Gość: olcia
IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl
29.04.04, 16:25
ulica Modrzejowska byłaby całkiem miłym miejscem,gdyby nie ulokowane co kilka
metrów zwierzęcę odchody,jak również ci wszyscy naciągacze,wmuszający
człowiekowi zakup krzyżówki czy niby za darmo rozdający kadzidełka,za które
chwilę później każą sobie zapłacić.nie sam fakt istnienia takiego zjawiska
jest denerwujący,ale sposób w jaki młodzi chłopcy odnoszą się do
odmawiających im osób.zaczepiają oni młode dziewczyny,czarują słodkimi
słówkami,każda jedna jest tą najsłodszą,najmilszą i najpiękniejszą, wręczają
jakiś lichy gażdzet,po czym serwują piękna historię o tym, na jaki to ważny
cel oni zbierają pieniądze.a jeśli ktoś odmówi,rzucają niemiłe hasła i
komentarze,potrafią obrazić człowieka,który nie jest naiwny i wie o co w tym
wszystkim chodzi.ostatnio byłam świadkiem,gdy dziewczyna została obdarzona
jakimś lichym zapachowym patyczkiem,a gdy odmówiła zapłaty za niego, koleś
obrzucił ją niekulturalnymi uwagami.i gdzie chłopcze,twoja heroiczność i
poświęcenie,o którym tak gorąco opowiadałeś minutę wcześniej...? myślę,że na
takie zaczepki i miłe słówka nie warto reagować ale trzeba pozostać
obojętnym.a tak właściwie,to czy to,co oni robią, jest legalne...?