Gość: jacek
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
24.03.03, 20:24
Wiceminister infrastruktury Andrzej Piłat zapowiedział, że w ciągu kilku dni
zajmie stanowisko w sprawie Zbigniewa Lesieckiego i Marka Sidora, dwóch
byłych członków zarządu PLL LOT, którzy przyjmowali wynagrodzenia od
SAirGroup. Minister nie wykluczył, że obydwaj zostaną zwolnieni z zajmowanych
obecnie stanowisk. Zastrzegł, że decyzja nie zapadnie natychmiast.
Zbigniew Lesiecki, dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze i
Marek Sidor, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego w 2001 r. byli członkami
zarządu PLL LOT i przyjmowali dodatkowe wynagrodzenia od SAirGroup. Resort
skarbu w czwartkowym komunikacie stwierdził, że członkowie zarządu PLL LOT
wykonując prace na rzecz SAirGroup złamali ustawę o ograniczeniu działalności
gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne oraz umowy o pracę
zawierające bezwzględny zakaz wykonywania prac na rzecz innego podmiotu.
Andrzej Piłat zapowiedział, że przed podjęciem decyzji w sprawie Marka Sidora
i Zbigniewa Lesieckiego zapozna się z opiniami na ten temat, a te według
niego są sprzeczne. Według wiceministra stanowisko ministerstwa skarbu w tej
sprawie diametralnie różni się od stanowiska trzyosobowej komisji rady
nadzorczej, która nie dopatrzyła się naruszenia przepisów w tym, że
członkowie zarządu PLL LOT przyjmowali wynagrodzenia od szwajcarskiej firmy.
Andrzej Piłat dodaje, że zarzut natury moralnej pod adresem członków zarządu
PLL LOT związany z próbą obejścia ustawy kominowej jest uzasadniony. Nie
wykluczył on, że szefowie PPL i ULC stracą stanowiska. Podkreślił przy tym,
że praca Marka Sidora i Zbigniewa Lesieckiego jest dobrze oceniania.
Wiceminister infrastruktury zaznaczył, że tocząca się wojna w Iraku nie
sprzyja podejmowaniu szybkich decyzji personalnych, szczególnie w
instytucjach zarządzających ruchem lotniczym. A.BU.