Dodaj do ulubionych

Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsparcia

14.08.08, 21:26
Otwieram nowy wątek
dla tych, którzy w tej nierównej i trudnej drodze ku utraconemu
zdrowiu, pokonują nie tylko codzienności choroby, jej fizyczne
objawy, ale i ból psychiczny, osamotnienie czy żal.
Jest to wątek dla rozważań, przemyśleń, dla radości i smutku. Tu
odnajdziemy wsparcie, które możemy sami sobie nawzajem zaoferować.
Choroba dała nam wiele cierpień, ale wielu z nas w tym cierpieniu
zjednoczyła.
Wątek ten jest również dla tych, którzy dzielą życie z chorymi,
którzy z nimi współpracują, przyjaźnią się, dla ich rodzin.
Dzielmy się tym co mamy - dzielmy się swoją wzajemną obecnością w
tej chorobie.

********************************************************************

Wybrane wątki i posty z zamkniętego forum "Borelioza-Grupa
Wsparcia" /zgromadzone w dwóch dokumentach/ :

1. tiny.pl/2s9p
2. tiny.pl/2s9l

*********************************************************************
Obserwuj wątek
    • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 17.08.08, 13:49
      Jestem...i jak się pozbieram, to napiszę.To będzie inne bagnowska i
      nie jestem jezcze pewna dzisiaj, czy chcę, żebyście taką poznali...
      • nataszkam Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.08.08, 19:06

        Basiu, no i jak- pozbierałas się, czy już nie chcesz o tym pisać?
        Pozdrawiam
        • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 09:04
          ja się co jakis czas zbieram, bo co jakis czas sie rozsypuję...
          12-letnia choroba w rodzinie, w której dorastają dzieci czyni tę
          rodzinę dysfunkcyjną.
          Do moich problemów zwiazanych z chorobą Grzesia , jego leczeniem, do
          bardzo uciążliwych problemów materialnych doszły jeszcze bardzo
          poważne problemy z relacją z synami, którzy nie udźwignęli choroby
          taty, ta sytuacja ich przerosła.
          Grzegorz wycofywał się powoli z naszego życia rodzinnego już jako
          niespełna 30-letni człowiek, kiedy to choroba dawała juz o sobie
          znać w bardzo podstępny sposób (o czym oczywiście nie
          wiedzieliśmy...)
          Nasi chłopcy mieli wówczas po kilka lat. Diagnoza sm w 1996r była
          gwoździem do trumny naszego życia rodzinnego. Synom na dobre
          zabrakło faceta, mistrza w rodzinie, wzorca do nasladowania ( a
          takim ojcem zapowiadał się Grześ, generalnie świetny człowiek).
          Ja nie podołałam wszytkiemu , starałam się zastąpić ojca ,ale takie
          dwa w jednym nie wychodzi...
          Moi synowie mają teraz 27 i 23 lata , mieszkają z nami na zasadzie
          sublokatorów, prowadzą swoje życie (do którego mają jak najbardziej
          prawo) i nie ma w tym życiu ani kawałka miejsca na pomoc dla mnie
          (chodzi o wspólne dbanie o dom,ład, takie prozaiczne codzienne
          obowiązki, które są uciązliwe, ale które sprawiaja, że wszystko ma
          swoje miejsce i żyje się spokojniej , przyjemnie i po prostu
          ładniej...)...
          A ja już padam...Od ponad 10 lat nie byłam na żadnym urlopie,
          podczas tego czasu 3 lata zajęło mi prowadzenie własnej firmy,która
          zaliczyła plajtę, potem 3 następne szukanie pracy...Pracowałam
          oczywiście cały czas, ale często w warunkach urągających wszelkim
          normom (np. po 14 godzin na dobę, na zmany , również nocne,
          koszmar...).Oczywiscie cały czas starałam się być
          żoną,gospodynią,mamą otwartą na pomoc , poradę, taką mamą-
          przyjaciółką pozwalającą jednocześnie na samodzielne dorastanie
          swoim synom, na ich potknięcia życiowe (któż ich nie miał...)i
          stojąca zawsze murem za nimi w razie potrzeby.
          W tym wszystkim narastające problemy finansowe, zadłużenie , groźba
          utraty mieszkania( moja pensja i Grzesia renta nie wystarczała na
          godne życie), moja rezygnacja z zawodu wymagającego ciągłego
          dokształcania się z powodu sprawowania opieki nad coraz bardziej
          niesprawnym i nieobecnym Grzesiem...
          Wiele sytuacji zapętliło się tak bardzo, że w chwili obecnej
          przecięcie tylu wązłów gordyjskich wydaje się mało prawdopodobne...
          U mnie permanentne zmęczenie doprowadziło do niedomagań w postaci
          nadciśnienia (leczę od 3 lat), dziwnych bóli właściwie całego ciała
          (stres czy inna zaraza...?), coraz gorszej koncentracji i właściwie
          coraz gorszego radzeni sobie z problemami dnia codziennego...
          Tak, wiem, powinnam odpocząć, poprosić kogoś o opiekę nad Grzesiem i
          wyjechać choćby na tydzień. Tyle, że nie ma takich osób...Rodzeństwo
          Grzesia interesuje sie jego stanem dzwoniąc raz na parę miesięcy i
          pytając: co DOBREGO słychać i JESTEŚ DZIELNA. O dołach ,
          pogorszeniach nie chcą rozmawiać... Mieszkają w tym samym mieście i
          Grzegorz nie ma z nimi od dawna prawie żadnego kontaktu. Więc nawet,
          gdybym ich w jakiś sposób zmusiła do zaopiekowania się Grzesiem, to
          chyba zżarły mnie wyrzuty sumienia, że musi być na nich zdany...
          O synach juz pisałam i nie chcę do tego wracać...
          Mam równieć starych, chorych najcudowniejszych pod słońcem rodziców,
          którzy wspomagaja mnie jak potrafią, ale coraz bardziej wymagają
          również mojego wsparcia czy obecności ( mogą liczyć tylko na mnie,
          brat jest daleko..)
          Wiem, że nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba sobie pewne rzeczy
          odpuścić, to akurat wiem bardzo boleśnie, zrezygnowałam z siebie juz
          tak bardzo, że z dawnej Baśki pozostało już niewiele...A była
          całkiem fajną kobitką...
          Nataszko, sprowokowałaś te gorzkie żale, ale piszę je również po to,
          aby chorzy i dalsi bliżsi uświadomili sobie, że przy długotrwała
          postepująca choroba dotyczy nie tylko chorego, ale również
          współmałżonka i dzieci i w sposób bezpardonowy może zniszczyć nawet
          najwspanialsze uczucie...Bo trzeba niezwykłej siły i miłości, żeby w
          pojedynkę utrzymać ten tlący się ciągle płomyczek...
          Rety, przeczytałam to, co napisałam i się trochę
          przestraszyłam...Ale dobra, wysyłam, mam nadzieję, że nie wszyscy tu
          zaglądają, a Ci, którzy jednak zaglądną, juz mnie trochę przez ponad
          rok poznali i wiedzą, że znowu się pozbieram...smile))
          • zo_sia01 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 09:34
            Basiu! Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem - może rzeczywiście synom
            zabrakło ojca, może przyczyna była inna, ale wydaje mi się, że nie powinnaś
            kłaść na nich całkowicie kreski.
            Czy Ty rozmawiałaś z nimi? Czy powiedziałaś im to, co nam teraz napisałaś? Czy
            Ty od nich wymagasz pewnych rzeczy, których masz prawo wymagać?
            To są dorośli faceci i trochę chyba o życiu już wiedzą. Może daj im przeczytać
            to, co teraz napisałaś? A czy czytali Twój wątek o chorobie swego taty?
            Basiu, Ty potrzebujesz ich pomocy tak, jak oni na pewno cały czas potrzebują
            Ciebie!
            Walczysz o Grzesia wspaniale, powalcz jeszcze o nich. To Wasi synowie i na pewno
            w gruncie rzeczy dobre chłopaki. Musisz jeszcze w nich uwierzyć!

            Trzymam za Was kciuki smile
            • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 09:52
              Tak, Zosia. Ja uważałam zawsze, że trzeba rozmawiać,rozmawiać i
              jeszcze raz rozmawiać.Ale moi synowie (oczywiście, że ja na nich nie
              postawiłam kreski, to są przecież MOJE DZIECI) nie chcą, nie
              potrafią rozmawiać.Wiesz, oni mają bardzo wiele cech Grzegorza i
              jego rodziny. Bagnowscy są niezwykle zamknięci, nie potrafią mówić o
              swoich emocjach, nie chcą podejmować żadnych zobowiązań, które w
              jakiś sposób wiąża się z emocjami.Zdecydowanie lepiej wychodzi im
              pomoc i kontakty z obcymi ludźmi, z którymi nie sa związani
              emocjonalnie.
              A ja nie płaczę nad rozlanym mlekiem, bo nauczyłam sie być twardą
              babą i chyba dla mnie byłoby lepiej, gdybym sobie od czasu do czasu
              poryczała... Po prostu, przełamując wielki opór wewnętrzny (nie
              lubię się aż tak wyzewnętrzniać) , opisałam bardzo pokrótce moje
              emocje i chyba tak naprawdę wsparcie mogę dać tylko sama sobie, bo
              jest to zbyt osobista, wręcz intymna sprawa, żeby oczekiwać, że ktoś
              to za mnie załatwi.Pozdrawiam ciepło
              • zo_sia01 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 11:52
                bo nauczyłam sie być twardą
                > babą i chyba dla mnie byłoby lepiej, gdybym sobie od czasu do czasu
                > poryczała...

                Właśnie Basiu, tu chyba masz rację. Ja myślę, że choćby było się najtwardszym na
                świecie to nie da się przeżyć bez pomocy innych ludzi. Ja też zawsze byłam
                twarda, wszystko znosiłam nic nie mówiąc, nie żaląc się. Doprowadziło to do
                tego, że bardzo ciężko zachorowałam. Potem, w mojej chorobie nauczyłam się mówić
                o sobie. Okazało się, ze znaleźli się ludzie - obcy ludzie, którzy mi pomogli, a
                od których pomocy wcale bym się nie spodziewała.

                Dlatego Basiu ja się cieszę, ze to napisałaś. Mam wrażenie, że trochę źle mnie
                zrozumiałaś, ale to nic. Całym sercem chciałabym Ci pomóc. Znam takie
                charaktery, jakie opisałaś. Jeżeli ktoś nie chce mówić, nie chce rozmawiać - nie
                ma nic gorszego. Do takiej osoby nie jest się w stanie dotrzeć ani jej
                zrozumieć. No i te emocje. Mam nadzieję, że Twoi synowie jednak się obudzą. Geny
                genami, ale każdy nowy człowiek jest trochę inny, ma wiele swojego. Nie trać
                nadziei.
                Mam też nadzieję, że znajdzie się koło Was ktoś, kto Ci pomoże. Ale nie zamykaj
                się Basiu tak całkiem w sobie, może trzeba pokazać, że jest się słabym i
                pozwolić innym sobie pomóc?
                • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 12:36
                  Dlatego jestem tu, na forum, gdzie znalazłam Was,którzy mnie
                  rozumiecie jak nikt inny. Wiele razy mi pomogliście stanąć na nogi.
                  Tak bywa, że, jak sama napisałaś, obcy ludzie potrafią więcej pomóc,
                  niż rodzina.
                  Ten wątek jest bardzo potrzebny, choćby dla mnie. Nie chciałam pisać
                  o takich rzeczach w tamtym wątku, to nie jest na to miejsce.
                  Zo_sia, może to ja nie tak napisałam, ale uwierz mi, Twoje intencje
                  odebrałam właściwie - odbieram Cię zawsze, jako bardzo życzliwą
                  osobę, bo jesteś zawsze, gdy potrzebuję rozumiejącego Człowieka.
                  Ściskam Cię ciepło i najserdeczniej - Basia
                  • rrrenifer Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 14:27
                    Jak to nazwał flork na zlocie (a może zaraz ponim...) jesteśmy
                    rodzinką.
                    To czy piszemy duzo czy mało nie ma znaczenia. Chyba każdy z nas
                    przejmuje się historami innych, i oczywiście im dopinguje smile
                    A jak mi napisała kiedyś bardzo mądra pani, popłakać też czasem
                    trzeba, i wyżalić się też. Gdzieś trzeba emocje z siebie wylać, żeby
                    łatwiej i mocniej zebrać się potem do kupy. To zwyczajnie pomaga.
                    Pisz co tylko może Ci pomóc, nawet jak nikt nie opisze to na pewno i
                    tak się pomartwi razem z Tobą.
                  • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 16:18
                    Witaj Basiu,
                    Przyznam szczerze, że Cię nie znam. Na zjeździe w tym roku też nie byłam, bo nie
                    dałam rady wstać z łózka. Dotąd nie zostałam postawiona w życiu przed faktem
                    opiekowania się chorą, bliską osobą i nawet sobie nie potrafię wyobrazić jakie
                    to musi być momentami piekło. Wiem natomiast, że choroba potrafi wiele
                    zniszczyć, bo sama jestem chora. Mimo tego, że sobie "wmawiamy" siłę...
                    momentami po prostu jest tego
                    wszystkiego za dużo.
                    Mam teraz 25 lat. Wreszcie kończę studia z Analityki Medycznej.
                    Kilka lat temu przed "incydentem z boreliozą" wylądowałam na onkologii. W sumie
                    nie wyglądało to ciekawie, ale po 2 operacjach doszłam do siebie i jest dobrze.
                    Hmmm tzn było dobrze, dopóki nie pojawiła się borelioza i diagnoza (oczywiście
                    fałszywa) nieuleczalnej choroby. Ledwo otrząsnęłam się z jednego i wróciłam na
                    studia - stanęłam przed nowym dylematem. Nie mogłam chodzić, sama jeść, myć się,
                    uczyć. Wszystko na czym mi zależało od tak po prostu przepadło.
                    Kolejna przerwa w studiach, egzaminy do tyłu... Z racji, ze zawsze byłam ambitną
                    osobą - maksymalnie mnie to dobiło. Wydawało mi się, że przetrzymując "akcję
                    onkologiczną" już nic nie może stać się gorszego... może być tylko lepiej..
                    I co? Dziś kolejny raz w kółko sobie powtarzam, że dam radę, że mam na tyle
                    siły. A jak jest naprawdę?
                    Mam serdecznie dość wszystkiego. Widzę poprawę, w stosunku do poprzedniego roku
                    ale nie na tyle, żebym mogła funkcjonować jak dawniej. Nie poznaje samej siebie.
                    Nie potrafię się cieszyć tak jak kiedyś. Ciągle się boję, że jak już uda mi sie
                    wyleczyć z boreliozy znowu pojawi się coś innego. Każdego dnia wstaję rano i
                    robi mi się niedobrze na myśl o kolejnej porcji antybiotyków. A wiesz co jest
                    najgorsze? To, ze nie mam siły setny raz powtarzać wszystkim, iż fakt, że nie robie
                    pewnych rzeczy nie wynika z braku chęci - tylko z braku sił. W takich chwilach
                    po prostu siadam i beczę godzinami.
                    Twój wątek czytam od jakiegoś roku i naprawdę Cię podziwiam. Piszesz, ze nie ma
                    w Tobie Basi, którą wcześniej znałaś. To nieprawda. Ona ciągle tam jest, tylko
                    przytłoczona problemami i zagubiona w tym wszystkim. Rozumiem, że nie masz jak
                    wyjechać i odpocząć...tez bym bliskiej osoby bez pomocy nie potrafiła zostawić.
                    Nie wiem co Ci napisać. Pocieszanie nic nie daje, wiem z własnego doświadczenia.
                    Pamiętaj, że tu na forum są ludzie, którzy naprawdę Cię rozumieją. Do których
                    możesz się zwrócić z prośbą o pomoc - mimo tego, że mieszkają na drugim końcu
                    Polski lub dalej..
                    Chyba jedyny sposób, żeby zwyciężyć to trzymać się razem.
                    Wszystkie rozczarowania, porażki, zwątpienia, bezsilność i cierpienia na pewno
                    nas zmieniły. Ale tak jak stwierdził L.Tołstoj: "Kiedy ciało słabnie - silniej
                    czuje się duszę." I może coś w tym jest.. Może znajdując siły, żeby walczyć z
                    chorobą przy okazji odnajdziemy siebie?
                    A odnośnie synów. Wiem, że jestem trochę za młoda, żeby się wypowiadać - bo
                    doświadczenia w tym aspekcie nie mam żadnego. Myślę, że mając takich wspaniałych
                    Rodziców - też są takimi samymi ludźmi i w końcu zrozumieją. A może już
                    rozumieją, tylko ich to po prostu przerosło i nie wiedzą jak się zareagować.
                    Wydaje mi się, że powinni przeczytać to, co tutaj napisałaś...

                    Ciepło pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
                    Kasia
                    • predrak Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 18:49
                      A ja tam już nie widzę światełka nadzieji chodzące zombii, chodzę fajnie że nie jeżdżę na wózku ale co to za chodzenie jak wyprawa do sklepu na drugą stronę ulicy jest prawdziwą wyprawą, fuck nie tak miało być nie tak.
                      • grizac Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 18:55
                        A ja widzę u Ciebie Piotrze zmianę na lepsze. Fakt, minął cały rok od Kożuszek sad
                        • predrak Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.08.08, 19:36
                          Wiesz wszyscy tak mówią tyle że ja się tak nie czuję fizycznie się tak nie czuję czego się niedotknę to momentalnie jestem znęczony,albo przewracam się na byle nierównościach.
                    • azagnese Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 06.09.08, 16:46
                      katarinka.z napisała:

                      " A wiesz co jest najgorsze? To, ze nie mam siły setny raz powtarzać
                      wszystkim, iż fakt, że nie robie pewnych rzeczy nie wynika z braku
                      chęci - tylko z braku sił. W takich chwilach po prostu siadam i
                      beczę godzinami."

                      To niesamowite, ze najpierw znalazlam cos podobnego u Basi a teraz u
                      Ciebie...
                      Znam to bardzo dobrze... nikt nie rozumie, ze nie masz sily... Moj
                      chlopak dopiero po roku zaczyna cos rozumiec, ale nadal czasami mnie
                      zaskakuje pytaniam, jakby pierwszy raz sie dowiedzial ze jestem
                      chora i nie mam sily... nikt nie rozumial, kiedy nie moglam za
                      bardzo chodzic rok temu, bo kolana mnie tak bolaly okropnie, wszyscy
                      patrzyli na mnie jak na lenia, ktory udaje, mysla ze wykorzystuje
                      swoja chorobe, zeby nic nie robic...
                      kiedy prosilam mojego chlopaka zeby wozil zakupy samochodem bo ja
                      nie mam sily, ciagle sie o to ze mna wyklocal, bo on w pracy caly
                      dzien, a ja nie pracowalam, no i ze do sklepu nie moge nawet pojsc
                      100metrow... wam nie musze mowic jaki to byl dla mnie problem...
                      on tego nie rozumie do dzis...
                      jak i tego ze czasami czuje sie lepiej, czasami gorzej...

                      no ale juz najgorsze....... ze nie mam ochoty na sex!!!!
                      o rany! u mnie nie wystepuje ta funkcja, po prostu zanikla!!!!!
                      pewnie wiecie o czym mowie....

                      tak....
                      ja tez studiuje... e-learning... latwiej, bez zbednych problemow, w
                      domu... to jedyna opcja dla mnie, bo inaczej to nie dalabym rady...

                      no coz...
                      lepiej mi sie robi, jak tu poczytam o waszych problemach i moge
                      napisac o swoich...
                      nie jestem juz taka sama z tym wszystkim, choc ogolnie raczej zawsze
                      bylam silna psychicznie, to przez ta chorobe...
                      mozna oszalec czasami...
                      z jednej strony ta choroba a z drugiej brak zrozumienia ze strony
                      bliskich, zdrowych ludzi...
                      mysla ze udajesz... nie rozumieja nic...
                      to straszne...
                      zwiazek??? taaak... ta choroba zniszczy chyba wczesniej czy pozniej
                      i moj zwiazek, bo caly czas to jest stapanie po krawedzi...
                      ile jeszcze moj chlopak wytrzyma??? ile ja wytrzymam?
                      czy bede potem sama?
                      czy znajde kogos?
                      chyba tylko kogos z taka sama choroba...
                      ale sie rozpisalam...
                      no nic, koncze, pozdrawiam wszystkich, i nie bojmy sie "pekac"
                      czasami
                      • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 08.09.08, 13:21
                        Witaj, azagnes! Widzę, że te dylematy mamy wszyscy (wszystkie?), bez
                        względu na wiek... Zdrowy chorego nie zrozumie nigdy do końca.Ja
                        towarzyszę od wielu lat mojemu kochanemu męzowi i często niemalże
                        identyfikuję się z jego samopoczuciem... NIe jestem ani zdrowa ani
                        chora... Tak się właśnie czuję... Dobrze, że mamy miejsce na
                        wywalenie z siebie swoich watpliwości i bolączek.Wiadomo, że nikt
                        nam nie da złotego rozwiązania , ale zrozumienie przez inne osoby
                        powoduje, że człowiek nie czuje sie taki osamotniony w tych,
                        nienajlepszych przecież stanach emocjonalnych.
                        POzdrawiam ciepło - Basia
                  • cukierasek11 cd.. 23.10.09, 21:03
                    Napisałam bo kto mnie lepiej nie zrozumie jak wy jak mi się uda to napiszę do
                    gazety o sobie i o tym jak mnie traktowali lekarze jakie męki przechodziłam
                    dawno bym zdrowa była szoksad
                    Moje mysli to ciągły lęk strach mysli o śmierci boję sie brac abx tego ze znow
                    sie bede zle czuła co mam jesc..tragedia młoda wesoła rozrywkowa dziewczyna a
                    teraz koszmar siedze w domu weekendy wieczory z łzami żalem bezzilnoscia..i
                    ciagle pytanie why ja?? kto to wie...brak mi sił jestem załamana tą chorobą

                    • franiolek1 Re: cd.. 24.10.09, 21:15
                      Slodziudka
                      To choroba takie mysli nieszczesliwe podsuwa. Przez taki stan
                      przechodzimy wszsyscy przed leczeniem lub na poczatku leczenia, gdy
                      przychodza herxy.
                      Przeplakalam i ja kilka miesiecy, az ktoregos dnia przestalam plakac
                      i teraz placze jedynie krojac cebule lub ogladajac filmy o milosci
                      nieszczesliwej....
                      Tutaj , wszsyscy zrozumieja Twoj stan i Twoj strach - przeszlismy
                      wszsyscy te sama droge.
                      Moge Ci obiecac, ze to minie i poczujesz sie lepiej, psychicznie.
                      Najwazniejsze, ze masz leczenie, ze wiesz co Ci dolega.
                      Trzymaj sie dzielnie, jedz warzywa, kasze, ciemny ryz, mieso,
                      chrupki roznego rodzaju i kwasne jablka. To juz jest duzo, mogloby
                      byc gorzej smile
                      Badz dzielna i pisz regularnie, pomozemy Ci zniesc ciezsze chwile.
                    • kleszczorak Re: cd.. 25.10.09, 14:25
                      Cukierasku

                      Rozumiem co czujesz.
                      Jeszcze niedawno sama bardzo przeżywałam swoją chorobę.
                      Byłam zagubiona i czułam się jakbym znalazła się w innym wymiarze.

                      Czytałam, czytałam i czytałam to forum.
                      Gdy nie wiedziałam czegoś pytałam ludzi z forum.
                      Znalazłam tutaj informacje co i jak jeść, jak sobie radzić.
                      Nie chodzę głodna.
                      Dzisiaj nawet upiekłam ciasto z żytniej mąki i bez cukru według przepisu z forum smile
                      W piekarniku piecze się schab i ziemniaki a w glinianym garnku kisi kapusta.
                      Leczenie abx znoszę dzielnie i widać efekty kuracji.
                      Wszystko da się wytrzymać. Początkowy szok przechodzi.

                      Trzymaj się dzielnie smile
              • azagnese Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 06.09.08, 16:10
                bagnowska napisała:

                > Tak, Zosia. Ja uważałam zawsze, że trzeba rozmawiać,rozmawiać i
                > jeszcze raz rozmawiać.Ale moi synowie (oczywiście, że ja na nich
                nie postawiłam kreski, to są przecież MOJE DZIECI) nie chcą, nie
                > potrafią rozmawiać.Wiesz, oni mają bardzo wiele cech Grzegorza i
                > jego rodziny. Bagnowscy są niezwykle zamknięci, nie potrafią mówić
                o swoich emocjach, nie chcą podejmować żadnych zobowiązań, które w
                > jakiś sposób wiąża się z emocjami.Zdecydowanie lepiej wychodzi im
                > pomoc i kontakty z obcymi ludźmi, z którymi nie sa związani
                > emocjonalnie."


                Basia, zupelnie jakbym o swoim chlopaku czytala, ale on nie moze byc
                twoim synem, bo ma inaczej na nazwiskosmile
                zupelnie to samo, jestem chora a on nie zwraca na to uwagi, jakby
                tego nie bylo... zamkniety w sobie jak dzban... od 1,5 roku
                mieszkamy razem i probuje z nim rozmawiac na rozne tematy, ale jest
                ciezko... on jest zdrowy... czasami zachowuje sie jakby byl
                zdziwiony ze np. zle sie czuje, jakby zapomnial, ze mam borelioze...
                jest cala masa problemow z takim czlowiekiem, gdy probujesz z nim
                zyc... nie da sie zbudowac takiej wiezi emocjonalnej jakiej
                poterzebuje nie rozmawiajac na tematy ktore sa moze czasami ciezkie,
                ale nas obojga dotycza... a ON nie chce, wije sie jak piskorz,
                walczy ze mna, udaje ze nie slyszy, nie widzi, czasem nawet
                krzyczy... dopiero jak placze to przeprasza, ze on nie umie okazywac
                emocji.....

                no nie wazne...
                w kazdym razie, chcialam ci powiedziec Basiu, ze wiem NIESTETY co to
                znaczy... kocham tego czlowieka, i musze sie z tym pogodzic...
                ale nie wiem, czy dam rade, to mlody zwiazek, czy przetrwa?
                zobaczymy...

                jedyne, co mozna zrobic w takiej sytuacji to chyba sie z tym
                pogodzic, wiem jak sie meczysz, bo ja tez sie mecze, najgorsze jest
                to, ze zdajesz sobie sprawe, ze wlasciwie nie ma sensu zamykac sie w
                sobie przed osoba ktora jest tak pozytywnie nastawiona ze serce by
                oddala (mowie o sobie... tobie) a ON zamyka sie jakbym byla wrogiem,
                zupelnie bez sensu...
                ale wez jemu to wytlumacz... hahaha... powodzenia!!!


            • zwy_cienstwo1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 24.07.11, 14:13
              Droga pierwszy raz zaglądnęłam w wątki tyczące wsparcia-powiem tak że przez taką mylną diagnoze SM a to Boleria nie ułożyłam sobie życia z osobą która była i w dalszym ciągu jest moją miłością. To jest ból psychiczny i dlatego podziwiam że są tacy ludzie że wybierają miłość na dobre i na złe. Jesteś dla mnie ideałem. Cierpienia typu niezrozumienie dzieci to jest wpisane w życie każdego kto je ma. Uważam że jako człowiek jesteś bardzo w porządku,
          • stachenka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 20.08.08, 01:00
            Fajna grupa wsparcia, aż się poryczałam ;P
            • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 20.08.08, 18:04
              A ja i tak Wam dziękuję! I tobie ,stachenko, również, fajna z ciebie
              kobieta, lubię czytać Twoje często "soczyste" posty... jesteś "baba
              z jajami" (nie obraź się, wcale nie uważam, że baba bez jaj jest
              gorsza...ale takie się ukuło powiedzenie, nie wiem zresztą,
              dlaczego? testosteron...?)
              • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 22.08.08, 22:36
                Dzisiaj nasza rocznica ślubu...smutna, z nieobecnym Grzesiem, który
                wydaje się być coraz dalej...nie nadążam...
                • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 22.08.08, 22:40
                  tak naprawdę chyba nie oczekuję odzewu, chciałam sobie to tylko
                  napisać...No, bo cóż można powiedzieć...w takich chwilach człowiek
                  pozostaje zawsze sam...nawet moje koty gdzieś się pochowały sad(
                  • franiolek1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 22.08.08, 23:04
                    Basiu, przetrzymacie, bedzie lepiej, Grzes wroci, bo wiesz, ze juz
                    tak bylo....
                    Sa momenty i dni , ze to cale bagienko boreliozowe boli bardziej,
                    cierpienie bardziej dokucza. Ale przeciez Ty wiesz jak jest w tej
                    chorobie, Ty ja juz dobrze znasz - po tych ciezkich chwilach
                    przychodzi sloneczko i u Was tez ono zaswieci.
                    Caluje Cie mocno i czekam na dobre wiadomosci od was
                    Joasia
                    • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 22.08.08, 23:11
                      dzięki, Joasiu, ale tak źle jeszcze nie było , zarówno przed jak i w
                      trakcie leczenia...Jest tak wielkie pogorszenie, że Grześ prawie nie
                      podnosi się z łóżka. Nie dziw się, Kochana, że tracę grunt,
                      potrzebuję tak bardzo lekarza w takich chwilach, ale go nie mam...
                      Dr Beata jest bardzo zajęta i nieuchwytna, a wierz mi, nie narzucam
                      się...
                      Pozdrawiam Cię, Dobry Duchu tego forum i obiecuję, że jak tylko coś
                      drgnie ku polepszeniu, natychmiast to rozgłoszę - basia
                      • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 22.08.08, 23:21
                        Basiu ja tez mocno trzymam za Was kciuki. Zobaczysz.. po deszczu zawsze wychodzi
                        Słońce. To choróbsko ma to do siebie, że raz jest super a innym razem tragedia.
                        Trzymaj się jakoś. Już tyle znieśliście, że dacie radę. Jestem z Wami myślami i
                        czekam na wiadomość o poprawie.
                        • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.08.08, 11:23
                          katarinka, doceniam dobre mysli, tyle,ze tak zle jeszcze nie było...
                          Grzegorz zupełnie klapnął , i fizycznie i psychicznie i
                          emocjonalnie...Wyobrażasz sobie nie odezwać się nawet do mnie cały
                          dzień? A ja mam teraz w domu takie straszne milczenie i emocjonalną
                          pustkę...Bardzo trudno mi zaakceptować taki stan...
                          • fionka21 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.08.08, 18:03
                            Basieńko,

                            Trzymaj się, Kochana, i głęboko wierz, że będzie lepiej.

                            Mało znam się na medycynie, ale jak dla mnie to stan Grzegorza to przedłużający
                            się herx. Biotraxon nie dawał takich reakcji, ale robiło się lepiej. No a teraz
                            dół, który oznacza, że będzie i górka. Czy stosujecie Chlorellę? Trzymam
                            kciuki, żeby Grześ szybko wrócił smile)

                            Ściskam Cię mocno, Anka

                            P. S. Wiem, że dr Beata dziś odpowiadała na pocztę natychmiast.
                            • zo_sia01 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.08.08, 21:35
                              Basiu, każdy chciałby Cię pocieszyć, ale jak? Pamiętam jak się leczyłam, jak
                              bardzo było źle to wcale nie wierzyłam, ze przez to przejdę, że się poprawię, że
                              będzie lepiej. Łatwo jest mówić człowiekowi już zdrowemu, ze w tej chorobie musi
                              być gorzej żeby było lepiej, ale tak naprawdę ten chory przyjmie to do
                              wiadomości dopiero wtedy, kiedy wyzdrowieje i nic tego nie zmieni. Taka ludzka
                              natura, a im bardziej jest się chorym tym trudniej uwierzyć, ze będzie lepiej.

                              Ale będzie Basiu, wierz mi smile) Słoneczko dla Was ! smile))
                              • swigonka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 24.08.08, 14:29
                                Kochana Basiu. serce mi pęka czytając Twoje obecne posty.nie
                                potrafię sobie wyobrazić tego, co czujesz. ale powiem Ci jedno- oj
                                pogadałabym sobie z tymi Twoimi synami! szczególnie z tym starszym!
                                żyją z Wami pod jednym dachem, a nie czują sie zobowiązani do
                                pomocy. tak być nie powinno! Twój starszy syn to już dorosły facet i
                                nie powinien swojej osoby i życia "obwarowywać", a wygląda na to, ze
                                schował sie za jakims muram i udaje, że sprawa chorego ojca go nie
                                dotyczy. ucieka. ja wiem, że faceci są mniej odporni na stres i
                                trudne sytuacje-te rodzinne szczególnie, ale Basiu Ty jako matka,
                                masz prawo wymagac od nich pomocy. powinni pomysleć o Twoim zdrowiu
                                i samopoczuciu. zadeklarowć wsparcie, opieke nad tata i wysłac Cię
                                chociaż na kilka dni na odpoczynek. Basiu Ty musisz zregenerować
                                siły. nie jesteś maszyną. nikt nie mówi,ze masz uciekać 600 km od
                                domu,ale zwyczajnie kilka dni dać odpocząć duszy i ciału.
                                wychowaliście dzieci, pomagaliście-teraz ich pora! nie "chroń" ich
                                przed własnym tatą. przepraszm, jeśli byłam jakoś za ostra, ale Ty
                                już swoją rolę spełniłaś- oni sa dorośli! powinni pomogać! ściskam
                                Cię mocno! i modlę się za poprawę u Grzegorza.
                      • gosia_g13 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.12.08, 10:46
                        Witam wszystkich, czytając forum muszę stwierdzić że mam szczęście w
                        tej mojej chorobie.Leczę się od niedawna -3 miesiące- u dr. Tomasza
                        i widzę efekty leczenia(nadmienię ,iż od 3 lat miałam objawy BB
                        tylko nikt mnie wcześniej nie zdiagnozował, byłam leczona na
                        wszystko inne tylko nie na BB).Najpierw podleczyłam yersinię, teraz
                        wzieliśmy się za leczenie boreliozy.Obrzęki stawów minęły, bóle
                        jeszcze są i objawy neurologiczne też.Mój stan psychiczny poprawił
                        sie o 80%, mineło załamanie i bezradność.A co najważniejsze mam
                        przypływ energii, zniknęło ciągłe zmęczenie i mój organizm mimo obaw
                        dobrze toleruje leki.Moja słowa kieruję głównie do nowych
                        forumowiczów, zeby dać im nadzieję.
    • rehabazyl Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 28.08.08, 17:52
      Kochani. Chcę powiedzieć że jestem z Wami i w miarę możliwości mogę
      pomóc. Jak wspaniale było spotkać tylu ,,wariatów,, jak ja!!! Jestem
      mgr fizjoterapii, w dodatku z zamiłowania. Mam też to
      paskudztwo...niestety i trochę problemów z tym związanych.
      Pozdrówka. Będę odpisywać po 5-ym września, bo właśnie wyjeżdżam.
      Ania
      • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 29.08.08, 14:28
        A ja jestem analitykiem medycznym... tzn będę w przyszłym roku, o ile mi
        borelioza nie pokrzyżuje planów i nie przeszkodzi w egzaminachindifferent Bo na dzień
        dzisiejszy po prostu nie widzę praktyk w szpitalu...a zaczynają się od
        poniedziałku...nie mówiąc, że przełożona sesja się zbliża. Przekładając miałam
        nadzieję, że może się coś poprawi, ale wszystko bez zmian.
        Nie mam siły biegać po szpitalu 7godzin na praktykach a jak powiem, ze jestem
        chora to już widzę reakcję i przerażenie w oczach pracowników. Masakra..
        • akdar Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 31.08.08, 12:26
          Witam wszystkich.

          Nie wiem, czy będzie to dla Was pociechą, ale żywię taką nadzieję.
          Miałam szczęście, bo zaczęłam tępić nasze ukochane krętki trzy miesiące po
          ukąszeniu. Borelioza była więc świeża, ale dawała mi niemiłosiernie w kość.
          Większość paskudnych objawów: ból kolan uniemożliwiał chodzenie, ogólnie bóle
          większości stawów, bóle serca, trudności z oddychaniem, zero koncentracji,
          depresja, bóle serca, sami wiecie... Lekarka z małopolski, wszystkim znana,
          sugerowała trzy miesiące leczenia, niestety minął rok, a ja ciągle na
          antybiotykach, ale... twierdzę uparcie, że na 95% jestem już zdrowa. Większość
          objawów ustąpiła, oceniam to na jakieś 98%. Teraz już tylko dobijam je dla
          pewności, że wszystkie się otworzyły i zginęły okrutną śmiercią.
          Było ciężko... nawet bardzo. Wszyscy znamy "milusie" objawy uboczne towarzyszące
          antybiotykom. Ale warto! Może jeszcze za wcześnie na radość, ale nie mam już
          powodów do narzekań. Chcę, żebyście uwierzyli, uwierzyły, że można to świństwo
          pokonać.
          Zrobiłam test w Poznaniu, niestety na szybko, ale chciałam wykorzystać chwilę
          bez antybiotyków(przerwa, bo jelita nie dawały rady)i wyszedł negatywny. Wiem,
          wiem, że powinnam dłużej czekać, aby był wiarygodny, ale czułam się wtedy
          fatalnie, więc pomyślałam, że na pewno żyją sobie dalej. A tu niespodzianka!
          Zawsze to jakiś powód do radości.
          Miałam też szczęście, bo było mnie stać na wydatek 700, 800 zł
          miesięcznie(pracuję za granicą). Mam na myśli koszta antybiotyków i suplementów.
          Ale najważniejsze, że ta droga prowadzi do celu.
          Życzę Wam tego samego. Małymi krokami, poprzez herxy-czy tak to się pisze?,
          biegunki, depresje, zwątpienie, szukajcie światełka w tunelu. Bo ono jest, tli
          się słabo i potrzebuje Waszej siły i wiary, aby rozpalić się na dobre. Wtedy to
          ono będzie Waszą pochodnią w tej krainie ciemności. Musicie wierzyć!!!
          Pozdrawiam wszystkich noszących krętki). I mam nadzieję, że mój optymizm nie
          będzie tu nie na miejscu).
          • bozena-123 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 09.09.08, 09:27
            Witam wszystkich serdecznie.
            Oto krótka historia mojej choroby.
            W marcu 2006 roku zaczęłam bardzo żle się czuc:dreszcze,silne bóle
            głowy i palpitacje serca a do tego bezsennośc nie pozwalały
            normalnie życ.Coś mnie wtedy tknęło i zrobiłam badanie Elisa na Bb -
            IgM i IgG dodatnie, Western Blot również.Zgłosiłam się do lekarza
            rejonowego który stwierdził dosłownie Ze"tego nie trzeba leczyc" ale
            skoro już przyszłam do wypisał doxy na 10 dni i powiedział że będzie
            wszystko dobrze.Drążąc dalej moją ciekawośc w zakresie boreliozy
            trafiłam do Raciborza na oddział zakazny gdzie podawano mi
            Tarcefoksym dożylnie przez 10 dni i dalej Ceclor doustnie 3
            tygodnie.Takie leczenie powtarza się cyklicznie co 3,4 miesiące nie
            dając rezultatów.Dlatego zaczęłam szuka i natrafiłam na Wasze
            forum.To cudowna rzecz.Od kilku tygodni nic innego nie robię tylko
            czytam forum.Dzięki Wam zdecydowałam się na leczenie u Dr.Beaty w
            Bielsku.Obecnie czekam na wyniki badania koinfekcji i jadę na
            pierwszą wizytę.Podziwiam Was wszystkich za wytrwałośc w leczeniu,
            boję się, że ja sobie nie poradzę i nie wytrzymam.Potrzebuję Was i
            Waszego wsparcia.Mam nadzieję że mi pomożecie.Chętnie posłucham
            Waszych rad i wskazówek.
            Pozdrawiam wszystkich
            • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 09.09.08, 14:14
              Witaj. Wiesz, co jest zadziwiające w tym szaleństwie zwanym
              boreliozą? Że, mimo upadków na samo dno, odbijamy się, korzystając z
              pomocy ludzi i wspaniałych lekarzy z forum i idziemy dalej! Ciągle
              mamy nadzieję na polepszenie , na wyzdrowienie, i słusznie, bo
              przecież są ludzie, którzy wyzdrowieli lub są bezobjawowi i czuja
              się zdrowo. Sama znam takie osoby.
              Pisz, jak Ci będzie ciężko, zawsze ktoś się odezwie i po
              przeczytaniu jego słów usmiechniesz się i pomyslisz : nie jestem
              sama, są ludzie, którzy mnie rozumieją.
              POzdrawiam Ciepło - Basia
              • bozena-123 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 09.09.08, 16:47
                Dziekuję bardzo Basiu.Jestem wdzięczna za to forum i wiem że mogę
                liczyc na Was.Czytam posty codziennie i wiem jakimi wspaniałymi
                ludzmi jesteście.Mam nadzieję że i ja odbiję się od tego swojego dna
                i zacznę wypływac w górę.Na razie cieszę się z Waszych
                sukcesów,sledzę leczenie i podziwiam.
                Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich którzy są w trakcie
                leczenia.
                Bożena
                • piotr.kurkiewicz Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 14.09.08, 15:20
                  Witam
                  Co miesiąc w róznych sanktuariach na świecie są odprawiane Msze Św
                  za chorych na boreliozę. W lipcu Msza Św była na Jasnej Górze,w
                  sierpniu w Medjugorie.
                  Pozdrawiam
                  Piotrek K
                  • franiolek1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 14.09.08, 16:55
                    Nie wiedzialam o tym Piotrze. Gdzie mozna uzyskac informacje o
                    terminach tych mszy?
                    • dx771 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 17.09.08, 10:23
                      Jest takie mijsce gdzie wybudowano kościółek z racji uzdrawiających właściwości
                      wody - to tutaj żona zaraziła się chorobą ....
                      Zdarza się.
                      • stachenka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 17.09.08, 11:46
                        Czyżby w Krasnobrodzie?
                        • dx771 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 02.10.08, 16:05
                          Krasnobród - nie wiem gdzie to jest.
                          Z dzikich* terenów najdalej to byłem w Lublinie - spotkałem tam
                          nawet pewnego tubylca znanego na naszym forumsmilesmilesmile






                          * to oczywiście żart - ja bardzo lubię Lublin!!!
                    • piotr.kurkiewicz Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 02.10.08, 12:27
                      Nie ma stałych terminów Mszy Św za chorych na boreliozę.To ja proszę
                      różnych znajomych i przyjaciół, by je zamawiali,jak są np w
                      Lourdas.Ja zamówiłem na Jasnej Górze i...Medjugoriu,gdzie niedawno
                      byłem.
                      Pozdrawiam
                      Piotrek K
                  • gosia_g13 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 17.10.08, 12:56
                    Witam,przekazuję informację,iż w Rakowie-dzielnica Częstochowy w
                    kościele p.w.Św.Józefa Rzemieślnika są odprawiane Msze Św. o
                    uzdrowienia.Podaję najbliższe terminy:18.X.08r, 08.XI.08r,
                    13.XII.08r zawsze o godz.18.00.Trzeba zabrać ze sobą krzesełko, jest
                    pełny kościół.Bliższe informacje na stronie: mamre.pl
                    Pozdrawiam,Gosia
            • cukierasek11 nowa 23.10.09, 20:57
              Jestem normalnie załamana lecze się 2 , 5 tyg przez 1,5 roku przeszłam horror z
              lekarzami szpitalami wszytskimi szkoda słowsad
              Mój organizm jest tak wyczeraopny jak widze abx zbiera mnie na wymioty czasem
              myślę ,że już umrę zrezygnowałam z pracy wymarzone studia idą w las nawet z domu
              nei wychodzę tak źle się czuję jestem załamana boje się ze sobą przewbywac nawet
              niewiem co teraz pisac co jesc jak zyc z tym czy bede zdrowasad nigdy kleszcza
              nie widziałam rumienia znajomi mieli tysiace i sa zdrowi a ja mam koszar , a nie
              życiecrying
    • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 22.09.08, 00:26
      Wiecie co...
      Oglądnęłam dziś w końcu w całości film "Under our skin". Poryczałam się..
      Nie wiedziałam, że tak to wszystko wygląda z zewnątrz. Wiem, że jestem chora i
      jakoś sobie muszę z tym dać radę. Ale do tej pory codziennie starałam się sobie
      wmawiać, że to nie jest takie straszne. Po oglądnięciu filmu - dotarło do mnie
      na co tak naprawdę jestem chora i jak to wszystko może się skończyć.
      Każde słowo wypowiadane przez tych ludzi było dla mnie tak bardzo
      znajome...Jakby ktoś nakręcił film o mnie.. Jakbym widziała siebie z zewnątrz. I
      w końcu upewniłam się, że naprawdę jest ktoś, kto mnie rozumie.. Że nie zwariowałam.
      Chciałam Wam wszystkim bardzo podziękować - za to, że jesteście.
      Dzięki Wam nie jestem sama i doszłam do tego etapu na jakim jestem teraz...
      Jesteście naprawdę fantastycznymi ludźmi i mocno trzymam kciuki, żeby każdy z
      Was wygrał walkę z tą chorobą.
      Ciepło pozdrawiam
      kasia
      • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.09.08, 16:28
        My też oglądaliśmy film wstrząsnięci...Ja wycierała łzy, a Grzegorz
        miał kamienną twarz... Tak, my wiemy, co czują ci wszyscy chorzy. To
        o nas, o naszych bólach, lękach, bezradności i strachu przed
        przyszłością. Jak dobrze, że jesteśmy RAZEM.
        Serdeczności dla Ciebie, Kasieńko i dla Wszystkich Forumowiczów -
        Basia
        • aqarel Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 25.09.08, 19:10
          "Teraz już wiem, że słowo-klucz to „wybrani”. Wybrani po to, aby pomagać, aby
          zmienić coś w swoim życiu by było lepsze, pełniejsze. Wybrani po to, aby
          dowiedzieć się, co jest tak naprawdę ważne, co znaczy miłość i cierpienie i jaki
          ma sens. Co znaczy bliskość. I że można cieszyć się ze zwykłych rzeczy, których
          na co dzień się nie doceniało." - Sanara
          • nataszkam Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 25.09.08, 19:21

            Wiesz co, Aqa? Ja chrzanię tę "wybraniość"! Akurat w tej sprawie
            wolę być jednym z miliarda !
            • aqarel Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 25.09.08, 20:25
              Nat to oczywiste ale co nam pozostaje...może to zdanie przypadnie Tobie do serca wink
              "...Że poznaje się ludzi, którzy sprawiają, że znika nagle pustka w naszym
              życiu. Że stawiamy sobie nowe cele i wyzwania..."-Agnes
              Pozdrawiam Agnieszkę B.
              • franiolek1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.09.08, 09:59
                Nat, pociesze Cie: jestes pewnie jedna z miliarda sad
                • stachenka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.09.08, 15:00
                  To samo pomyślałam sobie wczoraj, Franiolku. Ale nie chciałam prowokować
                  kolejnego cytatu tongue_out
                  • reni_x Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 12.10.08, 14:25
                    i znowu sie troche pozbieralam,po ostatnim wylewie.nie pisze
                    tutaj.tylko czytam was..jestem bardzo zmeczona,nie mam sil juz
                    walczyc o leczenie,,pozatym moja bb jest jakas nie
                    typowa,,wylewy,zawal i amputacja..nawet tutaj nie mam
                    wsparcia..chyba musze sobie sama pomoc i wreszcie sie odwazyc,bo juz
                    nie widze nadzieji na leczenie,,a tak zyc nie chce.
                    • fionka21 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 13.10.08, 23:32
                      Wiesz, Reni, ja też raczej czytam, niż piszę. Bardzo często myślę o ludziach,
                      których historie znam z forum. Również o Tobie, tym bardziej, że należymy do
                      tego samego pokolenia. Twoją historię przeczytałam po tym, gdy Katowiczanka
                      napisała o Twoim kolejnym wylewie.

                      Bardzo Ci współczuję, że tak choroba Cię kąsa. Jesteś w tym wszystkim bardzo
                      dzielna, choć wiem, że to musi być trudne. Życzę Ci z całego serca, żebyś nidgy
                      nie zdobyła się na odwagę, o której myślisz. To nie odwaga, Kochana. To ucieczka!

                      Wiesz, ja byłam jedynaczką, bardzo mocno związaną z rodzicami. Mój mąż uważa
                      nawet, że to było patologiczne. Przeżyłam ich odejście. Pierwszy odszedł tato.
                      Nie wrócił z zakupów - na ulicy dostał wylewu typu tsunami. Po dwóch dniach już
                      go nie było. Mama w tym czasie była już bardzo schorowana i słaba. To co się z
                      nią zdrowotnie działo przez półtora roku, czyli do końca, wystarczyło by na
                      książkę typu dreszczowiec. Też, w chwilach zwątpienia i zmęczenia, mówiła, że
                      chce, aby TO się już skończyło. Pamiętam, że bałam się, że jej nie upilnuję, tym
                      bardziej, że miała bardzo niezależne usposobienie i była skłonna do ryzyka. Nie
                      zrobiła tego jednak. Poddała się czasowi i może to mój egoizm, ale jestem jej za
                      to wdzięczna. Byłam z nią razem do końca.

                      Mam natomiast znajomą, której mama odważyła się. Być może liczyła na to, że
                      ktoś przyjdzie i ją odratuje, ale nie przyszedł. Nie zazdroszczę tej znajomej.
                      Dla nie, córki, to nie gojąca się rana i pewnie tak już zostanie.

                      Nie jestem osobą religijną, niestety, (a może stety?), ale po przeżyciach
                      związanych ze śmiercią rodziców, a potem rozwinięciu się u mnie boreliozy, z
                      którą wciąż walczę, wiem już na pewno, że w życiu najważniejszą wartością jest
                      właśnie życie. Bycie i czucie, nawet jak boli i jak jest się bezradnym i
                      zagubionym w cierpieniu.

                      Ściskam Cię ciepło i bardzo serdecznie, Anka
                      • reni_x Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 14.10.08, 15:11
                        Aniu..wiem,ze to ucieczka..ale jak sie nie widzi swiatelka to..chyba
                        mozna byc tchorzem..staralam sie jak moglam,ale teraz sie dokladnie
                        wypalilam..juz nie mam sil..
                        a wam zycze duzo sily i powodzenia.
                        Renata
                        • anyx27 Kochana Renatko... 15.10.08, 01:09
                          Ja tez nie mam juz sil, choc nie jestem tak doswiadczona okrutnie
                          jak ty... mam dwie nogi, ale juz bardzo malo sprawne. i tez ogromne
                          problemy z zylami. bedac w ciazy nie wiedzialam, ze mam borelioze.
                          bardzo bolaly mnie nogi, zrobiono badania zyl. ledwo zdazylam
                          uratowac sie przed zakrzepica. mam bardzo slabe miesnie, problemy z
                          oddychaniem, ale wiem, ze musze zyc. mam powod - corcie, ktora
                          zarazilam w ciazy i o ktorej zdrowie bede musiala pewnie kiedys
                          walczyc. mam rodzine, meza. i jakas czesc mnie ciagle chce zyc. musi
                          zyc. na pewno ty tez masz bliskie osoby. jesli w tym momencie nie
                          chcesz zyc dla siebie, pomysl o nich. moze nie powinnam tego pisac,
                          ale ja wychodze z zalozenia, ze zabic sie to zawsze zdaze, ale
                          dopoki jest choc iskierka nadziei, to nie warto tego robic. przeciez
                          wtedy szansa przepadnie na zawsze. a dopoki zyjemy, to ona jest.
                          Reni, ja wiem, ze chorujesz dlugo, ze dlugo sie leczysz, ze
                          przeszlas wiele, ale zyjesz! prosze cie, daj sobie jeszcze troche
                          czasu. daj sobie szanse. Bardzo chcialabym z toba porozmawiac. jesli
                          tylko chcesz, napisz na maila a_olszewska_wroclaw@o2.pl , podaj nr
                          telefonu, zadzwonie. sciskam mocno, Aneta
                        • gosia_g13 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.10.08, 11:00
                          Renatko od kilku dni zbieram się ,żeby napisać Ci słowa
                          pocieszenia.Nie potrafię ubrać w słowa tego co czuję i chciałabym Ci
                          przekazać...Jesteś w bardzo trudnym położeniu i masz prawo mieć
                          chwile zwątpienia,masz prawo wołać o pomoc.Ja dopiero jestem na
                          samym początku tej drogi i moje zdrowie nie jest w takim stanie jak
                          Twoje, a też mam chwile załamania.Reni pamiętaj, po każdej
                          niepogodzie świeci słoneczko i ono dla Ciebie też zaświeci.Pamiętaj
                          nie jesteś sama, masz nas.
                          Trzymaj się, Gosia.
                          • reni_x Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.10.08, 13:17
                            Gosienko moja droga..sloneczko dla mnie juz nie zaswieci..moze
                            gdzies indziej,ale nie tutaj..
                            • gosia_g13 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.10.08, 16:42
                              Renatko podaję Ci mój e-mail gosia_g13@wp.pl, napisz proszę.
                              Pozdrawiam, Gosia.
                            • gosia_g13 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.10.08, 17:09
                              Renatko słoneczko dla Ciebie jeszcze zaświeci, przeczytaj jakie
                              piękne słowa ktoś napisał.
                              Słowa, które podnoszą na duchu.
                              Słowa, które dają nadzieję na lepsze jutro.
                              Słowa, dzięki którym wiemy ,że nie jesteśmy sami w naszej walce.
                              Słowa te cytuję poniżej:
                              ,,Otwieram nowy wątek
                              dla tych, którzy w tej nierównej i trudnej drodze ku utraconemu
                              zdrowiu, pokonują nie tylko codzienności choroby, jej fizyczne
                              objawy, ale i ból psychiczny, osamotnienie czy żal.
                              Jest to wątek dla rozważań, przemyśleń, dla radości i smutku. Tu
                              odnajdziemy wsparcie, które możemy sami sobie nawzajem zaoferować.
                              Choroba dała nam wiele cierpień, ale wielu z nas w tym cierpieniu
                              zjednoczyła.
                              Wątek ten jest również dla tych, którzy dzielą życie z chorymi,
                              którzy z nimi współpracują, przyjaźnią się, dla ich rodzin.
                              Dzielmy się tym co mamy - dzielmy się swoją wzajemną obecnością w
                              tej chorobie,,

                            • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.10.08, 20:58
                              Reni... Twoje słowa sprzed roku: "Dokad bede miala mozliwosc leczenia..tak latwo
                              nie zrezygnuje...nie popuszcze
                              tej francy!!!!!!!!!!!"

                              Nie piszę słów pociechy, bo najpiękniejsze słowa nic nie pomogą.

                              Kiedyś na rekolekcjach ksiądz przyprowadził do kościoła dziewczynę. Była
                              niepełnosprawna. Siedziała na wózku, całkowicie sparaliżowana. Nie
                              mówiła..wydawała z siebie tylko bełkot. Patrząc na nią miałam wrażenie, że to
                              wrak człowieka pod każdym względem. Całkowicie uzależniona od innych.
                              Ksiądz powiedział, że dziewczyna chce nam coś powiedzieć. Podstawił jej mikrofon
                              (bo nawet ręki samodzielnie nie podniosła) a ona wydała z siebie jakieś dziwne
                              dźwięki - nie zrozumiałam ani słowa.
                              W kościele dało się słyszeć szmer głosów...I nagle dziewczyna wykrzyczała (widać
                              było, że jej to sprawiło dużą trudność) dwa słowa.. "TRZEBA WALCZYĆ"
                              Nastała przerażająca cisza. Do dziś się zastanawiam jaką siłę zawarła w tych
                              słowach...całe swoje życie. Ona miała siłę walczyć - my też powinniśmy ją
                              znaleźć. Ty w szczególności..
                              Wiem, że wszystko jest łatwo mówić. Wiem, że bardzo cierpisz - ale nie możesz
                              się poddać!
                              Reni..jesteś dla wszystkich tu przykładem, że trzeba walczyć. Mimo wszystko..
                              Jesteś przykładem, że się da.
                              Pomimo bólu i braku nadziei. Tak jak ta dziewczyna kiedyś...
                              Może cierpisz tak dlatego, że ktoś inny by tego cierpienia nie potrafił znieść.
                              Nie wiem..nie potrafię tego wytłumaczyć w żaden sensowny sposób.
                              Mogę Ci tylko powiedzieć, że jestem z Tobą myślami i wspieram.
                              Nie mogę Cię potrzymać za rękę, ale wiedz, że nie jesteś sama w tym wszystkim.
                              Walcz Reni o siebie...
                              "Człowieka można zniszczyć, ale nie można go pokonać"... Ciebie też nic nie
                              pokona.. Mocno w to wierzę.

                              Trzymam kciuki i ciepło ściskam
                              Kasia
    • zanka.2 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 06.10.08, 15:22
      jesteśmy w jakiś sposób wybrani ,bo jak to nazwać,że moją
      koleżankę ugryzło juz ze 100 kleszczy i nie jest chora ,a ja swojego
      ugryzienia nie pamiętam i mam 20 letnia borelioze i jeszcze 4
      koinfekcje.przecież gdyby nie to moje życie całkiem inaczej
      wyglądałoby .Każdy z nas zanim zdiagnozował to -był niepowaznie
      traktowany przez lekarzy, swich bliskich- sugerowali ,ze odpowiednim
      lekarzem jest psychiatra.Nie uczestniczyliśmy w wielu
      sytuacjach ,nie zdobyliśmy wielu rzeczy z powodu dziwnych
      dolegliwości, chwilami czułam się upokorzona przez innych .
      próbuje to rozpatrywać w kategoriach ,że jestem lepszym
      człowiekiem,że jestem wrażliwa na krzywdeludzką,że potrafie pomóc
      innym mimo własnego bólu ,ale mam momenty buntu jak patrze na moje
      obolałe życie. Na prawde chciałabym z tego wyjść i móc chociaz ten
      dojrzały okres mego życia przeżyć lepiej bez bólu,chciałabym znów
      chodzic po górach, tańczyć,kąpać się w morzu i nadal pomagać innym .
      I w takim momencie jakim jestem teraz na rifame.. cała sztywna i
      obolała wpadam w strach ,że to może nie nastąpić i wtedy nie
      wyobrażam sobie dalszego życia.Wtedy dociera do mnie bardziej,że
      mimo,iż się buntuje może pomóc mi tylko Bóg - to on może dać
      cierpliwość do znoszenia bólu i choroby, to on może dac siłe
      organizmowi do walki ,to on może pomóc wybić kretki i inne
      paskudztwa.Wcześniej postanawiałam sobie codzienną modlitwę ,ale jak
      tylko luzowały dolegliwości to jakoś powoli to upadało,az do
      następnego dołka.Muszę to zmienić . Też jak wielu z Was buntuje sie
      na to naznaczenie i wybranie mnie ,ale nie ma innego wyjścia jak
      zaakceptowanie tego ,czy sie chce ,czy nie. moznaby stworzyć dla
      tych którzy chcą oczywiście łanćuch modlitewny za nas wszyskich tu
      na forum o powrót do zdrowia,moglibyśmy wszyscy codziennie modlić
      się w wybrany przez nas sposób wzajemnie za siebie.Ma to
      sens ,pozdrawiam wszystkich serdecznie .
    • reni_x Re: Renatko 15.10.08, 20:56
      wyslalam Ci meila,niestety wrocil...reni_x@gmx.de
    • aqarel Renatko 15.10.08, 21:28
      zawsze gdy spada deszcz
      zamykam oczy i słucham
      mogę usłyszeć samotne dźwięki
      na plączącym niebie

      słuchaj deszczu
      znów nadchodzi
      wsłuchaj się w deszcz

      poczuć dotyk spadających łez
      które nie chcą spadać wiecznie
      po drodze płynie deszcz
      wszystko przychodzi i odchodzi

      słuchaj deszczu.....deszczu
      znów nadchodzi...znów
      wsłuchaj się w deszcz...deszcz

      późną nocą odpływam daleko
      słyszę twoje dzwonienie
      moje imię jest w deszczu
      pozostawione na drzewach szeptane
      głębokie niebieskie niebo, ogrom

      nawet jeśli ta chwila się skończy
      nie porzucę tego uczucia
      wszystko znowu przyjdzie
      w spadających dźwiękach
      z plączącego nieba
      usłysz moje imię w deszczu

      pl.youtube.com/watch?v=zoWcpafo1Zs
      • aqarel piękna nuta 15.10.08, 22:29
        Wiesz kiedy oddajesz swoja miłość na zawsze
        to otwiera twoje serce
        wszystko jest wtedy nowe
        i wiesz ze czas zawsze odnajdzie drogę
        zęby twoje serce uwierzyło że to prawda

        wiesz że miłość to wszystkie słowa, które wypowiadasz
        szept,słowo,
        obietnica którą dajesz
        czujesz to w uderzeniach serca
        wiesz że to na tej ścieżce jest miłość

        amarantine...
        to jest miłość

        wiesz że miłość możne doprowadzić do płaczu
        wiec pozwól płynąc łzom
        one popłyną na zawsze
        dla ciebie łzy pozwalają latać
        tak daleko jak potrafi serce

        amarantine...
        to jest miłość

        wiesz kiedy to miłość
        blask w twych oczach
        możne to gwiazdy
        przelatujące nad nami
        i wiesz ze miłość
        jest kiedy wznosisz się
        dla przemijających dni i nocy dla miłości

        pl.youtube.com/watch?v=R3FxJANoTOM
        • aqarel Ześlij Anioła ...gdy brakuje nam sił 16.10.08, 19:54
          Mędrcy powiadali: po prostu podążaj tą drogą
          Do blasku światła
          Wiatr będzie dął w Twą twarz
          Tak jak lata Ci mijają
          Usłysz ten głos z głębi
          To zew Twego serca
          Zamknij oczy i odnajdź
          Wyjście z tej ciemności

          Oto jestem
          Ześlij mi anioła
          Oto jestem
          W krainie porannej gwiazdy

          Mędrcy powiadali: znajdź swe miejsce
          W oku burzy
          Poszukuj róż po drodze
          Lecz wystrzegaj się kolców

          Oto jestem
          Ześlij mi anioła
          Oto jestem
          W krainie porannej gwiazdy

          Mędrcy powiadali: po prostu podnieś rękę
          i wyjdź naprzeciw urokowi
          Odnajdziesz wrota ziemi obiecanej
          Musisz tylko uwierzyć w siebie
          Usłysz ten głos z głębi siebie
          To zew twego serca
          Zamknij oczy i odnajdź
          Wyjście z tej ciemności

          Oto jestem
          Czy wyślesz mi anioła?
          Oto jestem
          W krainie porannej gwiazdy

          pl.youtube.com/watch?v=aR_cLF6_cDM
    • swigonka wątek gosi13 przeniesiony 17.10.08, 17:27
      gosia napisała:

      Witam,przekazuję informację,iż w Rakowie-dzielnica Częstochowy w
      kościele p.w.Św.Józefa Rzemieślnika są odprawiane Msze Św. o
      uzdrowienia.Podaję najbliższe terminy:18.X.08r, 08.XI.08r,
      13.XII.08r zawsze o godz.18.00.Trzeba zabrać ze sobą krzesełko, jest
      pełny kościół. Bliższe informacje: mamre.pl
    • swigonka co z reni x? 19.10.08, 00:00
      czy do kogoś odpisała? ktoś ma z Nią kontakt telefoniczny? Ja odchodzę od
      zmysłów.....coś musimy zrobić na litość boską!
      • reni5553 Re: co z reni x? 19.10.08, 00:25
        reni_x, odpisz mi na meila reni555@wp.pl
        bardzo proszę Cie o pilny kontakt
    • samojolka Ognisko............ 19.10.08, 05:04
      znów "ktoś" rozpalił mi w całym tułowiu ognisko. Gryzę poduchę, by nie wyć z
      bólu. Będzie kiedykolwiek lepiej?
      • stachenka Re: Ognisko............ 19.10.08, 06:56
        Czemu gryziesz poduchę kiedy możesz w zębach piec kiełbaski? wink

        https://smileys.smileycentral.com/cat/15/15_3_27.gif


        Jasne, że będzie lepiej smile
        • franiolek1 Re: Ognisko............ 20.10.08, 13:35
          Reniu napisz kilka slow, bo sie martwimy!
          • zazule Re: Ognisko............ 20.10.08, 16:47
            franiolek1 napisała:

            > Reniu napisz kilka slow, bo sie martwimy!


            Odrazu widac kto nie czyta forum, Franiolek idziesz do kątasmile.

            Reni pisala wczoraj w watku o minocykline.
    • kawelczyk my wygraliśmy 26.10.08, 21:10
      nie załamujcie się, nam sie udalo, wygraliśmy z boreliozą, było
      trudno ale udało sie, trzymajcie sie!!!
      • anyx27 Re: my wygraliśmy 26.10.08, 22:45
        kawelczyk, czy mozesz napisac cos wiecej, bo z tego co pisales w
        jakims watku, to stwierdziles to po tym jak lekarz powiedzial ci, ze
        jestes zdrowy. czy to troche nie za malo?
        • anyx27 Re: my wygraliśmy 26.10.08, 22:46
          ja mam kontakt z Reni_x. mam nadzieje, ze Renatka znalazla w sobie
          sile do dalszej walki smile
        • kawelczyk Re: my wygraliśmy 28.10.08, 16:30
          choroba dotknęła synka (teraz skończy 4 latka),leczymy się u dwóch
          niezależnych lekarzy, a wyniki mówią za siebie: IgM 1,28, Blott
          wątpliwy. Mam świadomość że choroba może wrócić i musimy być pod
          stałą kontrolą lekarską
          • stachenka Re: my wygraliśmy 28.10.08, 17:20
            Kowalczyk, można być ciężko chorym i testy mieć całkowicie ujemne, a nie tylko
            wątpliwe. Wiesz o tym? Mam nadzieję, że Twój synek jest przede wszystkim
            bezobjawowy.
            • stachenka Re: my wygraliśmy 28.10.08, 17:21
              Cholewka, znowu przeszkoda epistemologiczna wink
              Kawelczyk, oczywiście smile
              • kawelczyk Re: my wygraliśmy 28.10.08, 19:38
                wiem że to nie koniec z boreliozą, ale po tym co przeszłam walcząc z
                tą chorobą takie wyniki to dla mnie ogromna radość. Tym bardziej po
                tym jak musiałam patrzeć jak cierpi moje dziecko...Ale ty chyba tego
                nie rozumieszsad
                • anyx27 Re: my wygraliśmy 28.10.08, 20:06
                  Moze Stachenka nie rozumie, ale ja mam dziecko (prawdopodobnie z
                  borelioza wrodzona) i NIGDY nie sugerowalabym sie samymi wynikami.
                  Takie wyniki wcale by mnie nie uspokoily. tym bardziej, ze nie bylo
                  nic na cysty sad
                • stachenka Re: my wygraliśmy 28.10.08, 20:36
                  Obawiam się, że Ty nie rozumiesz z czym masz do czynienia i jeżeli tego nie
                  zrozumiesz, to Twoje dziecko może się jeszcze bardzo dużo nacierpieć, czego mu -
                  rzecz jasna - nie życzę, tym bardziej, że wiem, jak się rośnie mając boreliozę.
                  • arrakis74 Re: my wygraliśmy 28.10.08, 22:34
                    Jest nie wiele osób które są w stanie zrozumieć, jeżeli tego same
                    nie doświadczyły. W wieku kilkunastu lat miałem pierwszy objaw,
                    prawdopodobnie wkrótce po zakażeniu, który do dzisiaj pamiętam i
                    dopiero teraz jak wiem że mam bb skojarzyłem to z nią. Później
                    wszystko stało się inne i nie potrafiłem sobie tego wyjaśnić.
    • anyx27 kawelczyk 04.11.08, 19:02
      To , co piszemy wynika z naszej wiedzy. Nie wiem, czy czytalas
      mojego maila, ktorego napisalam do ciebie. jesli nie, to przeczytaj
      i ratuj swoje dziecko, bo im dluzej bedzie chore, tym wiecej
      cierpienia je czeka w przyszlosci. zle leczenie jest gorsze, niz
      brak leczenia.
      • kawelczyk Re: kawelczyk 08.11.08, 19:16
        nie czytałam
        • anyx27 Re: kawelczyk 08.11.08, 19:51
          szkoda... wiesz, ja mam takie wrazenie, ze myslisz, iz jesli wmowisz
          sobie, ze twoje dziecko jest zdrowe, to tak bedzie. to byloby super,
          ale niestety tak sie nie da sad negujesz wszystkie rady od osob,
          ktore chca ci pomoc. nie rozumiesz, ze w ten sposob skazujesz swoje
          dziecko na cierpienie? ja tego nie rozumiem. twoje dziecko bylo zle
          leczone i choroba nie zostala wyleczona. to tylko kwestia czasu,
          kiedy znow sie obudzi. pamietaj tez, ze zle leczenie jest gorsze,
          niz jego brak.
          • mangurr123 pogorszemie :( 10.11.08, 21:17
            Witam , nie wiem czy pisze w dobrym miejscu , jesli w złym to
            przepraszam .Miałem szereg objawów głównie neurologicznych przez
            około rok, Mam dodatni WB i elise . PCR i konifekcje w Poznaniu
            ujemne, ciągle sie zastanawiam czy mam bb czy tez cos innegosad.Po
            miesiącu miesi acu amoksycyliny 3x1 g była znaczna poprawa przeszło
            mi po czym przerwali abx i po 3 tyg objawy wróciły , brałem potem
            unidox 2x100 po czym zwiększyłem do 2x 200 i były herxy np dusznosc
            uciski głowy , ból w sercu , silne zmęczenie , lęki poty- był czasem
            sie tym podpieram ze to oznacza ze "mam " bb i nie musze szukac
            dalej.Teraz juz 2 miesiące sie lecze u Pani Doktor w Krakowie jutro
            zacznie sie trzeci ,miesiąc a ja wciaz nie widze poprawy. Mam bóle
            serca i takie dziwne mocne bicie , uciski głowy przy wstawaniu z
            pozycji siedzącej lub leżącej taki nagły dopływ jakby krwi do mózgu
            (takie cisnienie) ze ide przed siebie i mysle ze sie wywróce,
            pulsuje mi wszystko przed oczami,cofa mi język mam cos dziwnego w
            czyji. mam wrazenie ze cos mi siedzi w tchawicy tzn cos mnie tam
            łaskocze , a jak mocno wydmucham powietrze to konca to czasem,
            słychac taki odgłos jak przy mokrym kaszlu( nie kaszle), i czasem po
            tym pojedynczo mi sie odbija.Swego czasu wkręcałem sobie ze mam
            grzyba na płucach, ale juz tak nie mysle bo to nie ma sęsu, skaczą
            mi mięsnia , niedobrze mi, i pierw kłuje a potem piecze ciało ,
            powiedzcie mi prosze czy wy tez tak macie , czy tak ma byc ?? bo ja
            juz sam nie wiem czy sie lecze na to na co jestem chory:/Nigdy nie
            miałem(nie widziałem) kleszcza ani rumienia.Ale objawy miałem juz
            wczesniej takie ze sie ciągnoł jeden przez np 2-4 tyg a po jakims
            czasie był silny atak tego objawu...
            • bagnowska Re: pogorszemie :( 12.11.08, 09:08
              Witaj. U mojego męża testy nie wykazały borelii, ani koinfekcji ,
              wyszły tylko wątpliwe myko i cpn.KLeszcze były b. dawno temu , na
              przełomie lat 70/80-tych.
              Leczymy się już 16 miesięcy.Na początku po biotraksonie
              spektakularna wręcz poprawa. Potem , niestety, pogorszenie, totalna
              zniżka formy, zatrucie biotoksynami.Przerwa w abx ok 2-óch miesięcy,
              na odtrucie.No i decyzja Pani Doktor: leczenie bardziej w kierunku
              chlamydii ale działające również na bb, z tym, że bardzo niskimi
              dawkami.Grzesiek jest tak bardzo znoszczony przez chorobę, że jego
              osłabiony organizm nie toleruje agresywnego leczenia.
              Nadal jest b. słaby, szwankuje mowa, zwieracze, dławi się. Pomagam
              mu przy ubieraniu (pół roku temu ubierał się sam...). Wieczorem jest
              tak słaby, że nie ma siły sam położyć się do łóżka...
              Ale walczymy nadal! Nie rezygnujemy, bo innej drogi po prostu nie
              ma. Zdajemy sobie sprawe, że to leczenie będzie DŁUGOLETNIE w
              przypadku Grzesia, a efekt nie do przewidzenia. Wdrażamy obecnie
              więcej rehabilitacji, żeby likwidować wzrastającą spastykę i
              poprawić krążenie i i siłę mięśni.
              Grzesiek jest ciągle jakby nieobecny , odrealniony, tylko krótkie
              okresy ma przytomne. Tak więc , jak widzisz , jest nas więcej,
              takich opornych, trudnych do leczenia.To bardzo cięzki czas, ale
              trzeba trwać, chociaz zwątpienia przychodzą częściej, niż nadzieja.
              Trzymaj się ciepło, wielu z nas Cię rozumie.POzdrawiam serdecznie-
              Basia
              • zanka.2 Re: pogorszemie :( 15.11.08, 08:37
                Też mam pogorszenie,mam za sobą rok leczenia i żadnej poprawy nadal
                sztywności,nadal bóle,szyja tak sztywna ,że nie do wytrzymania.Z
                trudnością to wszystko wytrzymuje rodzina zniecierpliwiona bo chcą
                zebym była zdrowa,w pracy nie rozumieja schorzenia i czuje sie
                samota jak pies w tym wszystkim, chwilami udaje przed bliskimi ,że
                radze sobie z wszystkim bo chce byc akceptowana , przeżywam koszmar
                na chwile obecną,prysła moja siła i walka o siebie.
                • dobbiaco Re: pogorszemie :(i dla mangurr 123 19.11.08, 21:05
                  Mam objawy identyczne..Dosłownie takie same;z
                  mrowieniami,bólami;świstami w tchawicy..W czasie herxów nawet zakrawa
                  to na astmę..Potem się uspokaja..Biorę gripex i mam euphylinę w
                  odwodzie..Też pobolewa mnie serce..Za każdym razem..zastanawiam
                  się,czy..wytrzyma ten kolejny herx..Jestem coraz słabsza i moja
                  nadzieja niknie..Nawet nie usiłuję być zrozumiana;ludzie nie mają
                  pojęcia,co to za zmora-borelioza..Prócz fizycznego spadku-jak po
                  równi pochyłej-są jeszcze..lęki i depresje..A mieszkam i jestem
                  samotna..Synowi mówię niewiele-nie chcę siać stresu w jego
                  zapracowanym,pełnym obowiązków życiu..Tak więc..znając zadziwiające
                  priorytety,rządzące dziś lecznictwem;gdzie ludzkie życie straciło
                  wartość..nie mam złudnych nadziei na przyszłość..Dużo w zyciu
                  walczyłąm;o wychowanie syna;o życie i każdy dzień dla chorej
                  Matki..Dla siebie..nie starczy mi już sił..Nie widzę w sobie sił...
                  • bagnowska Re: pogorszemie :(i dla mangurr 123 19.11.08, 23:14
                    A mnie przeraża jedna myśl: że padnę gdzieś w drodze między
                    opiekowaniem się Grzesiem, jedną pracą, drugą pracą, zdobywaniem,
                    wydzieraniem spod ziemi pieniędzy na leczenie...i Grześ zostanie
                    sam... to przeraża mnie najbardziej...Nie mam po prostu czasu na
                    zaopiekowanie się sobą, brak mi na to również sił...ze zdziwieniem
                    stwierdzam, że to u mnie coraz częściej towar deficytowy...
                  • katarinka.z Re: pogorszemie :(i dla mangurr 123 23.11.08, 10:56
                    U mnie też niestety gorzejsad
                    Zarówno samopoczucie, jak i cała reszta. Jedyna rzecz, która dawała mi się do
                    walki też legła w gruzach.
                    Życie prywatne już całkowicie się sypie. Całkowity brak zrozumienia i straszna
                    samotność. Nie mam siły tłumaczyć i nie mam siły prosić. Zarówno o zrozumienie,
                    jak i wsparciesad
                    Już nawet na forum nie mam siły pisać..
                    Całą noc przepłakałam - już sama nie daję rady z tym wszystkimsad
                    Nie wiem, co mam dalej robić. Czuję się jakbym była na skraju przepaści i jedyne
                    co mam ochotę i siłę zrobić to do niej wskoczyć..


                    • bagnowska Re: pogorszemie :katarinka 23.11.08, 11:29
                      Czytam Twoje wpisy, i tak bardzo Cię rozumiem...Grześ również w
                      gorszym stanie, spastyka w ciągu 2 dni tak bardzo wzrosła, mimowolne
                      drżenia nóg nasiliły się również...Grzegorz ma ogromne problemy z
                      siadaniem (jakaś wewnętrzna siła wręcz nim "rzuca" i usztywania), w
                      ciągu 1,5 rocznego leczenia właściwie powolne podtępne pogarszanie...
                      No i najgorsza ta samotność, masz rację.Ty piszesz, że jesteś sama,
                      my we dwoje tak naprawdę również jesteśmy samotni, i to każde z
                      osobna. Grzegorz coraz bardziej zamknięty, ja coraz bardziej smutna,
                      patrząca bezsilnie, jak choroba zabiera mi powoli ukochanego
                      człowieka...Jutro mam go zostawić na 8 długich godzin i iść do
                      pracy...Jak mam to zrobić, jeśli widzę, że nie radzi sobie z
                      najprostszymi czynnościami? Z pracy zwolnić się nie mogę, pieniądze
                      są niezbędne. Zasiłki żadne nie przysługują żonom opiekującym się
                      niepełnosprawnymi mężami...Uczucie osamotnienia i bezsilności jest
                      straszne...Na naszego lekarza w takich momentach pogorszenia nie mam
                      co liczyć, a innego nie ma...
                      Mimo to nie myslę o przepaści, Katarinko kochana, musi być jakieś
                      Jutro, gdzie nie będzie skraju przepaści, a droga, którą wędrujemy z
                      takim mozołem , stanie się mniej kręta i wyboista.
                      I pamiętaj o Baśce, kiedy pomyślisz znowu o przepaści.Moja ręka
                      będzie Cię trzymać mocno smile i nie pozwoli na zrobienie tego kroku.
                      Mój mail: bagnowska@gmail.com
                      Może Ci się przyda. Skrzynkę mam cały czas na podglądzie.
                      trzymajmy się, Kochanie -Basia
              • jasna_ja Re: pogorszemie :( 20.11.08, 14:21
                Serdecznie witam!
                Jestem tu nowa. Ogladalam rozne watki i mam ogromne zamieszanie w glowie. Gdzie najlepiej sie leczyc? Zrozumialam, ze Krakow... Czy tak faktycznie jest? Dr Beata, tak? mozna prosic o namiary? ile trzeba czekac na wizyte? przyjmuje tez w soboty? mam dosyc niedouczonych lekarzy!!! zalamka
    • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 03.12.08, 13:53
      Ręce załamałam..
      Muszę to napisać, bo ludzkie niedouczenie już chyba sięgnęło zenituuncertain
      Wiecie, co mojej koleżance zalecił lekarz kiedy niedawno przyszła z fragmentem
      kleszcza w nodze i rumieniem na pół uda?
      Wyciągnęli kleszcza i zlali rumień wodą utlenioną. Powiedzieli, że do tygodnia
      powinno przejść.
      Na jakim świecie my żyjemy?uncertain
      • doxycyklina Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 03.12.08, 21:56
        www.youtube.com/watch?v=tiZOF_jQe50
        głowy do góry!! smile
        • tintirinka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 03.12.08, 23:37
          Witam! Ja tez jestem chora i moja corka rowniez. Lecze sie od marca i mam
          nadzieje ze bedzie ok. Corka nie miala zadych objawów, wlasnie zakonczyla
          antybiotykoterapie - za 1,5 miesiaca badania i zobaczymy co dalej. Ja jeszcze
          miesiac leczenia i potem znowu badania. Nie mam takich strasznych objawow jak
          piszecie na forum, tylko rozne bóle do wytrzymania, zmeczenie prawie ciagle. Da
          się to wytrzymać. I nigdy nie wiem czy to jest spowodowane borelką, czy
          antybiotykami czy tak po prostu. Oczywiscie mąż patrzy na mnie z powątpieniem -
          że udaję, albo wykorzystuję chorobę albo jeszcze coś. Czy można się źle czuć po
          antybiotykach? W dniach w których jem Tinidazol jest koszmarnie. Da się
          funkcjonować, ale jest trudno. Czasami myslę, że boreliozy we mnie wogole nie
          ma, tylko tak się źle czuję tylko przez antybiotyki. Dociągnę do końca i koniec.
          Pozdrawiam wszytkich.
          • aqarel Grupa wsparcia - Bohater 05.12.08, 19:55
            www.youtube.com/watch?v=flRvsO8m_KI&NR=1
            www.teamhoyt.com/history.shtml
          • jasna_ja Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 06.12.08, 11:49
            Basiu, jesli w tym wszystkim masz jeszcze sily pogadac, prosze o kontakt... moje gg 12780971.
            Wybacz, ze tak anonimowo i nic nie ma na forum o mnie, ale bedzie jeszcze czas, aby napisac.
            Pozdrawiam
            • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 06.12.08, 23:50
              WItaj... Dopiero teraz uruchomiłam mój uparty laptop. cały dzień
              próbowałam , ale nie maiałam mozności usiąść i wziąć się za
              odzyskanie połączenia internetowego.Grześ pochłania mnie
              całkowicie... Jest bardzo słaby... muszę go prawie nosić... jest mi
              bardzo ciężko...Nie chcę tego opisywać w swoim wątku, to nie jest
              optymistyczne. jasna-ja, muszę uruchomić gadu-gadu, Nie korzystałam
              z tego komunikatora, Tak się jakoś złożyło,,, Ale zrobię to zaraz i
              odezwę się. Juz się ściąga. Potraciłam wszystkie dane, bo siadł mi
              cały system. Pewnie dopiero jutro pogadamy...Mój czas, to noc. dzień
              jest Grzegorza.Teraz moje szczęście spokojnie śpi, ja włączam
              słuchawki i cudowną muzykę mojej młodości i mogę pobyć ze sobą albo
              z kimś, kto o tej porze nie śpi...
              Do zobaczenia na gadu gadu , masz ładny nick, taki promienny- Basia
            • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 07.12.08, 23:54
              Witaj. Nie założyłam jeszcze gadu gadu...Przepraszam, wczoraj
              zaczęłam instalować , ale znowu wystapił u mnie problem z łączem
              internetowym i wywaliło mi instalację programu.Ale znajdę moment i
              założę.A teraz może podam maila? bagnowska@gmail.com
              Pocztę mam otwartą cały czas i staram się natychmiast odpowiadać.Mam
              taką możliwość również w pracy.
              Pisz, jasna ja, jeśli masz problem (a tutaj mamy je wszyscy...),
              zawsze odpowiem.
              POzdrawiam ciepło i czekam - Basia
              • stachenka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 08.12.08, 01:57
                A może by tak gg bez reklam, za to z zakładkami jak w firefoxie (rozmowy z n
                osobami w 1 okienku)?

                www.miranda-im.pl/download.php?action=get&id=2
            • jwoda22 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.12.13, 16:16
              Witam! Wykonane tydzień temu badanie ELISA, potwierdziło u mnie pojawienie się boreliozy. Kilka tygodni temu zauważyłam u siebie rumień, który bardzo szybko się zmieniał. Do tego skoki ciśnienia, drętwienie kończyn, szum i pisk w głowie. Również objawy grypopodobne.
              Do niedawna bardzo lubiłam chodzić na grzyby, a ten rok był wyjątkowy pod tym kątem i cóż, jak widać nie tylko pod tym... Żadnego kleszcza jednak nie zauważyłam, możliwe, że ugryzła mnie nimfa, bo zawsze bardzo dokładnie sprawdzam ubranie po powrocie ze spaceru.

              Mój lekarz niestety nie ma doświadczenia z tą chorobą, sam poradził, bym zajrzała do internetu (liczyłam, że może poda mi namiary na jakiegoś znajomego lekarza ale się myliłam). Od razu przepisał mi antybiotyk Duomox, który przyjmuję od ok. 13. dni, co 12 godzin. Czytałam różne historie choroby i wiem, że to dopiero początek walki z tym paskudztwem.

              Czy jest coś jeszcze co można zrobić w domu by móc wspomóc organizm w walce z chorobą? Słyszałam o specjalnej diecie antybiotykowej ale czy rzeczywiście jest konieczna jeśli oprócz antybiotyku biorę również Biotyk? Zastanawiam się, czy ten biotyk powinnam brać od razu z antybiotykiem, czy odczekać jakiś czas? Żadnych wskazówek na ten temat nie dostałam.
            • maciusq Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 05.08.15, 13:01
              Mam nadzieję ,że forum dalej funkcjonuje i od czasu do czasu ktoś zagląda wink

              Choruję od 2 lat nie na boreliozę, ale zestaw bartonella, mycomplasma pn i chlamydia pn. Przez ten czas bardzo długo szukałem osoby z którą mógłbym porozmawiać i się zwierzyć ,ale po wszystkich tych doświadczeniach wiem ,że po prostu nie może to być ktoś inny niz osoba która sama tego nie przeszła. Dlatego też bardzo miło byłoby mi gdyby ktoś zechciał ze mną porozmawiać i podzielić się ze mną swoim doświadczeniem dotyczącym chorób odkleszczowych. Jako ,że odbyłem już kilka takich rozmów wiem ,że to właśnie te chwile potrafią przynieść ze sobą wiele otuchy. Byłbym bardzo wdzięczny za choćby kilka minut poświęconych na osobistą rozmowę za pośrednictwem internetu wink

              Pozdrawiam forumowiczów smile
          • ines108 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.07.11, 12:15
            antybiotyki takich skótków ubocznych nie mają...
          • only_simon35 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 27.05.12, 16:17
            Jak mówi przysłowie syty głodnego nie zrozumie. A z drugiej strony jak by chcieć kazdemu tłumaczyć stan w jakim sie znajduję to na nic bym nie mial czasu. Sytuacja bez dobrego wyjąsia
    • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 09.12.08, 00:18
      No i nie tak to miało być... Nie mam siły instalować cokolwiek...
      Totalna klapa...Dzisiaj po rozmowie z moim Kochaniem coś we mnie
      pękło... Grześ przyznał, że zaczyna go to wszystko męczyć, zaczyna w
      to wszystko wątpić, jest już bardzo zmęczony, coraz bardziej
      niesprawny, nie panuje nad swoim ciałem... Patrzę jak zasnął,
      głaszczę go po tej fajnej, gęstej czuprynie i wiem, że w tym Jego
      śnie już nie ma dla mnie miejsca...Jest złowróżbna , wykradająca mi
      Go ukradkiem choroba...nawet nie wiem, jaka...To jest chwilami ponad
      moje siły...nawet bagnowska ...
    • zanka.2 czy to sie kiedyś zakończy 14.12.08, 12:37
      przyznam sie ,że wchodze na forum kiedy czuje sie żle, kiedy tylko
      ciut sie poprawia staram sie w miare normalnie żyć /w miare bo od 2o
      lat właściwie nie ma normalnego dnia/Chciałam przed swietami sobie
      polepszyc i poszłam na masaz i gimnastyke i teraz wyje z bólu,
      sztywny i bolący każdy staw kregosłupa,i widze całe swoje życie na
      czarno,a to znów mi nie pomaga. nawet moja lekarka jest zasmucona,że
      po roku leczenia nie ma poprawy.jestem na rifambicynie drugi miesiąc
      i xitrocinie, boje sie ,że znów bede musiała przerwać prace,)))- to
      tylko jedna z czarnych moich myśli i wtedy za co sie leczyć.do tej
      pory staralam sie być we wszystkim dzielna,ale chyba zmeczenie
      materiału.brakuje mi trochę wpisów joannybiernat zwłaszcza tych
      dających nadzieję,że ta choroba może sie wycofac.
      • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 14.12.08, 15:08
        zanka, Grześkowi też się pogorszyło , i to znacznie , po masażach.Po
        przeanalizowaniu problemu z masażystą, doszliśmy do wniosku, że
        masaże niejako udrożniły system nerwowy i dały pole do popisu nie
        tyle bakteriom (choć pewnie też), ale przede wszystkim toksynom. U
        Grzeska wystąpiły tak silne napady spastyki , że nagłe rzuty
        sztywnienia wyrzucały go z wózka na podłogę. To był horror!
        Zadecydowałam przerwę w abx i porządny detox. Grzesiek już na drugi
        dzień był w lepszej formie, a na trzeci, do tej pory sztywnienie
        minęło (oprócz delikatnej spastyki ale to już konsekwencja
        długoletniego chorowania i siedzenia na wózku), forma Grzesia jest
        zdecydowanie lepsza.
        Niestety, wiem, że przerwy w abx wydłużają kurację, ale nie wszyscy
        mogą znosić tak agresywną terapię.Ci najciężej chorzy na pewno nie!
        To nawet mówił w swoim wystąpieniu bodajże dr Harris. Może Tobie też
        potrzebny jest taki przyjazny czas, który podarujesz sobie na
        regenerację sił i wówczas ruszysz do walki? To tylko moje nieśmiałe
        spostrzeżenia, oczywiście lekarz prowadzący zadecyduje.
        POzdrawiam Cię serdecznie i bardzo rozumiem... Basia
        • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 27.05.09, 20:07
          Tak bardzo boję się, że to się kiedyś skończy, ale nie tak , jak
          oczekuję...
          Grześ jest tak bardzo słaby...Nie mogę go udźwignąć, żeby mu pomóc
          przemieścić się do toalety, do łazienki...Wściekła jestem za to sama
          na siebie.
          I jeszcze troski dni powszedniego...Muszę sprzedać mieszkanie, bo
          nie mogę spłacać kredytu hipotecznego.Bank właśnie po raz drugi
          odmówił mi zawieszenia lub zmniejszenia rat, uzasadniając brakiem
          powodów do takich poczynań... Jednocześnie muszę jakimś cudem
          kupić "coś", w czym da się mieszkać z moim cięzko chorym i
          niepełnosprawnym Kochaniem...
          Nie moge znaleźć niedrogiego rehabilitanta, który zająłby się
          Grzesiem, próbuję sama, ale "kudy" mi do fachowca...
          W nocy dzwoniła Kasia-katowiczanka...Boję się...
          Przepraszam, ale gdzieś to musiałam wywalić z siebie, nie mam jednej
          drogiej i bliskiej osoby, która umiałaby ze mną pomilczeć na ten
          temat...
          Dobrze, że Wy istniejecie, pomilczcie ze mną, dobrze...?
          Wasza Basia (smutna coś ostatnio...)
          • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 27.05.09, 22:11
            www.youtube.com/watch?v=vR7zTBM6j7E&NR=1...
            • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 01.06.09, 00:15
              I jeszcze coś pięknego...
              www.youtube.com/watch?v=cjsbQtrDvvQ&feature=related
              Z pozdrowieniami dla wszystkich milczących...
              I na koniec dla mojego Słońca...które już zasnęło...
              www.youtube.com/watch?v=w_ZVEMvfZ7c
              www.youtube.com/watch?v=XIRlKZj7DHI
              Basia
              • mscislaw.zawiedziony Re: czy to sie kiedyś zakończy 01.06.09, 08:35
                bagnowska napisała:

                > I jeszcze coś pięknego...

                www.youtube.com/watch?v=vnRqYMTpXHc

                Jaki piękny jest ten świat


                Widzę drzewa zieleni i róże czerwieni
                Widzę jak kwitną dla mnie i dla Ciebie
                I myślę "jaki piękny jest ten świat"
                Widzę niebo błękitu, chmury bieli
                Jasny błogosławiony dzień, ciemną świętą noc
                I myślę "jaki piękny jest ten świat"
                Kolory tęczy tak piękne na niebie
                Są również na twarzach ludzi
                Widzę przyjaciół podających sobie dłonie, pytających "co słychać?"
                Oni naprawdę mówią "kocham cię"
                Słyszę, jak dzieci płaczą, widzę, jak dorastają
                Nauczą się więcej, niż ja kiedykolwiek będę wiedział
                I myślę "jaki piękny jest ten świat"
                Tak, myślę "jaki piękny jest ten świat"
                • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 01.06.09, 09:58
                  O, tak! To jeden z tych pozytywnych utworów, od którego słuchania
                  gęba sam się usmiecha smile Mój syn gra na trąbcesmile
                  Dziękuję...
                  • mscislaw.zawiedziony Re: czy to sie kiedyś zakończy 03.06.09, 23:31
                    Grześ ma dom jak schron!!!
                    tinyurl.com/r7mwd7
                    • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 07.06.09, 21:43
                      ...ta choroba jest straszna...
                      • zazule Re: czy to sie kiedyś zakończy 09.06.09, 13:10
                        Basiu pomilcze z Tobą.
                        z
                        • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 09.06.09, 22:25
                          Zazulko...dziękuję ... za parę dni jadę na pogrzeb Franka Kasi-
                          katowiczanki...Kasia przywozi Franka do Katowic...będę z Nimi...
                          • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 09.06.09, 22:33
                            Jakiś strach wlazł mi do serducha i mnie straszy...Zostałam sama,
                            Beata od kilku tygodni nie odzywa się...25.06 jedziemy do Zabrza...
                            Kurczę, ciężko... Grześ słaby i taki jakiś "daleki"...
                            • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 10.06.09, 21:31
                              Oj, chyba zdobyłam monopol na ten wątek...
                              Nie ma koło mnie nikogo, kto zrozumiałby mój stan, ten bezsilny lęk,
                              kiedy patrzę na śpiącego , coraz częściej sennego i
                              jakby "zobojętniałego" Grzegorza... Ostatnio późnym wieczorem, kiedy
                              spadł z wózka, nie mogłam Go podnieść i rozryczałam się przy Nim z
                              wściekłości na swoją słabość, niemoc, popatrzył na mnie i
                              powiedział, że nie chce widzieć, że się boję...Obiecałam Mu to...
                              Nie okażę już przy Nim strachu, wypłaczę go w nocy, kiedy nie będzie
                              widział...
                              Przepraszam za te łzawe słowa, ale ostatnio coś nie mogę się
                              pozbierać...Staram się tego nie okazywać na zewnątrz i na codzień,
                              sąsiedzi i znajomi mówią, że mnie podziwiaja, że jestem taka pogodna
                              i uśmiechnięta...Taaak, tylko, że oni nie słyszą tego płaczu...
                              Do niedawna był Ktoś, z kim korespondowałam. Była mi bardzo bliska,
                              tak się wydawało...aż do czasu, w którym wykrzyczała w kolejnym
                              mailu, że Grzegorz nie potrzebuje TAKIEJ opieki i pomocy, że jest
                              ona do dupy, bo ja włażę w jego wnętrze z kaloszami i nie pozwalam
                              mu na... no własnie, na co? Że uświadamiam Mu jego kalectwo, że
                              powinnam podjąć jakąś grę, teatr...że Ona ze swoim mężczyzną tak
                              właśnie czynią i ta gra i jej pomaga (to Ona jest chora...).
                              Może ma rację... Ale ja nie potrafię grać... Rodzice mnie chyba
                              głupio wychowali i przekazali jakieś dziwne niedzisiejsze wartości,
                              które bardziej uwierają niż pomagają...
                              • franiolek1 Re: czy to sie kiedyś zakończy 11.06.09, 16:11
                                Basiu, ja czesto milcze przy Tobie i nigdy, nigdy nie trace nadzieji
                                na to , ze Grzegorz zwyciezy chorobe.

                                Niestety , leczenie boreliozy tak wlasnie strasznie wyglada, przez
                                zatrucia toksynami. Juz wiesz , ze przechodzicie przez fazy
                                zatrucia, ciezkie i bolesne. A potem przychodza momenty radosci, gdy
                                poziom toksyn sie zmienia i przychodzi entuzjazm.

                                Basiu, to co robisz, instyktownie, to jest wlasnie dobra droga.
                                Grzegorz nie potrzebuje aktorki, rozesmianej modelki/zony. On Ciebie
                                zna wlasnie taka, rozdygotana, przerazona, dbajaca o jego zdrowie i
                                jego dobro i tak Cie kocha. Zycie, to nie jest teatr.

                                Ja tez musialam sie nad tym zastanawiac, bo chcialam chronic moje
                                dzieci przed skutkami mojej choroby.
                                Doradzano mi mowienie "pozytywne" o chorobie, usmiech i ukrywanie
                                prawdy o moim stanie. Ja nigdy nie chcialam sie na takie
                                cos "skusic".
                                To byloby oszukanstwo, rozowa piana. Ja moim dzieciom mowie, ze
                                jestem chora ( bylam ciezko chora, teraz jest przeciez lepiej).
                                Nie ukrywam leczenia, nie ukrywam rozterek. Jest jak jest...mowie
                                dzieciom, ze kazdy w zyciu musi sie z czyms uporac.
                                Ja walcze z choroba, oni z choroba mamy.

                                To nie jest latwa sytuacja, wcale jej nikomu nie zycze, naprawde,
                                ale nie mamy wyboru. Choroba sa czescia ludzkiego zycia, jak
                                rozwody, kalectwo, rozstania, przeprowadzki itp
                                Lek moich dzieci jest tez wyzwaniem dla mnie - musze im pomoc.

                                Oczywiscie nie roztrzasam cierpien, uzywam forteli by ukryc czesc
                                cierpienia. Ale jednoczesnie wiem, ze dzieci maja radary i te
                                moje "oszukanstwa" i tak wyluskaja smile)

                                Mowie wiec im, ze jest to ciezkie doswiadczenie w naszym zyciu, ze
                                musimy przez nie przejsc i najwazniejszym jest nie-poddawanie sie,
                                nie zalmywanie rak.

                                Ja wierze swiecie w swoje wyzdrowienie. Bede sie leczyc do skutku, i
                                moja rodzina przezyje to ze mna.
                                Wiem , ze jest to cierpienie i dla mnie i dla nich...ale takie jest
                                nasze zycie.

                                Basiu, znajdz w sobie jeszcze energie i sile na dalsza walke.
                                Leczenie jest dlugodystansowym wysilkiem, wiec zrob tak jak
                                maratonczyk: trzeba sie oszczedzac, isc spokojnie i regularnie do
                                celu.
                                Mocno Cie caluje i prosze , zebys przytulila Kasie-katowiczanke ode
                                mnie. Bede z Wami myslami.
                                • bagnowska Re: czy to sie kiedyś zakończy 13.06.09, 02:22
                                  franiolek1 napisała:

                                  > Basiu, ja czesto milcze przy Tobie i nigdy, nigdy nie trace
                                  nadzieji
                                  > na to , ze Grzegorz zwyciezy chorobe.

                                  Dzięki, Kochana !

                                  > A potem przychodza momenty radosci, gdy
                                  > poziom toksyn sie zmienia i przychodzi entuzjazm.

                                  Entuzjazmu nie czuję już od dawna... Czuję niepewność, strach i
                                  brak lekarza...

                                  > Basiu, znajdz w sobie jeszcze energie i sile na dalsza walke.
                                  > Leczenie jest dlugodystansowym wysilkiem, wiec zrob tak jak
                                  > maratonczyk: trzeba sie oszczedzac, isc spokojnie i regularnie do
                                  > celu.

                                  -Staram się, ale Grzesia stan jest , jak na razie coraz gorszy...a
                                  Franka już nie ma...

                                  > Mocno Cie caluje i prosze , zebys przytulila Kasie-katowiczanke
                                  ode
                                  > mnie. Bede z Wami myslami.

                                  Dzięki w Jej imieniu, Kasia jest bardzo dzielna...
                                  Caluję Cię serdecznie i dzięki,że przy nas jesteś - Basia
                                  • bagnowska Pożegnanie Franka 15.06.09, 07:10
                                    W czwartek 18.06.09 w Katowicach pożegnamy Franka ...
                                    • mscislaw.zawiedziony Żyłem bez żadnego żalu, aż do dziś... 15.06.09, 10:40
                                      www.youtube.com/watch?vshockJcrFfE5QMI
                                      Nie będzie dziś żadnych przemówień, zegarki będą tykać
                                      Nikt nie zostawi kwiatów w parku, ludzie będą pracować
                                      Nie będziemy odświętnie ubrani, dzieci będą się rodzić
                                      Żadne flagi nie będą powiewać, słońce będzie się wznosić
                                      Ale my wiemy, że odszedłeś

                                      Ty, który uwielbiałeś kochać i wierzyłeś, że nigdy nie damy wystarczająco dużo

                                      To sprawia, że budzę się każdej nocy, analizując dzień
                                      Czy zatrzymałeś się kiedyś, czy miałeś kiedykolwiek jakieś wątpliwości ?
                                      Byłeś spokojny, odrętwiały, czy szczęśliwy, że to zrobiłeś ?
                                      Żyłam bez żadnego żalu, aż do dzisiaj

                                      Ty, który uwielbiałeś kochać i wierzyłeś, że nigdy nie damy wystarczająco dużo

                                      Nie pożegnałam się z Tobą w tym dniu
                                      Starałam się dotrzeć do pracy na czas, dlatego się odwróciłam
                                      I przegapiłam najważniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek chciałeś powiedzieć
                                      Żyłam bez żadnego żalu, aż do dzisiaj

                                      Ty, który uwielbiałeś kochać i wierzyłeś, że nigdy nie damy wystarczająco dużo
                                      Ty, który miałeś nadzieję, że w głębi wszyscy czuliśmy to samo
                                      To było do czasu, gdy nadszedł ten dzień
                                      • bagnowska Re: Żyłem bez żadnego żalu, aż do dziś... 15.06.09, 17:32
                                        Piękne...pożegnanie...
                                        Będę tam z Kasią. Przeżyłyśmy bardzo blisko, mimo odległości, 2
                                        lata... Niejedną nocną godzinę przegadałyśmy, przepłakałyśmy,
                                        podnosząc się na duchu, jak nasi Mężczyźni , utuleni przez nas,
                                        spali już...
                                        Umawialiśmy się z Frankiem na piwo na wrocławskim rynku...Już nie
                                        wypijemy go razem...
                                        Dzięki, mścisław, dzięki serdeczne w imieniu Kasi i swoim...
                                        Basia
                                        • bagnowska Re: Żyłem bez żadnego żalu, aż do dziś... 18.06.09, 17:13
                                          Nie byłam z Kasią przy pożegnaniu Franka...
                                          Grzegorz jest tak słaby, że właściwie cały czas spędza leżąc i
                                          podsypiając, nie ma siły na siedzenie w wózku. Nie odważyłam się go
                                          zostawić w takim stanie... Oby do 25-go...
                                          • bagnowska Chyba bezradność... 28.09.09, 23:18
                                            Grześ nie bierze żadnych pigułek...Ani abx ani witamin czy
                                            minerałów...Jest bardzo słaby i mocno odrealniony. Koliduje to ze
                                            zdaniem nowego rehabilitanta, przed którym Grzegorz zachowuje się
                                            zupełnie inaczej (gra...?), a który uważa, że potencjał sił u
                                            Grzegorza jest tak duży, że musiał zweryfikować swoje pierwsze
                                            nastawienie i plany. Tomasz stwierdził, że nie spotkał jeszcze
                                            nikogo o tak długim stażu choroby i wózka,u którego byłoby tyle
                                            niewykorzystanego potencjału...Nie rozumiem...
                                            Przeprowadzka i mieszkanie w wynajętym mieszkanku chyba nas mocno
                                            rąbnęło... Grześ milczy, a jeśli się odzywa, to tak jakoś
                                            nieprzyjemnie i obco... Tracę powoli grunt, jestem nieludzko
                                            zmęczona... i jestem sama... ale chyba nie mam nikogo blisko, kto
                                            rozumiałby moje milczenie i kogo nie chciałabym obarczać ciężarem
                                            moich kłopotów. Ta emocjonalna huśtawka jest coraz bardziej nie do
                                            zniesienia...Nie bardzo wiem, co dalej...
                                            Przepraszam nowych za taki minorowy wpis, "starzy" zrozumieją i nie
                                            będą pytać...
                                            Basia - zmęczona,zdezorientowana i chyba zagubiona w tym
                                            galimatiasie...
                                            • reni5553 Re: Chyba bezradność... 29.09.09, 07:58
                                              Basiu-przypominasz mi czołg
                                              idziesz do przodu jak czołg
                                              naturą ludzką jest czasem opadać z sił
                                              powiem Ci kochana, choć ja też w sobie czasem znajduję pokłady sił,
                                              o które wcześniej nie podejrzewałabym się
                                              to Ty jesteś dla mnie przykładem kobiety "siłaczki"
                                              idziesz do przodu, walczysz o swojego męża, wierzysz
                                              godne naśladowania
                                              i podziwu
                                              trzymaj się, to tylko taki słabszy dzień
                                              w końcu cel masz specyzowany
                                            • bagnowska Stan zawieszenia... 20.10.09, 23:47
                                              Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie....Grzegorza, moje, moje, Grzegorza,
                                              nasze... ciągle wspólne, ciągle razem...
                                              www.youtube.com/watch?v=2OjObupyqiM
                                              • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 30.12.09, 14:52
                                                Grzesiek od świąt w złej formie,totalny zwis, jest mu absolutnie
                                                wszysto jedno, potrafi nie odzywać się cały dzień. Ja , gdyby nie
                                                to, że ktoś nieraz zadzwoni, zapomniałabym języka w gębie... POza
                                                tym jego brak sił , coraz większy i coraz większa spastyka
                                                przerażają mnie...Nikt, kto tego nie przeżywa na własnej skórze nie
                                                wyobraża sobie, jak to jest, gdy ktoś, kto miał by RAZEM z tobą
                                                przez całe życie, jest ciągle tylko OBOK... I teraz wiem, że to nie
                                                wpływ leków, grzyba, pogody i innych "usprawiedliwiaczy", to ta
                                                cholerna choroba ciągle jest górą, ciągle wygrywa...
                                                Nie jestem w stanie zmobilizować Grześka do jakiejkolwiek
                                                aktywności, zapada się w swój kokon, jakby tylko tam czuł się
                                                bezpiecznie... Nie informuje mnie o swoich potrzebach (prosi tylko
                                                o "kaczkę"), mam wrażenie, że moja rola ograniczyła się tylko do
                                                roli już nawet nie opiekunki, ale wręcz salowej...
                                                Jutro żegnamy stary rok. Jak zwykle o północy dźwignę mojego męża i
                                                będę go przez ten graniczny moment trzymała z całych sił, żeby
                                                wszedł w Nowy Rok na własnych nogach, zaklinając, jak co roku los,
                                                żeby Mu pozwolił następnego Sylwestra stanąć o własnych siłach.
                                                A zaraz po powitaniu nowej nadziei w Nowym Roku muszę złożyć wniosek
                                                o nowy wózek inwalidzkim który "należy się" takim chorym co 5 lat...
                                                Ten sprzed 5 laty miał być pierwszy i ostatni... Teraz już wiem, że
                                                wózek będzie nam już towarzyszył zawsze...
                                                Ot, takie niewiesołe przemyślenia na koniec roku ...
                                                Ci, którzy dzwonią nieraz do nas i słyszą mnie przez telefon, będą
                                                mocno zdziwieni, ale ja tego wszystkiego nie mogę mówić przy
                                                Grzegorzu, dlatego trochę koloryzuję i gram taką rolę jaką
                                                chciałabym grać i jaką chce mnie widzieć Grzegorz, który powiedział
                                                mi kiedyś, że nie chce mnie widzieć , jak płaczę. Nestety, los
                                                przydzielił mi rolę o wiele trudniejszą...
                                                Basia (coraz bardziej sama)
                                                • aqarel Re: Stan zawieszenia... 31.12.09, 14:11

                                                  www.youtube.com/watch?v=cXtoleWunlo - Samotność
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 31.12.09, 14:49
                                                    Jaka ładna puenta...bardzo lubię SDM, ich piosenki towarzyszą mi od
                                                    zawsze, a "Samotność" mam w Ulubionych. Dzięki smile
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 31.12.09, 16:41
                                                    www.youtube.com/watch?v=Ta2y4N-u4EY&feature=related
                                                  • aqarel Re: Stan zawieszenia... 17.01.10, 13:32
                                                    Mrok na schodach. Pustka w domu
                                                    Nie pomoże nikt nikomu.
                                                    Ślady twoje śnieg zaprószył,
                                                    Żal się w śniegu zawieruszył.

                                                    Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
                                                    I tym śniegiem się ośnieżyć -
                                                    I ocienić się tym cieniem
                                                    I pomilczeć tym milczeniem.

                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 17.01.10, 13:44
                                                    Jakie ładne...
                                                  • aqarel Re: Stan zawieszenia... 17.01.10, 13:48
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > Jakie ładne...

                                                    smile Leśmian w wykonaniu SDM SDM - Mrok na schodach, pustka w domu


                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 27.01.10, 17:22
                                                    Staram się, tak bardzo staram wierzyć w to, co piszę i mówię...że własnie jest poprawa, że kokon pękł,że mój Grzegorz do mnie wraca... Tak bardzo chcę zaczarować te słowa, żeby się ziściły, żeby taki stan był rzeczywisty, prawdziwy i stały...
                                                    Ale tak nie jest...
                                                    Jaka szkoda, że dom nie jest pełen ludzi, dzieci, którymi musiałabym się także zająć... Może byłoby normalniej... Jestem sama... za oknem straszna zima, która nas uwięziła i nie pozwala na choćby wyjscie na spacer. Mój Grześ znowu zapadł w sen zimowy... zamknął się przed światem i przede mną. Istnieje tylko telewizor i ta potworna sieczka sypiąca się z ekranu...
                                                    No... to sobie napisałam, a co tam! niech mi będzie wolno poszaleć... tyle mojego...
                                                  • adomi6319 Re: Stan zawieszenia... 28.01.10, 11:29
                                                    Basiu, ten stan minie na pewno, i kolejne zamknięcie się w sobie Grzesia i Twoje
                                                    poczucie, że nie wiesz czy cel, do którego dążycie jest osiągalny.
                                                    Wierzę, że za jakiś czas znów przeczytam Twój wpis o kolejnym zdobytym przyczółku.

                                                    Ja w takich chwilach zawsze przywołuję Szymborską:
                                                    "Czemu ty sie, zła godzino,
                                                    Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
                                                    Jesteś - a więc musisz minąć.
                                                    Miniesz - a więc to jest piękne".

                                                    w789.wrzuta.pl/audio/2O52dYF08DD/gosciniec_-_nic_dwa_razy_sie_nie_zdarza
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 29.01.10, 13:03
                                                    Niepokonani

                                                    Gdy emocje już opadną
                                                    Jak po wielkiej bitwie kurz
                                                    Gdy nie można mocą żadną
                                                    Wykrzyczanych cofnąć słów
                                                    Czy w milczeniu białych haniebnych flag
                                                    Zejść z barykady
                                                    Czy podobnym być do skały
                                                    Posypując solą ból
                                                    Jak posąg pychy samotnie stać

                                                    Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
                                                    Gaśnie nagle w biały dzień
                                                    Gdy na drodze za zakrętem
                                                    Przeznaczenie spotka mnie
                                                    Czy w bezsilnej złości łykając żal
                                                    Dać się powalić
                                                    Czy się każdą chwilą bawić
                                                    Aż do końca wierząc że
                                                    Los inny mi pisany jest

                                                    Płyniemy przez wielki Babilon
                                                    Dopóki miłość nie złowi nas
                                                    W korowodzie zmysłów możemy trwać
                                                    niepokonani
                                                    Nim się ogień w nas wypali
                                                    Nim ocean naszych snów
                                                    Łyżeczką się odmierzyć da

                                                    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
                                                    Niepokonanym
                                                    Wśród tandety lśniąc jak diament
                                                    Być zagadką, której nikt
                                                    Nie zdąży zgadnąć nim minie czas Gdy emocje już opadną
                                                    Jak po wielkiej bitwie kurz
                                                    Gdy nie można mocą żadną
                                                    Wykrzyczanych cofnąć słów
                                                    Czy w milczeniu białych haniebnych flag
                                                    Zejść z barykady
                                                    Czy podobnym być do skały
                                                    Posypując solą ból
                                                    Jak posąg pychy samotnie stać

                                                    Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
                                                    Gaśnie nagle w biały dzień
                                                    Gdy na drodze za zakrętem
                                                    Przeznaczenie spotka mnie
                                                    Czy w bezsilnej złości łykając żal
                                                    Dać się powalić
                                                    Czy się każdą chwilą bawić
                                                    Aż do końca wierząc że
                                                    Los inny mi pisany jest

                                                    Płyniemy przez wielki Babilon
                                                    Dopóki miłość nie złowi nas
                                                    W korowodzie zmysłów możemy trwać
                                                    niepokonani
                                                    Nim się ogień w nas wypali
                                                    Nim ocean naszych snów
                                                    Łyżeczką się odmierzyć da

                                                    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
                                                    Niepokonanym
                                                    Wśród tandety lśniąc jak diament
                                                    Być zagadką, której nikt
                                                    Nie zdąży zgadnąć nim minie czas

                                                    www.youtube.com/watch?v=pBG4RsGtguM&NR=1
                                                  • bagnowska Koniec pewnego etapu... 29.01.10, 17:53
                                                    Sorry, tekst wkleił się 2 razy, ale może tak miało być... Nabrał
                                                    większej mocy wink
                                                    Do kiedyś, może...
                                                    Ten wątek bardzo był mi potrzebny również smile
                                                    Dzięki, Basia
                                                  • aqarel Re: Koniec pewnego etapu... 04.02.10, 13:30
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > Sorry, tekst wkleił się 2 razy, ale może tak miało być... Nabrał
                                                    > większej mocy wink
                                                    > Do kiedyś, może...
                                                    > Ten wątek bardzo był mi potrzebny również smile
                                                    > Dzięki, Basia

                                                    Masz rację wątek bardzo potrzebny. smile

                                                    Spalany beztroską dzisiejszego życia
                                                    Oślepiony ciemnością, która mnie pochłania
                                                    Prowadzony za rękę nic nie rozumiem
                                                    Idę tam gdzie ciebie nie będzie

                                                    Marzę by spróbować, marzę by skosztować
                                                    by odnaleźć to co nieosiągalne
                                                    Szukam sposobu, by otworzyć twój umysł
                                                    poszukując lekarstwa dla nas

                                                    Pomóżcie nam, toniemy tak zamknięci w sobie

                                                    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
                                                    Dlaczego musi zabić ideały naszego bytu?
                                                    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
                                                    A ciemność ukazuje nam kim jesteśmy

                                                    Poszukujesz odpowiedzi nie danych za darmo
                                                    Rozdarty w środku i tylko żywy
                                                    Prowadzony za rękę nic nie rozumiesz
                                                    Tak naprawdę idziesz zupełnie sam

                                                    Barwne marzenia, marzę bez ograniczeń
                                                    Marzę i śnię, i śpiewam by się nimi dzielić
                                                    Szukam sposobu, by otworzyć twój umysł
                                                    poszukując lekarstwa dla nas

                                                    Pomóżcie nam, toniemy tak zamknięci w sobie

                                                    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
                                                    Dlaczego musi zabić ideały naszego bytu?
                                                    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
                                                    A ciemność ukazuje nam kim jesteśmy
                                                    Dlaczego deszcz...
                                                    www.youtube.com/watch?v=596FK9LwjEg
                                                  • bagnowska Re: Koniec pewnego etapu... 05.02.10, 15:51
                                                    Dzięki wielkie, aqarel, dzięki za towarzyszenie mi w tej cholernie
                                                    samotnej drodze... Utwory od Ciebie trafiają w samo sedno mojego
                                                    odczuwania...
                                                    Pozdrawiam z mojej bezludnej (?) wyspy...
                                                    Basia (pokora włazi mi na kark coraz bardziej...)
                                                  • bagnowska Koniec...? 25.02.10, 22:50
                                                    Nie widzę już szansy a nadzieja nas opuściła... Ta choroba zabrała
                                                    mi wszystko, co było mi najdroższe... MOje kochanie jest zupełnie
                                                    obojętne na wszystko, co się dzieje... Jestem zupełnie sama, nie mam
                                                    odwagi ani prawa obarczać moją rozpaczą (tak, tak, rozpaczą!!!)
                                                    nikogo... Dlatego piszę tutaj, do wszystkich i do nikogo...
                                                    Grzegorz wycofuje się, coraz bardziej obojętnieje.... Patrzy na
                                                    mnie, jak bezradne, skrzywdzone dziecko, a w oczach ma smiertelne
                                                    zmęczenie i rezygnację...
                                                    SKĄD MAM BRAĆ SIŁĘ ?!
                                                  • adomi6319 Re: Koniec...? 26.02.10, 19:34
                                                    Basiu, wiesz, że to stan przejściowy. Tak było już wiele razy, więc teraz też
                                                    minie, na pewno. Trzeba przeczekać. Za każdym razem po takim trudnym okresie
                                                    mogłaś napisac coś optymistycznego, wierzę, że teraz też tak będzie.
                                                    Margolcia ma rację, potrzebujesz wsparcia. Skoro nie ma sprawnych sąsiadów pod
                                                    ręką, to może jacyś wolontariusze? Może pomyśl też o pomocy psychologa, także
                                                    dla Siebie. Jesteś bardzo silną kobietą, ale tak wiele dźwigasz na swoich
                                                    barkach, nic dziwnego, że czasem Cię to przerasta.

                                                    Świta mi pewien pomysł, jeśli coś z tego wyjdzie, to odezwę się jeszcze na maila
                                                    gazetowego.

                                                    Trzymaj się mocno, Najwspanialsza Żono!
                                                  • bagnowska Re: Koniec...? 06.03.10, 07:20
                                                    W moje życie wkradł się lęk.... Taki obezwładniający, paraliżujący
                                                    lęk o życie ukochanego człowieka...Tak bardzo chciałabym móc rano
                                                    usłyszeć od kogoś: Będzie dobrze! Samotne mieszkanie z tak chorym
                                                    bliskim jest bardzo trudne...I nie chodzi mi tu o opiekę stricte
                                                    pielęgniarską, z tym sobie jakoś radzę. Mam tylko straszną potrzebę
                                                    porozmawiania o swoich lękach z optymistycznym kimś... Czasem nie
                                                    rozmawiam z nikim, dopóki ktoś nie zadzwoni, Grzegorz jest taki
                                                    milczący....Próby wciągania go w jakiekolwiek rozmowy kończą się
                                                    fiaskiem...
                                                    Czy to ma wszystko sens...dokąd my idziemy...?
                                                    Przepraszam za te jęki, ale chociaż w ten sposób zwerbalizuję i
                                                    oswoję swój strach...
                                                  • aqarel Re: Koniec...? 24.03.10, 10:03
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > Nie widzę już szansy a nadzieja nas opuściła... Ta choroba zabrała
                                                    > mi wszystko, co było mi najdroższe... MOje kochanie jest zupełnie
                                                    > obojętne na wszystko, co się dzieje... Jestem zupełnie sama, nie mam
                                                    > odwagi ani prawa obarczać moją rozpaczą (tak, tak, rozpaczą!!!)
                                                    > nikogo... Dlatego piszę tutaj, do wszystkich i do nikogo...
                                                    > Grzegorz wycofuje się, coraz bardziej obojętnieje.... Patrzy na
                                                    > mnie, jak bezradne, skrzywdzone dziecko, a w oczach ma smiertelne
                                                    > zmęczenie i rezygnację...
                                                    > SKĄD MAM BRAĆ SIŁĘ ?!

                                                    Znam To spojrzenie, milczące wołanie o pomoc...nasza bezsilność, w takiej
                                                    sytuacji, paraliżuje umysł i zabiera resztki sił. Pozostaje nadzieja, nadzieja
                                                    na cud , cud zatrzymania choroby...i nadzieja by nie było gorzej.



                                                    www.youtube.com/watch?v=qoYbVosc93U

                                                    Chcę byś tu był mój siłaczu
                                                    chcę byś tu był, chcę byś tu był
                                                    czy nie wiesz,że w piecu dogasa
                                                    tęsknię za tobą jak cholera
                                                    i pragnę cię

                                                    czuję coś do ciebie
                                                    czy ty czujesz to samo
                                                    na początku smakowałam cię spojrzeniem
                                                    czerpałam radość z życia
                                                    widziałam niebo w tych oczach, w twoich oczach

                                                    tęsknię za twoim śmiechem, za twym uśmiechem
                                                    tęsknię za wszystkim co ciebie dotyczy
                                                    bez ciebie sekunda staje się minutą
                                                    każda minuta dniem,gdy jesteś tak nieobecny


                                                    w piecu dogasa
                                                    chcę byś tu był
                                                    na ciebie czeka, miłosne pole bitwy i strach...
                                                    chcę byś tu był
                                                    czuję coś do ciebie
                                                    ...smakowałam cię spojrzeniem


                                                  • aqarel Koniec?...nie,najlepsze jeszcze przed nami 01.04.10, 14:28
                                                    Basiu, najważniejsze by nie czuć się pokonanym.
                                                    Można być na końcu ale ze świadomością,
                                                    że więcej nie dało się wycisnąć.

                                                    Najlepsze jest jeszcze przed nami
                                                    Ja wiem, Ty wiesz,
                                                    Że jesteśmy na początku drogi
                                                    Przed nami wzloty i upadki
                                                    Jak mam żyć bez Ciebie
                                                    Gdy odnajduję się w Tobie...

                                                    ...Nie oglądaj się za siebie, najlepsze jeszcze przed nami
                                                    Weź mnie za rękę, najlepsze jeszcze przed nami
                                                    >youtube.com/watch?v=_DqksPxzhn4<

                                                  • bagnowska Re: Koniec?...nie,najlepsze jeszcze przed nami 02.04.10, 11:40
                                                    aqarel, jak Ty wiesz, jak do mnie trafić... Słucham i słucham i
                                                    coraz bardziej rozumiem Twoje słowa. Podnoszę głowę i uśmiecham się
                                                    do Ciebie, do świata. Dziękuję...
                                                  • aqarel PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 07.04.10, 21:42
                                                    W wątku "Borelioza u Grzesia" napisałaś:
                                                    POzwolę sobie na zakończenie tego wątku wkleić tekst pięknej
                                                    piosenki Ewy Bem, która to piosenka jest dla mnie ukojeniem,
                                                    schronieniem i wytłumaczeniem mojej przegranej...
                                                    NIE przegranej ...nawet tak nie myśl!!!!
                                                    Masz tu(na forum) wielu ludzi, którzy myślą o Was, martwią się
                                                    gdy macie gorsze dni, cieszą się gdy złe dni mijają. Ty i Grześ
                                                    macie tu przyjaciół.

                                                    >www.youtube.com/watch?v=NuxS-9t3tnY<

                                                    PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI
                                                    "Jeszcze jeden szczególny dzień
                                                    Spadł funt, a dzieci tworzą
                                                    Pozostali uciekli
                                                    Biorąc całą kasę, a ciebie zostawiając z resztkami
                                                    Czujesz ból w klatce piersiowej,
                                                    Lekarze strajkują, potrzebujesz odpoczynku
                                                    To nie jest łatwa miłość, ale masz przyjaciół którym możesz zaufać
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
                                                    Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele będą przyjaciółmi naprawdę do końca.
                                                    Dziś jest piękny dzień
                                                    Listonosz przyniósł list od ukochanego
                                                    Tylko telefon wydzwania
                                                    Starałeś się go wytropić, ale ktoś zwinął jego numer
                                                    Tak właściwie,
                                                    To przywyczajasz się do życia bez niego
                                                    Teraz to takie proste, bo masz przyjaciół którym możesz zaufać
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
                                                    Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele będą przyjaciółmi naprawdę do końca.
                                                    Teraz to takie proste, bo masz przyjaciół którym możesz zaufać
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
                                                    Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele będą przyjaciółmi naprawdę do końca.
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi
                                                    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
                                                    Wyciągnij dłoń, bo na prawdę do końca
                                                    Przyjaciele będą przyjaciółmi."

                                                    Tłumaczenie ze strony
                                                    queenrock.bloog.pl/kat,529359,index.html?ticaid=69f2c
                                                  • bagnowska Re: PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 07.04.10, 22:25
                                                    Mój ukochany Queen... Dziękuję raz jeszcze...Pa, Przyjacielu...
                                                  • bagnowska Re: PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 17.04.10, 17:06
                                                    Może komuś potrzebna taka przyjaźń... Wbrew pozorom, daje ukojenie i
                                                    spokój...:www.youtube.com/watch?
                                                    v=ZX1tgzkvzzA&playnext_from=TL&videos=zVcLFBJVwSU&feature=grec
                                                    Jesteście ciągle, pozdrawiam ciepło - Basia
                                                  • bagnowska Re: PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 17.04.10, 17:13
                                                    Przepraszam, poprawiam link:
                                                    www.youtube.com/watch?v=zI59gvnoakw&feature=related
                                                  • aqarel Re: PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 17.04.10, 20:11
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > Może komuś potrzebna taka przyjaźń... Wbrew pozorom, daje ukojenie i
                                                    > spokój...: www.youtube.com/watch?v=zI59gvnoakw
                                                    > Jesteście ciągle, pozdrawiam ciepło - Basia

                                                    W labiryncie tego świata,
                                                    W jego szaleństwie,
                                                    I okrutnych z nami grach,
                                                    Łatwo się zgubić,
                                                    Łatwo sprzedać diabłu duszę,
                                                    Za każdym rogiem
                                                    Czai się strach

                                                    Czego szukasz w zgiełku, w tłumie?
                                                    Kto cię wysłucha, poda rękę
                                                    W chwili złej?
                                                    Kto cię pocieszy, kto rozgrzeszy,
                                                    Kto zrozumie?
                                                    Tylko samotność.

                                                    Samotność, to nasz świadomy wybór. Uciekamy od szaleństwa tego świata, by nie zaprzedać się „diabłu” , dążymy do własnego rozwoju, przemiany duchowej lub pogłębieniu wiedzy. Gdy dochodzimy do wniosku, że już to mamy...przerażeni swą samotnością(bogatsi o wiedzę i doświadczenie) zwracamy się ku bliźniemu, by być „normalnym” jak wszyscy dokoła, by cieszyć się „prostym” podejściem do życia, od weekendu do weekendu.
                                                    Gdy już się „nacieszymy” prostotą codzienności znów uciekamy w samotności.
                                                    Mam nadzieję, że nigdy nie odczujemy osamotnienia, poczucia
                                                    że jesteśmy opuszczeni przez wszystkich,
                                                    że nie możemy na nikogo liczyć,
                                                    że nikt nam nie poda ręki.

                                                    Sponsorem rozmyślań nad samotnością jest Basia z mężem.


                                                  • bagnowska Re: PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 03.06.10, 21:34
                                                    aqarel, czytając Twoje wpisy w wątku niejakiego emvaldiego,
                                                    przekonałam się, dlaczego tak bardzo bliskie moim poglądom były
                                                    Twoje mądre, wyważone rady, słowa wsparcia. Miałam tam również
                                                    wyrazić swoje zdanie, ale wątek zaraz zniknie i te słowa również
                                                    zostałyby wykasowane.
                                                    U nas stan spokoju, harmonii i równowagi. Ja odnalazłam znowu spokój
                                                    i radość bycia z Grzegorzem, On jest spokojniejszy, pogodny i
                                                    częściej uśmiechnięty. Mamy dalsze plany, o których napiszę, jak
                                                    przyjdzie pora smile Do takiego stanu nie doprowadziła nas żadna
                                                    nadprzyrodzona istota, tylko zwykli niezwykli Ludzie, tacy jak Ty i
                                                    kilkoro fajnych z tego Forum, którzy pomogli mi dojść do tej
                                                    równowagi, a ja zebrałam siły i uruchomiłam rozum, aby mądrze
                                                    skorzystać z tego wsparcia.
                                                    Pozdrawiam Was najserdeczniej, Basia
                                                  • aqarel Re: PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI 05.07.10, 23:23
                                                    Bardzo dziękuję za miłe słowa, może przeżycia spowodowały,że nasze poglady są podobne.
                                                    Bardzo sie ciesze, że u Was harmonia i równowaga. Szkoda, że ten viregit troszkę namieszał, no i ten bark.
                                                    Czekam na info dotyczące planów smile

                                                  • bagnowska Ze swojej drogi zejdę, będę z Tobą... 19.09.10, 16:09
                                                    ..."
                                                    Ze swojej drogi zejdę
                                                    Będę z Tobą
                                                    dokąd kolwiek pójdziesz, cokolwiek zrobisz
                                                    będę z Tobą
                                                    Gdziekolwiek sie zwrocisz, cokolwiek powiesz
                                                    będę z Tobą

                                                    Ze swojej drogi zejde
                                                    Bede z Toba
                                                    I w najlepszej z chwil i najgorszej tez
                                                    Bede z Toba
                                                    Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu
                                                    Będę z Tobą
                                                    Z Tobą

                                                    Ty przed Tobą świat,
                                                    za Tobą ja,
                                                    a za mna już nikt.

                                                    Ty przed Tobą swiat,
                                                    za Tobą ja,
                                                    a za mna już nikt.

                                                    Ze swojej drogi zejdę,
                                                    będę z Tobę.
                                                    dokad kolwiek pojdziesz, cokolwiek zrobisz
                                                    bede z Toba
                                                    Gdziekolwiek się zwrócisz, cokolwiek powiesz
                                                    będę z Tobą.
                                                    z Tobą.

                                                    Ze swojej drogi zejde
                                                    Będę z Toba
                                                    I w najlepszej z chwil i najgorszej tez
                                                    Bede z Toba
                                                    Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu
                                                    Będę z Tobą
                                                    Z Tobą

                                                    Ty przed Tobą świat,
                                                    za Tobą ja,
                                                    a za mną już nikt.

                                                    Ty przed Tobą świat,
                                                    za Tobą ja,
                                                    a za mną już nikt.

                                                    Ty przed Tobą świat... "
                                                    www.youtube.com/watch?v=XIRlKZj7DHI
                                                  • aqarel "Drobne czułe słówka..." 19.09.10, 21:39
                                                    Drobne czułe słówka służą ciszy,
                                                    nie rozmowie.
                                                    Młode serce stworzone do kochania,
                                                    nie do cierpienia.
                                                    Ciemne włosy by chwytać wiatr,
                                                    nie osłaniać wzrok przed zimnem tego świata.

                                                    Całuj, póki usta masz wciąż czerwone,
                                                    póki On cię nie wezwał.
                                                    Spoczywaj, póki pierś nie naruszona, odsłonięta.
                                                    Ujmij dłoń, póki dłoń nie dzierży żadnej podpory.
                                                    Zatoń w oczach, póki wciąż zaślepione.
                                                    Kochaj, póki noc skrywa nadchodzacy świt.

                                                    Pierwszy dzień miłości nigdy nie powraca.
                                                    Godzina namiętności nigdy nie jest godziną straconą.
                                                    Wiolonczela, dłoń poety, serce rozpala
                                                    a ono gra twą melodię z czułością.


                                                    " Póki usta masz wciąż czerwone..."
                                                    www.youtube.com/watch?v=C8mlc9zv5Ho
                                                  • bagnowska Re: "Drobne czułe słówka..." 19.09.10, 22:23
                                                    Dzięki, aqarel smile odkryłam nowe piękno , które koi... cudna muzyka...
                                                  • aqarel "bo dzięki Niej, bywasz mniej życiem zmęczony" 05.10.10, 21:49
                                                    Nieoceniona - Marek Grechuta

                                                  • bagnowska Długie pożegnanie... 14.03.11, 11:20
                                                    www.youtube.com/watch?v=Nv9sA0R_zIU
                                                    Tam w dole nad jeziorem
                                                    W ciepłe popołudnie -
                                                    Delikatny wietrzyk unosi dziecinne baloniki
                                                    Kiedyś,
                                                    Nie tak dawno temu,
                                                    Ona mieszkała tam na skraju lasu
                                                    Dobrze pamięta ten dzień
                                                    Gdy opuściła swój dom...

                                                    Długie pożegnania
                                                    Tak bardzo mnie zasmucają,
                                                    Muszę już iść
                                                    I chociaż nie chcę odchodzić,
                                                    To wiem, że tak będzie lepiej

                                                    Długie pożegnania
                                                    Tak bardzo mnie zasmucają,
                                                    Wybaczcie że teraz odchodzę
                                                    Będę bardzo za wami tęsknić
                                                    I za tymi dniami, które wspólnie spędziliśmy.

                                                    Pod koniec dnia
                                                    Gdy księżyc wschodzi -
                                                    Ona wzdycha z uśmiechem w oczach,
                                                    W parku,
                                                    Jest już późno
                                                    Ale ona siedzi i wpatruje się w mur
                                                    I przypomina sobie dzień
                                                    W którym opuściła swój dom..

                                                    Bezdomność jest przekleństwem... a nadzieja ma jednak swój koniec.
                                                  • mscislaw.zawiedziony Re: Długie pożegnanie... 04.07.11, 21:49
                                                    bagnowska napisała:
                                                    > Bezdomność jest przekleństwem... a nadzieja ma jednak swój koniec.

                                                    Witaj,Basiu bardzo smutne i niepokojące słowa...sądzę, że nadzieję pozostaje w Twym
                                                    sercu-umyśle a to była chwilka - zła.

                                                    Mijają chwile składające się na nudny dzień
                                                    Marnujesz swój czas,który dany masz tylko raz


                                                    Setki razy słuchałem tego nagrania ale dopiero teraz "wstaje" wcześniej od słońca
                                                    i to ono stara się mnie dogonić ale nie daje rady, zmęczone chowa się za horyzont-by odpocząć .
                                                    www.youtube.com/watch?v=4XRScXVYpNA

                                                  • bagnowska Re: Długie pożegnanie... 09.07.11, 21:59
                                                    Roger Waters i Time... jeden z ulubionych ,jak nie najbardziej ulubiony wokalista i zespół mojego Mężczyzny.... To On mnie wprowadzał w świat takiej Muzyki, ja Go zapoznawałam z Rachmaninowem, Prokofiewem, Bachem, Vivaldim... Dziś tylko ona, Muzyka, została z nami. Ludzie odeszli, wykruszyli się przyjaciele...
                                                    A Grzegorz tak bardzo ich potrzebuje... Ja Mu ich wszystkich nie zastąpię... Nie odwiedza Go nikt, a widzę, jak bardzo się cieszy i ożywia, jak ktoś przypadkiem do nas wpadnie... a zdarza się to baaaaardzo rzadko...
                                                    Ja nie marnuję juz swojego czasu... Kocham... smile
                                                    Dziękuję za ten wpis, mscislawie smile
                                                  • bagnowska Re: Długie pożegnanie... 09.07.11, 23:18
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > Roger Waters i Time... jeden z ulubionych ,jak nie najbardziej ulubiony wokalis
                                                    > ta i zespół mojego Mężczyzny.... To On mnie wprowadzał w świat takiej Muzyki, j
                                                    > a Go zapoznawałam z Rachmaninowem, Prokofiewem, Bachem, Vivaldim... Dziś tylko
                                                    > ona, Muzyka, została z nami. Ludzie odeszli, wykruszyli się przyjaciele...
                                                    > A Grzegorz tak bardzo ich potrzebuje... Ja Mu ich wszystkich nie zastąpię... Ni
                                                    > e odwiedza Go nikt, a widzę, jak bardzo się cieszy i ożywia, jak ktoś przypadki
                                                    > em do nas wpadnie... a zdarza się to baaaaardzo rzadko...
                                                    > Ja nie marnuję juz swojego czasu... Kocham... smile
                                                    > Dziękuję za ten wpis, mscislawie smile

                                                    Ale, aby być sprawiedliwym, dodam, że to forum i zaistnienie w jego społeczności dało nam ogromne wsparcie, głównie wirtualne, ale również w postaci kilku bezcennych znajomości, z których jedną z pewnością mogę już nazwać przyjaźnią smile Aniu,dziękujemy i ściskamy Cię!
                                                    Basia i Grzegorz
                                                    >
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 02:49
                                                    W nocy towarzyszy mi moja Muzyka...
                                                    www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/32/sjTEGi9cg3g
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 02:50
                                                    I jeszcze : www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/34/UWb1xaFn0b4
                                                  • kleszczorak Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 06:11
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > I jeszcze : www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/34/UWb1xaFn0b4

                                                    Sprawdziłam.
                                                    Działa dobrze na oczyszczenie oczu z toksyn.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 08:55
                                                    Prawda...? smileKilka razy zaaplikowane zdecydowanie odtruwa smile
                                                    Serdeczności - Basia
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 14:43
                                                    Korzystając z monopolu na wątek, wklejam jeszcze jeden odtruwacz: www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/4/0-yOdAe0QQQ - tak bardzo chciałabym, żeby Grzesiek mnie tak widział...
                                                    Cięzko mi , jak ....nie wiem co.... Tracę siły, nadzieję, Grzesiek gdzieś coraz dalej...
                                                    Sorry, ale nie mam koło siebie nikogo, kto dałby mi kopa w tyłek z odrobiną zasilania...Jestem nieludzko zmęczona...Dzisiaj podnosiłam Grzeska 2 godziny z podłogi w łazience... Nie czekam na odzew, tylko , jak człowiek zwerbalizuje swoje problemy, to trochę tracą na wadze wink
                                                  • margolcia_63 Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 16:34
                                                    Pozwolę sie zwrócić do ciebie po imieniu, Basiu nie umiem za bardzo
                                                    pocieszać ale pomijając wszystko to i tak Twój mąż jest niesamowitym
                                                    szczęściarzem, że ma Ciebie. Myślę, że wraz z nadejściem wiosny będzie
                                                    tylko lepiej i tego Wam życzę. Natomiast chciała bym zwrócić się do Ciebie
                                                    w kwestii praktycznej dotyczącej opieki nad mężem, bo trudno mi sobie
                                                    wyobrazić, by taka jak Ty osoba nie znalazła nikogo życzliwego w
                                                    otoczeniu, który nie pomógł by Ci chociażby w takiej jak dzisiejsza
                                                    sytuacji. Ludzie chcą być pomocni i często wystarczy tylko poprosić.
                                                    Przecież Ty też nie jesteś z żelaza. Wiem, ze niedawno się
                                                    przeprowadziliście ale przecież chyba nie na pustynię, może się rozejrzyj
                                                    wsród sąsiadów. Jeszcze mam jedną sprawę, ostatnio zamówiłam za dużo
                                                    witaminy B 15- kwas liponowy- podobno rewelacja- cena 60 zł za 400 tabl-
                                                    poczytaj w internecie- jak byś chciała to daj znać w tym wątku. Pozdrawiam.
                                                  • margolcia_63 Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 16:39
                                                    Byk- kwas pangamowy
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 17:40
                                                    Witaj smile Piszę się na ten preparat wit b15. Napisz, proszę, ile możesz mi odstąpić,jak mam Ci zapłacić i ile. Będę mogła zrealizować płatność w piątek, bo dopiero dostaniemy zasilenie kasy smile
                                                    Co do pomocy,upadki Grześka na podłogę nie zdarzają się często , choć dźwiganie codzienne Grześka nie jest łatwe, ale dzięki świetnemu terapeucie, uczymy się ,jak to robić prawidłowo, bez zbytniego przeciażania mojego nadwyreżonego kręgosłupa.Mieszkamy teraz sami, bez synów, którzy zmuszeni byli zamieszkać osobno, bo mieszkanko, które wynajmujemy jest malutkie i mieści się w starej uroczej kamieniczce na wrocławskim Rynku.Tak więc mieszkamy w bardzo klimatycznym miejscu , tyle, że tutaj prawie nie ma lokatorów, bo mieszkania Gmina sukcesywnie przeznacza na lokale użytkowe i wokół mam same pracownie, nieczynne w weekendy, a na górze mieszkają bardzo już wiekowi sąsiedzi , których nie poproszę o pomoc...
                                                    Zanim syn dojechał, to ja już się uporałam z Grześkiem, bo nie chciałam, żeby długo leżał na posadzce...
                                                    Tyle,że ja fizycznie nie jestem silna, mam zwichrowane łapy (w obu stwierdzony zespół cieśni kanału nadgarstka), no i każda taka sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, tym bardziej, że z Grzeskiem jest bardzo kiepski kontakt, on prawie się nie odzywa, nie werbalizuje swoich potrzeb...
                                                    Ot i wszystko....
                                                  • margolcia_63 Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 18:48
                                                    Basiu zamawialiśmy zbiorczo aby kupić po niższej cenie i na razie jest dla
                                                    Ciebie 1 opakowanie, jak stwierdzimy, że suplement wart jest swojej ceny
                                                    to będziemy zamawiać więcej. Może przy okazji skonsultuj ze swoim
                                                    lekarzem, w każdym razie mój zachwala. Napisz na m.zawadzka2@vp.pl, podaj
                                                    swój adres to jak tylko będę go miała to Ci wyślę a Ty mnie prześlesz
                                                    kasę na konto.
                                                    No to kiepsko z tymi sąsiadami a może w sąsiedniej kamienicy? Na którym
                                                    piętrze mieszkacie, czy jest szansa by mąż wyjechał na zewnątrz? Pewnie by
                                                    to było dla niego jakieś urozmaicenie, co prawda na razie pogoda nie jest
                                                    zachęcajaca ale już niedługo powinna być lepiej. Basiu, a macie jakieś
                                                    zwierzęta? Na mnie działają jednocześnie kojąco i mobilizująco, bo nawet
                                                    jak nie mam siły wstać by siebie obsłużyć, to nie ma opcji by się nie
                                                    wywiązać z obowiązków wobec nich.
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 19:05
                                                    Dzieki, jestem zorientowana w zaletach tego suplementu i czekam na info.
                                                    Mieszkamy na parterze smile bo tylko takie mieszkanie wchodziło w rachubę, mamy 3 spore schodki do pokonania, ale z tym jakoś sobie radzimy.Zresztą jutro jadę załatwiać dofinansowanie do nowego wózka (należy się co 5 lat) i chcę kupić również schodołaz .Nazbieraliśmy trochę kasy na fundacji , no i jest refundacja kosztów z NFZ i MOPS. W sezonie spacerowym chodziliśmy kiedyś całymi dniami po Wrocławiu, nawet sprawę siusiania mamy załatwioną (cewniki zewnętrzne), ale ostatnie lato Grzegorz już nie był tak chętny na wyjscie, często musi położyć się, drażni go słońce, ludzie itd.
                                                    A zwierzaki, to nasza rodzina smile Obecnie mamy psa Figę (6-letnia wilczasta sunia) i dwa cudne koty- Maxa i Thelę. Figa jest kolejnym futrzakiem psim po Rexie, który odszedł 6 lat temu po wspólnym szczęśliwym 15,5 letnim żywocie u nas .
                                                    Nie wyobrażamy sobie domu bez zwierząt smile
                                                    Serdeczności - Basia
                                                  • margolcia_63 Re: Stan zawieszenia... 21.02.10, 19:30
                                                    Basia, chyba się nie zrozumiałyśmy. Prześlij na mój adres e - mail- post
                                                    niżej - swój adres pocztowy a ja odeślę Ci mój nr konta. We wtorek, środę
                                                    już powinnam być w posiadaniu B 15.
                                                  • aqarel Re: Stan zawieszenia... 10.05.10, 23:54
                                                    bagnowska napisała:

                                                    > W nocy towarzyszy mi moja Muzyka...
                                                    > www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/32/sjTEGi9cg3ga

                                                    "Świat szybki, jak młody wiatr pędzi co tchu..."
                                                    Żyj z całych sił, zatrzymaj się,porozmawiaj z Nim - wystarczy
                                                    chwila.


                                                    www.youtube.com/watch?v=rsxuMaN5tO4
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 11.05.10, 12:17
                                                    smile
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 13.05.10, 00:35
                                                    Godzenie się z rzeczywistością... zaczynam powolutku akceptować tę
                                                    moją dziwaczną samotność we dwoje...
                                                    www.youtube.com/watch?v=-rYsXuja5M8&feature=related
                                                  • bagnowska Re: Stan zawieszenia... 13.05.10, 00:57
                                                    Do aqarela: czy mógłbyś w jednej z zapewne nielicznych
                                                    wolnych chwil przetłumaczyć tekst piosenki Stephena Bishopa
                                                    "It Might Be You" z cudnego filmu "Tootsie"? Nie mogę nigdzie
                                                    znaleźć tłumaczenia, a ja + translator= kiepski pomysł na tę perełkę.
                                                    Pozdrawiam ciepło - Basia
                                                  • niebieskaaa Re: Stan zawieszenia... 13.05.10, 18:40
                                                    Trudno jest Basiu powiedzieć cokolwiek, gdy wiesz, że jest bardzo, bardzo
                                                    trudno. Duchem jestem z Wami i choć to tylko słowa, uwierz, że tak jest. Są w
                                                    życiu takie trudne tematy i trudno się odnoaleźć.
                                                    Ktoś, kto jest dla mnie bardzo bliski odchodzi i nie była to równa
                                                    walka i to jest bardzo trudne. Ja ciągle mam nadzieję, że Grzegorzowi i Tobie
                                                    się uda. Jeszcze może zdarzyć się cud. W końcu Wszechświat to daje nam to co
                                                    najlepsze
                                                    ANia
                                                  • bagnowska niebieskaaa... 13.05.10, 20:09
                                                    Dziękuję, Aniu kochana, za cichą obecność, za wsparcie. Ty
                                                    przeżywasz trudne chwile, a myslisz jeszcze o nas, przytulam Cię
                                                    serdecznie i całuję - Basia
                                                  • aqarel Re: niebieskaaa... 18.05.10, 22:54
                                                    niebieskaaa napisała:
                                                    "Duchem jestem z Wami i choć to tylko słowa,..."
                                                    niebiańskaaa wiesz,że to nie "tylko słowa", gdybyż to tylko słowa były to nie
                                                    było by sensu ich tu kreślić.
                                                    Słowa posiadają wielką moc...mogą przygwoździć do ziemi lub
                                                    wyrwać z otchłani i unieść nas wysoko hen.
                                                    Ale co tu pisać, inni pięknie piszą... lepiej czytać i słuchać.


                                                    www.youtube.com/watch?v=VTxnqUhhlIY


                                                    Celina smile "Because You Loved Me"

                                                    Za tamten czas gdyś przy mnie trwał
                                                    Za całą prawdę, którą dziś już znam
                                                    Za radość co wypełnia życie me
                                                    Za chwile złe zmienione w śmiech
                                                    I za marzenia,- już to wiem
                                                    Za miłość co spełniała je
                                                    Już zawsze będę wdzięczna skarbie
                                                    Ty nie dałeś upaść mi
                                                    Wciąż wspierałeś bo
                                                    Ty patrzyłeś sercem na mnie rozumiejąc to

                                                    Gdy byłam słaba miałam Cię
                                                    Znalazłeś słowa gdy gubiłam sens
                                                    Byłeś mi wzrokiem kiedy wokół mgła
                                                    Odkryłeś siłę którą (w sobie) mam
                                                    Pomogłeś zdobyć każdy szczyt
                                                    Walczyłam bo wierzyłeś mi
                                                    I to kim jestem dziś
                                                    Sprawiła miłość

                                                    Twych skrzydeł czar unosił mnie
                                                    Twej dłoni żar był jak Nieba brzeg
                                                    Traciłam wiarę, Tyś przywracał ją
                                                    Do gwiazd tak blisko było stąd
                                                    Gdy byłeś przy mnie, miałam moc
                                                    Z miłości Twej czerpałam ją
                                                    Za każdy dzień dziękuję Tobie
                                                    Choć nie poznam wszystkich prawd
                                                    Ale Pewność mam i wiem
                                                    Byłam w blasku błogich chwil bo kochałeś mnie

                                                    Gdy byłam słaba miałam Cię...

                                                    Zawsze byłeś gotów mi
                                                    Być wiatrem , burzą, żaglem i
                                                    Niczym latarnia w życiu mym Twa miłość lśni
                                                    Tyś był mą inspiracją
                                                    I prawdą pośród kłamstw
                                                    To Ty sprawiłeś że dziś kocham Świat

                                                    Gdy byłam słaba miałam Cię...

                                                    Tłumaczenie/interpretacja- Ryszard Wojtyński
      • joannbernat Re: czy to sie kiedyś zakończy 15.12.08, 18:53
        Zanka!
        Jakby co, to jestem smile
        Zaglądam czasem, ale nie piszę, bo się tylko wtedy bałagan robi...
        Nie na wszystkich działa dobrze moja obecność tutaj. Niektórzy reagują na mnie
        wręcz alergicznie.
        A nie chciałabym nikomu zaszkodzić, albo stresów czy zmartwień przysparzać. Ale
        to nie znaczy, że zniknęłam!
        Jestem, mam się dobrze i jakby co, zawsze możesz do mnie napisać na priv.
        Moja borelioza dalej śpi. Funkcjonuję zupełnie normalnie. Mogę wszystko robić,
        pracować, zajmować się domem.
        Moj synek wrócił ze szkoły i był dziś tak wymęczony, że właśnie zasnął. A ja
        nastawiłam obiad, czekam na męża i podczytuję forum smile

        Tak, moja choroba się wycofała. Wraca czasami na dwa, trzy dni, ale to
        sporadycznie (raz na dwa, trzy miesiące miewam lekkie pogorszenia) i potem znowu
        się wycofuje samoistnie. W zasadzie mój obecny stan pozwala mi na co dzień
        zapomnieć, że noszę w sobie "obcego".
        Jest dobrze. W porywach bardzo dobrze.
        Tak więc nadzieja nie umarła smile))

        Trzymaj się, Zanka! I wszyscy się trzymajcie!
        I nie pozwólcie, aby borelka zepsuła Wam święta. Niech mimo wszystko będą piękne
        i wesołe! Gdy codzienność czasem dawała mi w kość tak bardzo, że już absolutnie
        nie udawało mi się znaleźć żadnych powodów do śmiechu, to się śmiałam sama z
        siebie smile I to też działa!
        Życie to życie. Raz bywa lepiej, raz gorzej...
        Grunt to nie dać się zepchnąć z właściwego toru.
        Ja zawsze walczę z życiem po prostu uśmiechem smile
        Buziaki! Joanna



      • naszakasia Re: czy to sie kiedyś zakończy 16.10.09, 08:36
        też wchodzę na forum, gdy dopada mnie totalny dół. ale nie wiem czy mi to
        pomaga. każdy wątek jest jakby indywidualnie o mnie. wszystko pasuje. a nadziei
        brak. . .
    • gosia_g13 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 19.12.08, 18:34
      Święta Bożego Narodzenia to czas radości, przez życzenia chcę Wam
      wszystkim ją przekazać★.★.★.★.
      ★.Świąteczne życzenia★.
      ☆`♥´ ☆ ☆`♥´ ☆
      ★.Słyszysz jak wiatr życzenia niesie?
      Hula po polach i szumi w lesie,
      Jak stuka w okna, wchodzi w kominy
      I obserwuje dziecięce miny?☆`♥´ ☆
      Jeśli to słyszysz, to zamknij oczy,
      Niech świat z dzieciństwa znów w życie wkroczy.
      ☆`♥´ ☆
      ★.Poczuj makowca zapach wspaniały.★.
      Zobacz za oknem, świat cały biały.★.
      Już karp się smaży, kompot gotuje.
      Mróz znów na szybach kwiaty maluje.
      A ty radosny z iskierką w oku,☆`♥´ ☆
      Szukasz Gwiazdora, czekasz do zmroku.★.
      ☆`♥´ ☆ ☆`♥´ ☆
      ★.Teraz, choć wiosen trochę przybyło,
      To wiatr ten sam, szumi nam miło.★.
      Ja razem z wiatrem ślę Ci życzenia,
      Niech Ci się spełnią wszelkie marzenia.
      A pierwsza gwiazda świecąc o zmroku,
      Niesie Ci radość w tym Nowym Roku.★.
      ☆*MAŁGOSIA z rodziną
      ★.- POZDRAWIAM ŚWIĄTECZNIE-
      ☆`♥´ ☆ ☆`♥´ ☆
      ★. ★.★.★.
    • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.12.08, 21:41
      Masakra... Dziś znowu rodzice wydali na mnie kolejne 800zł na leczenieuncertain
      Wszystko przez ten zamur...drogi jak nieszczęściesad
      Od roku objawy się trochę zmniejszyły, ale nadal nie jest cudownie. Ile to
      jeszcze potrwa? Nie mogę patrzeć na to jak rodzice wydają na mnie tyle kasyindifferent
      Pracować nie mam siły - ledwo chodzę na uczelnię. To jakaś jedna wielka
      paranoja. Żeby będąc chorą - nawet recepty nie mogę dostać, tylko płacę po 40zł
      za opakowanie, które znika w błyskawicznym tempie.
      Na ile jeszcze starczy moim rodzicom pieniędzy? Kolejny rok? Dwa?
      Za chwilę trzeba będzie zrobić badania.. Kolejne wydatki rzędu kilkuset złuncertain Tak
      strasznie mnie gryzie sumienie, że przeze mnie tyle pieniędzy wydają na te chore
      lekarstwa. W zamian za to by mogli na wakacje jechaćsad Należy im się to... A co
      mają? Chora córkę, która nawet nie ma siły im pomóc.
      W tym momencie to chyba mnie bardziej dołuje niż sam fakt, że dalej czuje się do
      d...
      Czasem myślę, że lepiej by się było poddać i zamiast kolejnej dawki abx w
      chorych cenach zafundować rodzicom wakacje...
      Pomyśleć, ze wystarczyłaby refundowana recepta i te same leki kosztowałyby kilka
      zł...
      Na jakim świecie my żyjemysad

      • anyx27 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 24.12.08, 00:39
        Katarinka, nie mozesz tak do tego podchodzic. Twoi rodzice na pewno nie odbieraja tego tak, ze twoje leczenie cos im zabiera, ze "marnuja" pieniadze. moja mama kilka lat temu zarabiala niespelna 1000pln, moj tata nie zyje od 11 lat. tez mialam wyrzuty sumienia, ze nie dosc, ze mama tak malo zarabia, to jeszcze ja "ciagne" od niej kase. ale dopiero, gdy sama zostalam mamą, zrozumialam,jak rodzice podchodza do kwestii wydawania pieniedzy na swoje dzieci. ja choruje prawdopodobnie na bb wrodzona (mam 27lat) i od 5 lat czuje sie zle. ale, gdy tylko moglam, pracowalam. studiowalam dziennie,dawalam korepetycje, pilnowalam dzieci, nawet bedac w 9.miesiacu ciazy. ostatni rok studiow zaliczylam juz z corcia. na etacie pracowalam 2 lata, wiecej sie nie dalo. bb nie pozwolila. ale znalazlam prace, ktora moge wykonywac w domu, a teraz otwieram kolejna dzialalnosc w innej dziedzinie - tez bede pracowac w domu. moj maz jest policjantem, wiec o pensji szkoda gadac... ale pracuje na 2gi etat ze mna. mamy corcie z borelioza wrodzona i kiedys pewnie czeka mnie walka o jej zdrowie. teraz okazalo sie, ze moja mama tez jest chora - dopiero zaczyna diagnostyke w tym kierunku i zacznie sie leczyc. maz wprawdzie ma pcr ujemny, ale objawy sa - zmeczenie, bole glowy, czasem kolan, stzelajace stawy - pewnie ja go zarazilam. mam ogromne wyrzuty sumienia, ze skrzywdzilam swoje dziecko, ze zmarnowalam zycie mezowi. ale co mam na to poradzic? zabrac mezowi bron i sie zastrzelic? a w zyciu! nie poddam sie tak latwo. kiedy zwolnili mnie z pracy po polrocznym zwolnieniu moglam usiasc i plakac. ale nie zrobilam tego. zastanowilam sie, co moge robic w domu, jaka prace wykonywac. uwierz mi, mozliwosci jest wiele. pomysl, co ty moglabys robic - moze korepetycje, praca przez internet. nie wiem, na jakim kierunku studiujesz. najlatwiej chyba filologom. ja jestem w takim stanie, ze spokojnie moglabym sie polozyc i powiedziec, ze nic nie robie, bo nie mam sily, ale wiem, ze wtedy choroba by mnie pokonala. rzadko wychodze z domu, ale przynajmniej w tych czterech scianach daje z siebie wszystko. ostatni wolny dzien mialam 09.08. - wtedy mialam slub. a tak, to pracuje na okraglo. nie potrafie usiedziec 5 minut bezczynnie. wlasciwie takie chwile sie nie zdarzaja. nawet filmy ogladam robiac cos innego jeszcze. na poczatku, kiedy pojawily sie objawy, nie wiedzialam jeszcze, co mi jest, nie mialam dziecka, taka bezczynnosc byla na porzadku dziennym i mimo, ze wtedy objawy byly obiektywnie o wiele lzejsze, to czulam sie 10 razy gorzej - psychicznie. teraz nie mam czasu na myslenie o chorobie. i to dziala. a przez to, ze zarabiam na leczenie, nie mam tez wyrzutow sumienia, ze biore od kogos kase. wiadomo, ze czas, ktory poswiecam na prace, wolalabym poswiecic corci, ale trudno. niektorzy maja w zyciu latwiej, inni bardziej pod gorke. nic na to nie poradzimy.

        Ps. ciesz sie, ze nie bierzesz cedaxu lub co gorsza malarone, bo te dopiero niezle bija po kieszeni.
        • orchidea.j Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 03.03.09, 18:25
          Witaj, jestem chyba w podobnej sytuacji, co ty - przynajmniej jeśli
          chodzi o wykształcenie i choróbsko. Ja zaczęłam chorować w grudniu i
          na razie jako tako funkcjonuję w swojej pracy, ale bardzo się boję,
          że moje kolejne zwolnienie, które wykorzystuję w sytuacjach
          skrajnych (początek, straszne bóle stawów, teraz herx?) spowoduje,
          że każą mi się pożegnać ze szkołą. Napisz do mnie, jak dałaś radę po
          odejsciu z regularnej posadki, proszę. Mój adres:
          justynamatejczyk@gmail.com
          Pozdrawiam smile
      • stachenka Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 24.12.08, 02:30
        > Na ile jeszcze starczy moim rodzicom pieniędzy? Kolejny rok? Dwa?

        No i miejmy nadzieję, że to wystarczy żebyśmy (obiesmile) mogły pójść do pracy.


        > Za chwilę trzeba będzie zrobić badania.. Kolejne wydatki rzędu kilkuset złuncertain Ta
        > k
        > strasznie mnie gryzie sumienie, że przeze mnie tyle pieniędzy wydają na te chor
        > e
        > lekarstwa.

        Nie przez Ciebie, tylko przez kleszcza.


        > Czasem myślę, że lepiej by się było poddać i zamiast kolejnej dawki abx w
        > chorych cenach zafundować rodzicom wakacje...

        Taaa, na pewno cudownie by wypoczęli wink ze świadomością, że w domu zostało ich chore, pozbawione leczenia dziecko.


        > Pomyśleć, ze wystarczyłaby refundowana recepta i te same leki kosztowałyby kilk
        > a
        > zł...

        Nawet ze zniżkową receptą nie kupisz Zamuru za kilka zł. (Na marginesie: Xorimax jest jego tańszym zamiennikiem, zawszeć to parę zł w kieszeni.)


        > Na jakim świecie my żyjemysad

        Podobno na najlepszym z możliwych wink Toć Bócek by nie spartolił.
        Ale -jak zwykle- zdania są podzielone.
        • katarinka.z Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 24.12.08, 10:02
          Dziękuję Wam... kiss
    • zanka.2 to znów ja prosze o wsparcie 11.01.09, 11:49
      jestem na rif i xitrocinie- mam tak zesztywniała szyje i klatke
      piersiowa,ze juz nie wytrzymuje ,nie radze sobie z małymi
      problemami ,przytłoczyło mnie to z czym sobie juz dawałam dawno
      rady , bucze , z samotności, z bólu , z tego że choroba nie
      ustepuje . byłam przeziębiona i to jeszcze bardziej wszystko
      spotegowało.......czy na rif mozna mieć załamke p0sychiczna i nie
      umiec sie juz ratowac.
      • kastom55 Re: to znów ja prosze o wsparcie 13.01.09, 16:53
        Zanka - mój Tomek też od 3 tygodni bierze rif, xitrocin, tini, cedax
        i wszystkie dodatki. Czuje się fatalnie, gorzej niz na doxy, ma
        straszne bóle w szczękach - piekące i jak określa jakby ktoś bańki
        mu przyłozył do szczęki które ciagną z niego, paląc
        koszmarnie...oprócz tego bóle rąk, takie że kubka nie może unieść do
        góry jak pije herbatę, nie mówiąc o całym psychicznym
        załamaniu...nie jest to u niego depresyjne myślę ale po prostu ma
        dość cierpienia, ciągłych bóli, kładzenia się spać żeby
        przeczekać...i tak uciekają lata...na bólu i czekaniu na poprawe...
        Ja myślę że rif (tak słyszałam) może dawać mocne herxy na początku
        leczenia po doxy, poza tym przy złym samopoczuciu i ciągłym bólu
        naprawdę blisko do załamania...ale pamiętaj że ta paskudna choroba
        to pasmo bólu, krętki buszują po całym organiźmie, jak są wybijane
        dają koszmarne herxy neurotoksyny które krążą i choć to żadne
        pocieszenie to jest to znak że dziadostwo pada...że mniej go będzie
        jutro, pojutrze jeszcze mniej i za miesiąc...leczenie wymaga
        desperacji, musisz zdać sobie spraę że to jedyna droga aby to
        ch....wo wytłuc, walcz dziewczyno! Jeśli potrzeba idź do psychiatry
        po jakąś pomoc farmakologiczną ale się nie poddawaj! Jestem z Toba i
        wierzę że pokonamy te wstrętne krętki! Mocno Cię ściskam Kasia.
        • zanka.2 Re: to znów ja prosze o wsparcie 13.01.09, 21:39
          dzięki za wsparcie,jestem po porostu wyczerpana bólem i tym,że życie
          ucieka ,cały rok leczenia i ani drgneło.wiem,że wszyscy cierpimy
          jedni w danym momencie mniej drudzy więcej.
          • joannbernat Re: to znów ja prosze o wsparcie 25.01.09, 01:21
            Zanka!
            Jakiś czas temu wysłałam Ci maila, ale nie dostałam od Ciebie odpowiedzi, więc
            nie wiem, czy dotarł. Może jednak nie? Wobec tego podaję maila do siebie:

            joannbernat(at)gazeta.pl (oczywiście zamiast nawiasu trzeba wstawić symbol @)
            Czekam na sygnał od Ciebie. Uściski!
    • piwis78 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.01.09, 15:52
      Witam dopadają mnie co raz gorsze myśli - i to, że moje najskrytsze
      marzenia legły w gruzach.... Ech....
      • grizac Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.01.09, 19:08
        Głowa do góry. Jeszcze wszystko może się ułożyć jak trzeba. Poddać się jest
        łatwo, wygrywa ten, kto walczy o swoje do końca.
        • piwis78 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.01.09, 21:54
          Chciałbym to wierzyć, ale trzeba cudu....a to się nie zdarza!
          • naja0401 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.01.09, 23:08
            Piwis, nie cudu, tylko abx w porządnych ilościach! czy Asia się
            leczy? czyta forum?
            • piwis78 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 27.01.09, 16:59
              Asia się leczy, ale ja już nie mam na nić wpływu choroba zrobila
              swojej z jej psychiką.
      • dor-ast Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.01.09, 21:14
        ja dopiero co zaczynam prawdziwe leczenie i mam nadzieje na lepsze jutro
        • doxycyklina Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 28.01.09, 22:17
          Ja piernicze, pamietam jak ja zaczynalem leczenie i przynioslem do domu cale pudełko antybiotyków. Nie moglem uwierzyc w to co sie dzieje. Od tamtej pory abxy staly sie czescia mojego zycia, ot tak po prostu zadomowily sie w mojej diecie, a ja sie balem ze zaraz mnie zlapie grzyb. teraz jak wchodze do reala na zakupy, to juz mam nawet swoje ulubione półki smilesmilesmile.

          pozdrawiam
          doxy


          ---------------------
          Czytalem ze borelia najszybciej atakuje smutasów...
    • alabedz Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.03.09, 07:32
      Jeśli dostałeś/aś ten namiar prześlij i mnie. alabedz@gazeta.pl
      • ter69 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 01.05.09, 09:07
        Witam. Leczę się już drugi miesiąc. Dla większości z was to pewnie krótko, ale
        dla mnie to wieczność. Dopada mnie strach, samotność i dołek psychiczny. Szukam
        kontaktu z kimś z kim mogłabym porozmawiać. Mieszkam w okolicach Krakowa.
        Pozdrawiam.
        Teresa
        • swigonka [*] 24.05.09, 23:16
          dla Franka.
          • grizac Re: [*] 25.05.09, 19:54
            będziemy pamiętać
          • yanomc Re: [*] 16.04.12, 19:13
            Lecze sie już 11 miesiac. Borelioza potwierdzona WB bardzo wysokie miano. Najbardziej dokucza mi chodzenie (chodze jak pijany) . Powiedzcie czy też tak mieliście przy boreliozie. Dokkucza to mi juz trzy lata ale dopiero od roku sie lecze bo nie wychodzilo i nikt nie wiedział co mo jest. Już ttrace nadzieje na zaleczenie i ustapienie objawów
            • m_a_l_g_o_s_i_a Re: [*] 26.04.12, 11:07
              Też tak miałam, u mnie za ten objaw odpowiadał kręgosłup , Po ustawieniu kręgosłupa znikło to uczucie , jak również opadanie stopy , i bóle stawów.
        • 1magdziam Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 30.08.09, 14:31
          witam ja również potrzebuję waszego wsparcia,leczę dziecko u dr.Beaty ponad rok
          widać efekty,kilka dni temu zrobiliśmy rezonans wyszły ogromne zmiany zanikowe
          móżdżku,a to odpowiada za ruch,jestem załamana,bo myślałam,że powoli niszczymy
          to draństwo.W ubiegłym roku w rezonansie były tylko niewielkie punkciki zaniku
          móżdżku.Jak to będzie dalej.Rozpoznanie choroby raczej
          trafione-neuroborelioza,ataksja móżdżkowa(zapalenie),dodam,że wszelkie inne
          choroby wykluczone.
          • mscislaw.zawiedziony Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 30.08.09, 20:44
            1magdziam napisała:

            > witam ja również potrzebuję waszego wsparcia,leczę dziecko u dr.Beaty ponad rok
            > widać efekty,kilka dni temu zrobiliśmy rezonans wyszły ogromne zmiany zanikowe
            > móżdżku,a to odpowiada za ruch,jestem załamana,bo myślałam,że powoli niszczymy
            > to draństwo.W ubiegłym roku w rezonansie były tylko niewielkie punkciki zaniku
            > móżdżku.Jak to będzie dalej.Rozpoznanie choroby raczej
            > trafione-neuroborelioza,ataksja móżdżkowa(zapalenie),dodam,że wszelkie inne
            > choroby wykluczone.

            Witaj Madziu
            sadzę, że córka powinna być pod stałą obserwacją neurologa by ustalić czy to genetyczne uszkodzenia móżdżku, czy zmiany są spowodowane zakażeniem, zmiany "wtórne". Uzyskasz pomoc od forumowiczów, którzy czytają ten wątek, będzie to wsparcie słowne, duchowe ale nie zastąpi ono bezpośredniego kontaktu.
            Bezpośrednia pomoc dobrych ludźmi jest Tobie potrzebna (ja takiej pomocy nie mogę zaoferować).
            Jeśli widzisz efekty leczenia to może nastąpi przełom i zmiany się zatrzymają.
            Życzę wytrwałości i siły.

            • 1magdziam Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 31.08.09, 18:42
              Dzięki za odzew.Badania wszystkie jakie tylko możliwe,nawet genetyczne wyszły
              ok.Co do neurologa to nie bardzo bo znowu wpakują potężne dawki sterydów,przerwą
              nasze leczenie,wcześniej tak było-rok na sterydach ciągle punkcje i nic oprócz
              wielkiej nadwagi.Zaufaliśmy lekarzowi forumowemu i chcemy się go
              trzymać,największy plus tego leczenia to,że dziecko jest w domu nie tuła się po
              szpitalach.
    • magdag28 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 12.12.09, 21:17
      czesc jestem tu nowa moja mama ma borelioze nie mozemy sie z tym uporać niewiele
      lekarzy wie coś na ten temat a już na pewno nie u nas sad Mama była w szpitalu w
      Krakowie miała punkcje lendzwiowa i wykluczyli neuroborelioze ale ma zajęte
      stawy i duze zmainy w kręgosłupie dostala skierowanie do neurologa,reumatologa a
      na końcu dowiedziała sie że powinna iść do psychiatry bo jest hipochondryczką.
      Czy wy też macie takie problemy z leczeniem tej choroby poradzcie gdzie
      powinnysmy sie udać jestesmy z Sanoka na podkarpaciu gdzie najbliżej lecza
      borelioze skutecznie?
      • margolcia_63 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 13.12.09, 01:00
        Witaj,
        Jest to wątek który ma wspierać ale nie pocieszę Ciebie, chyba wszyscy a
        na pewno większość z nas ma problemy z leczeniem tej choroby, mało, że
        trzeba zmagać się z samą chorobą i trudną kuracją to jeszcze trzeba non
        stop szukać kasy na leczenie, zgłębiać wiedzę medyczną, szukać lekarza,
        znaleźć możliwość podania wlewów z Biotraksonu, czy Debecyliny, nauczyć
        się funkcjonować w otoczeniu jak wariat albo w najlepszy przypadku jak
        hipochondryk. To tyle użalania. Punkcja nie wyklucza neuroboreliozy. Ja
        miałam to szczęście, że pomimo prawidłowych wyników punkcji płynu mózgowo-
        rdzeniowego sami zakaźnicy na wypisie ze szpitala napisali, że to
        neuroborelioza - ale to fart. Jeśli jakieś badania wykryły boreliozę u
        Twojej mamy to ją lecz i to szybko. Najbliżej masz chyba do Bielska-
        Białej. Najlepiej zgłoś się do Stowarzyszenia tam powinnaś dostać namiary
        do najbliższego lekarza i prawdopodobnie informację, czy przyjmuje jeszcze
        nowych chorych. Niestety przybywa ich zdecydowanie więcej i szybciej niż
        lekarzy leczących tą po......ną chorobę. Niestety nie masz co liczyć na
        leczenie w ramach NFOZ-u. Musisz supłać kasę i to nie małą. Pozdrawiam.
        • magdag28 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.12.09, 10:33
          margolcia włansie tego sie boimy ze leczenie nie jest refondowane sad mama nie ma
          sie za co leczyć bo tylko tato pracuje i ledwo starcza na życie a nie wiem czy i
          jak mzoe sie starac o pomoc fundacji
    • 1_tylko_ja_0 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 09.01.10, 22:44
      Chyba potrzebuje sie komuś poprostu wyzalic, a moze smutek to objaw grzybka albo to poprostu zycie kopie mnie po dupie sad
      Pewnie kazdy z was ma swoją smutną historię, ale ja mam juz swojej dość.
      Całe moje życie to jedna wielka farsa,
      koszmarne dzieciństwo o którym marzę żeby zapomnieć,
      ciągłe niepowodzenia
      Miłośc do faceta, który odszedł i jakos juz od paru lat nie moge sie pozbierac, nie potrafie poznac nikogo innego a kiedys zajmowało mi to tydzien..
      Choroba.. ktora wyjeła mi ostanie dwa lata z kalendarium, byłam w stanie jedynie pracowac i spac. Z resztą pewnie towarzysz mi juz od dziecka, ale przeciez jestm hipohondrykiem i napewno nie mam bb.
      Ciągły bólsad herxy, i dieta, która odebrała mi jedyną przyjemnośc jaką było od czasu do czasu zjedzenie czegos słodkiego.
      Brak wsparcia w rodzinie
      Święta, urodziny to dni które najchetniej chciałabym, zeby znikły z kalendarzy bo jeszcze bardziej uzmysławiaja jak moje zycie jest denne.
      Nikła liczba przyjaciół, z reszta tak zawsze było i zwykle wynikało to z mojego wstretu do alkoholu bo kto sie przyjazni w dzisiejszym świecie z kims kto nie pije- tak było w liceum,
      a na studiach kontakty sie urywają jesli nie chodzisz i nie spijasz sie na imprezie a wszystko przez chorobe, której i tak nikt nie zrozumie.

      Taka ogromna samotność w tłumie..
      • adomi6319 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 10.01.10, 15:16
        To normalne, że czasem ma się doła (miewają je też zdrowi) a borelioza na pewno to jeszcze pogarsza, więc masz prawo tak się czuć. Gdyby ten stan był za trudny do zniesienia, zawsze można pomyśleć o jakichś farmaceutykach. Natomiast nie mogę się z Tobą zgodzić, w kwestii by alkohol był warunkiem posiadania przyjaciół.
        Jestem abstynentem z wyboru, nie z konieczności spowodowanej boreliozą, ale nigdy nie narzekałam na brak przyjaciół. Zawsze mam wokół siebie bliskie, życzliwe osoby, nie tylko w rodzinie, ale także we wszystkich innych środowiskach, poprzez wszystkie etapy nauki i kolejne miejsca pracy i nikomu nigdy nie przeszkadzało, że nie piję.
        Myślę, ze powinnaś poszukać znajomości gdzie indziej niż do tej pory (może wśród boreliozowiczów smile, osoby, które wiele przeszły, są częściej zdolne do empatii). Zapraszamy do Stowarzyszenia, na pewno spotkasz wiele życzliwych osób, może z kimś zaprzyjaźnisz się bliżej.
        To paradoksalne, ale wiele osób nawiązało sympatyczne kontakty i znajomości właśnie dzięki bb.
        Głowa do góry. To, że do tej pory było tak sobie, czy nawet kiepsko, nie znaczy, ze tak będzie i w przyszłości. Wiele zależy od Ciebie, musisz tylko uwierzyć, że będzie lepiej. To połowa sukcesu.
        • depakinka11 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 10.01.10, 20:56
          Witam!
          Nie znam czlowieka ,ktory by
          nie zlapal dola.
          My szczegolnie to mamy ze wzgledu na nasza chorobe!
          Mam bardzo duzo znajomych,ale zaprzestalam im mowic
          o Bb od pewnego czasu!
          zaczely mnie draznic slowa:
          Zuc te tabletki ,a bedziesz zdrowa,to tak jakbym
          slyszala rodzinnego!!!!
          Teraz jak pytaja ,jak sie czuje ,czy sie lecze
          mowie ze jest Ok.wszystko!
          Napewno masz nie dobranych znajomych!
          Mysle,ze kochana Osoba sama Cie odnajdzie ,przyjdzie taki dzien!
          Wtedy potrzyma Cie za reke,przytuli itd.zoabaczysz ze tak bedzie!
          Jesli Twoi znajomi nie toleruja Cie bez picia %tzn ze
          nie sa wartosciowymi ludzmi!
          Ja zawsze dobrze bawilam sie w otoczeniu Osob pijacych
          i nikomu to nie przeszkadzalo!
          I tak jest nadal,z tym ze popadlam w samotnosc i wole
          byc sama .Czesto na zaproszenie na herbatke przez np kolezanki
          wykrecam sie czyms.
          Kiedys mialam usmiech przyklejony ,tak mi wszyscy mowili
          a teraz jest na przymus!
          Jesli masz zyczenie ,to zawsze mozesz
          do mnie napisacsmile
          depakinka11@Gazeta.pl
          Pozdrawiam ,glowka do gory!
          Bedzie dobrze!

          • 1_tylko_ja_0 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 12.01.10, 18:32
            nie mam juz grona przyjacioł, mam jedna serdeczna przyjaciółke, która mnie rozumie i wspiera gdyby nie ona to juz chyba wogóle mialabym mega doła, a co tych"herbatek" to dokładnie robilam to samo i kiedy juz naprawde staram sie nie wykrecac to na ogoł łapie mnie herx
            • ala_willa Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.01.10, 12:18
              Witam, nie mam swojego wątku, ponieważ ze swoimi lekkimi schizami nie chce
              zaśmiecać, wiem że jest wielu poważnie chorych. Mąż leczy się 1,5 roku, a zaczął
              2 miesiące po wystąpieniu rumienia. A dzis przyszly wyniki, znowu źlesad
              Przepraszam, ale myślałam, że krócej potrwa leczenie, nie rozumiem po prostusad
              Podziękowania dla Pani Bagnowskiej, która miała cierpliwość odpowiedzieć na moje
              banalne pytanie, i dla wszystkich, którzy piszą na forum i tym samym sprawiają,
              że inni nie błądzą.
              ps. równiez odpowiadamy znajomym, że jest ok. I unikamy spotkań, bo na mega
              zdziwienie, że "co się nie napijesz???dlaczego???" już się nie chce odpowiadać.
              • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.01.10, 15:05
                Ja również znalazłam tu zrozumienie i wiele wyjasnień na moje też
                wówczas banalne pytania, teraz stosuję zasadę "podaj dalej" smile
                i zawsze chętnie podzielę się wiedzą i doświadczeniem.
                Fakt, ta choroba jest nieprzewidywalna i uczy cierpliwości i
                opanowania oraz zgłębiania wiedzy, ciągle nowej... i zaskakującej...
                Serdeczności - Basia
                • jumal1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.01.10, 22:02
                  Witam
                  Od kilkunastu dni biorę dożylnie biotrakson. Stosuję też preparaty witaminowe i
                  probiotyki. Niestety chwile poprawy były krótkie, natomiast nasiliła się
                  sztywność stawów w nogach, osłabienie mięśni. Generalnie trudno mówić o jakiejś
                  poprawie. W czwartek mam wizytę kontrolną u lekarza. Chętnie skorzystałbym z
                  porady odnośnie leczenia.
                  Pozdrawiam
                  jumal1
                  • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 16.01.10, 10:50
                    Witam. Jak już wcześniej napisałam, ta choroba uczy cierpliwości...
                    Mój mąż jest leczony 2,5 roku, a poprawy utrwalonej ciągle nie ma...
                    Ale były tak spektakularne incydenty, że uwierzyliśmy, że kiedyś
                    przestaną one być incydentami, a staną się ciągłym stanem zdrowia u
                    Grzegorza. Najlepiej mąż zareagował na początku leczenia, po kilku
                    tygodniach wlewek biotraksonu + antybiotyki skojarzone. Człowiek
                    siedzący od dwóch wówczas lat na wózku, zaczął poruszać się o
                    kulachsmile To było tak optymistyczne, że podjęliśmy się tej kuracji z
                    całą odpowiedzialnością i będziemy ją stosować do momentu , kiedy
                    mąż zrobi samodzielnie pierwszy krok (niestety, tamta poprawa trwała
                    kilka tygodni ...) albo wyczerpią się zestawy antybiotyków.
                    Proszę być cierpliwym (cierpliwą?) , to pogorszenie, to
                    prawdopodobnie prawidłowa reakcja na lek, czyli popularnie zwany
                    herx. Kilkanaście dni, to niedługo, poprawa nastąpi z pewnością, ale
                    trzeba czasu.
                    Czy leczenie jest prowadzone wg metody ILADS przez lekarza
                    polecanego przez Stowarzyszenie? Jeśli tak, proszę być dobrej myśli!
                    POzdrawiam serdecznie - Basia
                    • jumal1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 16.01.10, 12:09
                      Dziękuję za odpowiedź. Nie wiem czy leczenie mam wg ILADS gdyż mam przepisany
                      tylko jeden antybiotyk(biotrakson). Zobaczę co mi powie pani doktor M. na
                      wizycie kontrolnej. Ewentualnie będę się starał dostać do pani doktor B. do Krakowa.
                      • szila2008 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.01.10, 13:01
                        W drupie wsparcia jeszcze nie pisałam ale teraz muszę bo jestem
                        załamana.Leczę się 11 miesięcy i lekarz stwierdził,że najlepiej
                        byłoby zakończyć leczenie i ewentualnie za rok na doleczanie
                        ponieważ efekty leczenia są niezadowalające.Byłam w szoku ponieważ
                        wiem,że niektórzy leczą się po kilka lat.Oceniam moją poprawę na 50
                        procent i boję się odstawienia abx.Nie mamy pomysłu na dalsze
                        leczenie bo brałam już silne zestawy ale chyba nie wszystko jeszcze
                        wypróbowałam?Co robić?Ja chcę się jeszcze leczyć a ostatni zestaw od
                        początku mi nie pasował ale brałam go 5 miesięcy bo jestem posłuszną
                        pacjentką,nie opuściłam ani jednego abx przez te 11
                        miesięcy.Poradzcie coś,Wiola.
                        • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.01.10, 16:40
                          Wiola,proszę , podaj maila smile
                          Basia
                          • szila2008 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.01.10, 17:48
                            Basiu pomóż adam.filipowicz@op.pl
                            • cez77 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.02.10, 19:23
                              Pomimo różnych stanów, jakich doświadczałam do tej pory starałam się
                              trzymać, ale i mnie dopadł niezły dółsad
                              Jeszcze tydzień temu czułam się znośnie, po raz pierwszy od naprawdę
                              wielu miesięcy (jeżeli nie lat...) miałam ochotę do jakiegoś
                              działania, ale nie trwało to długo, teraz czuję się do d...
                              Leczę się w sumie z przerwami od prawie 2 lat, od ponad roku wg
                              ILADS, w tej chwili mam zestaw z Tavanikiem, na który ewidentnie
                              reaguję, zwłaszcza jeżeli chodzi o takie objawy, jak bóle stóp, czy
                              wędrujące bóle / łamania stawów, które prawie natychmiast ustępują
                              po jego włączeniu. Natomiast czuję, że ten Tavanic coraz gorzej
                              toleruję, żołądek się buntuje, praktycznie cały czas czuję jakbym
                              miała zwymiotować... Czuję też, że ten lek nie jest obojętny dla
                              mojego układu kostnego, strzelają mi i przeskakują wszystkie stawy,
                              pobolewają kolana, przeskakuje żuchwa. Ponadto szczypią i i łzawią
                              oczy, spiekają usta, czuję się jakbym miała niewiadomo jaką
                              gorączkę, a mam w porywach 37.0. Czuję się tak, jak w punkcie
                              wyjścia tyle, że dodatkowo doszły te sensacje stawowe...
                              Dodatkowo moja mama narzeka na bardzo podobne objawy, a ona jest
                              zdecydowanie mniej odporna psychicznie. Nawet jej nie wspominam o
                              podobnym leczeniu do mojego, bo w jej wieku i wyniszczeniu organizmu
                              już wcześniej wszelkiego rodzaju chemią wiem, że nie jest w stanie
                              takiej terapii przetrzymać. Zresztą sama tracę nadzieję, że mi
                              pomoże, a jestem osobą 36-letnią z silnym organizmem (przynajmniej
                              tak było jeszcze 2 lata temu), która zasadniczo wcześniej nie
                              chorowała na żadne poważniejsze choroby oprócz okresowych
                              przeziębień czy gryp.
                              Przepraszam za ten przydługawy wywód, ale gdzieś musiałam dać upust
                              swojemu żalowi, nawet jeżeli odzew nie będzie zbyt wielki, to już
                              samo opisanie mojego stanu przyniosło mi ulgę. A jeżeli ktoś będzie
                              na tyle wytrwały, aby przebrnąć przez mojego posta i coś napisać, to
                              będę bardzo wdzięczna.
                              • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.02.10, 21:39
                                Przebrnęłam, rozumiem , a ja już myślałam, że mam monopol na ten
                                wątek i to w dodatku nie jako chora...
                                Nie będę "słodzić", bo sama tego nie lubię, za dużo już wiemy o tej
                                zarazie...
                                Ale, do k... nędzy!!! nie może być cały czas źle, nawet statystyka
                                temu przeczy. No i tego się trzymam, patrząc dzisiaj na
                                półprzytomnego Grześka, który dał mi JEDEN TYDZIEŃ nadziei, poczym
                                znowu podziękował za współpracę i zniknął w swoim kokonie...
                                Trzymaj się, niewiele Ci to pomogło, ale jestem gdzieśtam i bardzo
                                podobnie odczuwam, ale nadzieję ciągle mam... i dzielę się nią z
                                Tobą - Basia
                                • margolcia_63 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.02.10, 22:22
                                  Ja też przebrnęłam. Nie wiem, czy to ciebie pocieszy ale słyszałam, że
                                  poprawa w boreliozie jest sinusoidalna i przychodzi w sumie
                                  niezauważalnie. Ja się tej wersji trzymam, chociaż też mam chwile
                                  zwątpienia. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Życzę Ci jej dużo i równie
                                  dużo siły.
                                  • cez77 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.02.10, 23:06
                                    Bardzo dziękuję Wam za wsparcie! Jestem typem osoby, która raczej
                                    cierpi w milczeniu, nie chcę obciążać rodziny moją chorobą w jeszcze
                                    większym stopniu, chociaż wiem, że i tak się martwią widząc te tony
                                    leków, które łykam... Ale czasem trzeba wylać z siebie żal i
                                    frustracjęsad. Bardzo doceniam to, że jest takie miejsce na tym
                                    forum, chociaż zdaję sobie też sprawę, że przyjemniej czyta się
                                    posty bardziej pozytywne. Tym bardziej Wam dziękuję!
                                    pozdrawiam
                                    Anka
                                • ekoma.wroc Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 04.03.10, 12:55
                                  Jak długo Grzegorz leczy się na boreliozę?
                                  • ekoma.wroc Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 04.03.10, 13:08
                                    Czy SM miał wykluczone czy potwierdzone?
                                    • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 04.03.10, 13:45
                                      Grzegorz miał szereg objawów przez te 30 lat chorowania. W wątku
                                      Zaczynamy leczenie - jest opisany początek chorowania Grzegorza.
                                      14 lat temu na podstawie jednego pobytu w szpitalu, z którego
                                      wyszedł z diagnozą Neuroinfekcja i obrazu MRI ze zmianami w
                                      charakterze zmian demielinizacyjnych, guru od SM bezapelacyjnie
                                      stwierdziło SM. Nie było rzutów, sterydy szkodziły, a mimo to żaden
                                      z lekarzy nie podjął trudu diagnostyki w kierunku jednak infekcji,
                                      na co wskazywało mnóstwo objawów. Dopiero 3 lata temu trafiliśmy
                                      tutaj przez zrządzenie losu - syn złapał klasyczną, z wielkim
                                      rumieniem boreliozę no i poszłam tym torem....
                                      Grzegorz podjął kurację abx pod okiem forumowego lekarza na
                                      podstawie wnikliwego wywiadu klinicznego , po blisko 2 latach
                                      leczenia kolejny już WB wykazał graniczny wynik z paskiem 31.
                                      No i leczenie trwa, z przerwami na detox, obecnie jest kombinowane z
                                      protokołem Buhnera.
                                      Tyle w wielkim skrócie.
                                      Dzięki za zainteresowanie i pozdrawiam - Basia
                                    • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 04.03.10, 15:07
                                      U Grzegorza nie wystąpiły rzuty, jesli trzymamy się sm, to ma postać
                                      pierwotnie postępującą, która występuje u ok.10% chorych i jest
                                      jeszcze bardziej zagadkowa niż sm rzutowe... Jak wiadomo,
                                      najbardziej utwierdzona hipoteza uważa sm za chorobę autoagresywną.
                                      U Grzegorza niedawno dopiero robione badanie ANA2 (sama doszłam do
                                      tego testu, żaden lekarz nigdy nie zlecił ŻADNYCH badań), nie
                                      wykazało białka charakterystycznego dla chorób z autoagresji...
                                      • fantastica.nusia Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.03.10, 23:25
                                        Witajcie!
                                        Niedawno dolaczylam na to forum i dopiero poznaje te chorobe.Mam IgM dodatnie,badania z punkcji mózgowo redzeniowej.Mam szereg objawów takich jak zawroty glowy,zachwiania równowagi,raz mniejsze raz wieksze.Poza tym mam ataksje lekką w rekach i wieksza w nogach.jestem osłaiona do granic mozliwości,wykończona psychicznie.Takie objawy mam juz 3 lata,pierwsza punkcja wyszła bez borelki.pani dr.Beata powiedział,ze to nie szkodzi i natychmiast trzeba leczyc.martwie sie czy to od tego czy nie,czy leczenie pomoże?Czy oobjawy sie cofnaCzy jeszcze kiedyś bede zyła jak dawniej??
                                        Trace siły uwierzcie mi,nienawidze siebie takiej,to nie ja.przez 3 lata wegetuje a nie zyje.
                                        mam dosyc,boje się i gdyby nie to że mam dziecko to nie wiem...
                                        Pozdrawiam
                                        • kleszczorak Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.03.10, 20:32
                                          Leczę się 9 miesiąc.
                                          Moje leczenia przebiega dobrze.
                                          Czuję się znacznie lepiej.
                                          Oczywiście mam obawy, jak każdy z nas.

                                          Przeczytaj w wątku Smutnawa historia jakie mogą być konsekwencje nieleczonej boreliozy.

                                          Opisałam przypadek kogoś bliskiego, kto miał boreliozę i mimo rumienia nikt jej nie leczył.
                                          Nie musi oczywiście tak być u Ciebie.
                                          Decyzję musisz podjąć sama.

                                          Pozdrawiam
    • juka874 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 03.04.10, 23:45
      Nie mam już siły walczyć moje leczenie stoi w miejscu .Jak zaczynałam abx
      czasami było parę dni w miesiacu troszeczkę lepsze,teraz cały czas okropnie
      .chyba się poddam
      • aqarel Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 04.04.10, 07:49
        juka874 napisała:

        > Nie mam już siły walczyć moje leczenie stoi w miejscu .Jak
        zaczynałam abx
        > czasami było parę dni w miesiacu troszeczkę lepsze,teraz cały
        czas okropnie
        > .chyba się poddam

        Zdrowie to najcenniejsza „rzecz” jaką mamy, szukaj przyczyny złego
        samopoczucia. Nie powiem
        „zrób to dla dzieci” lub „bo masz dla kogo żyć”. Zrób to dla
        siebie, dopóki nie znajdziesz przyczyny, bądź "samolubna".


        • piotr.kurkiewicz Msza św o uzdrowienie 23.04.10, 20:15
          Witam
          Specjalnie dla wszystkich chorych na boreliozę i ich rodzin będą Msze św o
          uzdrowienie prowadzone przez o karmelitanów.Co miesiac są odprawiane w różnych
          miejscach na calym świecie Msze św za chorych zwlaszcza na borelioze.Kto
          zainteresowany, proszę o maila: piotr.kurkiewicz@mp.pl
          Wkrótce umieszczę link,gdzie i kiedy
          • piotr.kurkiewicz Re: Msza św o uzdrowienie 23.04.10, 20:19
            W czerwcu, o ile byli by chętni,

            - sobota 12 czerwca 2010, o godzinie 11.30

            zapraszamy na mszę św. o uzdrowienie do Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej
            i pobyt rekolekcyjny (piątek - niedziela) w Karmelitańskim Domu Modlitwy w
            Piotrkowicach

            www.dom-modlitwy.karmel.pl

            • piotr.kurkiewicz Re: Msza św o uzdrowienie 24.04.10, 15:27
              Msze św. w intencji:

              *"O uzdrowienie dla chorych na boreliozę oraz w intencji wszystkich chorych"
              *
              w Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w Piotrkowicach (www.loreto.pl) -
              świętokrzyskie, w sobotę o godzinie 11.30.

              były odprawione

              - sobota 13 marca 2010

              - sobota 10 kwietnia 2010




              Będę odprawiał:
              - sobota 15 maja 2010 godzina 11.30

              oraz

              - sobota 12 czerwca 2010, o godzinie 11.30


              Intencje mszalne na dany tydzień są wypisane na stronie Sanktuarium w
              ogłoszeniach pod adresem:

              www.loreto.pl/?s=ogloszenia

              • fantastica.nusia Re: Msza św o uzdrowienie 05.07.10, 14:44
                Witam!
                Dobrze,że jest ten wątek bo u siebie już nie chce marudzić,każdy liczy na jakieś sensowne informacje ,a nie na marudzenie.Jednak na dzień dzisiejszy jest tak,że czuje się jak na samym początku wystąpienia objawów,zawroty głowy mam takie silne,że nie mogę funkcjonować.o okropne bo jeszcze 2 miesiące temu cieszyłam się z poprawy.Chodziłam,zawroty nie miały wpływu na moją równowagę.3 miesiąc leczenia.Zmiana abx z bitraksonu na zinnat z powodu żył.Reszta to cipronex,tynidazol i wiadomo te wszystkie suplementy.
                Dzisiaj już mam serdecznie dosyć tego,nie dam rady dłużej sie tak męczyć.Mam siąść w fotelu jak staruszka i zrezygnować z życia.Już nie żyje praktycznie tylko wegetuje z okresowymi poprawami.
                Sorry za ten dołujący tekst ale już mi wszystko jedno zaczyna być,a z drugiej strony nie mogę się pogodzić z takim życiem.
                Pozdrawiam Ania.
                • mniamumniamu Re: Msza św o uzdrowienie 05.07.10, 22:34
                  Ania, ja dziś też ledwo chodzę i ledwo żyję. Boli mnie każda najdrobniejsza
                  nawet część ciała, od włosów po kości w dłoniach. Rano przy każdym ruchu
                  ryczałam z bólu, a pracować trzeba, łzy przed dzieckiem ukryć też. Łudzę się, ze
                  to minie, że będzie lepiej. Choc dziś ciężko mi w to wierzyć. Dziś nie czuję się
                  nawet na siłach walczyć. Ale patrzę na moje dzieciątko i zaciskam zęby, bo jest
                  dla kogo. I myślę o tym, co mówił mój lekarz: po pierwszej dużej poprawie
                  następuje często duże pogorszenie, a im gorzej na początku, tym lepiej tak
                  naprawdę, krętki giną masowo po prostu. Zaciśnijmy więc zęby kolejny raz.
                  • fantastica.nusia Re: Msza św o uzdrowienie 05.07.10, 22:57
                    Dzięki mniamu,postaram się ale na długo zapamiętam te ostatnie dni.
                    Trzymam kciuki za Ciebiesmile
                    • adomi6319 Re: Msza św o uzdrowienie 06.07.10, 11:44
                      Dziewczyny, jak herksy są za silne można na jakiś czas zmniejszyć dawkę abx.
                      • fantastica.nusia Re: Msza św o uzdrowienie 06.07.10, 11:56
                        No własnie mam przerwac i brać sam flucofast 2x100,p.dr.stawia na
                        grzyba.Napisałam wszystko w swoim watku i zadałam pare pytań ,jakby
                        ktoś zerknał to byłabym wdzięcznasmile
                        "zaczynam terapie abx "to mój wątek
                        Pozdrawiam ciepło
                        Ania.
                      • mniamumniamu Re: Msza św o uzdrowienie 06.07.10, 15:24
                        No ja właśnie zmniejszam, a właściwie odstawiam całkiem tini. Po konsultacji z
                        moim lekarzem.
                        • mab62 Nie pozwólmy "naszym"bakteriom zwyciężyć... 05.08.10, 21:42
                          Gdzieś wcześniej wyczytałam,że "nasze"bakterie potrzebują żywiciela na długie lata.Nie pozwólmy im na to.Walczmy dalej...

                          Jest kilka wpisów na forum osób,które zaczynają wygrywać tą nierówną walkę.Może i nam się uda.Trzeba w to wierzyć,bo wiara może dużo.A przy naszym zaangażowaniu w leczenie,w końcu na pewno będzie lepiej.
                          Mniamumniamu i Fantastica.nusia nie poddawajcie się.

                          Ja też spróbuję.Chociaż wiem,że od jutra może być bardzo niewesoło.Wracam do chinylonów,a mam przykre doświadczenia z nimi z początku mojego leczenia.Ale cóż,mus ...to mus.Trzeba walczyć i próbować uporać się z tym "draństwem".
                          Pozdrawiam gorąco.
                          • mniamumniamu Re: Nie pozwólmy "naszym"bakteriom zwyciężyć... 05.08.10, 22:12
                            Mój lekarz ciągle mówi, że motywacja to podstawa smile
                            Nie piszę, bo jestem na pulsie tini i jest ciężko, ale u mnie ok. Wróciłam już
                            do leczenia smile Po wprowadzeniu do diety pasty z olejem lnianym leukocyty
                            skoczyły do góry i są w normie, neutrocyty jeszcze za niskie, ale już wyższe
                            sporo niż były. A ból wątroby nie był bólem wątroby, bo i próby wątrobowe
                            spadły. Okazało się, że moja jedna noga jest krótsza niż druga i stąd efektem
                            chodzenia był ból okolicy wątroby, nerek i ból pleców i napiętych mięśni. Pomaga
                            fenistil żel z masażem i wkładka w bucie. Aha, byłam w takim bólem pierwszy raz
                            u lekarza z 10 lat temu, powiedziano, że to jelito drażliwe... Krótszą nogę
                            zdiagnozował mój lekarz ILADS. Nie mówię mu tego, ale chylę przed nim czoła. I
                            szczerze podziwiam.
                            Tak więc pamiętajcie wszyscy: głowa do góry i dużo wiary. Cierpliwość załatwi
                            resztę. Chcę w to wierzyć,.
                            • mab62 Re: Nie pozwólmy "naszym"bakteriom zwyciężyć... 06.08.10, 08:23
                              Do mniamumniamu.
                              Włożenie wkładki do butów nie usunie twojego bólu na długo,a może zaszkodzić bo dyskopatia się pogłębi.
                              Spróbuj znaleźć w swojej okolicy dr.terapii manualnej,tzw.kręgarza.Wierz mi dobry specjalista z tej dziedziny potrafi naprawdę pomóc na problemy z kręgosłupem,ma na to sposoby.
                              Mam spore doświadczenie w tym temacie i efekty pracy takiego rehabilitanta udokumentowane w MR.
                              Pozdrawiam i wytrwałości życzę.
                              • mab62 Re:Nikt nie potrzebuje wsparcia? 03.11.10, 19:54
                                ...a może komuś potrzebne?
                                Mam ochotę wesprzeć kogoś dobrym słowem,może poczuję się wtedy mniej nieszczęśliwa...
    • szila2008 co mam robić? 19.11.10, 21:45
      Leczę się juz prawie dwa lata z jednym objawem-dystonią szyjną.Po ostatniej zmianie zestawu mam duże,stałe pogorszenie tak jak by całkowity nawrót objawu który trwa już ponad dwa miesiące i jest ciągle taki sam.Gdy leże jest ok a gdy tylko wstane zaczyna się wykręcanie szyi.I nie wiem czy ten zestaw nie działa ?Czy jest za silny bo kręcz może być również od leków a zauważyłam ,że im mam silniejszy zestaw tym jest gorzej tylko,że tak jak teraz nie było jeszcze podczas leczenia?Czy może to herx ale to chyba niemożliwe,że trwał by tak długo bez żadnych wachań?Jestem teraz na rifampicynie,xitrocinie,duomoxie i urotrimie.
      Do tego zioła Buhnera.Gdy przez jakiś czas byłam na samej minocyklinie było dość dobrze.

      Poradżcie proszę co mam robić bo coś nie zdaje mi się,że to dobry kierunek.

      Wiola.
      • bagnowska Re: co mam robić? 20.11.10, 10:37
        Witaj Wiola smile
        Czytam Was codziennie, a "swoje" wybrane wątki nawet kilka razy dziennie.
        Jak wiesz, przeszliśmy gehennę z leczeniem. Nie, nie żałuję tych lat, setek abaxów, potwornych dołów... Wiem, że Grześka męczy złożona infekcja i ta wiedza jest cenna. Tyle tylko, że nie bardzo wiadomo, co z tą wiedzą teraz dalej robić... Lekarze wycofali się, kasy już brak. Grzesiek w ostatnim okresie brania antybiotyków był w strasznym stanie. No więc zdecydowaliśmy się je odstawić. Odstawiliśmy również te wszystkie specyfiki, które powodowały coś w rodzaju herxów ( bo , czy to były herxy, nikt na prawdę nie wie...).
        Uzupełniamy okresowo te minerały i witaminy (w postaci naturalnej najczęściej), o których wiemy, że ich brak.
        Grzesiek osiągnął stan spokojnej stabilizacji. Nie, nie jesteśmy wcale zadowoleni z takich marnych efektów blisko 4-letniego leczenia, ale doszliśmy do wniosku, że BEZ MISTRZA nie jesteśmy w stanie już nic wycisnąć z tej terapii.
        Jestem pewna na dzisiaj, że długotrwała (czyli kilkudziesięcioletnia inhfekcja), która ta zmsakrowała układ neurologiczny nie jest możliwa do całkowitego wyleczenia.
        Ja wiem, że to marne wsparcie, ale po tym, jak zaobserwowałam powrót do WZGLĘDNEJ normalności mojego męża po odstawieniu i ODTRUCIU, będę wszystkim opornym na leczenie doradzała, aby poważnie i zdroworozsądkowo zastanowili się nad dalszym przyjmowaniem tak agresywnej terapii. Ja uważam, że przy złożonej infekcji różnymi patogenami, te prowokacje antybiotykowe powodują potworne zamieszanie w chorych organizmach, wysyp bakterii z cyst, obumieranie ich, wytwarzanie biotoksyn, neurotoksyn, a w tym czasie trwa przecież proces namnażania bakterii, bo nie jesteśmy w stanie nad tym wszystkim zapanować jednocześnie! PODKREŚLAM, te moje rozważania dotyczą długoletnich powikłanych i złożonych neuroinfekcji.
        Wiola, pomyśl, na jakim zestawie czułaś się najlepiej, wróć do niego, wycisz dolegliwość, a potem znajdź sposób, żeby taki stan utrzymać. Ja uważam, że branie abxów w nieskończoność nie jest nam pomocne, a może zaburzać stan względnej równowagi, którą INDYWIDUALNIE uda się nam osiągnąć.
        To tylko MOJE zdanie, życzę Ci z całego serca, żebyś jednak pod skrzydłami Lekarza-Mistrza pozbyła się tej zarazy raz na zawsze i wróciła do całkowitego zdrowia.
        Pozdrawiam ciepło, Basia
        • szila2008 Re: co mam robić? 20.11.10, 12:37
          Dziękuję ci Basiu za wsparcie.
          Wiem,że sami borykacie się z tym choróbskiem a mimo to masz jeszcze czas dla innych cierpiących.
          Wiem,że musze pewne rzeczy sama postanowić nie patrząc na lekarza,zielarza i bioenergoterapeute.
          Tak właśnie myślałam żeby wrócić do tamtego zestawu.Zobacze co dr. na to?
          Moja bb nie jest taka stara bo zaczełam leczenie według ILADS pół roku po rumieniu.
          Jeszcze raz dziękuję.
          • bagnowska Re: co mam robić? 20.11.10, 15:10
            szila2008 napisała:

            > Dziękuję ci Basiu za wsparcie.
            > Wiem,że sami borykacie się z tym choróbskiem a mimo to masz jeszcze czas dla in
            > nych cierpiących.
            > Wiem,że musze pewne rzeczy sama postanowić nie patrząc na lekarza,zielarza i bi
            > oenergoterapeute.
            > Tak właśnie myślałam żeby wrócić do tamtego zestawu.Zobacze co dr. na to?
            > Moja bb nie jest taka stara bo zaczełam leczenie według ILADS pół roku po rumie
            > niu.
            > Jeszcze raz dziękuję.

            smile
            • margolcia_63 Re: co mam robić? 22.11.10, 19:48
              A ja wiem dziewczyny co macie robić, przede wszystkim nie tracić nadziei i przeć do przodu. Ja, co prawda, nie mogę się jeszcze wpisać w sąsiednim wątku dot. wyzdrowienia ale (może to nieskromne) miałam rację pisząc, że poprawa przyjdzie niezauważenie. Ja, po nieprzerwanym leczeniu abx-ami przez 3 lata i 5 miesięcy mogła bym już stwierdzić ozdrowienie gdyby nie pocenie. Pewnie mnie zaraza jeszcze sieknie ale paradoksalnie to odstawienie abx-ów dało jakiś widoczne zmiany. Zresztą nawet mój kot z białaczką też ciągnie i mam wrażenie ma się coraz lepiej a ja już go ileś razy opłakałam. Przesyłam nadwyżki dobrej energii i pozdrawiam.
    • sangwinik_1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 12.05.11, 16:10
      witam
      chciałam zapytać cz ktoś leczył borelioze mimo ujemnych wyników???
      ja zrobilam drugi raz WB po braniu Citrospetu(po którym pogorszyly mi sie objawy). bylam przekonana ze teraz wyjdzie + (badanie robilam we wrocku w Synevo).jednak wynik ujemny.
      od kilku dni zaczęlam abx. czekam tez na pozostale wyniki bartonelle, babeszjoze (te robilam u dr tomasza) oraz mykoplazme i toksycaroze.
      byc moze jak pobiore troche abx to ewentualnie powtórzę badania na borelle, a moze jej nie mamuncertain juz nic nie rozumiem.
      jak czuliście sie na początku leczenia? na razie biorę tetra oraz azitrin a od 3 tygodnia będę brala tini.
      proszę o kilka słów rady
      • mab62 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.05.11, 09:58
        Witaj sangwinik_1.
        Tak ja zaczynałam leczenie z ujemnym wynikiem w kierunku bb.
        Dodatnie p/c jakie mi wyszły przed leczeniem to jersinia w IgG.
        Po miesięcznej abx pokazały się przeciwciała blo w IgM.
        Leczę się 16 miesiąc.Wielokrotne testy w kierunku bb-ujemne.Nie robiłam na razie tylko LTT w Berlinie.W badaniu WB w kierunku bb,najpierw dodatni p.41,obecnie wszystkie prążki ujemne.
        Natomiast obecnie udało się uchwycić p/c Cpn i Myco w klasie IgG.
        Być może mam seronegatywną,bardzo starą bb,albo nie mam jej wcale.
        Niemniej objawy jakie daje pozostały odkleszczowy-"zwierzyniec",dają mi nieźle popalić.
        Leczenie mam ustawione kompleksowo:na blo,cpn,myco i ew.bb.
        Muszę tez wrócić do bardziej celowanego leczenia jersini,bo mam wrażenie że ostatnio mocno sie rozpanoszyła w układzie krążenia.
        Masz dobry zestaw,a jeśli masz objawy to kontynuuj leczenie.Naprawdę warto.Jaką metodą,decyzja należy do Ciebie.
        Powodzenia w diagnostyce i leczeniu.
        Pozdrawiam.
        • mab62 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.05.11, 10:02
          Jak zechcesz,to przeczytaj mój wątek na forum:forum.gazeta.pl/forum/w,26140,114234313,114234313,_Hashimotka_z_borelioza_moja_historia_.html
          A całkowitej pewności,co się leczy to chyba nie ma nikt.
          Ważne żeby były jakiekolwiek polepszenia.
          I tego Ci gorąco życzę.
        • sangwinik_1 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 30.05.11, 07:39
          Dzieki wielkie za oddzew.
          Coś jednak wyszło. Jak na razie potwierdzona Myco, Chlamydia i watpliwa bartonella.
          Także juz przynjamniej wiem że nie jestem hipochondryczką smile jak to mi lekarze wmawiali przez 3 lata. Dobrze ze dr T. zaryzykowal i w ciemno przepisal leki, przynajmniej od 3 tyg moglam juz sie leczyc.
          A tak z innego wora. Tak sobie czytam co jakis czas forum i trochę jestem zaniepokojona. Dr Beata z Krakowa napisala kiedys mega wywiad na temat leczenia jak to wszystko pieknie wygląda, że ludzie nawet na wozkach przyjeżdzali i udalo im sie wyleczyć itp itd, że jest mozliwe całkowite wyleczenie, a tutaj gro ludzi miesiącami bierze leki i brak poprawy lub nieznaczna.
          Cz ktoś w ogole moze napisac ze jest wyleczony, albo że leczenie skutkuje i jest lepiej?? Cz to wszystko tylko mity a rzeczywistość jest zupełnie inna???
          pozdrawiam
          kamila
          • szafirek_80 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 30.05.11, 08:39
            sangwinik_1 napisała:

            Cz ktoś w ogole moze napisac ze jest wyleczony, albo że leczenie skutkuje i jest lepiej?? Cz to wszystko tylko mity a rzeczywistość jest zupełnie inna???

            Tak prawdę mówiąc to i ja się nad tym zastanawiam. A może to tylko pacjenci dr Beaty wyzdrowieli? A może po prostu wyleczeni nie korzystali z forum w ogóle? Albo teraz, po wyleczeniu, nie zaglądają na forum. Oby tych wyleczonych było więcej niż te kilka/kilkanaście osób, które się do tego "przyznały". Ja już powoli zaczynam tracić nadzieję na wyleczenie, bo mimo tylu miesiący leczenia, jakiejś radykalnej poprawy nie ma. Pozdrawiam
            Kasia
            • adomi6319 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 30.05.11, 16:40
              Osób, które powiedzą, że leczenie skutkuje i jest lepiej, znajdziesz wiele, ale o tym czy są wyleczone, to powiedzą za kilka lub kilkanaście lat, bo borelioza to wielka niepewność.
              Poza tym te osoby, ktore zdążyły już zapomnieć o boreliozie jako czymś, co determinuje ich życie, raczej rzadko tu już zaglądają
      • szafirek_80 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 16.05.11, 13:16
        sangwinik_1 napisała:
        chciałam zapytać cz ktoś leczył borelioze mimo ujemnych wyników???

        U mnie WB, PCR (na boreliozę i koinfekcje) ujemne. Leczę boreliozę na podstawie pozytywnego wyniku na antygeny krętkowe w moczu. Pozdrawiam smile
        Kasia
        • jan.nowak2000 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 23.05.11, 20:38
          Witam. Mam pytanie do mab62.

          Kilka postów wyżej napisałaś:

          Tak ja zaczynałam leczenie z ujemnym wynikiem w kierunku bb.
          Dodatnie p/c jakie mi wyszły przed leczeniem to jersinia w IgG.
          Po miesięcznej abx pokazały się przeciwciała blo w IgM.


          Mam pytanie. O jakich testach na BLO mówisz? W jakich badaniach wyszły ci te przeciwciała BLO IgM?

          Jan Nowak
          • mab62 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 26.05.11, 21:40
            przeciwciała przeciw Bartonella henselae i Bartonella quintana - odczyn immunofluorecencji pośredniej w klasie IgM – 85 zł
            Robione u dr.W w Bytomiu.
            Wtedy p/c Bartonella henselae w IgM wynik wątpliwy,natomiast p/c Bartonella quintana w Igm wynik dodatni.
            Wcześniej p.dr.zdiagnozował BLO po objawach skórnych,testy tylko potwierdziły diagnozę.
            • jan.nowak2000 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 27.05.11, 17:50
              Bo mnie się zawsze wydawało, że BLO to nie to samo co bartonella...
              Podane jest: Bartonella Like Organism. Więc co to właściwie jest BLO? Czy to znane nam rodzaje Bartonelli czy jakaś inna jej odmiana...
              • mab62 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 27.05.11, 22:06
                BLO,to jak wskazuje anglojęzyczna nazwa organizmy typu bartonella.
                Lekarze leczący wg ILADS,stosują nazwę BLO,aby nie mylono bartonellozy odkleszczowej z bartonellozą przenoszoną przez młode koty.Ta od kota(bart.henselae) charakteryzuje się znacznie łagodniejszym przebiegiem od tej odkleszczowej(bart.quintana).
                Leczenie bartonellozy odlkeszczowej(BLO) jest bardzo trudne,a jeśli stanowi ona koinfekcję boreliozy,to leczenie należy zacząć od BLO.
                To tyle,oczywiście w dużym skrócie.
                Pozdrawiam.
                • jan.nowak2000 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 29.05.11, 12:06
                  No i teraz wszystko rozumiem.
                  Dzięki za jasne przedstawienie sprawy.

                  Badania robione w Zabrzu wyszły mi tak:
                  Klasa IgM - Bartonella h. - wynik wątpliwy
                  Klasa IgM - Bartonella q. - wynik wątpliwy
                  Klasa IgG - Bartonella h. - wynik ujemny
                  Klasa IgG - Bartonella q. - wynik ujemny.

                  Co to może znaczyć?
                  • mab62 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 30.05.11, 13:09
                    Jan,to zależy od tego czy masz objawy.
                    Myślę,że u mnie od bart.to:swędzące wysypki w formie "krechy"(od dwóch mies.wzdłuż żeber,ale były w okolicy stawów),swędzące naczyniaki,czerwone wybroczyny-takie jak od nakłucia szpilką,niebolące powiększone węzły chłonne,piekące podeszwy stóp,palenie skóry.
                    Ale bartonella jest doskonałą imitatorką różnych objawów,przypisywanych np.bb,babesji,cpn,ctr.
                    Ja myślę że najlepszym sprawdzeniem byłoby spróbowanie zestawu celującego w bartonellę i poobserwowanie,czy coś się zmienia(na lepsze,albo gorsze).
                    Poczytaj jeszcze na temat bakterii atypowych i podejmij decyzję.
                    Niestety decyzja czy zacząć leczenie nie jest łatwa,chyba że było się w sytuacji takiej jak ja dwa lata temu.Beznadziejnej i w dobijającej mnie bezsilności.
                    Powodzenia życzę.
                    Pozdrawiam.
                    • jan.nowak2000 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 31.05.11, 19:08
                      Właśnie takie malutkie wybroczyny (malutkie czerwone kropeczki, jakby od ukłucia) występują u mnie na ciele. Poza tym zauważyłem tak jakby w tkance tłuszczowej pod skórą liczne zgrubienia, tak jakby żyłki, złogi, grudki. Na brzuchu i na nogach (głównie na stronie wewnętrznej ud). Mam też zaczerienienia na ciele, ale głównie po kąpieli, a tak to nie bardzo...
                      Na boreliozę leczę się 1 rok - od pół roku biorę m.in. rifampicynę. Po niej nastąpiła znaczna poprawa (którą teraz oceniam na prawie 65% do nawet 70% - ogólnie rzecz biorąc).
                      Zastanawiam się czy "skupienie się" na bart by coś dało i czy mogła by być jeszcze większa poprawa?....
                      • mab62 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 01.06.11, 17:03
                        Nie wiem u kogo się leczysz,ale wg mojego lekarza nie pozbędziesz sie bb,bez wcześniejszego wyleczenia blo,bab.Najpierw celuje sie w te patogeny.
                        Ale czy całkowite wyleczenie przy blo jest możliwe.
                        Może to nie zbyt trafne miejsce na taką uwagę.
                        Ale zaczynam w to wątpić,coraz częściej skłaniam się ku opinii mojego neurologa,że jedynie można wyciszyć objawy.
                • ines108 Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 12.07.11, 13:34
                  Mab , na szkoleniu dr. Horowitz mówił że i b quntana jak i hanesae są takim samym problemem przy koinfekcji bb sad niestety
                  • beatrisbwp Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 15.07.11, 22:56
                    dzis mam dola,jestem na forum 1,5 roku i dzis se poczytalam dokladnie ten watek.....i rycze,Basiu Twoje slowa i to co pisalas,piszesz przypomina mi moja mame ktora pisala bardzo podobnie do Ciebie w listach do mnie....gdy bylam daleko,teraz jest po udarze i juz nic nie pisze....Boze daj mi sily abym dala rade walczyc z wlasna choroba i mamy!marzy mi sie wygrana w totka i zabrania paru osob z tego forum na porzadne leczenie!do Stanow.w pierwszej kolejnosci Basi meza,ewe,szile,tosho,itd.pozdrawiam
                    • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 16.07.11, 15:15
                      beatrisbwp napisała:

                      > dzis mam dola,jestem na forum 1,5 roku i dzis se poczytalam dokladnie ten watek
                      > .....i rycze,Basiu Twoje slowa i to co pisalas,piszesz przypomina mi moja mame
                      > ktora pisala bardzo podobnie do Ciebie w listach do mnie....gdy bylam daleko,te
                      > raz jest po udarze i juz nic nie pisze....Boze daj mi sily abym dala rade walcz
                      > yc z wlasna choroba i mamy!marzy mi sie wygrana w totka i zabrania paru osob z
                      > tego forum na porzadne leczenie!do Stanow.w pierwszej kolejnosci Basi meza,ewe,
                      > szile,tosho,itd.pozdrawiam

                      Czasem coś dzieje się po to, żeby przeczytać takie słowa...
                      Dziękuję, Kochana ! Przytulam mocno, dzielę się resztką sił i optymizmu (mimo wszystko),
                      Basia.
                      • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 17.07.11, 21:29
                        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9909469,Wejde_do_niego_przez_dziurke_od_klucza.html?as=2&startsz=x
                        Musiałam to tu wkleić... Samotność w cieniu ciężkiej choroby kochanej istoty jest mi tak bardzo znana.... Granica cierpienia i wytrzymałości...? Wobec bezsilności i bezduszności lekarzy, przepisów, świata... W takim cierpieniu jest się zawsze samotnym...
                        • mscislaw.zawiedziony Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.07.11, 09:17
                          W pewnych sytuacjach nasza determinacja niewiele wskóra, bo nie możemy sami pomóc
                          (nie znamy się na chorobach,skutkach,sposobach leczenia) a uzyskanie wsparcia, pomocy graniczy z cudem, pozostaje nadzieja pomieszana z totalną niemocą sad

                          "Determinacja lekarzy, wola pacjentów, osiągnięcia współczesnej medycyny, a może interwencja siły wyższej? Co sprawia, że ludzie poszkodowani przez los w różnych sytuacjach, uchodzą z opresji z życiem, a czasami powracają do pełni sił? "
                          Oni wyzdrowieli, mimo że odebrano im wszelką nadzieję. Triumf nauki czy cuda?
                          • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.07.11, 23:10
                            Piękne... znowu nasza młodość smile
                            • beatrisbwp Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.07.11, 23:24
                              czytalam juz wczesniej o tym Panu....przeraza mnie takie zycie,oby tej matce starczylo sil,aby to o czym marzy wywalczyla!Basiu gralam w totka,ale nic nie wygralam....ale dam znac jak wygramsmilehehe daje slowo,choc sie nie znamy to wiedz,ze istnieja osoby takie jak ja,ktory by pomogly Tobie i Mezowi!ehhhhhhhhhhh dzis znow walka z choroba moja i mamy,ukochany tez daleko....samemu jest ciezko z tym wszystkimsadciekawe ile kosztuje taka kuracja w USA...dziekuje Basiu za slowa otuchysmilebardzo jest mi to potrzebne.buzioleeeeeeeeeee
                              • beatrisbwp Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.08.11, 13:43
                                Basiu podasz ma maila do siebie bo chcialam napisac.ps.dzis jest 10 mil.do wygrania w lottosmilepojde zagrac...jak wygram do lecim do USAsmilehehe
                                • bagnowska Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 18.08.11, 14:10
                                  beatrisbwp napisała:

                                  > Basiu podasz ma maila do siebie bo chcialam napisac.ps.dzis jest 10 mil.do wygr
                                  > ania w lottosmilepojde zagrac...jak wygram do lecim do USAsmilehehe

                                  My graliśmy kiedyś, ale podobno albo szczęście w miłości albo w grze... Na nas padła miłość i w grze już się nie powiodło big_grin
                                  Mój mail: bagnowska@gmail.com
                                  Dziękuję, że ciągle jesteś ze mną...
                                  Ściskam, Basia
                                  • iza-pal Re: Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsp 31.12.11, 12:19
                                    Może z powodu ostatniego dnia w roku,może tak po prostu mam duży spadek samopoczucia. Cieszę się,że rok 2011 mija, był dla mnie okropnym okresem,pełnym strachu i przerażenia.
                                    Miesiące poszukiwania diagnozy.Leczę się dopiero 2-gi miesiąc i jest niewiele lepiej.Nachodzą mnie myśli, a co jeśli nie będzie lepiej?
                                    Najgorsze jest chyba osamotnienie w mojej walce.Uświadomiłam sobie,że nie mam wyjścia i muszę walczyć, ponieważ gdybym zostawiła bb samej sobie i w konsekwencji może usiadła na wózku-nie miałabym nikogo przy sobie.Moja rodzina nie rozumie tej choroby.Raptem najstarsza siostra,która zawsze była silna i była wsparciem sama go potrzebuje.Nie potrafią się w tym odnaleźć,a ja duszę w sobie rozczarowanie i żal do nich.
                                    Na szczęście mam jeszcze kilku przyjaciół, którzy mnie słuchali od początku i dziś już mają wiedzę o boreliozie.Jeszcze mają siłę mnie słuchać w chwilach wątpliwości.
                                    Ot, takie smutne przemyślenia na koniec roku..Uznałam,że najbardziej nadają się pod ten wątek.
                                    Z Okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę Wszystkim Wam,aby 2012 był rokiem zdrowienia i zakończenia leczenia.Dziękuję wszystkim,którzy mają samozaparcie i dzielą się swoim doświadczeniem na forach, ponieważ to dzięki nim trafiłam na diagnozę.

                                    • xsenia.pl wysiadam psychicznie 22.02.12, 14:57
                                      czesc.zaraz mnie znowu zlinczujecie, ze wkolko pytam sie i pytam.tak wlasnie bo jestem zdruzgotana.martwie sie o coreczke ktora ma trzy latka a urodzilam ja jak bylam chora.powiedzcie mi kochani moze tu znajde wsparcie, czy takie 20 letnie zakazenie jest wspolmierne ze swiezym zakazeniem, czy dalej te kretki sa we krwi?czy jest jakas szansa ze nie zarazilam coreczki?w tescie Elisa raz mam IgM lekko podwyzszone, innym razem watpliwe lub ujemne.kleszcze mialam ok. 20 lat temu.blagam nie odrzycajcie mnie.
                                      • iza-pal Re: wysiadam psychicznie 22.02.12, 20:17
                                        Xsenia,jest ryzyko zakażenia,ale nie 100% pewności.Tym samym szansa,że nic nie przedostało się przez łożysko.Ja na Twoim miejscu zbadałabym córkę,obserwowała i wzmacniała jej odporność.W silnym organizmie patogen tak łatwo się nie rozwinie.Nie wiem czy długość zakażenia ma tu wpływ.Bardzo Cię to męczy,ale nie uzyskasz 100% odpowiedzi.Zbadaj córkę na ile możesz i obserwuj.I przestań się zadręczać.Nawet jeśli coś przedostało się do płodu, może już jest wybite przez układ odpornościowy.A jeśli infekcja jest- córka jest bezobjawowa i łatwiej będzie ją wyleczyć.Spójrz na to z tej strony.



                                        • xsenia.pl do iza-pal 22.02.12, 20:25
                                          Dziekuje kochana za slowa otuchy.jestem juz zdruzgotana tym wszystkim.córcia ma pewne symptomy, ale je rowniez mozna podpiac niekoniecznie pod borelioze.jest bardzo nerwowa, placzliwa i musi byc jak ona chceod malego ma problemy ze spanie,czesto wybudza sie w nocy i placze czasami w nocy ze ja nozka boli.martwie sie ale dzieki.caly czas o tym mysle.
                                        • patryshia90 Re: wysiadam psychicznie 14.03.20, 10:45
                                          Witam wchodzi tu ktoś jeszcze ?czy już wszyscy wyleczeni ?

                                          Mam problemy ze zdrowiem od 9mcy zaczęło się na bolu i obrzęku kolana (Z żółtym plynem )po (aktualnie)drzeniu miesni,wędrujący bolu stawow i miesni ,pieczeniu skory , przechodzeniu prądu... test elisa negatywny ,western blot 2razy pokazał igg p41 ,a ltt brak boreliozy wyszla tylko mycoplazma igg 78 i yersinia igg 48 ale jak zrobiłam iga obu to wyszły negatywne więc zgupialam....do tego mam dusznosci w klatce piersiowej ciężko nabrać mi powietrza pełna piersią ,bol piet i ociezalosc....rąk,nóg,jakbym ważył tonesad zrobiłam mnóstwo badań od morfologia po rezonans glowy wszystko w porządku... jakie choroby jeszcze powinnam wykluczyć?

                                          Pomóżcie proszę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka