Dodaj do ulubionych

Historia leśnika z opolszczyzny....:(

28.05.08, 17:48
sad


www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080525/REPORTAZ/372602658
Obserwuj wątek
    • stachenka Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 28.05.08, 18:25
      Takie wiadomości dodatkowo człowieka osłabiają sad

      Podpisano:
      Kawał Baby.
      • mariano_84 moja przygoda z zusem 28.05.08, 22:01
        To posłuchajcie mojej historii... W lutmy br dostałem z wezwanie na komisje lekarskie ponownie, poniewaz odwoływałem sie od decyzji. Z końcem marca wizyty u 3 specjalistów zostały zamkniete. Dnia 20 kwietnia przeszła decyzja z sądu pracy i wezwanie na rozprawe gdzie bedzie ogłoszona oficjalna decyzja. Psycholog, psychiatra i neurolog byli za przyznaniem mi renty, tyko laryngolog był przeciwny. Sprawa była juz przesadzona na moja strone i co...Dnia 26 maja przychodzi pismo z sadu, że zus podważa decyzje biegłych lekarzy którch sam wybrał do przeprowadzenia ze mna wywiadu!! Jakis mądrala który jest przewodniczacym komisji lekarskich podważa decyzje ww lekarzy. To po jakiego ch... zus wybiera biegłbych skoro ten bolek sam podejmuje decyzje, podaje jakies bezsensowne wytłumaczenia, pomija rzeczy które wymienione były przez neurologa. Najbardziej mnie rozwalio to jego zdanie" Przebieg boreliozy jest wieloletni i moze w pryszłoscie prowadzic do inwalidztwa, lecz nie na tym etapie zawansowania choroby" Czyli to ma znaczyc,że mam czakac na smierc, albo na to aż bede roślina? Skad on wie i jaka ma czelnosc pisac jak zaawansowana jest moja choroba. Teraz jest lepiej a było naprawde ciezko. Do przyszłego poniedziałku musze napisać jakies odwołanie czy cos do sądu oraz dostarczyc dokumentacje od okulisty ktora juz mam wyciagnieta. Nie wiem co mozna by napisac w tym odwolaniu poza komantarzem do sprzeciwu "pana mądrali"?
    • mama40_2007 Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 29.05.08, 01:04
      Borelioza powinna być uznana za chorobę zawodową leśników i innych, którzy w
      pracy po krzakach muszą łazić..... ale to nawet ja nauczyciel na wycieczce
      szkolnej (w różne miejsca )jestem w pracy i kleszcz może sobie mnie wybrać....
      • nataszkam Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 29.05.08, 18:10

        Borelioza jest w wykazie chorób zawodowych leśników, tylko niewielu
        osobom udaje się uznać tę chorobę... Trzeba chyba być juz na wózku..
    • klematis7 Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 29.05.08, 19:25
      Stowarzyszenie ma kontakt z pracownikiem lesnictwa, ktory pomaga
      lesnikom w uzyskaniu renty na borelioze i to z dobrym skutkiem.
      Gdyby udalo sie zdobyc namiar na tego pana, mozna by sprobowac mu
      pomoc.
      • dx771 Kontakt. 29.05.08, 21:06
        Można spróbować tak:
        www.nto.pl/apps/pbcs.dll/personalia?ID=58
      • stachenka Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 18:49
        Czy udało się jakoś pomóc temu człowiekowi?
        • dx771 Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 19:42
          Nie wiem, ale podoba mi się jeden komentarz do artykułu:

          "W medycynie powstal mit, jakoby borelioza to lekka i latwa do wyleczenia choroba.
          Rzeczywistosc jest calkiem inna. Czesto bole i nienaturalne ciagle zmeczenie
          wrecz uniemozliwia zycie, a co dopiero prace. Chorzy czuja sie tak jakby mieli
          non stop grype z goraczka, chociaz goraczki nie maja.

          Na antybiotykach jeszcze czasami da sie pchac ten wozek i nawet niektore osoby
          daja rade troche pracowac choc wtedy to trzeba odpoczywac w lozku cale wieczory
          i weekendy. Ale bez antybiotykow jak u tego goscia w artykule to tragedia.
          Dlatego wiekszosc chorych na borelioze konczy samobojstwem. Bo nie ma srodkow na
          zycie, nie ma wsparcia od lekarzy a do tego urzedas klody pod nogi.

          Urzedas niech pojdzie na oddzial zakazny gdzie lecza chorych na borelioze i
          wtedy zobaczy, ze boreliozy nawet po ciezko chorych nie widac bo skora jest
          gladka i rozowa. Ale w srodku kazdego znich kazdy organ jest uszkodzony."

          forum.nto.pl/ZUS-mowi-ze-jestes-zdrowy-t6897.html
    • mikjab Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 21:27
      Tutaj jedyna drogą do zmiany sytuacji, jest wytoczenie państwu polskiemu procesu
      sadowego. I uważam, że taki powinien być jeden z głównych celów działalności
      Stowarzyszenia.
      W całej tej sprawie z boreliozą wielokrotnie jest łamane prawo w tym
      Konstytucja. Sa to duże koszty, ale bez tego nic sie nie zmieni. Nie ma sensu
      liczyc na dobrą wole skostniałych w ignorancji >ekspertów - profesorów<, którzy
      odpowiadają za standardy leczenia BB i innych chorób od kleszczowych w Polsce.
      • nataszkam Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 21:34

        W procesie zeznają biegli sądowi, którymi w przypadku boreliozy,
        są... no zgadnij, kto?
        • mikjab Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 22:07
          Nie muszę zgadywać, ale trzeba powołac swoich biegłych nawet z
          zagranicy jeśli sie da, wezwać na swiadków chorych. Proces będzie
          się ciągnął latami i pierwszym sukcesem bedzie szum medialny i
          uśwaidomienie szerszej publicznośći,ze to moze dotyczc każdego w
          kraju i że państwo polskie popełnia przestępstwo, chocby nie
          zapewniając finansowania leczenia z ubezpieczenia. Proces trzeba
          ciagnąć ile się da, po czym wyprowadzić go za granice do UE. Dobrze
          by było znaleźć prawnika, najlepiej sędziego chorego na borelioze,
          oni czesto należa do snobistycznych klubów łowieckcih więc
          boreliotyków tam pewnie nie brakuje.
          Koszty sa duże, więc, byc moze byłoby konieczne dobrowolne
          opodatkowanie się członków Stwoarzyszenia na ten cel.
          Proces tak czy inaczej byłby najlepszą forma >promocji< całego
          problemu.

    • m1oonia Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 22:09
      kleszcza złapałam w pracy...sad a miesiąc później wynik sad ,myślicie
      że ktoś bardziej w Nadleśnictwie przejął się bardziej tą sytuacją?
      Raczej nie. Skoro chodzę, wyglądam dobrze to wszystko jest w
      porządku! Niestety prawda jest taka aby dostać rente albo
      jakiekolwiek pieniążki na walkę z borelką trzeba mieć ogromne
      szczęście i to że jest to choroba zawodowa nie daje nam żadnych
      przywilejów. Nadleśnictwa dobrze kombinują by nie wypłacać
      odszkodowań, czy rent z tego tytułu.Mam 26 lat, boreliozę i co? i
      wstręt do zawodu...i do tych ludzi, którzy nie widzą problemu...
      • dx771 Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 20.10.08, 22:20
        Wasz głos jako leśników jest najbardziej wiarygodnym głosem.
        Szkoda że go nie słychać.
        I tak naprawdę dlatego nikt się w Polsce nie przejmuje tematem.
    • m1oonia Re: Historia leśnika z opolszczyzny....:( 21.10.08, 11:18
      Nie słychać jest leśników bo się boją stracić pracę a często są to
      jedyni żywiciele rodziny. Inną sprawą jest to, że nadal większość
      społeczeństwa nie jest świadoma tego czym tak naprawdę grozi nie
      leczenie boreliozy. Przydałoby się poprowadzić "lekcje poglądowe" w
      Nadleśnictwach to moze w końcu oczy na ten problem by się otworzyły.
      Tylko, że Nadleśnictwa unikają jak ognia tego typu rozmów, spotkań
      bo jest to po prostu dla nich niewygodne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka