elamigo1
18.01.08, 21:59
Upiekło się, czy przedsionek piekła?
Można uznać, że inwestorom w Polsce dzisiaj się upiekło. Wczoraj
nasz rynek nie zdążył zdyskontować gwałtownej przeceny w USA
wywołującej równie dynamiczne spadki indeksów europejskich. Dzięki
temu nie doszło do wyraźnego przełamania szerokiej linii wyznaczonej
na wykresach notowań indeksów przez poszczególne szczyty i dołki z
z lata i jesieni 2006 roku, których przełamanie dałoby kolejny
sygnał techniczny świadczący o słabości rynku. Zapewne pociągnęłoby
to za sobą ciąg dalszy wyprzedaży.
Wczesna pomoc dla światowego optymizmu nadeszła z rynków
azjatyckich, które uniknęły panicznej reakcji na zachowanie
indeksów amerykańskich poprzedniego dnia. Tamtejsi inwestorzy
uznali, że działania administracji prezydenta Busha mają szansę
powodzenia. W tle osłabiającego się jena wzrosły indeksy w
Tokio , Seulu i Hong Kongu .
Wsparło to początkową fazę notowań w całej Europie, ograniczając
reakcję na wyniki sesji w Ameryce. Na mały zakres przełożenia
wczorajszych spadków z Nowego Jorku na rynki starego kontynentu
miał również wpływ fakt, że skala przeceny była tu wczoraj
zaledwie trochę mniej dynamiczna jak ta za oceanem. Wielu mogło
uznać, że spadki zostały już zdyskontowane. Stąd też, po nerwowych
minutach tuż po otwarciu rynków , większość giełd rozpoczęła
dynamiczne odrabianie strat wczorajszego dnia. Bez impulsów
zewnętrznych kursy większości walut w Europie pozostawały stabilne,
za wyjątkiem funta. Ten osłabił się po publikacji słabych danych o
sprzedaży detalicznej na wyspach. Nasiliły się oczekiwania, że Bank
Anglii będzie musiał silnie reagować na pogarszające się perspektywy
wzrostu PKB.
W takt poprawiającego się nastroju w Europie indeksy w Polsce
stopniowo odrabiały straty z otwarcia, dynamizując wzrosty po
przełamaniu linii wyznaczonej przez wczorajszy kurs zamknięcia.
Wyraźnie przyspieszyły w reakcji na publikację informacji ze spółki
General Electric. Ten największy światowy producent turbin , obecny
również w innych segmentach zarówno produkcji przemysłowej jak i
usług, zanotował wzrost zysku w czwartym kwartale ubiegłego roku o
15%. Inwestorzy postanowili wykorzystać te dane do wyprowadzenia
fali wzrostowej kontraktów na amerykańskie indeksy, które
natychmiast znalazły odzwierciedlenie w wycenach indeksów na starym
kontynencie. General Electric to kolejna spółka z giełdy
nowojorskiej która notuje zwiększenie zysków mimo pogarszającej się
koniunktury w uUSA. Podobnie jak w innych przypadkach dobre wyniki
są pochodną działalności poza rynkiem amerykańskim. Czynnikiem,
który wspiera ich zyski jest spadający od długiego czasu kurs
dolara i dynamiczny rozwój krajów w których są zaangażowani.
Publikacje danych dotyczących gospodarki polskiej nie miały
większego wpływu na notowania na rynku akcji. Owszem osłabiły
złotówkę. W stosunku do dolara straciła prawie 1%, zaś do euro
0,68%. Spadku nie można jednak tłumaczyć jedynie danymi , które były
gorsze niż oczekiwania. Produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła, ,
ale tylko o 6,8%. Z kolei inflacja w cenach producenta wyniosła
2,5%, względem prognozowanych 2,9%. To łagodzi nieco jastrzębią
presję na Radę Polityki Pieniężnej. Na osłabienie się złotówki mogły
również wpłynąć dane które dzisiaj podał NBP – zwiększają się nasze
obroty z zagranicą, co stanowi dobrą wiadomość, ale import nadal
rośnie szybciej niż eksport, co jest narastającym problemem. Obok
tego, na zły sentyment do złotego wciąż przekłada się małe
zainteresowanie inwestorów zagranicznych walutami naszego regionu.
Perspektywy dużych obniżek stóp procentowych w USA i niska cena
dolara zachęcają kapitał globalny do ucieczki z niektórych rynków
wschodzących i zakupu aktywów amerykańskich – głównie obligacji. W
stosunku do euro, dolar ulega teraz głównie oczekiwaniom co do
parytetu stóp procentowych. Po silnych ruchach będących reakcją na
perspektywę obniżenia stóp w USA nawet o 0,75% od dwóch dni ta para
pozostaje stabilna. Do presji na osłabienie kursu euro dzisiaj
dołączyły wyniki ankiety przeprowadzonej wśród banków europejskich,
które oczekują co najmniej trzymiesięcznego okresu w którym nadal
będą musiały zacieśniać warunki udzielania kredytów. Przycina to
jastrzębie piórka EBC .
Zarówno ceny ropy jak i złota , mimo nerwowych krótkoterminowych
ruchów, pozostają w granicach wyznaczonych przez notowania
poprzednich dni – ich ceny nie wpływają więc istotnie na dolara.
Jedynym metalem który podrożał, była miedź – której niskie stany
magazynowe odzwierciedlają akumulację azjatyckich fabryk przed
okresem chińskiego nowego roku.
Na rynkach akcji , zarówno w Europie jak i w Polsce sesja zakończyła
się na porządnych plusach. Indeks Wig zakończył dzień 1,25% wyżej
niż wczoraj, budując popartą wysokim obrotem podstawę do
potencjalnego odbicia. Brak pokonania poziomu otwarcia z dnia
wczorajszego stanowi drobny sygnał mogący budować niepokój. Nie
jedyny. Znacznie gorsze nastrój może być efektem zakończenia sesji w
USA kolejnym spadkiem.
Zarówno kontrakty na indeksy amerykańskie jak i notowania po
otwarciu rynków za oceanem odzwierciedlały nadzieję, że plany cięć
podatkowych i wsparcia konsumentów, dadzą wsparcie amerykańskiej
gospodarce. Do momentu wystąpienia prezydenta USA giełdy reagowały
pozytywnie zarówno na dobre nastroje konsumentów wykazane w
indeksie Reutersa i Uniwersytetu Michigan, a nawet na ciut niższy
od oczekiwań odczyt wskaźników wyprzedzających LEI (istniało ryzyko,
że będzie zły). Najwidoczniej jednak inwestorzy spodziewali się
bardziej dynamicznych deklaracji ze strony władzy wykonawczej . Po
wypowiedzi prezydenta indeksy ruszyły na południe. Treść wypowiedzi
powielała w zasadzie informacje, które rynek już dyskontował.
Cieniem na treści przekazu mogły położyć się komentarze dotyczące
dalszej drogi legislacyjnej proponowanych działań. Współpraca
pomiędzy demokratami a republikaninami niekoniecznie doprowadzi do
na tyle szybkich działań by zdążyć na czas, który dla Bena
Bernanke odgrywa kluczową rolę.
W efekcie indeksy amerykańskie kontynuowały przecenę wynikającą z
wczorajszego przełamania bezpośredniego wsparcia. Indeks S&P 500
kończy dzień o 0,57% niżej niż wczoraj. Zbudował czarną szpulkę
wieńczącą trzy czarne świece na wykresie dziennym – co raczej nie
napawa byki optymizmem. Trend spadkowy trwa. Pocieszeniem jest
spadek jego dynamiki.
Słabe zakończenie sesji w USA pogarsza perspektywę kontynuacji
odbicia na rynku polskim. Jednakże biorąc pod uwagę drugi dzień,
podczas którego TFI zanotowały wzrosty wycen jednostek uczestnictwa
funduszy akcji można mieć nadzieję, że fala umorzeń która napędzała
spadki zostanie powstrzymana. Kilka dni wolnego może pozwolić
ochłonąć niektórym uczestnikom rynku i zmienić ich nastawienie ze
spekulantów liczących na szybki zysk w inwestorów długoterminowych.
Dla osób, których zaangażowanie na rynku ma horyzont
krótkoterminowy, rokowania na najbliższe sesje nadal nie są zbyt
pomyślne. Co prawda dzisiejsza sesja daje podstawy do budowania
odbicia, ale odbędzie się ono pod warunkiem oderwania się od
symbiozy z notowaniami indeksów w USA. Dzisiaj się udało.
W poniedziałek jest święto w USA. Rynki nie pracują. Jest duża
szansa, że bez deprymujących wieści zza oceanu rynki globalne
postanowią iść własnym torem.