kolo1974
27.01.08, 12:09
mo tego, podobna sytuacja miała miejsce w Japonii pod koniec lat 80. w
Japonii. Indeks Nikkei potroił swoją wartość w latach 1986-1989. W latach
1985-1989 średnia cena ziemi w największych miastach Japonii wzrosła ponad
3,5-krotnie. Powszechna była praktyka udzielania pożyczek pod zastaw ziemi na
zakup akcji. Ponadto japońskie banki nie stosowały systemów scoringowych przy
udzielaniu pożyczek. Wiarygodność kredytowa miała mniejsze znaczenie niż
zaufanie do klienta. To wszystko było efektem luźnej polityki pieniężnej
prowadzonej przez bank centralny i luźnej polityki kredytowej banków
komercyjnych. W konsekwencji,w roku 1989 przeciętnego Japończyka nie było już
stać na zakup nieruchomości. Rząd Japonii zdecydował się na zacieśnienie
polityki finansowej. Zdecydowano się na podniesienie stóp procentowych po
koniec 1989 roku. Wprowadzono cichy zakaz udzielania kredytów przez banki
komercyjne pod zastaw ziemi. Te działania zaowocowały kryzysem na rynku
nieruchomości i na rynku giełdowym. Nikkei w ciągu kolejnych dwóch lat stracił
trzykrotnie na wartości, a cena ziemi spadła czterokrotnie w ciągu sześciu
lat. To bardzo szybko odbiło się na wynikach finansowych sektora bankowego, co
zaowocowało zastojem w całej gospodarce. Popyt konsumpcyjny spadł znacząco i
na długie lata gospodarkę Japonii dotknęła deflacja. Teraz analogia. Podobna
dynamika wzrostu giełd i rynku nieruchomości sygnalizuje, że w średnim
terminie w chińskiej gospodarce, bez odpowiednich dostosowań, można spodziewać
się załamania. Bardzo podobna jest skłonność do ryzyka i hazardu u obywateli
obu narodów. Co prawda, trudno władze chińskie posądzać o to, że podstawowym
motywem ich działania będzie doprowadzenie do wzrostu zamożności
społeczeństwa, ale to jest efekt dodatkowy związany z rozwojem gospodarki. A
jak wiemy priorytetem Chin jest umocnienie się na pozycji światowego lidera
rozwoju, więc jakiekolwiek przegrzanie gospodarki może skutkować utratą
dynamiki wzrostu (może nie na dziesięć lat tak jak w Japonii, ale na pewno na
tyle długo aby gospodarka światowa to odczuła). Dlatego bezpośrednio problemem
chińskim jest inflacja i kontrola podaży pieniądza w celu wychłodzenia gospodarki.
Reasumując, na pewno trzeba się liczyć z faktem, że wydarzenia związane z
kryzysem na rynku sub-prime jeszcze nas zaskoczą. Ale dopiero najbliższe
tygodnie przyniosą odpowiedź na pytanie jak zareaguje na nie gospodarka światowa.
Paweł Borowiec,
dyrektor inwestycyjny New World Alternative Investments
Źródło informacji: Inwestycje Alternatywne