryna, herbata z cytryną i przechodzi. O tym, że „grypę” poprzedziło ugryzienie przez kleszcza, przypomniał sobie poniewczasie. Był wysportowanym człowiekiem, dużo czasu spędzał na łonie natury. A tam kleszcze żyją i gryzą. Jego jeszcze ukąsiły dwa następne. I choroba przeszła w stan przewlekły, z neurologicznymi objawami. Reinfuss, politolog z wykształcenia, jest menedżerem w branży hotelarskiej. Nadszedł moment, że nie był w stanie pracować. Bóle głowy, sztywnienie karku, porażenie kończyn. Ale to nie wszystko: do cierpienia fizycznego doszły zaburzenia poznawcze i luki w pamięci. – Zapominałem ludzi i ich nazwiska. Nie pamiętałem, co robiłem przed momentem. Czy wypełniłem papiery, czy nie. Czy policzyłem pieniądze. Pisząc, przestawiałem cyfry i litery. Ciągle łapałem się na tym, że nie wiem, bo nie pamiętam. Nie byłem w stanie przeczytać krótkiego e-maila. Mówiąc, bełkotałem. Gubiłem słowa i wątek. – wspomina. Mówi, że czuł się jak zombie. Nie miał sił, wciąż był zmęczony, choć wypoczywał. Miał zaburzenia snu. Kłopoty jelitowe. Objawy trudne do przyporządkowania jednej chorobie.

        cdn
      • pies_z_laki_2 Re: Artykuł w Gazecie Prawnej 23.11.14, 18:36
        Lekarz rodzinny rozpoznał u niego boreliozę, ale przyznał, że nie ma pojęcia, jak ją leczyć. Dał więc skierowanie do poradni zakaźnej. Tam odbyła się rozmowa. – Miał pan kleszcza? – Miałem. – A rumień? – Nie. – Hm, sytuacja jest niejasna, ale przepiszemy leczenie podstawowe. Trzy tygodnie antybiotyku. – A ja czułem się coraz gorzej – mówi Reinfuss. I dodaje, że na szczęście, szukając pomocy, trafił na stowarzyszenie i tam na podstawie doświadczeń innych pacjentów znalazł dla siebie pomoc. Dziś jest wyleczony i pomaga innym. Jak zapewnia, jego przypadek to nie jest najgorsze, co się może przydarzyć człowiekowi z Borrelia burgdorferi. – Znany jest mi przypadek kobiety, która chorowała przez dwadzieścia lat, ale lekarze nie byli w stanie postawić właściwej diagnozy i dostosować terapii – opowiada. U niej krętek zaatakował mięsień sercowy, co samo w sobie powinno być sygnałem, że w grę może wchodzić właśnie zakażenie tą bakterią. Jednak błąkała się od specjalisty do specjalisty, leżała na wielu szpitalnych oddziałach, wszystko bez efektów. – Zabrakło wiedzy, szerokiego spojrzenia, otwartości na najnowsze zdobycze nauki – podsumowuje.

        Co mówią akademicy

        Oficjalne obowiązujące w Polsce wytyczne dotyczące boreliozy mówią: można się nią zakazić wyłącznie na skutek pokąsania przez kleszcza, który musi przebywać w ciele przynajmniej 24 godziny. Jedynym charakterystycznym objawem jest rumień. Pozostałe mogą przypominać inne choroby. Najpierw grypopodobne, po paru miesiącach, a nawet latach, mogą wystąpić inne. Najczęściej – zapalenie stawów, zwłaszcza dużych (barkowych, kolanowych, łokciowych). Czasem pojawiają się objawy ze strony układu nerwowego, jak np. zapalenie opon mózgowych czy porażenie nerwu twarzowego. Bywa, że borelioza manifestuje się zapaleniem mięśnia sercowego albo występuje w postaci skórnej (guzki). W późnej boreliozie występują różnego rodzaju neuropatie. Jednak w każdej z tych postaci kilkutygodniowe leczenie antybiotykiem jest wystarczające. Jeśli objawy nie ustępują, mamy do czynienia z zespołem poboreliozowym, nieodwracalnymi zmianami, które należy leczyć objawowo. Lekarze, którzy stosują inne metody, czyli długotrwałe leczenie koktajlami antybiotyków, to szarlatani. Mogą doprowadzić do wyjałowienia i wyniszczenia organizmu. Zbijają kasę na naiwnych, chorych ludziach i zasługują na kryminał. Koniec.

        Co ciekawe, specjaliści tego głównego nurtu medycznego, i to mimo wielu wysłanych e-maili i telefonów, nie chcieli rozmawiać na ten temat. Wiedzę o tej chorobie czerpałam więc głównie z literatury medycznej oraz z rozmów z pacjentami i lekarzami, którzy wyłamują się z głównego nurtu. Co nie znaczy, że inne metody lecznicze są zabronione. Kiedy zapytałam o standardy leczenia boreliozy, resort zdrowia ustami rzecznika Krzysztofa Bąka odpowiedział m.in., że znają postulaty zgłaszane przez SCHNB dotyczące poprawy standardów diagnozowania i leczenia boreliozy w Polsce. Ale zasadą w medycynie jest, aby standardy opracowywały towarzystwa naukowe, ale te jednak pełnią tylko rolę pomocniczą. – Lekarz ma obowiązek wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością – cytuje Bąk ustawę o zawodzie lekarza.

        Nieco historii

        Borelioza jest chorobą stosunkowo nową. W tym sensie, że jako jednostka chorobowa została opisana dopiero w 1975 r., a siedem lat później Willy Burgdorfer, amerykański naukowiec wykształcony w Szwajcarii, wyizolował i opisał czynnik patogenny, czyli krętki boreliozy, na jego cześć nazwane Borrelia burgdorferi.

        Jej współczesna kariera zaczęła się w miejscowości Lyme w Connecticut w USA, gdzie zauważono, iż bardzo dużo dzieci cierpi na zapalenie stawów. Powołano rządową grupę badawczą, która miała ocenić przyczyny i metody zwalczania tego schorzenia. Na jej czele stanął reumatolog Allan Steere, który opisał je jako słabo zakaźne z podtekstem reumatologicznym. I tak już zostało. Początkowo zresztą wydawało się, iż jest to lokalny problem tego stanu, ale jego warunki naturalne – umiarkowany klimat z dość łagodną zimą i ciepłym oraz wilgotnym latem, mnóstwo lasów – sprzyjające wegetacji kleszczy przenoszących bakterię tej choroby – nie są jedyne na ziemi. – Aby być ścisłym, to krętki boreliozy znaleziono w zamrożonym ciele łowcy sprzed jakichś 6 tys. lat znalezionym w austriackim Tyrolu – śmieje się dr Kozak.

        Można więc założyć, że Borrelia burgdorferi przywędrowała raczej z Europy do USA, co zresztą w niczym nie zmienia stanu rzeczy. Bardziej istotne jest to, że kierowana przez wspomnianego reumatologa komisja nakreśliła zalecenia dotyczące leczenia tej choroby, które – choć od tego momentu minęło już niemal 40 lat, co w medycynie równa się kilku wiekom – w niektórych krajach, także u nas, zostały niezmienione do dziś. Wszędzie tam powstają stowarzyszenia chorych, a także organizacje lekarzy, które przeciwstawiają się skostnieniu w podejściu klinicznym nieprzystającym ich zdaniem do odkryć współczesnej medycyny. W USA jest to organizacja ILADS (Międzynarodowe Towarzystwo Boreliozy i Chorób Współistniejących), która opracowała długoterminową terapię tego schorzenia – według różnych szacunków stosuje ją 20 do 40 proc. lekarzy w Stanach. ILADS pozostaje w konflikcie z IDSA – organizacją skupiającą amerykańskich lekarzy zakaźnych. I ten konflikt: specjaliści od chorób zakaźnych kontra reszta specjalistów hołdujących innym, mniej konserwatywnym metodom przenosi się na inne kraje. W Polsce lekarze stosujący metodę ILADS nie mają jeszcze swojej organizacji. Jak mówi dr Marek Kozak, pewnie dlatego, że jesteśmy narodem anarchistów. I jeśli lekarz jest przekonany co do skutków swojej metody, po prostu robi, co robi. Więc konflikt nie wychodzi na ulice. Jednak w innych krajach, np. we Francji, spór o skuteczność terapii oraz jej refundowanie przybiera nieraz ekstremalne formy. Choćby demonstracje pacjentów przed tamtejszym resortem zdrowia, a niektórzy mają jeszcze siłę, aby rzucać kamieniami.

        Uczone teorie są zwykle interesujące tylko dla specjalistów oraz osób będących w kleszczach choroby. Innych czytelników nic nie porusza bardziej niż świadectwa pacjentów. Można je znaleźć choćby na forach internetowych. Skontaktowałam się z kilkoma osobami cierpiącymi na to schorzenie, wysłuchałam ich historii – choroby i walki o powrót do zdrowia. Można w nich znaleźć wiele punktów wspólnych: trudność z postawieniem właściwej diagnozy, nieskuteczna, standardowa terapia, poczucie bezradności i wykluczenia. Poczucie, że jest się odrzuconym. Sebastian Nikiel z Krakowa (s-nikiel-mojegory.pl/), zapalony sportowiec, w odpowiedzi na mój e-mail odpisał: „Witam serdecznie. Zakładam, że pewnie już nieco zapoznała się Pani z moją historią, więc zapewne już Pani wie, iż podstawowym obciążeniem generowanym u mnie przez boreliozę, jej postać neurologiczną (neuroborelioza), to nadwrażliwość sensoryczna. W tym przypadku hipernadwrażliwość na bodźce dźwiękowe i słuchowe” – pisze i tłumaczy, że właśnie z tego powodu wolałby kontaktować się ze mną drogą elektroniczną, a nie przez telefon. I dalej: „Jedną z podstawowych cech tej choroby jest jej cykliczność, dzieląca się na okres zaostrzenia i ataku oraz częściowego wycofania. (...) Okresy ataku trwają średnio od 4 do 6 tygodni, poprawy od 7 do 21 dni, aktualnie jestem pośrodku...”.

        cdn
      • pies_z_laki_2 Re: Artykuł w Gazecie Prawnej 23.11.14, 18:37
        Rafał Reinfuss opowiada, że dramat chorych to nie tylko fizyczne cierpienie, ale także, a może przede wszystkim fakt, że deprecjonuje się ich dolegliwości. Zwłaszcza jeśli przybierają postać neurologiczną. Często są odsyłani do psychiatry, co zresztą nie jest takim złym rozwiązaniem. – Dobry psychiatra w takiej sytuacji częściej niż zakaźnik stawia poprawną diagnozę, bo widzi, że objawy nie są psychogenne. Inni często dają się zwieść pozorom – mówi. Bo co to za choroba, której objawy narastają, aby się wycofać. Albo omamy – znaczy wariat. Kolejna opcja to błędne rozpoznanie rozsianej neurologicznej postaci boreliozy jako stwardnienia rozsianego (SM), Parkinsona lub Alzheimera. Sprzyja temu nie tylko doktryna (trzy tygodnie antybiotyku załatwiają sprawę), ale także wyceny. Leczenie SM na oddziale jest wyżej – niemal dwukrotnie – punktowane niż leczenie boreliozy, stąd zrozumiały nacisk lekarzy, aby diagnozować tę właśnie, a nie inną chorobę.

        Jak badać i jak leczyć

        Krętek – w każdej swojej odmianie – to bardzo inteligentna bakteria, którą część badaczy jest skłonna przyrównywać raczej do bardziej rozwiniętych pasożytów niż zarazków. Jest nie tylko duży (jego średnica równa się niemal średnicy ludzkiego włosa), ale i bardzo sprytny. Jest tak cwany, że potrafi przechytrzyć legion mądrych, świetnie wyedukowanych specjalistów w medycznym fachu. Jacek Wojciechowicz, biotechnolog z Centrum Badań DNA w Poznaniu, opowiada o nim, że krętek do perfekcji opanował techniki ukrywania się i przetrwania. Do tego stopnia, że nie sposób niemal odkryć go w ludzkim organizmie, nawet jeśli człowiek jest zakażony i chory. Większość patogenów jest prosta do odnalezienia – wystarczy zrobić posiew albo jeden czy drugi test. Z krętkiem powodującym boreliozę jest inaczej. Podstawowy test, jaki się u nas wykonuje w przypadku podejrzenia tej choroby, ELISA, może dawać fałszywie negatywne wyniki nawet w 50 proc. przypadków. Po prostu taki odsetek pacjentów nie wykazuje wykrywalnych poziomów wolnych przeciwciał (uczenie nazywa się to seronegatywnością).

        A to oznacza, że już na początku przez diagnostyczne sito ucieka nam połowa chorych, którzy są odsyłani do domu albo do innych specjalistów, zwykle neurologów albo psychiatrów. Test ELISA ma jedną podstawową zaletę: choć mało skuteczny, jest tani. W hurcie kosztuje jakieś 20 zł. Dziesięć razy droższy, ale dużo skuteczniejszy jest inny test, który daje ok. 70-procentową czułość – Western Blot. Ale na jego masowe stosowanie nie ma środków w NFZ. A zasada jest jedna: test nie wykazał przeciwciał, nie masz boreliozy. Nie oznacza to, że WB jest w stanie wyłapać wszystkie przypadki zakażenia. Nie ma testów – także w przypadku boreliozy – dających stuprocentową pewność. Aczkolwiek są takie, bardziej zaawansowane, które wykrywają DNA bakterii w płynach ustrojowych.

        Aby zrozumieć, jak to działa, trzeba się bliżej przyjrzeć Borrelia burgdorferi. Tłumacząc w sposób uproszczony: kiedy kleszcz wpuści zarazki do krwiobiegu człowieka, bakteria niczym rzezimieszek stara się ukryć. I z krwi w ciągu kilku – kilkunastu dni migruje w inne zakątki ciała. Jak tłumaczy Jacek Wojciechowicz, w ramach przetrwania krętek w sposób aktywny zmienia miejsce pobytu. Z krwi do mięśni, stamtąd pod skórę, do kości, do gałek ocznych, atakuje nerwy. Ale żeby tylko to. Sam się przeistacza. Raz ma formę zwykłego krętka (o kształcie przypominającym świderek), innym razem przeistacza się w formę L (bez ściany komórkowej), a pod wpływem niekorzystnych warunków przemienia się w otoczoną białkiem kulkę. To postać cysty, w której procesy życiowe bakterii niemal ustają, więc staje się ona oporna na leczenie pojedynczym antybiotykiem. Borrelia wykazuje zdolność mimikry antygenowej – potrafi okresowo zmieniać swoje białka powierzchniowe, a także wyrzucać materiał genetyczny na zewnątrz – jak myśliwiec wyrzucający flary. To tylko niektóre ze sposobów, które sprawiają, że jest ona w stanie przechytrzyć nasz układ odpornościowy (a z czasem niemal zupełnie go obezwładnić). Te mechanizmy czynią również bakterię trudno wykrywalną za pomocą standardowych testów laboratoryjnych. Bardziej zaawansowane opcje diagnostyczne wykorzystują na przykład rozbicie kompleksów immunologicznych lub opierają się o poszukiwanie DNA bakterii. To pozwala postawić właściwą diagnozę i wytoczyć skuteczne antybiotykowe działa: jedne znajdą bakterię w mięśniach, tkance kostnej czy układzie nerwowym, inne niszczą jej przetrwalnikowe formy.

        Jak tłumaczy dr Marek Kozak, krętek boreliozy także tym się różni od innych bakterii, że zamiast dzielić się (a więc multiplikować) tak jak one, czyli średnio raz na kwadrans, czyni to jedynie raz na dobę. – Działając jedną tylko bronią, a więc standardowo stosowanym pojedynczym antybiotykiem, zabijamy tylko te postaci bakterii, które się aktywnie dzielą w danym momencie. Inne pozostają w dobrym stanie i czekają na moment, aby się uaktywnić – wyjaśnia. I dodaje, że praktyka wskazuje, iż aby całkiem pozbyć się krętka wywołującego boreliozę, należy „przykryć” ok. 700 podziałów tej bakterii, co może zająć nawet dwa lata. Podobnie jak leczenie gruźlicy, które także nie trwa dziś 3 tygodnie, choć początkowo właśnie tak próbowano ją leczyć.

        cdn
      • pies_z_laki_2 Re: Artykuł w Gazecie Prawnej 23.11.14, 18:37
        Czego nie wiemy

        Ta opowieść ma jeden zasadniczy błąd: wiele w niej o krętkach boreliozy, o błędach w diagnostyce i leczeniu, a niemal nic nie ma o głównej przyczynie kłopotów, czyli o kleszczach. Tych swoich – obcych, którzy są coraz bliżej nas i coraz zajadlej atakują. To one, Lxodes ricinus, fundują nam tę groźną chorobę. Przy czym rezerwuarem bakterii są zwykle drobne gryzonie, na których kleszcze pasożytują jako żywicielu pośrednim. Kolejnym żywicielem stajemy się my.

        Jak wynika z badań przeprowadzanych przez naukowców z PZH – Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – ludzie zakażają się głównie na skutek ukłuć zakażonych kleszczy. Najwięcej przypadków zachorowań jest w grupie leśników i rolników. Terytorialnie rzecz biorąc – na Podlasiu i na Mazurach. Liczbie zachorowań sprzyja wiele czynników – od ocieplającego się klimatu poczynając (kiedyś mroźne zimy wybijały część populacji owadów), poprzez cywilizacyjne zmiany. Zacznijmy od tej politycznie niepoprawnej: coraz mniejsze jest zjawisko wypalania traw, które sprzyjało pozbywaniu się groźnych pajęczaków. Kolejna zmiana polega na tym, że ewolucji uległ sposób użytkowania ziemi. Pola uprawne (np. te po PGR-ach) zostały zastąpione nieużytkami. Ekosystemy ubożeją, zmniejsza się w nich udział drapieżników, rośnie zaś liczebność gryzoni i zwierzyny płowej (pośrednich żywicieli kleszczy). W dodatku ludzkie osiedla wykraczają coraz bardziej poza miejskie aglomeracje, domy wyrastają wprost na łąkach. Jak już dziś wiemy, nasi dziadkowie i pradziadkowie także chorowali na boreliozę, ale przynajmniej o tym nie wiedzieli i umierali w nieświadomości. Prawdopodobnie kleszczy było wtedy mniej, zapewne były też w mniejszym stopniu zakażone groźnymi dla człowieka patogenami. My, wyposażeni w świadomość problemu, wiedzę i zdobycze nauki, musimy nauczyć się sobie z tym radzić.

        A przede wszystkim dowiedzieć się więcej o tej chorobie i patogenach, które ją wywołują. Bo gdyby dziś zrobić bilans jak w porządnym przedsiębiorstwie, po jednej stronie umieścić aktywa, po drugiej pasywa, okazałoby się, iż tych z nagłówkiem „winien” byłoby więcej. Na przykład nie mamy pojęcia o tym, jaka jest gatunkowa odporność na tę chorobę, czyli ile osób ma krętka boreliozy w sobie i nie choruje, a ile i dlaczego pada pod jego ciężarem. Niewiele także wiemy na temat tego, w jaki sposób bakteria się przenosi. Kleszcze – to akurat pewne. Ale co z zakażeniami przenoszonymi za pomocą płynów ustrojowych. Literatura medyczna podnosi liczne przypadki zakażania dziecka w łonie chorej matki.

        A seks? To nie zostało jeszcze dobrze przebadane, aczkolwiek wydaje się nader prawdopodobne, zważywszy choćby na bliskie pokrewieństwo krętka boreliozy z krętkiem kiły. Nie potwierdzono zakażeń poprzez ukąszenia komarów, ale czy mamy kompletną wiedzę na ten temat? Znacznie więcej wiemy o koinfekcjach. Wiadomo, że kleszcze oprócz krętka boreliozy przenoszą ponad 200 innych patogenów. Najważniejsze klinicznie, powodujące groźne choroby u ludzi, to bartoneloza, anaplazmoza czy też babeszioza (tak, tak, nie tylko nasze psy na to chorują). Objawy nakładają się na siebie, zaciemniają, nie wiadomo, o co chodzi. Co możemy z tym zrobić?

        To już jest kwestia nie tylko medyczna, ale także obywatelska. Borelioza, w pierwszym przynajmniej stadium, nie boli. Ale jako rozumni ludzie powinniśmy – jeśli się da – unikać cierpienia. Także tego, które może nadejść w przyszłości.

        Test ELISA ma jedną podstawową zaletę: choć mało skuteczny, jest tani. W hurcie kosztuje 20 zł. Dziesięć razy droższy, ale dużo skuteczniejszy jest inny test, który daje ok. 70-procentową pewność – Western Blot. Ale na jego masowe stosowanie nie ma środków w NFZ

        - serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/836984,hipochondryk-i-histeryk-nie-to-pacjent-w-kleszczach-boreliozy.html
        • miroslaw111 Re: Artykuł w Gazecie Prawnej 23.11.14, 21:10
          skoro był link to nie rozumiem po co ta wklejka ? a artykuł konketny,rzeczowy
    • pies_z_laki_2 Re: Borelioza w mediach 04.12.14, 17:33
      Sprawdź, czy nie jesteś chory na borelizę
      Zdrowie | czwartek, 4 grudnia 2014
      Tagi: Jan Stradowski, kleszcz, epidemia, borelioza

      Ta choroba może nie dawać żadnych objawów przez długi czas. Wywoływana przez bakterie, które przenoszą kleszcze. Do czego może doprowadzić nieleczona borelioza? Czy może doprowadzić do śmierci? Jakie obszary naszego ciała lubią kleszcze? Czy możemy już mówić o epidemii tej choroby? O tym w studiu Dzień Dobry TVN rozmawialiśmy z Janem Stradowskim, dziennikarzem naukowym i szefem działu nauki magazynu „Focus”, który z wykształcenia jest lekarzem medycyny.

      Filmik pod adresem: dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/sprawdz-czy-nie-jestes-chory-na-borelizoe,151583.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka