07.01.08, 13:54
Budzę się i podchodzę do okna. Na dole wywłoka z mojego bloku znowu stoi z petem w zębach, a tuż obok klatki jej tłusty pies na ugiętych nóżkach po raz kolejny sobie sra. I tak sobie myślę, dziesiątki próśb i ostrzeżeń nie skutkuje, więc co pomogłoby na zakuty zryty łeb? Kij bejsbolowy? Od tego baniaka co najwyżej odbijał by się z pustym echem. Porażka.
Obserwuj wątek
    • emektb Re: Załamka. 07.01.08, 14:02
      daj spokój, jednorazowy łomot niczego nie da. tylko regularne bicie
      daje w takich sytuacjach zamierzone efekty.
      • aro333 Re: Załamka. 07.01.08, 15:52
        Brycee ogladales Dzień Świra-pamietasz co k Kondrat zrobił? Moze to
        radykalne i niekulturalne ale .....? Pomyśl
        Tez nie lubie s..ych psów gdzie popadnie , choć raczej ich
        właścicieli bo psy są s[poko
    • wredzioch Re: Załamka. 07.01.08, 17:06
      Jeśli nie jesteś zbyt wrazliwy to załatw sobie foliową rękawicę, weź kupę psa i wsadź tej pani w kieszeń kurtki - pomysł zaczerpnięty bodajże z pl.soc.prawo - albo położ te kupsko na jej wycieraczce - to mój pomysł.
      • brycee Re: Załamka. 07.01.08, 18:35
        wredzioch napisał:
        > Jeśli nie jesteś zbyt wrazliwy to załatw sobie foliową rękawicę, weź kupę psa
        i wsadź tej pani w kieszeń kurtki - pomysł zaczerpnięty bodajże z pl.soc.prawo -
        albo położ te kupsko na jej wycieraczce - to mój pomysł.

        To nie jest zly pomysl i na pewno moglby sie sprawdzic. Male ale. Kiedys za
        zwrocenie uwagi po przyjezdzie z wakacji zastalem drzwi do remontu. Oblane
        atramentem, futryna i ściana także. Nawet kiedys napisalem o tym jakis wątek,
        ale jeden szurnięty obrońca zwierząt probowal ze mnie zrobic bandyte, więc teraz
        miałem o tym nie wspominać. Ale sprowokowałeś mnie. Jak widzicie, ta pani to nie
        jest taka zwykła pani:D W sumie to czuje się bezkarna, a ja poprostu trochę boję
        się swojej ewentualnej reakcji. Najspokojniejszy ze mnie człowiek, ale do
        chamstwa, porywczy bywam :)
        • no_login Re: Załamka. 07.01.08, 20:43
          > Nawet kiedys napisalem o tym jakis wątek
          Który?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=262&w=66848914&a=66848914
          czy może:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=262&w=72786363&a=72786363
          > ta pani to nie
          > jest taka zwykła pani
          Pani??? a nie "wywłoka"???

          > Najspokojniejszy ze mnie człowiek
          Zażartował najpierw Brycee
          ale później napisał:
          > ale do chamstwa, porywczy bywam
          jakby zapomniał o słowach jakich sam używa:
          - wywłoka z mojego bloku
          - co pomogłoby na zakuty zryty łeb?
          - Od tego baniaka
          - jeden szurnięty obrońca zwierząt

          no comments
          • brycee Re: Załamka. 07.01.08, 22:01
            no_login napisał:
            > no comments

            No comments :D Facet, mam po prostu do wszystkiego dystans. A ty no cóż, nie
            napinaj się tak. Pewnie masz gdzieś tam tych parę żyłek.
            • no_login Re: Załamka. 08.01.08, 06:59
              > mam po prostu do wszystkiego dystans
              Chciałbyś mieć ale nie masz.
              Ale na szczęście to Twój problem
              • brycee Re: Załamka. 08.01.08, 16:54
                no_login napisał:

                > > mam po prostu do wszystkiego dystans
                > Chciałbyś mieć ale nie masz.
                > Ale na szczęście to Twój problem

                A to twoje zdanie, jak widze, tylko twoje.
        • karolciasuzi1 Re: Załamka. 08.01.08, 17:16
          A nie ma tam u was żadnej ścieżki spacerowej dla psów?
          • emti1 Re: Załamka. 08.01.08, 17:45
            Popieram jak najbardziej autora tematu.Wlasciciele psiakow(nie wszyscy oczywiscie) są nierzadko po stokroć glupsi od swoich pupili.Jako ze biegam sobie rekreacyjnie,dlugo moim stalym i ulubionym miejscem byl zalew.Do czasu.Pewnego dnia jakis wielki bobik,taki mieszaniec wszystkiego z niczym,postanowil sprawdzic moja kondycje.Glupie babsko ktore spuscilo go ze smyczy tłumaczylo sie pozniej ze "on sie chcial tylko pobawic".A co ja kur... jasnowidz jestem zeby wiedziec co w wielkim kudlatym łbie siedzi??!!
            Po tym przypadku za kazdym razem kiedy przebiegalem obok psa spuszczonego ze smyczy mimowolnie pojawiala sie obawa czy nastepny psiak "nie zechce sie ze mna pobawic".Wynikiem czego przenioslem sie na bieznie do PG4 czego zreszta nie zaluje bo tam mam chociaz spokoj.
            • no_login Re: Załamka. 08.01.08, 20:50
              > Wlasciciele psiakow(nie wszyscy oczywisc
              > ie) są nierzadko po stokroć glupsi od swoich pupili
              Miło ze w końcu ktoś zauważył ze nie wszyscy
              psiarze to idioci i potencjalni mordercy :-)
              Szkoda że niewielka, mam nadzieję, grupa
              bezmyślnych ludków ze swoimi pupilami,
              wywołuje tak negatywne nastawienie.
              Pies w stanie czystym, że pozwolę sobie
              na małą trawestację Pratchetta, nie jest
              ani agresywny ani złośliwy.

              To wina właściciela że atakuje ludzi,
              to wina właściciela że załatwia swoje
              potrzeby fizjologiczne pod naszymi oknami.
              To wina ludzi ze trzymają psy nie mając
              ku temu odpowiednich warunków (np. bez dostępu
              do terenu gdzie zwierzę może się wyhasać
              nie strasząc postronnych osób), to ludziom
              zawdzięczamy bezpańskie psy...

              EOT
              • brycee Re: Załamka. 08.01.08, 22:54
                Masz racje nologin, glupich ludzi nie brakuje. Widze, że wiesz to dokładnie.
                • no_login Re: Załamka. 09.01.08, 08:37
                  Miałem nie odpowiadać na twoje zaczepki...

                  > Widze, że wiesz to dokładnie.
                  Tak, wiem. Przekonuję się o tym
                  za każdym razem jak czytam twoje posty.
                  • brycee Re: Załamka. 09.01.08, 19:22
                    no_login napisał:
                    >bla bla bla

                    Ja już tego wątku kontynował nie będę. Powiem tylko ,że kilka osób się tutaj dopisało ale jakoś oprócz ciebie nikt nie napisał że coś w nim jest nienormalnego. Faktem jest że kiedyś mieliśmy jakąś scysję na tym forum. To że po kilkunastu tygodniach czy miesiącach nie mozesz przejsc obok mojego postu objektywnie o czyms na pewno świadczy. Nie mój problem.
                    • brycee Re: Załamka. 09.01.08, 19:26
                      ...obiektywnie :)
                    • no_login Re: Załamka. 09.01.08, 20:29
                      > że coś w nim jest nienormalnego
                      Czy nienormalnego...?
                      Może jest nienormalny sposób w jaki
                      próbujesz rozwiązać problem...?
                      Psich odchodów nie unikniesz chociażby
                      z powodu bezpańskich zwierząt których
                      wcale nie jest tak mało...
                      Psich, za przeproszeniem, gówien
                      nie zlikwidujesz ale na szczęście
                      jako że są to substancje organiczne
                      ich żywot jest krótki.
                      Miałem identyczną sytuację jak Ty opisałeś.
                      Tylko ze to był duży rotwailer, wystarczyła
                      krótka (i uprzejma) wymiana słów z jego
                      właścicielem. Ja poprosiłem żeby zwrócił
                      uwagę na zwierzę, on przeprosił.
                      Problem został rozwiązany.
                      Może warto spróbować dotrzeć jakoś do sąsiadki?
                      Nie wiem, nie chcę Cię oceniać ale czy
                      nie rozmawiałeś z nią lekko zdenerwowany?
                      Jeżeli nie to faktycznie sytuacja jest
                      trudna ale nie beznadziejna.
                      Spróbuj zasięgnąć "języka" u hodowców, weterynarzy.
                      Pies nie wszędzie załatwi swoje potrzeby jeśli
                      zapach nie będzie mu odpowiadał to może
                      zmienić miejsce, spróbuj dowiedzieć się
                      czegoś, może to jest właściwy trop...?
                      Tylko nie wiń psa, on jest najmniej winny]
                      że natura tak go skonstruowała :-)

                      > Faktem jest że kiedyś mieliśmy jakąś scysję na tym forum
                      Możliwe że mieliśmy jakąś sprzeczkę ale gdybym
                      z tego powodu czuł do Ciebie jakąkolwiek niechęć
                      to byłbyś w KF`ie. Nie jesteś.

                      > nie mozesz przejsc obok mojego postu objektywnie
                      staram się ale "nobody is perfect"

                      > o czyms na pewno świadczy
                      Pewnie tak... może o tym że lubię zwierzęta?
                      Zwłaszcza psy

                      > Nie mój problem
                      A widzisz jakiś problem?
                      Forumowe kłótnie o niczym nie świadczą.
                      Dopóki nikt nikogo nie obrzuca obelgami.

                      Pozdrawiam serdecznie licząc na to
                      że jeszcze będę miał okazję
                      wdać się z Tobą w polemikę.


                      P.S. postaram się być nieco (ale tylko nieco) mniej złośliwy :-)
                    • best.kolo Re: Załamka. 12.01.08, 00:50
                      Drogi Udręczony Forumowiczu.
                      Proponuję pieska tegoż po cichaczu podpierniczyć, ukryć u znajomych i czekać na
                      reakcję owej opiekunki. Sama słodycz patrzeć, jak baba mięknie.
                      • brycee Re: Załamka. 12.01.08, 11:52
                        best.kolo napisała:
                        > Proponuję pieska tegoż po cichaczu podpierniczyć, ukryć u znajomych i czekać na reakcję owej opiekunki. Sama słodycz patrzeć, jak baba mięknie.

                        Traktuje te podpowiedz w charakterze dowcipu, inaczej byc nie moze :)
                        • eekolog Re: Załamka. 12.01.08, 19:19
                          Khe, khe, khe, chrrrr, tfu- splunął i wyciągnął papierosa z wymiętoszonej kurtałki. Zajarał i ruszył w moją stronę, ciągnąc za sobą utuczoną kluchę na krótkich nóżkach. Sam też był dobrze wypasiony- spodnie od dresów nie trzymały się na brzuchu.(W dresie , może sportowiec?). Nieogolona nalana twarz i niezasunięte kozaki dopełniały obraz tego niechluja.Przystanął obok ,a ten tłusty serdelek zdobył się na wysiłek, podniósł nogę i zaczął olewać oponę mego AUTA!
                          A poszedł ty ..... tupnąłem.
                          No i awantura gotowa. Myślę że doszło by do rękoczynów, gdyby nie ludzie idący do kościoła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka