Wrociliśmy właśnie z lasów białowieskich (tak,tak, z samego "jądra
ciemności"

18 sierpnia 6.5 letni nasz Kuba chodził po typowo kleszczowych
zaroślach. 19 sierpnia mówił że ma "przepuklinę" na kostce
nogi.Myśleliśmy że sobie żartuje i nie obejrzeliśmy tego. 20
sierpnia mówił że go swędzi, drapał się po kostce i zaobserwowaliśmy
coś co mogło przypominać rumień, okrągłe około 5 cm średnicy,
jaśniejsze w odcieniu na obrzeżach i cieplejsze w dotyku miejsce
wokół kostki. Kleszcza nie miał, ani śladu po ukąszeniu.
(Może zdrapał - bo mówił że swędzi?)
21 sierpnia dostał wieczorem ni z tego ni z owego gorączki
38st.,szybko wzrosła do 38.7, podaliśmy Panadol - zaczęła spadać,
rano było 37.5 a potem spadła do normy. Całą noc prawie nie spał,
miał bardzo silny ból głowy i gardła, zgrzytał zębami przez sen i
jęczał, miał kłopoty z przełykaniem śliny. Żona jako laryngolog
obejrzała mu gardło - było zaczerwienione. Objawy całkowicie
ustąpiły po upływie doby i nie rozwinęło się przeziębienie. Nasze
pozostałe młodsze dwoje dzieci takich objawów nie miało mimo że piły
z jednej butelki i całowały się, więc to raczej nie było
przeziębienienie ani inna infekcja dróg oddechowych, zresztą nie
było żadnych czynników sprzyjających przeziębieniu - było ciepło,
żadnych lodów, zimnych napojów, przegrzania. Na skórze Kuba nadal ma
zgrubienie.
Po powrocie z domu i poczytaniu o boreliozie moja
żona(lekarz)zadecydowała ze dajemy Amoksycylinę (Hiconcil), 50mg na
każdy kg ciała na dobę podzielone na 3 dawki co 8 godzin
przez 6 tygodni, tak na wszelki wypadek. Rozterki były wielkie, bo
to rok szkolny się zaczyna i wiadomo że antybiotyki nieobojętne dla
organizmu. Żona mówi że za parę tygodni trzeba będzie zrobić jakiś
test.
Marcin