Witajcie. Jestem nowa na forum, ale z Wami od 4 m-cy. Postanowiłam opisać mój przypadek, może na coś się przyda. Kleszcza miałam w wieku 10 lat czyli 39 lat temu. Pamiętam go dokładnie,bo cała rodzina była zaangażowana w usunięcie go z mojego ciała a on nie chciał wyjść. Od 2 lat zaczęły mnie boleć stawy. Najpierw kolano - zesztywniało i spuchło, potem doszedł ból obu stawów kciuka, barków i kostki. Lekarze uważali, że z wiekiem ma prawo boleć bo to zwyrodnienie albo taki mój urok albo dziedziczne( moja mama ma obie endoprotezy). Latwo było w to uwierzyć, ale gdy we wrzśniu 2007 przestałam chodzić,bo każdy krok sprawiał cierpienie, zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście tak musi być. Ktoś ze znajomych -oczywiście - zasugerował mi, że może to borelioza? Zrobiłam głupią minę (sorry) ale cóż, tonący brzytwy się chwyta, postanowiłam przeczytać o tej tajemniczej chorobie i tak trafiłam na Wasze forum. Sami wiecie co się przeżywa czytając wątki. Zaczęło do mnie docierać co się ze mną działo przez szereg lat! Angina, której nie mogłam wyleczyć przez pół roku-co miesiąc nowy antybiotyk, kręgosłup, który bolał nawet podczas leżenia nie mówiąc o chodzeniu, też ok. pół roku, nawracające zapalenie oskrzeli przez pół roku co miesiąc inny antybiotyk, bóle serca, kołatanie też ok. pół roku , non stop kaszel, bez względu na porę roku, stany podgorączkowe 37,2 - 37,5, nocne poty - musiałam zmieniać koszule, różne wstrętne zapachy, które bardzo mi przeszkadzały aż wreszcie nieszczęsne stawy. Wiedziałam że coś niedobrego dzieje się z moim organizmem ale nikt nie potrafił mi pomóc. I tu ukłon w Waszą stronę

Pomogliście mi pod każdym względem. W styczniu poszłam do forumowego lekarza. Wreszcie ktoś potrafił zrozumieć moje wołanie o pomoc. Miałam zrobiony WB na 2 paski dodatni w kl. IgG. Odkleszczowe w Lublinie wszystkie wysokododatnie w kl. IgG poza babs. W kl. IgM wszędzie minus. Od 3,5 miesiąca jestem leczona. Początki były trudne, sami wiecie potężne dawki abx robią swoje ale wreszcie mogę chodzić! Co prawda chrząstki stawowe mam zniszczone(chondromalacja III stopnia) ale wiem że będzie dobrze. Musimy wierzyć, że dla nas też kiedyś zaświeci słońce. Pozdrawiam. Wdzięczna Wam Ewa.