dren.6
28.10.10, 15:27
Nigdy nie byłem polonistą anie też nim nie będę.Jednak razi mnie jeżeli któraś z osób publicznych pokazuje elementarny brak znajomości podstaw języka polskiego.Włączam telewizor,program TV Siedlce i co widzę: rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji .Myślę że na pewno wie co ma powiedzieć telewidzom.Niestety ,mało,że nic nie mówi z "głowy" to czyta jakieś brednie.Żadnego zdania nie potrafił powiedzieć poprawnie.Opowieść brzmi w stylu jak to Jaś wraca z przedszkola i opowiada mamie o wydarzeniach w tej instytucji.Piastuje On stanowisko oficerskie.Nasuwa się pytanie.Czy ten Pan olewa telewidzów,czy nie potrafi inaczej?Czy w tak dużej firmie nie ma kogoś ,kto potrafił by powiedzieć kilku zdań na temat wydarzeń w mieście? W tym samym programie Inauguracja Roku Akademickiego w Collegium Mazovia.Mowę głosi Rektor /chyba też osoba publiczna? Też nie potrafi wypowiedzieć do studentów i wykładowców kilu zdań z głowy. Próbuje czytać z kartki.Niestety wychodzi mu to nie za bardzo.Przecież jest to osoba wykształcona piastująca wysokie stanowisko,dająca jakiś wzór studentom.Zauważyłem jeszcze jedną sprawę.Prezydent Miasta mówi z głowy, nie korzysta ze ściągawek,ale...oprócz słów moi drodzy,moi kochani nie wiele ma do powiedzenia.Może się czepiam,może starzeję,ale wydaje mi się ,że jako obywatel RP,mieszkaniec Siedlec mam prawo żądać od osób publicznych wystąpień godnych Polaka,czyli znających język polski. A może wystarczy podejść do publicznych wystąpień poważnie i przygotować się do nich.