Dodaj do ulubionych

powoli staję się kaleką

30.05.09, 13:22
Fizycznie i umysłowo. Przepraszam, to nie będzie pozytywny wątek.
Zawsze miałam dużo siły, i fizycznie i psychicznie. Nie raz się załamywałam
ale szybko się podnosiłam i szłam dalej.
Od prawie 2 lat mam bb. Nie wyleczyłam się, przeciwnie jestem mniej sprawna
pod każdym względem niż 2 lata temu. Miewam załamania - jak dziś - coraz częściej.
Muszę żyć normalnie, udawać że jestem normalna. Zajmować się dziećmi,
pracować, sprzątać. A nie daję rady. Fizycznie ból towarzyszy mi cały czas.
Bolą mnie ręce nogi, bardzo boli dolna część pleców. Czasami rano mam wrażenie
że nie dam rady wstać, ledwo chodzę chwilami. Bywa że chodzę zgięta bo nie
mogę się wyprostować.

Nie mogę nosić mojej 6-mies córki - jest zbyt ciężka (tylko niecałe 8
kg!)Wszystko stało się za ciężkie - żwirek dla kotów, 5l butelka z wodą.
Jestem ciągle zmęczona, nie ważne ile odpoczywam. Zaczynam nie nadążać z pracą
(jestem grafikiem). Pracuję w domu ale muszę normalnie około 8h robić żeby
wszystko było ok. Już zaczynają się przyczepiać że za mało robię i mają rację.
Tylko co ja mam zrobić?? Trąbić wszędzie "ludzie jestem chora"? I co z tego,
"zwykli" lekarze nawet nie wierzą w to co mówię, każdy kwestionuje leczenie,
każdy ma swoje teorie i każdy uważa że jestem nienormalna.
Nawalają mi jelita, żołądek, plecy, ręce nogi ale najbardziej psuje się mój
mózg. Są dni że nie pamiętam o niczym. Jestem bardzo zdenerwowana, ciągłe
poczucie że czegoś nie zrobiłam ale nie wiem czego. Jadąc autem boję się sama
własnych zwolnionych reakcji. Mąż traci cierpliwość, dzieci domagają się
uwagi. A ja chwilami NIE MOGĘ im nic dać. Mogę tylko paść na łóżko i spać.

Przepraszam że tak negatywnie piszę ale mam STRASZNEGO doła, po raz nty
zapomniałam o czymś po raz enty ledwo mogę chodzić i na nic nie mam dzisiaj
sił. Starsza corka chora, młodsza chyba zaczyna ząbkować - w nocy na zmianę
trzeba było wstawać to do jednej to do drugiej. A na to wszystko mąż z
pretensjami że zapomniałam czegoś mu odebrać. I że nie mam sił z nim oglądać
filmów wieczorem lub muszę pracować bo w dzień nie dałam rady wszystkiego
zrobić. Niech mi ktoś powie że będzie lepiej...

Moje leczenie na teraz to tylko tinidazolum i flucofast - nie wiem może ja za
mało tych leków mam?? przedtem miałam tini+ unidox ale unidox jest dla mnie
nie do przejścia - strasznie wymiotuję i mam po nim jakieś wstrząsy dosłownie
(niemal przytomność tracę w kilkanaście minut po zażyciu)

Zażywam magnez, wit b, probiotyki.
Może to wszystko za mało?

Chwilami myślę że jestem już całkiem do niczego i nigdy nie wyzdrowieję.
Obserwuj wątek
    • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 13:34
      wiem że to niepozytywny, płaczliwy i samoużalający się nad sobą wątek sad
      Zastanawiam się czy spotykacie się gdzieś w Wawie od czasu do czasu - może
      gdybym poznała innych chorych i pogadała czasami to byloby łatwiej.
      Przepraszam, nie chcę dołować innych. Dziś po prostu mnie to wszystko przerasta sad((
      • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 13:40
        Jeszcze jeden problem - nie potrafię się pozbierać z leczeniem i wiedzą. Myślę
        że mogłabym więcej robić w celu wyleczenia, może jakaś rechabilitacja -
        ćwiczenia fizyczne. Może więcej leków. nie nadążam. Czytam po 15 razy wątki z
        lekami i mam wrażenie że to gromada mrówek skaczących przed oczami. Dobija mnie
        to że po prostu głupieje - w życiu nie miałam problemów z rozumieniem tego co
        czytam, z uczeniem się, zapamiętywaniem (orłem pamięciowym nie byłam ale w normie)
        A teraz mam wrażenie że stoję przed wielkim murem i nie wiem jak się przedostać
        na drugą stronę. Co moge robić żeby polepszyć swój stan.
        Od kilku tygodni w lodówce mrozi się wkład lodowy do wyslania próbek krwi do
        badania na koinfekcje, kasa odlożona a ja z dnia na dzień zapominam lub
        przekładam te badania i nie potrafię nawet powiedzieć czemu. Czuję się jak
        ostatnia idiotka pisząc to ale właśnie tak jest sad
        Życie i zdrowie mi przecieka między palcami a ja nie potrafię tych palców
        złączyć żeby chociaż spowolnić proces sad
        • depakinka11 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 13:57
          Witaj!
          Mysle ,ze z wyleczeniem to trzeba czasu.
          Zgarnij sie i wyslij w koncu probki do Poznania!
          Przykro mi,ze tak sie czujesz,ale takie sa uroki tej
          choroby!
          Trzeba cierpliwie czekac na lepsze jutrosmile
          Trzymaj sie cieplutko!


          • kkkkk4 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:03
            No wiesz, trudno się wyleczyc przy takim delikatnym zestawie-choroba
            normalnie postępuje. Przede wszystkim zacznij od biotraxonu przez
            kilka miesiecy- minimum 2 miesiace do tego jakiś makrolid i
            tynidazol. Szybko pozbędziesz się dolegliwości neuro i zmęczenia.
            Potem bedziesz juz tylko wybijać resztki bakterii. Ja np leczę się
            długo ale normalnie funkcjonuje -czasem pojawiaja się gorsze dni -
            jak lekka grypa.
            U kogo sie leczysz?
            • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:15
              dzięki, zapiszę sobie i pogadam z dr piotrem (u niego się leczę)
              Do ciąży było ok, w ciąży był jeden abx ale po ciąży to równia pochyła. Z
              tygodnia na tydzień coraz gorzej. Mam wrażenie że leki są za słabe...
        • rrrenifer Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 13:58
          Witaj
          Owszem spotykamy się czasem, głównie na ćwiczenia (tak raz w miesiącu mniej
          więcej). Chociaż ćwiczenia to duże słowo - po prostu z wielką pomocą Ani staramy
          się odrobinkę i na dodatek bardzo delikatnie rozruszać nasze zbolałe ciała. Jest
          taki wątek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=94161795&a=94161795

          Ale myślę, że spotkanie ot tak na pogadanie u kogoś przy kawie też da się
          zorganizować. Choćby na Ursynowie smile

          Doły ma każdy z nas i na pewno warto wtedy z kimś pogadać. Każdemu w jakiś
          sposób ta choroba dała w kość. I nie każdy miał zrozumienie i wsparcie. Sądzę,
          że to zrozumienie naszego problemu jest szalenie trudne dla kogoś, kto tego nie
          poczuł sad
          Teraz oceniam swój stan z początku leczenia na coś w stylu: wróciłam do poziomu
          emocjonalno umysłowego przedszkolaka. Wtedy byłam za bardzo skupiona na
          przetrwaniu by to tak dokładnie dostrzegać i nazywać po imieniu. Dostrzegałam
          ułomności, ale byłam na siebie zła, że nie potrafię prostych rzeczy, a wcześniej
          robiłam dużo trudniejsze. Leczenie zaczęłam ze ślepą wiarą w lekarza. Nie
          potrafiłam pojąć wszystkiego. To co mi się udało zrozumieć wiedziałam, w reszcie
          zaufałam lekarzowi.

          Zawsze możesz napisać maila, to pogadamy chociaż w ten sposób... a potem może i
          na żywo się uda.
          Mam nadzieję, że uda Ci się pokonać doła i tego i każdego następnego (oby ich
          już jednak nie było).

          W temacie leczenia nie wiem co podpowiedzieć. Flucofast to mi się kojarzy z
          grzybicą bardziej niż boreliozą. Tini to raczej rozbijanie cyst, niż wybijanie
          borelki. Nie wiem jednak jak zaplanował leczenie Twój lekarz - zapewne ma jakiś
          zamysł w tym co robi. Jeśli się boisz czemu tak a nie inaczej nie bój się go
          zapytać. Czasem coś czego nie rozumiemy tak naprawdę ma sens. Ale zawsze warto
          pytać, to pomaga zrozumieć i wytrwać w walce.
          • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:13
            >Teraz oceniam swój stan z początku leczenia na coś w stylu: wróciłam >do poziomu
            >emocjonalno umysłowego przedszkolaka

            właśnie tak się czuję + złość na siebie że sobie nie radzę.

            Do wątku z ćwiczeniami zaglądnę zaraz i zdecydowanie jestem chętna na takie
            ćwiczenia więc postaram się śledzić

            Co do leczenia to mam wątpliwości, na początku u dr beaty dostałam 4 antybiotyki
            i różne suplementy, potem przeniosłam się pod Wawę i teraz leczy mnie dr Piotr.
            Ale nie wiem czemu tak mało leków. Myslę że na początku zbiorę się do kupy i
            pójdę pobrać tą krew a jak przyjdą wyniki to pognam do dr. Piotra i porozmawiam
            o tym leczeniu. Żle reagowałam na unidox i może dr. chciał mi zrobić
            odpoczynek...nie wiem.
            maila napiszę chętnie jeszcze dzisiaj.
          • ewa475 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:15
            Zonka,nie leczysz się wcale.
            Bierzesz Flukonazol na ewentualną grzybicę i nie wiem po co Tynidazol,rozbija
            cysty a bakterii nie ma co zabijać,czujesz się coraz gorzej.
            Przy chorobie dłuższej niż rok dr Burascano poleca:
            - rozszerzona terapia dożylna złożona z przynajmniej 2 różnych antybiotyków.
            W przypadku kiedy nie tolerujesz doxycykliny to tak jak napisała kkk -
            Biotrakson plus makrolid z amantadyną.
            Gdzie się leczysz?Przyznam się,że nie słyszałam nigdy o leczeniu Fluko/Tyni.
            Zacznij się leczyć!To naprawdę Ci pomoże!
            • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:20
              dr piotr dał mi najpierw tyni+unidox. Ale unidox bardzo źle znosiłam. Więc
              wycofaliśmy to i dostałam ten flukto - byc może chodziło o przerwę może o
              podleczenie ew grzybicy (nie wiem czy ją mam) nie wiem. Wiem tylko że to nie
              działa. Wiem że mam zrobić koinfekcje i postanowiłam zrobić to w poniedziałek
              koniecznie.
              Też mam wrażenie że to leczenie jest jakos mało skuteczne - za mało rozmawiam
              chyba z dr. (nie znam się na tym i cięzko mi to ogarnąć)
              • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:24
                aha - o to czy mam brać dalej ten tyni razem z flucofastem sama zapytałam
                (początkowo dostałam tylko flucofastem) i mam brać
                niewiele mi zostaje w głowie po czytaniu postów o lekach ale tyle mi zostało
                żeby wymyśleć że może dr chciał mi przerwę zrobić i podleczyć ew grzybicę...(nie
                wiem, niewiele rozmawiamy)
                • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:25
                  oj, przekręcam ciągle nazwy leków... Flucofast - tak to się nazywa poprawnie.
                  • ewa475 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:33
                    Zonka,a możesz zadzwonić na nr Stowarzyszenia?
                    692 890 751.
                    • kkkkk4 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:56
                      NIe chcę podważać kompetencji doktora ale na własnym ptrzykładzie
                      widzę, ze takie delikatne zestawy jak unidox+tyni zdadzą się psu na
                      budę. DOktor niby leczy wg ILADS ale ILADS zakłada leczenie miniumum
                      trzema antybiotykami. Niby Unidox dizął troche na krętka i form L
                      ale jak widać mało komu to szybko pomaga. Przerwy od antybiotyków
                      na "zaleczanie" grzyba też nie wnoszą nic do terapii i tu sie nie
                      zgodze ze sposobem leczenie dr z Warszawy- leczy delikatnie, robi
                      przerwy a potem pacjenci narzekają ze nie ma poprawy- więc mówimy ze
                      boreliozy wyleczyć sie nie da albo trudno. Poczytaj trochę wątek dr
                      Beaty z Krakowa. Najpierw bezwzglądnie trzeba oczyścić barierę krew-
                      mózg a tu najlepszy jest biotraxon- daje ustąpienie obajwów po kilku
                      dniach dosłownie. Oczywiscie do tego większosć z nas miała azitrox i
                      coś na cysty czyli tyni lub metro. Po takiej kuracji zazwyczaj
                      obajwy sa już minimalne, bo krętki sa wyczyszczone z ukrytych
                      zakamarków, co najważniejsze ustępuje neurologia. Potem trzeba już
                      tylko wygrzebywac bakterie z innych miejsc - wiec trzeba zmienaić
                      zestawy i cały ten proces trochę długo trwa ale komfort życia jest
                      (przynajmniej u mnie) nieporównywalny z czasem sprzed leczenia.
                      Zonko domagaj sie silnego leczenia zgodnie z ILADS a jesli nie u
                      tego lekarza to u innego. Nie ma sensu leczyć sie 10 lat i
                      funkcjonować jak zombie, bo tą chorobę naprawdę można pokonać.
                      • kkkkk4 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 14:58
                        Acha i zestaw jaki masz obecnie flucofast i tyni raczej borelki nie
                        leczy- grzyba owszem. Chyba ze dr próbuje Ciebie leczyc wg systemy
                        niemieckiego dr czyli miesiąc abx miesiąc fluconazol, któy ponoć
                        jakos wpływa na krętka.
                        • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 15:34
                          Tak, coś takiego powiedział że flucofast ponoć jakoś na krętka wpływa.
                          • jagoda398 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 16:07
                            No cóż, zycie!
                            Dwoje maluchów i choroba, straszne. Nie wiem dlaczego dr cię tak
                            leczy ale pewnie powód ma. Na wszelki wypadek jeszcze z nim
                            porozmawiaj o swoim samopoczuciu. Ja mam przerwane leczenie tuż
                            przed końcem. Po prostu taki pech. Jak przestałam brać leki, to
                            przynajmniej przez 2 miesiące czułam się okropnie i sama nie
                            wiedziałam co się dzieje, jelita, bóle mózg.. (grzyb w badaniach nie
                            wychodzi) ale ja mam ten komfory że nic nie muszę, za nikogo nie
                            odpowiadam a mąż okazał się wzorem wyrozumiałości.
                            Nie wiem co ci doradzić ale myślę że pół roku po porodzie to czs
                            kiedy wiele zdrowych kobiet przechodzi rewolucję hormonalną i to
                            może być powód Twojego okropnego samopoczucia. Jeżeli w tym problem,
                            to powoli przejdzie. Objawy mogą być jak przy bb, kiedy hormony
                            szaleją cały organizm się sypie. Trzymaj się
        • arrakis74 Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 15:58

          A teraz mam wrażenie że stoję przed wielkim murem i nie wiem jak się
          przedostać
          > na drugą stronę. Co moge robić żeby polepszyć swój stan.
          > Od kilku tygodni w lodówce mrozi się wkład lodowy do wyslania
          próbek krwi do
          > badania na koinfekcje, kasa odlożona a ja z dnia na dzień
          zapominam lub
          > przekładam te badania i nie potrafię nawet powiedzieć czemu. Czuję
          się jak
          > ostatnia idiotka pisząc to ale właśnie tak jest sad
          > Życie i zdrowie mi przecieka między palcami a ja nie potrafię tych
          palców
          > złączyć żeby chociaż spowolnić proces sad

          Mam dokładnie tak samo. Do zbadania prób wątrobowych zbierałem się 3
          tygodnie. Im więcej czytam na temat leczenia tym bardziej się gubię.
          Równia pochyła w dół sad
          bb, bart, myco, erlichia, candida - potwierdzone, a co jeszcze ...?
        • dobbiaco Re: powoli staję się kaleką 30.05.09, 17:45
          Bardzo ci współczuję..Ja mieszkam sama-i już jestem na
          emeryturze..Mogę leżeć pokotem-nic na mnie nie woła z
          kąta..Ale..strach samotności w chorobie;i to takiej;kiedy nie możesz
          się podnieść do łazienki w herxie;lub herbaty nie masz siły
          zrobić..to nie jest budujące..To jest oskarżenie..i w stosunku do
          lekarzy,którzy tak potwornie lekceważą nasze skargi-i..w stosunku
          do..rodziny także..Ja mam rodzinę;nawet niedaleko-w razie skrajnej
          konieczności..mogę zatelefonować ;tak było,gdy nieświadoma TEJ
          choroby-musiałam wzywać pogotowie..Ale..nie mówię im,co dokładnie
          jest i..na jak dotkliwym szczeblu..zawsze..czekam,że..może ..kiedyś
          być gorzej i..wtedy im zawrócę głowę swoją osobą..Ale..jeśli Ty masz
          w tej chorobie tyle obowiązków i..jeszcze masz być czynna zawodowo-
          to..musisz porozmawiać z mężem;dać mu do przeczytania poniektóre
          wpisy i nasz FAQ i..niech..jeśli już nie może ci pomóc-to niech
          chociaż..zrozumie...Pozdrawiam!!
          • depakinka11 Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 30.05.09, 19:59
            Witam!
            Czy ktos z was wyzdrowial,czuje sie lepiej?
            Pozdrawiam!
            • rrrenifer Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 30.05.09, 21:47
              Ja tam czuję się jak najbardziej zdrowa - bez leków od połowy
              listopada. Objawów jak razie ani widu ani słychu. Oczywiście trzymam
              kciuki by tak zostało. Kciuki zresztą trzymam za wszystkich
              walczących smile
              • anyx27 Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 30.05.09, 22:16
                Zonka, jak ja bardzo cię rozumiem...

                Moja córcia ma wprawdzie juz 4 lata i wszystko robi sama, ale też
                jest mi ciężko sad

                Do tego czuję, ze mąż ma coraz bardziej dosyć całej tej sytuacji,
                oddalamy się od siebie...

                A ja mam przerwę w abx od września 2008 i tak od kilku miesięcy
                zabieram się do powrotu do leczenia i też nie mogę...

                Czuję, że zmierzam nie w tym kierunku, co powinnam, ale nie potrafię
                do niczego się zmobilizować, straciłam motywację, straciłam wiarę,
                że uda mi się z tego wyjść...



                • lyrica Re: zonka77 30.05.09, 22:36
                  A ja zgadzam się z jagoda398: przy dwójce dzieci i pracy zawodowej na pełnych
                  obrotach plus braku zrozumienia ze strony męża i bez boreliozy byłoby ciężko!
                  Bardzo Ci współczuję, bo wiem po sobie, że odpoczynek i spokój jest bardzo
                  ważny. Na weekend majowy miałam w domu 3 letnie dziecko, pierwszego dnia super,
                  drugiego już mniej, a trzeciego w środku dnia musiałam się położyć. Kolejny
                  dzień, już bez dziecka, przeleżałam.
                  Musisz usprawnić to swoje życie rodzinne i zacząć się skutecznie leczyć, bo masz
                  dzieci i dla nich musisz być w formie. To samo anyx27!
                  • zonka77 Re: zonka77 31.05.09, 19:47
                    dziękuję za odpowiedzi wszystkie. Co do męża - on dużo rozumie i pomaga. Tylko
                    jemu chyba trudno pojąć że to jest cały czas, kiedy źle się czuje on zawsze pyta
                    "dlaczego" i niestety kiedy zapominam o czymś co miałam zrobić (obowiązków
                    multum) to się złości czasem mocno. Jemu się wydaje że ja nie dbam o niego chyba
                    a ja się czuję zrozpaczona wtedy bo to kompletnie nie tak.
                    Ale jeśli mu przypominam i tłumaczę to pomaga bardzo.

                    Dzisiaj jest o wiele lepiej, wczoraj wpadłam w jakiś koszmarny dołek bo czułam
                    się jeszcze gorzej niż zwykle.
                    Zdecydowałam że zmienię leczenie i pozbieram się z badaniami.
                    Ja mam ciągle nadzieję że z tego wyjdę.
                    • jolaw.pl Re: zonka77 16.06.09, 12:30
                      Witaj zonka,ja nie rozumiałam stanów i zachowania mojego dopóki sama
                      nie zaczęłam mieć objawów. Nie wiem, czy mnie też dziabnął kleszcz,
                      czy od męża mam borelkę. Obydwoje walczymy z podobnymi objawami,
                      jesteśmy przeleczeni w zakaźnym doxycyckiną i teraz nas odsyłają od
                      jednego specjalisty do drugiego, żeby powykluczać inne choroby, bo
                      uważają, że oczywiście boreliozę nam wyleczyli.Myśleliśmy o leczeniu
                      wg Ilads ale nie mamy funduszy.Mąż od dłuższego czasu nie ma stałej
                      pracy.Teraz zaczął pracę u znajomego, na razie czuje się znośnie,
                      ale jak długo.Na szczęście mamy duże dzieci(trójkę), ale one też nas
                      potrzebują, a jak sama wiesz,bywają takie stany,że chciałoby się,
                      żeby się wszyscy odczepili i dali wreszcie chwilę
                      spokoju.Przebrnęliśmy przez wszystkie uroczystości i egzaminy,
                      niedługo koniec roku szkolnego, będziemy regenerować siły i zbierać
                      pieniądze na leczenie.Rozmawiaj z mężem o tym, co się z Tobą dzieje,
                      nie dajcie się.Gdybyś miała doła możesz do mnie napisać
                      joann-03@tlen.pl
                      Nie mam stałego dostępu do internetu,ale jak mam chwilę to mogę
                      pisać w pracy. Jak mam doła to mówię sobie, że może jutro będzie
                      lepiej.Pozdrawiam.
                • eter05 Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 31.05.09, 21:32
                  Zonka,tak strasznie cie rozumiem ze nie potrafie ci tego powiedziec .To wszystko
                  przezylam majac swiadomosc ze trace rozum i nikt nie moze mi pomoc.Bylo to 2lata
                  temu.Jedynie co pomagalo na chwile to byl alkohol -nigdy tego nie
                  probuj/////////Ale po2 latach jestem prawie normalna ,jedyny klopot to ciezkie
                  zapalenie zoladka ale moj zaprzyjazniony doktor powiedzial -to jest cena za to
                  ze bb cie nie zabila-.Jestem po leczeniu w Krakowie i jezeli trzeba bedzie
                  podziekowac w czestochowie i pomodlic sie za dr beate to zrobie to .Dzieki niej
                  nie skoczylam z 10 pietra.
                  • zonka77 Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 01.06.09, 11:52
                    właśnie spróbuję się z p dr. umówić. Alkohol w chwilach załamania przerabiałam
                    juz chwilę temu - było po nim tak źle że teraz nie mogę nawet patrzeć na drinka
                    czy wino (na szczęście)
                    • ewa475 Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 03.06.09, 12:45
                      Jak tam zonkasmileZaczęłaś leczenie?
                      • zonka77 Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 07.06.09, 12:30
                        jeszcze nie - umówiłam się na wizytę i czekam.

                        Za to moje życie rodzinne rozpada się. Myślę że mojego męża sytuacja po prostu
                        przerosła już całkiem sad
                        We wszystkim dopatruje się moich celowych działań, uważa że jak nie mam na coś
                        siły to "strzelam focha", obraża się ciągle. I mnie nie chodzi o chorobę tylko o
                        to żeby mu "coś" pokazywać. Aha, i teraz jestem również złą mamą. Wyć mi się chce.
                        • izek.1 Re: Repytanie do leczacych sie w Warszawie. 07.06.09, 14:45
                          Bardzo,bardzo Ci współczuję,ale nie martw się,pozwól sobie byc "złą" żoną,a
                          nawet tą "złą" matką-obojętnie z czyich to wychodzi ust.Zadbaj jedynie o jak
                          największe oświecenie męża w temacie boreliozy,czy oglądaliście film "Ouer under
                          skin"?(nie wiem czy trochę literek nie poprzestawiałam). Jeśli nie, to najwyższa
                          pora.Ty się tam na pewno odnajdziesz(usprawiedliwisz się sama przed sobą) a mąż
                          dowie się,że "strzelanie fochów" to taka charakterystyczna cecha tej choroby.Ja
                          (jeszcze przed diagnozą) przechodziłam podobne rozterki,zawodziłam męża
                          wielokrotnie,mimo,że on już po pewnym czasie trwania mojego złego stanu zdrowia
                          pytał -jak się dziś czujesz i ewentualnie wtedy mnie prosił,żebym coś
                          załatwiła,tyle tylko,że często było tak,że jak się mnie pytał to czułam się nie
                          najgorzej a za godzinę tragicznie i sprawa zostawała niezałatwiona...Mam
                          nadzieję,że do lekarza wybieracie się razem-mów lekarzowi o wszystkich objawach
                          jakie masz i co czujesz,a mąż będzie świadkiem tego,że lekarz słucha z pełnym
                          zrozumieniem,że te wszystkie objawy to nie wytwór naszej wyobraźni,nie celowe
                          działanie.My jednak też zrozummy nasze rodziny i nie pielęgnujmy urazy do
                          nich-bo przecież z boku to to tak wygląda,że trudno uwierzyc,że ciężko
                          chorujemy,pomijam stadium choroby,w którym ataki bólu są makabryczne i ktoś
                          bliski nas wtedy widzi jak cierpimy,bo wtedy już nie ma wątpliwości.Tyle
                          tylko,że oprócz tych "ataków" choroba funduje nam mnóstwo innych, niewidzialnych
                          z zewnątrz dolegliwości,które skutecznie uniemożliwiają normalne
                          funkcjonowanie...Może w twojej okolicy jest jeszcze ktoś kto się
                          leczy,nawiązanie takiej znajomości bardzo pomaga w chorobie.Pozdrawiam,życzę
                          zrozumienia nie tylko na forum.
                        • krezus.5 Do :zonka77 10.06.09, 16:58
                          Witaj

                          Napisz prosze co powiedzial dr Piotr dlaczego takie leczenie bo cos mi sie wydaje ze chyba zle dr zrozumialas smile

                          Pozdrawiam smile
                          • margolcia_63 Re: Do :zonka77 14.06.09, 21:19
                            Zonka jestem z Warszawy i jakbyś chciała pogadać to pisz na adres
                            m.zawadzka2@vp.pl
                          • zonka77 Re: Do :zonka77 16.06.09, 14:32
                            Sczerze mówiąc niewiele powiedział na wizycie a i ja nie pytałam bo na lekach
                            się nie znam. Ale nie mam zamiaru krytykować leczenia, lekarzem nie jestem a
                            mogłam też dopytać a nie zrobiłam tego. Mam owszem wątpliwości co do leczenia bo
                            zwyczajnie nie widzę poprawy ale w sumie to wielu nie widzi poprawy po różnych
                            lekach. Nie chcę chyba ciągnąć tego tematu bo nie podważam wiedzy i umiejętności
                            dr - po prostu ja się na tym nie znam smileDo tego jakoś niefajnie mi pisać na
                            temat osoby trzeciej która jest tu znana... Zmieniam leczenie i lekarza bo od
                            początku leczyłam się u dr Beaty i ponieważ dobrze mi się z nią komunikuję a
                            uważam że to ważne. Nie wiem jeszcze jakie będzie leczenie - jestem przed wizytą.
                            PS: Bardzo szanuję dr Piotra i nie chciałabym żeby z tego wątku wynikło że
                            uważam że on źle leczy. Ja nie jestem lekarzem i nie znam się na tym.
        • bettyalaross Re: powoli staję się kaleką 16.06.09, 10:33
          oj kochana ! jakbym moja wlasna historie czytala!
          BB 2004 sie klania.
          Niedoleczona nalezycie, dodam.
          Przez okolo 2 lat zycie bylo dla mnie koszmarem. Teraz jest juz
          zdecydowanie lepiej, ale i tak nie idealnie, a napewno nie tak jak
          przed choroba. Poniewaz jednakowoz powolusiu jest coraz lepiej, to
          sobie mysle, ze w koncu kiedys tam bedzie juz calkiem dobrze.
          Mysle ze sporo mi pomoglo homeopatyczne oczyszczanie organizmu,
          ktore trwalo okolo roku, ale moja odpornosc i stabilnosc wzrosly.
          Poza tym, nie mozesz sie poddac, bo masz dla kogo zyc i fajnie by
          bylo gdyby te zycie mialo lepsza jakosc, wiec zacisnij zeby i przyj
          do przodu.
          Wiem, ze jestes zmeczona, ale cwiczenia fizyczne ( lajtowe typu tai
          chi), masazyki, automasazyki ( jak nie ma szmalczyku na masazyki : ),
          spacery i dbanie o zasoby energii wlasnej sa niezbedne.
          A jesli udaloby Ci sie wyrwac na jakis dwutygodniowy ( co
          najmniej !) wypoczynek, bez rodziny, w jakies spokojne, cieple
          miejsce-byloby cudnie! Moze nawet jakies sanatarium udaloby sie
          zalatwic.
          Nawet jesli Ci sie wydaje, ze lepiej to juz nie bedzie, to zapewniam
          Cie- BEDZIE LEPIEJ!
          Sama to przezylam i wiem. To co czujesz dzis, nie jest tym samym co
          bedziesz czula jutro czy pojurze. dzis pada deszcz, ale jutro bedzie
          swiecic piekne slonce smile
          Trzymaj sie mocno i nie daj sie tym malym boleriowym bastardom!
          pozdrowka
          beata
          • zonka77 Re: powoli staję się kaleką 16.06.09, 14:38
            beata dziękuję za ciepłe słowa smile I innym również.
            Dzisiaj jest mi znacznie lepiej - już od kilku dni jest mi lepiej. Postanowiłam
            przed wznowieniem leczenia wykorzystać czas do wizyty na mały detox i...POMAGA!
            Oprzytomniałam, poweselałam, bóle się zmniejszyły. A wzięłam na razie jakieś
            ziołowe byle co z apteki. Czekam na chlorellę i olejek oregano - dzisiaj powinny
            przyjść. Postanowiłam się więcej ruszać (chociaż mimo usiłowań ćwiczenia jakie
            zawsze robiłam już po kilku minutach mnie powalają ale spacerek i rozciąganie
            jest ok)
            Urlop własnie przede mną i to nad moim ukochanym morzem gdzie czuję się zawsze o
            wiele lepiej niż gdziekolwiek. 18 dni, z rodzinką ale liczną więc przy
            dzieciakach pomoże mi nie tylko mąż ale inni smile
            Z mężem też się poukładało.
            Myślę że wyciągam się z dołka i mam duzo nadziei i w związku z oczyszczaniem z
            toksyn i wizytą i nowym leczeniem.
            Dzięki wszystkim i pozdrawiam życząc dużo siły i wytrwałości.
            • jolaw.pl Re: powoli staję się kaleką 18.06.09, 12:37
              Cieszę się,że u Ciebie lepiej i że wychodzisz z dołka.Z moich
              doświadczeń- spacery lub szybki marsz, ale niezbyt forsowny.
              Dobrze wykorzystaj ten czas na regenerację sił i relacji rodzinnych
              i chwytaj te dobre chwile ile się da.Pozdrawiam cieplutko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka