Dodaj do ulubionych

Czy to wygląda aż tak źle?

26.06.08, 22:14

Trochę bez ładu i składu – ale mam kilka uwag i 10 minut...


Coraz poważniejsze instytucje straszą, że ropa po 200 dolców zarżnie
globalną gospodarkę. Nie wiem czy ropa, ale spekulanci stawiający
długie na ropie mogą rżnąć najdroższe ..... na świecie. Stać ich...
A głupa to rżną na pewno. Że niby popyt taki... sztywny. Sztywny
popyt czy nie sztywny , nie ważne. Ważne, że w roku wyborczym
ostatniej rzeczy której życzyliby sobie republikanie to wykwit
kryzysu gospodarczego. Co najwyżej będą mniej latać i jeździć metrem.


Nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych środków. Szykuje się
niespodziwana interwencja słowna, czy rzucanie gotówki z
helikoptera? Ja bym stawiał na całkiem niewytłumaczalny i znikąd się
biorący spadek cen ropy naftowej – panika wręcz.... Ot gdybam, że
jeśli władze stawiają że to bąbel spekulacyjny – taki wrzód dna
du.... gospodarki – to najprościej go po prostu i ordynarnie
przeciąć. Ot namówić kogoś by postawił kasę na petroshorty. No
chyba że za długimi stoją ruskie. To by była czwarta wojna światowa.
A może boją się tego co się przytrafiło nejakiemu Nathanowi
Rothshildowi. To taki miliadrder był. Przypłynął na ślub córki do
Europy. Miał czyraka na plecach (kiedyś ludzie byli na tyle subtelni
że plecy kończyły się w pół uda....) Doktór mu go przeciął. Po czym
Mellon zmarł....

Problem z tą ropą to jest w USA jeden poważny. Kasa. Ano amerykanie
też mają ropę. Ich spółki mają ropę. Poplecznicy polityczni mają
ropę. Dużo ropy. No to teraz pytanie za 100 czyraków : które lobby
zwycięży? Kwitnące ropą czy bankrutujące samochodowe. A może linie
lotnicze? Wojskowi są udobruchani – wojna trwa...


Banki w Europie i w USA zależą od kroplówek z gotówką. Władze Fed
nie za bardzo wiedzą co robić – więc nie robią nic. Za chwilę
inflacja może się wymknąć z pod kontroli. No i właśnie ten problem
dyskontują sobie dzisiaj. Kto kogo zrobi w konia – kto pierwszy
ucieknie z rynku i uratuje kasiorę. Coś mnie się zdaje, że bankom
inwestycyjnym w USA coraz trudniej wypracować wspólny front. Nie
dogadują się chopaki. Zamiast uprzedzić kolegów, że się rekomendację
złą wyda, co by od razu jakaś riposta była przygotowana, plany
expansji czy fuzji – to oni z głupia frant – jeden drugiemu wilkiem.
A może im się Kongres do „pleców” dobiera?

Koniec luźnych uwag – wołają na kolację.....
Ami
Obserwuj wątek
    • misty_zwany_krawcem Re: Czy to wygląda aż tak źle? 26.06.08, 23:02
      mnie też zastanawia oczywistość tej oczywistości jaką jest obecna sytuacja. Czy w myśl zasady że na giełdzie większość nie ma racji może być tak że jak nawet nie większość a wszyscy widzą że bedzie spadać....bedzie spadać naprawde?
      • elamigo1 Re: Czy to wygląda aż tak źle? 26.06.08, 23:54
        Ja obecnie dzielę rynek na pięć obszarów.
        Jeden to kraje rozwijające się, włącznie z bric i innymi
        wynalazkami. Tam nigdy nie wiadomo dlaczego rośnie, kiedy się
        skończy ani nic z tych rzeczy. Ryzyko duże, wygrane też. Jako, że za
        hazardem, poza kasynem na al. Mickiwicza (niezła krupierka) nie
        przepadam, to se odpuszczam.
        Drugi to Japonia - sama w sobie. PO japońsku nie kumam. To se mówię
        po japońsku - tu nie wkła dam - więc se odpuszczam
        Trzeci to Polska. Jako, że naszym zarządzającym ciutkę się wymknęła
        sytuacja z pod kontroli - czasem się starają - to unikam tej
        szulerni, chyba że dla sportu sobie opcyjkę kupię lub wystawię.
        Czasem podeprę kontraktem, czasem nawet se jakąś drabinkę ustawię.
        Dla sportu. ALe ogólnie se odpuszczam.
        Czwarty ty Ameryka. W kraju który onegdaj był wzorem liberalizmu
        teraz liberalizm pozostał fasadowy. Siły rynkowe są przymulone.
        Rządzi tłum tysięcy fundusików i kilkuset dużych funduszy - czasem
        zaganianych do kąta przez gigantów rynku.Są frakcje i grupy nacisku.
        Polityka, parakorupcja i te sprawy. Ale wciąż się tam coś gdzieje i
        stamtąd płyną pieniąchy międzynarodowych koncernów. Co więcej, i dla
        mnie bardziej istotne - jest tam znacznie więcej interesów spółek
        europejskich niż się powszechnie wydaje. Przecież taki UBS -
        szwajcarski bank (notowany tez w nowym jorku i nie tylko) po plecach
        dostał przez zbyt dużą obecność na rynku amerykańskim. Nie on jeden.
        Lecisz po kolei spółkami europejskimi - dużymi - i wychodzi, że
        wiele z nich sporą część przychodów - lub kredytów, lub technologii,
        lub........ zawdzięcza Amerykanom. Tak więc kichanie na wall street
        nadal powoduje epidemię gdzie indziej. Na całe szczęście coraz
        rzadziej to grypa, a coraz częściej zwykły katar. Między innymi o to
        chodzi Trichetowi - odciąć się od tamtego bajzlu. AMerykę śledzę -
        ale tylko w kontekście jej wpływu na Europę. Dla mnie wybronią dołki
        z marca. Ten naród tak ma - wszczepiony gen prozacu na stałe. Ale
        to gdybanie.

        I tu
        lądujemy w obszarze moich największych zainteresowań - akcje
        europejskie. Gospodarka Europy też jest chora. Za duży socjal,
        skostniałe struktury etc. Teraz się jeszcze Irlandczycy wypięli.

        No ale w swojej masie to rynek równie atrakcyjny co USA - przy czym
        większe zróżnicowanie prawne pozwala na silniejszą dywersyfikacje
        portfela. Zresztą Europejczycy to robią . Niedwano Morgan Stanley
        publikował w że europa dywersyfikuje aktywa - w kierunku jeuropy..
        Czyli Piętnastka dywersyfikowała m.in. u nas. Niemiaszki dużo w
        Rosji, ......

        Od jakiegoś czasu obserwuję czego się najbardziej boją. WYchodzi że
        mają gdzieś inflację. Tej boją się rządy a nie inwestorzy. Oni Boją
        się że posypie się system finansowy. UPadki banków - lub ratowanie
        banków przez rządy - czyli w zasadzie na koszt podatnika. Tu masz
        strach.
        Tu niespodzianka. Czy wiesz że Twój przyszły bank centralny (ECB)
        udziela pożyczek pod zastaw papierów bardziej szemranych niż robi to
        FED? No, ale kwoty są nie te.

        Reasumując - dj stoxx600 i inne szerokie EuroIndeksy igrają ze
        wsparciami. Właśnie je naruszyły. Trochę inaczej jest u Niemiaszków
        a ciut inaczej u żabojadów czy u flegmatyków z city. Ale to system
        naczyń połączonych. Jak weźmiesz 600 spółekEU to masz odpowiednik
        sp500. Czyli szeroki rynek dużych spółek - odniesienie. Przełamanie
        wsparcia musi być potwierdzone kolejnym dniem i ceną zamknięcia.
        MOże jutro? Ja bym jutro stawiał na interwencje. Jeśli nie to
        naprawdę będzie spadać. Znów drożeją cds y. Nic nie wskazuje, by
        dane makro dały wsparcie w najbliższym czasie.

        Największy problem polega jednak na tym, że liga wielkich banków
        inwestycyjnych zaczyna wymiękać i grać przeciwko sobie. Trochę muszą.
        Tu muszę kończyć.
        a
    • poszi Re: Czy to wygląda aż tak źle? 26.06.08, 23:24
      > Ważne, że w roku wyborczym
      > ostatniej rzeczy której życzyliby sobie republikanie to wykwit
      > kryzysu gospodarczego.

      Moim skromnym zdaniem republikanie już przegrali wybory i chyba nic tego nie
      zmieni, nawet benzyna spadająca jak manna z nieba. Być może będą próbować
      walczyć o to, czy osiągną klęskę, czy tylko porażkę.

      Moim równie skromnym zdaniem droga ropa, to akurat jeden z mniej poważnych
      czynników dla gospodarki (ale bynajmniej nie pomaga), a poza tym całkiem możliwa
      jest gwałtowna korekta. Ale w wielu innych miejscach wszystko wskazuje na
      tworzenie się "Perfect Storm". Tu taki drobiazg w dużym stopniu zignorowany dziś
      przez główne media:
      www.housingwire.com/2008/06/26/alt-a-performance-gets-much-worse-in-may/
      "The picture being painted for Alt-A is increasingly beginning to look a whole
      lot like subprime, as a result, even if peaking resets in the loan class aren’t
      expected until the middle of next year"

      Zwrot "like subprime", to będzie się jeszcze często pojawiać.
      • elamigo1 Re: Czy to wygląda aż tak źle? 27.06.08, 00:01
        Ale chyba pomni złych doświadczeń bankierzy nie pozwolą by im się
        kryzys na altA zrobił. Toż od czego mają Bena i Paulsona? Bankierzy
        też płacą podatki. A lobbystom ile płacą... No i od czego ma się
        przyjaciół w rządzie?


        Więc tam naprawdę to im zostaje podatek stealthflacyjny. W końcu to
        przecież nie system bankowy ma zapłacić tylko obywatele.

        A może tak Argentyna bis? wystarczy pogmerać w statystyce. A może
        już gmerali?
      • an.der.division Re: Czy to wygląda aż tak źle? 27.06.08, 01:27
        > Moim skromnym zdaniem republikanie już przegrali wybory i chyba
        nic tego nie
        > zmieni, nawet benzyna spadająca jak manna z nieba. Być może będą
        próbować
        > walczyć o to, czy osiągną klęskę, czy tylko porażkę.


        Taaa, w Oregonie, na Hawajach i w okolicach Wielkich Jezior. Ale
        nigdzie indziej.


        Masz może jakichś kolegów z ośrodkow uczelnianych, którzy Cie
        zapewniają, że Busz jest w tym społeczeństwie skraaaaajnie
        niepopularny? Oni cztery lata temu mówili to samo z dużo wiekszym
        przekonaniem. Skutek? Kerry został rozjechany. A tym razem nie
        chodzi nawet o reelekcję Busza. Ci Amerykanie, którzy głosują i
        biorą pod uwage Partie Republikańską, orientuja sie doskonale, że
        McCain to zupełnie inne odgałęzienie wielkiego organizmu, jakim jest
        Partia Republikańska. Wiedzą doskonale, że gość miewał własne
        zdanie, że często glosował inaczej niż klub. Jesli taki facet wygrał
        z mniejszymi funduszami prawybory w swojej partii, to...

        Republikanie będą mieć duży problem, ale w 2012.
        • alinka102 Re: Czy to wygląda aż tak źle? 27.06.08, 01:35
          a u nas - cała nadzieja w Donaldzie Tusku
          bo rozchodzi sie o to - żeby sie wszyscy kochali
          żeby wszyscy se mogli nakupić biotonu, żeby była powszechna miłość i
          zbiorowy sex
          • an.der.division Ja chyba nie jestem człowiekiem 27.06.08, 01:42
            alinka102 napisała:

            > wszytkie ludzie przecie biotona kupojom


            Nigdy nawet zlecenia nie próbowałem złożyć na biotka
            • alinka102 Re: Ja chyba nie jestem człowiekiem 27.06.08, 02:02
              zgodnie z tym co od zawsze tu głosiłam o biotku ( wystarczą mi same
              jego nazwiska hehe ) - przy 0.3 złotego to będzie po dawnemu ( tzn
              przed tymi wszystkimi splitami i innymi bajerami Krauzego ) 4 złote -
              czyli jego wartość z debiutu

              wtedy może znów go kupie i znów nie dlatego że w niego wierze ale
              dlatego że ludki pewnie znów zaczną wszystko od poczatku... co dzień
              po dwa komunikaty o planach i perspektywach, tańce z gwiazdami... itp
              • alinka102 Re: Ja chyba nie jestem człowiekiem 27.06.08, 02:10
                wiadomo że to ściema całkowita jak wszystko u Krauzego i obciach
                generalnie nieziemski to kupować i sie na takie badziewia nabierać
                ale jak ze świadomości ludzkiej głupoty i wyrachowania - to kupić po
                25 groszy można... czemu nie

                ale ryzyko nawet wtedy bedzie duże bo może być i po groszach jak
                fony i inne srony
          • an.der.division Powszechna miłość czy zbiorowy sex? 27.06.08, 02:19
            To dobre pytanie w kontekscie amerykańskich wyborów. Psychologia
            odegra w nich ogromną rolę i nawet jeśli młode dziewczęta i starsze
            panie w Stanach rozmyślają o czekoladowej skórce faceta, który nosi
            nazwisko Barack Hussain Obama, to w dniu wyborów bedzie chodziło o
            ideał maxi-Tatusia, głowy rodziny, a nie o ideał przygodnego
            kochanka.

            A w Polsce? Rysiek to bardziej tenisista niż pilkarz, wiec i relacje
            mial lepsze z Lechem K. niż z Donkiem pilkarzem.
            Bez entuzjazmu patrzę na Brukselę, ale jednak w Polsce dla notowań
            indeksów (nie jutro, ale w jakiejś tam perspektywie) większe
            znaczenie może mieć to*:

            >>Bruksela od dawna ostrzegała, że nie da ani eurocenta na
            jakąkolwiek inwestycję zrealizowaną według tych złych reguł. Rząd
            PiS przepisów jednak nie poprawił. Komisja nie miała więc wyjścia i
            ogłosiła, że fundusze dla Polski zamraża.
            Ministerstwo Środowiska musiało więc w ekspresowym tempie
            przygotować nową ustawę. Prace są już zakończone. Jak
            poinformowała "Gazetę" rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka, w ciągu
            kilku najbliższych dni prawnicy Rządowego Centrum Legislacji (RCL)
            skończą nanoszenie ostatnich poprawek<<

            niż przełamanie linii podtrzymujących trend tu i ówdzie za granicą,
            a juz na pewno większe niż swoboda z jaką rysiek będzie sie brał do
            kolejnych przedsiewzięć.

            W koncu u nas wsparcia dawno popękały, wiec podobne zachowania
            niektórych giełd zagranicznych nikogo nie wzruszą dłużej niż dwa dni.


            * link:
            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5401201,Koniec_problemow_ze_srodowiskiem_.html
            • an.der.division Sondujemy sondaże 27.06.08, 03:03
              Student do studentki (lub ona do niego, płeć nie gra roli): dobra,
              powygłupialiśmy się, ale wiesz co? Musze się wziąć do roboty.
              Będziesz moim pierwszym respondentem, na kogo będziesz głosować,
              Obama czy Cain?
              - bez jaj, co ja jestem jakiś fakin rejsist? Wiadomo że na
              ciemniejszego.
              - Nie, ale powiedz serio, chcę mieć dobrze zrobioną ankietę.
              - Obama, definitywnie. Kejn może nie jest zły, ale dla mnie Obama
              jest bardziej wyluzowany, bardziej mi odpowiada.
              - dobra, mam. To teraz lecę na przedmieścia, stamtąd mam w rozpisce
              mieć 80 procent odpowiedzi.

              Po dwóch kwadransach. Student puka do białych drzwi domku. Babcia
              lub dziadek przed telewizorem nie słyszy. Student grzecznie puka
              ponownie. Starowina niedosłyszy, zreszta przysypia przed tv. Student
              wyczuwa, że ktoś jest w domu, więc postawia ostatni raz, energicznie.

              Staruszek/szka zrywa się, kuśtyka do szafki, trzęsaca się dłonią
              wyciąga gnata, podchodzi do drzwi: "kto tam, kim jesteś?". Student
              mówi, kim jest. Starowina: "prosze odejść, nikogo nie ma w domu".

              Ale po pieciu miesiącach rzeczywiście nikogo nie ma w domu, bo
              dziadek jest w lokalu i głosuje.

              Tymczasem w mieszkaniu studentów.
              - to co, idziemy glosować?
              - chce ci sie? wierzysz w te całą waszyngtońską demokrację? ja bym
              raczej piwo otworzył
      • an.der.division Ruch gońca 29.06.08, 18:13
        > Moim skromnym zdaniem republikanie już przegrali wybory i chyba
        nic tego nie
        > zmieni, nawet benzyna spadająca jak manna z nieba. Być może będą
        próbować
        > walczyć o to, czy osiągną klęskę, czy tylko porażkę.



        Demokraci wygrają tę partię za pomocą gońca ("chłopca na posyłki")?
        Może i tak, ja jestem indetermistą, uważam, że przyszłość jest
        otwarta.

        Proszę mnie źle nie zrozumieć, absolutnie nie popieram jakichkolwiek
        lekceważących uwag w stosunku do senatora Obamy przypisywanych przez
        prasę jednemu z małżonków klintonowskich. Twierdzę jedynie, że na
        obecną chwilę senator Obama jest papierowym faworytem w wyścigu o
        zdobycie przewagi w głosach elektorskich. I to papierowym z bardzo,
        bardzo wątłej bibułki. Być może w październiku będzie już murowanym
        faworytem - to będzie problem Amerykanów, nie mój. Ale ponieważ
        jestem życzliwie nastawiony do świata, nie życzę im tego.

        Poczytajmy (o jedności w obozie i o szansach nominowanego):

        >>Brytyjska gazeta "The Daily Telegraph" dowiedziała się, że
        wściekłość i rozgoryczenie Clintona są wciąż tak wielkie, że nawet
        lojalni współpracownicy są wstrząśnięci jego protekcjonalnym
        nastawieniem do Obamy, a jego udział w kampanii może nawet być
        ryzykowny.

        Działacz Partii Demokratycznej, który pracował dla pani Clinton
        ujawnił, że ostatnio mąż przegranej senator mówił przyjaciołom, że
        Mr Obama może "pocałować go w d***!" w zamian za jego poparcie -
        pisze "The Daily Telegraph".

        Drugie źródło mówi, iż były prezydent trzyma się z tyłu i zachowuje
        dystans do Obamy, gdyż nie wierzy w jego zwycięstwo w wyborach.
        Oficjalnie jednak popiera kandydata swojej partii i - jak głosi jego
        oświadczenie - "jest zobowiązany do uczynienia wszystkiego, co leży
        w jego mocy i o co zostanie poproszony, aby senator Barack Obama
        został następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych".

        Na jednym z wieców demokratów zabrakło jednak Billa Clintona - brał
        w tym czasie udział w uroczystościach w związku z urodzinami Nelsona
        Mandeli. - Wiem, jak bardzo jako partia potrzebujemy i Billa, i
        Hillary Clinton. Oni wykonali tak wiele wspaniałej pracy.
        Potrzebujemy ich bardzo - mówił wtedy Obama. Jednak doradcy
        kandydata sądzą, że Bill skupia się obecnie głównie na cementowaniu
        swojego związku z Hillary.

        Do tego jeszcze Clinton jest rozzłoszczony faktem, że niektóre jego
        wypowiedzi uznano za rasistowskie, co nie mogło pozytywnie wpłynąć
        na jego reputację.

        Jak twierdzi jeden z demokratów, Clinton nadal jest "piekielnie"
        wściekły na Obamę i traktuje go jak chłopca na posyłki - pisze "The
        Daily Telegraph".<<

        źródło:
        wiadomosci.onet.pl/1778910,12,item.html
    • artremi Re: Czy to wygląda aż tak źle? 27.06.08, 03:44
      Bardzo duzo zalezy od ceny ropy. Wydaje mi sie, ze Amerykanie jeszcze nie
      uwierzyli ze tak wysokie ceny benzyny dlugo sie utrzymaja. U mnie w biurze mam
      kolegow ktorzy nie maja problemu z dojazdem do pracy 100 km w jedna strone, i to
      w dodatku Hummerem. Ja osobiscie bym wolala zeby benzyne opodatkowac wiecej, tak
      jak w Europie, i zeby cena wzrosla jeszcze ze 100%. Wtedy moze mielibysmy
      publiczny transport i ludzie wrociliby do miast i mieszkania blizej pracy.

      Takze dziwny jest opor przed wydobywania wlasnej ropy w Stanach. Np taka Alaska
      ma rope, jest 5x wieksza od Polski z tylko 600,000 mieszkancow, a jest ogolny
      opor przed niszczeniem srodowiska i dbania o niedzwiedzie i renifery. Dlaczego
      Arabowie maja niszczyc swoje srodowisko i transportowac rope na druga polkule.
      Takze od ponad 30 lat nie zbudowano nowej rafinerii i zeby zbudowac nowa
      potrzeba kilkuset certyfikatow. Mam nadzieje ze cos sie zmieni z nowa administracja.
    • harryportier Nie. Na razie nie wygląda aż tak źle. 27.06.08, 10:46
      Katastrofa? Jeszcze nie teraz :-)

      Ale po kolei
      >Nie wiem czy ropa, ale spekulanci stawiający
      > długie na ropie mogą rżnąć najdroższe ..... na świecie. Stać
      ich...
      > A głupa to rżną na pewno. Że niby popyt taki... sztywny.

      Niestety popyt jest dosc sztywny. Na razie lekki spadek popytu w
      krajach OECD jest wyrównywany jego wzrostem w krajach EM, co
      spowodowało, ze nie mieliśmy wyraźnego majowego szczytu na cenie
      ropy, co jest częstym zjawiskiem na tym rynku, a wywołanym sezonowym
      spadkiem popytu ze strony amerykańskich rafinerii, po zakończeniu
      cyklu zakupów pod wyjazdowy sezon letni w USA.
      A podaż na ropie, po lekkim przekroczeniu szczytu produkcji z 2005
      r. na początku 2008 r. także się cofnęła:
      www.peakoil.nl/wp-content/uploads/2008/06/2008_june_oilwatch_monthly.pdf

      Wykres sezonowy ropy podpowiada, ze skoro przekroczyliśmy maj bez
      szczytu, to następną szansę na szczyt na ropie będziemy miec dopiero
      we wrześniu, październiku:
      www.seasonalcharts.com/classics_rohoel.html
      z tym, że moim zdaniem częśc czasu do szczytu upłynie nam na ruchu
      bocznym.
      Po tym jesiennym szczycie powinniśmy zobaczyc sporą korektę na tym
      rynku - w IV kwartale spowolnienie gospodarcze powinno dotrzec takze
      do krajów EM, co wywoła globalny spadek popytu na ropę i korektę na
      tym rynku, która powinna trwac...ponad rok, podobnie jak ta z lat
      2000-01.
      Jej kształt powinien byc nieco inny niż tej z początku stulecia -
      powinna byc korektą płaską typu jazda od bandy do bandy w szerokim
      horyzoncie, pomiędzy jesiennym szczytem a okolicami 80-90 USD/barr.

      Potem niestety można oczekiwac eksplozji cen ropy i koniec obecnej
      dekady/początek następnej będzie okresem galopady cen, przy której
      wszystko co widzieliśmy do tej pory to ledwo przedbiegi.
      Fale V na rynkach towarowych są z reguły najdłuższe i najsilniejsze
      a taka fala nas wtedy na rynku ropy czeka.

      Co zaś do rynku akcji - myślę, ze większą częśc spadków mamy juz za
      sobą, a czasowo znacznie bliżej nam do dołka niż szczytu z
      lipca/października 2007.
      W odróżnieniu od większości komentatorów, ja największą wagę
      przywiążuję nie do dołków z czerwca 2006 a do dołków z października
      2005, gdzie jak sądzę, zarówno SP500 jak i WIG20 znajdą silne
      wsparcie, które powinno zatrzymac dalsze spadki.
      Dołki z czerwca 06 spełnią o tyle istotną rolę, że ich naruszenie
      spowoduje gwałtowny przypływ niedźwiedzich nastrojów na rynkach, co
      stworzy "jednostronny rynek" o silnie niedźwiedzim przechyle dzięki
      czemu utrzymanie wsparc na poziomie ok. 1170 dla SP500 i 2330 dla
      WIG 20 powinno byc możliwe.
      • harryportier Ropa - jednak robimy szczyt? 30.06.08, 10:52
        Patrząc na wykres ropy brent nie mogę oprzec się wrażeniu, że
        tworzymy tzw. klin końcowy, ktory zapowiadalby głębszą korektę na
        tym rynku.
        Dołóżmy do tego rysujące sie na oscylatorach negatywne dywergencje.

        Dodatkowo - jeśli uwzględnic wysyp opinii w rodzaju "Ropa po 200 USD
        jeszcze w tym roku", to prawdopodobieństwo szczytowania jest duże.
        Jeśli ta teoria ma byc prawdziwa, to Ropa Brent nie powinna
        przekroczyc ceny 148-9 USD/barr, a spadek poniżej 130 USD/barr
        będzie potwierdzeniem hipotezy i początkiem głębszej korekty.

        Ropa będzie jeszcze droższa i na to trzeba się przygotowac. Ale to
        jeszcze nie w tym roku i pewnie nie w 2009.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka