emusia
11.10.02, 16:56
Już pisałam, że śpiewałam dziś na ślubowaniu 1 klas, a poza tym byłam potem
na 14 spiewać nauczycielem z okazji dnia Nauczyciela. I tego nie rozumiem:
Największe żyły-nauczycielki, takie których na lekcjach nienawidzę z całego
serca, te które się czepiają o tusz na rzęsach, te których nigdy nie
widziałam uśmiechniętych [no może poza paroma wyjątkami(pozdrowienia dla Pani
Fular, Pani Bocheńskiej i dla Pana Grabowskiego dzielnie odgrywanego przez
Refora)], i one wszystkie potrafił się dziś usmiechnąć, mogło być wesoło i
mogła być taka fajna luźna atmosfera. ale wiem, ze kiedy przyjdę we wtorek do
budy (w poniedziałek mamy wolne) znowu ze sczerego serca znienawidzę te
nauczycielki, i znowu będą nam zatruwać życie. I ja sie pytam dlaczego nie
może być tak zawsze, że nauczycielki będą usmiechniete, będzie fajna
atmosferka, będą żartować razem z nami. dlaczego tak musi być tylko od święta?
***EM***(rozgoryczona)