Dodaj do ulubionych

Nowa Warszawa, nowe blokowisko

    • programistajava Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 09:48
      A pan redaktor to przepraszam gdzie mieszka że z taką wyższością patrzy na tych
      mieszkańcó nowych osiedli :D
      ja mieszkam na Odkrytej i jeszcz sie załapałem na osiedle gdzie są duże trawniki
      i duże przestrzenei pomiędzy blokami, neistety na działce obok już za chwilę
      ruszy inwestycja typu "maxymalizacja zysku dewelopera" czyt. wpakować ile wlezie
      an jak najmniejszej działce.
      Panie redaktorze a do kogo ma Pan pretensje? Tak pieknei jest w srodmiesiu i
      mokotowie to moze pan dasz do reki 200tys zlotych ludziom to ich bedzie stac
      dobrac redyt na mieszkanie w takiej dzielnicy? Ma pan pretensje do garbatego ze
      dzieci ma proste. Ludzie kupuja to co jest dostepne na rynku, dopoki popyt nie
      oslabnie i marże deweloperskie spadna z 50% do jakis rozsadniejszych to
      deweloperzy nei zaczna budowac normlanie tak jak na moim osiedlu. Wystarczylo 5
      lat aby projekty zmienily sie o 180 stopni. U mnie jest fajny plac zabaw,
      trawniki ale oczywiscie z parkingiem Dom Development nas oszukał i jakis urzedas
      wzial w łapę aby to przyklepać. Ja nie narzekam, ale artykuly w GW sa tak
      tendencyjne ze az oczy bolą jak sie je czyta...
      • bartoszo Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 10:06
        duzo tu narzekan na ciasnote panujaca na nowych osiedlach, problem w
        tym ze ludzie czesto kupuja dziure w ziemi a nie kazdy potrafi
        czytac projekty. potem sa pretensje
        przeciez kupujac mieszkanie macie prawo zapoznac sie z projektem
        budowlanym, a przepisy dotyczace odleglosci miedzy budynkami sa
        niestety takie ze nie moze byc ona raptem mniejsza od wysokosci. dla
        typowego bloku 3-pietrowego to ok. 15m. owszem malo, ale zgodnie z
        przepisami...
        to samo z parkingiem - jest obowiazek zapewnienia ich dla
        mieszkancow, z ewnetualnymi goscmi juz gorzej
        ja osobiscie kupowalem mieszkanie ktorego budowa juz trwala,
        widzialem na wlasne oczy gabaryt budynku, jaki bede mial widok z
        okien itd. w projekcie byla ladna zielen i plac zabaw. deweloper
        sprawdzony, solidny wiec to zrealizowal. i tyle
    • Gość: aaa Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 80.169.193.* 03.03.08, 10:14
      Mieszkam na tzw. starym osiedlu w środku jednej z dzielnic Warszawy,
      w trzypiętrowym bloku, razem z 11 innymi lokatorami. Dokoła są
      wysokie, stare, piękne drzewa, dzięki nim nie widać sąsiadujących
      bloków, a ptaki swoim śpiewem umilają każdy dzień. Nie
      wyprowadziłabym się stąd, chociaż coraz ciężej jest mi nosić tony
      zakupów na trzecie piętro bez windy i nie mam garażu w bloku.
      Chciałabym mieć cudownie piękny i wielki balkon jak mój stryj pod
      Lasem Kabackim, ale nie chciałabym tych dodatkowych atrakcji, które
      on ma. Na balkon nie można wyjść, bo sąsiedzi patrzą z pobliskich
      okien, a akustyka tej "studni" jest tak doskonała, że mogą słyszeć
      nawet szept i spokojnie włączyć się do rozmowy. O promieniach słońca
      w mieszkaniu może zapomnieć. Kiedy kupował "dziurę w ziemi" miał
      obiecany kort tenisowy przed oknem i panoramę Lasu Kabackiego. Teraz
      musi dobrze stanąć na balkonie, by przez kilkunastometrową lukę
      pomiędzy sąsiednimi blokami dojrzeć ścieżkę prowadzącą do
      pobliskiego lasu. Dobrze, że architekci myślą o przyszłych
      mieszkańcach dając im namiastkę "swojego terenu" na balkonie. Szkoda
      jednak, że po zrealizowaniu inwestycji nie jest już tak bajkowo..
    • Gość: pablo Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.aster.pl 03.03.08, 10:20
      nie rozumiem tylko dlaczego przyczepili się również ursusa nie
      pisząc nic dalej na ten temat, mieszkam na skoroszach i uważam, że
      akurat to osiedle jest pozytywnym przykładem, może i architektura
      nie jest najwyższych lotów ale przestrzeni i infrastruktury w
      okolicy nie brakuje, możnaby się przyczepić dojazdu do centrum
      jednak ten z roku na rok jest lepszy dzięki modernizacji alej
      jerozolimskich
      • Gość: skoroszanin Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 57.66.195.* 03.03.08, 12:01
        > okolicy nie brakuje, możnaby się przyczepić dojazdu do centrum
        > jednak ten z roku na rok jest lepszy dzięki modernizacji alej
        > jerozolimskich

        można by się przyczepić???
        Ja stoję w korkach nawet w sobote o 20 by stąd wyjechać!

        Nie wiem gdzie mieszkałeś wcześniej ale Skorosze to piękny przykład bestialskiej
        zabudowy blokami :( bez jakiegokolwiek dojazdu !!!
        Co gorsza nie przewidziano żadnego wjazdu z "nowych" jerozolimskich!!!

        • Gość: pablo no może masz trochę racji IP: *.aster.pl 03.03.08, 14:18
          ja nie pracuję na etacie więc jeżdżę gdy korków nie ma -

          ale z tym nie przewidziano to akurat nie masz racji, w tym roku
          rozpoczną budowę nowolazurowej, która rozwiąże problemy po jej
          oddaniu

          inna sprawa, że koszmar się zacznie bo praktycznie nałożą się budowy
          węzła łopuszańska, trasy salomea-wolica i nowolazurowej, trochę się
          tego boję
    • Gość: th0mas Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 80.50.250.* 03.03.08, 10:24
      Z wieloma stwierdzeniami atrykulu mozna sie zgodzic - ciasno, brak
      miejsc do parkowania, slaba infrastruktura - z drugiej strony, nie
      mozna dziwic sie ludziom, ze takie mieszkania kupuja - innych nowych
      nie ma, a nie kazdemu usmiecha sie inwestowanie w wielka plyte,
      ktora nie wiadomo jak dlugo jeszcze postoi (wystarczy spojrzec na
      wschodnie niemcy - nikt w wielkiej plycie nie chce tam mieszkac
      pomimo duzych inwestycji w te bloki). Deweloperom tez sie nie mozna
      dziwic - placa duze pieniadze za ziemie (chocby grunty za zajezdnie
      autobusowe) i to sie zwrocic musi, w koncu to biznes jak kazdy inny.
      Moim zdaniem to, ze tak sie buduje, to tylko wina miasta - to ono
      pozwala takie osiedla budowac, wygradzac hektary ziemi spod
      wspolnego uzytkowania, budowac byle co i byle gdzie.
      Sam mieszkam we wspomnianiej tu marinie mokotow - moze tu tak gesto
      blokow nie nastawiano, ale plotow za to ci u nas dostatek. Kupilem
      tu mieszkanie bo chcialem w nowym bloku, a na ursynowie czy
      bialolece nie chcialem mieszkac. Na infrastrukture narzekac nie
      moge - sa sklepy, restauracje, bank, apteka... Ale do autobusu
      daleko - samo dojscie do bramy przy raclawickiej to 10 minut. Drogi,
      choc asfaltowe (co rzadkie na nowych osiedlach), zastawione
      samochodami przy kazdym krawezniku, bo oczywiscie miejsc
      parkingowych za malo.
      Osiedle oczywiscie zamkniete, a i przez to w weekendy zupelnie
      puste - mieszkancy wyjezdzaja, a nikt inny wejsc nie moze.
      Chcialbym, zeby te ploty zniknely - nic przeciez nie stoi na
      przeszkodzie zeby ochrona i monitoring zostaly, a ludzie mogli
      swobodnie tu chodzic. Ale to chyba wolanie na puszczy.
    • amoniak2 Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 10:27
      Warto podać z IMIENIA i NAZWISKA osoby kótre podpisały POZWOLENIA
      na budowy.
      • Gość: Michał Stare bloki są ok IP: *.tktelekom.pl 03.03.08, 11:09
        Na tle nowych blokowisk te stare z lat 70 i 80 -tych jeśli chodzi o odległości
        między domami, przestrzeń do spacerów, jazdy na rowerze, place zabaw to wręcz
        luksus. Najlepsze znane mi osiedla to Stegny, Sabyba, Chomiczówka i Ursynów -
        tam aż się rzuca w oczy starannie zaprojektowana przestrzeń rekreacyjna między
        blokami. Weźmy np. taki zielony pasaż idący przez całe Stegny, jeziorko z
        fontannami i zadbany placem zabaw. Bloki są ocieplone, odnowione, niektóre mają
        kamery. A przy kupnie np. 4-pokoi 64 m2 na Stegnach można wyburzyć ścianki
        działowe i zrobić duże 2 pokoje albo 3.
      • Gość: Waldek Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.polpager.com.pl 03.03.08, 12:42
        JESTEM PEWIEN że wszelkie dokumenty są zgodne z obowiązującymi
        przepisami - nowa ustawa prawo budowlane nic tu nie zmieni -
        sprawdżcie skąd są nasi posłowie i oco walczą
    • Gość: olo666 Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 213.241.46.* 03.03.08, 11:37
      między innymi dlatego, jak również z powodów finansowych kupiłem 4
      latat temu mieszkanie używane w osiedlu z 1990r i jak na razie super
      a kiedyś chciałem mieszkac w marinie mokotow - teraz sie cieszę
    • Gość: marek Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.vast.net.pl 03.03.08, 12:15
      na dodatek buduja takie wieksze cele, kuchnie male, pokoje tez.
      • bartoszo Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 12:29
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > na dodatek buduja takie wieksze cele, kuchnie male, pokoje tez.

        nie przesadzajcie z narzekaniem na ta ciasnote. z czym porownujesz
        te "cele", z przedwojenna kamienica?
        ja poprzednio mieszkalem w wielkiej plycie gdzie lazienka miala 3m2,
        kuchnia 5.5m2, pokoj 6m2
        teraz takie klity nie przejda przez pozwolenie na budowe!
    • niedo-wiarek Groteska jak z Gombrowicza 03.03.08, 12:28
      Wiele osób aspiruje do miana "elity". Problem w tym, że większość z nich elitą nie jest - ani intelektualną, ani finansową, ani w ogóle żadną. Niby zarabiają jak na polskie warunki przyzwoicie, ale jeszcze więcej wydają. W końcu za pożyczone pieniądze kupują mieszkanie w "elitarnym osiedlu". Potem się dziwią, że żyje im się jak w blokowisku albo gorzej. Tak jakby nie byli średnio zarabiającymi pracownikami najemnymi, nierzadko tonącymi w długach...
      • Gość: uwagiluzne Re: Groteska jak z Gombrowicza IP: *.acn.waw.pl 03.03.08, 13:16
        elitą jest już ten, co nie rzyga publicznie. Takim kryteriom łatwo sprostać ;)
    • Gość: Józefosław Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 10.202.2.* 03.03.08, 13:24
      Józefosław chyba nie pasuje do tego artykułu. Osiedla małe, zabudowa
      max 3 piętra, zielono, do lasu blisko .... a korki jak wszędzie
    • Gość: m dosc chaosu architektonicznego!podpisz petycje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 13:26
      Jesli macie dosc chaosu architektonicznego w polskich miastach
      wejdzcie na strone www.petycja.org.pl i podpiszcie petycje w ramach
      ogolnopolskiej akcji " DOSC CHAOSU-PLANUJ Z GLOWA" Stowarzyszenia
      Sasiedzkie Wlochy i Stowarzyszenia SejMisja.
    • Gość: archifun Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 13:41
      raz na jakiś czas jednak gazeta napisze coś uczciwie, z mądrze i
      profesjonalnie. niestety to wszystkop prawda. niestety to prawda o
      naszym społeczeństwie i to rzekomo o jej "lepszej" części, tej
      wypasionej na warszawskich pensjach. niestety poziom intelektualny
      tej "lepszej" części społeczeństwa nie jest lotny, skori chcą płacić
      swoją krwawicę rozstania z rodzinnymi stronami za takie gó...
      niestety to wszystko bardzo źle świadczy o kolegach architektach, że
      chcą i potrafią puszczać się takim developerom jak ulicznice
      resetując z pamięci wszystko co wynieśli z uczelni, domu, czy
      brzucha rodzonej matki. niestety człowiek zrobi wszystko dla
      pieniędzy, także ten, który nazywa siebie "architektem", a
      szczególnie ten inwestor, który w oczach ma tylko monety, a swojego
      klienta wręcz w przeciwnej części ciała, która bynajmniej nie słuzy
      do patrzenia. niestety to jest polski "porządek" społeczny, gdzie
      miernota intelektualna i moralna dyktuje warunki, a inna miernota
      uzurpująca sobie prawo do kształtowania środowiska życia człowieka
      podpisuje de facto debilne pomysły swoich mocodawców, a jeszcze inna
      miernota uzurpująca sobie miano klasy średniej chce płacić za
      mieszkanie jak słusznie zauważono w więzieniu z widokiem na
      spacerniak. warto w tym miejscu się zastanowić po co emigruje się do
      warszawy? czy wszyscy muszą w niej pracować? czy w innych miastach
      nie da się już nic zrobić? czy lepiej być wielkim kierownikiem
      (wśród samych kierowników) w stolicy żeby dojść do przysłowiowej, a
      może dosłownej ściany, czy żyć jak człowiek w innym miejscu polski
      bez tego \załego rozdęcia? czy polska została zredukowana do
      jednego "wolnego" miasta warszawa, będącego faktycznie w niewoli
      własnego przeinwestowania jak na polskie warunki? i czy wreszcie
      kiedyś upadnie centralistytczny, postsocjalistyczny system władzy,
      dawniej politycznej, a obecnie biznesowej - każący każdej firmie
      zagranicznej otwierać siedzibę w warszawie, jakby gdzie indziej nie
      było życia? oto pytania dla socjologów, psychologów społecznych,
      polityków, badaczy kultury, a może też innych lekarzy. wszystkim
      wywyższającym się na wszelkiego rodzaju wakacyjnych spędach
      warszawiakom, w tym tym jednorocznym i kilkuletnim życzę miłego
      pomieszkiwania w swym własnym M w cenie domku i ciekawych wniosków z
      powyższych rozważań za opuszczonymi roletami ich enklaw spokoju.
    • Gość: anka Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 83.238.103.* 03.03.08, 13:58
      Jestem architektem, przez 3 lata pracowalam dla firmy ktora buduje mieszkaniowke w Warszawie. Jestem zalamana, zmienilam prace bo tego systemu sie nie da zmienic. To zalamujace.
    • Gość: Hubert Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 195.245.213.* 03.03.08, 13:59
      Hm ja mieszkam w Allegretto i jakoś nie zauważam problemów, o
      których mój szanowny przedmówca raczył wspomnieć. Mało tego,
      mieszkam na parterze i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, bo
      powierzchnia mieszkania powiększyła się dzięki temu dwukrotnie - o
      ogródek. Uważam, że moja część osiedla Eko Park jest zaprojektowana
      wzorowo, jest bardzo dużo przestrzeni, zadbanej zieleni, starych
      drzew, słońca. Osobny temat to kolejne inwestycje Eko Parku, które
      wg mnie faktycznie mają coraz niższy standard. Różna elewacja,
      niektóre budynki stoją w śmiesznej odległości od siebie, dzięki temu
      faktycznie mozna sobie z sąsiadem poczytać tę samą gazetę. Jedyny
      problem jaki ma całe to osiedle to hałas z Pól Mokotowskich. Ale
      trudno tu winić architektów - to zarzut do władz miasta i gminy,
      które pozwalają na przekraczanie wszelkich norm dotyczących
      organizowania imprez masowych na wolnym powietrzu.
      Dodam jeszcze, że mieszkanie kupiłem na wolnym rynku, z ogłoszenia.
      Dzięki temu ominęła mnie cała wątpliwa przyjemonśc zawierania umowy
      z developerem, z pomocą skandalicznie nieprofesjonalnej obsługi
      pracującej w biurze sprzedaży, o której krażą już legendy, a z którą
      niestety spotkałem się przy innej okazji.
      Co do biurowców w sercu osiedla uważam, że to nie najgorszy pomysł,
      mają swój garaż podziemny, może otworzą na swoim terenie jakiś
      fitness club (moja żona byłaby zachwycona), restaurację, delikatesy
      Bomi czy Alma. Uważam, ze robienie z osiedla typowej sypialni nie
      jest najlepszym rozwiązaniem.
      Pozdrawiam wszystkich mieszkańców.
    • ani-an Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 14:12
      A ja po przeczytaniu tego tekstu mam mieszane odczucia.
      Z jednej strony zawsze myślałam ze takie dzielnice jak np. Ursynów
      to miejsca nie do mieszkania - za dużo ludzi, za mało przestrzeni,
      korki i tłok, ale z drugiej - doskonale rozumiem tych, którzy
      zdecydowali się na zakup mieszkania w nowym budynku.
      Sami niedawno (z mężem) podjęliśmy decyzję o zakupie mieszkania - w
      naszym przypadku padło na Wawer.
      Argumenty za można by było streścić następująco: z racji odległości
      stać nas na większy metraż, mamy wielki balkon o którym zawsze
      marzyłam, a takie są tylko w nowym budownictwie, mieszkanie jest
      świeże i my będziemy jego pierwszymi lokatorami - sami zbudujemy
      sobie naszą przestrzeń, jest też wysokie, a wszystkie ściany są
      równe :) (w miejscu, w którym ciągle jeszcze mieszkamy - budynek z
      lat 50-tych w centrum miasta - żadna ściana nie trzyma pionu i mamy
      różnice poziomów między pokojami), mamy też komórkę lokatorską, w
      której możemy trzymać rowery (nawet nie chodzi o to że nikt ich nie
      ukradnie, ale że się tam po prostu zmieszczą).
      Argumenty przeciw: długi dojazd do centrum, zamknięte osiedle
      (rzeczywiście odgradza od innych ludzi), daleko do kina czy do
      teatru, no i chyba najgorsza ze wszystkich - konieczność pożegnania
      się z aktualnym miejscem, które pomimo tego że żadnej ściany nie ma
      prostej, to było cudownym domem przez ostatnie lata.
      Jako podsumowanie mogę tylko powiedzieć, ze zaryzykujemy – właśnie
      dla tej przestrzeni w mieszkaniu i balkonu, a do kina czy do teatru
      nie chodzimy aż tak często żeby nie móc jakoś dojechać jak
      rzeczywiście będziemy chcieli :)
      No i właśnie odebraliśmy klucze do mieszkania, a to cudowne
      uczucie :)
      • Gość: uklak Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.subscribers.sferia.net 04.03.08, 00:37
        he, he. Moja kumpela po roku mieszkania w Radzyminie zwątpiła i
        sprzedaje mieszkanie. Za daleko do cywilizacji za daleko do
        znajomych i pracy. Podróż zajmuje jej pół dnia. Powodzenia...
    • Gość: od środka Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 14:47
      opisany w artykule obraz odzwierciedla pozycję społeczną zawodu
      architekta i urbanisty, który w przeważającej wiekszości nie jest w
      stanie zadbać o interes społeczny, a nawet o dobrze rozumiany
      interes klienta kiedy sam walczy o przetrwanie egzystencyjne i
      zawodowe. ta walka pozbawia go wolności twórczej i wolności
      odrzucania zleceń poniżej godności architekta, pozbawia go
      argumentów w dyskusji z inwestorem i urzędem, pozbawia go autorytetu
      i moralnego prawa decydowania o życiu innych, skoro nie radzi sobie
      z własnym. a jak ma sobie radzić, kiedy w porządku społecznym
      utrwalana jest pozycja pieniądza bez żadnych ograniczeń zaś jego
      wielodyscyplinarną wiedzę stanowiącą o "potrzebie" jego bytu na
      rynku usług ma się za nic. niestety nasze ogupiałe od głupiej
      telewizji społeczeństwo karmione papką bełkotu politycznego na
      wszystkich możliwych kanałach przestało odróżniać rzeczy w życiu
      ważne od trywialnych. nie potrafi zatem zrozumieć, że w budynku
      zaprojektowanym przez architekta spędzi połowę lub całe swoje życie
      i będzie się w nim męczyć lub realizować rodzinnie. architekci nie
      mają żadnego głosu w pojedyńczych zleceniach, w planowaniu
      przestrzennym, a już wogóle w stanowieniu prawa dotyczącego ich
      profesji. w kwestii pierwszej decyduje krótkowzroczny developer, w
      drugiej kręgi kumoterskie lobbowane przez gremia inwestycyjne i
      dlatego właśnie planów miejscowych nie ma )żeby była wolność
      robienia kasy), a w trzecim decyduje albo lobby inwestorów i
      spekulantów gruntami albo niedorozwinięci intelektualnie politycy z
      wielkim parciem na słomiany sukces w stylu: znieśmy wszystkie
      ograniczające nas przepisy, w tym pozwolenia na budowę. nie chce
      nikogo straszyć ale najgorsze jeszcze przed nami, bo nagle pojawili
      się tak zdolni ludzie którzy dla swoich dyrdymałów gotowi obrócić w
      perzynę dorobek kilku tysięcy lat cywilizacji w zkresie budowania
      miast. wszyscy powinni się nad sobą zastanowić jak do tego dochodzi,
      na kogo głosują i dlaczego, co powoduje, że żyjemy w brzydkim i
      tandetnym otoczeniu, dlaczego mimo postępu minione lata zostawiają
      wielokrotnie lepszą spuściznę, po co nam architekci i czy nie można
      by ich zastapić jakimiś fachmanami samozwańcami skoro każdy potrafi
      projektować, co to jest projektowanie i czemu służy (a służy głównie
      przewidywaniu piękna i oszczędności kosztów realizacji) i wiele
      innych istotnych pytań, których mądre społeczeństwa nie zadają tylko
      ssą z mlekiem matki. w końcu architekci są też sami sobie winni
      dopuszczając do zawodu ludzi nie wyrobionych, nie ukształtowanych
      moralnie, etycznie i estetycznie, bez charakteru i celu, bez
      przekonania o służebności zawodu. uczelnie przyjmują na takie studia
      ludzi bez tzw. jaj, którymi następnie wszyscy kręcą albo przez ich
      braki wiedzy ogólnej, albo brak samodzielnego myslenia albo
      zwyczajnie porobcze przymioty. efekt jest taki, że powstaje
      pseudorynek usług projektowych podobny bardziej do produkcji zabawek
      niż kreowania przestrzeni. na takim rynku rządny sukcesu architekt
      godzi się na wszystkie, nawet najgłupsze i haniebne wymagania
      inwestora komercyjnego w ten sposób kształtując go na poziomie
      rynsztoka. w rezultacie developerzy proponują projektantom warunki w
      umowie, które nie są do przyjęcia dla normalnie myslącego człowieka,
      a jednak w swej naiwności środowisko je przyjmuje. potem płaci za to
      niekończącymi się uległościami stojąc przed niemożnością wyplątania
      się z idiotycznej umowy, w której architekt przeznaczony jest do
      odstrzału. tak rodza się problemy klientów developerów opisane w
      artykule, które następnie pogłębiane są w etapie realizacji i
      sprzedarzy mieszkań, a swoje absolutne żródło biorą w programowym
      wręcz odrzuceniu planowania miasta przez tzw. elitę samorządową jako
      element porzadku przestrzennego i ładu społecznego. dokąd zmierzamy?
      • Gość: a1 Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 23:38
        to bledne kolo...
        akurat w tej dziedzinie zycia chyba najbardziej ujawnia sie oszlala
        logika "nowego kapitalizmu".
        NIKT nie zajmie sie uregulowaniem prawa budowlanego. to panstwo jest
        za slabe, lobby za silne, spoleczenstwo jest gdzies obok.
    • Gość: postka Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.pg.com 03.03.08, 14:51
      prawie pięć lat temu szukałam mieszkania i zastanawiałam się nad
      Derbami (wtedy jeszcze 3). Zmieniłam zdanie jak tam pojechałam i
      zobaczyłam okolicę (nie po to całe życie w mieście, żeby się na wieś
      wyprowadzać do tego jeszcze do bloku!!!).

      W efekcie kupiłam mieszkanie na Pradze, w budynku z połowy lat
      osiemdziesiątych, 6 pięter, dozorczyni sadzi kwiatki na trawniku, a
      sąsiad chodzi za swoim psem z woreczkiem. Chyba bym oszalała na tych
      Derbach. Podobnie tragicznie jest wg mnie na Marinie. Niby pięknie,
      nowoczesne windy, czyściutkie budynki, high-society, ale te płoty są
      dla mnie chore po prostu i kompletnie nieakceptowalne. Nie można
      przecież w ten sposób wygradzać przestrzeni publicznej, bo za chwilę
      będziemy chodzić ścieżkami między płotami zamiast po chodniku.

      A dobiła mnie wizyta u koleżanki w Ząbkach, osiedle sprzed chyba
      ośmiu czy dziewięciu lat, a wyglądające gorzej niż niejedno
      PRLowskie blokowisko. Syf, odpadające tynki, połamane huśtawki.

      Grodzonym gettom mówimy nie!!!
    • Gość: qwertyuiop Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.chello.pl 03.03.08, 15:42
      Wina jest po trosze każdej strony. Deweloperzy w reklamach pokazują
      nowe bloki jakby stały na pustyni- parę drzewek, parę domów i nic
      wokół. Zadnych informacji o nowych trasach czy
      innych "niespodziankach" Ludzie- nie wiedzieć czemu- to kupują a
      potem lament że miało byc tak pięknie a jest syf. Nawet czytając
      informacje w reklamach nikt nie zastanawia się co oznacza
      np "dogogny dojazd do centrum"- co pod tym się kryje, czy
      przypadkiem nie trasa szybkiego ruchu pod oknami. Kto z kupujących
      interesuje się okolicą gdzie ma powstać osiedle, czy ktoś jedzie na
      plac budowy i patrzy jak wygląda najbliszsze otoczenie i jak może
      się zmienić w przyszłości. Czy ktoś patrzy w jakiej odległości są
      najbliższe zabudowania i co to jest, czy ktoś widząc obok łąkę
      zastanawia się że ta łąka wiecznie nie będzie pusta, że jeżeli wokół
      powstają osiedla to i ta łąka zostanie zabudowana. Kto z kupujących
      próbuje znaleźć jakieś plany co będzie w przyszłości w okolicy-
      choćby plany dróg. A czy ktoś zadaje sobie trud zobaczenia na
      planach w jakiej odległości staną bloki obok i ile to jest metrów w
      rzeczywistości. Potem ludzie są zdziwieni że tu mabyć jakaś droga?,
      że widzą co ma sąsiad na talerzu, że obok bują kościół czy
      supermarket.
      • Gość: hip hip hura Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.marquard.pl 03.03.08, 17:12
        Zamkniete osiedla będą powstawać dopóki doputy będzie takie
        zapotrzebowanie. A będzie ono w naszym K...raju zawsze. Mieszkam w
        starej kamienicy na Ochocie i prawie codziennie szlag mnie trafia
        kiedy czyjś piesek zes...ał się w bramie a właściciel nie raczy
        posprzątać, albo wynajmujący mieszkanie komunalne nie myje się od
        tygodnia i ciągnie za sobą fetor nie do zniesienia. Albo...
        przykładów można mnożyc. Nie dziwię się uciekinierom z takich
        miejsc. Przyznam się, źe sam zastanawiam się czy nie odpuścić walki
        i nie wyprowadzić się. Ale raczej do domu z ogrodem niż tzw.
        apartamentowca, który z czasem stanie się slamsem.
        Kiedyś Jelonki, Chomiczówka też wydawały się czyste i piękne.
        Uszanowanie
        Ludzi przesiąkniętych komuną, czy wiochą nie da się wychować na
        siłę. Zwracanie bez przerwy im uwagi doprowadza do konfliktów.
        Jedynym wyjściem najłatwiejszym i najwygodniejszym jest się
        wyprowadzić.
        Może kiedy

        • Gość: hip hip hura Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.marquard.pl 03.03.08, 17:16
          Zamkniete osiedla będą powstawać dopóki doputy będzie takie
          zapotrzebowanie. A będzie ono w naszym K...raju zawsze. Mieszkam w
          starej kamienicy na Ochocie i prawie codziennie szlag mnie trafia
          kiedy czyjś piesek zes...ał się w bramie a właściciel nie raczy
          posprzątać, albo wynajmujący mieszkanie komunalne nie myje się od
          tygodnia i ciągnie za sobą fetor nie do zniesienia. Albo...
          przykładów można mnożyc. Ludzi przesiąkniętych komuną, czy wiochą
          nie da się wychować na siłę. Zwracanie bez przerwy im uwagi
          doprowadza do konfliktów.
          Jedynym wyjściem najłatwiejszym i najwygodniejszym jest się
          wyprowadzić. Nie dziwię się uciekinierom z takich
          miejsc. Przyznam się, źe sam zastanawiam się czy nie odpuścić walki
          i nie wyprowadzić się. Ale raczej do domu z ogrodem niż tzw.
          apartamentowca, który z czasem stanie się slamsem.
          Kiedyś Jelonki, Chomiczówka też wydawały się czyste i piękne.
          Uszanowanie



          • Gość: Prawdziwy warszaw. Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.aster.pl 03.03.08, 19:08
            A ja mieszkam sobie w bloku z lat 60-tych na górnym Mokotowie w
            pobliżu mam Królikarnię, niedaleko do Lazienek . Dzięki temu że jest
            metro i dobra komunikacja łatwo wszędzie dojechać np. do Powsina
            Konstancina na Kabaty.Mieszkanie może nie "ekskluzywne", ale mi
            wystarcza mam spokojnych miłych sąsiadów,jak na miejskie warunki
            cicho i niezłe powietrze.Parę lat temu zachciało mi się kupić
            działkę w czystej ekologicznie części kraju ,mam tam dom z
            drewna ,piękne widoki,zwierzęta przychodzące na teren 5000 metrowej
            działki tylko niektórzy sąsiedzi to mendy, chamy i złodzieje.Jestem
            szczęśliwym człowiekiem po co mi ogrodzone snobistyczne getta.
    • Gość: Lech Nie rozumiem oburzenia w postach IP: 80.48.187.* 03.03.08, 19:23
      Dla mnie sprawa jest prosta. Widzialy galy co braly. Kupilem mieszkanie bo nie
      lubie domkow (tak, tak!!!). Wybralem takie osiedle gdzie niewysokie bloki sa
      wokolo parkingu czyli do przeciwnego bloku prawie 100m. Na lekkim zadupiu wiec
      nie ma problemu z parkowaniem dla gosci na zewnatrz. Nigdy nie zrozumiem ludzi,
      ktorzy kupuja mieszkanie w nowym blokowisku za ciezka kase i robia z
      premedytacja krzywde sobie i swojej rodzinie. No po prostu nie wierze w to, ze
      mozna za taki szmal, na trzezwo kupic mieszkanie z widokiem na nic.
    • Gość: farciarz dlatego wybralem segment zamiast bloku IP: *.acn.waw.pl 03.03.08, 21:15
      dlatego ja zamiast mieszkania w bloku w wilanowie czy mokotowie , wybralem
      segment z ogrodkiem w Julianowie , obok mam nowoczesna szkole , do lasu
      kabackiego 5 min . Bliskosc sklepow kortow tenisowych i basenu. DZieciaki po
      szkole tez maja co robic , bo do pobliskiego Konstancina w ktorym Pan Kosecki
      prowadzi szkolke pilkarska dla DZieci tez blisko. Jedyny minus to samoloty ale
      tez nie tak strasznie jak na Wlochach. Moze ja jestem malowymagajacy ale mieszka
      mi sie ok
      • Gość: arek Re: dlatego wybralem segment zamiast bloku IP: 213.193.148.* 04.03.08, 10:41
        Witam,
        Nie wiem jaki cel przyświecał autorowi artykułu, ale na pewno nie
        taki, by obiektywnie ocenić rzeczywistość.
        Przede wszystkim mieszkania w starym budownictwie są bardzo różne:
        - kamiennice z dużą liczbą mieszkańców z przydziału komunalnego,
        - wielka płyta z jej całkowitą anonimowością,
        - małe budynki, które często są naprawdę ok.
        To oczywiście nie wyczerpuje tematu mieszkań starszych niż lata 90-
        te. Moje obserwacje odnośnie wielkiej płyty są takie, że częśc
        budynków jest naprawdę w porządku, czysto, schludnie, mili ludzie.
        Mówię tu okolicach Klaudyny na Bielanach, czy Górnośląskiej w
        Śródmieściu. Sam mieszkałem na Bródnie w wieżowcu. Po prostu
        tragedia. Wieczne hałasy na klatce, ciągle zasikane windy i ten
        zapach. Pot przemieszany z dymem papierosowym i delikatną nutką
        uryny. Wieczny brud i syf, psie gówna ścielące się po trawnikach
        dookoła budynku. Po takich doświadczeniach z dziką radością
        przeniosłam się na grodzone osiedle. Tyle, że na całym nowym osiedlu
        jest niewiele więcej mieszkań niż w moim starym bloku!
        Nie jest prawdą, że jedyna możliwa alternatywa dla starego
        budownictwa to osiedla typu Derby. Na moim osiedlu jest 5 budynków.
        Minimalna odległość między oknami wynosi 30m. Wysokość to 4
        kondygnacje. Garaże dla wszystkich mieszkańców są obowiązkowe, więc
        odpada rozjeżdżanie trawników. Goście parkują na terenie osiedla
        (miejsc jest sporo). Gdybym miał wybór między zadbanym, niedużym
        budynkiem z lat ze 'zgraną' ekipą, dbającą o otoczenie a grodzonym
        osiedlem z blokami 15-piętrowymi, ala JWC, wybrałbym to pierwsze
        rozwiązanie. Rzeczywistość, która nas otacza, to przecież ludzie i
        najbliższe środowisko. Dowiedzmy się przed zakupem tak wiele jak to
        możliwe, a unikniemy rozczarowań - przynajmniej tych największych...
    • tom_aszek Nie 'getta'! 04.03.08, 12:56
      Może troche 'off topic' ale proszę, nie nazywajcie tych grodzonych osiedli
      gettami! W gettach, i tych podczas IIWŚ i wcześniejszych, ludzie nie mieszkali
      dobrowolnie! I raczej nie mieli tam mieszkań z tarasami, zielenią itp.!

      Znajdźcie jakieś inne określenie na grodzone osiedla. Może - 'obozy
      mieszkaniowe'? ;)
    • Gość: job Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.aster.pl 11.03.08, 12:33
      Witam, wydaje mi się, że autora artykułu troszkę poniosło. Zamiast nowych
      osiedli i blokowisk, wolałby Pan stare przedwojenne kamienice, gdzie lepiej nie
      zaglądać do środka, a smród dochodzi nawet na chodnik biegnący przed domem. Taka
      już jest kolej rzeczy, proszę zobaczyć inne miasta na świecie np. Berlin czy
      Ateny, tam w korkach stoi się całymi godzinami, odstępy pomiędzy blokami są może
      pół metra, można talerze z sąsiadem z drugiego domu wymieniać.
      To że żyjemy za spuszczonymi żaluzjami to tylko nasza wina, szukamy tzw.
      "prywatności" gdzie te słowo w dobie internetu i wszędobylskich kamer
      praktycznie nie istnieje, ale to wynika z tego, że w domu stajemy się NORMALNI,
      nie udajemy.
      Czy za parę lat te bis-bloki będą szare i niezadbane bo wyjdą tandetne materiały
      - to również zależy od nas, jak mieszkańcy danego osiedla będą chcieli odnowić
      bloki to na pewna znajda porozumienie z administracja.
      W takich czasach nam przyszło żyć, w gonitwie za pieniędzmi, więc proszę
      wybaczać, ale po 12godz. w pracy nie mam ochoty patrzeć na dresiarzy i wolę
      swoją małą oazę spokoju w tygodniu, a na weekend zawsze można jechać za miasto.
    • Gość: hrabia Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 195.117.116.* 12.03.08, 17:34
      Nie czepiajcie się GW. To pierwszy bodaj artykuł
      pokazujący "uroki"nowych deweloperskich blokowisk.Dotychczs "be"
      były tylko te z PRL.Pokażcie mi dewelopera przy obecnym stanie
      prawnym, który tak "podstępnie" jak tzw. komuna odda wam osiedle
      KOMPLETNE z przedszkolem,szkołą,pawilonami handlowymi i przede
      wszystkim z dużą ilością przestrzeni publicznej.Jestem z
      Łodzi .Jakieś 8 lat temu myśląc nad wyborem nieruchomości chciałem
      kupić lokum w osiedlu Zielony Romanów. Bóg i rozum ustrzegli. Kiedy
      zobaczyłem 9 bloków ogrodzonych betonowym płotem z wąziutkimi
      uliczkami.Gdzie wychliwszy się przez okno mógłbym podać rękę
      sąsiadowi z naprzeciwka ,to przypomniało mi się więzienie w US
      widziane w TV.Na szczęście nie wszyscy są takimi chamami
      jak "Europejczyk",którego dowartościowuje cena m2 jego mieszkania.
    • Gość: jeszcze hrabia Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 195.117.116.* 12.03.08, 17:40
      W całej cywilizowanej starej Europie zamkniętych osiedli jest mniej
      niż przy jednej nowej ,krótkiej warszawskiej uliczce. To chyba o
      czymś świadczy.Dla niektórych wzbogaconych kmiotów płot ma wartość
      wręcz seksualną. Jest jak twarda erekcja i jednocześnie usuwa słomę
      z butów. Księża na księżyc.Amen
    • ultra3m Rzecz nazwana po imieniu, gratulacje!! 13.03.08, 22:57
      Piękny artykuł, który nazywa rzecz po imieniu.
    • Gość: wychowanawbloku Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.08, 00:45
      :) TO dlaczego nie kupujecie kawałka ziemi i nie budujecie domu??
      Gdybym ja marzyła o kawalku przestrzeni zrobilabym to zamiast
      kupowac mieszkanie w bloku. Niewazne nowy stary zawsze nazywa sie
      blok:) i zawsze tam tak bedzie. Ja to kocham. Uwielbiam ursynow,
      klimat blokowiska i wlansie niedlugo odbieram klucze od
      mojego "nowego " mieszkania. A moja mama wybudowala sie pod miastem
      i ma swoja przestrzen swoj ogrodek i sasiadow kilometr dalej i jest
      szczesliwa. Ja wychowałam sie w wielkiej plycie, posrod libacji i
      kradziezy i uwazam ze wyroslam na madra kobiete i nie zamienilabym
      tych doswiadczen na zadne inne. "Prostota nie snobstwo szacunek"
      budzi" W.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka