kristopff
05.10.08, 21:50
Witam,
Razem z lekarzem, który mnie leczył, stwierdziliśmy, że leczenie możemy uznać
za zakończone. Ponieważ dotychczas byłem głównie biernym uczestnikiem forum,
niemożliwe jest opisanie całej historii choroby w dużym skrócie. Z góry
przepraszam za długi tekst i osobiste wstawki. A że brakuje na forum głosów
osób, które są wyleczone postanowiłem o tym napisać, zwracając uwagę na pewne
szczegóły. To co piszę jest po części moją opinią, więc mogę się mylić. Na
początek przedstawię parę faktów. Potem trochę o leczeniu. O diecie. Na końcu
parę wniosków, przemyśleń i sugestii, aczkolwiek ta część jest najbardziej
subiektywna.
FAKTY:
Ugryzienie kleszcza – tak, próbowałem wyciągnąć sam (to był błąd), potem
pojechałem na wyciągnięcie do szpitala. Nic mi nikt nie przepisał. Brak rumienia.
Badania zrobiłem po roku z ciekawości. Najpierw Elisa (strata czasu – rzut
monetą daje ten sam efekt), potem WB (wyniki dodatnie, 9 na 10 pasków na +).
PCR na razie nie robiłem.
Trafiłem na początku do 2ch lekarzy. Jeden próbował leczyć unidoxem i
debecyliną ale zbyt krótko. Dobry lekarz, ale o boreliozie wiedział za mało
żeby leczenie mogło być skuteczne. Leczenie przerwałem na 2 albo 3 miesiące,
nie pamiętam dokładnie. Efektem tego leczenia i być może tej przerwy było
odezwanie się borelki. Pojawiły się czytelne objawy:
- kłucie w stawach – krótko ale konkretnie. Najczęściej pulsacyjnie, tak jakby
w rytmie bicia serca.
- kłucie w oku – tak jak w stawach.
- zamglona wizja
- lekkie zawroty głowy, i też czasami odczucie że w rytmie bicia serca. Parę
razy jednak zdarzyło się tak że mnie „huśtnęło”.
- i najgorsze – straszne zmęczenie, jak mi się nic nie chciało. Czasami
totalna apatia.
- objawy jelitowe – szczerze, uważam że w leczenie już wszedłem z grzybem i
zniszczonymi kosmkami jelitowymi. Stąd miałem pogorszone wchłanianie. Wydaje
mi się, że złe wchłanianie było odpowiedzialne za zawroty. A nie sama borelka.
No ale może ona doprowadziła też do tego złego wchłaniania.
- drgania mięśni – rzadko, przez pewien okres leczenia częściej,
- nieregularne bicie serca – bardzo rzadko,
- nie wysypianie się – głównie na początku leczenia.
Podsumowując objawy; wiele z nich może być wywołane wieloma innymi czynnikami.
Tak jak często objawy boreliozy są przypisywane innym schorzeniom, tak samo
problemem w leczeniu może być przypisywanie objawów tylko boreliozie i
koinfekcjom.
LECZENIE.
Trafiłem w końcu do odpowiedniego lekarza. Sam przeczytałem na temat leczenia
sporo. I na ten czas, jak dowodzą badania głównie prowadzone w USA, nie ma
wyraźnych dowodów na skuteczność innych metod leczenia. Na razie. Mamy pecha.
Na razie dowiedziono, że długa terapia z wysokimi dawkami antybiotyków
podawanych w odpowiedniej kolejności jest skuteczna. Wynika to z charakteru
zachowań samego krętka. Co gorsza, w leczeniu nie pomagają nam, tak jak byśmy
chcieli, dostępne metody badań.
Moje leczenie trwało około rok. Początek kroplówka i doustnie, potem tylko
doustnie różne antybiotyki. Objawy u mnie mijały łagodnie z czasem. Największy
problem miałem ze stwierdzeniem, że to już koniec. W środku leczenia zrobiłem
badania na koinfekcję w Lublinie. Wszystko negatywnie. Potem rtPCR w Poznaniu
6 tygodni po odstawieniu antybiotyków. Wynik pozytywny. Ale że nie było
objawów. Nie leczyłem się dalej. Uznałem, że to martwe fragmenty materiału. I
tak to chyba było. Potem po 2ch miesiącach wyszedł już rtPCR negatywny.
Wiadomo, że to może być wynik fałszywy, ale korelując tę informację z brakiem
objawów, można dojść do wniosku, że to właśnie koniec leczenia.
DIETA.
Temat zasługuje na osobny wątek. Nie utrudniajcie swojemu organizmowi
funkcjonowania w okresie leczenia. Nie narażajcie się na grzyby. Bierzcie
regularnie probiotyki. Ale przede wszystkim, jedzcie rzeczy, które nie
obciążają jelit. Zakaz cukru, mąki, jest nam wszystkim znany. Chleb specjalny
żytni na zakwasie. Dietę należy trzymać jeszcze dłuuugo po leczeniu, żeby
odrestaurować kosmki jelitowe. I może coś co świetnie u mnie zadziałało –
zakaz wszystkich produktów mlecznych, niestety. Ale to zdjęło sporo obciążenia
z moich jelit. Jak najczęściej jeść produkty termicznie przetworzone. Są
dostępne dżemy bez cukru w sklepach ekologicznych. Jeżeli macie ochotę na
słodkie, to owoce suszone, głównie śliwki. Morele niekoniecznie. Ale wszystko
z UMIAREM ! Owoce najlepiej lokalne i pojawiające się naturalnie o danej porze
roku. Kasza jaglana jest hitem diety – rozgrzewa, pożywna, łatwa w
przygotowaniu i smaczna. Czosnek jak wiadomo działa dobrze. Uwaga z imbirem.
On przeczyszcza. Brałem olejek oregano, ale podczas leczenia. Ciężko mi ocenić
jego skuteczność. Najlepsza jest ostra dieta. Takie rzeczy jak orzechy,
migdały, też w małych ilościach. W tej chwili ciągle stosuję dietę i
przywiezione z USA probiotyki – Primal Defense, opakowanie 90 tabl. (~48$) lub
180 tabletek (~74$). Nie wolno doprowadzać się do głodu. Podskubujcie coś cały
czas. No..alkohol itp to wiadomo. Miesiąc po skończeniu brania antybiotyków
zachciało mi się wina i oscypka....masakra....
Tak na prawdę podczas leczenia, miałem mniejsze problemy z dietą niż po. Ale
to mogło być podyktowane sporą ilością antybiotyków. To by pasowało do plotki,
że to nie my chorujemy tylko bakterie znajdujące się w nas. Nie pasuje to
jednak to wiedzy medycznej...chyba.
Część subiektywna. Wnioski i przemyślenia itp.
Borelioza jest uleczalna. Jej objawy są bardzo często przypisywane innym
schorzeniom. Ludzie chorzy uznawani są za wariatów i „mają się wziąć w garść”.
Diagnostyka jest niedoskonała, a choroba łatwa w leczeniu nie jest. Lepiej
jednak nie mylić jej z czymś innym.
Ja po tym wszystkim rezygnuję z chodzenia po krzakach, a grzyby i maliny to
sobie kupię na targu. Dobra prewencja to podstawa. Wygląda też na to, że to
cholerstwo przenosi się drogą płciową.
Zmienił mi się pogląd na życie. Zdrowie to podstawa, a darmowe leczenie to
mit. Dziękuję tym lekarzom, którzy profesjonalnie podchodzą do tematu leczenia
ludzi. Najpierw zdobywają wiedzę na dany temat, a potem się wypowiadają. Jak w
każdym zawodzie, jak się na czym nie znasz, to się nie wypowiadaj lub za to
nie bierz.
Pojawiają się zalążki alternatywnych metod leczenia, ale nie widać badań na
dużą skalę. Jak w każdej dziedzinie nauki część z tych metod może okazać się
nieskuteczna. Nie deprecjonujmy ich jednak zanim pojawią się rzetelne wyniki.
Tymczasem, pozostaje nam terapia antybiotykowa.
Uważajcie ze sportem podczas terapii. W końcu organizm jest przemęczony. Warto
się trochę poruszać, ale bez przesady. Słuchajcie organizmu.
Dość trudne jest określenie końca leczenia. Dla lekkiego hipochondryka jak ja
to była trudna decyzja do podjęcia. W miarę możliwości wspomagajcie się
testami rtPCR. Człowiek w pewnym momencie zastanawia się czy to coś co się
dzieje to jeszcze borelioza, grzyb czy to coś zupełnie innego. Ja na przykład
miewam pewne objawy, które można by przypisać boreliozie, podczas gorszej
pogody. Wyjazd na 2 tygodnie na wakacje udowodnił, że w czasie odpoczynku i
super pogody nic się nie dzieje.
Życzę wszystkim wytrwałości i zdrowia.